Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie z chwalipietami?

15.02.09, 22:11
takimi natretnymi,co probuja wam ciagle udowodnic swoja wyzszosc pod kazdym
wzgledem w sposob wlasnie natretny,czyli kupilam sobie to i to i za
tyle,zajmuje sie swoja kariera(i tu opis dzialania na rzecz kariery).dodam,ze
osoba chwalaca sie raczej konkuruje ze mna,niz chce mnie zdolowac.mnie to
smieszy i nie wiem jak odbic pileczke,bo w w jakiekolwiek gierki tego typu nie
mam ochoty grac.czuje sie zmuszona do opowiedzi na takie zagrywki.co radzicie?
Obserwuj wątek
    • kali_pso Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 15.02.09, 22:13

      Zachowuję się równie nieładnie- zmieniam tematwinkpp
      • moofka Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 15.02.09, 22:14
        powiedz jej, ze jej stopy smierdza
      • mama-maxa Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 15.02.09, 22:15
        pokazuję moją wyzszość takiej osobie w inny sposób, ale czasem mam
        ochotę jej zasadzić kopa w doopębig_grin

        a co do osoby, na której wzorowany jest ten wątek...śmieszy mnie,
        prowokuję ją i ona na to idzie, a ja mam ubaw!
      • doros1 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 15.02.09, 22:16
        Próbuję wejść w słowo "To super" i też zaczynam monolog- jaka to ja cudowna ,
        mądra i obeznana smile......chwalipięta nr 1 zazwyczaj wymięka.
    • dominika8 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 15.02.09, 22:29
      jak kogoś i tak lubię, to daję się wygadać, niech ma. Ale gdy nie,
      to mówię ,,super" takim tonem, że ktoś wie, że mam to w d...
    • 18_lipcowa1 unikam 15.02.09, 22:36
      • lelabey Re: unikam 15.02.09, 22:45
        a jak sie unikac nie da? bo to bliska rodzina i kontakt meilowy?oczekuje
        odpowiedzi. chwali sie to co odpisac na przechwalki,zaznaczam mocno natarczywe.i
        podkreslam,ze mnie to nie bawi,ale jak zignoruje to moze poczuje sie wlasnie ta
        wygrana? sama nie wiem jakie rozwiazanie jest dobre.ignorowac czy kontratakowac
        i przerzucac sie argumentami do przechwalek.meczy mnie to.
        • 18_lipcowa1 Re: unikam 15.02.09, 22:50
          lelabey napisał:

          > a jak sie unikac nie da? bo to bliska rodzina i kontakt meilowy?

          Bliskiej rodziny tez mozna unikac jak Ci nie pasuje.

          oczekuje
          > odpowiedzi. chwali sie to co odpisac na przechwalki,zaznaczam
          mocno natarczywe.
          > i
          > podkreslam,ze mnie to nie bawi,ale jak zignoruje to moze poczuje
          sie wlasnie ta
          > wygrana? sama nie wiem jakie rozwiazanie jest dobre.ignorowac czy
          kontratakowac
          > i przerzucac sie argumentami do przechwalek.meczy mnie to.


          Ignorowac.
          Znam kilku takich osobnikow, szczegolnie panow, oni lubia sie
          chwalic. No wiec niejeden potrafil dzwonic, ze cos kupil, jaki
          model, o ile lepszy od mojego. Ja akurat olewam takie cos, bo mnie
          zazdrosc o rzeczy materialne nie zalewa, ale jesli ktos marnuje moj
          czas to uwazam ze trzeba olewac i unikac.
          • lelabey Re: unikam 15.02.09, 22:54
            a wiesz,ze moze masz racjesmiletez tak myslalam,zeby olac,ale z drugiej strony
            chcialam byc mila i zajac jakies stanowisko.dziekismilebede wredna i nie zareagujewink
        • dominika8 Re: unikam 15.02.09, 22:57
          co to znaczy-oczekuje odpowiedzi?
          Czy coś by się stało, jakbyś nie odpowiadała na te maile, zwłaszcza
          jak Cię to męczy?
          • lelabey dominika8 15.02.09, 23:01
            moze ja dziwna jestem,ale sadze ze na listy (maile) sie odpowiada.moze powinnam
            zmadrzecwink
            • dominika8 Re: dominika8 15.02.09, 23:11
              no masz rację, ja też zawsze odpowiadamsmile
              a może tak zdawkowo, typu ,,cieszę się" ,,to super" pozdrawiam....
              • estragonka Re: dominika8 16.02.09, 08:49
                dominika8 napisała:

                > no masz rację, ja też zawsze odpowiadamsmile
                > a może tak zdawkowo, typu ,,cieszę się" ,,to super" pozdrawiam....


                ojjj mam taki egzemplarz w rodzinie. kontakt sporadyczny, ale to tym
                bardziej nakreca tamta strone do przechwalek - hurtem sie zbieraja
                hehe.
                ja zazwyczaj wkrecam jeszcze bardziej, i radocha jak ta lala
                normalnie z tego ze tamta taki pustak <rotfl>

                a jak mi wyjezdza z czyms typu 'kupilam cos i jest tkaie super i
                mnie stac' to zazwyczaj kompletnie olewam i odpowiadam np to super,
                ale koncze bo idziemy wlasnie na basen/na lyzwy/na rower (w
                domysle 'siedz i wpatruj sie w swoj nowy zakup, my idziemy milo
                spedzic czas razem')

                zawsze dziala smile nie wiem jak jej, ale mi dziala big_grin
            • sumer-time Re: dominika8 17.02.09, 14:13
              ściemnij ją, że mail nie doszedł, albo, że Ci go wrzuciło w SPAM smile
    • rotera Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 09:01
      mam taką, dokładnie na tym samym polu
      udaje, że nie słyszałam...
      na pytania nie odpowiadam, zbywam ignoruje

      np.
      ona - ile daliście za te meble? bo my 10 tyś (powiedziane jednym
      tchem)
      ja- tyle ile były warte

      ona - bo my byliśmy we Władku na wakacjach w super wypasionej
      kwaterze za....(im więcej tym lepiej)
      ja - ciesze się. (a po co mam jej mówić że my w tym czasie byliśmy w
      Hiszpanii

      pogadać się ze mną nie da, tylko 'aha'

      ale wyższa od tego (od licytowania się) nie urosne, po co mi to...
      • barbaramd Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 18.02.09, 06:44
        Uważam,że najbardziej boli śmieszność. Może troszkę ośmieszyć?
        Inteligentnie i z klasą. I ogólnie nie przejmować się chwalipiętami.
        • basia172 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 18.02.09, 09:47
          Tak, jest, ośmieszyć, aby nie było wątpliwości. Następnym razem odpisz jej
          tak: "o Jejku, ty to masz szczęście, masz takie udane życie i karierę oraz
          zakupy. I w ogóle jestes taka cudowna. Nalezy tylko dziękowac Opatrzności, że
          uczyniła dla ciebie tyle dobrego. Jest tylko jeden właściwy sposób na
          dziękczynienie, o którym mówi siostra Faustyna: "wchodzić w głąb swej istoty i
          za wszystko dziękować Bogu, jednocząc się z Jezusem: z Nim, w Nim i przez Niego
          oddawać chwałę Bogu".

          "...Z największą wdzięcznością rzucam się pod stopy Twoje, jak maleńki i
          nieznany kwiatek, a woń tego kwiatu miłości codziennie wznosić się będzie do
          tronu Twego". Miłością dziękować - tylko miłością dziękować mogę...


          Zdębieje, i więcej nie będzie się chwaliła.
    • insomnia0 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 09:20
      to zalezy jaki typ.. albo unikam..albo sie smieje w oczy im.. to zalezy od
      zachowania.
    • sanciasancia Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 10:33
      Jestem za stara i mam za mało czasu, a życie bywa zbyt nieprzyjemne, żeby
      utrzymywać kontakty z tego typu osobami, rodzina, czy nie rodzina.
      Leję na nich ciepłym moczem (pardon maj frencz).
      • ewelsia Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 10:45
        Staram się durniami nie otaczać, ale jak juz się trafi coś takiego,
        to ignoruję, no chyba, że mam humor to przebijam smile
        Teściową mam a/la w podobie.
        Ewelina
    • madameblanka Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 10:48
      Jak sobie radzicie z chwalipiętami...

      no cóż, sprowadzam ich na ziemie.
    • deodyma Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 11:29
      sama sie chwalic nie lubie, wiec takie przechwalanie sie nie robi na
      mnie zadnego wrazeniasmile
      siostra mojego meza jest taka. ona non stop z nim konkuruje, tylko
      ze on ma to gdzies.
      dwa miesiace temu kupila sobie telewizor LCD i powiesila go sobie na
      scianie. tesciowa powiedziala, ze on tez powinien zrobic to samo.
      powiedziala tak
      -powinienes go sobie powiesic na scianie i kazdy, kto przyjdzie do
      ciebie powie WOW!
      malo smiechem nie ryknelam a maz powiedzial na to tak
      -niczego nie bede wieszal na scianie tylko dlatego, bo E tak
      zrobila. czy ja naprawde musze ogladac sie na nia o robic wszystko
      tak, jak ona? w takim razie niech E kupi sobie takie samo
      mieszkanie, jak my i niech je sobie urzadzi tak samo, jak my je
      urzadzilismy.
      tesciowa zamurowalo i zaczela bakac, ze on chyba jest niepowazny a
      maz na to tak
      -ja jestem niepowazny??? powiedzialem, ze nie mam zamiaru malpowac
      siostry i to oznacza, ze ja jestem niepowazny tak???
      od tego czasu mamy swiety spokojsmile
      teraz chodze po domu i mowie, ze gdybysmy tak powiesili telewizor na
      suficie nad sama rogowka, to wszyscy odwiedzajacy nas, beda
      wykrzykiwac WOW!!!
      • uroda_ziemi1 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 12:55
        nie znam takich osób w moim otoczeniu
    • croyance Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 13:07
      Jestem odporna na to, w ogole mnie to nie denerwuje. Slucham sobie,
      mowie 'hmm, hmm, no to swietnie' i nie uwazam tego za problem.
    • anmoko Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 15:14
      Rodzina meza taka jest (siostra + rodzice). Kiedy mielismy jeszcze
      kontakt i zorientowalam sie co do intencji ich chwalipiectwa
      (mielismy im zazdroscic oraz dobrze trzymac z tesciami, to tez by
      nam czasami cos "skapnelo") podpuszczalam ich i boki zrywalam, jak
      kombinuja co by tu powiedziec, zeby wyszlo ze ich jest na gorze.
      Wymyslalam jakies niestworzone historie, ceny naszych zakupionych
      rzeczy zawyzalam kilkakrotnie,w firmowych reklamowkach, w ktorych
      cos tam oddawalam zostawialam "przypadkiem" paragon na gruba sume,
      opowiadalam jakie to mamy kontakty i z kim to sie nie spotykamysmile
      Maz mial ubaw sluchajac mnie, a ja nie wiedzialam, ze mam taka bujna
      wyobraznie (dodam: nigdy by mi samej nie przyszlo do glowy chwalic
      sie; z tesciami prowadzilam gre "na wyniszczenie" przeciwnikasmile
      Ale juz nie mamy tego problemu big_grin
    • mysia-mysia Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 15:15
      cały pic polega moim zdaniem na tym, że cokolwiek zrobisz to ta osoba będzie i
      tak przekonana że robisz to z zazdrości
      ona zawsze wytłumaczy sobie że nie możesz patrzeć jak pnie się po szczeblach
      kariery i na co to ją stać
      więc może zachowuj się tak jak masz ochotę
    • figrut Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 15:47
      Nie odbijam piłeczki. Wysłucham i pogratuluję. Jedni przyjmą gratulacje i
      przestaną się chwalić, inni czują niedosyt i jeszcze bardziej się nakręcają. Ci
      drudzy mnie śmieszą, ale skoro im to radość sprawia, to niech się cieszą.
    • kra123snal Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 16:11
      Jak mi się ktoś chwali, to przyjmuję jako chęć podzielenia się ze
      mną swoimi osiągnięciami a nie jako próba rywalizacji, czy sposób na
      wywyższanie się.

      Jako, że święta nie jestem i czasami coś takiego mnie drażni, więc
      mówię "to fajnie" i zmieniam temat.
      • kra123snal Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 16:16
        Przeczytałam właśnie odpowiedzi i zaznaczam, ze nie znam osób
        licytujących się. Chyba, że ja nie zauważam. Znam jedną osobę
        licytującą się na zasadzie "jak ja mam źle", ale to gadanie zbywam
        milczeniem.
    • ankak0 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 16:18
      Mnie to nie rusza zupełnie. Mam wielu dobrych znajomych którzy
      opowiadają mi o swoich zakupach i wycieczkach, tylko, że nie robią
      tego w celu upokorzenia mnie, a jedynie dzielą się doswiadczeniami.
      Raz spotkałam się z kobietą która wyraźnie chciała dać mi odczuć, że
      jej córka ma piękniejszy dom, powiedziałam jej, że ma rację. Niech
      się cieszy szczęściem córki, mi od tego mojego szczęścia nie
      ubędzie.
      Ale niektórzy z tych ludzi zwyczajnie nie mają się z kim podzielić
      swoją radością z nabycia jakiejś rzeczy, albo mają niską samoocenę i
      swój sukces muszą obejrzeć w oczach innych, żeby go docenić.
      Myślę, że najlepiej uprzejmie ucieszyć sie z nimi. My problem z
      głowy oni wniebowzięci. Jeśli ktos uważa sie za lepszego to nikt na
      siłe oczu nie otworzy.
    • lelabey Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 16:51
      problem polega nie tylko na samym chwaleniu sie,ale na sposobie w jaki to robi.w
      praktyce wyglada to tak,ze mowi cos nie tylko,zeby sie pochwalic,ale pokazac mi
      swoja lepszosc robiac jakies niby przypadkowe uwagi krytykujace mnie,moj styl
      zycia,malzenstwo,dzieci.cos na zasadzie co by jej tu powiedziec,zeby sie do
      czegos doczepic.nawet jak nie ma do czego,bo widze,ze moje szczescie ja drazni i
      stad docinki.dlatego pytam jak reagowac,bo moj zazwyczaj brak reakcji powoduje
      jej przyzwolenie na debilne teksty,a nie odzywam sie,bo nie chce wywolywac burzy
      w rodzine.dziekuje wamsmilemusze to jeszcze przemyslec.moze cos mi jeszcze
      podpowiecie?sama nie wiem czy lepiej ignorowac czy sie w to bawic,choc to nie w
      moim stylu.
      • myelegans Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 17:47
        Nie ma jak dowartosciowanie sie kosztem innych. Ktos kto rozmawia cyframi i
        zaczyna zdanie od "ja/my" to brak klasy i kultury osobistej
        Nie mam takich osob w otoczeniu. Mam wielu przyjaciol/znajomych ludzi sukcesu i
        pieniedzy, ale oni o tym nie rozmawiaja i nie podtykaja pod nos. Sama tylko
        mowie o swoich sukcesach np. ostatnim awansie tym, ktorzy wiem, ze beda sie
        cieszyc moim sukcesem nie zazdroscic.

        Sama nie wiem jak sie w takich sytuacjach zachowac, ja najczesciej sie wylaczam
        kiedy rozmowa stacza na tory, ktore mnie nie interesuja, sa nieistotne, albo
        nudza. W takich przypadkach zwyklam kierowac rozmowe na tory, ktore mnie
        interesuja "czytalas moze ostatnia ksiazke...." "przeczytalam ostatnio w
        Neewsweeku...." "co sadzisz o najnowszym odkryciu...." "slyszeliscie co polityk
        X wymyslil?", "slyszeliscie o peak oil i co o tym sadzicie?" "znacie nowa
        plyte....?"
        Zawsze mozesz cos ukryc w rekawie na te specjalna okazje, recze Ci, ze tacy
        ludzie ani nie czytaja, ani sie nie interesuja niczym innym poza swoim waskim
        swiatkiem, intelektualnie to raczej na poziomie rowu Marianskiego.
    • asia_i_p Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 17:55
      Nie radzę sobie, bo mi nie przeszkadzają. Inna rzecz, że jeszcze nie
      trafiłam na takiego natarczywego, co by mnie przyparł do ściany i
      nawijał.
    • frida-marzec08 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 18:46
      ja to jeszcze podkręcam taką nagrzaną: "Taaaaaaaak???????"; "Wooooooooooow!!!!";
      "Ale suuuuuuuuuper" - niech się cieszy dziecko.
      • konwalka Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 18:54
        na finał eposu powiedz: "a moj tata jest silniejszy niz twój!"
    • nutka07 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 18:56
      Sluchaj a moze to Ty masz problem?
      Moze zle to odbierasz?
      Bylam ostatnio w takiej sytuacji, gdzie z moja dobra znajoma mialysmy zupelnie
      rozny poglad na zachowanie jej siostry.

      Ja widzialam dziewczyne, ktora sie cieszy, chce opowiedziec gdzie byla co
      widziala, jak jest u niej w pracy, jak sobie radzi (choc niektore jej zachowania
      mnie zadziwiaja wink ) znajoma zas twierdzila ze siostra sie wywyzsza, pokazuje ze
      jest lepsza, chwali sie nowym samochodem (??) podrozna itd.
      • nutka07 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 18:57
        *podroza
    • fajka7 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 16.02.09, 23:17
      "nie wiem jak odbic pileczke,bo w w jakiekolwiek gierki tego typu nie
      > mam ochoty grac.czuje sie zmuszona do opowiedzi na takie zagrywki"

      Odbic pileczke? A skad masz potrzebe traktowania takiej rozmowy jak
      mecz? I dlaczego czujesz sie zmuszona do odpowiedzi?
      Problem lezy po Twojej stronie.
      Z jakichs powodow Cie to dotyka.
      Czyzby zazdrosc?
      Radosc z powodzenia innych jest znacznie zdrowsza, polecam smile
      A jak ktos "chwali sie" rzeczami, do ktorych sie nie ma dostepu (a
      pewnie w wielu przypadkach po prostu opowiada), to mozna sie wielu
      ciekawych rzeczy dowiedziec i moze to byc bardzo pouczajace.
      Z kolei puste, bezproduktywne chwalenie nie powinno sprawiac
      dyskomfortu sluchaczowi, ktory ma dobrze poukladane wlasne sprawy w
      tym poczucie wartosci.
      A jesli Cie to smieszy, to w czym problem, skoro dobrze sie bawisz?
      Chyba nie jestes szczera w stosunku do siebie w tej kwestii smile
      • e.logan Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 17.02.09, 09:23
        Pozwolisz fajka ze zgodze sie z Toba.(?) Rozumiem ze autorka
        napewno nie przyzna nam racji ze tej X czy y jakos tam zazdrosci
        ale takie odnosze wrazenie.
        Czesto w rozmowach znajomi opowiadaja mi ze byli tam lub tam i o
        ile wycieczki do miejsc w ktorych bylam nie sciskaja mi serca o
        tyle ostatnia opowiesc o pobycie w Chinach (o ktorym marze)no
        wywolala u mnie zazdrosc.I wcale sie tego nie wstydze.Ona mi
        zazdrosci czegos ja jej czegos to naturalne przeciez. A
        konkurowanie i meczyki w stylu a ja to lub owo, jakis przymus
        odpowiadania nie czuje tego.

        Wiele z was pisalo ze podpuszcza ta druga i ma ubaw jeszcze
        wieszy.No i po raz kolejny okazalo sie ze forum ma sie do zycia
        jak piesc do nosa. Jakos nigdy bardzo zadko jest tak ze ten ktory
        podpuszcza , wpada w taki sam zachwyt ma to w nosie.

        No ale tu jest forum.


    • lelabey Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 17.02.09, 09:37
      tak sie akurat sklada,ze po pierwsze charakter mam wyjatkowo niesklonny do
      zazdrosci i naprawde nawet nie mialabym jej czego zazdroscic.a po drugie chodzi
      wlasnie o to,ze to ona mnie nie cierpi i mi stad jak wnioskuje ciagle
      zlosliwosci,krytykowanie takie mimochodem i chwalipiectwo wynikajace z jakichs
      kompleksow.taki maly piesek,co to zawsze znajdzie powod,zeby pokasac.moim
      problemem jest to,ze nie mam ochoty byc kasanawinki tego wysluchiwac.
      • e.logan Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 17.02.09, 10:01
        > tak sie akurat sklada,ze po pierwsze charakter mam wyjatkowo
        niesklonny do
        > zazdrosci i naprawde nawet nie mialabym jej czego zazdroscic.

        To nic niezwyklego na tym forum.tutaj to norma. NIkt nikomu
        nicczego nei zazdrosci.Nawet jak mieszka z 3 dzieci w kawalerce.


        a po drugie chodzi
        > wlasnie o to,ze to ona mnie nie cierpi i mi stad jak wnioskuje
        ciagle
        > zlosliwosci,krytykowanie

        moim
        > problemem jest to,ze nie mam ochoty byc kasanawinki tego
        wysluchiwac.



        Yhy ale po co przyjaznic sie albo kontynuowac znajomosc z taka
        osoba? Nie lepiej zbyt ja i uniknac rozmowy mowiac czesc , sorki
        spiesze sie.JAk pojdziesz sobie i nie bedziecie rozmawiac to nie
        bedzie mowic do siebie przeciez.
    • jurek.powiatowy Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 17.02.09, 11:10
      Ja radzę lekceważyć. Potraktuj ją jak Trolla. A jak znamy z baśni, Troll nie
      karmiony umiera.
    • lavinka Trochę to dziwnie napisałaś. 17.02.09, 14:17
      Co jest dziwnego w chwaleniu się swoimi sukcesami? Każdy ma swoje. Ty
      z pewnością też masz się czym pochwalić. Jeśli nie w materii szeroko
      pojmowanej kariery czy wykształcenia, to spędzania wolnego czasu,
      pociechy z rodziny, dzieci. Sukcesy można mieć na wielu polach. Jak
      koś koncentruje się na pracy, to oczywiste że pochłania ona sporo
      czasu - to i tylko się o niej rozmawia.
      Byłam korposzczurem, wiem że czasem praca zajmuje 90% życia(nie
      licząc snu). Prawdopodobnie koleżanka jest pracoholikiem,a chwali
      się... bo to normalne chwalić się tym co się robi i co się lubi i co
      najważniejsze - świetnie wychodzi. Oczywiście trzeba zachować we
      wszystkim umiar.
      • lelabey Re: Trochę to dziwnie napisałaś. 17.02.09, 15:01
        widocznie ja mam jakis problem,bo samo chwalenie sie jest dla mnie ponizej
        poziomu.szczegolnie jak robi sie to krytykujac tak przypadkiem przy okazji
        innych.i drazni mnie postawa takiej typowej samochwaly.to nie jest tak,ze ona
        jest w czyms lepsza i ma lepsze zycie.moim zdaniem ma gorsze.raczej denerwuje ja
        to,ze my zyjemy dobrze nie chodzi tez o dobra materialne,ale ogolnie calosc.ja
        rowniez pracuje,ale nie mam potrzeby trabienia o tym.dla mnie licza sie po
        prostu fakty i to co kazdy widzi.nie trzeba jeszcze dospiewywac do tego
        niestworzonych historii i zlosliwosci.nie mam potrzeby konkurowania z kims,ale
        co jak ktos ma ze mna?dziekuje wszystkim za wypowiedzi.daly mi do
        mysleniasmilepozdrawiam
        • lavinka Jeszcze bardziej się zdziwiłam. 18.02.09, 01:59
          Np. Jedziesz na wakacje do Grecji i nie pokazujesz zdjeć z wakacji
          znajomym?
          Kupiłaś sobie nowe ubrania i nie pokazujesz się w ich na ulicy tylko
          chowasz głęboko w szafie?
          Jak dziecko dostanie piątkę to zabraniasz mu o tym mówić i go nie
          chwalisz?

          Chwalenie się jest normalne. Dziwią mnie osoby,które nie potrafią
          mówić o sukcesach, tak jakby w życiu spotykały ich same porażki, w
          związku z czym nienawidzą każdego kto jest szczęśliwy i o tym mówi...
    • marychna31 co tu jest do radzenia? 17.02.09, 14:18
      Jak mam czas to grzecznie wysłuchuję, uśmiecham się, kiwam głową,
      zadaję dodatkowe pytania. A co mnie kosztuje taka grzeczność?
      Nie mam najmniejszej potrzeby dogadywania, konfrontacji, ciętych
      ripost i odbijania piłeczki.

      Mówie o osobach, które oprócz takiej słabości mają jeszcze jakieś
      zalety (przy czym za zaletę uznaję bycie np ukochaną żoną mojego
      teściawink )
    • swojski_fr_1 Re: jak sobie radzicie z chwalipietami? 17.02.09, 14:29

      Zachowaj spokoj grabarza... i przetrzymaj nudziarza.
      Fortuna kolem sie toczy.



      lelabey napisał:

      > takimi natretnymi,co probuja wam ciagle udowodnic swoja wyzszosc
      pod kazdym
      > wzgledem w sposob wlasnie natretny,czyli kupilam sobie to i to i za
      > tyle,zajmuje sie swoja kariera(i tu opis dzialania na rzecz
      kariery).dodam,ze
      > osoba chwalaca sie raczej konkuruje ze mna,niz chce mnie
      zdolowac.mnie to
      > smieszy i nie wiem jak odbic pileczke,bo w w jakiekolwiek gierki
      tego typu nie
      > mam ochoty grac.czuje sie zmuszona do opowiedzi na takie
      zagrywki.co radzicie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka