raczek47
21.02.09, 22:40
bo mnie rano jasny szlag trafił.Mieszkam w bloku i dziś bylismy
zmuzseni wezwac karetkę do abrdzo chorej, prawie 90-letniej
staruszeczki sąsiadki.Oczywiscie karetka nie mogła podjechać pod
klatke, bo dojazd z obu stron zastawiony brykami sąsiadów,którzy
muszą parkowac swoje cuda pod oknami.Musieliśmuy prowadzić ledwo
żywą babinkę dookoła przez zaspy śniegu i psie kupy.Potem sobie
pomyślałam,że w sytuacji naprawdę zagrożenia życia, gdy szybko
trzeba wynieść chorego na noszach do karetki traci sie wiele cennego
czasu, czy gdyby była potrzebna straż pożarna , po prostu by nie
dojechała.
policja przyjechałą,troje sąsiadów dostało mandaty;teraz wieczorkiem
patrzę przez okno, a sąsiadeczka, która rano manadat dostała parkuje
gdzie? Nie, nie pod oknem, ale za to na miejscu przeznaczonym dla
inwalidy-akurat nasze osiedle zamieszkuje sporo osób
nepełnosprawnych, na wózkach, w kazdym bloku sa dla nich mieszkania
i specjalnie dostosowana klatka schodowa, tak,ze te miejsca sa przez
nich naprawdę wykorzystywane.Miałąm wielką cheć znów zadzwonić na
policje,ale dałam spokój, tylko strasznie mnie wścieka,ze sa ludzie,
którym się wydaje,ze zawsze mogą wiecej niz inni.Chyba jakaś odezwe
napiszę i wieczorem po klatkach porozklejam, coby ludzie bardziej
myślący byli.