Dodaj do ulubionych

Oszszsz ty w zyciu.....

27.04.09, 15:09
Ale mnie nerw szarpnął. Ale po kolei.Wczoraj mój synek miał
urodziny, przyjechali tesciowie i ogólnie wszystko w porządku było
ale rozmowa zeszła na temat zbliżajacego sie wesela brata mojego
męza no i tak o tym weselu kto przyjdzie, kto nie przyjdzie. No i
siostra cioteczna męża zadzwoniła ze nie przyjdzie bo jest w 6 m-cu
ciązy no i w jej stanie....Ale nic to, jej decyzja chociaz dla mnie
to idiotyczne bo ciąża zadna tam zagrożona. Jej wesele było w
pażdzierniku zeszłego roku 6 dni po moim porodzie....no i ona ma
pretensje ze mysmy na to wesele ani na ślub nie przyszli. Tesciowa
staneła w mojej obronie, ze jak to ledwo ze szpitala wyszłam
przeciez, na to ona że mógł przyjsc tylko mój mąz skoro ja sie źle
czułam. No myslałam że z krzesła spadne jak mi to tesciowa
opowiedziała. Cholera jasna, to ja w tamtym roku przetańczyłam równo
4 wesela w 6,7,8 i 9 m-cu ciązy no ale tydzień po porodzie to
naprawdę checi nie miałam.A tu jakiś foch , ze nie byliśmy.
Uprzedziłam tesciowa grzecznie, że jak mi sie gó...ara nawinie i coś
wspomni to ja jej odpowiednio wyłuszczę problem, na co
błogosławieństwo od tesciów otrzymałam. Dobre i tyle...
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 15:13
      I gdzie tu powód do nerwów?
      • malgra Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 15:14
        hehe,a już myślałam,że ślepa jestem,bo nie widzę tu żadnego problemu.
    • broceliande Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 15:53
      Twój mąż powinien był pójść chociaż na ślub. Cioteczna siostra to
      bliska rodzina.

      Widać na obu braci sie obraziła.
      Są tacy ludzie, pilnują, gdzie, kto był, a potem focha mają.
      Trudno.
      • paolka_82 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 16:13
        Twój mąż powinien był pójść chociaż na ślub. Cioteczna siostra to
        > bliska rodzina.

        Yyyyy... żartujesz prawda? Oczywiście ja z kilkudniowym dzieckiem i
        dwoma starszymi nie mogłabym się po d.pie podrapać a mąż by leciał
        60 km na ślub.Nie robię z siebie niezaradnej życiowo ale te kilka
        dni jest jednak potrzebne na dojście do siebie i na rozpracowanie
        logistyczne w powiększonej własnie rodzinie. Zaraz tu się zwalą
        ematki, które dwa dni po porodzie robiły wszystko, wszędzie i z
        każdym....
        A co do nerwa, to dla mnie jest ca najmniej chore wymaganie
        przyjścia na wesele tydzien po przyjściu na świat ich dziecka i
        strzelanie strasznego focha z tego powodu. A do tego trąbienie wszem
        i wobec jacy to jestesmy podli, bo jak w ciąży to na wszystkie
        wesela poszliśmy, a po porodzie to nie. I o to ten nerw własnie.
        • broceliande Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 17:02
          Właściwie nie żartuję.
          Do pracy męża puszczałaś kilka dni po porodzie?
          60 km to dwie godziny drogi tam i z powrotem, plus półtorej ślub i
          gratulacje.
          Twój mąż ma obowiązki nie tylko wobec ciebie i dzieci, ale wobec
          swojej rodziny też.
          Nie wiem, jak by było ze mną. Zostawałam sama z kilkudniowym
          dzieckiem, ale nie miałam starszych dzieci.

          A do tego trąbienie wszem
          > i wobec jacy to jestesmy podli, bo jak w ciąży to na wszystkie
          > wesela poszliśmy, a po porodzie to nie. I o to ten nerw własnie


          To teraz chyba dodałaś. Faktycznie nieprzyjemnie.
          • kura17 Broceliande... 27.04.09, 20:04
            ... czy moge pzyczyc sygnaturke???
            z zaznaczeniem copyrights, oczywiscie wink
            • broceliande Re: Broceliande... 28.04.09, 13:20
              Ale to nie moje słowa! To fragment książki. A co, trzeba pisać, skąd
              się to ma???
              To z "Miasta śniących książek". Waltera Moersa.
      • madame_edith Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 18:45
        Cioteczna siostra to
        > bliska rodzina.

        Jak dla kogo uwierz mi, dla mnie cioteczne siostry i bracia to żadna rodzina,
        kompletnie obcy mi ludzie, zero więzi.
    • filipianka Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 17:13
      jak kuzyneczka już urodzi to 6 dni po koniecznie zorganizuj u siebie imprezę (z jakiegoś powodu np. awans w pracy czy coś) i ją zaproś
      jak odmówi - nie zapomnij obgadać z całą rodziną tego niestosownego zachowania

      należy jej wybaczyć, bo po prostu nie wiedziała co to znaczy być po porodzie, a tu życie jej pokazuje że sama ciąża jest dla niej stanem uniemożliwiającym funkcjonowanie

      https://www.ajlawgifs.yoyo.pl/gify26/022.gifhttps://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/be/ba/abgl/ACUi7yH1BMxC5dvjCX.jpg<- emama upgrade
      • sylwiawkk Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 17:35
        ja coś wiem na ten temat , ja urodziłam w sobotę w nocy, a w poniedziałek rano
        juz wizytowałam u brata i bratowej na swiątecznym śniadanku [smingus dyngus] bo
        nie mogli pojąć dlaczego ja sie nie czuje na siłach, a i oczywiście kreciła
        nosem bo nie przełknęłam tego co naszykowała , a to zwyczajnie dlatego że
        jeszcze mnie bolało gardło od krzyku [wysiłku przy porodzie] no i byłam
        przeziębiona
        i nic jak nic nie jadłam przez kilka dni
        ale cóż ja sie kiedyś doczekam ich dzieci i tez obowiązkowo na drugi dzień po
        porodzie ma przyjechac do mnie w odwiedziny
    • nutka07 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 17:50
      Lubisz ja?
      • sylwiawkk Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 17:55
        jesli pytasz mnie to odpowiedź: średnio, kiedys byliśmy dobrymi koleżankami
        teraz cieżko nam idzie rozmowa ,troche sie nazbierało miedzy nami , ale ciesze
        sie że potrafimy sobie wszystko wyjasnic jak juz sie nie da gadać,
        ale ciagle mam nadzieje na poprawę i ona tez sie stara aby nasze stosunki były
        poprawne
        • nutka07 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 19:08
          Pytalam Autorki watku wink
          Co do Ciebie to fajnie, ze nie zacietrzewiacie sie w konflikcie i obie
          probujecie dojsc do lepszego smile
          • paolka_82 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 19:14
            A czy lubienie jej zmienia jakoś postać rzeczy? Ogólnie lubię
            dziewczynę i naprawdę chciałam pójść na to wesele, mimo,że nawet
            osobiście nas nie zaprosiła tylko zostawiła zaproszenie u teściów
            twierdząc że nie ma czasu do nas jechać(sic. -a to całe 30km jest)
            myślałam, że w takim razie zadzwoni, też ni z tego. Sposób
            zaproszenia też w dużej mierze przesądził że mąż na ślub nie
            pojechał.
            • nutka07 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 19:55
              W pierwszym poscie jako powod podalas zle samopoczucie po porodzie, logistyka
              itd. (co jest dla mnie calkowicie zrozumiale). W kolejnym rozpisals sie szerzej
              rozkladajac owy powod.

              Teraz cytuje:''Sposób
              > zaproszenia też w dużej mierze przesądził że mąż na ślub nie
              > pojechał.''

              Po pierwszym poscie nie widzialam powodow, zeby sie denerwowac.
              Potem doszlam do wniosku, ze bylo cos wiecej.
              • paolka_82 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 20:37
                Po pierwszym poscie nie widzialam powodow, zeby sie denerwowac.
                > Potem doszlam do wniosku, ze bylo cos wiecej.
                Nutka dobra jesteś w dedukcji- i to nie jest ironia. smile
            • e_r_i_n Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 19:55
              Mieliscie racje. W koncu co to za zaproszenie, takie zostawione u tesciow. Na
              tacy powinni byli je wam przywiezc uncertain.
              • paolka_82 Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 20:38
                e_r_i_n napisała:
                > Mieliscie racje. W koncu co to za zaproszenie, takie zostawione u
                tesciow. Na
                > tacy powinni byli je wam przywiezc uncertain.
                Ja nie mówię że na tacy-nie rozumiem tej ironii...
                • e_r_i_n Re: Oszszsz ty w zyciu..... 27.04.09, 20:53
                  paolka_82 napisała:

                  > nie rozumiem tej ironii...

                  Domyślam się.
                  • paolka_82 Re: do erin 28.04.09, 08:28
                    erin - nie bardzo naprawdę wiem o co ci chodzi. ja nie wymagam dla
                    siebie czerwonych dywanów i zaproszeia na złotej tacy. Wydaje mi sie
                    jednak, ze jak ktoś planuje slub to liczy sie z tym że na
                    zaproszenie gości musi troszke czasu poświecić. po co planuje wesele
                    na 150 osób jak później ma czas na zaproszenie tylko 100 gości-
                    przykładowo.Ja rozumiem że ktoś mieszka daleko, wtedy faktycznie
                    mozna zaproszenie wysłać poczta i zadzwonić, ewentualnie list
                    napisać, jak to sie kiedyś robiło. Ale 30km to nie jest chyba jakas
                    przeszkoda nie do pokonania, a tłumaczenie sie że nie ma czasu bo to
                    tyle obowiązków...jest dla mnie żenujące.
                    Nie wiem jak dla ciebie, erin, ale dla mnie zapraszanie przez
                    osoby trzecie jest troszke nie na miejscu...
                    • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 08:38
                      paolka_82 napisała:

                      > Nie wiem jak dla ciebie, erin, ale dla mnie zapraszanie przez
                      > osoby trzecie jest troszke nie na miejscu...

                      No i właśnie dlatego nie rozumiesz ironii smile.
                    • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 08:39
                      Aha - zapraszanie przez osoby trzecie to by było wtedy, gdyby
                      teściowej powiedzieli, żeby Was zaprosiła.
                      Zostawienie zaproszenia dla SYNA u JEGO RODZICÓW nie jest w ogóle
                      dziwne. No ale ja wszystkim wysyłałam zaproszenie pocztą, więc
                      pewnie się nie znam wink
                      • e.logan Re: do erin 28.04.09, 08:56
                        Erin!!!Poczta!! Boj sie Boga to zaproszenia nawet nie przez osoby
                        trzecie. Ty zdajesz sobie spreawe przez ile dloni moglo przejsc..!
                        Az dziw ze gosci wogole mialas na weselu smile)))
                        • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:20
                          Kurna, fakt - to pewnie zaproszenie przez osoby fefnaste wink
                          No ale przyjachali. Pewnie tak samo niewychowani jak my wink, wiec nie
                          widzieli, ze ich obrazilam, gdyz albowiem nie pojechalam do nich
                          osobiscie.
                      • paolka_82 Re: do erin 28.04.09, 09:13
                        Ok. wysłałas zaproszenie poprostu bez zadnego listu, telefonu
                        póżniejszego. Zero konsultacji dlaszej, tak jak sie wysyła kartke na
                        świeta? wierzyć mi sie nie chce.Ja moż ei staroświecka jestem ale
                        jak sie chce mieć gości na weselu, to jakiś szacunek im się nalezy.
                        Nie mówie tu o orderach i powmnikach, ale zastosowanie maja tu
                        zwykłe zasady dobrego wychowania. Niedługo może sms-em bedziemy
                        zapraszać, jak na grilla w sobotę. <cześć, wpadnijcie ok.17, będzie
                        fajnie>
                        • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:19
                          Nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie w zaproszeniu wszelkie istotne z
                          punktu widzenia imprezy informacje były zawarte. Bylo wiadomo z kim
                          slub biore, kiedy, gdzie i o ktorej. Podania z prosba o przyjscie
                          nie zdecydowalam sie pisac. Listu takoż.
                          A zwykle zasady dobrego wychowania w tym temacie to niby co? Tak
                          konkretnie?
                          Nie wyslalam kartki wyrwanej z zeszytu z nabazgranym 'heja,
                          przylezcie'. Wyslalam eleganckie zaproszenie - po to ono jest.
                          Gdyby trzeba bylo wszystkich objezdzac, to po kiego drukowac
                          zaproszenia?
                          • paolka_82 Re: do erin 28.04.09, 09:23
                            A dla mnie to jednak osobiste zapraszanie gości jest bardziej na
                            miejscu. Poczta wchodzi w gre gdy odległość jest duża, wtedy wysyłam
                            zaproszenie i dzwonie.
                            A nie brałaś pod uwagę że jak takowe zaproszenie zaginie w drodze do
                            adresata to tenze nawet nie bedzie wiedział że na slub zaproszony.
                            • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:25
                              Brałam. Dlatego zadzwoniłam z uprzejmym pytaniem, czy się pojawią smile.
                              A ze w ogole impreza planowana byla (wiesz, nie z dnia na dzien) to
                              i tak wszyscy wiedzieli, ze bedzie - zaproszenie to byla formalnosc.
                              • gryzelda71 Re: do erin 28.04.09, 09:37
                                Erin,wysłałaś zaproszenia,zadzwoniłaś dodatkowo(pewnie odległość była
                                znaczna),więc to nie to samo co zostawić zaproszenie u matki.No proszę ...
                                • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:40
                                  Jesli panstwo mlodzi byli u tesciowej Paolki i zostawili zaproszenia
                                  dla dzieci/dziecka tychze, to dla mnie nie ma w tym nic zdroznego.
                                  I na pewno nie powod do obrazenia sie - sorry, nie potrzebuje
                                  takiego dowartosciowania.
                                  • gryzelda71 Re: do erin 28.04.09, 09:44
                                    A dla mnie to buractwo,bo mogli zadzwonić i powiedzieć,że zostawili
                                    zaproszenie.Bo na znaczek to już ich nie stać rozumiem.Równie dobrze rodzice
                                    mogli zapomnieć przekazać i co potem.W tym roku szwagierka wychodzi za mąż
                                    wesele te sprawy,łażę z nią doradzam(a raczej wygłaszam swoją opinię),ale gdybym
                                    nie dostała zaproszenia nie byłoby mnie na ślubie i już.Nie domyśliłabym się ze
                                    skoro tyle się o tym mówi,to znaczy ze mam tam być.
                                    • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:50
                                      A gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.
                                      Bez przesady - nie zostawili zaproszenia sąsiadce czy na
                                      wycieraczce, tylko u matki faceta. Też kiedyś tą drogą zaproszenie
                                      do nas dotarło i problemu nie miałam.
                                      O ile się łatwiej żyje nie zwracając uwagi na takie pierdoły...

                                      Do tego żyje, mimo iż na zaproszeniu od znajomych mojego meża
                                      było "Pan x i Erin", a nie "Erin i Pan x". <br />
                                      I nie był zaproszony mój syn.
                                      I zaproszenie przyszło pocztą, mimo, że sie w sumie dosyć często
                                      widza.
                                      Sorry, nie wymagam od osób skupionych na swoim ślubie gimnastyki w
                                      celu objechania wszystkich z zaproszeniami.
                                      • gryzelda71 Re: do erin 28.04.09, 10:01
                                        A ja nie uważam tego za pierdoły.Młodzi znajdą czas na tysiąc dupereli a już
                                        głupi telefon to nijak nie może być wykonany.Ni wymagam,żeby krewny z innego
                                        miasta stawiał się osobiście,ale bez przesady,zaproszenie wysłać może.
                                      • gryzelda71 Re: do erin 28.04.09, 10:02
                                        Oczywiście nie jest to równoznaczne,że zawsze szukam dziury w całym i okazji,żeby się przyczepić.
                                        • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 10:08
                                          Ok, mogli zadzwonic do meza Paolki i powiedziec, ze zaproszenie jest
                                          u matki. Przypuszczam jednak, ze to by nie pomoglo smile
                                          • gryzelda71 Re: do erin 28.04.09, 10:11
                                            W tym wypadku tez tak sądzęsmile
                                            • e.logan Re: do erin 28.04.09, 10:31
                                              No tak ale jak sie kogos lubi to bez znaczenia jak sie otrzyma
                                              zaproszenie , i tak sie pojdzie i pewnie dobrze bawic bedzie. Ale
                                              jak juz ktos jest nei lubiany to zawsze znajdzie sie 101 powodow by
                                              my cos wytknac , do walic itd.

                                              Jesli mi nie odpowiadalaby forma zaproszenia, termin to bym nie
                                              poszla .I na tym koniec .
                                              Kurna jakas chyba inna jestem bo nie bawie sie w pogaduszki ,
                                              plotki i duperele z serii ta, tamtej powiedziala a ja jej i ona mi
                                              25 lat temu sie nie uklonila.Itd
                                              A egzaltowanie sie tym no to juz jakas wiejska mentalnosc.

                                              Sorry dla mieszkancow wsi do ktorych sie zaliczam.
                                              • paolka_82 Re: do erin 28.04.09, 13:11
                                                Ale
                                                > jak juz ktos jest nei lubiany to zawsze znajdzie sie 101 powodow
                                                by
                                                > my cos wytknac , do walic itd.
                                                Kurdę, dziewczyny, ale ja naprawdę ją lubię, tyle że wg mnie nie
                                                zachowuje sie w porzadku. Co do zostawiania zaproszenia u teściów-ok
                                                pod warunkiem ze później zadzwoniłaby do mnie . Napisała do mnie na
                                                Naszej Klasie ze przyjada w sobotę, odpisałam ze męża nie będzie bo
                                                ma szkolenie, ale ja zapraszam jak najbardziej, ciasto upiekłam,
                                                przygotowana na gości, a tu d.pa. nie przyjechali, nie zadzwonili,
                                                za jakiś tydzień teściowa mówi że zaproszenie jest dla nas. sory,
                                                tak to faktycznie mozna zapraszać przez rodziców ale dziecie, co na
                                                studia wyjechało i mieszka w wynajmowanym mieszkaniu dokładnie nie
                                                wiadomo gdzie. Ale ja z mezem mieszkamy od dobrych kilku lat
                                                odzielnie od tesciów i nie 1000 km dalej tylko 20. A do tego foch,
                                                że zaraz po porodzie nie poszliśmy odtańczyć oberka na weselu. Dla
                                                mnie paranoja.
                                                • lila1974 Re: do erin 28.04.09, 13:35
                                                  Nie odwołąnie zapowiedzianej wizyty - brak kultury.

                                                  Fochanie się o zostawione zaproszenie u teściów - szukanie dziury w całym.
                                                  • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 17:43
                                                    Dokładnie tak.
                            • e_r_i_n Re: do erin 28.04.09, 09:26
                              Aha, jeszcze żeby dopelnic obrazu niewychowanej i niedbajacej o
                              gosci napisze, ze wesele mialam malutkie, jakies 30 osob chyba bylo
                              maks (przy czym wiekszosc to rodziny byly, na jednym zaproszeniu
                              opisane). Wiec lenistwo zwyciezylo wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka