Mam dolka psychicznego :(

09.06.09, 12:56
Mam dołka psychicznego
Piszę to co teraz czuje i mysle,
zlapalam chyba dolka psychicznego wszystko mnie poprostu
przytloczylo.
Mam dosc tego mieszkania w ktorym mieszkam, wiem ze jest wielu ludzi
ktorzy zyja podobnie jak ja
ale ja juz chyba nie mam sily.Jeden pokoj kuchnia bez lazienki,
grzanie wody na gazie i
kapiel w wanience niemowlecej Najbardziej mi szkoda dzieci , mecza
sie w takich warunkach
nie wiem jak mam im pomoc Malo tego to jeszcze zostalam oszukana
i nie wiem jak sobie mam
poradzic, mieszkanie jak sie okazalo zostalo zadluzone na kwote 1400
zl !!! a pieniadze na czynsz
podawalam swojemu niedoszlemu ojczymowi.PECH jaka ja glupia i
naiwna.Wyszlam z blokow swojej
matce i wprowadzilam sie do tej NORY.A teraz jakby mogli to nawet
wywalili by mnie z tego
ala '' mieszkania''i tylko slysze ze to mialo byc dla mojego brata
bo on teraz nie ma gdzie mieszkac itp. itd.
A JA ???!! Dzieci mam buntowane ze jak to : jeden pokoj dwoch synow
corka i ja, ze tak nie mozna
z dwoma dorastajacymi synami , to co mam zrobic ?? Isc do
przytulku??
Wynajac?? Ale za co??Nie stac mnie i tyle,
w dodatku wogole jeszcze ten dlug.Jest jedna osoba ktora mi pomoze
by otrzymac mieszkanie
z urzedu ale musze splacic dlug.Naprawde czasem brakuje mi juz sil
do zycia, czasem jest dobrze czasem zle
ale nie chce sie poddawac ze wzgledu na dzieci, to one podtrzymuja
mnie na duchu choc wiem ze tez chcialy by zmienic
nasze zycie.Czasami uslysze jak miedzy soba mowia ze chcieli by sie
wyprowadzic , miec swoje pokoje i
normalna lazienke.Nie wiem ? Moze pojsc do jakiegos psychologa?
Jestem sama z dziecmi, nie mam tak
naprawde komu sie wygadac, moze wtedy by mi troszke ulzylo.Ktos
powie narzeka a ma na internet ma komputer
i co z tego ,to zasluga moich dzieci ze sa choc troszke zaradniejsze
niz ja.Czasami sobie mysle
rodziny gdzie widac pelna patologie , maja mieszkania ktore
swiadomie zadluzaja a pieniadze przeznaczaja
na alkohol i inne uzywki one maja lzej w zyciu.A osoby naprawde
ktorym naleza sie godne warunki i mieszkaniowe
i bytowe ktore docenily by radosc nowego mieszkania dostaja kopniaka
w tylek i to takiego ze czasami nie wiedza jak sie nazywaja
Smutne jest czasem
zycie.
Nie krytykujcie mnie prosze , poprostu siedze i pisze to co mysle i
w obecnej chwili czuje.
Emocje pozniej troszke opadna i znow zycie bedzie sie toczylo jak do
tej pory.
A i Wasze komentarze moze troche mi i pomoga i podpowiedza jak dalej
zyc.Jak sobie poradzic? Jak rozwiazac
swoje problemy?
    • ewma Re: Mam dolka psychicznego :( 09.06.09, 13:21
      skorzystaj z pomocy jakiegoś psychologa,czasami ktoś z zewnątrz
      pomaga inaczej spojrzeć na to to wszystko.
      A czy starałaś sie o mieszkanie socjalne lub komunalne?
      A co z ojcem twoich dzieci ,on nie może wam pomóc?
    • pati9.78 Re: Mam dolka psychicznego :( 09.06.09, 13:38
      Aiso 38 bardzo Ci współczuję. Nie za bardzo wiem, co Ci doradzić,
      gdyż nigdy nie byłam w podobnej sytuacji.Mogę tylko trzymać kciuki
      za Ciebie i życzyć jak naszybszej zmiany Twojej sytuacji
      mieszkaniowej. A gdzie jest ojciec dzieci, dlaczego jesteś z tym
      wszystkim sama?
    • aisa_38 Re: Mam dolka psychicznego :( 09.06.09, 16:31
      A wiec tak.Ojciec dzieci mieszka w innym miescie z drugiego zwiazku
      ma troje dzieci.Nigdy nie moglam liczyc na jego pomoc.Alimenty?
      Owszem mam 560 zl. na 3 dzieci, ktore ojciec dzieci chcial obnizyc
      bo dla niego to bardzo az za bardzo duzo, mam zasilek rodzinny
      +zasilek pielegnacyjny na syna.Dzieci mam naprawde dobre, chca sie
      ksztalcic i to najwazniejsze.Praca? Pracuje owszem, ale zarabiam
      naprawde smieszne pieniadze ( nie bede wymieniac tu firmy).Opieka
      spoleczna? Ponoc mi sie nie nalezy ( sasiadom ktorzy pija i oszukuja
      panstwo im tak a jakze pomoc sie nalezy).Oszustom zawsze lepiej
      bedzie sie zylo.Ja niestety nie umiem''kombinowac'' i nie mam tejze
      pomocy z opieki.
      • pati9.78 Re: Mam dolka psychicznego :( 10.06.09, 00:07
        Aiso w takim razie juz nie tylko Ci wspólczuję, ale i podziwiam. W
        końcu mimo wszystko jakoś sobie radzisz i musisz radzić.... dla
        dzieci, a z tego, co piszesz masz je wspaniałe. Trzymaj się
        kochana...Dziwie się, że taki mały odzew na Twój post. Może napisze
        coś jakaś emama, która była w podobnej sytuacji? A nie masz
        możliwości podjęcia lepiej płatnej pracy?...
      • lejla81 Re: Mam dolka psychicznego :( 10.06.09, 10:03
        A ile masz tego długu?
        • aisa_38 Re: Mam dolka psychicznego :( 10.06.09, 10:54
          A wiec z praca to bylo tak ,
          gdy urodzil sie pierwszy syn ze wzgledu na jego chorobe nie moglam
          isc do pracy
          wiec zarejestrowalam sie w posrednictwie pracy.Pozniej przyszedl na
          swiat drugi syn
          wiec dla mnie pracy nie bylo bo male dzieci w tym jeden chory
          itp.itd.Z czasem juz
          wiek nie ten co trzeba.W sumie w pup bylam zarejestrowana 11
          lat.Pozniej na swiat
          przyszla cora i czas jakos tak zlecial ze
          powiedzialam ''dosc''.Zaczelam pracy szukac na wlasna
          reke i znalazlam, najwazniejsze ze z rejestracja ( gdziez bym
          pozniej na starosc szukala renty)
          a nie chcialabym na starosc byc na utrzymaniu dzieci.Ale w dalszym
          ciagu szukam lepiej platnej pracy.
          A co do pytania lejla81 dlug jest okropny bo 1400 zł.Wiem ze jakos
          to musze spalcic bedzie ciezko wiem
          ale coz.Stare powiedzenie ze " Z rodzina to sie najlepiej na zdjeciu
          wychodzi jeszcze jak jestes po srodku,
          bo jak z boku to wytna" jest naprawde Szczera prawda.
          • paolka_82 Re: Mam dolka psychicznego :( 10.06.09, 12:33
            Kochana wiem że to nie jest pocieszenie ale dług 1400 zł to naprawde nie tragedia.
            Opisze po krótce sytuację z mojego życia, może to cie na duchu podniesie.
            Teraz juz jest w miare dobrze ale jak byłam w liceum -czyli jakies 10 lat temu-
            coś co miało byc interesem życia moich rodziców padło niemal z dnia na dzień.
            Zostali niemal z niczym i do tego sługiem na kwote ok 220 tys. Ojciec to typowy
            przedstawiciel minionej epoki, co to przekwalifikować się nie ma chęci i
            sposobu, mama na etacie państwowym z pensją 1200. Na utrzymaniu ja i młodszy
            brat. Po opłaceniu rachunków i wszelkich rat kredytowych zostawało na życie
            150zł-na cały miesiąc. W lato było zbieranie jagód, w zime praca chałupnicza. Do
            dzisiaj sie dziwię jak nam sie udało przezyć. Notoryczny brak pieniedzy, przy
            tym połowa kredytów poza mozliwoscią spłacania, więc zaczęły się licytacje
            komornicze i inne tego typu rzeczy. Wesoło nie było... Moja mama jest jednak
            chyba czarodziejką bo u niej w ręku kazda złotówka rozciągała sie w jakiś
            tajemniczy sposób do 5 złotych. W takiej stagnacji trwalismy ładnych kilka lat,
            ciągle majac nadzieje , że nie znajdzie sie chętny na nasz dom. Całe szczęście
            że to wszystko było przed tym całym boomem na budownictwo, myślę że teraz
            znalazłby sie kupiec już na pierwszej licytacji.
            "Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno..." jak to pisał ks. Twardowski.Po
            trezch latach negocjacji z bankiem doszliśmy do ugody, komornik odstąpił od
            licytacji, odsetki zostały umożone, a do spłacenia został tylko jeden
            kredyt-jakieś 80 tys.Ojciec ma rente i dorywczo dorabia, mama ciągle na tym
            samym etacie ale pobiera własnie od 3 miesięcy emeryture. W zasadzie teraz to
            juz jest lajcik w porównaniu z tym co było.
            Konkludując- kochana , nie ma na świecie sytuacji bez wyjścia. Nie wiem w jakim
            wieku masz dzieci, ale jeśli to nastolatki, to mogą dorywczo dorabiać, każda
            złotówka ci sie przyda. Wiem jak to jest gdy ma się 6 zł na dzien i za to trzeba
            przeżyć. Szukaj koniecznie dodatkowych zajęc, dobre i 30 zł w miesiącu. I nie
            trac nadziei.
            Ani to co dobre, ani to co złe nie jest nikomu dane na zawsze. Pozdrawiam
            ciepło i życzę "wyjścia na prostą".
            • magda010 Re: Mam dolka psychicznego :( 10.06.09, 15:39
              Dzieci przede wszystkim docenia cieplo jakie im stworzysz i twoje
              starania.. nie zawsze do szczescia potrzeba koniecznie swojego
              pokoju. Akurat tym sie nie martw, kazde dziecko marzy o pokoju, a
              wiele dzieci tego nie ma i nie musi miec. Tak samo my dorosli mamy
              duzo marzen, ktore nie musza sie spelnic. Dzieci nie maja tobie
              niczego za zle. Nie trac nadziei, szukaj lepszej pracy, rozgladaj
              sie za wynajmem czegos w rozsadnej cenie i z lepszymi warunkami.
              Dlug 1400 zl to faktycznie nie jest wielka sprawa, da sie splacic
              malymi krokami, moze ktos pomoze. Na pewno nie jest latwo samotnie
              wychowywac dzieci, ale grunt to stac twardo na ziemi. Dzieci masz
              juz chyba dosc duze - one kiedys same znajda prace i cie odciaza
              finansowo, a nawet pomoga. I nie ma w tym zadnego wstydu, jest cala
              masa dzieci, ktore pomagaja rodzicom, w koncu w rodzinie sie sobie
              pomaga.
    • basi-a157 do aisy !! 11.06.09, 16:49
      aiso napisalam na priv, postaram sie choc troszke Ci pomoc w sprawie
      dlugu.Moze wspolnymi silami cos Ci pomozemy.
      Pozdrawiam Cie Basia
Pełna wersja