Dodaj do ulubionych

wypieszczone jedynaki....

06.04.09, 14:39
Oj pewnie gromy się posypią ale...
Zaczął się sezon piaskownicowy i masakra...
Tabuny Mam a wraz z nimi tabuny dziecismile
No i oczywiście walka o ogień...dzieci jak to dzieci szaleją, biegają, kłócą
się o swoje zabawki itp itd, ja specjalnie nie wnikam w zabawy mojego młodego
tzn patrzę co by się z czegoś nie zwalił no i ma przykaz że niczego nie
załatwiamy siłą tzn nie bijemy i nie wyrywamy...poza tym niech sobie radzi.
No i tu do akcji wkraczają Mamy...i zauważyłam że głownie mamy jedynaków...
Tzn dzieci się grzecznie bawią na zjeżdzalni stoi kolejeczka każde elegancko
wchodzi po schodkach siada zjeżdża...no ale niestety do akcji wkracza przejęta
matka że nie nie bo jej Piotruś to tak szybko nie może zjeżdzać i żeby go
puścić bo to i tamto...no i reszta dziaciaków podnosi bunt...a mama
Piotrusia..."piotrusiu chodź bo tu niegrzeczne dzieci...bleee.
To samo z Krzysiem w piaskownicy, Krzyś się bawi całkiem dobrze sobie radzi no
ale niestety wkracza matka że to i tamto ...
Ja nie wiem jak to u Was jest ale wychodzę z założenia że dzieciaki muszą
nauczyć się zyć w grupie i niech każde sobie radzi na swój sposób , a że
przyznam że mój młody sobie radzi znakomicie z jednego prostego powodu....ma
starszą siostrę, z którą po prostu musi się dogadać więc i potrafi sobie
radzić na placu zabaw...co niestety stresuje niektóre Mamy, i zauważyłam że
stresuje to głównie mamy jedynaków, bo te co mają dwójkę czy trójkę to jakoś
nie wnikają...
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:44
      A czy to znaczy, że jak Twoja córka była mała, to też byłaś
      taką "mama jedynaczki"?
      Pierwsze dziecko niejako z zasady jest przez czas jakiś jedynakiem.
      Nic się na to nie poradzi smile
      • somebody1234 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:46
        No nie wiem być może byłamsmile
        Chociaż może masz rację może to nie kwestia tego ile ma się dzieci tylko kwestia
        generalnie kobitki...
        • madzia.b2 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:53
          i co najciekawsze są to mamy syneczków, jakos rzadziej mamy
          córeczeksmile Chyba świetny materiał na forumowe "ukochane jedyne"
          teściowesmile.
        • mniemanologia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:56
          No ja właśnie myślę, że tak jest, no chyba że przyjmiemy, że każda
          matka tak reaguje, bo każda miała kiedyś jedynaka (dobra, dobra,
          zaraz się znajdą tu takie, co mi powiedzą, że a nieprawda, bo one
          miały pierwsze bliźniaki wink).
          Pewnie przy pierwszym się to ujawnia, a potem czasem przechodzi. A
          czasem nie. Na przykład mojej teściowej chyba nie przechodziło. I
          teraz przy wnuku się nawet wzmaga.
      • titta Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:59
        > Pierwsze dziecko niejako z zasady jest przez czas jakiś
        jedynakiem.

        Dlatego warto, zanim sie bedzie mialo swoje, miec doczynienia z
        cudzymi...
        Jak sie "odchowa" swoje mlodsze rodzenstwo, dzieci kuzynki,
        kolezanki i kilka "ciezkich przypadkow" z wolontariatu, to swoje
        pierwsze bedzie poniekad "kolejnym" smile
        • somebody1234 titta:) 06.04.09, 15:01
          O święte słowasmile
        • mniemanologia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 15:06
          Fajna teoria smile
          Więc wychodzi nam, że mamy, które są nadopiekuńcze wobec swoich -
          głównie - synków, były najmłodsze z rodzeństwa i to w "wąskiej"
          rodzinie smile
          To mi sie zgadza w przypadku teściowej big_grin
          • somebody1234 mniemanologia 06.04.09, 15:11
            znaczy się Twoja teściowa nadopiekuńcza???
            Moja w sumie na początku też była (jak jeszcze były czasy tzw chodzeniasmile ale
            jakoś ewoluowała i przeszło jej...chociaż do tej pory jest tak że jak mąż mój
            zachoruje to dzwoni z zylionem światłych rad...ale podobnie jest jak np ja
            polegnę...to moja matka wydzwania po pół godz...dlatego nigdy się nie chwalimy
            mamą że chorzy jesteśmysmile
            • mniemanologia [...] 06.04.09, 15:23
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • somebody1234 Re: mniemanologia 06.04.09, 15:29
                No to nie zazdroszczęsmile
                No Babcie mają to do siebie że mega przesadzają, szczególnie w kwestii ubierania
                (zawsze dziecko jest ubrane za cienko) i w kwestii jedzenia (zawsze zje za mało)
                U nas na szczęście Babcie dość daleko (chociaż z drugiej strony chciałabym mieć
                nieraz taką pomoc że zostawiam i z Babcią a sama w długąsmile
                • heca7 Re: mniemanologia 06.04.09, 21:42
                  O, to ja Was zastrzelęsmile Moja teściowa nauczyła mojego syna mówić o sobie per
                  SŁUŻĄCA surprised
                  • aandzia43 Re: mniemanologia 06.04.09, 21:51
                    O w morde! Wyższa szkoła jazdy. Puchar w kategorii "Wycieraczka Roku"
                • e_r_i_n Re: mniemanologia 06.04.09, 21:56
                  Eee, sa tez madre babcie.
        • weronikarb Titta niekoniecznie 07.04.09, 14:14
          Ja bylam osiedlowa/rodzinna niania. Wychowalam praktycznie brata, n
          awakacje jezdzilam do cioci co miala 6 dzieci, aby jej pomoc.
          Wiekszosc sasiadek podrzucala mi maluchy itd.
          Jednak to nie to samo co wlasne dziecko hehehehe
          Choc i tak w porownaniu do nadopiekuńczości mojego M to ja jestem
          pikuś. Synek na szczeście jest madry hehehe
    • gryzelda71 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:49
      Nawet mamy co mają dwójkę lub trójkę zawsze na początku są mamą jedynakawink
    • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:50
      zaczal sie sezon ma watki piaskownicowe big_grin

      u mnie oba po rowno rozpuszczone tongue_out
    • zuzanka79 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:53
      Ja jestem, jeszcze, mamą jedynaka, ale w zabawę dzieci się nie
      wtrącam z przekonania. Niech sobie młody radzi sam. Dzieci jak to
      dzieci raz się bawią raz się obrażają. A ja się wtrącę i mamuśka
      tego czy tamego będzie na mnie z pode łba jeszcze trzy sezony
      patrzeć, a nasze dzieci ... dawno się pogodzą.
      • somebody1234 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 14:58
        no i właśnie...dzieciaki z reguły sobie same doskonale dają radę bez naszej
        pożal się boże pomocy...i zauważyłam że właśnie mega spięcia zaczynają się jak
        zaczyna niezdrowo interweniować któraś matka...z reguły interwencja jest na
        wyrost i z reguły nie adekwatna do problemu i ja mam nieraz wrażenie że w ogóle
        te piaskownice to często jakiś pokaz tego "jak to ja potrafię wychować i wpłynąć
        na moje dziecko"....
    • to_wlasnie_cala_ja Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 15:06
      a moze to mamy zachowuja sie inaczej przy kolejnym dziecku bardziej na luzie, ja
      jako mama jedynaczki (młoda mama smile) bardzo wielu rzeczy nie wiedziałam na
      początku, teraz zresztą też nie i przy kolejnym dziecku gdybym je kiedys miała
      na pewno zachowywałabym sie inaczej
    • lola211 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 15:36
      A jak rozpoznajesz, ze to sa wlasnie jedynaki? Pytasz obcych kobiet?
      Ja sie nie zamierzam tu wykłocac, moze i cos w tym jest, natomiast
      sama nie zachowuje sie w ten sposob, mimo ze jedynaczke posiadam.
    • anmoko Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 15:43
      "Rozpieszczony jedynak" to taki wytarty slogan. Mam jedna corke, ale
      gdybym kiedys miala wiecej dzieci (jak Bog dasmile ) to wszystkie beda
      rozpieszczonesmile Watek powinien sie nazywac "nadopiekuncze matki", bo
      to z takimi kobitkami z reguly jest problem big_grin
      • somebody1234 anmoko 06.04.09, 15:49
        Właściwie to fakt, że to często problem matek, zresztą często matek które
        powiedzmy "nie mają nic innego do roboty" to już akurat poparte obserwacjami
        wsród znajomych
    • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 16:50
      A rude to falszywe, a w Ameryce Murzynow bija, a w Polsce Zydow
      przesladuja....

      Nie zauwazylam korelacji. Takie zachowania przejawiaja matki-
      helikoptery, niezaleznie od ilosci potomstwa. Te same matki beda
      wydzwanialy 20 razy na dzien do 20-latka i beda sluzyly za adwokata
      do zawsze.
      Moj wypieszczony jedynak byl narazany na towarzystwo rowiesnikow od
      zawsze, regularnie organizujemy u siebie grupy zabawowe, i... nie
      interweniujemy do pierwszej krwi. Ustalamy zasady, dogaduja sie,
      nikt ich nie pilnuje i konfliktow za nich nie rozwiazuje, chyba ze
      poprosza, wtedy jakos sie pomaga.
      Na placach zabaw nie zauwazylam rowniez takiej zaleznosci.
      Poszkodowany czesto idzie po porade do matki, i matki ucza zachowan
      socjalnych "uzywaj slow", "powiedz, ze nie popychamy" "zapytaj, czy
      mozesz" "podziekuj", "na zjezdzalnie wchodzimy po
      drabince", "powiedz, poczekaj na swoja kolej", ale na dystans.
      Jeszcze nie widzialam makti, ktora by sie wtracila i byla glosem
      dziecka, chyba, ze to dziecko ma rok i nie umie mowic. Takim
      dzieciom tez latwiej odwrocic uwage od problemu i trzyma sie je na
      mniejszych sprzetach dla maluchow do 3 lat.. Przedszkolaki zachowan
      piaskownicowo-placowo-zabawowe powinny sie uczyc, moze nie same, ale
      byc kierowane przez rodzicow, jak rowniez w przedszkolu.
      • mniemanologia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 16:58
        Ja mam gadającego "po chińsku" dwulatka, więc takie to jeszcze nie
        łapie do końca "praw własności" ani też nie dogada się z
        rówieśnikiem.
        Więc rozmowy wyglądają super, to jest takie ciekawe zjawisko,
        niespotykane chyba nigdzie indziej poza tym środowiskiem:
        JA: Nie ruszaj tego, to zabawka chłopczyka.
        DRUGA MAMA do swojego synka: Daj chłopczykowi się pobawić.
        JA: O, zobacz, chłopiec ci daje, powiedz dziękuję.
        MŁODY: Uje.
        DRUGA MAMA: Proszę bardzo. Nie płacz, trzeba umiec się dzielić.
        JA: Zobacz, chłopiec płacze, może lepiej oddaj mu zabawkę.
        DRUGA MAMA: Nie płacz, chłopiec pobawi się i ci odda. Chodź, dam ci
        samochodzik.
        W ten sposób konwersacja odbywa się w zasadzie poza głównymi
        zainteresowanymi, to taka ciekawa gra społeczna między mną a druga
        mamą, że my udajemy, że mówimy do swoich dzieci, a tak naprawdę
        mówimy do siebie nawzajem smile
        • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 17:56
          W przypadku niewerbalnych dzieci tak to wyglada. Z tym, ze ja nie
          nalegalam w tym wieku zeby syn dzielil sie zabawka, ktora w tej
          chwili sie bawi. Ani nie prosilam innego malucha, zeby dzielil sie
          swoja zabawka, ktora sie bawi. Na placze mojego syna,
          mowilam "sorki, ale nie mozesz teraz ta zabawka bawic", tego tez
          trzeba nauczyc. Prawo wlasnosci w tym wieku jest bardzo mocne.
          Prosilam, zeby dal sie pobawic, jak odmowil, to mowilam temu
          drugiemu, ze sorki, ale on sie jeszcze bawi.

          Nie zmuszam tez 4-latka do dzielenia sie swoimi ulubionymi
          zabawkamij. Jak przychodza dzieci na grupe zabawowa, to uprzedzam,
          ze jezeli nie chce, zeby inni dotykali jego ulubionych zabawek, to
          ma je schowac. dotyczy to gownie jego ulubionego roweru, ktorego
          NIKOMU nie pozycza i ja to szanuje.

        • epb3 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:54
          mniemanologia napisała:

          > Ja mam gadającego "po chińsku" dwulatka, więc takie to jeszcze nie
          > łapie do końca "praw własności" ani też nie dogada się z
          > rówieśnikiem.
          > Więc rozmowy wyglądają super, to jest takie ciekawe zjawisko,
          > niespotykane chyba nigdzie indziej poza tym środowiskiem:
          > JA: Nie ruszaj tego, to zabawka chłopczyka.
          > DRUGA MAMA do swojego synka: Daj chłopczykowi się pobawić.
          > JA: O, zobacz, chłopiec ci daje, powiedz dziękuję.
          > MŁODY: Uje.
          > DRUGA MAMA: Proszę bardzo. Nie płacz, trzeba umiec się dzielić.
          > JA: Zobacz, chłopiec płacze, może lepiej oddaj mu zabawkę.
          > DRUGA MAMA: Nie płacz, chłopiec pobawi się i ci odda. Chodź, dam ci
          > samochodzik.
          > W ten sposób konwersacja odbywa się w zasadzie poza głównymi
          > zainteresowanymi, to taka ciekawa gra społeczna między mną a druga
          > mamą, że my udajemy, że mówimy do swoich dzieci, a tak naprawdę
          > mówimy do siebie nawzajem smile
          >


          o wlasnie taka dyskusja mnie wczoraj na placu zabaw zdenerwowala.
          nei wiem jak mam sie zachowac. bo widze ze moj(1,5roku) chce zabawke kolezanki,
          ta nie chce mu dac. ok mowie, ze Julka sie tym bawi i ze nie mozesz ty teraz.
          ale na to mama tej dziewczynki daj chlopcu, ta nie chce i placze, ale Mama daje
          mojemu. no ja nie moge.
          i nie wiem co mam robic... mam nadzieje ze ja bedzie większy to juz sam bedize
          takie kwestie rozwiązywal - i np. powie takiej Mamie ze skoro Julka placze to on
          jej odda. bo ja bym nigdy swojemu dziecku nie kazala sie dzielic swoją zabawką
          jesli nei chce.
      • kropkacom Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 16:59
        Piaskownica to miejsce ciągłej wojny smile Moje już duże ale jeszcze czasem łażą z
        wiaderkiem smile Miały już okres że niczego nie pożyczały, potem na odwrót a teraz
        znowu pilnują swojego. Myślę że najbardziej człowiek przewrażliwiony przy
        pierwszym dziecku a potem nabiera dystansu.
    • e_r_i_n Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 17:05
      Jak dobrze, ze nie chadzam na place zabaw w czasie oblezenia przez mamy
      niejedynakow. Moge sie wyzywac jako mam rozpuszczonego syna, oczywiscie.
      A, zburze teorie - jestem najstarsza siostra parki smile.
      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 17:14
        ja jestem mama jedynaka, ktory jedynakiem pozostanie i jest to nasza swiadoma
        decyzja. Moglibysmy miec jeszcze i dwojke, ale po co? moj synek ma miesiac, ale
        nie uwazam bym go wychowywala na rozpieszczonego, powoli sie uczy, ze wycie jak
        zraniony los nic mu nie da, bo jesli jest nakarmiony, przewiniety, mial porcje
        pieszczot, nic go nie boli i chce po prostu terror robic to nic z tego. Nie damy
        sie z mezem terroryzowac. W piaskownicy tez bedzie musial sobie radzic sam, w
        granicach rozsadku tzn. nie pozwole, by go bito, albo byl bity. Osobiscie nie
        cierpie rozpieszczonych dzieciorow, ktore wlaza matkom i ojcom na glowe,
        osobiscie widzialam i takie, ktore bily matke, by uzyskac to co chca. No masakra
        po prostuuncertain w nosie mam, ze inni mowia, ze jestesmy nieczuli, kochamy synka nad
        zycie, ale on cwanie chce to wykorzystacbig_grin po rodzicach taki inteligentnybig_grin
        • e_r_i_n Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 17:16
          Ty piszesz o miesięczniaku??
          Przegiecie w zadna strone nie jest dobre uncertain
        • majenkir Re: 06.04.09, 17:26
          maroco1977 napisała:
          > nie pozwole, by go bito, albo byl bity.

          Hehe, przeca to to samo wink
          • maroco1977 Re: 06.04.09, 22:38
            sorry szybko pisalam, bo maz czekal w drzwiach, bysmy na zakupy pojechali
            chodzilo oczywiscie o to zeby on nie bil i go nie bitobig_grin
        • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 18:04
          Szkoda mi dzieci, które mają rodziców z "niezłomnymi zasadami".
          Skad wiesz, ze to miesięczne maleństwo Cię terroryzuje? Jak ci to
          wogóle do głowy przyszło???

          Dzieci rodzą się z różnymi potrzebami - moja pierwsza córka od
          momentu narodzin nie potrzebowała naszej stałej obecności. Odłożona
          do szpitalnego łóżeczka, czy potem do swojej kołyski była spokojna.
          Spała nawet w największym hałasie. Przypisywaliśmy to sobie, że tacy
          świetni rodzice jesteśmy.

          Po czym urodziłą się druga i znów od momentu wyjścia na świat
          objawiły się jej potrzeby. Kornelka potrzebowała rodziców, bliskści.
          Nie wystarczał pełny brzuszek, sucha pieluszka i odrobina pieszczot.
          To dziecko było absolutnym rzepem mniej więcej do 2 roku życia, po
          czym jej się diametralnie odmieniło.

          Obu zresztą się odmieniło.

          Skoro Twoje dziecko płacze, to widać potrzebuje Twojej obecności a
          odkłądanie go i przeczekiwanie jego wrzaskó jest bezduszne!
          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 23:05
            A mi szkoda rodzicow co daja sie zamieniac w kangury i latac za kazdym zawyciem
            dziecka do niego, brac go na rece i lulac az zasnie.Moje dziecko ma swoj
            pokoj,swoje lozko i tam ma spac a nie u nas w lozku albo na rekach.Synek nauczyl
            sie juz,ze spi sam i nie widze by mu sie dziala wielka krzywda.Nie zamierzam go
            lulac cale noce bo on ma takie widzimisie.Nie kandydaduje na matke Polke i w
            nosie mam ''malpia milosc'' ,jak to mowi moj maz,innych rodzicow. nie mam
            problemu z nieprzespanymi nocami ani innymi ''dolegliwosciami'' mlodych rodzicow
            i jestem bardzo zadowolona z zycia, a syn usmiechniety i wesoly.W ciagu miesiaca
            nauczyl sie, ze placze na nic sie zdadza z reszta nigdy porzadnie nie plakal, bo
            nie mial o co. Dzieci maja swoj rozum, a rodzice daja sie nabierac na ich
            bezradnosc. My chowamy synka wedlug naszych zasad i tyle.
            • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 21:38
              Możesz sobie nie widzieć -TERAZ - ciekawe, na jakiego człowieka
              wyrośnie przy takich oziebłych rodzicach.
              Poraża Twoje w dupiemanie włąsnego dziecka.
              • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 08:18
                ''ozieblych rodzicach'', zabilas mnie tym tekstembig_grin od kiedy ktos kto daje
                dziecku pokwilic w lozeczku i nie leci na jego zawolanie jest oziebly? poczytaj
                sobie opracowania naukowe. Dziecko POWINNO zostawac same od poczatku zycia i nie
                ma to nic wspolnego z ''zimnym wychowem'', eksperci sa zgodni, ze takie dzieci
                rozwijaja sie lepiej. Wrecz zaleca sie kladzenie dziecka spac gdy ono jeszcze
                nie spi. Doprowadza mnie do smiechu sytuacja gdy tatus idzie na kanape spac, bo
                mamusia bierze dzidziusia do lozka na cala noc,a dzidzius kwili za kazdym
                odstawieniem od piersi. Znam ososbiscie pare, ktora swego 12letniego syna nie
                moze sie z sypialni pozbyc tak sie przyzwyczail do mamusi i tatusia.
                Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu.
                Oziebla, ale myslowo to ty jestes ze swoim podejsciem wspanialej matki
                ''p''olkibig_grin wychowujecie malych terrorystow, ale to wastz problem i wasze zycie,
                wasze nieprzespane oce i tysiace innych problemow, ktorych ja dziwnym trafem nie
                mam. Moja mama byla tez taka nadgorliwa i nadopiekuncza, nadal taka jest, cos
                okropnego. Nie przespala jednej nocy spokojnie przez trzy lata, sama sobie
                winna, trzeba bylo mnie nie nosic na rekach.
                • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 09:20
                  Nie tłumacz się treserze.
                • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 10:41
                  maroco1977 napisała:

                  > Nadgorliwosc gorsza od faszyzmu.

                  W każdą stronę. To, co Ty opisujesz, to przegiecie w drugą stronę
                  właśnie. O zasadzie złotego środka słyszałaś? smile
                • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:08
                  Ostatnio nie chce mi się logować i tylko czytam, ale postanowiłam
                  uświadomić Ci, że Twoje dziecko ma miesiąc. Nie ma własnego rozumu.
                  Jeszcze niedawno nie znieczulano takich dzieci wierząc, ze ich układ
                  nerwowy jest tak słaby, że operacja na żywca będzie ok. Twoje
                  dziecko kieruje się instynktem a że nie umie mówić (połączenia
                  neuronów kształtują się do 3 r.ż., więc na razie kształtują się
                  połączenia odpowiadające za wzrok smile Wiesz, tak małe dziecko jeszcze
                  dobrze nie widzi, nie mówiąc o przemyślnym opracowywaniu strategii
                  terroryzowania rodziców). Płacze, bo ma jakąś potrzebę i zamiast
                  wiedzieć lepiej, powinnaś zaspokoić tę potrzebę, wierząc w instynkt
                  dziecka. Oczywiście możesz sobie tłumaczyć, że jest inteligentne po
                  rodzicach, ale to nie świadczy dobrze o Was. Jeżeli macie mózg
                  ludzkiego noworodka...

                  A co do opracowań naukowych, to sprawdź wiek dziecka smile Nie
                  utożsamiaj poza tym noszenia dziecka ze spaniem z rodzicami. To są
                  dwie kwestie. Odrębne.

                  Jesteś za głupia, w końcu masz mózg noworodka, żeby zrozumieć, że
                  spełnianie potrzeb dziecka nie jest równoznaczne z
                  wychowaniem "małego terrorysty". Dla mnie, to Twoje dziecko albo
                  będzie zobojętniałym człowiekiem, albo "terrorystą". W końcu, aby
                  coś uzyskać nie będzie mógł tylko poprosić, ale opracować strategię
                  dotarcia z argumentem do rodzica. No chyba, że zawsze będziesz
                  wiedzieć lepiej... To może zaplanowany mord rodziców?

                  Jak Twoje dziecko ma się rozwijać skoro cały czas leży plackiem w
                  łóżeczku?
                  • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:59
                    jestes smieszna, bo nie wiesz na jakim poziomie jest moje dziecko, a wedlug
                    mojego pediatry na poziomie trzyniesieczniaka i swietnie radzi sobue sam, po
                    drugienigdzie nie napisalam, ze on lezy tylko w lozeczku, lezy sobie w roznych
                    miejscach w domu gdzie ja przebywam, ma od tego kolsyi, maty edukacyjne, nasze
                    kanapy, wyje tylo jak nie ma nas w zasiegu swojego wzroku i sluchu.Rozumiem, ze
                    targasz swoje dziecko na ''kibel'' ze soba, bo nie widze innego wyjscia, Luca
                    nie spi w dzien i praktycznie juz od pierwszego tyg. zycia tego nei robi. jestes
                    w stanie caly dzien obyc sie bez jedzenia, wysiusiania, ubrania to gratulacje.
                    ja jestem tez kobieta i zona i to daje mi takze inne obowiazki w domu. gdybym
                    caly czas nosila gdy nie spi to nie byloby mnie juz na tym swiecie. Luca ma
                    swoje zajecia, a ja czas dla siebie. jak zakwili bo mus jest nudno to nie lece
                    na zlamanie karku tylmo czekam. To nie ma nic wspolnego z tresura, jak to
                    napisala, ktoras madra inaczej.Robcie co chcecie, poki co moj syn rozwija sie
                    super i to jest najwazniejsze


                    Jesli czasem Polka sie Panu Bogu uda to po prostu klekajcie narody.
                    • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:23
                      >nie uwazam bym go wychowywala na rozpieszczonego, powoli sie uczy,
                      ze wycie jak
                      zraniony los nic mu nie da, bo jesli jest nakarmiony, przewiniety,
                      mial porcje
                      pieszczot, nic go nie boli i chce po prostu terror robic to nic z
                      tego. Nie damy
                      sie z mezem terroryzowac.


                      Twoje słowa. Zraniony łoś raczej nie kwili. Zastanów się nad sobą
                      lub nad tym co chcesz nam przekazać.
                      3-miesięczne dziecko jest nadal słabo rozwinięte. Nie wiem co
                      próbujesz nam przekazać. Może jest już czas, aby Twoje dziecko już
                      poszło na swoje? Rozgarnięte po rodzicach w końcu... Fizycznie.
                      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:31
                        dal mnuie najmiejszy krzyk to wyciezranionego losia, bo mi to przypomina i tyle.
                        ''darcie japy'' to inna historia nie tyczaca mego dziecka, poza wyjatkiem gdy
                        jest glodnybig_grin
                        • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:37
                          Zranione zwierzę nie drze japy, rzeczywiście. Zranione zwierzę
                          wydobywa z siebie najgorszy, żałosny, przepełniony bólem
                          baaaaaaardzo głośny dźwięk. Jeżeli Twoje dziecko drze się jak
                          zranione zwierzę a dla Ciebie jest to kwilenie, to nie chcę myśleć o
                          potrzebach Twojego słuchu, żeby uwierzyć, że dziecko coś chce/ma
                          potrzebę.
                          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:39
                            koniec dykusji, zanudziliscie mnie
                            • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:48
                              i wspolczujesz naszym dzieciom...
                    • delfina77 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 22:04
                      Moj trzymiesieczniak tez nie lubi dlugo byc sam, wiec wkladam go w mieszkaniu do
                      wozka i woze do kuchni, gdzie patrzy co robie, do jednego pokoju, do drugiego,
                      opowiadam mu co robie itp. Nie chce zeby plakal samotnie w swoim pokoju i sie
                      przez to znarowil bo na razie jest bardzo spokojnym dzieckiem a potrzeba bycia z
                      kims jest dla mnie zrozumiala. Chyba za duzo naczytalas sie Tracy Hogg
        • lineczkaa Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 18:10
          Czas zweryfikuje Twoje postanowienia. Też swego czasu karmiłam siebie
          i innych takimi mundrościami.
        • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 18:20
          Miesieczniak toba nie manipuluje, on sygnalizuje swoje potrzeby i
          twoim obowiazkiem jest je zaspakajac. Przez pierwdze 3 miesiace
          bylam mama-kangurem, nie odczepial sie ode mnie. Pozniej sie
          odczepil sam.
          NIe przeginaj w druga strone.
          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 23:07

            > Miesieczniak toba nie manipuluje, on sygnalizuje swoje potrzeby i
            > twoim obowiazkiem jest je zaspakajac. Przez pierwdze 3 miesiace
            > bylam mama-kangurem, nie odczepial sie ode mnie. Pozniej sie
            > odczepil sam.
            > NIe przeginaj w druga strone.

            obowiazkiem jest dac mu jesc, pic, przewinac, utulic, ubrac, przebrac itp. a nie
            24 na dobe dac na sobie wisiec. Po 10 godzinach, takiego ''wiszenia'' wyszlabym
            z siebie i stanela obok.
            • ciociacesia Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 07:45
              > 24 na dobe dac na sobie wisiec. Po 10 godzinach, takiego ''wiszenia'' wyszlabym
              > z siebie i stanela obok.
              och bidulko
            • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 21:47
              maroco1977 napisała:
              > obowiazkiem jest dac mu jesc, pic, przewinac, utulic, ubrac,
              przebrac itp. a ni
              W domu malego dziecka robia dokladnie to samo.
              • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 08:20
                a widzisz by dzieciom w domu dziecka zle sie dzialo, bo ja nie. jedyne co im
                wadzi to, ze mamusie sa wspolne i nie maja dosc czasu wiec utulenie jest
                krotkie.Tak czy inaczej i tak wyrastaja na wspanialaych ludzi, w przeciwienstwie
                do rozwrzeszczanych dzieciakow nadopiekunczych mamus
                • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 10:53
                  maroco1977 napisała:

                  > a widzisz by dzieciom w domu dziecka zle sie dzialo, bo ja nie. jedyne co im
                  > wadzi to, ze mamusie sa wspolne i nie maja dosc czasu wiec utulenie jest
                  > krotkie.Tak czy inaczej i tak wyrastaja na wspanialaych ludzi, w przeciwienstwi
                  > e
                  > do rozwrzeszczanych dzieciakow nadopiekunczych mamus

                  bedziesz sie mogla madrzyc, jak twoje dziecko dorosnie
                  poki co - kiedy mu ledwo pepek odpadl to jest - jak ty to nazywasz? p..lenie o
                  szopenie
                  eksperci twierdza LOL
                  jacy to eksperci? uczona trejsi? czy jakis inny profesor?
                  • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 10:54
                    moofka napisała:

                    > eksperci twierdza LOL
                    > jacy to eksperci? uczona trejsi?

                    Nawet Trjsi tak nie pojechała... smile
                    • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:00
                      >Łatfy plan< to nie to? big_grin
                      • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:17
                        moofka napisała:

                        > >Łatfy plan< to nie to? big_grin

                        Ja Trejsi czytałam dawno, ale z tego, co pamietam, to pisała, że
                        dziecku w żadnym wypadku nie nalezy "dać się wypłakać". Jak płacze -
                        przytulić, uspokoić, spróbować odłożyć. I nie pisała o olewaniu
                        potrzeb dziecka, jak to nam ładnie obrazuje koleżanka powyżej, ale o
                        uwzglednianiu potrzeb wszystkich członków rodziny i szukaniu takich
                        rozwiązań, by wszyscy byli szczęśliwi. Owszem, pisała też totalne
                        bzdury, snuła jakieś opowieści z mchu i paproci np. o karmieniu
                        piersią, ale nie splamiłaby się chyba stwierdzeniem, że miesięczniak
                        ryczy, bo terroryzuje rodziców smile
                      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:01
                        moge ci zacytowac niemieckich naukowcow ale i tak g...zrozumiesz
                        • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:06
                          zacytuj
                          • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 14:24
                            Taaak, ja też bardzo proszę o cytaty i nazwiska tych Naukowców. I może daty
                            powstania ich dzieł, czy nie pochodzą one aby z czasów "czarnej pedagogiki" i
                            profilaktycznego bicia dziecka co tydzień w niedzielę (oczywiście dla jego
                            dobra, pewnie po to, zeby nie wyrosło na terrorystę).
                            I przypominam jeszcze moją prośbę (wyrażoną poniżej) o źródło na którym opierasz
                            przekonanie, iż dzieci z domów dziecka mają zaspokojone wszystkie potrzeby i
                            wyrastają na wspaniałych ludzi.
                            • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 21:30
                              mam mnostwo znajomych ktorzy wychowali sie w domu dziecka, znam tez mnostwo
                              takich dzieci ze wzgledu na prace mojej mamy.Ao podobynym wychowywaniu jakie je
                              stosuje mozecie sobie poczytac tu na e dziecku, jest pare artykulow. nie bede
                              ich teraz szukala. takze na babyservice.de poczytajcie sobie najnowsze artykuly
                              na ten temat, nie zamierzam prowadzic dyskusji z kangurzycami.
                              • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 21:59
                                I dlatego instytucje domow dziecka kwitna i rozwijaja sie na calym
                                swiecie, bo sa takie wspaniale w ksztaltowaniu charakterow i
                                wychowaniu.
                                W krajach cywilizowanych domow dziecka, ani malego dziecka nie ma,
                                dzieciom szuka sie i to jak najszybciej rodzin zastepczych.
                                Instytucje zarezerwowane sa dla ciezkich przypadkow, badz to
                                chorobowych, badz tez wychowawczych wynikajacych z zaniedbania.

                                Nie pierdziel, ze tak wspaniale zycie i wspaniali ludzie po
                                instytucjach wyszli.
                              • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:05
                                Kangurzyca poprosi jednak o jakieś konkrety poza tym że "mnóstwo znajomych" tak
                                albo inaczej robi. Miałaś podać cytaty z dzieł niemieckich naukowców. Naukowców
                                a nie babci Józi ani superTracy. Ani z edziecka. Zresztą musze Ci powiedzieć, że
                                czytuję Dziecko od ładnych paru lat i jakoś nigdy nie wyczytałam tam zachęty do
                                niereagowania na płacz niemowlęcia.
                                Twoje argumenty nie bardzo pasują do "najnowszych artykułów", bardziej do takich
                                sprzed 100 lat. Od tego czasu można było poczytać sobie chociażby Korczaka i
                                Key, o szacunku wobec dziecka a nie tresurze.
                                • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 10:09
                                  mal_art - daremny trud
                                  to nie jest ten poziom dyskusji smile
                                  takich "nałukowców" ktorzy kaza sie znecac nad dzieckiem po prostu nie ma
                                  • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 14:39
                                    A wiem. Niemieccy naukowcy jak już przeginają, to raczej w drugą stronę
                                    (Schoenebeck i jego antypedagogika). A poziom dyskusji... cieszmy się, żeśmy
                                    kangurzycami raczyły zostać zatytułowane, a nie gorzej smile
                                    Chętnie bym jednak dowiedziała się, skąd dziunia takie wnioski wysnuła. Może z
                                    praktyki wychowawczej mamy, która (jak gdzieś to napisała) ma kontakt z dziećmi
                                    z domu dziecka? Jeśli tak, to piękny przykład tego, jakie personel takich
                                    placówek ma nastawienie do powierzonych ich opiece dzieci... Brak słów normalnie sad
                • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:05
                  Zabiłaś mnie tym tekstem. Pokaż mi tych ekspertów i te badania naukowe, które
                  dowodzą, że dzieciom w domu dziecka niczego nie brakuje i wszystkie jak jeden
                  mąż wyrastają na wspaniałych ludzi. W przeciwieństwie do rozpuszczonych bachorów
                  nadopiekuńczych mamuś. Czytam Twoją wypowiedź i oczom nie wierzę! Po co rodzinne
                  domy dziecka, po co rodziny zastępcze i zaprzyjaźnione, po co adopcja - w ramach
                  Twojego słusznego wychowywania mogą być molochy po 100 dzieci, w końcu wszystkie
                  mają w co sie ubrać i co jeść! Rousseau oddał swoje dzieci do sierocińca, żeby
                  zapewnić im "prostotę wychowania" - bierzmy przykład, nadopiekuńcze mamy, ze
                  światłego filozofa. Nic to, że w owych czasach większość dzieci oddanych do
                  przytułków szybko umierała...
                  O chorobie sierocej słyszałaś kiedykolwiek? Wiesz, że dotyczy ona właśnie
                  dzieci, których nikt nie tuli? Są nakarmione, przewinięte, ubrane i tylko nie
                  mają okazji do nawiązania bliskiego, fizycznego kontaktu z rodzicami. Po fazie
                  rozpaczy, buntu i protestu następuje wycofanie - i to właśnie fundujesz swojemu
                  dziecku. Nauczyłaś je, że nie ma po co wołać pomocy, że nie ma co liczyć na
                  bliskość, bo Ty i tak na to nie zareagujesz. I Ty "kochasz swoje dziecko nad
                  życie" - nazywając je terrorystą?! Porównując do ludzi, którzy w okrutny sposób
                  mordują innych ludzi w imię swoich przekonań?! Nie trzeba być mamą-kangurem jak
                  się nie chce, ale to, co opisujesz, jest przerażającym przegięciem w drugą stronę.
                • pieskuba Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:54
                  maroco1977 napisała:

                  > a widzisz by dzieciom w domu dziecka zle sie dzialo, bo ja nie.

                  To oddaj tam swoje, jak nie widzisz różnicy. Będziesz miała
                  gwarancję, że nikt nie będzie nawet próbował wisieć na Tobie przez
                  dowolna liczbę godzin na dobę.
                • asia_i_p Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 07:13
                  No teraz nie wytrzymałam. Zaraz jeszcze powiesz, że choroba sieroca
                  to wymysł nadopiekuńczych mamuś, bo to kiwanie się to jest forma
                  rozrywki.
                  Moja kuzynka była wolontariuszką w domu dziecka. Mówiła, że
                  przychodziły fajne dzieciaki i po miesiącu zaczynały się zmieniać,
                  szukać miejsca w stadzie, robiły się ostrożne, cwane i agresywne. I
                  trudno mieć o to do nich pretensje, skoro takie cechy zapewniały
                  przetrwanie.
                  Dziecko potrzebuje mieć kogoś dla siebie, swoją mamusię, a nie
                  zastęp zmieniających się opiekunek.
                  A co do twoich metod wychowawczych - uświadom sobie, że one się
                  sprawdzają, bo twój syn jest spokojnym dzieckiem, a nie twój syn
                  jest spokojnym dzieckiem, bo one się sprawdzają.
        • mor_lena Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 18:21
          Heh, przypisywać noworodkowi cwniactwo i chęć terroryzowania - czad!
        • travka1 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 22:29
          ale Ty piszesz o miesiecznym dziecku, litosci kobieto...Ja jestem
          mama jedynaka i tez nie planuje drugiego dziecka bo jestem wygodna
          ale nie do tego stopnia zeby nie tulic, lulac i pozwolic plakac
          dziecku...nosilam do oporu jezeli wyrazal chec, jakos nie wyje mi
          teraz jako dwulatek ,ze chce na rece, wrecz uwielbia chodzic i juz
          wozka nie potrzebujemy na dosyc dlugie spacery.O terroryzowaiu to
          moga mowic mamy starszych dzieci , moze nawet juz i jasmile ale o czym
          Ty piszesz to jakos nie miesci mi sie w glowie...

          w nosie mam, ze inni mowia, ze jestesmy nieczuli, kochamy synka nad
          > zycie, ale on cwanie chce to wykorzystacbig_grin po rodzicach taki
          inteligentnybig_grin
          no niestety jestescie "inni"
        • aurita Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 12:57
          > Nie damy sie z mezem terroryzowac.

          Nie kochane dziecko zazwyczaj jest agresywne...

          Miesieczne dziecko terroryzuje rodzicow... takiej bzdury dawno nie slyszalam sad
          biedny malec
          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 08:22
            alez moj syn wcale nie jest agresywnybig_grin jak pisalam nigdy nawet nie plakal
            porzadnie, bo nie ma o co. troszcz sie o wlasna du.e lepiej i wychowuj kaleke, a
            nie dziecko, zabrania ci kto. A terroryzowac to ono zacznie jak bedzie noszone
            na rekach do padniecia jak muchy matki i ojca.
            • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:25
              Dziecko to nie pluszak i wyraża potrzeby żywej istoty.

              Załatw sobie wypatroszone i wypchane stworzenie. Będziesz miała
              idealne dziecko.

              > alez moj syn wcale nie jest agresywnybig_grin

              W wieku 1 miesiąc ma się ruchy niezborne, niezgrabne,
              niekontrolowane. Agresywne to dopiero będzie, jeżeli nadal będziesz
              się upierała przy swoim "zimnym chowie". Poprostu tak wychowasz smile
              • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:07
                taa bo wszystkie miesieczniaki sa jak wasze i te opisywane w ksiazkach. moj syn
                ma poziom sdziecka trzymiesiecznego co pisalam juz wyzej. nie chce mi sie z wami
                dyskutowac, ja pozostane przy swoich metodach wychowawczych a wy przy swoich.
                Skoro tak latacie na kazde zakwilenie dziecka to co jeszcze tu robicie, dziwi
                mnie, ze macie czas pisac na forum. no taak wasze miesieczniaki przesypiaja pol
                dnia, moje nie. Ono spi w nocy jak przystalo i to tylko z jedna przerwa na
                karmienie,a teraz ''bawi sie'' karuzelka. fakt wasze dzeici ie potrafia, bo nie
                maja mozliwosci nauczyc sie zajmowania same soba.
                • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:09
                  poziom trzymiesieczniaka, LOL
                  a czym to sie objawia?
                  balabym sie pediatry ktory takie bzdury opowiada
                  • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:17
                    prosze bardzo, bawi sie zabawkami chwyta je wypuszcza, wyciaga i wklada smoka,
                    choc nie zawsze trafia do buzi, ale probuje jak mozebig_grin podnosi glowe na dluzej
                    niz minute i obraca ja w dowolna strone bez problemu, jego ruchy nie sa
                    niezgrabne, interesuje sie swoim paluszkami u nog i rak. potrafi przewrocic sie
                    z pleckow na brzuch i na odwrot, z boku na brzuch tez. Nie przesypia calego
                    dnia, tylko jest aktywny. jeszcze ci malo?moj pediatra jest nim zachwycony,
                    polozna przestala przychodzic w 2tyg. zycia mlodego, bo stwierdzila, ze ma
                    optymalne warunki i jest super zadbany, tez sie zachwycala jego inteligencja.
                    Nikt kto nie zna jego wieku nie powie, ze on ukonczyl miesiac
                    • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:22
                      jutro chodzic zacznie
                      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:29
                        nie zaczniebig_grin chiociaz kto wiebig_grin dzieci rozwijaja sie roznie, nie syszalas nigdy
                        o tym? MOJ BOSHHE apisza o tym w kazdej ksiazce posiweconej dzieciom, ze kazde
                        ma swojetempo rozwoju. nie bede blokowac rozwoju mego syna, bo wasze dzieci maja
                        i aczej i sa inne. Ni chce mi sie juz tu dyskutowac, bo robi sie to super nudne.
                        ja pozostaje przy swoich matodach,a wam zycze powodzenia.
                    • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:30
                      teraz dopiero doczytalam o tych obrotach z pleckow na brzuch i odwrotnie big_grinbig_grinbig_grin
                      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:31
                        daj meila wysle ci video
                        • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:34
                          slij na gazetowy
                          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:38
                            wysle ci jeszcze kopie aktu urodzenia bo nie uwerzysz, ze to on, zreszta i tak
                            po wygladzie pnapiszesz, ze ma te 3miesiace na pewno i ze oszukuje.
                            • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:42
                              oczywiscie ze nie wierze
                              pelny obrot na brzuch z lezenia na plecach to osiagniecie polrocznego dziecka
                              sama mam za soba wczesne niemowlectwo dwoch synow
                              glowe nosili od pierwszych dni, interesowanie sie swoim cialem, ruchy bardziej
                              skoordynowane, chwyt w paluszki to normalne osiagniecia w drugim miesiacu
                              i pieknie ze ci sie dziecko prawidlowo rozwija, ale z tymi obrotami to cie
                              ponioslo big_grin
                      • ciociacesia o obrotach 09.04.09, 10:45
                        moja miała 3,5 miecha jak pierwszy raz sie obróciła na plecy i nie całe 4 jak
                        sie jej trafiło na brzuch obrócic - tylko ze na plecy to raczej wypadek pzy
                        pracy był a na brzuch jakies cudne zjawisko. no ale na upartego mozna twierdzic
                        ze miesieczny mutant z maroko jest na poziomie 3-4 miesieczniaka skoro sie
                        łobraca. boszz, chciałabym to zobaczyc
                        • moofka Re: o obrotach 09.04.09, 11:07
                          mojemu tez sie zdarzylo turlnac nizej jak boszkiem na koldrze leza
                          pelne swiadome obroty z praca tulowia to osiagniecia polroczniaka
                          albo i wiecej
                          jak dziecko to opanuje to zaraz potem zaczyna raczkowac i siadac
                          chyba ze ono faktycznie takie napiete jest, ze jakakolwiek nierowna pozycja i od
                          razu sie turla na boki, ale to nalezy lezyc raczej
                    • lola211 [...] 08.04.09, 18:25
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • krolowazla Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 15:07
                      maroco1977 napisała:

                      > prosze bardzo, bawi sie zabawkami chwyta je wypuszcza, wyciaga i wklada smoka,
                      > choc nie zawsze trafia do buzi, ale probuje jak mozebig_grin podnosi glowe na dluzej
                      > niz minute i obraca ja w dowolna strone bez problemu, jego ruchy nie sa
                      > niezgrabne, interesuje sie swoim paluszkami u nog i rak. potrafi przewrocic sie
                      > z pleckow na brzuch i na odwrot, z boku na brzuch tez. Nie przesypia calego
                      > dnia, tylko jest aktywny. jeszcze ci malo?moj pediatra jest nim zachwycony,
                      > polozna przestala przychodzic w 2tyg. zycia mlodego, bo stwierdzila, ze ma
                      > optymalne warunki i jest super zadbany, tez sie zachwycala jego inteligencja.
                      > Nikt kto nie zna jego wieku nie powie, ze on ukonczyl miesiac

                      A może ci w szpitalu dziecko podmienili. Nie było tak jakiegos akurat chorego
                      2-miesiecznego???


                      dziewczyno nie rozśmieszaj mnie dziecko 1-miesięczne nie bawi się karuzelkami, o
                      podnoszeniu głowy nie wspomnę.
                      • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 15:09
                        Podnoszenie głowy - tego akurat bym się nie czepiała - moja Kornelka unosiła
                        głowę parę dni po narodzinach.

                        Chyba, że tu mowa o unoszeniu głowy, gdy dziecko jest na plecach tongue_out
                        • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 15:28
                          lila1974 napisała:

                          > Podnoszenie głowy - tego akurat bym się nie czepiała - moja Kornelka unosiła
                          > głowę parę dni po narodzinach.

                          moje jeszcze w szpitalu unosily lezac na brzuszku,
                          Lila - TO dziecko majac miesiac bawi sie zabawkami, wyciaga i wklada smoczek,
                          robi pelne obroty i samo trzyma butelke wink



                          > Chyba, że tu mowa o unoszeniu głowy, gdy dziecko jest na plecach tongue_out
                          • lila1974 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 15:29
                            Moofencjo przeca wiem, odniosłam się KOŃkretnie do unoszenia główki smile
                • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:28
                  > Skoro tak latacie na kazde zakwilenie dziecka to co jeszcze tu
                  robicie, dziwi
                  > mnie, ze macie czas pisac na forum. no taak wasze miesieczniaki
                  przesypiaja pol
                  > dnia, moje nie. Ono spi w nocy jak przystalo i to tylko z jedna
                  przerwa na
                  > karmienie,a teraz ''bawi sie'' karuzelka. fakt wasze dzeici ie
                  potrafia, bo ni
                  > e
                  > maja mozliwosci nauczyc sie zajmowania same soba.

                  Spanie w nocy, to nie Twoja zasługa. Moja też spała, ale nie
                  przypisuję sobie zasług w tym zakresie. Potrafiła się sama bawić i
                  co? I nic. Jak chce to bawi się sama, jak nie chce, to nie. Jak
                  potrzebowała bliskości, to po to jestem, po to mam macierzyński, po
                  to jest wychowawczy, żeby tę potrzebę zaspokoić.
                  Będziesz miała więcej czasu jak oddasz dziecko komuś na wychowanie.
                  • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:36
                    nie musze swietnie sobie radze zm ezembig_grin owsem na poczatku mlody chcial spac z
                    nami i nie podobalo mu sie osobne lozko, ale pojal, ze nie ma wyjatkow i w tej
                    rodzinie kazdy ma swoje miejsce do spania. Ciekawe co wy robicie jak macie
                    ochote sie kochac.Sorry uprawianie seksu przy dziecku ktore spi obok jest
                    perwersja obojetnie czy to dziecko wie o co chodzi czy nie...aha no i przeciez
                    mozecie spac ze swoimi dziecmi, mozecie wyrzucic meza do piwnicy spac jak jedna
                    znajoma. Ja nie zamierzam!!!wogole mozecie je ürzykleic je do siebie na
                    ''kropelke'' powodzenia.
                    • kra123snal Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 14:00
                      a jeszcze lepiej sobie radziliście przed rozmnożeniem...
        • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 10:38
          maroco1977 napisała:

          > W piaskownicy tez bedzie musial sobie radzic sam, w
          > granicach rozsadku tzn. nie pozwole, by go bito, albo byl bity

          A on będzie mógł lać innych? big_grin

          > w nosie mam, ze inni mowia, ze jestesmy nieczuli, kochamy synka nad
          > zycie, ale on cwanie chce to wykorzystacbig_grin po rodzicach taki
          inteligentnybig_grin

          I ci inteligentni rodzice twierdzą, że miesięczniak ich terroryzuje?
          Ulala.
          • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:09
            radze czytac wszystkie posty, a nie wybiorczo, poprawilam sie odnosnie bicia.a
            co do terroryzmu, tak, dziecko uczy sie bardzo wczesnie , ze mama przylatuje na
            kazde zawolanie i chaniebnie zaczyna to wykorzystywac
            • travka1 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 19:20
              chaniebnie zaczyna to wykorzystywac
              ulala, moze lepiej niech to wasze dziecko nie bedzie po Tobie
              inteligentne bo bledy robisz haniebne, a do tego nudnas i prostas...
              • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 21:34
                pisze szybko bo nie mam czasu, mam inne rzeczy do zrobienia niz zwracanie uwagi
                na polska ortografiie tym bardziej, ze w Polsce nie mieszkam juz bardzo dlugo
                • delfina77 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 22:40
                  Ale siedzisz na polskim forum. Ja tez nie mieszkam w PL ale bledow staram sie
                  unikac, pospiech nie jest dobrym wytlumaczeniem. Znam dziewczyne, ktora od 20
                  lat mieszka w Niemczech i nie robi zadnych bledow po polsku - ale ona jest
                  bardzo inteligentna
    • gagunia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 17:19
      Dopóki moje dziecko nie tłucze innych to nie reaguję. Jak się kłócą to udaję, że
      nie znam dzieciaka wink A niech sobie radzą.
      Obserwacje mam różne. Trudno mi ocenić czy to matka jedynaka czy nie, tylko na
      podstawie faktu, że jest z jednym dzieckiem. Skakania z pyskiem do innych
      dzieci i zarządzanie piaskownicą zauważyłam też u matek dwójki dzieci. Nie ma
      reguły.
    • kali_pso Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 19:32


      Mam podobne obserwacje- to pisałam ja, matka jedynakasmile
      • somebody1234 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 19:47
        no dobra właściwie macie rację...nie ma reguły...powinnien być inny tytuł wątku...
    • deela Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 19:57
      a ja zauwazylam ze wiekszosc matek wrzuca swoje dzieci do piaskownicy i w dupie
      je maja poki sie nie poleje krew
      a przeciez takim 2-3 latkom trzeba pomagac sie bawic zeby do mordobicia nie doszlo
      taka mala sytuacja
      przychodze na plac zabaw
      dziewczynki usypaly gore piachu na zjezdzalni
      mlody chcial zjezdzac
      jakas matka kwiknela "malgosia wez ten piasek!" i dalej zaglebila sie w opalaniu
      twarzy
      oczywiscie dziewczynka odkwiknela "NIE"
      wlaze do piaskownicy wysypuje foremki mlodego i mowie "chodzcie dziewczyny
      zbudujecie tutaj jakis spory zamek z fosa" itd itd cos tam nawijam, piasek
      sprzatnelysmy razem mlody zjezdzal, dziewczynki przejely sie idea zamku
      zajelo mi to ze 30 sek zeby je przekonac
      prosta sprawa
      tylko po co
      niech sie dzieciaki leja po ryjach i "ucza waczyc o swoje", nie?
      --
      Gry małżeńskie
      • toniesamowite Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 20:12
        ja interweniowalam,kiedy zasmarkany najwiekszy w grupie dzieci lobuz
        blokowal zjezdzalnie-dzieci nie mogly zjezdzac bo albo wlazil po
        zjezdalni(zamiast po drabince),albo specjalnie na niej siadal i
        cieszyl sie ze swojej dominacjiwink To cud ,ze nie palnelam go w lebwink
    • karra-mia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 20:34
      ja tam nie wiem, ja wkraczam dopiero jak się pojawi krewbig_grin a tak to:
      Synu jak w dżungli, trzeba sobie radzićwink
      • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 20:43
        Ja reaguje jak zachowanie odbiega od regulaminu placu zabaw. I mowie
        glosno i dobitnie i w d..pie mam, czy rodzice sa obok czy nie.
        Sytuacja najczesciej dotyczy duzo starszych dzieci tak 4-5 klasa,
        ktore przychodza i ganiaja sie po urzadzeniach typu kilka
        zjezdzalni, drabinek, tuneli itd. urzadzajac wyscigi lub lapanki, i
        np. .... sypia w siebie zwirkiem, ktory jest pod urzadzeniami.
        Biegaja szybko, oczywiscie oni sie bawia, i moze dojsc do
        nieszczescia, kiedys jeden taki nadepnal 3-latkowi na palec na
        drabince, 13-latek, wiec kategoria wagowa troche inna. Z tym, ze
        obok jak byk na tablicy stoi napisane: nie biegac, uzywac zgodnie z
        przeznaczeniem, dla dzieci do 12 roku zycia itp.
        Rodzicow najczesciej w poblizu nie ma, bo sa zajeci ogladaniem np.
        meczu basebola, albo pilki noznej starszej latorosli na pobliskim
        boisku, a "mlodziez" bawi sie po swojemu.
        Jeszcze mi sie nie zdarzylo, zeby nie posluchali. Niekiedy trzeba
        kilka razy przypomniec, ale inni rodzice mlodszych dzieci zawsze
        stawali za mna murem. Pomagalo.
        • hanalui Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:10
          myelegans napisała:
          > Ja reaguje jak zachowanie odbiega od regulaminu placu zabaw. (...)
          Z tym, ze
          > obok jak byk na tablicy stoi napisane: nie biegac, uzywac zgodnie
          z
          > przeznaczeniem, dla dzieci do 12 roku zycia itp.

          Czy rodzicom zjezdzajacym ze zjezdzalni ze swoimi pociechami czy
          hustajacym sie tez zwracasz uwage? Bo z podobnego tematu wiem ze dla
          wielu to akceptowalne, ale 13 latek juz nie smile
          • myelegans Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 19:54
            > Czy rodzicom zjezdzajacym ze zjezdzalni ze swoimi pociechami czy
            > hustajacym sie tez zwracasz uwage? Bo z podobnego tematu wiem ze
            dla
            > wielu to akceptowalne, ale 13 latek juz nie smile

            Nie zwracam uwagi, jak zachowuja sie jak trzeba. Te 12-13 latki
            biegaja, nie rozgladaja sie na co nadeptuja i sypia zwirem,
            popychajac i nadeptujac na maluchy, wspinaja sie po zjezdzalniach,
            nawet tych dlugich tunelowych, tak ze ich nie widac itd.itp..
            Zachowan taki przy rodzicach nie zauwazam.
      • sanna.i Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 07:58
        karra-mia napisała:

        > ja tam nie wiem, ja wkraczam dopiero jak się pojawi krewbig_grin a tak to:
        > Synu jak w dżungli, trzeba sobie radzićwink

        A nie pomyślałaś, że życie jest dżunglą,bo niektóre mamuski wychowują dzieci tak
        jak ty?
        • karra-mia Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 09:54
          nie, nie pomyślałam. Wg mnie najgorsze mamy to takie, które wchodza
          między dzieciaki i im się wpieprzają do zabawy. To normalne, że
          dziecikai sobie odbierają zabawki, że nie chcą pozyczyć jakis
          zabawek, że czasem się pokłócą i z doświadczenia wiem, że jak
          rodzice nie reagują, nie wchodza im w paradę, pozwalają im samym
          rozwiązać jakoś konflikt, to zawsze wszystko rozchodzi się po
          kościach, a jak wkraczają mamusie, to między dziećmi jest nieciekawa
          atmosfera i między rodzicami, bo każdy rodzic broni swego maleństwa.
          U mnie na placu zabaw spotykamy się z kilkoma mamami, dzieci się
          bawią, czasem sobie powyrywaja jakieś zabawki, jeden drugiego
          popchnie na piasek, ale zaraz się bawią razem w najlepsze. My mamy
          reagujemy, kiedy widzimy, że zaczyna ich zabawa przybierać
          niebezpieczny kierunek i może się to źle skończyc.
          • sanna.i Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 16:00
            Właśnie dzis rozmawiałam z doświadczonym psychologiem dziecięcym i poruszyłam tę
            kwestię. Pani zapytała ironicznie: "a kiedy te mamy chcą interweniować? Jak już
            dziecko będzie w poprawczaku?"
            Wybacz, ale kobieta, która od lat przewodzi poradni psychologicznej dla dzieci
            jest dla mnie większym autorytetem w tej dziedzinie niż ty.
            W opisywany przez ciebie sposób to można wychować co najwyżej chama.A każdy w
            swoim życiu może trafić na silniejszego od siebie.Mam nadzieję,że nie będziesz
            interweniowała również wtedy,gdy ten silniejszy będzie spuszczał wpier..ol
            twojemu "dobrze radzącemu sobie dziecku".
    • aandzia43 Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 20:48
      Dawno, dawno temu na moim zaprzyjaźnionym placu zabaw największe
      zamieszanie i kwas w zabawie robił rozpieszczony przez wielodzietną
      mamcię gnojek. Szczyl był najmłodszy z trójki rodzeństwa i przy
      aprobacie mamci właził na głowę całej rodzinie. A starszego
      rodzeństwa to wręcz było mi żal. Aż naciął się na moją córkę
      (jedynaczkę). Nieszczęsny, spróbował potraktować ją jak swoje
      rodzeństwo (czyli swój folwark). Zakotłowało się w piaskownicy przez
      trzy sekundy, gdy moja pokojowo zazwyczaj nastawiona do świata córka
      spuszczała mu błyskawiczy i skuteczny omłot. Ach, jakaż radość
      zapanowała na placu zabaw wśród mam i dzieci...smile Bo miaukliwy i
      upierdliwy szczyl długo, długo nie pchał łap do innych dzieciaków
      (poza swoim nieszczęsnym rodzeństwem, rzecz jasna). Chyba pierwszy
      raz w życiu ktoś postawił mu jakiekolwiek granice.
      Morał? Albo baba jest głupia, albo nie jest. Bez względu na to, ile
      ma dzieci.
    • lilka69 Re: somebody-pozwol, ze 06.04.09, 21:18
      powiem ci, ze wyszukiwanie identyczneych watkow jak twoj nie boli.
      mama jadynaka.
    • aneta_mil Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 23:06
      Dawno takiej bzdury nie czytałam. Może po prostu myślące mamy jedynaków
      zabierają np rower na spacer czy jakieś akcesoria do piaskownicy dla jedynaka.
      Wtedy niestety dzieci "niejedynaki" czują się pokrzywdzone, że nie mają a super
      mamusie uważają, że mogą obdzielać swoje czym popadnie. Właśnie to mnie wkurza.
      Jedna łopatka do piasku to chyba nie problem? Skoro jedynak ma i nie chce się
      dzielić to już jest beee, powinien być Robin Hoodem i rozdawać wszystkim
      "normalnym" dzieciom. I właśnie będę wkraczać, żeby inne matki nie były takimi
      leniami.
    • krwawakornelia Dopoki krew sie nie leje 06.04.09, 23:10
      nie wtracam sie.
      panuje prosta zasada, nie bijemy i nie skarzymy.
      Reszta to nie moja sprawa.
    • rudy_wyjec Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 23:43
      Jakoś nie zauważyłam specjalnej tendencji do bycia głupią u matek
      jedynaków. Głupota nie jest im przyrodzona, głupie bywają również
      matki wielodzietne. Proszę o unikanie głupiego generalizowania.
    • lena_madzia Re: wypieszczone jedynaki.... 06.04.09, 23:59
      eeeeeee co za głupie stereotypy tu tworzycie!!!
      Ja jestem mama jedynaka i nidy nie zachowywałam sie jak tu
      nadmieniono!
      Nie miałam nigdy z mamami z piaskownicy żadnych problemów, może
      dlatego że mój mały był spokojny, uwielbiał towarzystwo innych
      dzieci, i zazwyczaj zgodnie się z innymi bawił.

      Natomiast dwukrotnie miałam do czynienia z tak nadopiekuńczymi
      babciami ze szczęka opada!!!

      Jedna babcia (widziana pierwszy raz) od razu zrobiła "minę" że w
      ogóle ja i mój synek śmieliśmy wejść do piaskownicy.
      Po czym otoczyła osłaniała ramionami wnusia przd moim synkiem, mimo
      że ten nawet sie nie patrzył na wnusia-paranoja jakaś!

      Potem synek chciał sie pobawić z tamtym,(żadnej agresji!)
      jednak nie było szans, --babcia nie pozwoliła sie małemu do swego
      wnusia zbliżyć na metr, od razu krzyczała: nie podchodż!!!
      Zamurowało mnie kompletnie, wziełam dzieciaka i nasze klamoty i
      poszliśmy sobie.
      Jeszcze sie obejrzałam i widze jak wnunio srrrrrrru! w kochajacą
      babusie garscią piachu- sobie mysle: a dobrze ci ty babo!!!
    • adsa_21 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 08:18
      bzdury.Moj jest jedynakiem i prawdopodobnie jedynakiem juz
      pozostanie. dobrye sobie radyi w grupie, jest pomocny, przjacielski.
      Wszystko zalezy od wychowania i podejscia do dziecka.
    • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 08:20
      a ja pamiętam, że też byłam taka przejęta, żeby tylko mój
      pierworodny dobrze się czuł w piaskownicy, na podwórku, w
      przedszkolu...zamiast poczytać gazetę ja bacznie obserwowałam, czy
      mu się "krzywda " nie dzieje...a zupełnie niepotrzebnie. Chłopak
      zawsze miał dobre stosunki z rówieśnikami, podobnie zreszta młodsi
      bracia. Najmłodszy to nawet starsze dzieci próbuje "przestawiać".
      Myślę jednak, że dzieci mające już rodzeństwo jak i ich rodzice
      generalnie "radzą sobie" lepiej.
    • szymama Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 09:41
      wtedy, jeszcze jako matka jedynaka, popelnilam jeden wielki
      megablad. Tzn prosilam, zeby mlody dzielil sie zabawkami w
      piaskownicy czy na placu zabaw. Wygladalo to tak, ze w koncu
      wszystkie dzieci bawily sie jego zabawkami a on bidny stal i sie
      patrzyl (nigdy nie plakal o zabawki). Z drugim juz takiego bledu nie
      popelnilam. Mloda ma prawo sie bawic swoimi zabawkami bez wzgledu
      czy inne dzieci je chca czy nie. To sa jej zabawki i ma do nich
      pierwszenstwo.
      • maroco1977 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 10:01
        szymama napisała:

        > wtedy, jeszcze jako matka jedynaka, popelnilam jeden wielki
        > megablad. Tzn prosilam, zeby mlody dzielil sie zabawkami w
        > piaskownicy czy na placu zabaw. Wygladalo to tak, ze w koncu
        > wszystkie dzieci bawily sie jego zabawkami a on bidny stal i sie
        > patrzyl (nigdy nie plakal o zabawki). Z drugim juz takiego bledu nie
        > popelnilam. Mloda ma prawo sie bawic swoimi zabawkami bez wzgledu
        > czy inne dzieci je chca czy nie. To sa jej zabawki i ma do nich
        > pierwszenstwo.

        masz racje, ja nie zamierzam, by moj syn bawil sie w caritas w piaskownicy.
        Sorry ja bede kupowac dla mojego dziecka, a cala ''piaskownica'' bedzie sie nimi
        bawic. Kazde dziecko ma swoich rodzicow i niech im oni kupuja. Oczywiscie
        dziecko moze cos pozyczyc gdy sie akurat tym nie bawi, ale na pewno nie bedzie
        to tak wygladac, ze my wszystko przyniesiemy,a dzieci jak te sepy wszystko
        rozpalceluja miedzy siebie. Takie scenki widzialam nagminnie.
        • krwawakornelia do autorki watku: 07.04.09, 10:54
          a czy ty chetnie dzielisz sie twoimi zabawkami skarbie???????
        • mal_art Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 11:15
          Widać, że nie zamierzasz dziecka uczyć wrażliwości ani empatii, bo te pojęcia są
          Ci najwyraźniej obce. Nie martw się, pójdzie po trupach do celu. Po Twoim trupie
          również.
        • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:18
          ja natomiast widziałam, gdy dziecko na widok rówieśnika sięgającego
          po jego zabawkę reagowało histerycznym: niiiieeee, nie ruuuszaj, to
          moooooje!!! Nóż sie w kieszeni otwiera. A potem w przedszkolu/szkole
          dziwota, że między rówieśnikami nielubiany. Ale na co mu koledzy,
          przecież ma mamusię, poniekąd - potencjalną czyjąś teściową.
          • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:37
            alexandra74 napisała:

            > ja natomiast widziałam, gdy dziecko na widok rówieśnika sięgającego
            > po jego zabawkę reagowało histerycznym: niiiieeee, nie ruuuszaj, to
            > moooooje!!! Nóż sie w kieszeni otwiera.


            to po co rusza jak nie jego?



            A potem w przedszkolu/szkole
            > dziwota, że między rówieśnikami nielubiany. Ale na co mu koledzy,
            > przecież ma mamusię, poniekąd - potencjalną czyjąś teściową.
            >
            • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:42
              najlepiej wykupić sobie "sektory piaskownicowe", żeby jakis zbłąkany
              2-latek nie ruszał zabawek rówieśnika.
              • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 12:49
                to, ze cos jest na terenie piaskownicy nie znaczy, ze staje sie wlasnoscia ogolna,
                ja rozumiem, ze dwulatek lapie wszystko, natomiast w tym, ze wlasciciel zwroci
                uwage nie widze niczego niestosownego, jesli akurat nie ma ochoty dzielic sie ta
                zabawka
                jak czytam "noz w kieszeni" odnosnie dzieci to robi mi sie cokolwiek obrzydliwie
                lapiac cudza wlasnosc bez pytania nalezy sie liczyc rowniez z odmowa
                czy ma sie lat 2 czy 20
                • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:36
                  tak mi sie napisało po prostu, nóż nie ma tutaj nic do rzeczywink

                  ale odnoszę wrażenie, że opacznie rozumiesz co mam na myśli. U nas
                  piaskownica standardowa, w niej powiedzmy - 6 dzieci. Zabawek wokół
                  w brud, jedno dziecko przykładowo bawi sie koparką, a obok leżą jego
                  porozrzucane foremki, na które nie zwraca uwagi od godziny. Ale jak
                  jakies inne dziecko - nawet przypadkowo weźmie tą foremkę, to
                  opisany przez mnie wrzask. I to czesto dzieci 5-6 letnich, które jak
                  dla mnie są "materiałem" na przykładowych egoistów.

                  I nie chodzi mi tutaj o wspomniany wyżej "caritas".
                  • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:39
                    no nie wiem, ja z kolei kojarze dzieciaki ktore przychodza bez niczego, albo z
                    wiaderkiem po serze
                    i lapia ladne zabawki, ktore moje dziecko nioslo z domu zeby sie nimi bawic

                    ja ucze synka, ze ma ciasteczkiem czestowac, jak ma
                    a nie, ze ma jak ostatni frajer oddac zabawke, ktora przyniosl po to, Zeby sie
                    bawic i patrzec jak mu zabieraja


                    • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 13:57
                      > ja ucze synka, ze ma ciasteczkiem czestowac, jak ma
                      > a nie, ze ma jak ostatni frajer oddac zabawke, ktora przyniosl po
                      to, Zeby sie
                      > bawic i patrzec jak mu zabieraja

                      oczywiście, że tak trzeba, powinien umieć przypilnowac swoich
                      rzeczy, co nie wyklucza przyzwolenia na korzystanie z nich innym
                      dzieciom. Moi synowie równiez potrafią upomniec sie bądź odmówić
                      pozyczenia zabawki, którą w chwili obecnej sie bawią. Częstują
                      natomiast wszystkim wszystkich naokoło, co bywa przez dzieci-
                      łakomczuchy bardzo wykorzystywane. O łakomczuchach napisałam juz
                      świadomie, bo z moich spostrzeżeń wynika, że dzieci z
                      nadwagą=łakome=najcześciej pozbawione podstawowych zasad wychowania
                      (np. nawet nie pytaja czy moga się poczęstowac tylko ręką cap po
                      ciastka do pudełka, czy nawet torebki.
                  • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:02
                    alexandra74 napisała:

                    > tak mi sie napisało po prostu, nóż nie ma tutaj nic do rzeczywink
                    >
                    > ale odnoszę wrażenie, że opacznie rozumiesz co mam na myśli. U nas
                    > piaskownica standardowa, w niej powiedzmy - 6 dzieci. Zabawek
                    wokół
                    > w brud, jedno dziecko przykładowo bawi sie koparką, a obok leżą
                    jego
                    > porozrzucane foremki, na które nie zwraca uwagi od godziny. Ale
                    jak
                    > jakies inne dziecko - nawet przypadkowo weźmie tą foremkę, to
                    > opisany przez mnie wrzask. I to czesto dzieci 5-6 letnich, które
                    jak
                    > dla mnie są "materiałem" na przykładowych egoistów.

                    No dobrze, ale dlaczego bulwersuje Cię to, że jakieś dziecko nie
                    chce pożyczyć swojej zabawki innemu, a za naturalne uważasz to, że
                    inne bierze sobie zabawkę bez pytania?
                    Ja się chętnie dzielę i pożyczam, jak ktoś w potrzebie, ale jak ktoś
                    bez pytania tyka moje rzeczy, to też mnie to wewnętrznie otrząsa wink
                    • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:20
                      ja sie nie bulwersuję na niechęc do uzyczania zabawek, tylko na
                      dziwne i histeryczne skądinąd reakcje. W przypadku użyczenia sobie
                      zabawki przez dwulatka uważam to za naturalne, nie musi po prostu
                      jeszcze wiedzieć, że nalezy o to spytać. W przypadku histerii nie
                      bawiącego się w danym momencie 6-latka reakcja histeryczna mnie
                      wkurza.
                      • moofka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:34
                        alexandra74 napisała:

                        W przypadku użyczenia sobie
                        > zabawki przez dwulatka uważam to za naturalne, nie musi po prostu
                        > jeszcze wiedzieć, że nalezy o to spytać. W przypadku histerii nie
                        > bawiącego się w danym momencie 6-latka reakcja histeryczna mnie
                        > wkurza.
                        >

                        zabierajacy dwulatek jak rozumiem jest twoj, a histeryczne dziecko nie twoje
                        to wszystko tlumaczy wink
                        • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 20:41
                          poczytaj uważni moofka - zresztą jak chcesz. Ja nie matka jedynaka,
                          tym bardziej rozpieszczonego.
                      • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 15:35
                        alexandra74 napisała:

                        > ja sie nie bulwersuję na niechęc do uzyczania zabawek, tylko na
                        > dziwne i histeryczne skądinąd reakcje. W przypadku użyczenia sobie
                        > zabawki przez dwulatka uważam to za naturalne, nie musi po prostu
                        > jeszcze wiedzieć, że nalezy o to spytać. W przypadku histerii nie
                        > bawiącego się w danym momencie 6-latka reakcja histeryczna mnie
                        > wkurza.
                        >

                        Pisałaś o rówieśnikach:

                        "ja natomiast widziałam, gdy dziecko na widok rówieśnika sięgającego
                        po jego zabawkę reagowało histerycznym: niiiieeee, nie ruuuszaj, to
                        moooooje!!! Nóż sie w kieszeni otwiera"

                        ..a teraz sie okazuje, ze to 2- i 6-latek. U dwulatków takie
                        zachowania uwazam za jeszcze naturalne, bo dopiero się pewnych
                        rzeczy musza nauczyć. W przypadku 6-latków zarówno histeryczne
                        bronienie swojej własności, jak i wyciąganie łapy po nieswoje rzeczy
                        bez pytania, jest dziwne.
                        • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 20:42
                          druga łapiąca za słowka, mało kumata. Cóż, matki jedynaków czyżby?
                          • e_r_i_n Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 20:44
                            Toć ba. W końcu matki wielodzietne to doświadczone jak nikt. W prokreacji wink
                            • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 20:52
                              tyżwink
                          • id.kulka Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 20:58
                            alexandra74 napisała:

                            > druga łapiąca za słowka, mało kumata.

                            To oświeć mnie w takim razie, bo widocznie nie rozumiem?...
                            Bo skoro równieśnik, to powinien zapytać (bo, rozumiem, to nie
                            kolega, a obce dziecko).
                            A skoro dwulatek, to jednak nie równieśnik wink I moim skromnym
                            zdaniem osoba, która się dwulatkiem opiekuje, powinna z nim w tej
                            piaskownicy siedzieć i tłumaczyć zasady piaskownicowego współżycia,
                            a nie liczyć na to, że się młody będzie panoszył, a inne dzieci
                            nawet okiem nie mrugną. Dwulatek to już kumaty człowiek, zrozumie smile
                            Bo że histeria przesadzona, to już pisałam.

                            Cóż, matki jedynaków czyżby?

                            Heh, a z dziećmi przybywa kumatości może?
                            A jeśli jesteś taka ciekawa, to nie, nie jedynaka smile
                            • alexandra74 Re: wypieszczone jedynaki.... 09.04.09, 07:51
                              oczywiście, że matka/babka/opiekunka powinna tłumaczyc zasady
                              zgodnego współistnienia w piaskowym świeciesmile także dwulatkowi. Nie
                              podoba mnie się natomiast wpajanie od małego, że moje to moje i nie
                              ruszaj. Bo odnoszę wrażenie, że niektóre dzieci chętniej rozstałyby
                              sie chwilowo ze swoimi zabawkami niż ich mamusie.
                  • lola211 Re: wypieszczone jedynaki.... 08.04.09, 18:29
                    Z tego sie wyrasta i nie swiadczy to o egoizmie, za daleko posuniete
                    wnioski.
                    Dzieci chetnie sie podziela z kolega, ale z obcym juz nie, bo i w
                    sumie dlaczego?
    • dido_dido Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 12:48
      A ja się zastanawiam skąd wniosek, że to niegrzeczne dziecko jest
      jedynakiem?
      Może starsze jest akurat w szkole czy w przedszkolu, może z młodszym
      tata/babcia spaceruje?

      Coś czuję tu taką projekcję - niegrzeczne, znaczy rozpieszczone,
      znaczy jedynak wink
    • alabama8 Re: wypieszczone jedynaki.... 07.04.09, 13:56
      Trzeba by ten wątek połączyć z jednym z poprzednich, gdzie oburzona
      matka jęczała że inne nie reagują jak Krzyś Piotrusia popchnie. Była
      by zabawa smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka