Mam 3 letnia córeczke. Ma ona dosc "liche" blond włoski, które od czasu do czasu podcinałam, ale ostatnio jej zapuszczam. Byłam juz z nia kilka razy u fryzjera - na podciecie grzywki i koncówek. Włosy robiły sie coraz gestsze i ładniejsze. Ostatnio zapusciłam jej tez grzywke, którą zaczesywałam na bok. Niestety córka nie chce nosic zadnych spinek ani gumek
Dzis zrobilismy sobie wycieczke do ZOO. Po powrocie mąż usiadł do telewizora - oglądał mecz, a ja usiadłam do komputera zeby zrzucic zrobione fotki. Córka grzecznie bawiła sie w swoim pokoju (umie sie sama bawic, kontrolowalismy ją co jakis czas). Mineła dłuzsza chwila. Nagle córka przychodzi do nas do pokoju i naszym oczom ukazuje sie totalnie wystrzyzona grzywka córki. Nie wiem jak to sie stało, ale wzieła nozyczki z kuchni i obcieła sobie duzy kep włosów - przy samej skórze. Wyglada jakby ją ktoś kosiarką przejechał na środku głowy, bo to nie tylko włosy przy czole ale taki pas przez środek. Normalnie widac łyse placki i co najgorsze - taki prześwit na środku głowy. Jak to zobaczyłam spłakałam sie jak głupia. Wiem ze to tylko włosy, ze odrosną, ale to wygląda okropnie!! Nie mam pojecia jak to "uratować" czy wogóle sie da. Próbowałam zaczesac jej włosy z boku zeby jakos to zakryc ale nie trzymają sie. A spinki od razu ściąga. Wiem ze czeka mnie wizyta u fryzjera, ale czy w gre wchodzi tylko ogolenie włosów? Są one teraz do konca szyji. Boje sie ze bedzie wyglądała strasznie. We wrzesniu idzie do przedszkola, a nie odrosną jej szybko, bo do tej pory rosły bardzo powoli.
Czuje sie winna, bo jej nie upilnowałam, ale przeciez nie moge stac jej nad głową cały czas

Jestem załamana

(