Dodaj do ulubionych

wykorzystywani?!

05.02.09, 22:36
Muszę się wyżalić.Żeby było po kolei: mój mąż ma brat( on swoją rodzinę:żonę i
syna), my(czyli ja i mój mąż mamy 1 małe dziecko)
A chodzi o moją teściową. Wszystko niby jest/było w porządku dopółki nie
dowiedzieliśmy się kilku rzeczy.
Zawsze byliśmy bardzo pomocni( w stosunku do naszych przyjaciól, rodziny,
znajomych) w zasadzie pod każdym względem- to również tyczy się
teściowej:pomagaliśmy przy remontach, gdy się coś popsuło dzwoniła do nas, gdy
była chora my z mężem jeździliśmy i się nią opiekowaliśmy, zawsze mogła
przyjechać się wypłakać.Nigdy nic za to nie chcieliśmy ani nie chcemy.
Szwagier nigdy nie miał dla mamusi czasu. Niechcący przed świętami teściowa
się wygadała że tamtemu wnukowi( czyli synowi od szwagra) założyła jakiś czas
temu konto i wpłaca mu co miesiąc 300 zł, a szwagrowi za to że raz jej pomógł
dała 10 tyś zł! I nie chodzi o pieniądze tylko o fakt, że poczuliśmy się
wykorzystywani.
Powiedźcie mi jak Wy to odbieracie?
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:40
      > Powiedźcie mi jak Wy to odbieracie?

      Że to pieniądze teściowej i to ona decyduje na co je przeznaczyć. Skoro
      pomagaliście jej bezinteresownie to skąd pretensje?
    • gabrielle76 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:41
      okropne zachowanie teściowej, zwłaszcza ze nie traktuje równo wnuków
      • iza9919 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:45
        ani wnuków ani synów
    • emigrantka34 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:45
      Mysle, ze Twoja pomoc nie byla tak bezinteresowna, skoro teraz masz
      pretensyje o darowizny dokonywane przez tesciowa z jej wlasnego
      majatku.

    • mathiola Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:46
      jeśli prawdą jest to, co piszesz to byłoby mi przykro w takiej sytuacji.
      Niestety często się zdarza że dzieci nie dostają po równo - i nie tylko o
      materialną stronę życia mi chodzi.
      Ale nie obrażałabym się. Może (nawet na pewno) stałabym się mniej pomocna po
      prostu.
      • kra123snal Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:54
        Ja, tak jak pisze Mathiola.
    • iwoniaw Wykorzystywani to nie, ale 05.02.09, 22:46
      też bym się niemiło poczuła w takiej sytuacji. Nawet jeśli teściowa uważa, że
      tamtym należy dawać więcej, bo są mniej zaradni, a wy i tak sobie świetnie
      radzicie (i nawet jeśli to jest obiektywnie prawda, podobnie jak prawdą jest, że
      może chcieć, żeby któreś dziecko - nawet, a możę zwłaszcza - mniej operatywne/
      zdolne/ mające szczęśćie - "nie miało gorzej") - to i tak czułabym się na
      miejscu twojego męża jak "gorsze dziecko".

      Ale to nie twoja matka, więc nie masz powodu się nakręcać. Wspieraj męża, jeśli
      mu z tym źle (nie w sensie "twoja wredna matka", tylko raczej "dobrze, że sobie
      sami potrafimy radzić i rodzice nie muszą cię traktować jak niesprawną niedojdę,
      co to własnemu dziecku bytu nie zapewni").
      • iza9919 Re: Wykorzystywani to nie, ale 05.02.09, 22:53
        Zgadzam się w pełni z Tobą tylko że teściowa jest przyzwyczajona juz do tego ze
        to my jesteśmy od ,,biegania koło niej''. Najgłupsze jest to że po tym jak ,,się
        wygadała''temat nie został poruszony. A ja bardzo nie lubię takich niedomówień.
        A w poniedziałek teściowa przyjedzie posiedzieć i nie wiem czy powinnam poruszyć
        ten temat czy się nie odzywać i czekać jak mój mąż zbierze się na odwagę.
        Podejrzewam że atmosfera będzie troche napięta
        • iwoniaw Ja bym się nie odzywała 05.02.09, 23:09
          > A w poniedziałek teściowa przyjedzie posiedzieć i nie wiem czy powinnam poruszy
          > ć
          > ten temat czy się nie odzywać i czekać jak mój mąż zbierze się na odwagę


          A nawet bym nie czekała, czy mąż się zbierze, czy nie. W końcu Tobie nic nie
          ubywa, to że męża matka traktuje jak traktuje (w porównaniu z bratem) to
          przykre, ale bardziej dla niego chyba? Jeśli mąż ma żal, to ma prawo go sobie
          wyjaśniać, a na Twoim miejscu najwyżej służyłabym mu wsparciem, gdyby po
          rozmowie z mamunią był niewyraźny.

          Co do "biegania koło teściowej", nie widzę powodu, by mało to być "bieganie"
          _zbytnio_ was angażujące, ale pomoc, która dla Was nie jest problemem - czemu
          nie, JEŚLI MĄŻ BĘDZIE CHCIAŁ oczywiście po tym wszystkim (nie zdziwiłoby mnie,
          szczerze mówiąc, gdyby trochę odpuścił po tym, czego się dowiedział).
          A co do "wyjaśniania do końca" i "niedomówień" w sumie nie widzę, co niby TY
          miałabyś chcieć wyjaśniać. Teściowa nierówno traktuje swych synów i wnuki, ale
          niczego Ci należnego nie zabiera, nie zachowuje się na co dzień jakoś
          obraźliwie, kto jak kto, ale Ty powinnaś mieć największy dystans (bo mąż to co
          innego, to jego matka i on może to rozpatrywać na różne sposoby). No właśnie - a
          co on na to? Mówi coś do ciebie? Zżyma się? Uważa, że nic się nie dzieje?
          Nakręca się?
          • iza9919 Re: Ja bym się nie odzywała 06.02.09, 08:26
            Widzę, że mojego męża bardzo to boli, że jest tak niesprawidliwie traktowany.
            Natomiast nie wiem czy zdobędzie się na rozmowę z matką bo on raczej woli gryźć
            się z problemem niż jej niedaj Boże coś przykrego powiedzieć. Natomiast z tego
            co mówi wynika że teściowa raczej nie ma co liczyć na jego pomoc w takim stopniu
            jak do tej pory
        • beata985 Re: Wykorzystywani to nie, ale 05.02.09, 23:09
          Ty nie poruszaj tego tematu absolutnie ale także ogranicz bieganie
          koło niej.
        • agatracz1978 Re: Wykorzystywani to nie, ale 06.02.09, 09:40
          To odzwyczajcie teściów od tego. Ja mam podobnie. Mąż cały czas biegał do
          teściów, załatwiał wszystko, pomagał a oni tylko gadali o córeczce i jej facecie
          i nawet nie chodzi o kwestie finansowe bo niczego od nich nie oczekuję, ale
          zwykłe nierówne traktowanie dzieci. Do tego wszystkiego odkąd jestem w ciąży
          (początek 8 miesiąca) - nawet raz do mnie nie zadzwonili, nie pogadali ze mną o
          nic nie zapytali (nawet jak trafiłam do szpitala). Pogadałam z mężem,
          ograniczyłam drastycznie odwiedziny u nich i teraz staramy się żeby zrozumieli,
          że skoro oni mają nas gdzieś to my ich też i tyle.
      • mynia0 Re: Wykorzystywani to nie, ale 05.02.09, 22:54
        zgadzam się, z tym wykorzystywaniem no to może przesada, ale jesli
        chodzi o równe traktowanie wszystkich członków rodziny, no to
        tesciowa nie postępuje jak trzeba. ja byłam gorszą wnuczką i
        dzisiaj, choć jestem dorosła to niestety dalej boli sad więc ten
        aspekt sprawy akurat dobrze rozumiem.

        natomiast jak chodzi o resztę, to cóż, pomagasz rodzinie, nie
        obcej osobie, no i skoro robisz to bezinteresownie, no to... wink no
        własnie. bezinteresownie. nie musisz tego robic, ale chcesz / bo
        robisz/, więc ...
    • 18_lipcowa1 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:52
      wykorzysywanie to moze nie jest
      ale jakies takie to niesprawiedliwe i nielojalne
      • emigrantka34 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:55
        skad wiesz?
        moze tesciowa zamierza w spadku przepisac mieszkanie mezowi autorki.
        • kropkacom Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 22:58
          > moze tesciowa zamierza w spadku przepisac mieszkanie mezowi autorki.

          Też tak myślę. Poza tym jak tu podnosić sprawę osobistych pieniędzy teściowej i
          jej decyzji? Nie umiałabym się wcinać w ten temat.
          • kropkacom Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:00
            A może mam się zainteresować finansami mojej teściowej? smile
          • mynia0 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:03
            może tak, a może nie wink

            tyle, ze zadry z powodu nierównego traktowania będa sie po tej
            rodzinie toczyć długo. teściowa ma oczywiscie do tego prawo bo to
            jej kasa, ale takie postępowanie jest bardzo ryzykowne dla spójności
            tej rodziny, i z tego tesciowa powinna sobie zdawać sprawę.
            • mynia0 Kropka, to było do wojego wcześniejszego postu :D 05.02.09, 23:04

            • kropkacom Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:05
              > jej kasa, ale takie postępowanie jest bardzo ryzykowne dla spójności
              > tej rodziny, i z tego tesciowa powinna sobie zdawać sprawę.

              Ach, te pieniążki. Całą bezinteresowność szlag trafia.
              • mynia0 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:08
                to nie tylko o kasę chodzi, chociaz może tutaj rzeczywiście jest
                inaczej. ja pisałam tak ogólnie, o interesowaniu się dziećmi i
                wnukami w równym stopniu. a z tym jak widać bywa róznie. a dla
                zainteresowanych jest bolesne.
        • 18_lipcowa1 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:05
          emigrantka34 napisała:

          > skad wiesz?
          > moze tesciowa zamierza w spadku przepisac mieszkanie mezowi
          autorki.

          ehe jasne
          i potem razem z nimi tam mieszkac
          bo zalozyc sie moge ze opieki bedzie wymagala od syna i synowej-
          autorki watku
          • iwoniaw Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:15
            18_lipcowa1 napisała:
            > > moze tesciowa zamierza w spadku przepisac mieszkanie mezowi
            > autorki.
            >
            > ehe jasne
            > i potem razem z nimi tam mieszkac


            E no, daj spokój, chyba nawet najwredniejsza i najbardziej upierdliwa teściowa
            nie mieszkałaby z nimi post mortem? wink
            • babcia47 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:55
              > E no, daj spokój, chyba nawet najwredniejsza i najbardziej
              upierdliwa teściowa
              > nie mieszkałaby z nimi post mortem? wink
              smile))))))))))))
          • emigrantka34 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:43
            Dla mnie przekaz watku jest prosty jak konstrukcja cepa :
            niby pomagalam bezinteresownie, a teraz czuje sie pokrzywdzona, gdyz
            inny czlonek rodziny dostal to i tamto.
            Takie myslenie jest dla mnie sprzeczne z definicja bezinteresownosci.
            Jezeli robie cos bezinteresownie to oznacza, ze nie spodziewam sie z
            tego tytulu jakichkolwiek gratyfikacji; w zwiazku z czym nie
            przychodzi mi do glowy wylewanie pretensji w wirtualnej przestrzeni.
    • jkk74 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:08
      Jeśli chcesz wyjaśnić sytuację, to po pierwsze mąż powinien porozmawiać i po
      drugie - nie poruszałabym kwestii zapłaty dla szwagra, ale raczej oparłabym się
      na tych wpłatach dla drugiego wnuka. Mąż prowadząc rozmowę powinien zwyczajnie
      powiedzieć, że jest mu przykro, że tamtemu szykuje jakiś start a waszemu nie.
      Być może usłyszycie, jakie plany teściowa ma wobec was i być może będziecie miło
      zaskoczeni.
      Jeśli sprawa boli i ciebie i męża, a właściwie jeśli jego boli równie mocno jak
      ciebie, to na pewno warto oczyścić atmosferę.
      Niemniej bez pretensji i żali o siebie, ale skupiając się na wnukach.
      • mynia0 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:11
        oj, to niedobry pomysł. babcia dostrzeze roszczeniową postawę i ..
        będzie miała rację. niestety, autorka wątku może sie pożalić męzowi
        i wirtualnemu światu, bo chociaż w pewnym sensie ja rozumiem, to
        jednak sprawa babci jest to, co komu i ile daje. od zapewnienia
        przyszłości dzieciom są RODZICE. nie babcia.
        • sanna.i Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 10:10
          No,ale babcia sama jest roszczeniowa,skoro nieustannie wymaga od nich pomocy.Ja
          bym przyjęła postawę ty dla nas nic-my dla ciebie nic.Ale ja wredna sucz jestem tongue_out
    • anik801 Re: wykorzystywani?! 05.02.09, 23:55
      Tak się zdarza.U mnie to samo.Teściowa faworyzuje wnuka(syna
      córki).Moja córka na gwiazdkę dostała o wiele tańszy podarek(ich
      wola).W sumie nie wiem czy mam prawo się złościć.Jest mi przykro,bo
      dla tamtego dziecka jest gotowa do poświęceń(dla mojego
      niekoniecznie).No cóż nie mogę jej niczego narzucać-to jej
      uczucia.Zawsze jej córka(która do pomocy jest ostatnia)jest
      najlepsza i tak już pozostanie.Trochę trudno mi to zrozumieć,bo moja
      mama ma dwie wnuczki,które naprawdę traktuje jednakowo.A najbardziej
      było mi przykro jak teściowa przez 20min.rozpływała się do słuchawki
      nad wnuczkiem,jak go kocha i jaki jest cudowny,a o mojej córce nawet
      słowem nie wspomniała(a rozmawiała z moją mamą,której też zrobiło
      się przykro).Dodam,że moja córka nigdy nie "zalazła"teściowej za
      skórę.Jest miłą,inteligentną dziewczynką(którą moja teściowa zauważa
      tylko jak nie ma w pobliżu wnuczka).
      • emigrantka34 Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 00:11
        Ale w tym watku nie o to chodzi, ze tesciowa faworyzuje tego czy
        innego czlonka rodziny, tylko o to, ze autorka watku ma pretensje o
        to, ze tesciowa wspomaga finansowo innych czlonkow rodziny mimo
        rzekomo swojej BEZINTERESOWNEJ pomocy.
        • mearuless czyzby??? 06.02.09, 00:24

          moim zdaniem chodzi raczej o to , ze syn ktory zawsze jest gotowy do pomocy i
          sluzenia zostal olany a ten ktory ma mamusie w odbytnicy dostaje zaplate....
          niestety tak jest w 8 na 10 przypadkow- im jestes dla kogos lepszy i wlasnie
          bezinteresowny tym mniej warta jest twoja pomoc i praca- bo staje sie powszednia.
          a jesli robisz to rzadko, cenisz sie - to kazda pomoc jest traktowana jak "dobro
          najwyzsze", poswiecenie etc.

          a autorka nie ma pretensji o to ze nie dostala tylko o to ze tamten
          dostalwinkjest to kolosalna roznica dla inteligentnego czytelnikasmile
          • czar_bajry Re: czyzby??? 06.02.09, 00:29
            podpisuję się obiema rękoma czy rękami?-nieważne, dokładnie moje odczucia
            opisała mearuless,sama bym lepiej tego nie ujęłasmilesmilesmile
            • mathiola Re: czyzby??? 06.02.09, 00:38
              Ano właśnie smile
              I już widzę te panie, które w realnej, konkretnej i analogicznej sytuacji mówią:
              no, mamusia miała prawo, to przecież mamusi pieniądze...
              A tu nawet nie o te pieniądze chodzi... tylko o niesprawiedliwe nagradzanie.

              Ja to widzę tak: kocham moją mamę nade wszystko. Staję na głowie, żeby jej
              pomóc. Pomagam, dlatego że tak trzeba i dlatego, że tak chcę.
              I nagle moja mama przelewa spora kwotę na konto mojego brata który nie dość że
              nie pomaga, to jeszcze korzysta z jej pomocy ile się da. No, nie ma bata -
              wkurzyłabym się. Nie dlatego, że ja nie dostałam zapłaty za pomoc. Tylko
              dlatego, że on dostał, a ja zostałam pominięta nie wiadomo z jakiego powodu. Tak
              zupełnie po ludzku bym się wkurzyła.
              Na uczucia względem mamy by to nie wpłynęło, ale....
              • emigrantka34 Re: czyzby??? 06.02.09, 01:18
                Pierdy mierdy.
                Albo jestem bezinteresowna albo nie.
                Dla mnie bezinteresownosc oznacza zarowno brak pretensji o brak
                przysporzenia na moja rzecz, jak i brak pretensji o przysporzenie na
                rzecz rodzenstwa.
                Autorka watku nie wspomniala slowem, czy tesc i tesciowa wspomagali
                ich np przy weselu, po weselu itp itd.
                Jak rowniez nic nie wiemy nic ta temat ewentualnego testamentu
                tesciowej.
                A posta napisala, bo sie zwyczajnie autorka watku wqrwila, ze nie
                dostala 10 tys.

                • iza9919 Re: czyzby??? 06.02.09, 08:33
                  nigdy w życiu teściowa nas nie wspomogła pod żadnym względem-jedyne co od niej
                  dostaliśmy do lampkę do łazienkismile
                  Testament jest a w nim mieszkanie przepisane na szwagra.
                  • emigrantka34 Re: czyzby??? 06.02.09, 09:07
                    No to moja droga nie pozostaje Ci nic innego, jak olac tesciowa
                    dlugim sikiem.
                  • sanna.i Re: czyzby??? 06.02.09, 10:13
                    Zgadzam się,sik na nią.Czemu zgadzacie sie byc frajerami?
          • emigrantka34 Re: czyzby??? 06.02.09, 01:00
            1. Czy maz autorki jest zawsze gotowy do pomocy - to jest relacja
            autorki watku;

            2. Czy syn a maz autorki - rzekomo gotowy do pomocy zostal olany -
            nie wiemy jak bylo naprawde; moze w tym momencie niczego nie
            otrzymal, moze tesciowa ma inne plany wobec nich; podobnie bylo u
            mnie w rodzinie. Wujek wsciekal sie na ciotke za darowizny pieniezne
            na rzecz corek, a tymczasem otrzymal udzial w wartosciowej
            nieruchomosci;

            3. A jesli robie cos bezinteresownie, tak jak utrzymuje autorka
            watku, to nie spodziewam sie za to jakichkolwiek gratyfikacji; co
            wiecej, moim zdaniem jezeli autorka ma pretensje do matki meza o to,
            ze brat dostal pewna kwote pieniezna, to tym samym ma pretensje do
            tesciowej odnosnie decyzji dotyczacej dysponowania JEJ majatkiem.
            Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy.

            4. Jezeli tesciowa zejdzie, to i tak ten olany syn ma roszczenie o
            zachowek lub ewentualne o zaliczenie darowizn (w zaleznosci od typu
            dziedziczenia).


            • iza9919 Re: czyzby??? 06.02.09, 08:34
              podejrzewam że mój mąż już nic w życiu od niej nie będzie chciał po tym incydencje
              • bea.bea Re: czyzby??? 06.02.09, 08:42
                pewnie zona twojego męża powie mu jaki naiwniak jest
                • sanna.i Re: czyzby??? 06.02.09, 10:20
                  Od tego między innymi żona jest,żeby mężowi sprawy oczywiste uświadomić, jeśli
                  sam błądzi.
              • kropkacom Re: czyzby??? 06.02.09, 08:52
                > podejrzewam że mój mąż już nic

                Wychodzi na to że nie ma czegoś takiego jak bezinteresowność w rodzinie.
                Gdybyście mieli kłopoty finansowe (czy jakieś inne) i teściowa odmówiła by
                pomocy/pożyczki to zrozumiałabym Twoje pretensje.

                A Song For The Lovers
            • beata132 emigrantka34 06.02.09, 08:54
              Emigrantka, To to od razu do Nieba powinnaś pójśćsmile
              Każda z nas może na forum wypisywać tego typu banialuki, ale
              niestety życie jest życiem i szczerze wątpię, że gdyby identyczna
              sytuacja spotkała Ciebie zareagowałabyś tak, jak opisujesz.
              Na forum możesz kreować się na skrzyżowanie Miss Świata z Matką
              Teresą, ale pamiętaj, że to tylko kreacja Twojej wyobraźnitongue_out


              emigrantka34 napisała:

              > 1. Czy maz autorki jest zawsze gotowy do pomocy - to jest relacja
              > autorki watku;

              Trudno żeby zaciągnęła przed kompa teściową i kazała jej to
              potwierdzaćwink Wszystkie problemy przedstawione w wątkach opisywane
              są subiektywnie. Gdybym miała nie wierzyć, nie dopisywałabym się
              (pomijam trollowanie). Poza tym znam kilka podobnych sytuacji z
              reala, więc wierzę, że tak mogło się zdarzyć.


              2. Czy syn a maz autorki - rzekomo gotowy do pomocy zostal olany -
              > nie wiemy jak bylo naprawde; moze w tym momencie niczego nie
              > otrzymal, moze tesciowa ma inne plany wobec nich; podobnie bylo u
              > mnie w rodzinie. Wujek wsciekal sie na ciotke za darowizny
              pieniezne
              > na rzecz corek, a tymczasem otrzymal udzial w wartosciowej
              > nieruchomosci;


              Czytaj dokładnie - autorka pisze, że mieszkanie dostanie szwagier
              (testament).

              > 3. A jesli robie cos bezinteresownie, tak jak utrzymuje autorka
              > watku, to nie spodziewam sie za to jakichkolwiek gratyfikacji; co
              > wiecej, moim zdaniem jezeli autorka ma pretensje do matki meza o
              to,
              > ze brat dostal pewna kwote pieniezna, to tym samym ma pretensje do
              > tesciowej odnosnie decyzji dotyczacej dysponowania JEJ majatkiem.
              > Inteligencja nie ma tu nic do rzeczy.

              Dlaczego autorce może być przykro już Ci dziewczyny wcześniej
              wyjaśniały, ale widać nie dociera, więc nie ma sensu kolejny raz
              powtarzać. Niektórzy są oporni na rzeczowe argumenty jak widaćtongue_out


              Teraz możesz nazwać mnie interesowną egoistką, ale wiem, że w swoich
              odczuciach nie jestem odosobniona. Jesteśmy tylko ludźmi i mamy
              prawo czuć się źle gdy ktoś nas niesprawiedliwie traktuje.

              • kropkacom Re: emigrantka34 06.02.09, 08:58
                > Każda z nas może na forum wypisywać tego typu banialuki,

                Pomyśl że Ty kiedyś będziesz potrzebowała pomocy a twoje dzieci uzależnią ją od
                tego ile dasz kasy. Fajnie?
                • beata132 Kropka 06.02.09, 09:10
                  Nigdzie nie napisałam, że mają pomagać za kasę. Znowu problemy z
                  rozumieniem tekstu????
                  Napisałam, że autorka MA PRAWO do tego żeby było jej z tego powodu
                  przykro. A to wg mnie DUŻA różnica.

                  Nadal nie wierzę, że tym, które piszą o bezinteresowności w
                  identycznej sytuacji nie byłoby przykro. I zdania nie zmienętongue_out
                  • bsl Re: Kropka 06.02.09, 09:17
                    a ja troche rozumiem autorkę , moja babcia jest z tych co dzielą
                    równo między dzieci ( nie pisze o wnukach a o dzieciach )
                    ma 2 synów i córkę , pamiętam rozmowe z moja matką która nigdy nie
                    wyciągnęla po nic ręki do swojej matki ,
                    babcia dostała jakąś extara kase postanowiła to równo podzielić
                    i tekst był taki :
                    X dam tyle , Y dam tyle i nikomu nic więcej ( mówiła to do mojej
                    mamy pani Z )
                    bardzo to było taktowne z jej strony , bardzo
                    więc wystarczyło dac i sie z tym nie obnosić
                    • kropkacom Re: Kropka 06.02.09, 09:29
                      > i tekst był taki :
                      > X dam tyle , Y dam tyle i nikomu nic więcej ( mówiła to do mojej
                      > mamy pani Z )
                      > bardzo to było taktowne z jej strony , bardzo

                      Rozumiem że Twoja mama nic nie dostała? No, taktowne to nie było delikatnie mówiąc.

                      Zastanawiam się. Ja nie mam pojęcia co moja mama (potrafi pomóc w razie czego,
                      daje prezenty) i teściowa robią z całą kasą ale jakoś nie czuje potrzeby
                      sprawdzać czy czasem bardziej kogoś nie wspierają. Cały czas rozumiem ze to ich
                      kasa i ich decyzje. A siłą rzeczy w rodzinie mamy tak że pomaga najwięcej ten
                      kto ma najbliżej do rodziców.
                      • jkk74 Re: Kropka 06.02.09, 09:52
                        Kropka autorka też nie sprawdzała co teściowa robi z pieniędzmi. Szanowna
                        teściowa się sama pochwaliła smile i to jest różnica.

                        Jak mój teść powiedział, że udzielił drugiemu synowi pożyczki na kupno
                        mieszkania to ok, przyjęłam do wiadomości. Skoro może to czemu nie. Ale jak
                        jakiś czas później mój mąż spytał o podobną pożyczkę, to teść wykręcił się
                        sianem. I jest mi z tym źle. Nie dlatego, że obu synom należy się po równo, ale
                        dlatego że tamtemu ma chęć pomagać a mój mąż już na pomoc nie zasługuje.
                        • kropkacom Re: Kropka 06.02.09, 09:58
                          > Jak mój teść powiedział, że udzielił drugiemu synowi pożyczki na kupno
                          > mieszkania to ok, przyjęłam do wiadomości. Skoro może to czemu nie. Ale jak
                          > jakiś czas później mój mąż spytał o podobną pożyczkę, to teść wykręcił się
                          > sianem. I jest mi z tym źle.

                          Już to napisałam wcześniej, w takiej sytuacji całkowicie popieram pretensje.
                  • czar_bajry Re: Kropka 06.02.09, 09:49
                    masz rację ja też nie wierzęsmile
              • emigrantka34 Re: emigrantka34 06.02.09, 09:12
                "Czytaj dokładnie - autorka pisze, że mieszkanie dostanie szwagier
                > (testament)."

                Beatko droga sama czytaj dokladnie - o mieszkaniu i testamencie
                napisala PO moim poscie. Chyba ze mam problemy ze wzrokiem?
                • beata132 Re: emigrantka34 06.02.09, 09:24
                  W takim razie przepraszamsmile
                  Sugerowałam się drzewkiem a nie datą.
                  • emigrantka34 Re: emigrantka34 06.02.09, 09:31
                    Nie ma za co smile

    • quadalupa Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 08:38
      to niesamowite jak chęć bezinteresownej pomocy spadła po tym jak dowiedzieliście
      się co drugi syn dostał uncertain
      Może dla Was ma inne "prezenty" ona wie że może na was liczyć, jak mówisz
      zwierza się wam więc macie i jej zaufanie, to mało za bezinteresowną pomoc?
      Tak myślałam jak tylko zobaczyłam tytuł wątku, że chodzi o kasę.

      Jak mówisz pomagacie bezinteresownie to pomagajcie dalej, a jeśli wasze
      bezinteresowność zmalała bo tamten brat dostał kasę a wy nie, to chyba nie
      umiecie docenić zapłaty za tą bezinteresowność w niczym innym jak tylko w pieniądzu.

      Skąd wiesz, że tamten brat nie dał jej do zrozumienia że potrzebuje pieniędzy?
      może tak mamusię urobił że stwierdziła że pomoże im odkładając na konto wnuka,
      zapewne widzi że sobie lepiej radzicie.

      Mam nadzieję że nie przestaniecie jej pomagać z powodu braku jej wynagrodzenia w
      formie banknotu.
      • gryzelda71 Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 09:04
        quadalupa napisała:

        > Może dla Was ma inne "prezenty" ona wie że może na was liczyć, jak mówisz
        > zwierza się wam więc macie i jej zaufanie, to mało za bezinteresowną pomoc?

        To pewnie najpiękniejszy prezent jak matka może dać dorosłemu synowi.Zwierzy
        się,ze drugiemu da kasę hehehe.
        • sanna.i Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 10:16
          No.Normalnie przykład miłości rodzicielskiej tongue_out
    • bea.bea Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 08:40
      w moim zyciu kieruje sie zasada, ze robie dla kogos cos na co mam ochote nie
      oczekując wdzieczności...a ten ktoa robi ze swoim zyciem, swoja kasą równiez to
      co chce, jeśli ujmie mnie w tym swoim działaniu, to jest mi miło..jesli nie to
      mam to gdzieś
      nie wnikam jakie układy mają moi rodzice z moim bratem, czy go wspieraja czy
      nie, to ich sprawa, ja mam swoje i robie swoje, jak chcę.. a jak nie chce to nie
      robię..

      a jesli boli cie , ze tamtym daja kase, to w zartach zapytaj, czy nie chca kupic
      polisy twojemu dzicku na urodziny...
      jak nie bedfa chcieli to trudno ich sprawa co robia ze swoja kasą
      • kiraout Re: wykorzystywani?! 06.02.09, 09:27
        Autorce i jej mężowi nie może być przykro, bo zostali nierówno potraktowani? A
        dlaczego nie? To nie ma nic wspólnego z ich bezinteresownością.
    • maxxt tak. 06.02.09, 09:13
      jesli do tej pory byliscie rodziną bez wiekszych konfliktow, o porownywalnych
      statusach materialnych, a tesciowa robiła to co robiła- to owszem- byliscie
      WYKORZYSTYWANI w brzydki, dwulicowy i podły sposob. jak na dłoni widac ze twoj
      maz jest synem drugiej kategorii (przykro to pisac nawet, a co dopiero wiedziec
      ze tak jest- szczerze wspolczuje), typ kopciuszka- wynies przynies,upiecz sernik
      a w nagrode czysc popielnik. szwagier zas-cóż, zastrzyki gotowki, nieabsorbowany
      troskami mamusi bo to klopotliwe przeciez. słusznie czujecie zal, gdyż tesciowa
      w swej glupocie, w sumie pieknie otworzyla wam oczy jak traktuje synow. od teraz
      pomoc dla tesciowej ograniczylabym do minimum (miej w nosie teksty o wlasnej
      interesownosci ), bezceremonialnie odsylalabym do szwagra ("my niestety nie
      mozemy ale marek/wlodek/tadek z pewnoscia mamie pomoze"). jasno (aby było jasne)
      lecz bez przesadnego patosu (dbajcie o nerwy ,nie warto sie szarpac dla byle
      kogo)dalabym tesciowej odczuc jak bardzo jest wam- a PRZEDE WSZYSTKIM MEZOWI-
      przykro. nie widze powodu dla ktorego mielibyscie dalej grac ten spektakl tym
      bardziej ze nawet nie na "oklaski" ale chociazby na "cieplejsza recenzje" nie ma
      co liczyc.
      • premeda Re: tak. 06.02.09, 09:32
        Na miejscu twojego męża wycofałabym się z pomagania teściowej, że
        słowami niech tadek/józek/franek pomoże, bo ja już swoje zrobiłem.
        Zaś na pewno nigdy, przenigdy nie pomogłabym finansowo! Uważałabym
        też, żeby nie próbowali mnie wrobić na starość z opieką nad
        teściową, przecież ukochanego synka nie będzie obciążać opieką nad
        schorowaną staruszką. Ona dokonała już podziału synów na lepszego
        (szwagier), kóremu się pomaga i gorszego (Twój mąż), który pomaga.
        Za jakiś czas zażąda pewnie pomocy jeszcze dla szwagra, bo on taki
        biedny i sobie nie radzi. Mam taką samą sytuację w domu rodzinnym,
        pomagałam matce, a od niej ciągnął brat. Ja zaś zawsze byłam tą
        najgorszą, która by ją chciała w łyżce wody utopić.
        • kropkacom Re: tak. 06.02.09, 09:43
          > Za jakiś czas zażąda pewnie pomocy jeszcze dla szwagra, bo on taki
          > biedny i sobie nie radzi. Mam taką samą sytuację w domu rodzinnym,
          > pomagałam matce, a od niej ciągnął brat. Ja zaś zawsze byłam tą
          > najgorszą, która by ją chciała w łyżce wody utopić.

          Znam sytuacje że to córka najbardziej pomagała całe życie i matka kasy więcej
          jej dawała. Syna wspierała również ale w mniejszym stopniu bo miał lepszą
          sytuację finansową (prezenty robiła identyczne, wnukom tyle samo kasy dawała) i
          nic od niego nigdy nie wymagała. Córka powtarzała że ona te pieniądze przyjmie
          bo mają problemy (w miarę możliwości oddawała) a opieka nic z pieniędzmi nie ma
          wspólnego. Była na każde zawołanie. Syn prawie przestał chodzić do swojej matki.
          Córka kasy nie dostaje już (polepszyło się im) a chodzi nadal. Syn chodzi już
          tylko od święta.
    • malila Taa.. bezinteresowność 06.02.09, 10:14
      Już widzę te chodzące bezinteresowności, jak wspomagają i wspierają
      w zamian dostając palec "fuckyou". Tak to można pomóc bezdomnemu
      mając świadomość, że ktoś obcy może mieć pomoc gdzieś, że może się
      odwdzięczyć wyzwiskiem albo kopniakiem. Rzecz w tym, że od takiego
      biedaka nie oczekuje się ani przyjaźni, ani tego, że można mu
      zaufać, że można polegać na jego słowie, poczuciu sprawiedliwości,
      nie liczy się na to, że będzie kimś bliskim.
      Od rodziców się oczekuje, że będą kochać, wspierać w miarę
      możliwości (o emocjonalnym wsparciu piszę, gdyby ktoś już zdążył
      pomyśleć o pieniądzach;->wink, nie będą oszukiwać, manipulować dziećmi
      i że będą sprawiedliwi. Od kogo można tego oczekwać, jeśli nie od
      własnych rodziców? Od dzieci?; )
      Mamusia hołubi jednego syna, a z drugiego zrobiła sobie pachołka.
      Ludzi boli, kiedy chorzy rodzice zachowują się mało przyjaźnie, choć
      zachowują się tak tylko dlatego, że stracili kontakt ze
      świadomością. Ja się wcale nie dziwię, że ktoś ma poczucie krzywdy,
      kiedy matka zrobi coś takiego świadomie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka