Dodaj do ulubionych

Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety prawda

25.03.09, 14:14
Ta sama szkoła teraz i 50 lat temu. Na zewnątrz budynek jakby ten
sam,

ale...


Scenariusz: Johnny i Mark wdali się po szkole w bójkę na pięści.

1960 Zbiera się tłum. Wygrywa Mark. Johnny i Mark podają sobie ręce
i rozchodzą się w zgodzie.

2009 Wezwano policję. Jednostka Szybkiego Reagowania przybywa i
aresztuje Johnny'ego i Marka. Policja rekwiruje telefony komórkowe z
nagraną bójką jako dowody rzeczowe. Chłopcy są oskarżeni o napaść
oraz zachowanie niegodne ucznia, obaj zostają wyprowadzeni ze szkoły
oraz obaj są zawieszeni, mimo iż to Johnny sprowokował bójkę.
Zostają zaaranżowane różne konferencje oraz spotkania z rodzicami.
Zapis video jest dostępny na 6 stronach www.


Scenariusz: Jeffrey nie chce siedzieć spokojnie w klasie,
przeszkadza innym uczniom.

1960 Jeffrey zostaje wysłany do gabinetu dyrektora, dostaje 6 razy
po dupie. Wraca do klasy, siedzi cicho i nie przeszkadza już w
prowadzeniu zajęć.

2009 Jeffrey zostaje nafaszerowany dużą dawką Ritaliny. Ociera się
o śmierć. Staje się zombie. Stwierdzono u niego zespół ADHD. Szkoła
dostaje dodatkowe fundusze, z powodu niepełnosprawności Jeffrey'a.
Jeffrey wylatuje ze szkoły.



Scenariusz: Billy wybija szybę w samochodzie sąsiadów i dostaje od
ojca z plaskacza.

1960 Billy następnym razem będzie ostrożniejszy. Wyrasta na
normalnego faceta, idzie do collegu i zostaje zdolnym biznesmenem.

2009 Ojciec Billy'ego jest aresztowany za znęcanie się nad
dzieckiem. Billy zostaje przeniesiony do domu dziecka i przyłącza
się do gangu. Psycholog wmawia jeszcze siostrze Billy'ego, że była
molestowana przez ojca i tatuś trafia do paki. Matka Billy'ego wdaje
się w romans z psychologiem. Psycholog dostaje awans.


Scenariusz: Mark, uczeń collegu, przynosi do szkoły papierosy.

1960 Mark częstuje papierosem dyrektora szkoły w wydzielonym
pomieszczeniu dla palących.

2009 Wezwano policję i Mark wylatuje ze szkoły za posiadanie
narkotyków. W jego aucie dokonano rewizji, szukając narkotyków i
broni.


Scenariusz: Mohammed oblewa angielski na maturze.

1960 Mohammed podchodzi jeszcze raz do egzaminu i idzie do collegu.

2009 Sprawa Mohammeda zainteresowała lokalną grupę Obrony Praw
Człowieka. Ukazują się artykuły w ogólnonarodowej prasie, że
obowiązkowy egzamin z angielskiego to czysty rasizm. Stowarzyszenie
Swobód Obywatelskich wysuwa pozew sądowy przeciwko stanowemu
systemowi szkolnictwa i nauczycielowi angielskiego. Angielski już
nie jest obowiązkowym przedmiotem na maturze. Mohammed zdaje maturę
z wynikiem pozytywnym i zarabia na życie kosząc trawniki. Lepszej
roboty nie znajdzie, bo nie zna angielskiego.


Scenariusz: Johnny znajduje resztki fajerwerków, wsadza je do
butelki po rozpuszczalniku i wysadza w powietrze mrowisko.

1960 Mrówki giną.

2009 Zostają wezwane MI-5 i policja, a Johnny jest oskarżony o
popełnienie aktu terroryzmu. Trwa dochodzenie przeciwko rodzicom,
rodzeństwo Johnny'ego zostaje zabrane z domu, skonfiskowane są
komputery, a tata Johnny'ego trafia na listę podejrzanych i nigdy
już nie poleci za granicę.



Scenariusz: Johnny upada na przerwie i zdziera sobie skórę z kolana.
Jego nauczycielka, Mary, znajduje go płaczącego i postanawia go
przytulić, by choć trochę go pocieszyć.

1960 Po kilku chwilach Johnny czuje się lepiej i wraca do gry.

2009 Mary jest oskarżona o molestowanie seksualne i traci pracę.
Grożą jej 3 lata pozbawienia wolności. Johnny uczęszcza przez 5 lat
na psychoterapię. Zostaje gejem.
Obserwuj wątek
    • figrut Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:18
      Nie wiem skąd to masz, ale teoretycznie jest to bardzo prawdziwe niestety.
      • somebody1234 Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:26
        fakt...godne przemyslenia...
    • angazetka Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:43
      Chyba nie mam poczucia humoru:
      > 1960 Jeffrey zostaje wysłany do gabinetu dyrektora, dostaje 6 razy
      > po dupie. Wraca do klasy, siedzi cicho i nie przeszkadza już w
      > prowadzeniu zajęć.

      Tia, rewelacyjna metoda.

      > Scenariusz: Billy wybija szybę w samochodzie sąsiadów i dostaje od
      > ojca z plaskacza.

      Też cudnie.

      > 1960 Mark częstuje papierosem dyrektora szkoły w wydzielonym
      > pomieszczeniu dla palących.

      To mi się w głowie nie mieści w żadnej epoce.

      > 1960 Mrówki giną.

      A Johnny uczy się, że to tylko zwierzęta i można z nimi robić, co
      się chce. Super.
      Parę sensownych myśli w tym "żarcie" jest, ale nie widzę powodu, by
      tak wzydchać za wspaniałym rokiem 1960.
      • to.ja.kas Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:50
        Tak, rok 1960 był straszny, dzieci były molestowane, męczone i
        deptano ich godność a pokolenie które wtedy zyło wyrosło na
        wykolejonych sukinsynów tongue_out

        Nie zyłam wtedy ale moja mama i tata bardzo miło te lata
        wspominają...ba nawet wpiernicz od dziadka za włazenie do sadu
        sąsiada, kradziez z owego sadu jabłek (zielonych) i wojna na owe
        jabłka (do jedzenia sie nie nadawały podobno, takie były kwasne).
        Matke mam normalną, kochającą, aczkolwiek wzdychanie i miłe
        wspomnienia z lat 60-tych i miłosc do śp dziadka który czasem po
        tyłku przylał pewnie jest związana z tym, że była ofiara przemocy i
        we łbie jej sie poprzewracało. Wysle ja na terapie dla dorosłych
        maltretowanych w dziecinstwie...moze jak sie dowie, ze powinno w
        niej byc "cierpiace dziecko" to bedzie jej fajniej smile
        • a.nancy Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:58
          > Nie zyłam wtedy ale moja mama i tata bardzo miło te lata
          > wspominają...

          a ty jak wspominasz swoje dziecinstwo? bo ja niczego sobie, dziekuje. i
          podejrzewam, ze nasze dzieci tez beda niezle wspominac. Johnny i Billy rowniez.

          > miłosc do śp dziadka który czasem po
          > tyłku przylał pewnie jest związana z tym, że była ofiara przemocy i
          > we łbie jej sie poprzewracało.

          mojej tez sie poprzewracalo, bo przysiegla sobie, ze ona swojego dziecka (czyli
          mnie) nie uderzy i nie pozwoli uderzyc.
          • to.ja.kas Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:07
            Ty patrz moja tez mnie nie biła raczej, co nie znaczy ze nigdy
            sciera nie oberwałam przez plery...zebym ja sie jeszcze tym
            przejmowała (na co pewnie moja rodzicielka liczyła smile )

            Oczywiście, ze wspomina miło swoje dziecinstwo...mimo lania od
            dziadka, walenia po łapach w szkole linijka przez nauczyciela i
            zastanawiania sie czy dziadek wkurzy sie po wywiadówce czy nie smile

            Skoro pokolenie mojej mamy wyrosło na normalnych ludzi, a nasze
            podejscie nie eliminuje niestety patologii, to czym sie
            róznią...okaze sie to zreszta za lat kilkadziesiat, jaki swiat po
            sobie my zostawimy
    • agik82 Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:48
      coś w tym jest.
    • croyance Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:54
      masz to moze w oryginale?
      • to.ja.kas Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 14:56
        nie mam, dostałam mailem w takiej własnie wersji jak załaczyłam smile
      • mama_kotula Croyance - oryginał 25.03.09, 15:29
        www.kiwiblog.co.nz/2008/01/school_in_1960_vs_2007.html
        • croyance Re: Croyance - oryginał 25.03.09, 19:34
          Dzieki Ci, dobra kobieto big_grinDD
    • krolowanocy Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:01
      ostatnie jest bardzo prawdopodobne, do nas też dociera ta "moda" na dopatrywanie
      się wszędzie molestowania i dzieciom w przedszkolach panie się boją tyłki
      podcierać, żeby nie zostać o to posądzonym indifferent
    • roula Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:06
      Cos w tym jest,pewnie przerysowane ale chyba swiat zaczyna popadac w
      paranoje.Zwlaszcza tzw zachod.U mnie w okolicy jest jeszcze w miare
      normalnie,tzn dziecko jak trzeba w tylek klapa dostanie a w podstawowce za
      papierosy laduje sie u dyrektora.
      • granadax Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:25
        niestety zgadzam sie z tymi, ktorzy za 1960 nie tesknia.
        Radzili sobie wtedy jak umieli. Niestety konsekwencje są potężne.
        moi rownolatkowie czyli dzieci tamtych są porzadnie przetraceni, nie siedzą
        wszyscy w poprawczakach, nie mozna generalizowac, zaraz odezwa sie glosy : a ja
        jestem normalna... ale wielu z nicch (mężczyzn) walczy z alkoholizmem, a kobiety
        blakaja sie po gabinetach psychoterapii.
        Oczywiscie mowie o mieszkancach duzych miast. W mniejszych miastach i wsiach, to
        ze sie nie błąkaja nie wynika z tego, ze nie maja takiej potrzeby tylko dlatego,
        to nie byloby dobrze widziane i kto to widzial na takie rzeczy kase wydawac, no
        i jeszce trzeba ja miec
        Na kwestie, : ja jestem normalna zawsze mozna tez odpowiedziec : no patrz a ja
        nie jestem normalna.

        Bardzo ciekawy watek, jestem ciekawa dyskusji, wymiany mysli i spostrzezen, nie
        napadania na siebie za inne myslenie.

        Kazdy wiek (stulecie) swoje dal jakies totalne skarby i owoce, ale w pewnym
        sensie zostawil po sobie tez i przykre konsekwencje
        • granadax Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:27
          za szybko mi sie wyslalo, chcialam dodac, ze to samo mozna powiedziec o dekadach..
        • to.ja.kas Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:32
          Uwazasz, ze lata 60-te spowodowały pęd do gabinetów terapeutycznych
          i producję osób w jakis sposób poszkodowanych? Nie wiem gdzie
          zyjesz, ale ja mam zupełnie inna wizję tego pokolenia. Wokól mnie
          ludzie rozsądni, poukładani, racjonalni. Taka jest moja rodzina (a
          własciwie ta czesc której na lata 60-te przypadło dzieciństwo) jak i
          znajomi. Polska część rodziny była zdolna do walki o zmiany jakie
          nastąpiły w roku 89, Ci którzy mieszkaja poza granicami kraju
          prowadza szczesliwe zycie. Ciocie najczesciej są kochającymi
          babciami, (z wujkami gorzej, bo po mieczu i kądzieli chorują na
          chorobę wieńcową i częśc niestety szybko odchodzi). Jakbym miała
          okreslic to pokolenie to powiedziałabym, ze to ostatnie dla których
          wartoscia była rodzina a nie "ja"...i z jednej strony podziwiam, z
          drugiej nie rozumiem, bo ja juz jestem pokolenie gdzie wszystko jest
          tymczasowe. Ale lubie swoj egoizm i to czesty temat do dyskusji z
          moja mama czy lepiej byc nastawionym na szczescie innych czy własne
          i co w efekcie wychodzi na lepsze smile
          --
          "-Czy kryzys małżenski okazał się dla związku blogosławieństwem?
          -Tak, skończył się rozwodem"
          sygnaturka wykradziona smile
          www.pajacyk.pl
          • granadax Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 20:52
            zazdroszcze ci zatem otoczeniasmile
            Nie ma znaczenia gdzie zyje... dlaczego? bo ci, ktorzy zyja obok mnie wychowali
            sie w roznych miejscach, poznalam ich na studiach gdzie kierunek, jaki obralam
            sciagal ich z calej Polski i ze swiata na pokrewne kierunki tez. Jestesmy
            wszyscy do siebie podobni, mam na mysli jakies trzydziesci rodzin.
            Moi (przyjaciele, rocznik 69)tez sa rozsadni i nawet czasem poukladani, ale
            niestety "przetraceni", bo kazdy mial nieciekawe dziecinstwo. Są na prostej, bo
            pracuja nad soba, bo sa dojrzali i mądrzy, co nie przeczy temu, ze niewielki
            udzial w tym miala rodzina(rodzice), ci raczej porzadnie im droge do normalnosci
            pozakrecali
            Mieszkam w Warszawie, ale z niej nie pochodze.
        • burza4 Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 16:43
          wiesz, ale w ani w latach 60-tych, ani 80tych nawet nie słyszało się
          jakoś o młodocianych strzelających do kilkunastu osób czy
          mordujących kolegów dla zabawy. Czy kiedyś w szkołach nikt się z
          nikogo nie śmiał? skąd, było tak samo, tylko obecnie masowo
          wychowuje się mimozy, które nie potrafią się odnaleźć.

          jakoś dopiero TERAZ, w dobie parasola ochronnego i wybitnej
          wyrozumiałości mamy do czynienia z tego kalibru zwichrowaniami.

          nie wiem jak wy, ale ja uważam, że tego pokroju akcje są wynikiem
          pobłażania a z drugiej strony - panującego kultu traumatycznych
          przeżyć, o którym dzieci na każdym kroku czytają, więc znajdują
          fantastyczne usprawiedliwienie. Rodzice są tak bezradni, że często
          taką Nianię ogląda się z niedowierzaniem, że do czegoś takiego można
          było dopuścić. Kiedyś to było nie do pomyslenia, żeby 10 latka
          powiedziała matce "odwal się tępa kretynko" - tak ja we wczorajszym
          odcinku na TVN style.

          Kiedyś dzieci były przede wszystkim uczone szacunku dla innych i
          tego że mają obowiązki, teraz są uczone, że same są pępkiem świata i
          mają przede wszystkim prawa.
    • wespuczi Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:32
      fajny taki czarnobialy siwat w dupe dzieciakowi i wszystko bedzie jasne big_grin

      dziecko na w tzw 'cywilizoanym' swiecie dostalo jakies prawa, dopiero kilka lat
      temu,
      nowy wynalazek dla naszej cywilizacji i dlatego ciut karykaturalnie to
      wychodzi, ale bardzo rzadko i media nie omieszkaja nam pokazac 10 razy na dzien,
      a pozniej niektorzy moga sie popisac swoja mundrosciom tak jak Kas tutaj
      • angazetka Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:35
        > fajny taki czarnobialy siwat w dupe dzieciakowi i wszystko bedzie
        jasne big_grin

        Prawda? wink Dzieciak od razu wszystko zrozumie, przyswoi sobie normy
        i wyrośnie na porządnego obywatela. Jak nie dostanie w tyłek - nie
        wyrosnie.
      • to.ja.kas Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:40
        Kas niestety nie taka zdolna by ten tekst stowrzyc. Tylko go
        prostacko skopiowała z maila. Ale mundra Kas jest, nie zaprzecze Ci
        Wespuczi.

        To, że na naszych oczach upodmiotawiają sie dzieci, kobiety a teraz
        zwierzeta nie jest niczym niezwykłym tak naprawde.
        Świat społeczny cechuje dynamika i zmiana.
        I to żadne odkrycie.
        Na efekty dzisiejszego systemu normatywnego będa mogły się
        wypowiadać nasz wnuki pewnie.

        Dla mnie to ciekawe zjawisko, obserwować jak różnymi drogami
        dochodzimy w sumie do tego samego czy patrzec jakie efekty na
        zachowania ma propagowanie róznych zachowań.

        Pisałam wyżej ... nasze pokolenie mimo tego iz uważa sie za
        humanitarne, pierwsz które dzieciom dało prawa nie spowodowało
        narazie niczego wiecej niz pokolenia wczesniejsze...ani
        przestepczosc wobec dzieci sie nie zmieniła, ani drastycznie nie
        zmalały czy wzrosły przejawy tej przestepczosci...zastanawiam sie
        czy wrzucanie do jednego worka klapsa od dyrektora w szkole i
        pobicia ze skutkiem smiertelnym przez konkubenta mamy ma sens. Na
        dzien obecny wydaje mi sie, ze zatracamy umiejetnosc stawiania
        granic, zacieraja nam sie roznice i niuanse.

        Ale jak pisałam..ktos inny nas oceni.
    • katia.seitz Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 15:43
      Taak. Wtedy, w tych wspaniałych czasach, ludzie byli "normalni". Nie było tych
      wszystkich dewiacji straszliwych, żadnych parad homoseksualistów. No i czarni w
      Ameryce roku 1960 też znali swoje miejsce. Kobiety zachowywały się przyzwoicie,
      żadnego wyuzdania, dziecko pozamałżeńskie to był wielki wstyd. Wszyscy szli
      grzecznie w niedzielę do kościółka. Było wiadomo, co jest dobre, a co jest złe.
      Nikt się za bardzo nie wychylał, bo było wiadomo, że dostanie za to od
      społeczeństwa w dupę, tak jak dostawał za wybryki w szkole.

      Rozumiem doskonale, że niektórzy mogą tęsknić za takim światem. Ale ja się do
      nich nie zaliczam.
      • to.ja.kas Poparliście moja tezę 25.03.09, 15:48
        częśc osób napisało o tym, ze ten tekst traktuje czarno - biało te
        dwie rózne dekady.
        I co zrobiliście???? zastosowaliście negatyw. czyli własciwie to
        samo co zrobił autor tego tekstu tylko na odwyrtkę..w latach 60 -
        tych widząc samo zło a 2009 potraktowaliscie jak okres kiedy w koncu
        mozemy powiedziec "jest dobrze".
        Czyli niczym nie roznimy sie od naszych mam które idealizuja swój
        świat. My idealizujemy swój, nasi rodzice lata 60 - te.

        Myślę, ze lata 60 - te przyniosły wiele zjawisk które umozliwiły
        nam zaistnienie w takim miejscu jakim jesteśmy ...choćby
        rozlużnienie obyczajowości MIMO ganiania nas do kosciólka i klapów w
        tyłek smile
        • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 15:56
          E tam, ludzie wspominają czasy, w których byli młodzi.
          Dlatego tylu obrońców komuny koło sześćdziesiątki.

          Mnie się niektóre rzeczy podobały z 1960, a niektóre wolę tak, jak
          teraz.
          • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:03
            Wiem o tym. Nie bronie lat 60 - tych z powodu sentymentu...bo wtedy
            mnie na swiecie jeszcze nie było.
            Zreszta zadnych czasów nie bronie, same sie obronia badz nie a
            oceniac je bedzie historia (ze tak popmpatycznie napiszę smile )

            Zastanawia mnie natomiast to co napisałam...jakie bedzie pokolenie
            ludzi którzy wyrosli w czasach gdy kara ma byc lekka i przyjemna a
            nie uciążliwa , pokolenie które z normalnych ludzkich odruchów (vide
            przytulenie przez pania w szkole ) robi dewiację czy pokolenie dla
            którego naturalnym jest własne o niepowodzenia oskarżać innych
            (przykład z nieznajomoscia angielskiego i matura smile )

            Czy nastąpi powrót do wartości i zachowań nazwijmy je tradycyjnych
            czy dalej bedziemy galopować w tym kierunku jaki obraliśmy?
            I jaki bedzie tego efekt?

            Ciekawa jestem i załuje, ze pewnie tak do konca tego nie bedzie mi
            dane zaobserwowac efektów tego eksperymentu smile
            • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:09
              Wiesz co? Mnie się bardzo podoba, że ludzie teraz są tacy nietykalni.
              W szkole często dostawałam lanie - byłam jedyną niewierzącą, w
              dodatku dobrze się uczyłam - i nikt na to nie zwracał uwagi.
              Jeden chłopak, który uderzył mnie pięścią, nawet nie dostał nagany.
              Nauczycielka biła nas linijką po rękach.

              Oj, ale mi się na żale zebrało!

              No, w każdym razie cieszę się, że teraz nie wolno bić i łapać za
              piersi.

              A jeszcze kwestia molestowania: lepiej na zimne dmuchać. Lepiej nie
              przytulać ucznia niż mieć społeczne przyzwolenie na molestowanie.
              • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:15
                Hmm Ty uważasz tak. Ja uważam, ze takie myslenie że lepiej nie
                okazac komus ciepłych uczuc czy współczucia przez przytulenie bo
                ktos inny jest pedofilem prowadzi do absurdu.
                Juz nie napiszę, ze niestety coraz bardziej odzwyczajamy sie, że
                dotyk moze byc czysty, przyjazny i pikeny. Samo słowo dotyk zaczyna
                kojarzyc sie z przymiotnikiem "zły" . Kiedy byłam w szkole
                zakładalismy "bandy" i była to super zabawa 8 letnich dzieciaków w
                konspirację, teraz w liceum kiedy moja Młoda z koleżankami
                zażartowały o sobie i nazywac sie zaczeły miedzy soba "Landryny"
                (hehehe w tych czarnych ciuchach, glanach i arafatkach wygladaja
                iscie landrynkowo tongue_out ) albo "rodzinka" to...kilku mamom skojarzyło
                sie to od razu z sektą. Mi ciagle słowo rodzina i grupy przyjaciół
                kojarza sie inaczej.

                Myslę, że zatracamy umiejętność odróżniania co jest dobre a co złe,
                bo lepiej dmuchac na zimne. Wg mnie prowadzić to moze do takiej
                samej patologii jak naduzywanie przemocy (wszelakiej), bo w kazdym
                widzimy agresora, przestepcę, pedofila. Ale to moje zdanie smile
                • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:26
                  Ale po co przytulać cudze dziecko?
                  Ja nigdy nie miałam takich odruchów, a byłam krótko nauczycielką w
                  podstawówce.

                  W sumie masz rację, z tym, że nie można okazać współczucia, bo ktoś
                  inny jest pedofilem, nie będę się kłócić.

                  Tylko pamiętaj, że kiedyś pedofilii nie było. To było jakieś chore
                  tabu. Molestowane dzieci myślały, że tak ma być, dorośli mają zawsze
                  rację.
                  Moja koleżanka była obmacywana przez wujka i tylko w twarz dostała
                  od matki za mówienie "takich rzeczy".

                  Cieszę się, że teraz pedofilia jest nazwanym po imieniu złem, dzieci
                  są informowane, że coś takiego może się zdarzyć i należy śmiało o
                  tym mówić.

                  to.ja.kas napisała:


                  > Myslę, że zatracamy umiejętność odróżniania co jest dobre a co
                  złe,
                  > bo lepiej dmuchac na zimne. Wg mnie prowadzić to moze do takiej
                  > samej patologii jak naduzywanie przemocy (wszelakiej), bo w kazdym
                  > widzimy agresora, przestepcę, pedofila. Ale to moje zdanie smile


                  Nie, nie widzimy w każdym agresora czy pedofila. Po prostu teraz
                  wiemy, jak się bronić. Ja jakoś tak czuję, że społeczeństwo mnie
                  chroni. Że system działa.
                  Oczywiście są absurdy. Pamiętasz, jak odebrano dziecko rodzicóm, bo
                  odkryto spermę w moczu? A potem się okazało, że pojemnik był
                  niedomyty.
                  Brrr, straszne.
                  Ale tak to działa. Gdyby to naprawdę było molestowane dziecko,
                  odkryto by to i postąpiono, jak trzeba.
                  • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:31
                    Jesli pedofilie nazywamy po imieniu to jestem cała za a pedofili
                    traktowałabym tak jak traktowano barbarzynców w swiecie tradycyjnym.

                    jesli robimy pedofila z kazdej osoby która pogłaskała po głowie...to
                    uwazam ze to tak samo chore jak pedofilia i jestem przekonana, ze sa
                    inne sposoby walki z pedofilia a nie tylko budzenie w ludziach lęku
                    i dystansu do kazdych pozytywnych zachowan.

                    Ja do dzis pamietam jak tuliła mnie nauczycielka kiedy umarł mój
                    pies a ja płakałam a mamy kolezanka spiac ze mna trzymała mnie w
                    ramionach po moim wyciu , ze "zostawił mnie chłopak i ja chyba
                    umre"...spałam u mamy kolezanki bo mama miała dyzur, z mamy
                    przyjaciólką przyjaznie sie do dzis smile
                    • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:39
                      No cóż, ja nie uważam, że to tak samo chore jak pedofilia.
                      Mniej, ale chore zdecydowanie.

                      W sumie ja taka zimna jestem, wiesz, muszę mieć przestrzeń,
                      nie przytulam obcych, więc mi nie przeszkadza.
                      Chyba nie chciałbym, żeby mnie ktoś obcy, w stylu nauczycielki,
                      przytulał po stracie psa. Raczej koleżanka.

                      to.ja.kas napisała:

                      ze sa
                      > inne sposoby walki z pedofilia a nie tylko budzenie w ludziach
                      lęku
                      > i dystansu do kazdych pozytywnych zachowan.
                      >

                      No cóż, pedofile żerują na ludziach, którzy nie wiedzą, że należy
                      mieć dystans. Lepiej im ten dystans uświadomić. A kiedys nikt nie
                      uświadamiał.
                      Mówisz dziecku czy dzieciom o złym dotyku?
                      • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:45
                        Owszem. Opisałam moje uswiadamianie dziecka w watku jaki tu był na
                        ten temat.
                        Moje dziecie było uswiadomiane a tematy dotyczace złego dotyku,
                        dobrego dotyku, agresji wobec niej i jej agresji, seksu
                        ma "oblatane" jak mało które dziecie.
                        W wieku 17 lat (bo tyle ma) tez jest o czym z dzieciem rozmawiac...i
                        dopiero wtedy to sa rozmowy ze hoho smile

                        Ja nie jestem zimna, wrecz przeciwnie . W moim domu rodzinnym było
                        wiele ciepła, dotyku, tulenia, łaskotania i buziaków (nas
                        dzieciaków). I chyba w tak samo mam teraz gdy jestem dorosła...nie
                        budzi to we mnie lęku co nie znaczy ze próbuję w jakis sposób
                        zignorowac niebezpieczenstwo. Staram sie zachowac czujnosc nie
                        popadajac w paranoję.

                        Papaty
                        • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:50
                          Mam nadzieję, że u nas nie zrobi się aż taka paranoja, jak w Stanach.
                          Kiedyś nie mówiło sie dzieciom o seksie, złym dotyku (bo to seks),
                          nawet miesiączce.
                          Też paranoja.
                          Lepiej wypośrodkować.
        • ledzeppelin3 Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 15:59
          Ta, kiedyś panie to był porządek, dyscyplina, gó...arzeria znała
          swoje miejsce i nikt się nad nimi specjalnie nie rozczulał. A teraz
          sodomia z gomorią , panie. Dzieci bić zabraniają. Tym tfffffy...!
          pedałom przyznają prawa. Rozczulają się nad mrówkami i kotami (a
          wiadomo że jak świat światem dzieciaki męczyły zwierzaki i jakoś
          zwierzaki od tego nie wyginęły). Gorzej. Dziecko ma prawo na rodzica
          złe słowo powiedzieć. Kiedyś to niedopomyślenia było. A teraz złe,
          zepsute czxasy naszły, ojcamatki się nie szanuje, świństwa na
          światło dzienne się wywleka a wiadomo, że brudy najlepiej prać we
          własnych czterech ścianach. Poprzewracało się w głowach, jakąś
          psychologię ludzie wymyśliły, gdzie mówią że jak kto jest świrem do
          odstrzału to penie go matka z ojcem nie kochali. Na rodzinę się
          nastaje. Złe feministki latają i do grzechu namawiają. Babom się w
          głowach poprzewracało, mężów nie szanują. Będzie z tego 3-cia
          światowa, ja to mówię.
          • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:05
            smile Patrzac na cisnienie niektórych to mysle, ze niestety musiały na
            nich odcisnac pietno złe lata 60 - te. Jak nie bezposrednio to przez
            rodziców którzy tak wtedy dostali w kosc, ze odreagowali to na
            swoich dzieciach. smile

            Pozdrawiam i usmiechu zyczę smile
            • katia.seitz Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:20
              Mi się po prostu wydaje, że żartowanie z politycznej poprawności i liberalizacji
              obyczajowej to bardzo łatwe zadanie. Odwołuje się bowiem do tkwiącej w wielu
              ludziach tęsknoty za ładem i porządkiem, poczuciem pewności, czyli tak zwaną
              "normalnością". Ta tęsknota, jak napisałam, jest dla mnie zrozumiała - a
              jednocześnie tkwi w niej pewne niebezpieczeństwo. Na takich sentymentach
              próbowali grać PiS-owcy, a w jeszcze większym stopniu Gierty
              • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:23
                Och daleko mi do PISu a juz LPRu to zdecydowanie daleko ...ale by
                sie Giertych usmiał smile

                Predzej dogadałabym sie z M. Środą.
                Aczkolwiek ubóstwiałam Oranę Fallaci.
                Zdecydowanie cenie "twarde" kobiety smile
                • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:25
                  Troche absurdalnie moze to zabrzmiało co napisałam o moich
                  sympatiach w swietle tego watku...ale mam wrazenie, ze predzej
                  dogadam sie z osoba której niektóre poglądy sa mi nawet obce...ale
                  która ma w zwyczaju dyskutowac o problemie, niz z osoba która w
                  ogole z dyskusji i tego, ze ktoś swiat widzi inaczej robi problem
                  smile
                  • sir.vimes To.ja.kas 25.03.09, 20:12
                    Czytałaś "Ocalić Ofelie" Autorka bardzo ładnie opisuje plusy i minusy życia
                    dziecka w społeczeństwie lat 50, 60 w Ameryce. Bo oczywiście są plusy i minusy
                    życia w każdej dekadzie, epoce.
              • katia.seitz Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:23
                aj, za szybko -

                w każdym razie, Giertych smile Gdzieś tam w tle mamy konserwatywny pogląd, iż
                współczesny świat zszedł na manowce, a winę przypisuje się ideom takim jak
                tolerancja, pluralizm, poszanowanie praw dzieci i zwierząt itp.
                Jako że jestem przywiązana do wymienionych wartości, średnio mnie bawi
                wzbudzanie sentymentów za "starymi, dobrymi czasami".
                • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:27
                  a dlaczego w czambuł potępiac te konserwatywne wartosci?
                  Dlaczego jedne absurdy zastepowac innymi?
                  Mnie to przeraza...ze mamy tendencje do slepego potepiania jednego
                  by za chwile potepiac to co chołubilismy (nie wiem jakie "h" smile )
                  tak samo mocno jak chwalilismy.

                  A nie mozna inaczej?
                  • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:32
                    to.ja.kas napisała:

                    > a dlaczego w czambuł potępiac te konserwatywne wartosci?
                    > Dlaczego jedne absurdy zastepowac innymi?
                    > Mnie to przeraza...ze mamy tendencje do slepego potepiania jednego
                    > by za chwile potepiac to co chołubilismy (nie wiem jakie "h" smile )
                    > tak samo mocno jak chwalilismy.
                    >
                    > A nie mozna inaczej?


                    Świat musi iść naprzód. Gdyby każde pokolenie bezmyślnie powielało
                    stare wzorce, dalej siedzielibyśmy w Afryce.

                    Kas, my nie zmieniamy zdania, nie potępiamy tego, co hołubiliśmy!
                    Ja potępiam to, co robiło poprzednie pokolenie, mam nadzieję, że syn
                    potępi to, co my zrobiliśmy źle.
                    • to.ja.kas Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:36
                      O to sie nie boje, ze syn potepi to co było złe.
                      Ba, ja jestem pewna, ze nasze dzieci na fali naturalnego buntu
                      potepia wiekszosc rzeczy jak leci i zastanawiam sie czy bedzie
                      pogłebiał sie liberalizm czy moze nagle nastapi powrót do
                      tradycyjnych wartosci??smile)))

                      A teraz zmykam na obiad i do teatru na Berka, dzis bede ogladac
                      sztuke o tym jak moze dogadac sie starsza pani z "moherowymi "
                      pogladami z młodym gejem...smile))))

                      Ksiązka była beznadziejna, zobacze jak Małaszynski gra w teatrze
                      homo smile

                      Pa
                      • broceliande Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:40
                        A ja do domu z pracysmile
                        Miłego spektaklu.
                  • katia.seitz Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 16:34
                    Ależ ja nie postuluję potępiania czegokolwiek w czambuł. O wartościach można
                    dyskutować, jedni mogą wyznawać bardziej konserwatywne, inne bardziej liberalne.
                    Jeśli wyznaję wartości dość liberalne, to ich wyśmiewanie ma prawo mnie nie
                    bawić, podobnie jak konserwatywnego katolika ma prawo nie bawić wyśmiewanie się
                    ze sprzeczności w doktrynie KK. Nie znaczy to, że odmawiam tego rodzaju dowcipom
                    racji bytu smile

                    Nie widzę również u siebie samej tendencji do "potępiania tego, co jeszcze
                    niedawno hołubiłam". Mój światopogląd to jest tylko mój światopogląd,
                    ukształtowany w dużym stopniu przez epokę w której żyję i warunki, w których się
                    wychowywałam, a nie zapis przemian zachodzących w kulturze Zachodu w XX/XXI
                    wieku smile Zapewne jakbym się urodziła 100 lat temu, albo też wychowała w innej
                    rodzinie i zdobyła inne wykształcenie, to miałabym inne poglądy - i jakoś ta
                    myśl mnie specjalnie nie bulwersuje.
              • echtom Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 21:21
                > Mi się po prostu wydaje, że żartowanie z politycznej poprawności i
                liberalizacji obyczajowej to bardzo łatwe zadanie.

                Tu chyba chodzi o żartowanie z przesady i braku zdrowego rozsądku, nie
                jakichkolwiek wartości.
            • granadax Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 21:03
              wiesz doskonale to ujelas, masz totalna racje. mysle ze niktorzy rodzice
              naprawde dokladnie tak sie zachowali, sami niezle dostali w dupe, to i potem
              dzieckom swoim oddali. Ja sama mocno pracowalam aby swoim dzieciom nie zapodac
              schematu. Przerwac to. Wierz mi. Bardzo jestem szczesliwa, ze mi sie udalo.
              • granadax Re: Poparliście moja tezę 25.03.09, 21:05
                pisalam do kas, ktora zyczyla usmiechu, ale zle sie podpielo
          • sir.vimes O właśnie , Led 25.03.09, 20:09
            Gorzej. Dziecko ma prawo na rodzica
            > złe słowo powiedzieć. Kiedyś to niedopomyślenia było. A teraz złe,
            > zepsute czxasy naszły, ojcamatki się nie szanuje, świństwa na
            > światło dzienne się wywleka a wiadomo, że brudy najlepiej prać we
            > własnych czterech ścianach. Poprzewracało się w głowach, jakąś
            > psychologię ludzie wymyśliły, gdzie mówią że jak kto jest świrem do
            > odstrzału to penie go matka z ojcem nie kochali. Na rodzinę się
            > nastaje. Złe feministki latają i do grzechu namawiają.

            Na pewno czytałaś ale linkuję:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=93051476
            Artykuł między innymi o nie mówieniu złego o rodzicach i szanowaniu rodziny jako
            nadrzędnej wartości. Bardzo smutny.
    • nenia1 Re: Niby dowcip, ale jak dla mnie to niestety pra 25.03.09, 21:01
      O tak, lata 60 to takie fajne czasy.
      Można było dzieciakowi przylać w dupę
      i z plaskacza, jak się człowiek zdenerwował,
      co tam, po próżnicy, tłumaczyć dziecku,
      jak można raz dobrze przylać i git.

      Do tego od razu człowiek czuł się
      dobrym rodzicem albo wychowawcą, bo wiadomo,
      że po to się dzieci bije, żeby na porządnych ludzi
      wyrosły.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka