Dodaj do ulubionych

Pouczanie na forum a pouczanie w realu

11.03.09, 18:32
Odkąd mam swoje dzieci,to nie potrafię biernie patrzeć,gdy innym
dzieciom dzieje się krzywda. I nie chodzi o bicie,ale mniejsze sprawy,
które mają lub mogą mieć,negatywne konsekwencje.
Często emamy piszą tutaj,że matki,babki czy opiekunki przegrzewają
dzieci. Ja nie piszę,ale za to rozmawiam z opiekunką dziecka.
Nie zwracam uwagi,bo wtedy kobieta czułaby,że ją pouczam - spokojnie
mówię - np."być może dziecku za gorąco i dlatego marudzi. Ja też na początku
przegrzewałam dziecko,bo po prostu nie wiedziałam jak je
ubrać". Jak na razie spotkałam się tylko z pozytywnymi reakcjami.
Gdy widzę na placu zabaw dziecko,które idzie w "siną dal" a mamusia
zajęta rozmową i nie patrzy na swoją pociechę,to ja albo biegnę
i zatrzymuję dziecko,albo informuję matkę i ona rusza w pościg.
Trudno przytoczyć wszystkie przykłady. Wczoraj pod moim osiedlowym
sklepem,obok którego przechodzę,gdy idę do lekarza,stał głęboki wózek. W wózku
niemowlaczek ok.3 mies. Wózek na środku chodnika.
Matka ze sklepu nie mogła widzieć wózka. Oczywiście nie poszłam sobie,ale
stanęłam przy wózku,czekając na mamę. Nie wychodziła z 5 min,więc myślę,że
spędziła ok.10 minut w sklepie,a wózek z maluchem
stał na chodniku. Gdy mama wyszła,to bardzo grzecznie jej powiedziałam,aby nie
zostawiała wózka przed sklepem,bo to niebezpieczne. I niekoniecznie mówię o
porwaniu dziecka,ale obok
jest ruchliwa ulica,szkoła,biegają dzieciaki i mogą przewrócić wózek.
A porwania też się zdarzają - w tym przypadku byłoby tak prosto
popchać wózek,skręcić za sklepem i zniknąć. Fakt,że ja przewrażliwiona jestem
na tym punkcie,ale wolę nie ryzykować.
Mama się przejęła i przyznała mi rację.Ale... zostawiając wózek z dzieckiem na
chodniku,nie pomyślała,że to może być niebezpieczne,
no a poza tym musiała zrobić zakupy,a do tego sklepu wózkiem nie wjedzie. Fakt
nie wjedzie. Podsumowałam,że to jej wybór,ale naprawdę lepiej nie zostawiać
dziecka w wózku pod sklepem.

I tak se myślę,że pewnie jestem nadgorliwa,ale wolę porozmawiać z opiekunem
dziecka,a nie pisać na forum,że widziałam niemowlę w wózeczku pod sklepem,a
mama długo z tego sklepu nie wychodziła.
Wolę bezpośrednio "zwrócić uwagę" a nie wygadywać na forum jaka to
mama nieodpowiedzialna i bezmyślna. Tak wirtualnie i anonimowo,to łatwo kogoś
pouczać,a w rzeczywistości już trudniej.
Obserwuj wątek
    • myga Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 18:39
      anetuchap napisała:
      wolę porozmawiać z opiekunem
      > dziecka,a nie pisać na forum,że widziałam niemowlę w wózeczku pod sklepem,a
      > mama długo z tego sklepu nie wychodziła.
      > Wolę bezpośrednio "zwrócić uwagę" a nie wygadywać na forum jaka to
      > mama nieodpowiedzialna i bezmyślna. Tak wirtualnie i anonimowo,to łatwo kogoś
      > pouczać,a w rzeczywistości już trudniej.
      ____________
      a jednak nie umialas sie powstrzymac i napisalas to na forum. Forma oczywiscie
      bardziej perwersyjna i zamotana, a jednak polechtane wlasne ego, ze jestes taka
      prawidlowa, a nieodpowiedzialna matka zostawia wozek przed sklepem. Zeby nie
      bylo, calkiem z toba sie zgadzam, ze jest to niebezpieczne i
      nieodpowiedzialne.dziecko
      • myga Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 18:42
        cd bylo narzazone na wiele niebezpieczenstw, m.in ostatnio przeciez pies pogryzl
        dziecko zostawione w wozku.
      • anetuchap Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 23:08
        Myga,mylisz się,no niestetysad
        Nie chciałam połechtać swego ego,że ja to taka mądra,a ta mama taka
        bezmyślna. Nie dlatego napisałam. Ja jestem ciekawa,czy dziewczyny,
        które chętnie na forum pouczają,oceniają i wartościują,tak samo robią w realnym
        świecie.
        Dziwne,bo ja nawet nie pomyślałam,że jestem lepsza od tej matki,
        cieszy mnie to,że małemu się nic nie stało i być może następnym
        razem mama go weźmie pod pachę do sklepu. Fajnie mi było,że komuś pomogłam,a
        nie,że komuś "utarłam nosa". Moja rozmowa z mamą
        była zupełnie inna od niektórych wypowiedzi tutaj.
        I te wypowiedzi tutaj,spływające jadem i mądrością,mnie interesują.
        Czy foremki równie ostro,bezpośrednio a czasem chamsko zwracają się
        do ludzi,którzy popełnili błędy,w realnym świecie?
        • myga Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 11:23
          anetuchap napisała:

          > Nie chciałam połechtać swego ego,(....)
          __________
          Alez chcialas, bo inaczej bys nic nie napisala.

          > Nie dlatego napisałam. Ja jestem ciekawa,czy dziewczyny,
          > które chętnie na forum pouczają,oceniają i wartościują,tak samo robią w
          realnym świecie.
          ___________
          Nie trzeba byc socjologiem ani psychologiem, aby wiedziec, ze czym innym jest
          rzeczywistosc wirtualna a real. Ty naprawde nie widzisz roznicy?

          > Dziwne,bo ja nawet nie pomyślałam,że jestem lepsza od tej matki,
          > cieszy mnie to,że małemu się nic nie stało i być może następnym
          > razem mama go weźmie pod pachę do sklepu.
          ___________
          Deela juz ci napisala, moze nieco ostro, ale dobitnie, ze kazda z tutaj obecnych
          mam zareagowala by w realu, gdyby dziecku grozilo rzeczywiste niebezpieczenstwo,
          typu wybieglo na ulice, bawi sie kupa psa, narazone na upadek, wypadek itd, i
          nie uwazaly by takiego zachowania za cos wielkiego. Ot, taki odruch ludzki,
          kobiety-matki, ktora ma odrobine wyobrazni, jezeli opiekun(ka) sie zagapila,
          albo ma tej wyobrazni troche mniej. Zreszta, wiele tutaj wypowiadajacych sie mam
          pisalo o tym, ze stoja niejako przypadkiem obok wozka wysylajac sms lub gapiac
          sie na witryne sklepowa, a tak naprawde czekajac na opiekuna dziecka, czyli
          innymi slowy ochraniajac dziecko. Kiedy wychodzi matka, poprostu sie oddalaja. I
          wyobraz sobie, ze nie pisza o tym na foro. Dla nich to naturalne. I tutaj jest
          roznica co do twojego zachowania. Ty glosno calemu swiatu oglaszasz wchodzosz do
          sklepu, wolasz, pouczasz i nie mow mi, ze nie lechtasz swojego ego,
          dowartosciowujesz sie. Zastanow sie, skad masz taka potrzebe dowartosciowania
          sie, dlaczego masz tak niska samoocene, ze potrzebujesz wciaz udowadniac sobie i
          innym, ze jestes taka madra i nieomylna, i taka zyczliwa, i wogole taka super?
          Bo jezeli w przypadku zagrozenia dziecka reakcja jest naturalna i kazdy czlowiek
          normalny zareaguje, to w przypadkach innych typu ubierania dziecka itd jest to
          poprostu niegrzeczne z twojej strony. Albowiem nic nie wiesz, dlaczego dziecko
          jest ubrane tak a nie inaczej, nie znasz tego dziecka, ani nie masz zadnych praw
          zwracac uwage doroslym osobom, a rady mozna dawac tylko jezeli jest sie o nie
          poproszonym. Reasumujac, nie wiem, czy tak naprawde w zyciu postepujesz, jakos
          niezbyt w to wierze, bo juz dawno natrafilabys na opor, moze grzeczny, a moze i
          w stylu deeli, wiec bardziej sklaniam sie ku temu, ze chcialas rozruszac forum
          jakim kontrowersyjnym watkiem, i chyba ci sie udalo.

    • minerallna Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 18:42
      I chwała Ci za to jak postępujesz w realu, jak najbardziej Twoje zachowanie
      zasługuje na pochwałę.
      Ale i w necie czasem warto napisać o jakiejś nietypowej sytuacji. Ktoś
      przeczyta, zastanowi się, może sam tak robił a nie wiedział czy po prostu
      brakowało mu wyobraźni że robi źle.
      A to że czasem jatka się pod jakimś postem zrobi nie masz już wpływu, taka
      specyfika tego miejsca.
    • madameblanka Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 18:51
      >np."być może dziecku za gorąco i dlatego marudzi. Ja też na początku
      >przegrzewałam dziecko,bo po prostu nie wiedziałam jak je
      ubrać".

      okej, nie pomyślała że ją pouczasz za to odpowiedziała "eee tam nic mu nie
      będzie, najwyżej później zdejme"
      i tu zaczynasz sie irytować i znowu tłumaczyc tak aby nie urazić.
      Straciłaś czas zamiast od razu powiedziec żeby założyła to i to.

      z tym sklepem...z bieganiem za czyimiś dziecmi....gorliwym tłumaczeniem.....ty
      nie masz nic innego do roboty??
      To wszystko mozna było załatwić w dwa razy krótszym czasie. A efekt byłby tez sam.

      Na forum opowiada sie to co sie przeżyło i jakie towarzyszyły nam emocje, a
      reszta sie ustosunkowuje, ot co


      ~~~~~~
      Gdyby słowa były mostem bałabym się po nim chodzić.
      • anetuchap Re: Madameblanka 11.03.09, 20:41
        Napisałaś:
        "z tym sklepem...z bieganiem za czyimiś dziecmi....gorliwym tłumaczeniem.....ty
        nie masz nic innego do roboty??
        To wszystko mozna było załatwić w dwa razy krótszym czasie. A efekt byłby tez sam."
        Napisz mi te megaszybkie sposoby,to następnym razem nie będę tracić czasu. A co
        robić mam i owszem(chociażby biegać za swoją 3-latką)
        i wiele innych rzeczy mogłabym robić,ale akurat mam ochotę pomóc
        dziecku. Pewnie,że mogłabym dzisiaj olać ten wózek,bo spieszyłam się
        do lekarza,ale to nie w "moim stylu". Nie uważam,że pomagając innym
        (bo można pomagać nie tylko materialnie)tracę czas,tym bardziej,
        że zawsze chodzi o dziecko.
        Aha,dodam,że nieczęsto uczestniczę w takich sytuacjach.
    • tylna.szyba Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 19:03
      Nie biegam za dziecmi, nie pouczam. Reaguje tylk i wylacznie w
      sytuacjach extremalnych jak narazenie zycia. Ale przyznam, ze zdarzylo
      mi sie cos tam baknac o rzegrzewaniu smile
    • figrut Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 20:41
      Ja w zależności od humoru bywam nawet bezczelna, choć zwykle daję przykład od
      siebie, ale przykład wzięła ze mnie tylko kuzynka mojego faceta, która widząc
      mojego noworodka nagiego w wózku i bez czapki (dzieci mam z lata), sama
      przebrała swoją 3 miesięczną małą w body z krótkim rękawkiem nie zakładając
      niczego więcej. Tak trzyma do dziś ubierając dzieci według temperatury, a nie
      tradycji (6,5 roku). Reszta jest bardzo oporna i fakt, że moje dzieci bardzo
      mało chorują ich nie przekonuje - dalej robią po swojemu, a raczej według
      polskiej tradycji i biegają non stop po lekarzach.
      Przypadki z zostawianiem dzieci w wózku miałam dwa - raz w markecie dziecko
      płakało bardzo głośno postawione pod ścianą w głębokim wózku zaraz przy wejściu,
      a babcia w tym czasie zakupy przy stoisku mięsnym robiła i nie słyszała płaczu.
      Kazałam wezwać opiekuna dziecka przez megafon i nie oszczędziłam babie ostrych
      słów przy audytorium w markecie.
      Drugi raz śpiący chłopczyk około 2 letni zostawiony przed sklepem w "parasolce",
      kiedy matka przymierzała jakiś ciuch w sklepie. Chłopczyk się obudził i wyszedł
      z wózka, a matka nadal w przymierzalni siedziała. Kierując się tym, gdzie
      dziecko było zostawione, wzięłam małego na ręce, weszłam do sklepu i na cały
      głos zapytałam, gdzie jest idiota który zostawił dziecko pod sklepem. Pani mama
      była bardzo nie miła za te słowa, ale mi to akurat wisiało. Mam nadzieję, że
      drugi raz na taki wstyd się nie naraziła i chłopca więcej samego nie zostawiła.
      • alesio23 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:07
        , weszłam do sklepu i na cały
        głos zapytałam, gdzie jest idiota który zostawił dziecko pod
        sklepem.


        świetny tekst... zamordowałabym
        • olinka20 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 10:05
          Za prawdę bys zabiła???
    • deela Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 20:49
      > Odkąd mam swoje dzieci,to nie potrafię biernie patrzeć,gdy innym
      > dzieciom dzieje się krzywda. I nie chodzi o bicie,ale mniejsze sprawy,
      > które mają lub mogą mieć,negatywne konsekwencje.
      poslalabym cie do diabla razem w twoimi dobrymi radami
      • hrabina_murzyna Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 20:54
        Czyli jesteś wścibską babą, którą posłałabym do diabła za te dobre
        rady. Aż dziwne, że nikt Cie jeszcze nie opitolił.
      • alesio23 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:04
        poslalabym cie do diabla razem w twoimi dobrymi radami


        dokóladnie to samo bym zrobiła. Alergicznie reaguje na wszystkie
        dobre rady.
      • mama-maxa Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:16
        ja tez bym cię posłała w diabły, pewnie bym jeszcze skomentowała
        twoje wścibstwo. Pewne rzeczy po prostu nie powinny Cie obchodzic,
        bo to nie twoje dziecko. Jeżeli dziecko stoi pod sklepem, to sprawa
        jego matki, jej decyzja, nie jest to zabronione ani karalne, a to że
        my wiemy, że niebezpieczne... cóż każda matka popełnia jakieś błędy,
        ale mnie najbardziej wkurza taki błąd, że się mamusi wydaje, że jak
        ma dziecko pół roku starsze od mojego, to wszystkie rozumy pozjadała
        i czuje się upoważniona do dawania mi rad. Nie życze sobie tego i
        już. To już wolę to forum.
        • figrut Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:25
          Jeżeli dziecko stoi pod sklepem, to sprawa
          > jego matki, jej decyzja, nie jest to zabronione ani karalne, a to że
          > my wiemy, że niebezpieczne... cóż każda matka popełnia jakieś błędy,
          I tu się mylisz. Dziecko pozostawione pod sklepem ale w taki sposób, że opiekun
          dziecka nie widzi JEST karalne. O ile taki wózek z dzieckiem stoi zaraz przy
          sklepowym oknie i matka będąc w sklepie cały czas dziecko ma na oku, jest
          wszystko OK. Zostawianie dzieci do pewnego wieku (zdaje się, że 12 lat to ta
          granica, po której dziecko nie musi być pod stałą opieką) bez opieki jest
          karalne, a takowym jest dziecko w wózku stojące pod sklepem, kiedy opiekun nie
          widzi co się z dzieckiem dzieje. Pozostawianie dziecka bez opieki nie dotyczy
          tylko mieszkania.
          • mama-maxa Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:29
            ok, ale kobieta przechodząca obok nie wie, która to mama tego
            dzieciaka i czy go widzi czy nie. Ja jak widzę taki zostawiony wózek
            z dzieciaczkiem, to staję obok, oglądam wystawę, piszę smsa,
            cokolwiek i czekam, aż się mama pojawi, ale nie zwracam uwagi typu:
            żeby się zastanowiła co wazniejsze, że to niebezpieczne itd... nie
            czuję się do tego uprawniona i już.
            • myga Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:32
              mama-maxa napisała:

              > ok, ale kobieta przechodząca obok nie wie, która to mama tego
              > dzieciaka i czy go widzi czy nie. Ja jak widzę taki zostawiony wózek
              > z dzieciaczkiem, to staję obok, oglądam wystawę, piszę smsa,
              > cokolwiek i czekam, aż się mama pojawi
              __________
              Ale tez nie wiesz, czy ta osoba, co sie pojawila i zabrala wozek jest mama. To
              przeciez przewaznie kobiety uprowadzaja wozki z dziecmi. Wciaz sie nie moge
              nadziwic glupocie i braku wyobrazni matek zostawiajacych wozki z dziecmi.
              • mama-maxa Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:35
                no więc właśnie, a dowodu osobistego, metryki urodzenia itd
                sprawdzać nie będę prawda?

                Ja wiem, że zostawiać nie można, moje znajome też, zresztą nie mamy
                takiej potrzeby, radzimy sobie, ale zdarzają się takie mamusie i
                niestety nie zaradzimy na to.
            • figrut Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:33
              mama-maxa napisała:

              > ok, ale kobieta przechodząca obok nie wie, która to mama tego
              > dzieciaka i czy go widzi czy nie.
              To też nie ganiam za każdą matką, której dziecko pod sklepem w wózku czeka, a
              tylko za tymi, gdzie ewidentnie jest wiadomo, że opiekun nie ma pojęcia o tym,
              co się z dzieckiem dzieje.
              Sama zostawiałam dzieciaki pod maleńkim warzywniakiem, gdzie od wejścia i wózka
              dzieliło mnie jakieś 1,5 metra i wózek z młodymi zawsze miałam na oku.
          • deela Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:34
            no to zadzwonic po gliny albo straz miejska
    • deodyma Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 11.03.09, 21:18
      jesli o mnie chodzi, to nie pouczam ludzi, wszak kazdy ma swoj rozum.
      jedyne co moge zrobic, to doradzic.
    • echtom Mi jakoś tak głupio pouczać dorosłych ludzi 11.03.09, 21:19
      może dlatego, że sama nie lubię mentorskiego podejścia. Jak widzę dziecko
      wiercące się w wózku przed sklepem, a mam chwilkę czasu, to się zatrzymam i
      zagadam, zanim ktoś po nie przyjdzie. A gdyby wybiegło na ulicę, to najpierw
      poleciałabym za nim, a potem poszukała matki.
      • anetuchap Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 00:42
        Czytacie to,co chcecie przeczytaćsad
        Nie napisałam,że pouczam,a wręcz przeciwnie,daleko mi do mentorskiego
        tonu,ale wiele z Was i tak wie swoje. Ja po prostu nawiązuję rozmowę,
        chyba że sytuacja jest ekstremalna,to nerwy mi puszczają.
        Gdybym zaczęła wyzywać dziewczynę od idiotek i wydzierać się na nią
        na środku ulicy,to ona zapamiętała by tylko to,że jakaś głupia baba
        ją opierdziela. Powód opierdzielania "wypadłby" jej z głowy,albo
        przyjęłaby to jako mądrości wścibskiego babola. Opowiadałaby o tym,
        że została opierdzielona,a nie o tym,że zostawiła dziecko pod sklepem. Dlatego
        nie pouczam ale radzę.

        Jesteś wścibska,to nie twoja sprawa itd tego typu uwag się spodziewałam. Nie
        potrafię biernie przyglądac się pewnym sytuacjom,
        bo to nie moja sprawa. Jak któras radziła - wezwanie strazy miejskiej
        też byłoby idealnym wyjściem,ha hasad Dzięki za zjebkisad
        Myślicie przez pryzmat własnego ego,a nie myślicie o dziecku.
        Ja bym chciała,aby ktoś zatrzymał moje dziecko,aby nie wybiegło na
        ulicę. Zresztą ja mam w nosie matkę,ale chodzi mi o dziecko,któremu
        dzieje się lub może zdarzyć się krzywda.
        A! Przypomniało mi się - z kilkumiesięczną Lenką podjechaliśmy do
        Sopotu,chcieliśmy pójść na obiad do ulubionej knajpki. Tłum na Monciaku nas
        zniechęcił i ja poszłam kupić żarcie na wynos,a małż
        został z małą w samochodzie. Idąc zauważyłam dziewczynkę(7-8 lat),
        która płacze i rozglada się na boki przerazona. Dziewczynka "zgubiła"
        mamę i ciocię,nie wiedziała gdzie iść,gdzie ich ostatni raz widziała,bo nie była
        z Sopotu. Wzięłam małą za rękę i obiecałam,że
        pomogę jej znaleźć mamę. Dziewczynka mocno ściskała moją dłoń i prosiła,abym jej
        nie zostawiała samej. Okazało się,że mała odeszła
        bardzo daleko od mamy,gdy zobaczyła,że się zgubiła pobiegła przed
        siebie,bo myślała,że matka poszła dalej. Dosyć daleko pobiegła,
        tak z 500 m od matki? Gdy znalazłyśmy jej mamę,to we trzy płakałyśmy.
        I dziwne,ale kobieta była mi bardzo wdzięczna,nie opieprzyła mnie,
        że wtykam nos w nie swoje sprawy. A przecież,według niektórych foremek, byłam
        wścibska i nie powinno mnie obchodzić cudze dziecko,bo to nie moja sprawa. A
        gdyby to wasze dziecko tak zginęło?
        Ja bym chciała,aby jakaś "wścibska" baba pomogła mojemu dziecku.
        A faktycznie - mogłam wezwać policję i zrobiłabym to,gdybyśmy nie znalazły matki.
        • bi_scotti Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 01:15
          Ciekawiej byloby poczytac przyklady ile razy Ty przyjelas czyjes
          rady, nauki, sugestie, pouczenia! Ile razy Tobie zabraklo wyobrazni,
          umiejtosci przewidywania, cierpliwosci, rozwagi, zwyklego
          pomyslunku... Bo jak narazie to watek jest glownie Twoja wlasna
          laurka samej dla siebie jaka to jestes super i na swiecie
          niezastapiona, bo bez Twoich interwencji obcym dzieciom tu i tam
          stalaby sie okropna krzywda. Fajnie jest tak sie plawic w
          samozadowoleniu wink
          • niya Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:09
            nie odebrałam tego tak, Anetuchap ma rację, lepiej zwalczać głupotę zwracając na
            nią uwagę niż wyzywać nieodpowiedzialne matki na forum.
            Dawno temu też mi ktoś zwrócił uwagę, że przegrzewam dziecko i co z tego?
            podziękowałam i wzięłam sobie radę do serca, jeszcze potem dwa razy ktoś mi
            zwracał uwagę na drobnostkę związaną z moim dzieckiem i które też mi pomogły
            zapobiegnięciu niewygody dziecka.
            Każdy odbiera post Anetuchap jak chce, dla mnie jest to coś co uważa za słuszne
            bo sama bym tak zrobiła, jeśli dla innych jest chamstwem zwrócenie mu uwagi, że
            dziecko się gotuje w ubranku lub zamarza to już jest jego sprawa, że zamiast
            posłuchać dobrej rady dla dobra dziecka woli uznać to za chamstwo a potem
            obsmarować na forum taką chamicę która śmiała się wtrącić w jej sprawy.
            Kwestia podejścia do wszystkiego. Ja także zwracam czasem uwagę komuś ( ostatnio
            powiedziałam facetowi aby wziął psa na smycz bo wkoło małe dzieci i może mieć
            nieprzyjemności i co? powiedział że nie pomyślał bo plac zabaw oddalony ale psa
            zapiął smyczą) i nigdy nie robię tego ze złośliwości.

            a tego postu w ogóle nie rozumiem

            bi_scotti napisała:

            > Ciekawiej byloby poczytac przyklady ile razy Ty przyjelas czyjes
            > rady, nauki, sugestie, pouczenia! Ile razy Tobie zabraklo wyobrazni,
            > umiejtosci przewidywania, cierpliwosci, rozwagi, zwyklego
            > pomyslunku... Bo jak narazie to watek jest glownie Twoja wlasna
            > laurka samej dla siebie jaka to jestes super i na swiecie
            > niezastapiona, bo bez Twoich interwencji obcym dzieciom tu i tam
            > stalaby sie okropna krzywda. Fajnie jest tak sie plawic w
            > samozadowoleniu wink

            Głupi i płytki komentarz.
            • kropkacom Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:22
              > posłuchać dobrej rady dla dobra dziecka woli uznać to za chamstwo a potem
              > obsmarować na forum taką chamicę która śmiała się wtrącić w jej sprawy.

              Nie trawie takiego pouczania. Skąd wiadomo że matka zaraz dziecka nie rozbierze
              na przykład? Dobrze napisałaś, dla mnie to wtrącanie się właśnie. Jeśli dziecko
              jest w zagrożeniu życia czy BEZPOŚREDNIM utraty zdrowia to sama bym zareagowała.

              • niya Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:26
                kropka to nie jest pouczanie tylko rada, zwykła rada bez złośliwości, podtekstów
                i nie mająca na celu wkurzenia. Oczywiście, ważne jest styl jej przekazania, ale
                gdybym podeszła do Ciebie i powiedziała "przepraszam pani chyba nie zauważyła
                ale pani dziecko włożyło sobie kamyczek do nosa" to naprawdę wzięłabyś mnie za
                chamską i wścibską?
                • kropkacom Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:28
                  > "przepraszam pani chyba nie zauważyła
                  > ale pani dziecko włożyło sobie kamyczek do nosa" to naprawdę wzięłabyś mnie za
                  > chamską i wścibską?

                  To jest dla mnie bezposrednie zagrożenie utraty zdrowia (uduszenie) i raczej nie
                  rada a zwrócenie uwagi. Rozumiesz różnicę?
                  • niya Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:35
                    no dobra, ale gdybym powiedziała że żre piasek, zwymiotowało na siebie, jest mu
                    gorąco, bawi się psią kupą, tłucze go inny dzieciak itd.. to już bym była
                    chamska? za uratowanie dziecka przed wypadkiem byłabyś mi wdzięczna, ale za
                    powyższe już bym była wścibska?
                    I gdybym zwracała uwagę chodziłoby mi tylko i wyłącznie o wygodę/zdrowie dziecka
                    a nie pouczanie matki
                    • tylna.szyba Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 10:24
                      > no dobra, ale gdybym powiedziała że żre piasek, zwymiotowało na
                      siebie, jest mu
                      > gorąco, bawi się psią kupą, tłucze go inny dzieciak itd.. to już
                      bym była
                      > chamska?

                      Nie chamska ale...moje np. dziecko raz zwymiotowalo na siebie i
                      potem musielismy - jadac przez pol miasta do domu - wysluchiwac od
                      matek, ktore myslaly, ze ja tego nie zauwazylam, ze dziecko
                      zwymiotowalo (nie wzielam o ja wyrodna wtedy ciuszkow na zmiane).
                      Upierdliwe to bylo, no.
            • montechristo4 Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:24
              jezuuuuu, czy Wy się już wszystkiego musicie czepiać?
              Dziewczyna robi dobrze, a inni odbierają to jako maksymalne
              wtrącanie się? Jeżeli nawet - to wtrąca się w słusznej sprawie. Ale
              oczywiście jest to absolutnie niezgodne z najnowszym trendem:
              to_nie_moja_sprawa_i_mam_wszystko_w_dupie.
              • kropkacom Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:30
                > Dziewczyna robi dobrze, a inni odbierają to jako maksymalne
                > wtrącanie się?

                Dokładnie, wtrącanie się smile
                • montechristo4 Re: Kropka 12.03.09, 08:35
                  Ale czasem warto się wtrącić, większy pożytek. Czasem też warto
                  przyjąć uwagi baby, co się wtrąca.
                  • kropkacom Re: Kropka 12.03.09, 08:47
                    Teraz wyobraź sobie że każdy ma misję pouczania a wchodzisz do sklepu z
                    dzieckiem. I co? Najprościej jest zrobić chyba głosowanie co powinnaś ściągnąć
                    za część garderoby dziecka zdaniem większości smile
                    • tylna.szyba Re: Kropka 12.03.09, 10:19
                      Zgadzam sie z Kropka. Jesli nie mamy obrazu calej sytuacji to lepiej
                      sie jest nie wtracac. Nie mowie o sytuacjach, kiedy dziecko
                      ewidentnie wbiega pod samochod a my odwracamy od tego oczy.

                      Spotkalam dzieci latem ubrane w dlugi rekaw i meczace sie z tego
                      powodu. Raz pouczylam pania a ta pani wytlumaczyla mi ze dziecko
                      jest uczulone na slonce (czy cos w tym stylu) i nie moze nosic
                      innych ciuszkow. I jest wiele takich sytuacji, gdzie WYDAJE NAM sie,
                      ze nasze nauki beda dobre dla cudzego dziecka a w rzeczywistosci
                      niestety nie sa.
                      • echtom Re: Kropka 12.03.09, 10:45
                        jest wiele takich sytuacji, gdzie WYDAJE NAM sie,
                        > ze nasze nauki beda dobre dla cudzego dziecka a w rzeczywistosci
                        > niestety nie sa.

                        Właśnie. Od pouczania, jak ubierać dziecko, jest lekarz, a nie
                        przypadkowo spotkani ludzie.
                        Ja kiedyś zaliczyłam gorszą wpadkę. Zwróciłam matce uwagę, że
                        dziecko w wózku bucik zgubiło, a przy bliższym oglądzie okazało się,
                        że dziecko nie ma stópki i wcale bucika nie nosisad Od tej pory
                        dziesięć razy pomyślę, zanim się odezwę.
                        • deela Re: Kropka 12.03.09, 12:05
                          > Ja kiedyś zaliczyłam gorszą wpadkę. Zwróciłam matce uwagę, że
                          > dziecko w wózku bucik zgubiło, a przy bliższym oglądzie okazało się,
                          > że dziecko nie ma stópki i wcale bucika nie nosisad
                          o czizas, hardcore
        • echtom Nie dołuj się:) 12.03.09, 08:18
          Myślę, że większość zareagowała alergicznie na czasownik "pouczać",
          bo to co innego niż REAGOWAĆ na krzywdę czy problem dziecka. Gdyby
          np. moje się zgubiło i ktoś by mi je przyprowadził, okazałabym
          wylewną wdzięczność. Gdyby zaś dobroczyńca dodał: "Mogłaby pani
          lepiej pilnować swojego dziecka", wdzięczność by ze mnie wyparowała
          w jednej sekundzie i byłabym zwyczajnie wqrwiona.
        • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:44
          OMG ale pierdzielisz
          wyzej napisalas ze nie chodzi ci o krzywde dziecka typu ekstremum (wbieganie na
          ulice, czy ewidentenie zgubione dziecko) tylko o rzeczy typu light, np
          przegrzewanie dziecka
          a teraz ratujesz swoja wscibska twarz podajac przyklady reakcji na sytuacje na
          ktore zareagowal by srednio przytomny bobr
          myslisz ze wszyscy bysmy kibicowali dzieciakowi wbiegajacemu pod samochod
          obstawiajac czy polamie mu nogi, peknie czaszka czy kregoslup pojdzie w drzazgi?
          ale jakbys swoim "lagodnym" i "niementorskim" tonem w ramach "przyjazne
          rozomowy" zaczela mi udowadniac ze zle ubieram moje dziecko wyslalabym cie do
          Otchlani i caly pomiot twoj do 3-go pokolenia wstecz
          wiec mam prosbe - nie podchodz do mnie na ulicy bo odejdziesz z placzem
          • niya Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:46
            rozomowy" zaczela mi udowadniac ze zle ubieram moje dziecko wyslalabym cie do
            > Otchlani i caly pomiot twoj do 3-go pokolenia wstecz



            chyba się zagolopowałaś nie sądzisz?
            • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:47
              masz racje
              zapomnialam o synach i corkach jej ktore tez bym poslala do Otchlani
              • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:48
                qrcze ale mnie zmylilas. wcale nie zapomnialam ! napisalam wszak o pomiocie!
                qrde ja wymagam kawy
              • niya Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:49
                Ciekawe co byś zrobiła gdyby naprawdę ktoś ci zrobił coś poważnego a nie tylko
                zwrócił uwagę na to że niewłaściwie ubrałaś dziecko mając na celu skrócenie męki
                dziecka a nie pouczenie ciebie.
                Tak trudno zrozumieć, że chodziło o to aby ulżyć dziecku a nie wytknąć czyjąś
                nieuwagę?
                • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:53
                  sliny mi by w gardle zabraklo gdybym miala kazdej matce kolo ktorej wytknac ze
                  MOIM SKROMNYM NIEMENTORSKIM PRZYJAZNYM ZDANIEM dziecko jest ubrane za cieplo,
                  ale mam to w de szczerze mowiac bo co mnie obchodzi jak ktos ubiera dziecko
                  (oprocz dziennikarskiej ciekawosci ktorej dalam kiedys upust na forum w ile
                  warstw mozna ubrac dziecko w ogole)
                  > Ciekawe co byś zrobiła gdyby naprawdę ktoś ci zrobił coś poważnego a nie tylko
                  > zwrócił uwagę
                  to znaczy co? uderzyl mnie czy o co ci chodzi? omg takie anetuchy chodzace po
                  miescie z besbolem i walace w leb kazda matke ktoa odstepuje od JEJ JEDYNIE
                  SLUSZNEGO zdania
                  czysty surrealizm
                  • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:54
                    > sliny mi by w gardle zabraklo gdybym miala kazdej matce kolo ktorej
                    przechodze na spacerze*
                    zjadlam mysl
                    • quadalupa Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 09:01
                      Cytat> > sliny mi by w gardle zabraklo gdybym miala kazdej matce kolo ktorej
                      > przechodze na spacerze*
                      > zjadlam mysl


                      ten bełkot nazywasz myślą, napisz jeszcze raz bo mi szkoda czasu na
                      rozszyfrowanie powyższych Twoich "myśli"
                      • deela Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 09:14
                        zieewwwwwwwwwwwwwww
                        wytlumacze ci to, bo widze ze ci sie przyda
                        otoz istnieje w psychologii spolecznej miano "skrotu myslowego", czasami jest on
                        uniwersalny, ktory rozumieja wszyscy czlonkowie danej grupy spolecznej czy innej
                        wspolnoty a czasami jest on swoisty, polega on na tym, ze autor cos sobie
                        pomyslal i dla niego jest to mysl ciagla spojna i oczywista ze pominal ja w
                        tekscie pisanym
                        jezeli zdanie uzupelnione czyli
                        "sliny mi by w gardle zabraklo gdybym miala kazdej matce kolo, ktorej przechodze
                        na spacerze wytknac ze
                        MOIM SKROMNYM NIEMENTORSKIM PRZYJAZNYM ZDANIEM dziecko jest ubrane za cieplo"
                        sprawia ci klopot, nie jest to moja wina, a raczej twoimi brakami, na ktore
                        niestety nie mam wplywu i miec nie chce
                  • alesio23 Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 08:56
                    deela mam identyczne zdanie.
                    • mama-maxa Re: Ja nikogo nie pouczam!!! 12.03.09, 10:44
                      i ja się również pod wami podpiszęsmile nie cierpię matek/cioci dobra
                      rada!!! mam alergię na nich. G..o je obchodzi, jak moje dziecko jest
                      ubrane, co je, a co powinno itd...
          • quadalupa [...] 12.03.09, 08:59
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • ollele Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 09:49
      Rozumiem sytuacje w których należ zareagować ale to
      >Gdy mama wyszła,to bardzo grzecznie jej powiedziałam,aby nie
      > zostawiała wózka przed sklepem,bo to niebezpieczne
      odbieram jako pouczanie.
      Uważam że nie należy mówić ludziom jak mają zachowywać się na przyszłość, jeśli
      są głupi to i tak nie zrozumieją i mimo ostrzeżeń będą nadal dopuszczać się głupot.
      A wkurza mnie jak gubi się dziecko w sklepie, kiedy słyszę płacz lub wołanie
      mamy zatrzymuję się i obserwuję, potem pomagam znaleźć rodzica (przeważnie przez
      megafon), a jak rodzic odbiera zgubę i wyładowuję na niej swoją złość o to że
      nie dopilnował dziecka to objaw ewidentnej głupoty i nie widzę sensu tłumaczyć
      mu jak powinien się zachować bo jeszcze bardziej wzmogę w tym człeku agresję
      którą wyładuje na dziecku
      i tyle się napisałam smile
    • mondovi Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 10:08
      mam wrażenie, że anetuchap to taka lokalna superłumenka, w wersji osiedlowej.
      dziecku dzieje się krzywda, a ona myk myk dobra rada, szybka interwencja i juz
      słonko świeci jaśniej... Pomijając "oczywiste oczywistości" typu dziecko+
      ruchliwa ulica, to skąd wiesz, że dziecko jest przegrzane np. Bo cieplej ubrane
      niż Twoje? Każdy ma inna termoregulację. Bo zgrzane? Może biegało? Że czerwone?
      Może ma gorączkę...
    • mamongabrysi Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 10:10
      a ja bym normalnie z babka pogadała - jeśli chodzi o to przegrzewanie. Mnie
      kiedyś wkurzył facet - byliśmy na wczasach i usiłowałam w mojego młodego wcisnąć
      jedzenie - no a ten zaczął komentować z tonem wyższości w głosie że dziecku
      trzeba dać wolną rękę i jak będzie głodne to samo poprosi o jedzenie itp - ze
      wszystkim się zgadzam w teorii tylko mój mały był akurat świeżutko po drugiej
      anemii. ciśnienie mi się podniosło nie ze względu na treści ale ton - inaczej
      skomentowane wytłumaczyłabym powody mojego postępowania. myślę że w tym
      pouczaniu ważny jest TON i SPOSÓB. czasem może jest jakiś powód niemądrego
      postępowania. a jeśli chodzi o te wózki to ja zawsze się do sklepu z wózkiem
      pakowałam, wybierałam takie sklepy do których można wózek wprowadzić - w sensie
      brak schodów. nikt mi nigdy nie powiedział że z wózkiem nie można - no niechby
      spróbował. nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem zostawiania dziecka w wózku przed
      sklepem. głupota pierwszej wody i w tej sytuacji moim zdaniem należy zwrócić
      uwagę - nawet jak się pyskówka wywiąże, ale na drugi raz może taka mama pomyśli.
      • ankak0 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 12.03.09, 10:38
        mamongabrysi zgadzam się z Tobą. Chodzi właśnie o ton wypowiedzi,
        przez który pięknie widac intencje, czy ktoś chce po prostu pomóc,
        czy pokazać nam jacy my przy nim mali i bezmyślni.
        Chociaż zdażyło mi się usłyszeć pod moim adresem uwagi wypowiedziane
        niemiło, a dające jednak do myślenia, w pozytywnym sensie.
    • amagdacz Re: a propo pouczań pozwolicie ze coś lajtowo? 12.03.09, 15:01
      Jechałam w okolicy świąt Bozego Narodzenia z córką w autobusie było pod wieczór
      i zimno.Córeczka (2latka)mi zasneła a ja przed wyjsciem z autobusu ja
      przykrywałam i dopinałam bo jeszcze kawałek miałaysmy przejść.Nagle stojaca obok
      mnie pani koło 50-tki odezwała się do mnie że powinnam zakryś córeczce czoło bo
      ona czytała własnie że najwiecej ciepła ucieka dzieciaczkowi przez czoło bo
      jeszcze włosków nie ma i powinnam kupowac czapki które zasłaniaja czoło.Ja
      podziękowałam pani z trudem zachowując powagę.A po wyjsciu z autobusu zaczełam
      się nie tyle smiać co uśmiechać sama do siebie.Bo
      -moje dziecię ma długie włoski ze moge juz mu pleśc warkoczyki tylko sie
      schowały pod czapka
      -jak kupuje zawsze czapki na zime takie zabudowane ze tylko kawałek buzi wystaje
      a ta po prostu poszła za bardzo do tyłu jak dziecko spało
      - a co najwazniejsze mam 33lata a ta pani powiedziała to do mnie tonem jak do
      młodocianej matki i pewnie gdybym nią była bym sie wnerwiła a tak to się
      poczułam odmłodzona conajmniej o 10 lat!!!
      To tak lajtowo mi sie nasuneło!!!Pozdrawiam
      • ankak0 Re: też lajtowo. 12.03.09, 15:53
        Kiedyś poważny starszy pan opierniczył w publicznym miejscu mojego
        męża, że jak takiej młodej dziewczynie dziecko zrobił, to teraz
        powinien się umieć zaopiekować i matką i dzieckiem...mniejsza o to
        co go sprowokowało do tej uwagi, jesteśmy z mężem w tym samym
        wieku big_grin .
        • myga Re: też lajtowo. 12.03.09, 16:09
          U mnie niezbyt lajtowo. Jak najstarsza corka w wieku ok 2 lat rozplakala sie na
          dworcu duzego miasta, bo sie pewnie wystraszyla obcego miejsca i obcych ludzi, a
          ja nie moglam jej uspokoic, to zjawil sie pijany pan milicjant (wtedy jeszcze) i
          odgrazal sie, ze odbierze mi prawa rodzicielskie, bo nie umiem dzieckiem sie
          opiekowac. A stare baby staly wokolo i kiwaly akceptujaco glowami glosno
          szepczac "tak to jest jak dzieci maja dzieci...".
          • anetuchap Re: i tak wiecie swoje 12.03.09, 21:13
            Tzn.część z Was,która wie kiedy,komu i w jakiej sytuacji doradziłam.
            Nie jestem lokalną supermatką - te sytuacje są naprawdę rzadkie.
            Z tym przegrzaniem,to było ze 2 razy i dziecku ewidentnie było za
            gorąco. Dziewczyna sama sobie się dziwiła,że tak grubo ubrała
            malucha. Mi jest miło,że ktoś mi coś doradza w sprawie dzieci,
            bo nie jestem idealna ani wszechwiedząca i przyznaję sie do tego.
            Zresztą,po co ja to piszę? I tak wiecie swojesad
            I znowu określone osoby wyżywają się na forum. Tylko pogratulowaćwink
            Tak fajnie pojeździć po kimś wirtualnie,nazwać dzieci "pomiotem",
            wyzwać od idiotek - prosta sprawa. I to mnie właśnie ciekawi,
            czy w realu tez jesteście takie chamskie? Macie satysfakcję,że kogoś
            opie...łyście? Na pewno macie. Ale,jak napisała Vibe,gdy ktoś
            inteligentnie Wam odpowiada,to się plątacie. Nie potraficie mądrze
            odpowiedzieć więc piszecie jeszcze bardziej chamsko,obrażając kogo
            popadnie. Najlepsze jest to,że te "krzykaczki" uważają,że są inteligentne,mają
            cięte riposty i są mistrzyniami w stosowaniu
            ironii. A wasze wypowiedzi są zwykłym, prymitywnym obrażaniem.
            Gratuluję samouwielbieniauncertain
            • deela Re: i tak wiecie swoje 12.03.09, 21:15
              tak tak
              narysujemy ci laurke i dostaniesz medal z ziemniaka za swa dobrac
              wyzebralas smile
              • anetuchap Re: Deela 13.03.09, 01:13
                I widzisz - nie zrozumiałaś moich postów.
                W tym wątku nie chodziło o mnie,ale o to jak inne dziewczyny zachowują się w
                podobnych sytuacjach. Wiem Deela,że mierzysz mnie swoja miarą
                dlatego przypisujesz mi intencje,których nie miałam i nie mam.
                Jestem zła na siebie,że ci w ogóle odpisuję,bo twoje wypowiedzi są
                prymitywne i mają jeden cel - obrazić rozmówcę. To tak jakby paplać się w
                bagnie. Na twoim poziomie:"nie ruszaj gówna,bo sie ubrudzisz".
                • deela Re: Deela 14.03.09, 11:01
                  ty tez mnie nie zrozumialas
                  chodza po swiecie takie osoby jak np deela ktore jak potrzebuja poady to o nia
                  PROSZA a jak ktos sie napatacza i MUSI dac upust swoim poradom to reagują na to
                  alergicznie
            • mondovi Re: i tak wiecie swoje 13.03.09, 08:18
              no to szczerze: ja nie komentuję, ani nie radzę. nie mój wóz nie moje konie.
              każda matka musi się nauczyć swojego dziecka. A po jakimś czasie każda matka zna
              swoje dziecko lepiej, niż przechodnie na ulicy. I, przypominam, nie mówię tu o
              sytuacjach ekstremalnych.
              • wilma1970 Re: i tak wiecie swoje 13.03.09, 12:02
                Ja Cię, Anetuchap, rozumiem - też mam oczy dookoła głowy. W macierzyństwie
                przeszłam na zawodowstwo i dostrzegam mimochodem rzeczy pozornie dla innych
                niemające znaczenia.
                Dziwi mnie czasem, jak niektórzy nie łączą w logiczną całość dwóch zjawisk np.
                kobieta zachwyca się jak to moje małe dziecko po potknięciu i przewróceniu się
                nie płacze, tylko wstaje i idzie dalej; sama zaś nie pozwala swojemu maluchowi
                się przewrócić, bo...nie wiem pobrudzi spodenki czy przeżyje traumę...wtedy
                bąknę coś w stylu - niech pani dziecka nie podnosi, samo wstanie.
                Czasem wpadam w smaszczowy szał - dogoniłam w wakacje podrasowanego golfa na
                leśnej drodze, którą jeździły na rowerach moje dzieci i dopasowałam formę
                przekazu do percepcji odbiorców-facetów w samochodzie; powiedziałam - Znam twoją
                rejestrację, palancie, i jak mi tylko przestraszysz dziecko na drodze, to cię
                zajebię. Mąż powiedział, że mogłam zginąć na miejscu, ale w takich chwilach mam
                czerwono przed oczami.
                Ale rozumiem czemu Twój post rozsierdził niektóre współforumowiczki, trącił
                dydaktycznym smrodkiem. Nie nawiązałaś z nami kontaktu, oznajmiłaś tylko swoje
                zdanie, a to czasem prowokuje.
                Czasem coś się doczytuje między wierszami, co w niezamierzony sposób jest
                wyeksponowane. Pewnie z mojego postu też coś wyziera. Ha!
                Ktoś już tu napisał bardzo mądrze, że odbieramy rzeczywistość przez własny
                filtr i on zniekształca obraz.
            • echtom Re: i tak wiecie swoje 13.03.09, 10:38
              Ja Ciebie nie obrażam, tylko podtrzymuję, że użyłaś fatalnego
              słowa "pouczanie" i tym wywołałaś negatywną reakcję. A większość
              odpowiedzi, niezależnie od ich tonu, wyraża pogląd, że postępowanie
              wobec dziecka jest prywatną sprawą rodziców i obcy ludzie powinni w
              to ingerować tylko wtedy, gdy bezpośrednio zagrożone jest zdrowie
              lub życie dziecka. Dodam jeszcze, że zaglądanie do cudzych wózków i
              kontrolowanie jakości pracy rodzicielskiej jest co najmniej
              nietaktem, a może być wręcz uznane za niezdrową obsesję. Każdy
              odpowiada moralnie i prawnie za swoje dziecko, do cudzych "wtrąca
              się" tylko w przypadkach ekstremalnych. Opowiem Ci swoją przygodę
              sprzed blisko 18 lat i sama oceń sytuację. Wracałam z 8-miesięcznym
              dzieckiem do domu ok. 19.30, po drodze zaszłam do sklepu, żeby kupić
              chleb. Jakaś pani w średnim wieku napadła na mnie, że o tej porze
              dziecko powinno leżeć wykąpane w łóżeczku. Młoda byłam i mało
              asertywna, więc się zacukałam, dwaj chłopacy stojący w tej samej
              kolejce pocieszyli mnie, żebym się nie przejmowała. A Ty jak uważasz?
              • anetuchap Re: Nie pouczam 13.03.09, 14:34
                Echtom - ja nie użyłam słowa "pouczam",to dziewczyny tak określiły
                moją rozmowę z mamą. I nie mądrze się reaguje tylko w pewnych sytuacjach. Już
                mnie zaszufladkowałaś - jestem taka jak pani,
                która mądralińsko stwierdziła,że o tej porze,to dziecko powinno spać.
                Mi by to nawet nie przyszło do głowy,podobnie nie interesuje mnie jak
                i czym matki karmią swoje dzieci. Ten stojący 10 min wózek,to była
                dla mnie sytuacja wyjątkowa,podobnie jak dziecko,które ucieka z placu
                zabaw. W sprawie przegrzewania 2 razy rozmawiałam z matkami i w obu
                przypadkach dziewczyny nie miały pretensji,po prostu nie do końca wiedziały jak
                ubiera się takie maluszki. A rozmowę zaczęłam dlatego,
                że babka siedziała obok mnie na ławce i maluszek płakał i kobieta nie
                mogła go uspokoić. Powiedziałam po prostu,że może jest mu za gorąco
                i tyle. Czy to jest pouczanie?
                Po co ja się tłumaczę,to walenie grochem o ścianęsad
                • annabetka Re: Nie pouczam 13.03.09, 14:44
                  CytatEchtom - ja nie użyłam słowa "pouczam",to dziewczyny tak określiły
                  moją rozmowę z mamą. I nie mądrze się reaguje tylko w pewnych sytuacjach


                  Anetuchap użyłaś słowa "pouczanie" dwa razy w tytule wątkusmile
                  Na temat chamstwa ,proponowałabym żebyś się nie wypowiadała bo tego na innych
                  forach Tobie nie brakuje.
                  • anetuchap Re: Annabetka 14.03.09, 00:34
                    Ja nie nazwałam swoich działań pouczaniem. Tytuł miał być chwytliwy.
                    A z tym chamstwem na innych forach(jakich?może daj przykład),to
                    nigdzie nie napisałam,że ja zawsze jestem miła,grzeczna,bo nie jestem.
                    Chodzi mi tu tylko o TEN wątek,w którym roi się od obraźliwych tekstów.
                    A od kiedy tak mnie obserwujesz? Pewnie wpisałaś mnie w wyszukiwarkę,
                    że też ci się chciało :o)
                    • annabetka Re: Annabetka 14.03.09, 01:35
                      No tytuł nie udał ci się za bardzo...chociaż chwytliwy faktycznie byłtongue_out
                      Wracając do meritum ..ja osobiście nie cierpię bab wtryniających nos w moje
                      metody wychowawcze i pielęgnacyjne dziecka.
                      Co innego jak moje dziecko się zgubi albo Twoje i pomagamy mu znaleźć
                      rodziców.ale zwracanie uwagi i komentowanie ubrania,sposobu zabawy dziecka-przez
                      osoby obce? ..tego nie akceptuję.

                • lola211 Re: Nie pouczam 14.03.09, 08:22
                  > Po co ja się tłumaczę,to walenie grochem o ścianęsad


                  smile , na tym forum tak wlasnie jest, czlowiek musi udowadniac , ze
                  nie jest wielbladem.

                  Wiem co masz na mysli i sama czasami, choc bardzo rzadko , wtracam
                  sie.Choc przyznam, ze potrafie wowczas byc obcesowa i nie bawie sie
                  w dyplomacje.Ostro zareagowalam latem, gdy zobaczylam 2-3 latka w
                  zaparkowanym aucie w pelnym sloncu.Dzieciak w dodatku strasznie
                  płakal- nie wiem czy z goraca(bo nie stalo auto dlugo) czy ze
                  strachu, ze jest sam.
    • mama-123 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 08:07
      Pani, ktora zostawia wozek z dzieckiem na 10 minut byla
      nieodpowiedzialna i z pewnoscia i ja bym jakos zareagowala. CO do
      innych sytuacji to raczej nie. Kazdy uczy sie najlepiej na wlasnych
      bledach. Mnie glupota ludzka tez drazni, ale nikt z nas nie jest
      idealny, kazdy czasem zawala. Wdzieczna jednak jestem tym, ktorzy
      nie zwracaja mi uwagi, bo niestety czasem tak jest, ze wszystko nie
      jest idealne i taki stan trzeba zaakceptowac.
    • liwilla1 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 08:13
      a ja slucham rad, czasami sie przydaja. fakt, ze nie jest milo, gdy ktos zwraca
      mi uwage, ale nie odbieram tego jako "wscibstwo" tylko chec pomocy/podzielenia
      sie doswiadczeniem - innymi slowy przypisuje ciotkom dobra rada szlachetne
      intencje. te bardziej nachalne po prostu maja cos z banka i trzeba potraktowac
      jak niegrozne wariatki - wysluchac, pokiwac glowa i nie kontynuowac dyskusji, w
      skrajnych przypadkach po prostu sie zwinac.
      sama dziele sie doswiadczeniem jedynie zapytana.
      babke, ktora zostawia wozek na chodniku i idzie na zakupy osobiscie bym
      opitolila. albo wezwala policje do porzuconego dziecka.
      • guderianka Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 08:53
        Najlepiej :w ogóle się nie odzywać, nie być uprzejmym i empatycznym,
        nie pomagać tylko zamknąć się we własnym kokonie i dbać tylko o
        czubek własnego nosa.
        Po co przepuścić kogoś w kolejce?Przecież to wtrącanie się bo może
        ta osoba ma ochotę postać i poogladać sobie przedmioty wokół kasy.
        Po co ustępowac komuś miejscaw tramwaju?Przecież to wtrącanie się i
        ingerencja w jego życie bo możea)ten ktoś zaraz wysiadab)ten ktoś
        sie obrazi że uznajemy go za słabszegoc)ten ktoś lubi stac?
        Po co zagadywac inne mamy, osoby, wdawać się w rozmowy w
        warzywniaku, dzielić przepisami na śledzie w smietanie i syrop z
        czosnku?Po co dzielić się dobrymi wrażeniami nt danego lekarza a
        ostrzegać przed innym?

        Pewnie, żyjmy sobie obok siebie a potem piszmy i twórzmy nowe wątki
        nt kłótni z teściami i mężem, zachowania w piaskownicy,problemów z
        przyjaciółmi
        Eh baby.. uncertain
        • liwilla1 Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 08:59
          mam nadzieje, ze to wpis generalnie do dyskusji, a nie odnosnie mojego posta. bo
          jesli tak, to chyba zle sie wyrazilam, bo podzielam Twoje zdanie.
          • guderianka Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 09:07
            Tak,liwilla-ogólnie do dyskusji. Akurat wypadło, że pod Tobą smile
        • echtom Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 09:16
          >Po co ustępowac komuś miejsca w tramwaju?

          To rzeczywiście delikatna materia. Nie ustępuję miejsca np. paniom koło 50, żeby nie obrazić albo nie zdołować. Jak sama stoję obok kogoś młodszego, też mam nadzieję, że mi miejsca nie ustąpiwink
          A co do rozmów o przepisach, lekarzach itp. - jak najbardziej, ale najlepiej na życzenie zainteresowanych. Przeciwniczkom "pouczania" chodzi o pogadanki typu: "powinna pani", "następnym razem" i ogólnie takie z odcieniem wyższości w głosie.
          • guderianka Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 09:19
            1. Czyli należy najpierw zapytać :"Czy mogę coś doradzić"/"Pozwoli
            mi pani?". No proszę Cię..
            2. W pierwszym poście nie było nic o wyższości w tonie czy też
            protekcjonalnym traktowaniu podczas dawania rad. Forumki same się
            nakręciły , dokładając coraz to nowe newsy i dokonując analizy
            zachowania autorki, poprzez odgadywanie jej intencji, tonu,itp
            • herriot Re: Pouczanie na forum a pouczanie w realu 14.03.09, 09:46
              anetuchap napisała:

              > Odkąd mam swoje dzieci,to nie potrafię biernie patrzeć,gdy innym
              > dzieciom dzieje się krzywda. I nie chodzi o bicie,ale mniejsze sprawy które
              mają lub mogą mieć,negatywne konsekwencje.
              > Często emamy piszą tutaj,że matki,babki czy opiekunki przegrzewają
              > dzieci. Ja nie piszę,ale za to rozmawiam z opiekunką dziecka.
              > Nie zwracam uwagi,bo wtedy kobieta czułaby,że ją pouczam -
              > spokojnie mówię - np."być może dziecku za gorąco i dlatego > marudzi. Ja też
              na początku przegrzewałam dziecko,bo po prostu nie >wiedziałam jak je ubrać".
              Jak na razie spotkałam się tylko z >pozytywnymi reakcjami.


              Moja corka czesto w lecie chodzi w długim rekawie (cienkim ale dlugim) za kazdym
              razem slysze "dobre rady wujka Staszka" i o ile moglabym tlumaczyc, ze z powodu
              AZS stosujemy masci, po której nie mozna posmarowanej skory wystawiac na
              bezposrednie dzialanie slonca to po entej takiej uwadze mam juz wyłacznie ochote
              przegryzc komus aorte i zwyczajnie robię się niemiła. Teraz zreszta moje dziecie
              już samo mowi to co usłyszało od dermatologa : że wystawianie jej skóry na
              słońce może mieć znacznie gorsze konsekwencje tongue_out

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka