aisa_38
09.06.09, 12:56
Mam dołka psychicznego
Piszę to co teraz czuje i mysle,
zlapalam chyba dolka psychicznego wszystko mnie poprostu
przytloczylo.
Mam dosc tego mieszkania w ktorym mieszkam, wiem ze jest wielu ludzi
ktorzy zyja podobnie jak ja
ale ja juz chyba nie mam sily.Jeden pokoj kuchnia bez lazienki,
grzanie wody na gazie i
kapiel w wanience niemowlecej Najbardziej mi szkoda dzieci , mecza
sie w takich warunkach
nie wiem jak mam im pomoc Malo tego to jeszcze zostalam oszukana
i nie wiem jak sobie mam
poradzic, mieszkanie jak sie okazalo zostalo zadluzone na kwote 1400
zl !!! a pieniadze na czynsz
podawalam swojemu niedoszlemu ojczymowi.PECH jaka ja glupia i
naiwna.Wyszlam z blokow swojej
matce i wprowadzilam sie do tej NORY.A teraz jakby mogli to nawet
wywalili by mnie z tego
ala '' mieszkania''i tylko slysze ze to mialo byc dla mojego brata
bo on teraz nie ma gdzie mieszkac itp. itd.
A JA ???!! Dzieci mam buntowane ze jak to : jeden pokoj dwoch synow
corka i ja, ze tak nie mozna
z dwoma dorastajacymi synami , to co mam zrobic ?? Isc do
przytulku??
Wynajac?? Ale za co??Nie stac mnie i tyle,
w dodatku wogole jeszcze ten dlug.Jest jedna osoba ktora mi pomoze
by otrzymac mieszkanie
z urzedu ale musze splacic dlug.Naprawde czasem brakuje mi juz sil
do zycia, czasem jest dobrze czasem zle
ale nie chce sie poddawac ze wzgledu na dzieci, to one podtrzymuja
mnie na duchu choc wiem ze tez chcialy by zmienic
nasze zycie.Czasami uslysze jak miedzy soba mowia ze chcieli by sie
wyprowadzic , miec swoje pokoje i
normalna lazienke.Nie wiem ? Moze pojsc do jakiegos psychologa?
Jestem sama z dziecmi, nie mam tak
naprawde komu sie wygadac, moze wtedy by mi troszke ulzylo.Ktos
powie narzeka a ma na internet ma komputer
i co z tego ,to zasluga moich dzieci ze sa choc troszke zaradniejsze
niz ja.Czasami sobie mysle
rodziny gdzie widac pelna patologie , maja mieszkania ktore
swiadomie zadluzaja a pieniadze przeznaczaja
na alkohol i inne uzywki one maja lzej w zyciu.A osoby naprawde
ktorym naleza sie godne warunki i mieszkaniowe
i bytowe ktore docenily by radosc nowego mieszkania dostaja kopniaka
w tylek i to takiego ze czasami nie wiedza jak sie nazywaja
Smutne jest czasem
zycie.
Nie krytykujcie mnie prosze , poprostu siedze i pisze to co mysle i
w obecnej chwili czuje.
Emocje pozniej troszke opadna i znow zycie bedzie sie toczylo jak do
tej pory.
A i Wasze komentarze moze troche mi i pomoga i podpowiedza jak dalej
zyc.Jak sobie poradzic? Jak rozwiazac
swoje problemy?