Dodaj do ulubionych

Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy innych?

13.05.09, 10:47
tiny.pl/zsk8
Tak sobie myślę, że straszne jest to, że rodzice nie robią często nic w
temacie zdrowia swoich dzieci. Brak 'przymusu' w postaci gabinetów w szkołach
ma taki efekt.
W życiu bym nie czekała, aż KTOŚ się zatroszczy o to, czy z moim dzieckiem
wszystko ok. I w otoczeniu raczej mam samych takich rodziców. Skąd więc te dane?
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:03
      A ja z kolei znam rodziców,którzy skierowanie do specjalisty odkładają do kosza
      na śmieci.I żadna patologia,choć może właśnie patologia?
    • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:06
      "Polscy uczniowie, szczególnie ci z małych miejscowości i wsi, nie mają
      zapewnionej należytej opieki zdrowotne - alarmuje "Gazeta Prawna".

      No, nie mają.
      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:08
        Ale co znaczy 'należyta opieka zdrowotna'? Przecież oczywiste, że we wsi nie
        będzie lekarzy wszelkiej specjalności. Dostęp do pediatry, umówmy się, trudny
        nie jest. A reszta zależy od zaangażowania rodziców.
        • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:12
          > Ale co znaczy 'należyta opieka zdrowotna'?

          Ja rozumiem że brakuje lekarzy/opieki nad rodzinami która w razie czego zauważy
          anomalie (dla laika niewidoczne) i pokieruje dalej. Nie ma jakby tej pełnej,
          aktualizowanej kontroli zdrowotnej.
        • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 18:52
          A reszta zależy od zaangażowania rodziców.

          Jesteśmy bardzo zaangażowanymi rodzicami
          Ale dziś dowiedzieliśmy się,że w NFZ nie ma z ZUS zgłoszenia do
          ubezpieczenia zdrowotnego za starszą córkę. Wiesz od kiedy? Od
          jesieni 2008. Nie wiemy dlaczego, nie wiemy jakim cudem bo dziecko
          zgłaszane było (zresztą razem z M i młodszą córą-za których składki-
          owszem są )
          I co z tego, że dziecko jest zadbane, stale kontrolowane w różnych
          aspektach zdrowia?Równie dobrze państwo może przysłać mi dziś
          rachunek do zapłaty za wszystkie państwowe wizyty. A pani z NFZ może
          pogadać o przypadku z koleżanką, koleżanka z kimś jeszcze i może
          powstać artykuł na temat niefrasobliwości rodziców, którzy mając
          niepełnosprawne dziecko nie zajęli się stroną formalną
          faktem jest, że nasze państwo, nasza opieka zdrowotna-szeroko pojęta-
          nie pozwala rodzicom wypełniac w pełni swych obowiązków , a
          przynajmniej nie terminowo
          • dzika41 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 22:17
            Guderianka nie otrzymasz rachunku za leczenie dziecka do lat 18

            dzieci podlegają bezpłatnej opiece zdrowotnej , ale chyba tylko podstawowej nie
            wiem na 100%...

            Ktoś w Waszej sprawie dał ciała i pewnie nie dowiesz się kto sad
            Paranoja
            • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 22:32
              Jeśli podlegają to po co wymóg zgłaszania do ubezpieczenia ? uncertain
              Masz rację-paranoja uncertain
              • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 23:24
                > to po co wymóg zgłaszania do ubezpieczenia ?

                U rodzinnego nikt mnie o ubezpieczenie nie pyta, ale kiedy młoda zasłabła u babci i trafiła na obserwację do szpitala, więzili ja tam po wypisaniu, dopóki nie przefaksowałam dokumentów ubezpieczeniowych uncertain W szpitali zasugerowali EKG i konsultację u kardiologa, poszłam do rodzinnej po skierowanie, a ona mi na to, że nie słyszy niczego niepokojącego i żadne badania nie są potrzebne. Taka polityka mojej przychodni, a waham się ze zmianą, bo mam blisko domu, a to wygodne w przypadku rutynowych spraw, jakich jest najwięcej. Znaczy - muszę to EKG prywatnie zrobić uncertain
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 10:43
                Bo niektórzy nie rozumieją, że mają bezpłatną opiekę, jeśli nie ma ich kto
                ubezpieczyć
                . Jeśli ma - czyli np. rodzice pracują, to jest obowiązek
                objęcia dziecka ubezpieczeniem rodziców.
                • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:42
                  Rzeczywiście nie rozumiem - głupia znaczy jestem, choć po szkołach.
                  No bo jak - jeżeli jestem bezrobotna i nie mam ubezpieczenia, to
                  należy się ono z automatu moim dzieciom, a jeżeli pracuję i sama
                  jestem ubezpieczona, muszę specjalnie prosić, żeby moje dzieci też
                  objęli ubezpieczeniem? Widzisz w tym jakąś logikę? Mówię oczywiście
                  o ubezpieczeniu podstawowym, nie o jakichś specjalnych wykupionych
                  pakietach.
                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:50
                    O nic nie musisz prosić. Jeśli jesteś bezrobotna, to kasę do NFZ przekazuje się
                    z budżetu państwa, z adnotacją 'za bezrobotną echtom i jej dzieci'. Jeśli z
                    kolei pracujesz, to ZUS przekazuje Twoją składkę, również z adnotacją, że to
                    jest za Ciebie i Twoje dzieci.
                    Logiczne to - z jakiej paki płacić ma budżet, skoro rodzice płacą składki?
                    • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:54
                      Ale kadrowa w pracy kazała mi zgłosić dzieci do ubezpieczenia -
                      zdziwiłam się, bo myślałam, że są ubezpieczone automatycznie.
                      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:57
                        No i słusznie Ci kazała - jak powiedziałam, są ubezpieczone tak czy siak. Tzn.
                        mają prawo do darmowej opieki. Kwestia KTO za to płaci - państwo tylko wtedy,
                        gdy rodzic nie może.
                        • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 17:48
                          a kiedy rodzic nie może ?Co w przypadku gdy rodzic pracuje a dziecko
                          nie ejst zgłoszone do ubezpieczenia


                          p.s. na bieżąco w opisywanym przeze mnie przypadku-dziś dowiedziałam
                          się , że córka od ROKU nie ma pesela (zatem od roku nie widnieje w
                          zusie, ani nigdzie indziej )
                          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 19:12
                            guderianka napisała:

                            > a kiedy rodzic nie może ?Co w przypadku gdy rodzic pracuje a
                            > dziecko nie ejst zgłoszone do ubezpieczenia

                            Twój (lub męża) pracodawca zgłosił dziecko? Jeśli tak (co potwierdza się
                            specjalnym drukiem ZUSowskim, nie pamiętam jakim - w kadrach Ci powinni wydać),
                            a kłopot jest tylko na linii ZUS-NFZ, to nie Twoje zmartwienie, tylko urzędników.
                            Jeśli nie jest zgłoszone - to cóż, trzeba to pewnie nadrobić.

                            > p.s. na bieżąco w opisywanym przeze mnie przypadku-dziś
                            > dowiedziałam się , że córka od ROKU nie ma pesela (zatem od roku
                            > nie widnieje w zusie, ani nigdzie indziej )

                            Ale co, straciła go?
                            • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 19:44
                              Ten druk to ZCNA
                              Dziecko zgłoszono w pracy do ZUS
                              Ale wtedy gdy zgłoszono dziecko już miało INNY pesel, który został
                              zmieniony bez poinformowania nas
                              Skutkiem tego składki szły na osobę nieistniejącą (na pesel pod
                              którym córki nie było) zas pesel córki był goły-czyli nie wpływała
                              na niego żadna składka itp

                              Ma
                              Ale inny
                              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 19:47
                                Pierwsze słyszę o zmianie PESELu. Coś takiego się dzieje?
                                • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 19:50
                                  Tak, w trzech przypadkach. Np.przy zmianie płci lub przy zmianach w
                                  akcie urodzenia
                                  Tak było u nas- w wyniku pełnej adopcji uległ zmianie akt urodzenia
                                  (zmiena nazwiska ojca )
                                  I nikt nas nie poinformował że tak trzeba
                                  I nikt nie powiedział że to zrobiono
                                  Córce ROK temu zmieniono pesel a my dowiedzieliśmy sie przez zupełny
                                  przypadek kilka dni temu
                                  Odkręcamy teraz wszędzie uncertain
                                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 19:55
                                    Aaa uncertain
                                    No to rozumiem burdel.
    • mor_lena Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:07
      Ja też bym nie czekała, aż się ktoś zatroszczy o moje dziecko. Ale
      np. chociażby w klasie mojej córki jest kilka takich egzemplarzy. Na
      którymś z zebrań wychowawczyni przypomniała rodzicom (nie imiennie),
      że u kilkorga dzieci pielęgniarka podejrzewa skoliozę i inne wady
      postawy, rodzice dostali do domu stosowne powiadomienia wraz z
      sugestią udania się do lekarza i co dalej? No i ze 3 matki oburzyły
      się, że może i coś tam dostały, ale: a to się trzeba rejestrować, a
      terminy są odległe, a ja mam jeszcze inne dzieci i nie mam czasu, e
      tam pielęgniarka przesadza, mój syn wcale nie jest krzywy itp. itd.

      I to w szkole, gdzie jest pielęgniarka. Przemnożyć to przez liczbę
      klas, do tego dorzucić szkoły, gdzie nie ma pielęgniarki (czyli
      chyba większość) - i dane się zgodząuncertain
      • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:14
        ale: a to się trzeba rejestrować, a
        > terminy są odległe, a ja mam jeszcze inne dzieci i nie mam czasu

        Ale to jest rzeczywistość, której matki jedynaków z Warszawy nie
        rozumieją.
        • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:21
          Przepraszam, pochodzę z rodziny, gdzie była trójka dzieci i mieszkaliśmy w małym
          mieście. Opieka zdrowotna była jednym z priorytetów i w tym temacie, jak trzeba
          było, się na głowie stawało.
          Posiadanie jedynaka i mieszkanie w Warszawie niekoniecznie oznacza, że wszystko
          jest lekkie, łatwe i przyjemne.
          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:33
            I tak jeszcze, bo mnie straszliwie irytuje takie podejście 'masz jedynaka, więc
            cud-miód'. Decydowanie się na dzieci oznacza, że trzeba brać pod uwagę właśnie
            np. możliwości czasoprzestrzenne, w tym m.in. to, czy wydolimy z zapewnieniem
            właściwej edukacji, opieki zdrowotnej i uwagi. Nie tylko to, czy na żarcie
            wystarczy.
            • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:23
              Nie przewidzisz. Jeżeli, odpukać, któreś z dzieci poważnie
              zachoruje, nie będziesz biegać z pozostałymi do dentysty z
              każdą "małą dziurką" albo na przegląd. Od przeglądu powinien być
              dentysta w szkole.
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:26
                Nie, od pilnowania przeglądów i innych takich są rodzice.
                Pewnie, że w przypadku poważnej choroby dziecka inne sprawy schodzą na dalszy
                plan. Natomiast myślę, że nie ma aż tylu poważnie chorych dzieci, żeby
                usprawiedliwiać zaniedbania np. dentystyczne takiej ilości dzieci.
            • maroco1977 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:36
              Mozemy sobie porozmawiac o warunkach jakie sa w bardzo duzej ilosci wsi.Te
              dzieci nigdy miasta nie widzialy, ich rodzice moze byli w pobliskim miasteczku z
              trzy razy w zyciu i pewnie jak sie cos nie zmieni to nie zobacza.Ci rodzice
              wychowani w calkowitym ciemnogrodzie nawet nie wiedza, ze sa inni lekarze niz
              ten w przychodni.Nie maja pojecia o chorobach.Skonczyli zaledwie podstawowke o
              ile skonczyli. Znam dziecko, ktore poki do szkoly nie poszlo to nikt nie
              wiedzial, ze praktycznie nie slyszy. Inne dziecko praktycznie nie widzialo, a
              matka zwalala wszystko na jego gapowatosc, z reszta przy 6dzieci moze nawet nie
              zauwazyla. Byl chlopczyk z cukrzyca, zaczal nagle zasypiac na lekcji,
              nauczyciele poinformowali matke, ze trzeba jechac do miasta do lekarza,
              zalatwili termin, wszystko zrobili za nia, babka nie pojechala, bo podobno sie
              bala duzego miasta.W tej szkole pielegniarka jest oplacana z prywatnych
              funduszy, bo niestety juz dawno ministerswo przestalo dawac pieniadze na etat
              dla niej.Odpowiedzialnosc za dziecko ciazy przede wszystkim na rodzicach,
              dopiero potem na nauczycielach i innych.Nauczyciel nie jest od tego, by pilnowac
              terminow w przychodniach i zawozic tam chore dziecko, ale dochodzi do takiego
              absurdu, ze to robi.No bo co, nie zostawi dziecka z podejrzeniem cukrzycy samemu
              sobie. Niestety nie liczylabym na gro rodzicow z Polskich wsi. Z racji tego, ze
              moja mama jest nauczycielka i wdzialam rzeczy, ktore normalnemu czlowiekowi nie
              mieszcza sie w glowie. Bo jak moze sie w glowie miescic, ze dzieci maja pokoj w
              chlewiku obok swinek, spia na brudnym barlogu, maja wszy, tylko dlatego, ze
              rodzice przy 12dziecku nie mieli ich juz gdzie umiescic. Widzialam dzieci czarne
              jak murzynki od brudu, co na suchy chleb rzucaly sie jakby to byla szynka co
              najmniej, wychudzone, zabiedzone i widzialam tych rodzicow ojca w polu co sobie
              od niedzieli wypil i matke co probowala te wszystkie dzieciaki jakos
              ogarnac.Myslisz, ze oni maja glowe i wiedze po ''wielkich doktorach'' jezdzic,
              tak nazywaja pediatre z pobliskiego miasteczka.No ale o czym mozemy mowic, jak
              na tych wsiach ktore znam traktorem dojedziesz tylko po polnych drogach albo
              lasach i nie ma tam ani kanalizacji ani pradu. Jesli ma dziecko szczescie to
              nawet moze i dojdzie do wizyty u wioskowego lekarza, ktory przyjezdza dwa razy w
              tyg. (po wymuszeniu tego przez nauczycieli) tylko, ze nie zmienia to faktu, ze
              ci ludzie i tak lekow dla dziecka nie wykupia, bo nie beda mieli za co.gdyby na
              tych rodzicow liczyc to by sie czlowiek bardzo zawiodl.
              Inna grupa rodzicow sa ci, ktorym sie nie chce, nie chce szukac lekarza, nie
              chce jezdzic do niego,nie chce wykupywac lekow i stac w kolejkach, a lbo ci
              ktorzy uwazaj, ze dziecku nic nie jest, bo nie umiera, skoro nie umiera wszystko
              jest okuncertain nie wiem z czego to wynika, ale tych ludzi jest tez od licha. nie mam
              pojecia skad wynika taka mentalnosc, ale jedno jest pewne skutki tego
              wszystkiego sa jak te opisane w artykule.
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:42
                Przypuszczam, że może tak być, jak piszesz i jest to faktycznie przerażające.
                Tutaj jednak kłania się nie jakość systemu opieki zdrowotnej, a jakość kontroli
                wydolności wychowawczej rodziców.
                W różnych sytuacjach wiem, że szkoła/przedszkole chociażby mają prawie żaden
                system 'zmuszenia' rodziców do prawidłowego zajęcia się dzieckiem - czy to w
                kwestii zdrowia, czy zachowania, czy wychowania wręcz.
                • maroco1977 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:57
                  co da kontrola zdrowotna jesli rodzice nie beda chciec? pielegniarka wysle do
                  lekarza, a rodzice i tak nie pojada.nawet jesli w Polsce Sluzba Zdrowia bedzie
                  na najwyzszym poziomie to i tak istnieje problem leniwych, niedouczonych, nie
                  zainteresowanych rodzicow.Ich jest na peczki.moja mama ma trojke wlasnych
                  dzieci, a co roku jezdzi z masa innych dzieciakow ze szkoly po lekarzach, bo
                  rodzice sa jacy sa:/jak sie chce lekarz sie znajdzie zawsze.Mojasiostra ma
                  powazne problemy ze wzrokiem, ciagle jej sie pogarsza, ale moja mama ma czas i
                  checi jezdzic z nia po okulistach i na operacje.Takich rodzicow jest niestety za
                  malo. Przy okazji do okulisty zabiera jeszcze dzieci ze szkoly. Kuzwa mamy XXI
                  wiek a nadal trzeba doktorow Judymow i Stanislaw Bozowskich, by dzieciaki mialy
                  taka opieke jakiej potrzebuja.
        • lilka69 echtom 13.05.09, 18:32
          masz kompleksy w stosunku do "stolycy"?


          a matki jedynakow z wroclawia lub poznania dadza rade zrozumiec?
          • echtom Re: echtom 13.05.09, 21:57
            Nie mam. A co, miałam wszystkie duże miasta po kolei wymieniać? smile A "stolycę" kontrastowałam bardziej z wsią niż z moją prowincją tongue_out
            • lilka69 Re: echtom 13.05.09, 22:13
              ok. bo matki JEDYNAKOW ze STOLYCY moglyby sie poczuc lekko obrazone( czyli np. ja)
    • lineczkaa Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:08
      Moim zdaniem i po stronie rodziców i innych. Skoro moje dziecko
      spędza tyle godzin w przedszkolu to liczę, że nauczycielka zwróci
      uwagę czy na nienaturalne zachowanie, czy jakiś niepokojący objaw
      zdrowotny, który ja być może przeoczę.
      • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:10
        Ale co ty zrobisz dalej to już nie w gestii wychowawcy,czy pielęgniarki.
        Rodzic też musi chcieć.A często gęsto nie chce.
        • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:15
          > Rodzic też musi chcieć.A często gęsto nie chce.

          To myślisz że rodzice w Polsce są tak oporni i dlatego tak alarmujące dane?
        • lineczkaa Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:19
          Ja zareaguję. Ale zakładając, że coś przeoczyłam to uwaga wychowawcy
          może ruszyć sprawę. Nie ma sygnału, nie ma reakcji.
          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:22
            Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy rodzic przeoczy faktycznie
            inne zachowanie dziecka, spowodowane chorobą (nie mówię o 'uciekającym oku' czy
            innym stawianiu stóp - ale to z kolei, przy regularnym chodzeniu na
            bilanse/szczepienia, raczej wychwyci lekarz).
            • lola211 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:02
              Ja sciezki wydeptalam do przychodni i nie jestem kategoryczna w
              osądach.
              Mojemu dziecku dosc pozno zdiagnozowano nieprawidlowosci ukladu
              moczowego.Dla mnie zapalenie ukladu moczowego to byla sprawa
              bagatelna, sama przeszlam kilka razy i sadzilam ,ze to nic takiego,
              kazdemu sie moze przytrafic.Przytrafilo sie 2- krotnie
              dziecku.Wyleczono, ok- sadzilam.Uwage na problem zwrócila mi niania
              mojej cory, która wychowala 4 dzieci i dodatkowo zajmowala sie
              maluchami dorabiajac do emerytury.Stwierdzila, ze dosc nietypowe
              moja córa ma nawyki dotyczace siusiania.Majac 3lata nie korzysta z
              toalety, bedac u niej 6 godzin.Ja na to nie zwrócilam uwagi,
              sadzilam ze o prostu tak ma i nie jest to nic nadzwyczajnego.A tu
              sie w koncu okazało po badaniach, ze ok nie jest.W brode sobie
              plułam, ze jako matka powinnam byla cos zauwazuc, miec
              watpliwosci.Nie, nie mialam.A to dlatego, ze o takim schorzeniu nie
              mialam w ogole pojecia.

              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:10
                Ok, nie twierdzę przecież, że osoby trzecie są zbędne w tym temacie smile.
                Ale jednak zazwyczaj objawy choroby są dosyć oczywiste - w sensie, że coś jest
                nie tak, nie, że rodzic wie, CO dolega dziecku.
                • lola211 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:32
                  No wlasnie niezupełnie.Moze byc wiele przypadkow, ze cos jest nie
                  tak, ale rodzic nie wie, ze to jest nie tak jak byc powinno.Poziom
                  wiedzy spoeleczenstwa , nie tylko jesli chodzi o zdrowie, jest
                  naprawde dosc niski.I stad sie to tez bierze.
                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:34
                    Owszem, to kolejna sprawa - tzn. ten poziom wiedzy, brak ŚWIADOMOŚCI, że czasami
                    warto o czymś tam sobie poczytać, żeby wiedzieć, co powinno niepokoić.
                • lineczkaa Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 15:13
                  e_r_i_n napisała:

                  > Ok, nie twierdzę przecież, że osoby trzecie są zbędne w tym temacie
                  smile.
                  > Ale jednak zazwyczaj objawy choroby są dosyć oczywiste- w sensie,
                  że coś jest
                  > nie tak, nie, że rodzic wie, CO dolega dziecku.

                  Znam dziecko, które urodziło się z dużo podwyższonym napięciem
                  mięśniowym. Dziecko już mocno dorosłych rodziców. Zakochani bez
                  pamięci. Po za długim czasie okazało się, że mózg niedotleniony,
                  mięśnie nierozwinięte i szereg problemów. Pediatra nie wychwycił, oni
                  też nie, bo przecież "każde dziecko się inaczej i we własnym tempie
                  rozwija". Przypadkowa osoba zwróciła uwagę.
                  • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 16:28
                    Głuchotę i autyzm też czasem późno się rozpoznaje, bo przecież "niektóre dzieci
                    zaczynają później mówić".
              • carmita80 Re: Do lola211 13.05.09, 19:59
                Czy moglabys mi apisac cos wiecej o tym schorzeniu, dokladniej, o co
                chodzi z tym nie chodzeniem do toalety. Bardzo mnie to zaintygowalo.
                Z gory dziekuje.
                • lola211 Re: Do lola211 13.05.09, 21:10
                  U córki zdiagnozowano odpływy pecherzowo- moczowe oraz pecherz
                  olbrzymi.
                  Kilka lat leczenia i na szczescie jest ok.
                  • carmita80 Re: Do lola211 13.05.09, 21:37
                    Dzieki, poszukam i poczytam na ten temat. Pozdrawiam
          • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:25
            Owszem,nie wszystkie wady rodzic dostrzeże,ale jak już dostał skierowanie to
            niech raczy pójść chociaż spróbować umówić się do specjalisty.Zwykle udaje się.
            • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:29
              > niech raczy pójść chociaż spróbować umówić się do specjalisty.Zwykle udaje się.

              To wiadomo.
              • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:31
                Niby wiadomo,ale dużo rodziców nie próbuje.
                • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:33
                  Ale jednak zakładam że większość spróbuje. Pytanie czy przez tych co nie
                  spróbowali są takie a nie inne wskaźniki w linku z pierwszego wątku? Wątpię.
                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:34
                    Myślę, że głównie tak.
                    Jeśli z dzieckiem dzieje się coś faktycznie złego, to zazwyczaj lekarze sami
                    organizują szybkie konsultacje.
                    Jeśli 'dobrze by było coś sprawdzić', albo chodzi o 'zwykły krzywy kręgosłup',
                    albo 'małą dziurkę w zębie', to rodzicowi się musi chcieć.
                    • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:37
                      Czyli kiepscy Ci polscy rodzice wnioskuje, prawda?
                    • echtom "Mała dziurka w zębie" 13.05.09, 12:30
                      Ok, jest mała dziurka do zrobienia, dentysta w przychodni przyjmuje
                      po południu tylko raz w tygodniu. Większość pracujących rodziców
                      dla "małej dziurki" raczej nie zwolni się z pracy. Terminy
                      popołudniowe oczywiście zajęte na miesiąc-dwa naprzód - czyli
                      pozostaje iść do prywatnego albo czekać, nabijając statystykę
                      zaniedbanych "małych dziurek".
                      • e_r_i_n Re: "Mała dziurka w zębie" 13.05.09, 12:35
                        No cóż, kwestia priorytetów.
                        Ja z mała dziurką mojego dziecka jadę 200 km do dentysty, któremu, jako
                        jedynemu, młody się daje dotknąć.
                  • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:37
                    No to sadzisz że zmyślone są dane?Ze nie ma problemu?
                    • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:38
                      Jest problem.
                      • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:39
                        A tobie kropko o co właściwie chodzi?Bo jeśli tylko o to by miec inne zdanie to
                        spoko.
                        • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:41
                          Się właśnie podpiszę pod pytaniem - bo nie kumam wink
                          • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:46
                            Uważam że nie ma w Polsce należytej kontroli i opieki zdrowotnej. I tu dla mnie
                            pies pogrzebany.
                            • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:49
                              A jaka powinna być odpowiednia?
                              • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:53
                                Taka że lekarz rodzinny zna dziecko, rodzinę. Orientuje się w stanie i chorobach
                                dziecka. W szkole są kontrole. Skierowań do specjalistów nie trzeba wymuszać a
                                na wizytę nie czekać tygodniami/miesiącami.
                                • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:03
                                  kropkacom napisała:

                                  > Taka że lekarz rodzinny zna dziecko, rodzinę. Orientuje się w
                                  > stanie i chorobach dziecka.

                                  Tu się zgadzam. Ale to przede wszystkim kwestia mądrego wyboru lekarza - tzn.
                                  nie zapisanie się do pierwszego lepszego, tylko sprawdzenie, jakie lekarz ma
                                  opinie itd.

                                  > W szkole są kontrole.

                                  To jest moim zdaniem zrzucenie odpowiedzialności z rodziców.
                                  Po to są bilanse i inne takie, że na bieżąco sprawdzać stan dziecka. I
                                  wykonywanie ich powinno być monitorowane i egzekwowane.

                                  > Skierowań do specjalistów nie trzeba wymuszać a
                                  > na wizytę nie czekać tygodniami/miesiącami.

                                  Skierowania - to znowu kwestia wyboru lekarza.
                                  Czekanie na wizytę u specjalisty? Cóż, temat rzeka i jedno tylko rozwiązanie -
                                  totalna reforma systemu opieki zdrowotnej.
                                  • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:20
                                    e_r_i_n napisała:
                                    > To jest moim zdaniem zrzucenie odpowiedzialności z rodziców.
                                    > Po to są bilanse i inne takie, że na bieżąco sprawdzać stan dziecka. I
                                    > wykonywanie ich powinno być monitorowane i egzekwowane.

                                    Nie.Pielęgniarka szkolna ma doświadczenie i uwierz jest wiele wad których rodzic
                                    może nie zauważyć,bo nie wie na co zwrócić uwagę.A bilanse nie są wykonywane co
                                    roku niestety.
                                    • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:24
                                      No ale co dwa są. Plus szczepienia itd - jednak parę okazji do obejrzenia
                                      dziecka lekarz ma.
                                      • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:28
                                        Erin,piszesz o sytuacji idealnej gdzie lekarz poświęca dużo czasu na dokładne
                                        zbadanie dziecka i przeprowadzenia wywiadu z rodzicem.Nie ma tak,gdy za drzwiami
                                        kolejka długaśna.To jednak rodzić podejrzewając coś zgłasza problem,i lekarz
                                        zwraca uwagę.Jednak pielęgniarka szkolna to takie pierwsze sito.
                                        • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:33
                                          Może być tak - dlatego ja wywalczyłam przyjęcie mojego dziecka na konsultację
                                          profilaktyczną do poradni dzieci zdrowych (teoretycznie powinnam pójść do dzieci
                                          chorych, gdzie właśnie jest kilometrowa kolejka i 2 minuty na dziecko).
                                          Ja myślę, że jednak to, co i kiedy da się załatwić, to też kwestia postawy
                                          rodzica. I determinacji. I stanowczości.
                                          • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:37
                                            Tak,ale uwierz,ja ze swoją córką nie poszłabym do specjalisty,gdyby nie
                                            pielęgniarka szkolna.Nie zauważyłam i nadal nie widzę,że coś jest nie tak.
                                            • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:41
                                              No więc jak już napisałam Loli, nie uważam, że rola osób trzecich jest żadna.
                                              Piszę cały czas tylko o tym, że to głównie od poziomu świadomości
                                              rodziców zależy stan zdrowia ich dzieci.
                                              • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:13
                                                > rodziców zależy stan zdrowia ich dzieci.

                                                Zrobiłam założenie że rodzice są wszędzie tacy sami a skoro w Polsce nadal umira
                                                więcej dzieci to problem leży po stronie systemu smile
    • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:12
      Ok, ale w artykule wyraźnie jest mowa o braku dostępu do lekarzy, a
      nie olewajstwie rodziców. Nie każdy rodzic ma wykształcenie medyczne
      i trudno wymagać, żeby bez pomocy specjalisty rozpoznawał wczesne
      objawy różnych chorób. Poza tym spośród 5 podanych najczęstszych
      chorób co najwyżej 4 i 5 mogą zagrażać życiu, więc nie całkiem
      rzetelny ten artykuł.
      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:24
        Ale jest mowa np. o masakrycznej opiece stomatologicznej - jak był w szkole
        dentysta - sadysta, co z lekcji wywoływał, to była jak cię mogę. Teraz - zgroza.
        To, umówmy się, zależy w 99% od rodziców.
        Poza tym brak dostępu do pediatry/lekarza rodzinnego? Sorry, aż tak źle nie jest.
        • epistilbit Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:27
          A wiesz zadzwoniłam dziś zarejestrować się do lekarza ogólnego.
          Dostałam termin na piątek.
          No ja cie rewelka.
          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:31
            Ale nie na piątek za 3 mce, tylko w tym tygodniu.
            Też umawiając się do poradni dzieci zdrowych nie liczę na termin już,
            natychmiast. Szczególnie, że marudzę i proszę o godzinę mocno popołudniową.
            • epistilbit Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:37
              U mnie poradnia dziecka zdrowego czynna jest jeden poniedziałek w miesiącu!
              Nie mówiąc o tym że jak pani dr nie zdąży na dziecku chorym to pacjenci wbijają
              się tam w kolejkę.

              Nie będę tłumaczyć czemu, ale do lekarza w razie wystąpienia jakichkolwiek
              objawów muszę dostać się natychmiast. ot do lekarza rodzinnego powód za poważny,
              na SOR za błahy.

              Poza tym dwa dni z nieleczonym zapaleniem płuc to o 4 dni za dużo dla mnie.
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:40
                Nie rozumiem - jesteś chora, a masz wizytę w piątek dopiero? Jeśli tak, to tak
                być nie może - jeśli Cię nie przyjmą w przychodni, to NPL/Izba przyjęć. Bez łaski.
                • gofer73 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:17
                  Gdy problemem jest dziura w zębie albo wada postawy to problem leży
                  po środku - często rodzice bagatelizują tego typu sprawy a i dostęp
                  do specjalistów jest utrudniony albo kosztowny (i potem mamy
                  pokolenie próchnicy i krzywych pleców).

                  Ale artykuł mówi również i o szansach na życie dzieci przewlekle
                  chorych - i tu statystyki są przerażające bo faktycznie w
                  diagnostyce i opiece nad dziećmi przewlekle chorymi jesteśmy lata
                  świetlne za Europą. I na nic tu się zda wiedza i determinacja
                  rodziców w zderzeniu z procedurami NFZtu i niewiedzą lokalnych
                  lekarzy na których często są skazani.
                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:30
                    gofer73 napisała:

                    > Ale artykuł mówi również i o szansach na życie dzieci przewlekle
                    > chorych - i tu statystyki są przerażające bo faktycznie w
                    > diagnostyce i opiece nad dziećmi przewlekle chorymi jesteśmy lata
                    > świetlne za Europą. I na nic tu się zda wiedza i determinacja
                    > rodziców w zderzeniu z procedurami NFZtu i niewiedzą lokalnych
                    > lekarzy na których często są skazani.

                    Tutaj niestety prawda - dlatego ja w ogóle, żeby nie było, nie jestem wielką
                    obrończynią naszego systemu opieki zdrowotnej, wręcz odwrotnie.
                    I czytam Twojego bloga i chylę czoła.

                    Faktem jest jednak, że jest, jak jest i rodzic w takiej sytuacji musi mieć
                    pewność, że robi wszystko, co trzeba, żeby zapewnić dziecku profilaktykę.
                    • gofer73 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 14:04
                      e_r_i_n napisała:


                      >
                      > Faktem jest jednak, że jest, jak jest i rodzic w takiej sytuacji
                      musi mieć
                      > pewność, że robi wszystko, co trzeba, żeby zapewnić dziecku
                      profilaktykę.
                      >

                      Wiesz, to nie takie proste - niby skąd ma rodzić mieć taką pewność?
                      Od lekarza rodzinnego, który np. onkologiczne dziecko widział raz w
                      życiu wczasie swoich studiów?

                      Znam matkę, dziecka, które z powodu pewnego schorzenia
                      profilaktycznie powinno być objęte wsparciem respiratora (takie są
                      światowe standardy). Ona o tym wie, ale lekarze uważają że naczytała
                      się bredni i że profilaktyka jej synowi jest niepotrzebna.

                      Sytuacja jest patowa - brak profilaktyki - dziecko przestaje
                      samodzielnie oddychać. Ale jak już przestanie to lekarze chętnie się
                      nim zajmą.

                      czy wiesz jak bardzo sfrustrowanym człowiekiem można się stać w
                      takiej syuacji?
                      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 14:09
                        gofer73 napisała:

                        > Wiesz, to nie takie proste - niby skąd ma rodzić mieć taką
                        > pewność?
                        > Od lekarza rodzinnego, który np. onkologiczne dziecko widział raz > w życiu
                        wczasie swoich studiów?

                        Wybierając kompetentnego lekarza. Szukając informacji, jakie badania warto
                        dziecku zrobić w danym okresie życia. Konsultując się z kilkoma lekarzami.
                        Myślę, że jednak to jest do zrobienia.


                        > Znam matkę, dziecka, które z powodu pewnego schorzenia
                        > profilaktycznie powinno być objęte wsparciem respiratora (takie są
                        > światowe standardy). Ona o tym wie, ale lekarze uważają że
                        > naczytała się bredni i że profilaktyka jej synowi jest
                        > niepotrzebna.

                        Wszyscy bez wyjątku? I nie przemawiają do nich argumenty i 'papiery'? Jeśli tak,
                        to faktycznie można się załamać.
                        • gofer73 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 14:26
                          e_r_i_n napisała:


                          > Wybierając kompetentnego lekarza. Szukając informacji, jakie
                          badania warto
                          > dziecku zrobić w danym okresie życia. Konsultując się z kilkoma
                          lekarzami.
                          > Myślę, że jednak to jest do zrobienia.

                          Zgoda - to się da zrobić pod warunkiem, że jest się przytomnym,
                          oczytanym, rodzicem, który potrafi zakwestionować "autorytet"
                          lekarza. A dyskutujemy tu o rodzicach wogóle a nie o obytych
                          użytkowników internetu, wsród których się obracamy np. na emamie
                          >
                          >
                          > > Znam matkę, dziecka, które z powodu pewnego schorzenia
                          > > profilaktycznie powinno być objęte wsparciem respiratora (takie

                          > > światowe standardy). Ona o tym wie, ale lekarze uważają że
                          > > naczytała się bredni i że profilaktyka jej synowi jest
                          > > niepotrzebna.
                          >
                          > Wszyscy bez wyjątku? I nie przemawiają do nich argumenty
                          i 'papiery'? Jeśli tak
                          > ,
                          > to faktycznie można się załamać.
                          >
                          >
                          Mi raz taki polski autorytet powiedział co mogę sobie zrobić z
                          zachodnimi publikacjami na temat profilaktyki i że w tym szpitalu to
                          on rządzi. Szpitala nie mogłam już zmienić bo to był top level który
                          mogłam w Polsce osiągnąć.
                          Jeśli jesteś skazana na specjalistyczną opiekę w danym rejonie (a co
                          gorsza na dany NFZ, który za te opiekę płaci albo i nie) to
                          faktycznie może to się skończyć tak jak opisana przeze mnie sytuacja.

                          I nawet jeśli lekarz zrozumie to i tak potem wszystko się może
                          rozbić o NFZ który zawsze za coś nie zapłaci (bo w pewnych sferach
                          temat "profilaktyka" dla NFZ po prostu nie istnieje).
                          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 15:57
                            gofer73 napisała:

                            > Zgoda - to się da zrobić pod warunkiem, że jest się przytomnym,
                            > oczytanym, rodzicem, który potrafi zakwestionować "autorytet"
                            > lekarza. A dyskutujemy tu o rodzicach wogóle a nie o obytych
                            > użytkowników internetu, wsród których się obracamy np. na emamie

                            No tak, to jest to, o czym się czasami pisze - że na posiadanie psa często
                            trzeba mieć pozwolenie, do adopcji trzeba się przygotować - a dziecko może mieć
                            każdy i niekoniecznie podchodzi do tego z właściwym zaangażowaniem.

                            To o czym piszesz w temacie opieki specjalistycznej jest faktycznie porażające uncertain.
                            • gofer73 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 16:19
                              e_r_i_n napisała:

                              >> No tak, to jest to, o czym się czasami pisze - że na posiadanie
                              psa często
                              > trzeba mieć pozwolenie, do adopcji trzeba się przygotować - a
                              dziecko może mieć
                              > każdy i niekoniecznie podchodzi do tego z właściwym zaangażowaniem.
                              >
                              > To o czym piszesz w temacie opieki specjalistycznej jest
                              faktycznie porażające
                              > uncertain.
                              >
                              to nie do końca tak. W trudnych (podkreślam - trudnych medycznie)
                              przypadkach często przeszkodą jest niedostępność informacji - np. z
                              powodu bariery językowej (bo wiele najnowszych publikacji jest np po
                              angielsku) albo miejsca jej publikacji (internet). I znam
                              najlepszych rodziców pod słońcem, którzy pewnych rzeczy nie
                              przeskoczą no bo po prostu nie mają takiej możliwości albo upłynie
                              wiele czasu zanim tego się nauczą. Tę rolę powinien za nich przejąć
                              lekarz, ale w większości przypadkow ma te same ograniczenia co i
                              oni. A dla dziecka może być już wtedy za późno uncertain

                              Niestety - takie mamy realia tu i teraz, ale z drugiej strony trochę
                              zaczyna się zmieniać na plus zarówno jeśli chodzi o opiekę
                              specjalistyczną jak i o dostepność informacji. Mentalność rodziców
                              rownież jest już lepsza...
        • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:46
          > Poza tym brak dostępu do pediatry/lekarza rodzinnego?

          Dostęp jest, gorzej z wypisaniem skierowania do specjalisty.
          Rodzinni i pediatrzy często bagatelizują różne symptomy. Część
          rodziców zrobi w takiej sytuacji badania prywatnie, część uwierzy
          lekarzowi, że nie ma powodu do niepokoju.
          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:49
            Jak się nie ma zaufania do lekarza, to się go... zmienia?
            Albo udaje się na konsultację do innego?
            • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:52
              "część uwierzy lekarzowi, że nie ma powodu do niepokoju."

              To chyba nie było o braku zaufania?
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:57
                Ok, racja. Ale to już jest inna bajka - kompetencje lekarzy.
            • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 11:52
              Powiem tak,zmienić mogę jak mam wybór.Jak nie mam troszkę trudniej.
              • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 12:19
                Np. na wsi trudniej.
                • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:18
                  Na wsi często jest niemożliwa zmiana lekarza bo jest fizycznie jeden do wyboru.
                  • maroco1977 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 13:58

                    > Na wsi często jest niemożliwa zmiana lekarza bo jest fizycznie jeden do wyboru.
                    >
                    o ile jest na wielu wsiach jest jeden na cala gmine
        • pelagaa Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 08:45
          > Ale jest mowa np. o masakrycznej opiece stomatologicznej - jak był
          > w szkole dentysta - sadysta, co z lekcji wywoływał, to była jak
          > cię mogę.

          W szkole mojego dziecka jest stomatolog i darmowe sprawdzanie zebow.
          Ostatnio dostalam karteczke do podpisu, ze wszystko z zebami jest
          OK. Tak sie jednak zlozylo, ze bylam u swojego stomatologa kilka dni
          pozniej i Mlody byl ze mna i poprosilam, zeby pani rzucila okiem na
          Mlodego tez. Okazalo sie, ze Mlody ma schorzenie, ktorego pan ze
          szkoly nie zauwazyl, choc pokazane mi - LAIKOWI jest JUZ dla mnie
          widoczne. O ile mnie mozna wybaczyc, ze tego nie zuwazylam sama, o
          tyle stomatologowi juz nie bardzo. I taka to mamy opieke medyczna w
          ramach ubezpieczenia.
          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 10:44
            Czyli to dowód, że może lepiej, żeby rodzic wybrał dziecku dobrego lekarza
            (niekoniecznie prywatnie) i dopilnował, jak taka 'profilaktyka' przebiega.
            • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 10:49
              Erin,ale z drugiej strony do ilu lekarzy mam chodzić,żeby mieć pewność?Jak
              specjalista mówi nie ma problemu to ja dalej i dalej szukam lekarza aż któryś
              powie,ze owszem jest problem?
              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:04
                Ja mówię raczej o podstawowej opiece. Chodzę z Młodym oczywiście do dentysty.
                Poza tym zrobiłam mu kontrolne USG brzucha i węzłów chłonnych i morfologię i z
                wynikami poszłam do starannie wybranego pediatry.
                Wiadomo przecież, że nie ma sensu raz w roku robić dziecku wszelkich dostępnych
                badań.
                Rutynowe badania + pogłębiona diagnostyka, jeśli lekarza pierwszego kontaktu coś
                niepokoi.
                • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:19
                  O ten starannie wybrany pediatra.Piszesz to z perspektywy dużego miasta,gdzie
                  ten wybór jest.Zrozum,ze wielu rodziców nie ma takiego wyboru.I jakie badania
                  powinien rodzic sam z siebie wykonać i z wynikami do lekarza się udać,skoro ten
                  nie zauważa konieczności ich zrobienia.
                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:36
                    gryzelda71 napisała:

                    > O ten starannie wybrany pediatra.Piszesz to z perspektywy dużego
                    > miasta,gdzie ten wybór jest.Zrozum,ze wielu rodziców nie ma
                    > takiego wyboru.

                    Ze wsi i tak zazwyczaj dojeżdża się do miasta, a w nich raczej, nawet tych
                    małych, jakiś wybór jest. Ja nie mieszkam w dużym mieście całe życie - wiem, jak
                    wygląda ono w małym miasteczku. Więc to nie jest moje wydaje_mi_się.
                    No i przede wszystkim - kwestia priorytetów.

                    > I jakie badania powinien rodzic sam z siebie wykonać i z wynikami > do lekarza
                    się udać,skoro ten nie zauważa konieczności ich
                    > zrobienia.

                    Biorąc pod uwagę nagłaśnianą coraz bardziej konieczność profilaktyki, nietrudno
                    zdobyć takie informacje.
                    • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:42
                      Erin,proszę
                      nie zawsze rodzić ma możliwość i czasowo i logistycznie do lekarza pierwszego
                      kontaktu jeździć np 30 km,zwłaszcza kiedy dziecko często i gęsto choruje..No,ale
                      w tej materii wykłócać się nie będę.
                      I skoro znasz badania które rodzić dla własnego spokoju powinien zrobić to
                      proszę napisz?Czy to tajemna wiedza i nie podzielisz się nią?
                      • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:46
                        Erin po prostu już zapomniała, jak się żyje w małym mieście, i
                        patrzy na sprawę ze swojej nowej perspektywy.
                        • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:53
                          Przepraszam, ale może jednak nie mów mi, czy zapomniałam. Za często tam jestem,
                          mam rodziców itd. Ba, moje dziecko sporo czasu tam spędza i czasami choruje.
                      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:52
                        Skoro dziecko często i gęsto choruje, to i tak do lekarza jeździ, tak? Jaki
                        problem zapytać o ewentualnie profilaktyczne badania (tym bardziej konieczne,
                        jeśli częstotliwość chorób wysoka).

                        gryzelda71 napisała:

                        > I skoro znasz badania które rodzić dla własnego spokoju powinien
                        > zrobić to proszę napisz?Czy to tajemna wiedza i nie podzielisz się > nią?

                        Żadna tajemnica - zresztą nawet o tym wątek tutaj był.
                        USG brzucha i węzłów chłonnych + morfologia z rozmazem i kał na pasożyty.
                        • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 11:59
                          Odnośnie eskapad do lekarza pisze w ramach twojego starannie dobranego lekarza
                          pierwszego kontaktu.O ile do specjalisty mogę zaplanować dłuższy wyjazd,to z
                          każdą dolegliwością jeżdżenie do innego miasta,bo tam ten starannie wybrany
                          specjalista jest już problemem.
                          Badania to inna inszość.To,ze mój lekarza daje mi skierowania do każdego
                          specjalisty jakiego sobie wymyśle(oczywiście nie wymyślam,jeśli nie mam
                          podejrzeń)i na różne badania to nie znaczy,że każdy jeden lekarz robi tak samo.
                          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:00
                            Jak lekarz nie da skierowania, to się zapłaci za badanie. USG + morfologia to
                            jakieś 100 zł. Raz na rok - wychodzi mniej niż 10 zł miesięcznie. Nie majątek,
                            nawet dla osób ubogich.
                            • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:06
                              Wiesz ja nie uboga,ale nie wyrokuje co dla kogo mało,a co dużo.I problem nie w
                              tym,ze to mniej niż 10 zł miesięcznie,tylko w tym,ze to 100 na raz.
                              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:12
                                Jak wiesz, że 100 na raz to dużo, to odkładasz 10 miesięcznie. Zawsze mnie dziwi
                                wielkie 'halo' wokół kosztów kolonii czy wyprawki szkolnej. To nie są wydatki z
                                zaskoczenia.
                                Jak już mówiłam - kwestia priorytetów. Dla mnie oczywiste, że myślę o zdrowiu
                                mojego dziecka. M.in. dla swojego czystego sumienia i spokojnego snu.
                                • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:20
                                  Erin,odkładam 10 miesięcznie i czekam 10 miechów aż mnie będzie stać na
                                  badanie?Proszę....
                                  A tak z ciekawości,masz jakieś problemy ze stanem zdrowia dziecka?Choruje ma coś
                                  przewlekle,albo wymaga częstych wizyt u lekarza?
                                  • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:26
                                    gryzelda71 napisała:

                                    > Erin,odkładam 10 miesięcznie i czekam 10 miechów aż mnie będzie
                                    > stać na badanie?Proszę....

                                    Ale o co prosisz? Wiesz, że badanie trzeba zrobić, więc odkładasz.
                                    A jak nie daj Boże dzieje się coś złego i badanie trzeba zrobić JUŻ? Też
                                    rozkładasz ręce bezradnie?

                                    > A tak z ciekawości,masz jakieś problemy ze stanem zdrowia
                                    > dziecka?Choruje ma coś przewlekle,albo wymaga częstych wizyt u
                                    > lekarza?

                                    Nie, nie mam większych problemów.
                                    • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:31
                                      Jak badanie już,to nie ma zmiłuj lekarz musi dać skierowanie.No chyba,że to już
                                      bo ja tak chcę,a nie ma żadnych wskazań.
                                      I tak myślałam,ze twoje dziecko zdrowe.
                                      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:34
                                        gryzelda71 napisała:

                                        > I tak myślałam,ze twoje dziecko zdrowe.

                                        Tyle, że artykuł mówi głównie o profilaktyce, więc to akurat, że moje zdrowe,
                                        nie ma tu znaczenia.
                                        • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:36
                                          Artykuł owszem,ale cala rozmowa w innym poszła kierunku.
                                          Życzę nadal bezproblemowego pod względem zdrowi oczywiście dzieckasmile
                                          • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:38
                                            Nie zauważyłam - ja cały mówię o roli rodzica w profilaktyce zdrowotnej dzieci.
                                            • gryzelda71 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:40
                                              Ja nie tylko o roli rodzica.Znaczy gadka szmatka.
                                              • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:44
                                                Sorry, ale w tej 'odnodze' dyskusji o niczym innym, niż profilaktyce, raczej nie
                                                było.
                    • echtom Erin 14.05.09, 11:50
                      Podziwiam Cię, że jesteś Supermatką, gratuluję znajomych, którzy też
                      są Superrodzicami, ale otwórz się na prostą prawdę, że "przerażające
                      statystyki" z artykułu nie wynikają w y ł ą c z n i e z tego, że
                      wszyscy rodzice oprócz Ciebie i Twoich znajomych mają w doopach
                      swoje dzieci.
                      • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 11:56
                        Nie jestem supermatką. Daleko mi do niej. Natomiast wolę dmuchać na zimne, niż
                        rozpaczać - i akurat zdrowie mojego dziecka to jest coś, na co ZAWSZE musi być
                        czas i kasa. Z domu takie podejście wyniosłam.

                        Wiem, jak wygląda opieka zdrowotna w Polsce. Mnie czasami też trafia ku...ca.
                        Tyle, że w takiej sytuacji nie rozkłada się rąk i nie mówi 'trudno mi, więc w
                        nosie mam', tylko 'trudno jest, więc sama muszę szukać'.
                        • echtom Re: Erin 14.05.09, 12:06
                          'trudno jest, więc sama muszę szukać'.

                          I tak zareaguje każdy normalny rodzic w razie jakiejś poważnej
                          sprawy, natomiast niekoniecznie w przypadku sprawy drobniejszej, a o
                          tym chyba rozmawiamy. Normalny rodzic pojedzie choćby na koniec
                          świata, żeby leczyć dziecko np. z nowotworem (a słaba wczesna
                          wykrywalność nie jest w y ł ą c z n ą winą rodziców), natomiast
                          niekoniecznie będzie się tłukł 200 km z każdą małą dziurką w zębie.
                          • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 12:10
                            Ach, dziękuję za nazwanie mnie nienormalną wink
                            Cóż, wolę pojechać 200 km (przy okazji spędzić weekend na mazurach), niż leczyć
                            dziecku zęby na siłę lub pod narkozą.
                            Poza tym nie mówimy o jeżdżeniu Bóg wie gdzie, tylko szukaniu DOSTĘPNEGO i
                            SENSOWNEGO lekarza w otoczeniu. Co często wymaga jedynie zachodu i trochę czasu,
                            nawet nie kasy.
                            • gryzelda71 Re: Erin 14.05.09, 12:15
                              Pewnie tak samo chętnie jeździłabyś te 200km,gdyby nie mieszkali tam twoi rodzicesmile
                              • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 12:17
                                Pewnie mniej chętnie, a przede wszystkim pewnie w ogóle tej akurat dentystki bym
                                nie odkryła wink. A że odkryłam i był to pierwszy stomatolog, który sobie poradził
                                z moim dzieckiem, to stała się naszym stałym lekarzem.
                            • echtom Re: Erin 14.05.09, 12:21
                              > Ach, dziękuję za nazwanie mnie nienormalną wink

                              Sorry za nieprecyzyjną konstrukcję mojej wypowiedzi i wynikającą z
                              niej nieumyślną implikację wink
                              • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 12:27
                                Spoko wink Nie żebym się dotknięta czuła.
                        • echtom Re: Erin 14.05.09, 12:10
                          > Z domu takie podejście wyniosłam.

                          Widzisz, jak to różnie na ludzi działa. Moja matka zawsze miała
                          pier...ca na punkcie chorób, lekarzy itp., a skutek jest taki, że
                          łażenie po lekarzach budzi we mnie nieodparty wstręt i idę tylko
                          wtedy, kiedy naprawdę muszę.
                          • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 12:13
                            Nie wyniosłam z domu hipochondryzmu, tylko dbanie o zdrowie i podejście, że to
                            jest coś, jak już napisałam, na co kasa i czas muszą być.
                          • e_r_i_n Re: Erin 14.05.09, 12:14
                            I tak samo wyniosłam np. nawyk regularnych wizyt u dentysty i leczenia zębów jak
                            trzeba, a nie jak bolą. Bardzo to sobie chwalę - nie wiem, co to leczenie
                            kanałowe czy innego tego typu atrakcje.
    • mama_kotula Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 15:12
      CytatW życiu bym nie czekała, aż KTOŚ się zatroszczy o to, czy z moim dzieckiem wszystko ok. I w otoczeniu raczej mam samych takich rodziców. Skąd więc te dane?

      Wiesz, Erin, żeby cię jeszcze bardziej dobić - niektórzy mają podane niemalże na tacy i nie korzystają.

      W przedszkolu u córki były - jak co pół roku - konsultacje logopedyczne. Dzieci przebadane, w szatni wielkie ogłoszenie, kilka dni wcześniej, że dnia tego i tego od 14.00 do 17.00 (czyli w standardowym czasie odbioru dzieci z przedszkola) będzie obecny logopeda i będzie możliwość rozmowy z nim odnośnie do wyników badania u swojego dziecka - ewentualne skierowanie do poradni, ćwiczenia itp.
      Przyszło 7 osób, na 20-kilka osobową grupę. Rozumiem, że reszta niezainteresowana, bo chodzi przecież _tylko_ o to, że dziecko sepleni czy nie wymawia R.

      No więc jeśli tak samo wygląda to w kwestii _tylko_ lekko krzywego kręgosłupa, _tylko_ lekkiego płaskostopia czy _tylko_ jednej dziurki w zębie, to ja się absolutnie nie dziwię wynikom statystycznym. I to nie tylko jeśli chodzi o zapadłe wsie z jednym lekarzem na kilka gmin.
      • e_r_i_n Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 15:55
        No więc właśnie mi o to chodzi - że jednak poza szczególnymi przypadkami,
        wszystko ostatecznie rozbija się o świadomość i poczucie odpowiedzialności rodziców.
      • echtom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 16:34
        > No więc jeśli tak samo wygląda to w kwestii _tylko_ lekko krzywego kręgosłupa,
        tylko_ lekkiego płaskostopia czy _tylko_ jednej dziurki w zębie, to ja się
        absolutnie nie dziwię wynikom statystycznym.

        Ok, tylko zauważ, że artykuł ma dramatyczny tytuł "Polskie dzieci UMIERAJĄ
        częściej niż...", a z treści okazuje się, że największym problemem zdrowotnym są
        wady postawy i próchnica. Dlatego uważam go za mało rzetelny.
      • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 16:54
        > adania u swojego dziecka - ewentualne skierowanie do poradni, ćwiczenia itp.
        > Przyszło 7 osób, na 20-kilka osobową grupę. Rozumiem, że reszta niezainteresowa
        > na, bo chodzi przecież _tylko_ o to, że dziecko sepleni czy nie wymawia R.

        U nas chyba pół grupy chodzi do logopedy (nam zwróciła na to uwagę
        przedszkolanka) i zakładam że reszta dzieci po prostu nie musi chodzić. Z jakieś
        dziesięć lat wcześniej jednak w szkole siostry przebadano dzieci pod tym kontem,
        dano skierowania i rodzice w większości faktycznie olali sprawę ("moja Hania
        przecież pięknie mówi").
        • mama_kotula Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 17:29
          Cytat U nas chyba pół grupy chodzi do logopedy (nam zwróciła na to uwagę przedszkolanka) i zakładam że reszta dzieci po prostu nie musi chodzić.

          Wiesz, ja bym jednakowoż poszła do tego logopedy choćby po to, aby usłyszeć że jest wszystko w porządku - to dosłownie chwila, nie? smile
          A tak, to widać jak jest. Bo to _tylko_ wada wymowy.
          • kropkacom Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 17:37
            > Wiesz, ja bym jednakowoż poszła do tego logopedy choćby po to, aby usłyszeć że
            > jest wszystko w porządku - to dosłownie chwila, nie? smile

            Gdyby była możliwość w przedszkolu to też bym poszła. Nie było. Poszliśmy sami
            do logopedy bo przedszkolanka stwierdziła że się przyda. Ale nie oceniam tych
            którzy nie poszli bo jednakowoż nie wszystkie dzieci mają "_tylko_ wada wymowy".
            Co innego jak zlekceważy się już konkretne objawy.
            • mama_kotula Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 18:15
              CytatAle nie oceniam tych którzy nie poszli bo jednakowoż nie wszystkie dzieci mają "_tylko_ wada wymowy". Co innego jak zlekceważy się już konkretne objawy.

              Nie jestem kompetentna, aby ocenić czy moje dziecko ma "konkretne" objawy, czy to seplenienie jest normą rozwojową u 4-latka, prawda? I jeśli mam logopedę praktycznie pod nosem, w godzinach kiedy i tak jestem w przedszkolu, w dodatku dziecko już jest przebadane i praktycznie cała sprawa potrwa 5, góra 10 minut to wolę pójść, dowiedzieć się czy jest ok czy nie. Nawet jeśli uważam, że moje dziecko nie ma absolutnie ŻADNYCH problemów z wymową. Bo to jednak nie moja działka.
              • guderianka Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 22:39
                Bo to jednak nie moja działka

                Ha wink
                W zerówce wszystkie dzieci dostały wezwanie do logopedy-na zajęcia
                korygujące wady wymowy.W tym moja rozgadana córka, która pełnymi
                zdaniami zapylała od 14 mca życia, a w międzyczasie u logopedy kilka
                razy z nią byłam (przy okazji bytności u innych specjalistów )
                Z zainteresowaniem przedstawiłam pani logopedzie przebieg
                poprzednich wizyt i ocenę specjalistów, spytałam gdzie ona u córy
                wady wymowy widzi. Wdałam się w dyskusję w trakcie której pani
                próbowała udowodnić,ze w zasadzie wszyscy źle mówią, poprosiła bym
                wypowiedziała "sz" i "s" -po czym stwierdziła że ja również źle
                mówię. Na moje pytanie jak ona radzi sobie ze swoją wada
                ("r"francuskie i jakoś przedniojęzykowo ) nic nie powiedziała ale
                przyznała że dziecię do niej jednak chodzić nie musi

                Ergo- zajęcia z panią logopedą odbywały się w przedszkolu za
                dodatkową opłatą (od dzieciaka 24zł/mc za 4 spotkania). Jak mniemam
                pani hurtowo wszystkie dzieci uznała za potrzebujące jej opieki..
                • mama_kotula Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 14.05.09, 12:03
                  CytatErgo- zajęcia z panią logopedą odbywały się w przedszkolu za
                  dodatkową opłatą (od dzieciaka 24zł/mc za 4 spotkania). Jak mniemam
                  pani hurtowo wszystkie dzieci uznała za potrzebujące jej opieki..


                  Guderianko, ale to jest zupełnie inna sprawa, nie sądzisz?

                  Tu nie było wezwania na "zajęcia korygujące wady wymowy dla wszystkich" tylko było przeprowadzone badanie i możliwość konsultacji wyników na miejscu, bez potrzeby latania do poradni i tak dalej - no mówię, na tacy podane. Spora różnica imho. I jeszcze raz mówię - naprawdę mi korona z głowy nie spadnie, jeśli poświęcę dosłownie 10-15 minut na to, aby dowiedzieć się, że wszystko jest w porządku, mimo, że na 99% to wiem. A jeśli będą jakieś rażące wątpliwości (typu opisanych przez ciebie wątpliwości natury finansowej tongue_out), to zupełnie inna sprawa.

                  Śmieszy mnie to poniekąd - każdy rodzic musiał podpisać zgodę na badanie dziecka przez logopedę, zastanawiam się po co jednak podpisywał, jeśli i tak ma wyniki tego badania w rzyci.
    • babcia47 Re: Odpowiedzialność za dziecko - rodziców czy in 13.05.09, 17:20
      zgodzę się z Toba, ze jednak ten "wredny socjalizm" dbał o
      dzieci..uwazam, ze oszczednośc na lekarzu, pielegniarce i
      stomatologu w szkołach jest pozorna, bo prędzej czy później dzieci
      juz jako mlodzież lub dorośli musza korzystać z drogich zabiegów,
      leczenia..Ja w szkole miałam regularne badania i przeglądy zębów,
      szczepienia były robione w szkole, na czas kosztem kawałka jakiejś
      lekcji, najczęściej wychowawczej, gdy zauwazono jakies niepokojace
      objawy rodzic dostawał skierowanie na wykonanie badań, konsultacje u
      specjalisty, oszczedzało to czas i skracało drogę od zdiagnozowania
      problemu do leczenia..mało tego ponieważ zawsze byłam "mała, drobna,
      do niczego nie podobna" zostałam na podstawie takiego badania
      skierowana na zajęcia wyrównawcze, bezpłatne, 2x w tygodniu po 2
      godziny gdzie były prowadzone zajęcia "ogólnorozwijowe" z elementami
      jogi, gir sportowych..i oczywiscie zabawy..gdzie te czasy. Obecnie
      rodzice zagonieni w ramach pracy i codziennych zajęć czesto nawet
      nie maja kiedy zauwazyć, ze coś dzieje sie ze zdrowiem
      dziecka..wychodzi dopiero gdy organizm odmawia posłuszeństwa
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka