po pracy,pytanie

31.03.09, 10:32
Dziewczyny,e mamy

Mam pytanie,jak zajmujecie się swoimi pociechami po pracy?
Ja jestem o 16 tej w domu,gotuję obiad a dzieci (mam dwójkę) w tym
czasie bawią się ze sobą (starszy wraca z przedszkola),oglądają
trcoszkę TV. Ja dopiero na wieczór mam chwilkę, żeby się z nimi
pobawić, czymś zainteresować. Synek w przedszkolu ma zorganizowana
nauke itp. wiec wychodze z zalozenia ze w domu nalezy mu sie
zabawa...w co chce.

Moja mama jest oburzona,ze nie organizuje mu zabaw dydaktycznych
itp,ze jest zostawiony sam sobie itp.

Co wy na to?
    • gagunia Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 10:52
      Z zabaw z dzieckiem -obecnie prawie 6-letnim - uskuteczniam trudniejsze puzzle
      (500 elementów), gry planszowe lub wyjścia na rower.

      Z dydaktycznych- ograniczam się do czytania książek, czytania instrukcji w
      książeczkach dydaktycznych, ewentualnie drobnej pomoc przy trudniejszych
      zadaniach w tychże. Książeczki dydaktyczne kupuję, ale nie zmuszam do zabawy z
      nimi. Młody je po prostu bardzo lubi i sam sobie organizuje zabawę. Zawsze tak było.
      Nigdy nie organizowałam zabaw dydaktycznych, bo po pierwsze ma je w przedszkolu.
      Po drugie moje dziecko zadaje dużo pytań i wtedy rozwijamy temat. Dzisiaj na
      przykład przez godzinę wałkował mnie z dziedziny żywienia - dlaczego chipsy są
      niezdrowe, co zawiera marchewka, co zawiera mięso, ser itp i po co nam te
      składniki. Uważam, ze w ten sposób dziecko najwięcej się uczy, bo go to po
      prostu interesuje.
    • osa551 Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 10:58
      Ja mam roczniaka i 6-latkę. Jak wracam po pracy to natychmiast młodszy się do
      mnie wyrywa - ledwie zdążę się przebrać. Córka wraca z przedszkola i niestety
      więcej zajmuje się sobą. Dopiero jak położę spać małego i ona jest już w łóżku -
      to zdążę trochę z nią pogadać. Chyba że wcześniej sama przyjdzie i bawi się
      razem ze mną i z bratem.

      Nie gotuję, nie piorę, nie prasuję nie sprzątam (a raczej robię to wyjątkowo) -
      gdybym to musiała robić to nie miałabym w ogóle czasu dla dzieci.
      • sybi3a Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 11:02
        do osa551, to rozumiem ze do prac domowych masz pomoc?bo nie
        rozumiem kiedy te czynnosci wykonujesz?
        • iwles Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 11:11


          Obiady gotuję wieczorem poprzedniego dnia, żeby po przyjściu z pracy
          tylko odgrzać i mieć czas dla dziecka/siebie.
          Pranie często wstawiam na noc, rano rozwieszam.
          Prasowanie, kiedy dziecko juz śpi.
          Sprzątanie - jako-takie, nie przeraża mnie kurz na półkach.
        • osa551 Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 11:41
          > do osa551, to rozumiem ze do prac domowych masz pomoc?bo nie
          > rozumiem kiedy te czynnosci wykonujesz?

          tak, mam pomoc
    • brittas Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 11:10
      jeśli tak się szanowna mamusia oburza, to niech albo sama przychodzi
      i organizje dzieciom te zabawy, albo niech za ciebie zajmie się
      domowymi obowiązkami, a ty będzieszmieć wówczas mnóstwo czasu dla
      dzieci...
    • alabama8 Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 11:28
      To chyba nie chodzi o zabawy dydaktyczne tylko o to, że zgodnie z
      twoim opisem - ty siedzisz w kuchni albo krzątasz się po domu, a
      dzieciaki mają się zająć same sobą.
      Skoro się razem nie bawicie to co właściwie razem robicie (oprócz
      powrotów z przedszkola, obiadu i kąpieli)? Sądzisz że masz
      wystarczający kontakt ze swoim dzieckiem, że nauczyłaś je czegoś
      więcej niż przewiduje program przedszkola? Wygląda na to że to
      takie "manie" dzieci dla samego "mania", a gdzie reszta? Chwilka pod
      wieczór? Czyli tak naprawdę masz dzieci tylko chwilkę wieczorem, a
      przez resztę dnia lepiej żeby się nie pałętały pod nogami. Budujesz
      mur i za parę lat będziesz sobie pluć w brodę i pytać co się stało?
      Dlaczego nie znam swojego dziecka?
      • kas2 alabama 31.03.09, 11:35
        to nie takie proste a autorka watku byc moze tez nie jest zadwolona
        z takiego obrotu spraw. Ja wyhodze z pracy 0 16 po dzieciki do
        szkoly i przedszkola doieram miedzy 16.30 a 16,45 do domu jedziemy
        ok 20min wiec przy dobrych wiatrach jestemy o 17 17.15 w
        domu .zakladajac ze nie zatrzymuje sie w skepie jesli tak to plus
        30min i co....raptem 1,5 godziny do dobranocki i spac bo wstaja o
        5.45 i fktycznie jak robie co w kuchni to staram sie z nimi a czasem
        odsylam na gore zeby sie bawili sami, weekend poswiecam dziecią i co
        moja wina ze takie czasy
        • iwles Re: kas2 31.03.09, 12:32


          Mogłabyś pisać trochę staranniej ???
          • kas2 Re: kas2 31.03.09, 12:57
            tak
            przepraszam wink
      • przeciwcialo Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 15:06
        Nie przesadzaj.
    • sybi3a Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 13:09
      to nie tak... mam bardzo dobry kontakt z moimi dziećmi.Poświęcam im
      każdą wolną chwilę. Jak już np. wstawię zupę, to budujemy z
      klocków, kolorujemy malowanki, gramy w UNO lub memory lub idziemy
      na spacer, rower lub znajomych dzieciaków.
      Chodzilo mi bardziej o przyklady w co się wzpolnie bawicie...
      I nie wierzę w to,że kazda mama przychodzi do domu,rzuca torebke w
      kąt i od razu zabawia sie z dziecmi. Z reszta same tez powinny sie
      umiec zabawic?czyż nie? nie ma jak tworcza wyobraznia...
      • ipola Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 14:58
        Wracam z pracy bardzo późno, ale jak tylko wejdę do domu, wiesza się na mnie 3
        letnia córka. Co robię? Jem obiadokolację z nią na kolanach i rozmawiamy. Kiedy
        sprzątam, ona robi to ze mną, ma swoją ściereczkę i lata z nią po domu. Razem
        sortujemy pranie, ona włącza pralkę. Kiedy prasuję, ona też prasuje w tym czasie
        swoje majtki żelazkiem zabawką. Kiedy mam wolną chwilę, budujemy z klocków,
        układamy puzzle (córka jest mistrzynią puzzli), malujemy, piszemy na kompie,
        robimy piknik na dywanie, bawimy się lalkami. W międzyczasie pomagam starszej
        córce (12 lat)w lekcjach, ale czas dla niej mam dopiero, gdy Mała idzie spać.
        Wtedy siadamy razem, rozmawiamy. Mała bardzo lubi towarzyszyć mi w kuchni, więc
        np. w soboty pieczemy razem ciasto. Ona dodaje składniki, operuje mikserem itd.
        Ma z tego niebywałą frajdę. W niedziele chodzimy na huśtawki, spacery. Czasem
        bywa też tak, że nic mi się nie chce i wtedy proszę starszą córkę, by się razem
        pobawiły.
    • kotbehemot6 Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 13:13
      Gotuje przeważnie na dwa -trzy dni. Zrezsa obowiązki domowe to nie tylko moja
      działka, mąz równiez sie udziela, tez ugotuje czy posprzata(nawet lepiej niz
      ja). Układ partnerski, więc jakos znajduje czas, chciaz moja młoda jest juz w
      tym wieku,ze czasami "wyrzuca" mnie z pokoju bo chce bawic sie sama, albo woli z
      koleżanakami na podwórku. generalnie:pogama przy lekcjacj, jexdzimy na spacery
      do lasu, oglądamy wspónie to co lubimy, czytamy....
    • mama_kotula Re: po pracy,pytanie 31.03.09, 15:17
      Jak młode przyjdą z przedszkola to bawimy się w to, co chcą.
      Starszy praktycznie zaraz po przyjściu znika na godzinę przed kompem, wtedy mam czas tylko dla młodej (na tzw. babskie sprawy... np. grę w piłkę nożną). Potem bawimy się razem, choć w sumie mojego towarzystwa starszy potrzebuje do rozmowy, a nie do zabawy, więc rozmawiamy do upadłego podczas zabawy, czytamy, rysujemy, a w sumie to młode robią swoje, a ja robię swoję (np. uczę się czy robię zadania na uczelnię).

      Zajęcia dydaktyczne im organizuję, bo lubią i ja też lubię, ale jak ktoś nie chce, to nie ma problemu.

      W tym tygodniu organizuję młodym dodatkowo zajęcia tzw. kreatywne, dzięki czemu mam odwalone zadania na uczelnię (wczoraj projektowaliśmy maszynę do godzenia kota i psa - każdy swoją i razem budowaliśmy maszynę do dawania klapsów - taaa, takie miałam polecenie na, zdjęcie jest już aranżacją na uczelnie, młodym oszczędziłam widoku panienki w bikini i pana w lateksie). Dzisiaj na tapecie "maszyna do robienia maszyn".


      Ale generalnie to nie bawię się za dużo z dziećmi, bo widzę, że tego nie potrzebują. Staram się przebywać z nimi w pokoju, bo tego chcą, ale praktycznie ograniczam się do moderacji konfliktów, oceny prac plastycznych, pomocy w budowaniu z lego i tyle.
      A moja mama w ogóle nie komentuje tego, w co się bawimy.
Pełna wersja