Dodaj do ulubionych

rodzinna ...hm, sprawiedliwość?

15.04.09, 09:17
Nie, nie będzie o spadkach, itd.
chodzi raczej o mniej drastyczną rzecz, w porównaniu do innych z tego forum wręcz lajtową smile Ale jednak mam z nią problem, a może po prostu z lekka się pogubiłam i nie wiem, czy nie straciłąm zdrowego oglądu na rzeczywistość, co się dosyć przydaje w życiu smile
Chodzi o nasze, męża i moje, rodzeństwo. Każde ma po dwoje, z czego tylko brat męża ma uregulowane życie, tzn. rodzina itd. reszta dopiero się osadza.
Wyjechaliśmy na jakiś czas za granicę. Mieszkanie postanowiliśmy zostawić pod opiekę siostry męża. Mieszkanie jest męża, tzn. kupił je przed naszym małżeństwem i jeszcze teraz spłacamy za nie kredyt. Zdarzyło się, ze moja siostra miała ciężką sytuację losową i wymogłam na mężu dokwaterowanie jej na miesiąc(sic!)do naszego. Siostra męża płaci tylko opłaty, czynsz opłacamy cały czas my. Teraz zamieszkał z nią jej narzeczony, sytuacja się nie zmieniła, tzn. oni opłaty, my czynsz, całkiem spory (podobnie jak mieszkanie). Wiem, ze im trafiła się przysłowiowa gwiazdka z nieba, bo za tyle ile płacą nie dostaliby nawet pokoju w mieście. Ja to nazywam pomocą, mąż- szczęśliwym zbiegiem okoliczności, bo i tak nie wynajęlibyśmy mieszkania obcym w tym czasie (świeżo po remoncie i chęć zakotwiczenia w okresie różnych świąt, wakacji itd). Niemniej dla mnie pomoc to to jest.
Teraz rzecz się tyczy mnie i mojej rodziny. Otóż ja do małżeństwa mieszkania nie wniosłam, nawet w kredycie smile, niemniej uważam, że jeśli sytuacja tego wymaga, mogłabym również w jakiś tam sposób pomóc mojemu rodzeństwu. Na to mąż nosem kręci i wydziela granice (bardzo skromne) takiej pomocy. Ja się wkurzam, bo widzę (moimi oczami) niesprawiedliwość. nie wiem czy słusznie, bo mąż twierdzi, że nie. Twierdzi też, że nie powinno mnie obchodzić co się dzieje w mieszkaniu, bo jest jego (no tak w afekcie mi powiedział niestety).
Co myślicie? Faktycznie przesadzam?

P.S> I nie piszcie, błagam o kondycji naszego małżeństwa. jest niezłe, za to relacje finansowe jak widać do bani.
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:27
      poczekaj poczekaj? siostra twoja czy siostra meza miala ciezka
      sytuacje i mieszka teraz za free?
      • karra-mia Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:29
        mało że siostra jej męża, to jeszcze koleś tej siostry... życ nie
        umierac po prostu
        • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:29
          siostra jej męża, to jeszcze koleś tej siostry... życ nie
          > umierac po prostu


          Nie, no autorka pisala MOJA siostra sie dokwaterowala.
          • karra-mia Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:31
            CytatSiostra męża płaci tylko opłaty, czynsz opłacamy cały czas
            my. Teraz zamieszkał z nią jej narzeczony, sytuacja się nie
            zmieniła, tzn. oni opłaty, my czynsz, całkiem spory (podobnie jak
            mieszkanie).


            ja rozumiem, że siostra męża
            • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:35
              ale bylo cos o dokwaterowaniu jej siostry, dlatego zapytalam.
      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:36
        za free mieszka cały czas siostra męża smile Moja mieszkała po wielkim halo przez
        miesiąc
        • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:39
          ninety_four napisała:

          > za free mieszka cały czas siostra męża smile Moja mieszkała po
          wielkim halo przez
          > miesiąc

          No to bym szybko ukrocila taka sytuacje. Mieszkanie jest na meza,
          ale jest wasze bo razem placicie kredyt. Siostra meza ma sytuacje
          jak z bajki, bo mieszka za darmo. Nawet ludzie mieszkajac w swoim
          mieszkaniu placa czynsz.
          Ja bym albo wynajela obcym i zakonczyla na tym mieszkaniowa pomoc
          komukolwiek, ale wymogla na mezu by uregulowal platnosci z siostra i
          poprosil ja o oplate czynszu.
          A jesli wy placicie czynsz to jak najbardziej masz prawo
          zakwaterowac swoja siostre z jej chlopakiem tak samo jak maz swoja.
          • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 11:23
            tez tak uważam, ze mieszkanie jest wspólne, bo opłacone z kredytu w
            czasie trwania małżeństwa ze wspólnych środków..więc Ty masz do
            niego takie samo prawo jak małż..i w razie rozwodu (odpukać)
            miałabyś prawo do zwrotu swojej części kosztów poniesionych na
            spłate rat kredytu..inna sytuacja by była gdyby małż wniósł
            mieszkanie wolne od kredytu lub opłacił go z majątku
            odrębnego..uświadom mu to pokazując odpowiednie przepisy, bo mozecie
            mieć na tym tle później problemy..pozatym mieszkanie jest równiez
            obecnie utrzymywane z wspólnych środków..nawet, jeżeli tylko małż
            pracuje..i masz takie samo prawo jak on decydowac o tym jak zostanie
            wykorzystane
        • gacusia1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 18:10
          Moje zdanie jest takie,jesli ktos mieszka w mieszkaniu meza,niech on
          sobie robi z tym co chce ale raty za mieszkanie niech splaca z
          WLASNEGO-DODATKOWEGO dochodu,by nie ucierpiala Wasza rodzina na tym.
          Jesli natomiast raty ida ze wspolnych pieniedzy malzenskich,oplaty
          za wynajecie mieszkania w CALOSCI powinny byc pokrywane przez
          wynajmujacych. Pomijam juz fakt,ze Wy na tym grosza nie zarobicie a
          tylko mieszkanie sobie "stoi".
          • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 18:26
            Gacusiu..ilu etatów by któreś z małżonków nie ciągneło..to połowa
            dochodu jest właśnością współmałżonka..małżonowi pozostaje przyjąć
            do wiadomości, że wkład jaki wniosła autorka w finansowanie zakupu
            (raty kredytu) i utrzymanie mieszkania (opłaty czynszu) lub fakt, ze
            dochody które on uzyskuje nawet gdy ona zajmuje sie "tylko" domem
            i/lub dziecmi należą do niej.. czynią z niej współwłaścicielkę z
            prawem głosu..i tyle
            • gacusia1 Nie czynia 15.04.09, 18:38
              Chocby tylko ona splacala kredyt,to mieszkanie zakupione przed
              awarciem zwiazku nalezy wylacznie do meza. Jesli ona ma kwity
              potwierdzajace,ze to z jej pieniedzy splacany byl kredyt,wtedy
              jedynie jest dawczynia pieniedzy ale nadal nie jest wlascicielka
              mieszkania.
              • babcia47 Re: Nie czynia 15.04.09, 19:59
                jednak w wypadku rozwodu lub rozdzielnosci finansowej ma prawo
                domagać się poniesionych nakładów..w razie braku mozliwości
                spłacenia jej, sąd "wsiadłby" na hipotekę mieszkania czyniąc
                odpowiedni wpis i decyzje np. co do jego sprzedania uzależnił od
                spłaty należnosci..to w pewnym sensie czyni ją współwłascicielką lub
                osobą która ma prawo decydować o losie mieszkania..im prędzej małż
                to doceni tym mniej będzie zgrzytów w przyszłosci
    • karra-mia Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:28
      najsprawiedliwiej byłoby wynająć jednak to mieszkanie obcym, którzy
      by wam płacili za wynajem i opłacali czynsz jeszcze, a i między wami
      nie było takiech problemów. Ale jeżeli mąż Ci dał jasno do
      zrozumienia, że to jego mieszkanie, to niestety nic nie zrobisz.
      Swojemu rodzeństwu możesz pomagac sama, jeżeli tez pracujesz i
      zarabiasz, to nie musisz pytac męża, który jak widać myśli o swojej
      rodzinie, a twoja jest tak na doczepkę.
      • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:29
        Ale jeżeli mąż Ci dał jasno do
        > zrozumienia, że to jego mieszkanie, to niestety nic nie zrobisz.


        No nie powiedzialabym, placa razem kredyt za nie,tak?
        • karra-mia Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:30
          ano płacą, ale mieszkanie pewnie zapisane na niego i zakupione pzred
          slubem, więc jakby pole manewru mniejsze.
          Oni to chyba muszą sobie więcej rzeczy wyjaśnić i uregulowac, niż
          tylko kwestie pomocy rodzeństwu.
    • pan_i_wladca_mx Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:29
      ten afekt mu wyszedl straszny, w koncu ty tez splacasz to mieszkanie?
      niestety w kwestiach pomocy/finansow w rodzinie czesto takie kwiatki sie pojawiaja
    • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:31
      W sytuacji, w której to WY opłacacie czynsz jak najbardziej uważałabym, że
      wyświadczacie PRZYSŁUGĘ siostrze męża. Dlatego też czułabym się pokrzywdzona,
      gdybym okazjonalnie nie mogła pomóc własnej siostrze użyczając jej np. drugiego
      pokoju.

      Gdyby siostra męża płaciła czynsz, to uznałabym, że mieszkanie jest WYNAJĘTE i
      koniec.

      Na spokojnie pytałaś w czym jest problem i dlaczego twoja siostra nie ma prawa z
      tego mieszkania skorzystać w potrzebie?
    • gryzelda71 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:32
      Najlepszy fragment:Mieszkanie jest męża, tzn. kupił je przed naszym małżeństwem
      i jeszcze teraz spłacamy za nie kredyt.
      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:51
        Dyć prawda, rozliczenia rodzinne zwykle sa zawiłe. I nas to dotyka niestety. Ja
        nie mam ochoty ustalać co kto komu i kiedy.
        W zasadzie najlepiej byłoby właśnie nikomu nie pomagać i tyle, albo jak już, to
        okazjonalnie, nie długofalowo i każdemu mniej więcej w tym samym wymiarze.

        Mieszkanie mąż częściowo spłacił przed ślubem, jednak około połowę spłacamy
        razem z naszych comiesięcznych dochodów, niedługo finisz. Jednakże jest zapisane
        na niego i walczyć z tym nie będę.

        Wynajęcie obcym nie wchodzi w grę.

        Chodzi o siostrzaną pomoc nie tylko w kwestii pokoju w naszym mieszkaniu.

        Spotkałam się z różnym podejściem do kwestii własności u swoich byłych (dlatego
        są byłymi). To zawsze! była ważna kwestia jak widzę u facetów, myślałam naiwnie,
        ze w małżeństwie wsio jest po równo (nie, nie mamy najmniejszej ochoty się
        rozwodzić z tego ani z innego powodu), ale widać się myliłam. Czy w związku z
        tym powinnam mocno przemyśleć wspólne mienie? Określić je z ołówkiem w ręku i
        trzymać się tego? Pytam się, bo faktycznie myślę, ze to poszło nie w tę stronę,
        co trzeba i muszę chłopu przywrócić normalne myślenie, albo sobie smile
        • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:52
          Czy w związku z
          > tym powinnam mocno przemyśleć wspólne mienie? Określić je z
          ołówkiem w ręku i
          > trzymać się tego?


          Zdecydowanie tak.
        • gryzelda71 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:54
          ninety_four napisała:
          > Mieszkanie mąż częściowo spłacił przed ślubem, jednak około połowę spłacamy
          > razem z naszych comiesięcznych dochodów, niedługo finisz. Jednakże jest zapisan
          > e
          > na niego i walczyć z tym nie będę.

          Tracisz na tym.Wiesz to doskonale.
        • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 11:28
          sprawy finansowe w momentach kryzysu są w stanie rozsadzić najlepszy
          związek..lepiej je wyprowadzić i naprostowac małża za wczasu,
          uświadamiając, ze Twój wkład w spłatę kredytu i utrzymanie tego
          mieszkania czyni Cie współwłascicielką, a przynajmniej "w razie co"
          masz prawo do zwrotu tej części
      • naminutke Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:59
        gryzelda71 napisała:

        > Najlepszy fragment:Mieszkanie jest męża, tzn. kupił je przed naszym
        małżeństwem
        > i jeszcze teraz spłacamy za nie kredyt.

        Tez mi sie to rzucilo w oczy.
    • kotbehemot6 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:37
      Tak troche off topic. Ale w sumie to przykre, że relacje rodzinne, zwykła ludzka
      życzliwośc i pomoc drugiemu człowiekowi jest często sprowadzana do kwestii
      finansowych. Po za tym 90% społeczeństwa to chrześcijanie, tylko tacy wyrachowani.
      • 18_lipcowa1 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:41
        to nie tak
        akurat tutaj niestety chodzi o ta nieszczesna kase,
        bo jednak za mieszkanie placic trzeba i tyle
        • kotbehemot6 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:45
          Ciagle mi sie wydaje,ze w ramach rodziny- zwłaszca rodziny- własnie ta zwykła
          życzliwośc nie powinna trącic o finanse.Zwłaszca kiedy jest to sytuacja
          przejściowa. Co innego gdyby mieli mieszkac razem bóg wie jak długo. czekam,
          kiedy pojawi sie temat, czy brac od gosci forsę za mieszkanie i jedzenie.
          • 18_lipcowa1 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:48
            kotbehemot6 napisała:

            > Ciagle mi sie wydaje,ze w ramach rodziny- zwłaszca rodziny-
            własnie ta zwykła
            > życzliwośc nie powinna trącic o finanse.Zwłaszca kiedy jest to
            sytuacja
            > przejściowa. Co innego gdyby mieli mieszkac razem bóg wie jak
            długo. czekam,
            > kiedy pojawi sie temat, czy brac od gosci forsę za mieszkanie i
            jedzenie.



            No ale to jest naprawde spora przysluga i obciazenie dla nich, ze
            placa czynsz za mieszkanie w ktorym mieszka siostra, pani placi
            kredyt z mezem a slyszy ze chata nie jest jej.
            • lila1974 Marta ...... wrrrrrrrrrr :P 15.04.09, 09:51
              już Ty wiesz co
          • gryzelda71 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:49
            Ale tu są finanse.Ktoś za mieszkanie płaci i nie są to ludzie którzy w nim
            mieszkają.I nie wiadomo,czy to mieszkanie przypadkiem nie przeciągnie się bóg
            wie jak długo.
          • lila1974 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:50
            Kocie, w opisywanym przypadku autorka i jej mąż zachowują sie całkiem fajnie.
            Użyczyli swojego mieszkania NIEODPŁATNIE, zauważyłas?
            • kotbehemot6 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:57
              lilo-zauważyłam. dlatego tytuł mojego postu brzmi "off topic" smile)))
              • ledzeppelin3 Re: lekko off topic 15.04.09, 16:15
                Kocie właśnie takie pierdoły, jakie wypisujesz, prowadzą do tego, że
                ludzie pod hasłem "RODZINA" wykorzystują jedni drugich
                Siostra, nie płacąc czynszu, perfidnie WYKORZYSTUJE "uczucia
                rodzinne" brata, i to całkowicie zrozumiałe, że bratowej, która ma z
                nim wspólne konto, to się nie podoba.

                Ale rozumiem, że jesteś kolejną ofiarą wychowania polskiego, a
                więc "Jesteś na tym świecie po to, żeby dbac o uczucia i potrzeby
                innych, a swoje stawiac na szarym końcu. Szczególnie, jeli chodzi o
                RODZINĘ. Na pewno pójdziesz do nieba". Albo jesteś z tych
                wychowujących w ten sposób przyszłe ofiary. A wszystko pod
                sztandarem "Miłej" dziewczynki.
                • babcia47 Re: lekko off topic 15.04.09, 18:37
                  Zeppelinka, Ty znowy generalizujesz, odreagowując jakieś tam swoje
                  kompleksy małżeńsko-teściowe i jak rozumiem niezbyt ciekawe
                  doswiadczenia z tego pola..ja (teściowa)swojej synowej sama
                  uświadomiłam to czego wiele kobiet nie wie, bo nie interesuje sie
                  sprawami finansowymi, prawnymi..ze ma prawo do połowy wszystkiego co
                  zgromadzili w czasie małżeństwa a także do połowy zarobków małża
                  (mojego syna), niezaleznie od tego czy pracuje czy nie, bo miała
                  jakieś dziwne opory by domagać sie lepszego nimi gospodarowania,
                  chciała część odkładać.. raczej nie wyniesione z domu..prędzej z
                  słuchania tego co równie niezorientowani w sprawach finansowo-
                  prawnych mężczyźni czasem gadają nie zauważając, ze od początku XiX-
                  tego wieku sporo sie zmieniło w prawie rodzinnym
                  • ledzeppelin3 Re: lekko off topic 15.04.09, 21:19
                    > Zeppelinka, Ty znowy generalizujesz, odreagowując jakieś tam swoje
                    > kompleksy małżeńsko-teściowe i jak rozumiem niezbyt ciekawe
                    > doswiadczenia z tego pola..

                    Acha, bo piszę (podobnie jak co druga osoba w tym wątku) że siostra
                    powinna płacić czynsz za mieszkanie, w którym żyje (lub chociaż to
                    zaproponować?)
                    Co do dalszej części wypowiedzi, ma się ona do mojej jak pięść do
                    nosa.

                    Babciu, osobiste wycieczki pod moim adresem znowu mącą Ci jasność
                    osądu i wypowiedzi.
                    • babcia47 Re: lekko off topic 15.04.09, 21:40
                      > Babciu, osobiste wycieczki pod moim adresem znowu mącą Ci jasność
                      > osądu i wypowiedzi
                      ależ nie słoneczko, od kiedy czytam Twoje wypowiedzi a jest to już
                      ze dwa lata z okładem, zawsze podejrzewasz totalne wykorzystywanie
                      biednych kobitek, ich naiwnośc i uległośc jakimś tam stereotypom,
                      które definiujesz..z zasady uwazasz, ze kobiałki ulegaja mężom i ich
                      mamusiom, rodzinom, odmawiając im własnego rozumu, a
                      odruchy "ludzkie" sprowadzając do blizej niesprecyzowanych nacisków
                      i indoktrynacji..jestem osobą asertywna mimo wieku..ale zgodnie z
                      własnym rozumem i uczuciami czasem pomagam innym, nawet własnym
                      kosztem..Tobie jakos taki scenariusz nie przychodzi do głowy..ze
                      ktoś moze własnym kosztem komuś pomóc..z rodziny lub nawet obcemu, z
                      własnej woli..o ile dobrze rozumiem wypowiedzi autorki, to nie jest
                      problemem to czy szwagierka powinna opłacać równiez czynsz (nie
                      wypowiadałam sie na ten temat ale tez uważam, ze powinna) lecz to,
                      ze małż autorki odmówił pomocy siostrze autorki, możliwosci
                      pomieszkiwania w mieszkaniu, które wspólnie (ona i małż) finansuja w
                      formie rat kredytu i opłaty czynszu z wspólnych środków, twierdząc,
                      ze jest jego i tylko jego własnoscia, więc ona nie ma w tej kwestii
                      nic do powiedzenia..a moim zdaniem ma
                      • ledzeppelin3 Re: lekko off topic 16.04.09, 11:57
                        > ależ nie słoneczko
                        Po co ten protekcjonalny ton?

                        zawsze podejrzewasz totalne wykorzystywanie
                        > biednych kobitek, ich naiwnośc i uległośc jakimś tam stereotypom,
                        > które definiujesz..z zasady uwazasz, ze kobiałki ulegaja mężom i
                        ich
                        > mamusiom, rodzinom, odmawiając im własnego rozumu, a
                        > odruchy "ludzkie" sprowadzając do blizej niesprecyzowanych
                        nacisków
                        > i indoktrynacji..



                        Może. I co z tego? Wolno mi.

                        ale zgodnie z
                        > własnym rozumem i uczuciami czasem pomagam innym, nawet własnym
                        > kosztem..Tobie jakos taki scenariusz nie przychodzi do głowy..ze
                        > ktoś moze własnym kosztem komuś pomóc..z rodziny lub nawet obcemu,
                        z
                        > własnej woli.

                        Nigdzie tego nie napisałam. To nadinterpretacja, uogólenienie i
                        negatywne nastawienie.

                        nie jest
                        > problemem to czy szwagierka powinna opłacać równiez czynsz (nie
                        > wypowiadałam sie na ten temat ale tez uważam, ze powinna) lecz to,
                        > ze małż autorki odmówił pomocy siostrze autorki, możliwosci
                        > pomieszkiwania w mieszkaniu, które wspólnie (ona i małż) finansuja
                        w
                        > formie rat kredytu i opłaty czynszu z wspólnych środków,
                        twierdząc,
                        > ze jest jego i tylko jego własnoscia, więc ona nie ma w tej
                        kwestii
                        > nic do powiedzenia..a moim zdaniem ma

                        Całkowicie się zgadzam. Więc po co to całe czepianie się mnie?
                        Akurat w tym wątku trafiłaś jak kot w piach.
                • lila1974 led 15.04.09, 19:16
                  Czy ty na prawdę miałaś aż takie traumatyczne przeżycia z
                  najbliższymi, że w głowie Ci się nie mieści, że można siostrze
                  użyczyć mieszkania i jej za to nie kasować?

                  Wiesz, w zdrowych rodzinach to zupełnie naturalne tongue_out
                  • ledzeppelin3 Re: led 15.04.09, 21:15
                    Wiesz, w zdrowych rodzinach to zupełnie naturalne tongue_out
                    >

                    Tak samo naturalne, jak udawać, że deszcz pada, gdy plują, co?

                    Dziw mnie bierze, że w tym samym wątku zmieniasz zdanie co post
        • croyance Re: lekko off topic 15.04.09, 12:03
          Ale oni nie chca wynajmowac obcym, czynsz i tak musza placic, wiec
          co im ubedzie, ze ktos tam pomieszka?
      • gryzelda71 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:47
        Bo zwykle pomocy finansowej oczekują.I zwykle coraz większej.I też uważają,ze
        jako chrześcijance nie wypada odmówić....
        • kotbehemot6 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:47
          Nawet gdyby, to co w tym złego??????
          • gryzelda71 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:50
            Dla mnie dodatkowe obciążenie.Dla ciebie nie?To pomagaj.Ja znam własne granice
            pomocy.
            • kotbehemot6 Re: lekko off topic 15.04.09, 09:57
              Jak mnie ktos porosi o pomoc, której udzielic nie mogę to odmówią. Ale jak
              mogę.....to nic nie stoi na przeszkodzie.
              • gryzelda71 Re: lekko off topic 15.04.09, 10:01
                Zaplątałaś się.Ja pisałam o coraz większych oczekiwaniach,a nie o pomocy na
                którą mnie stać.
    • broceliande Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:49
      Wytłumacz mi, dlaczego RAZEM spłacacie kredyt za JEGO mieszkanie.
      Dziewczyno, Ty się dałaś wmanewrować.
      Niedługo nie tylko nie bedziesz mogła pomagać rodzeństwu, sama
      będziesz potrzebować pomocy.
      • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:54
        Właśnie - czy kredyt jest na was oboje, czy tylko na męża?
        Jesli formalnie wszystko wygląda tak, że mąż kupił i mąż spłaca, to poproś o
        współwłasność.
      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:55
        Nie, spokojnie, nie będę smile jestem, że tak powiem "ustawiona finansowo", tzn.
        mam jasność co do swojej przyszłości bytowej.
        Chodzi o prostą zasadę: pomagasz jednym, nie pomagasz drugim. To wg. mnie
        powinno być na równi. a nie jest i o to się pieklę. Ale nie wiem czy słusznie? o!
        • 18_lipcowa1 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:56
          ninety_four napisała:

          > Nie, spokojnie, nie będę smile jestem, że tak powiem "ustawiona
          finansowo", tzn.
          > mam jasność co do swojej przyszłości bytowej.


          No ale tak czy siak jestes wykorzystywana.
          Splacasz kredyt za cos co jak slyszysz - nie jest Twoje.
          Dociera?
          • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:57
            Owszem, dociera.
        • gryzelda71 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:56
          Nie wiem,po co dyskutujesz opcję pomocy z mężem.Chcesz pomagasz,tak samo jak on
          pomaga.
          • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:58
            bo jesteśmy małżeństwem ze wspólnota majątkową smile
            • gryzelda71 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:02
              A on ciebie pytał,czy zgadzasz się na to,ze jego siostra mieszka tam z
              chłopakiem,a ty za to płacisz(wszak wspólnota)?
              • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:09
                Tak, nie miałam nic przeciwko, żeby mieszkała, nawet z narzeczonym. Szczezrze
                mówiąc o opłacaniu czynszu dowiedziałam się jednak z opóźnieniem. Tzn. byłam
                przekonana, że siostra męża go opłaca, co i tak przy cenach mieszkań byłoby jej
                bardzo na rękę. Ale przyznaję, nie zwróciłam uwagi na to w pierwszym momencie
                (przeprowadzka, ogólne zamieszanie wraz z wyjazdem). POtem już się nie wycofałam
                zdecyzji, choć przyznaję inaczej ją odebrałam na początku. Ale decyzja podjęta i
                już.
                • gryzelda71 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:13
                  Przykro mi,ale mąż formułkę wspólnota majątkowa rozumie inaczej niż ty.Dla niego
                  oznacza to nie mniej ni więcej,ze on o wszystkim decyduje.
                • attiya Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:07
                  ninety_four napisała:

                  > Ale decyzja podjęta i
                  > już.

                  ale decyzje są po to aby w miarę rozwoju sytuacji je zmieniać szcególnie jesli
                  są niekorzystne. W końcu nie macie tego na piśmie - jak wspólnota majątkowa to
                  wspólnota.... Lipcowa już to dobrze wcześniej napisała więc n ie będę powtarzać sie
            • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:05
              W takim razie, kiedy dzwoni do Ciebie TWOJA siostra i prosi o pozwolenie na
              przenocowanie, to jej pozwól i nie konsultuj tego z mężem.

              Twoja siostra ma klucze?

              Po prostu utrzyj mężowi trochę tego zarozumiałego nosa.
        • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:03
          A czy przypadkiem mąż nie dostawał kasy od rodziców, może nawet na załatwienie
          formalności związanych z mieszkaniem i teraz czuje się w obowiązku w stosunku do
          siostry?

          A może to jego siostra suszy mu głowę, że nie chce,a by im się Twoja siostra
          szwędała?
          • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:11
            nie, na oba z powyższych odpowiadam: nie smile
        • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 11:33
          jednak tu jedno wynika z drugiego..małż czuje sie jedynym
          uprawnionym do decydowania o wspólnej własności..sądząc naiwnie, ze
          jest jej jedynym włascicielem i tak uzasadnia to, ze nie będzie
          pomagał Twojej siostrze, zgodnie z Twoja wolą..moze czas mu
          uświadomić, ze Ty równiez masz tu prawo głosu!
      • sanna.i Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 09:58
        Zgadzam się.Zwłaszcza w świetle tego,że mąż ci wypomniał,że to jego i guzik ci
        do tego.Jak jego,to niech sam spłaca,ale niestety już na finiszu,więc
        przepadło.Masz dobre serce,za dobre.Twój mąż ma zdecydowanie inne podejście,ot co.
        • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:00
          Owszem. Kiedyś było mi to obojętne. Teraz chyba nie bardzo. Ale cały czas
          rozchodzi się o pomoc rodzinie. czy jak ktoś ma mieszkanie, to może, a jak ktoś
          nie, to nie może?
          Ja pojmuję to jako brak logicznego małżeńskiego myślenia.
          • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:08
            Nie, to nie jest sprawiedliwe i rodziło by we mnie bunt.
          • attiya Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:11
            no cóż w tej sytuacji zawsze mozesz poprosić go o zwrot kwoty, którą dołożyłaś
            do splacanego kredytu.
            Plus odsetki.
            Ciekawe czy wtedy też powie, że to tylko i tylko jego.
            Nic straconego - zawsze możesz powiedziec, ze to w afekcie zostało haha powiedziane
        • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 11:39
          sam teraz nie spłaci, bo istnieje współwłasnośc majątkowa i
          wszystkie środki, nawet jeżeli autorka nie pracuje, są
          współne..chyba, że dostałby jakąś darowwiznę obecnie lub przed
          małżeństwem albo wygrał w totka, wwtedy byłby to jego majątek
          odrębny smile)..nawiasem mówiąc tzw. pozytki od majątku odrębnego
          (odsetki, czynsz w przypadku wynajmu mieszkania posiadanego przed
          małżenstwem) tez stanowia własność współną małżonków
    • triss_merigold6 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:07
      No siostra męża się fajnie ustawiła, nie ma co. Ja bym wynajęła i
      tyle, bez sentymentów.
      Frajerka jesteś, wiesz? Spłacać kredyt za lokal, który nie wchodzi w
      skład współwłasności małżeńskiej to trzeba być frajerem. Jak już
      spłacasz pana męża kredyt na kawalerski lokal to chociaż wymuś
      przepisanie na siebie 50% mieszkania.
    • figrut Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:09
      Całkowicie zgadzam się z Lipcową. Spłacasz kredyt razem z mężem, więc mieszkanie
      jest NA męża, ale nie jest TYLKO męża, gdyż wspólnie je spłacacie. Mąż nie jest
      w porządku. Jeśli się pomaga, to obu stronom na ile jest to konieczne. Sytuacja
      w której siostra męża mieszka wraz z swoim chłopakiem na czas nieokreślony, nie
      płaci czynszu za mieszkanie, to WY razem dajecie jej mieszkać za darmo i Wy
      razem im pomagacie. Taka pomoc powinna być w każdą stronę. Może nie po równo, bo
      różni ludzie w różnych kryzysowych sytuacjach mają różne potrzeby, ale skoro
      siostra męża może liczyć na WASZĄ pomoc non stop, to i Twoja rodzina powinna móc
      liczyć na Waszą pomoc non stop oczywiście tyle, ile jesteście w stanie pomóc.
      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:15
        Zdecydowanie tak własnie myślę.
        Chyba wyłuszczę to mężu smile Po męsku smile
        • burza4 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 10:35
          wspólna spłata kredytu nie czyni cię co prawda pełnoprawną
          włascicielką, ale jak najbardziej uprawnia cię do tego, żeby twoje
          zdanie było brane pod uwagę.

          od strony prawnej są to bowiem nakłady z majątku wspólnego na
          majątek odrębny małżonka, które w przypadku rozwodu są "rozliczalne"
          (tzn. należy ci się spłata).

          Warto wiedzieć, że przychody z majątku odrębnego stanowią WSPÓLNY
          przychód (czyli np. kasa za wynajem "osobistego" mieszkania jest już
          wspólna). Robiąc prezenty siostrze a tym bardziej jej facetowi twój
          mąż działa na waszą niekorzyść, po prostu was zubaża. O ile rozumiem
          chęć pomocy siostrze, to nie widzę cienia powodu, żeby za darmo
          dawać mieszkać obcym facetom. Zresztą - zupełnie wystarczy pomoc w
          postaci umożliwienia jej mieszkania w zamian za czynsz.
    • ninety_four ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 10:32
      A jak to by było gdyby faktycznie w 100% mieszkanie byłoby męża, tzn. odrzucając
      wspólną spłatę itd.
      Dalej traktowanie rodzeństwa byłoby nierówne, czy już wtedy nie powinnam tak mysleć?
      • gryzelda71 Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 10:35
        Ale czynsz sam by płacił?Czy to polega na tym,ze macie wspólne finanse,oboje
        zarabiacie,a o wydatkach decyduje tylko on.
      • lila1974 Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 10:44
        Kwestia własności jako taka w ogóle nie powinna być poruszana w dobrym małżeństwie.

        Ale tak, ze swej strony nie miałabym już takiego parcia na sprawiedliwe
        traktowanie mojej siostry w mieszkaniu męża.
        • ninety_four Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 10:57
          lila1974 napisała:

          > Kwestia własności jako taka w ogóle nie powinna być poruszana w dobrym małżeńst
          > wie.

          Tak, też tak uważam, dlatego nie drążyłam sprawy mieszkaniowej. mój mąż jest
          uczciwym człowiekiem, nie mam podstaw, żeby mysleć, ze tym mieszkaniem ma mnie
          jakoś tam wyrolować, czy temu podobne. Po prostu jest jego i tyle. Ale kiedy
          pojawiły się kwestie rodzinne ta własność wyszła. I jak to bywa w dyskusji,
          padły słowa, których pewnie teraz żałuje.
          Niemniej szydło wyszło z wora i teraz mam zagwostkę.
          • lila1974 Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 11:03
            Żałuje, nie żałuje ... musztarda po obiedzie.
            Masz teraz dość dobry pretekst, by zawalczyć o swoje.

            Rozeznaj się jaka jest dokładnie Twoja sytuacja w kwestii praw do mieszkania.
            Rzeczy zakupione przed małżeństwem formalnie należą do męża.

            Czy kredyt jest zaciągnięty przez was oboje?
            Nawet jeśli tak, to ta kwestia tylko ułatwiłaby ci sprawę w sądzie, ale o
            mieszkanie (w razie czego) musiałabyś walczyć.

            Wnoś do męża o współwłasność.
            • broceliande Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 11:26
              O mieszkanie nie ma jak zawalczyć, póki mąż jest w księdze
              wieczystej sam.
              Można udowodnić, że się jest obciążoną kredytem, czyli, że jest się
              naiwną i tyle. To znaczy nie naiwną, tylko ze wspólnotą majątkową.
              • lila1974 Ustanowienie współwłasności 15.04.09, 11:34
                Można mieszkanie uczynić wspólną własnością. W tym celu małżonek, który jest
                właścicielem może:

                - odsprzedać drugiemu udział w nieruchomości - trzeba wówczas zawrzeć umowę
                kupna-sprzedaży,

                - dokonać na rzecz małżonka darowizny udziału w nieruchomości, czyli zawrzeć
                umowę darowizny,

                - przenieść własność nieruchomości (lub udział w niej) z majątku odrębnego do
                majątku wspólnego przez rozszerzenie wspólności ustawowej. W tym celu
                małżonkowie powinni zawrzeć umowę intercyzy. W ten sposób bowiem nie tylko można
                wyłączyć wspólność ustawową, lecz także ją rozszerzyć. Umowa intercyzy może być
                zawarta zarówno przed ślubem, jak i w trakcie trwania małżeństwa.

                Uwaga! Umowy kupna-sprzedaży, darowizny oraz intercyzy muszą być zawarte przed
                notariuszem, inaczej będą nieważne.
                • ninety_four Re: Ustanowienie współwłasności 15.04.09, 12:12
                  Wiem, mogę oczywiście domagać się "uwspólnienia" mieszkania. Ale jakby nie teraz
                  w tym problem i szczerze mówiąc nie zależy mi na tym specjalnie. Widać może mój
                  mąż chce mieć coś własnego i tylko jego smile Nie wiem, nie siedzę mu w głowie. Jak
                  wspominałam, finansowo jestem o siebie spokojna i mieszkanie nie spędza mi
                  bynajmniej snu z powiek. Owszem, wyszło nieładnie, ale co robić?
                  Jedyne o co się martwię, to to, ze teraz ta kwestia będzie nam wypływać.
                  Zastanawiające jest też to nierówne traktowanie rodzeństwa. Tzn., że jak
                  wygrałabym w totka, to mogłabym z czystym sumieniem zafundować siostrze/bratu
                  mieszkanie, czy przetracić i on nie powinien pisnąć. Prawnie się zgadza ale
                  jakby etycznie nie do końca, prawda? I myślę, ze to jest u nas problemem.
                  Zastanawiam się, jak długo będe to musiała mu tłumaczyć, o smile
                  • lila1974 Re: Ustanowienie współwłasności 15.04.09, 12:16
                    Czyli on po prostu nie dostrzega tej swojej jawnej niesprawiedliwości?
                    • ninety_four Re: Ustanowienie współwłasności 15.04.09, 12:34
                      Nie, Lila, właśnie o to się rozchodzi, że nie dostrzega. Twierdzi, ze fajnie, że ktoś dba o mieszkanie, że niejako paradoksalnie jego siostrze powinniśmy być wdzięczni, bo tam mieszka (nie w takich słowach oczywiście).
                      Wkurzyło mnie to niesamowicie, bo wychodzi na to, że to ja chcę wspomóc moją rodzinę, na co on owszem, się godzi w małym zakresie ale to kropla w morzu tego, co dostaje od nas jego siostra.
                      Może niepotrzebnie wzięłam się za porównywanie przysług, może nie powinno to mieć znaczenia. Nie wiem. Czuję podskórnie, ze ma.
                      W całej tej aferze nie chodzi mi o przemeblowywanie naszego życia, tylko o dotarcie do "pana męża" z tym, o co mi chodzi, a z tym mi nie idzie kompletnie i tyle.
                  • ludzkiepanisko Mądry facet.... 15.04.09, 12:54
                    Skoro mąż zakupił mieszkanie przed śubem to jest jego i Ty nie masz
                    do niego najmniejszych praw, chociaż płacisz kretyd. jest tak
                    dlatego, że jako dorosła i pełnoletnia osoba możesz dowolnie
                    dysponować swoim mieniem a Ty zadysponowalas w ten sposób, ze
                    płacisz lub pomagasz płacić kredyt meza.
                    Jeśli mieszkanie jest jak ustaliliśmy męza to może w nim gościć
                    swoją rodzine, Twojej jednocześnie nie wpuszczając. Smutna prawda.
                    Swoją rodzinę kocha, Twojej pewnie nie lubi. Ma do tego prawo.
                    Wymaganie od męza ustanowienia współwłasności jest nadużyciem z
                    Twojej strony-przecież wyszłaś za mąz za meża a nie za jego
                    mieszkanie...Prawda? Z drugiej strony - uwierz mi, Twój mąz zachował
                    sie bardzo odpowiedzialnie. W razie rozwodu (tak, tak, wiem, wam on
                    nie grozi.....90% młodych żon tak myśli) facet uniknie długotrwałego
                    procesu o majątek, przynajmniej nie będzie sie procesował o jego
                    najważniejszy składnik czyli mieszkanie.
                    No cóż, moja rada jest taka: jeśli kochasz meża i jest on
                    człowiekiem uczciwym to żyj tak dalej i płaćcie razem raty kredytu.
                    Jeśli kochasz męza ale jesteś kobietą mądrą to przestań dopłacać do
                    tego kredytu. Uzbierajcie na nastepne -juz wspolne.
                    pozdrawiam
                    • ninety_four Re: Mądry facet.... 15.04.09, 13:53
                      Dobre ludzkiepanisko big_grin

                      NIe martw się, zbieramy na wspólne, już niedługo smile

                      > Wymaganie od męza ustanowienia współwłasności jest nadużyciem z
                      > Twojej strony-przecież wyszłaś za mąz za meża a nie za jego
                      > mieszkanie..

                      Po pierwsze - jeszcze nawet nie zająknęłam się o to, po drugie, gdzie Ty
                      widzisz moje nadużycie, nawet gdybym chciała tej współwłasności?. Owszem,
                      wyszłam za pana z kredytem na karku. Trochę Ci się pomieszało smile

                      Młoda mężatka? no, nie bardzo, staż już jakiś jest, a o rozwodzie dalej nie
                      myślę, popatrz pan smile

                      Owszem, będe nadal dokładać do kredytu, bo nie w tym rzecz teraz, chodziło mi o
                      stosunki rodzinne, jak w temacie smile
                      Też pozdrawiam
                      • ludzkiepanisko Re: Mądry facet.... 15.04.09, 14:00
                        Więc dlaczego, skoro żyjesz tak bezproblemowo, rodzinnie i w pełnej
                        miłości i masz doświadczenie będąc żoną to jest tak źle, ze martwisz
                        sie o stosunki rodzinne i szukasz porady na forum?
                        Szukasz dziury w całym, Kochanie, prosisz o rade i wyśmiewasz ją,
                        masz szczęsliwe małżeństwo i wynajdujesz kłopoty, ufasz męzowi i nie
                        ufasz, wiesz czego chcesz i...nie wiesz....
                        sorry za szczerość.
                        pozdrawiam
                        • ninety_four Re: Mądry facet.... 15.04.09, 14:09
                          Pojawił się problem, i owszem, nie potrafię go rozwiązać na zimno, bo targają
                          mną straszliwe emocje wink Bywa.
                          Na forum szuka się porad od much w nosie po bardzo, bardzo poważne życiowie. Mój
                          jest średniego kalibru. Nie mam problemu z małżeństwem, aktami własności, tylko
                          tak jak zatytułowałam, z podejściem do rodziny mojej i męża. I to jest sedno.
                          Ale fajnie by mi było, gdybyś nie nadużywał ironii w moim przypadku smile
                          pzdr
                  • babcia47 Re: Ustanowienie współwłasności 15.04.09, 14:43
                    Jak
                    > wspominałam, finansowo jestem o siebie spokojna i mieszkanie nie
                    spędza mi
                    > bynajmniej snu z powiek. Owszem, wyszło nieładnie, ale co robić?
                    > Jedyne o co się martwię, to to, ze teraz ta kwestia będzie nam
                    wypływać.

                    wyszło teraz..a przed Wami jeszcze kwestie jak dysponowac zarządzać
                    współnym (!!) majątkiem przez lata, gdy dzieci będą rosły, gdy
                    trzeba bedzie moze podjąć decyzje czy mieszkanie sprzedac lub w nim
                    osadzic któregoś z potomków..dobrze by małżon zdawał sobie sprawę,
                    ze równiez Ty masz w tej kwesti cos do powiedzenia..nie zycze Ci
                    tego..ale moze równiez dojść do rozpadu małzeństwa..zawsze lepiej by
                    sprawy finansowe między małzonkami były jasne, bo wtedy nie powodują
                    dodatkowych zgrzytów..U mnie sprawa wyglada odwrotnie..ja mam swój
                    majatek odrębny..i co prawda troche nerwów mnie to kosztowało, bo
                    małzon chciał na nim położyc łapę, ale dotarło to do niego i nie
                    czyni juz nań zamachów..za to o wszystkim co zdobylismy i
                    sfinansowalismy wspólnie, równiez razem podejmujemy decyzje
      • attiya Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 12:14
        ale jesteście małżeństwem, razem płacicie za czynsz, macie wspólne a nie odrębne
        dochody.
        No chyba, że tak nie jest.
        • ninety_four Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 12:21
          Tak jest smile
        • attiya Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 12:24
          Więc upraszam się bardzo nie pisz już o tym, ze mieszkanie jest jego bo już nie
          jest skoro razem płacicie....Może oczywiście do końca nie byłoby sprawiedliwie
          aby rozszerzyć współwłasnośc ale w 1/3 czy też 1/4 te mieszkanie powinno być
          twoje....
          sprawy własności w małżeństwie nigdy nie sa proste i łatwe i szybciej czy
          później takie kwiatki wychodzą...
      • gacusia1 Re: ok, jeszcze jedno pytanie 15.04.09, 18:15
        Juz wczesniej napisalam-jesli meza jest mieszkanie,ma prawo robic z
        nim co mu sie podoba pod warunkiem,ze TY NIE SPLACASZ KREDYTU ze
        swoich zarobionych pieniedzy ani tez maz nie splaca kredytu z
        Waszych wspolnych,malzenskich pieniedzy(podstawowe zarobki). Niech
        sie mezus zatrudni na boku i finansuje siostrzyczke i jej
        narzeczonego,jak taki z niego cudowny brat. <br />
    • wimperga cóż, kiedyś mieszkaliśmy tak w kawalerce wujka 15.04.09, 11:28
      mojego męża. Znaczy opłacaliśmy czynsz (400 zł) + opłaty. Pewnego dnia wujek
      stwierdził, że chce wynająć to mieszkanie tak aby mu się to opłacało (za 800 -
      1000zł) i żebyśmy się wyprowadzili. Co też uczyniliśmy. I jeszcze się
      cieszyliśmy, że dał nam na wyprowadzkę 3 miechy. Nie widzę w tym żadnego problemu.
      • gryzelda71 Re: cóż, kiedyś mieszkaliśmy tak w kawalerce wujk 15.04.09, 11:30
        Ale co to ma wspólnego z problemem autorki?
    • elza78 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 11:56
      ale kredyt za mieszkanie splacacie ze srodkow ktore sa juz wspolne wiec to nie
      jest do konca tak ze mieszkanie jest jedynie meza...
    • kawka74 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:09
      Z punktu widzenia pana męża jest to godne i sprawiedliwe, że dysponuje SWOIM mieszkaniem, natomiast Ty chcesz pomagać SWOJEJ rodzinie z Waszych WSPÓLNYCH środków, więc ma prawo się przyczepić.
      Pan mąż nie bierze jednak pod uwagę tego, że wniósł nie tylko mieszkanie, ale i kredyt mieszkaniowy. Więc jeśli jeszcze raz wspomni o SWOIM mieszkaniu, przypomnij mu, że Ty również spłacasz ten kredyt (tzn. spłacacie go z Waszych wspólnych środków, jak sądzę), więc niech się goni polami do Albanii.
      A finanse i ogólna kondycja małżeńska to nie są znów tak odległe sprawy.
      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:18
        Na razie pan mąż się goni, bo mu to powiedziałam big_grin
        Ale fakt, nie cieszy mnie taki akurat obrót spraw. Szczęściem, że problem
        dotyczy (mam nadzieję, że tylko i wyłacznie, i na tym poprzestanie) nie spraw
        bezpośrednio związanych z kondycją finansową małżeństwa, raczej ta kwestia jest
        drugorzędna, czy nawet trzeciorzędna. Ale powodu do uciechy nie mam, mimo wszystko.
        • kawka74 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:22
          > Na razie pan mąż się goni, bo mu to powiedziałam big_grin

          No i bdb. smile
          Ale przykre są takie sprawy, bardzo przykre - chociaż znam je głównie z cudzych opowieści, bo pieniądze są chyba jedyną rzeczą, o którą się ze starym nie pokłóciliśmy ;p
          A jak wygląda sprawa ewentualnej Twojej współwłasności lokalu?
          • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:40
            U nas wręcz przeciwnie smile Do czasu wypłynięcia tej kwestii kłóciliśmy się
            najwyżej o porządek w szafie smile

            > A jak wygląda sprawa ewentualnej Twojej współwłasności lokalu?
            Serio, nie wiem, jest to mieszkanie męża, na które brał kredyt sam i w sporej
            (chyba połowa) części spłacił go też sam, ale wszystkie nasze finanse są lega
            artis i zawsze, w każdym momencie trwania małżeństwa jak i ewentualnie po jego
            zakończeniu byłabym w stanie spokojnie udowodnić udział w spłatach tegoż.
            Dlatego ta kwestia mnie nie ciśnie. Bardziej słowa.
            • kawka74 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 12:48
              > Dlatego ta kwestia mnie nie ciśnie. Bardziej słowa.

              Jeśli mąż jest bystry, zrozumie, że po pierwsze możesz się upomnieć o współwłasność JEGO mieszkania, po drugie jego poczucie sprawiedliwości kupy się nie trzyma, bo pomija pewne aspekty Waszych finansów. I będzie siedział w tej kwestii cicho.
              Jeszcze pozostaje pytanie, czy chcesz pomóc rodzinie, bo faktycznie tego potrzebują, czy dlatego, żeby było po równo, czy to problem czysto teoretyczny, a Twoja rodzina ma spuchnięte od forsy konta na Kajmanach? wink
              • lila1974 Kawko 15.04.09, 12:59
                Niech będą konta zarówno na Kajmanach jak i w Szwajcarii ... tez by mnie
                trzepnęło, gdyby mi chłop robił pod włos i jeszcze machał aktem własności.

                Ja czułą jestem an tym punkcie i swego czasu mąż mi próbował bruździć z autem,
                którego najchętniej by nie pożyczał. Sam jednak będąc w potrzebie od mojego taty
                samochód pożyczał, a gdy role się odwróciły to zębami zgrzytał. No to mu
                wytłumaczyłam, że zgrzytać sobie może do woli, a samochód MOJEMU tacie pożyczam
                JA i basta!
                • kawka74 Re: Lilu 15.04.09, 13:21
                  > Niech będą konta zarówno na Kajmanach jak i w Szwajcarii ..

                  To taki żart był, Lilu.

                  tez by mnie
                  > trzepnęło, gdyby mi chłop robił pod włos i jeszcze machał aktem własności.

                  A czy ja twierdzę, że autorka wątku nie ma prawa się czuć źle? Otóż twierdzę, że ma prawo i że słusznie czuje się pokrzywdzona, natomiast mężowski punkt widzenia i mężowska sprawiedliwość zależą od wkładu majątkowego i mieszkania, i być może kont na Kajmanach.
    • alabama8 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 13:36
      Hmmm ... no to odwróćmy sytuację. Powiedźmy, że ninety_four wniosła
      w posagu mieszkanie (ale wciąż spłaca raty). Powoliła w tym
      mieszkaniu zamieszkać swojej siostrze za symboliczną opłatą, a teraz
      mąż który do małżeństwa w posagu mieszkania nie wniósł twierdzi, że
      ma być sprawiedliwie i jego siostra też ma zamieszkać w owym
      mieszkaniu będącym oficjalnie własnością ninety_four.

      I jak to teraz wygląda?
      • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 13:52
        I co ów akt własności sprawia, że mojej siostrze w potrzebie pomóc mogę, a
        siostrę męża mogę olac?

        Wszak, nie chodzi tu o PODAROWANIE tego mieszkania na ZAWSZE, tylko o możliwość
        WYNAJĘCIA.

        Jak zrozumiałam autorkę, siostra jej męża NIE WYNAJMUJE od nich tej chaty, bo
        czynszu NIE PŁACI.

        Siostra autorki potrzebuje możliwości przenocowania raz na jakiś czas.

        Więc co do tej sytuacji ma akt własności?
        • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 14:05
          Otóż to. Nic się nie zmienia, czy się z takiej, czy z odwyrtki spojrzy, to doopa
          zawsze jednak z tyłu.

          Siostra moja rzeczywiście problem ma, a na Kajmanach pustki smile I problem nie
          jest wydumany. Jest mi dziwnie, ze w małżeństwie pomaga się tylko jednej
          stronie. Nie pierwszy to raz wspomagania akurat siostry męża. Powiem wrednie, że
          cyklicznie pomagaliśmy jej w taki czy inny sposób. Więc może rzeczywiście teraz
          ja chcę trochę "wyrównania rachunków" (że się wstrzelę w sedno tematyczne smile)
          Z mojej jak było dobrze, to było dobrze; jak pojawiły się problemy, to nagle
          okazuje się, że z tą pomoca nie bardzo. Tzn. ja owszem, mój mąż widzi same ale.
          A na marginesie, moja rodzinę lubi i wierzę w to. Więc nie wiem, co nim powoduje?
          • lila1974 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 14:12
            Czekaj, więc jak ta pomoc Twojej siostrze miałaby wyglądać?
            Czy chcesz, aby w domu zamieszkały obie dziewczyny?
          • ludzkiepanisko no więc jeszcze jedna rada... 15.04.09, 14:12
            Skoro rodzina męza mieszka w jego mieszkaniu za darmo albo prawie za
            darmo a Ty pomagasz mu spłacać kredyt za tą norkę, to moim zdaniem
            albo powinnaś przestać dopłacać do tego kretydu (bo w takiej
            sytuacji to TY sponsorujesz tą rodzinę) albo niech siostra płaci wam
            czynsz, dzieki któremu spłacicie kredyt.
            I po problemie.
            wink)
            Ja ludzkiepanisko Ci to mówię, zaprawdę powiadam Ci z rodziną na
            zdjęciu jak sie wytnie, moje dziecko...
            pozdrawiam
          • kawka74 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 14:34
            > A na marginesie, moja rodzinę lubi i wierzę w to. Więc nie wiem, co nim powoduj
            > e?

            Lubienie nic nie kosztuje, pomaganie i owszem uncertain
            Zastanawiam się, co ja bym zrobiła, gdyby mi stary wywinął taki numer i stawił opór. Pewnie kazałabym mu spłacać mieszkanie samodzielnie, skoro chce sam o nim decydować, po co mam inwestować w coś, co nie jest moje. I jeśli chce pomagać siostrze, to niech tę pomoc sponsoruje sam. Może by oprzytomniał.
            • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 14:48
              Pewnie kazałabym mu spłacać mieszkanie samodzielnie, skoro chce sam
              o nim
              > decydować, po co mam inwestować w coś, co nie jest moje.
              Pisałam już o tym, że obecnie nie ma takiej opcji..jeżeli istnieje
              współwłasność majątkowa nie ma mozliwości spłacić "samodzielnie", bo
              nawet jego zarobki stanowią wspólną
              własność..spłacając "samodzielnie" też działałby na niekorzyść
              rodziny..a raczej i tak z wspólnego majatku..nawet gdyby mieszkanie
              wynajął..to czynsz jako pozytek z odrebnej własnosci równiez stanowi
              wspólna własność małzonków..no chyba że ustanowili by odrebnośc
              majatkową
              • kawka74 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 15:20
                Ale to nie chodzi o to, żeby gnać do sądu, tylko o to, żeby chłopem potrząsnąć. Dwa oddzielne konta wystarczą, żeby groźba stała się całkiem realna w zasięgu ogniska domowego.
                • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 15:53
                  do potrząśniecia wystarczy chłopu łopatoligicznie wytłumaczyć, ze o
                  swoim suwerennym prawie własnosci do mieszkania bzdurzy, bo razem
                  płaca raty i czynsz, ze wspólnego majątku..i że ta kwota w razie
                  czego jest "zwrotna"
      • babcia47 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 14:32
        pomijasz jeden drobiazg..mieszkanie jest "jego" dzięki temu, ze w
        czasie istnienia małżeństwa zona wspólnie z nim spłaca raty
        kredytu..czyli współfinansuje jego nabycie..a w związku z tym
        twredzenie szanownego małżona, ze nie ma tej kwestii nic do gadania
        jest "od czapy"..uswiadomienie panu włascicielowi, ze jest
        ewentualnie współwłascicielem wytrąciłoby mu ten argument z ręki,
        ustanawianie współwłasności nie jest konieczne..ale przydałoby się
        zachować dowody współfinansowania mieszkania "na zaś", bo jeżeli
        teraz podnosi tą kwestie, to nie wiadomo jak się zachowa w razie
        gdyby doszło do rozpadu małżeństwa..a w zyciu bywa różnie..
    • volta2 Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 15:43
      a możesz dokładniej powiedzieć, w jaki sposób siostra twoja mogłaby
      skorzystać z tego mieszkania?
      czy ma tam nocować w trakcie robienia kursu/studiów zaocznych i
      chodzi o wygospodarowanie jednego dla niej pokoju?
      czy też chce zamieszkać tam na czas ciągły, dołączając w kosztach i
      mieszkać na zasadzie "mieszkania studenckiego"?

      • ninety_four Re: rodzinna ...hm, sprawiedliwość? 15.04.09, 18:56
        Nie, chciałam, żeby zamieszkała tam (jeszcze wtedy narzeczonego nie było) na
        jakiś czas. Oczywiście na zasadach równych siostrze małża. Myślałam, żeby
        mieszkała tam, dopóki nie sfinalizuje się jej mieszkanie, czyli około pół roku.
        Po rozmowie z mężem (jakiś czas temu), udało się zamieszkać jej tam na miesiąc,
        po czym wynajęła pokój "na mieście". Ja nie chciałam eskalować konfliktu,
        wolałam też nie myśleć, co by się stało, gdyby udało jej się to mieszkanie
        zalać/w jakiś sposób zniszczyć itd.
        Teraz chodziło o pomoc finansową ale w granicach naprawdę zdrowego rozsądku.
        (taką pomoc swojego czasu otrzmała siostra męża bez zbędnych ceregieli.
        oczywiście się na nią z mety zgodziłam. W drugą stronę nie działa)
    • maxxt kondycja twego małżeństwa nie jest imo za dobra 15.04.09, 16:29
      bo być nie może skoro mąż uważa "wasze" mieszkanie za "jego" ( i nie pisze tu o
      kwestiach formalnych)i tak ostentacyjnie to podkreślił. na twoim miejscu
      powiedzialabym mezowi ze od dzis tylko on placi raty kredytu, bo po co ty masz
      dokladać do "cudzego"?
      • betty_julcia Re: kondycja twego małżeństwa nie jest imo za dob 16.04.09, 12:48
        Witaj
        Nie czytałam wszystkich odpowiedzi więc nie wiem co dziewczyny poodpisywały. Nie wiem tez jak długo jesteście małżeństwem. Ja jestem 8 lat po ślubie i mój mąż wniósł także mieszkanie z kredytem. Powiem krótko. NAjlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby siostra męża płaciła czynsz za mieszkanie co miesiąc sama. Kompletnie nie rozumiem dlaczego zgodziliście się na inne rozwiązanie. Co do twojej siostry porozmawiałabym z mężem spokojnie, i spytalabym dlaczego widzi problem w twojej siostrze? Czy ma do niej mniejsze zaufanie niż do twojej? Dlaczego widzi problem we wspólnym ich zamieszkaniu. Pomysł ile wam byłoby lżej gdyby jego siostra płacił tylko czynsz, nie płaci więc ta pomoc dla niej od was jest wasza wspólna. A ty chcesz także pomóc swojej siostrze.
        Powiedz mu, że moze i mieszkanie jest jego, ale dziś koszty związane z jego utrzymaniem są WASZE WSPÓLNE i waszą wspólną kieszeń obciążają więc niech nie nadużywa słowa TWOJE MOJE. A ponieważ koszty utrzymania są wasze wspólne to twoja siostra też może w nim zamieszkać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka