Dodaj do ulubionych

Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie?

09.06.09, 23:33
Boze,mam dosyc.Mam kochanego,kochajacego i ogolnie na prawde fajnego
meza,ale zeby za dobrze nie było moj maz ma jedna,ale wielka wade.
Jest kierowca,ktory mimo wielu wypadkow w zyciu nadal nie potrafi
sie pohamowac!Jestesmy ze soba prawie 6 lat,jestesmy szczesliwym
malzenstwem,mamy 5 letnia coreczke,wiedzie sie nam niezle,mamy fajna
prace i tych ahow i ohow chyba tyle,bo to co moj maz robi na
drodze...Nie moge tego zaakceptowac.Dwa lata temu omal nie zginal w
wypadku,ktory sam spowodowal.Jakos sie poskladalismy po tym,zaufalam
mu na nowo,obiecywal,blagal,prosil,znow obiecywal i z malymi
wyjatkami robi to samo.Ja nie moge zrozumiec jak osoba
inteligentna,majaca dobra pozycje w firmie,cieszaca sie szacunkiem
moze tak odpier...na codzien,w zyciu???No jak?! Codziennie
przynajmniej 2 wykroczenia,potem moje prosby,a czesciej
grozby,zadyma (nie histeryzuje, sa realne zagrzenia),jego
tlumaczenie sie,potem przyznawanie mi racji i na koniec obiecanki,
ze wiecej tak nie zrobi...i co?I znowu robi sad. Jak alkoholik,ćpun,
ktory wiecznie obiecuje,ze skonczy z nałogiem,ale nic z tego!
Ja juz nie wiem jak mam rozmawiac z tym czlowiekiem.Nienawidze go za
to,ze naraza nie tylko swoje zdrowie i zycie,ale tez innych a do
tego po raz kolejny moze w obrocic w gowno to co razem
wypracowalismy.Zwyczajnie tez ma w dupie moje nerwy(mocno
naruszone), spokoj i dobro rodziny. A jednoczesnie to osoba,ktora z
zewnatrz moglaby swiecic przykladem we wszystkich innych dziedzinach.
Dzisiaj juz tego tak nie opisze jak mialam zamiar to zrobic i
przepraszam za haos w poscie,ale na prawde jestem tym totalnie
wykolejona sad. Dodam,ze rodzina wie o problemie i tesciu co jakis
czas dzwoni, pyta, doradza, ja sie mu skarze,ale to nic nie daje.Nie
na dluzej.Po prostu- totalnie oporny typ. Z boku (i z jego
tlumaczenia) wyglada to tak,ze on musi wyprzedzic,musi nie dac sie
wyprzedzic,musi zaliczyc 3/4 podwojnych ciaglych i mase innych
glupich rzeczy zrobic.Tak jakby byl uzalezniony od tego...Moze
zwiazek maja wczesniejsza praca- pracowal jako przedstawiciel
handlowy,medyczny a wiadomo, tam liczy sie czas.
Moze jakas terapia? Musze cos zrobic bo na prawde nie wytrzymam i
nie bedzie wiecej łez, lamentow,scen melodramatycznych,obietnic itp.
tylo spakuje dziecko,siebie i tyle nas bedzie widział.
Moze i bym tak zrobiła,bo finansowo jestem niezalezna,ale my sie po
prostu kochamy i zalezy mi na tym malzenstwie.
Znacie takie typy? Borykacie sie z takimi problemami?
Pozdrawiam i z gory dziekuje
Obserwuj wątek
    • kitka20061 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 09.06.09, 23:57
      Jak dla mnie zupełnie nieodpowiedzialny. Jak chce zabic siebie to proszę bardzo, ale jak wiezie dziecko, żonę czy kogokolwiek innegoto powinien troche myślec i czuć sie za nich odpowiedzialny.
      Sama lubię szybko pojeździć, ale trzeba znać granice.
      Ja bym takiemu zabrała samochód i niech jeździ komunikacja miejską to sie może rozumu nauczy. A do samochodu bym z nim nie wsiadła, kupiłabym sobie drugi i sama jeździła.
      • katharsisss Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 00:08
        Mi to raczej wygląda na jakis nałóg, który wymaga leczenia u specjalistyuncertain
        • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 00:13
          Mnie tez wlasnie tak to wyglada. W bani mi sie nie miesci,ze mozna
          cos zle zrobic (celowo badz nie), wspolnie z zona rozwazyc,ze to
          było glupie,przeprosci i obiecywac,ze juz nie...bla,bla,bla
          a za dzien, dwa a moze juz za godzine zrobic cos podobnego- masakra!
          Chyba do psychiatry go wysle a na predkosc mu blokade załoze. Do 120
          km/h. Nie moge mniej bo czesto autostrady uzywamy wink
          Macie moze jeszcze jakies pomysly?
          Dodam tylko,ze w polowie sytuacji małz smie twierdzic,ze grubo
          przesadzam.Owszem, awanture robie mu czasem straszna,ale trzeba byc
          ruska baba zeby utrzymac nerwy na wodzy skoro ktos kilka lat juz tak
          robi...
      • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 00:09
        Masz racje. Jezu, tak sie zastanawiam ile morlanych gadek mozna
        przyjac na klate i znowu robic to samo??? Tak chyba tylko faceci
        potrafia.W sumie niby latwy przepis:kup auto,jezdzij sama,a on jak
        chce sie zabijac, prosze bardzo.Tylko,ze ja po pierwsze nie chce
        zeby gnojek sie zabil bo bede k...jego zobowiazania splacac potem
        (serio,teraz juz o takich konkretach mysle),no i zwyczajnie nie chce
        dziecko ojca pozdrawiac a siebie faceta.Kocham go niestety sad
        Mam taki totalny metlik w glowie...
        Nie wspomniałam tez o tym,ze w jego przypadku samochod to niezbedne
        narzedzie pracy i nie wchodzi w gre odebranie mu go i puszczenie
        gnojka tramwajem wink.Ja tez jezdze,ale niestety wada wzroku
        (powazna) ostatnio mi sie poglebia i gorzej mi sie prowadzi sad
        Fajnie- jeden głupi, drugi slepy!
        Chcialabym na chwile moc wejsc w jego łeb i zrozumiec
        mechanizmy,ktore nim kieruja. Jak mozna miec tak daleko posuniete
        zle nawyki?!
        dzieki za odzew
        Pozdrawiam
        • bozenka78 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 07:33
          To co ja moge poradzić, to sprezentowanie mezowi kursu bezpiecznej jazdy. Takie
          kursy sa zazwyczaj bardzo atrakcyjne dla kogos, kto kocha jezdzic samochodem, bo
          sa organizowane na torach, na lotniskach, zajecia prowadza zawodowcy, np. byli
          rajdowcy. To jedyna mozliwosc, zeby pojezdzic bezpiecznie w bardzo trudnych
          warunkach na sliskiej, nierownej nawierzchni, omijajac przeszkody i wtedy
          dopiero czlowiek sobie zdaje sprawe, jak nieadekwatna do tych warunkow jest jego
          szybkosc. Zeby isc na taki kurs trzeba dobrze jezdzic, wiec sa tam sami
          doswiadczeni kierowcy, ale kazdy potem zaczyna jezdzic wolniej.
          Moralne gadki odnosza tu raczej skutek przeciwny do zamierzonego.
          Pan musi sie sam przekonac do zwolnienia.
          • smoothy_pi O! To jest to! 13.06.09, 00:23
        • madame_edith Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:39
          Smoothy, uważam, że czczym gadaniem, nawet zobrazowanym youtubem, niewiele
          wskórasz, bo Twój mąż potrzebuje adrenalinowego kopa. Taki typ pewnie i samochód
          jest być może najprostszym narzędziem wyładowania energii (nie to żebym go tu
          tłumaczyła z głupoty). Pogadaj z nim niech się zapisze na jakąś krav magę albo
          inne napie..alanki i wyładowuje się w bezpieczny sposób. Bo to jest silniejsze
          niż rozsądek.
          Jak to nie pomoże - przesadź go w jakieś pierdzikółko, seicento albo jakiegoś
          innego króla szos wink Wtedy raczej nie porządzi wink
          • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 12:35
            On sie wyzywa po za praca basen,gory...krav maga? Coz to takiego? Na
            joge chce go wyslac. Wiesz co jest najgorsze? On ta swoja jazde
            uprawia niezaleznie od stresow! Zawsze ma potrzebbe zeby tak wlasnie
            jezdzic. Masakra! Ja sie spiesze kiedy sie spiesze,a on zawsze!
            Tak,kupilabym mu malucha tylko niestety do naszego biznesu potrzeba
            duzego auta,a za tym idzie duza pojemnosc,mocny silnik...ajjjjjjjjjj
            • madame_edith Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 23:29
              No niestety Twój chłop taką jazdę lubi, ciężko Ci będzie go odzwyczaić, o ile w
              ogóle to możliwe (osobiście wątpię). Z tymi sportami to miałam na myśli bardziej
              adrenalinę niż sam tylko wysiłek. Jakiś boks, czy inne judo. Krav maga to
              izraelski system walki wręcz smile
              Powodzenia Ci życzę i żeby ten baran nic nikomu nie zrobił
              • smoothy_pi Dzieki madame_edith 12.06.09, 23:44
                za krav magę
      • lilka69 kitka 10.06.09, 08:06
        a co to znaczy w ustach kobiety "szybko pojezdzic". i gdzie tak szybko jezdzisz?
        • donkaczka Re: kitka 10.06.09, 08:24
          a co lilka, uwazasz ze kobieta nie moze szybko jezdzic?
          zabrac Cie na przejazdzke?? wink
          zapewniam, ze kobieta tez moze miec zylke do szybkiej sportowej jazdy i jezdzic
          lepiej niz niejeden facet
          • landri83 Re: kitka 10.06.09, 22:05
            > zapewniam, ze kobieta tez moze miec zylke do szybkiej sportowej jazdy i jezdzic
            > lepiej niz niejeden facet

            Oczywiscie, ze moze, tylko szybko nie znaczy lepiej. Szczerze mowiac, zenuje mnie "sportowa" jazda na polskich drogach.
            • franczii Re: kitka 11.06.09, 00:19
              Zenujaca jest sportowa jazda na kazdej publicznej drodze a nie tylko na polskiej.
              • marzeka1 Re: kitka 11.06.09, 11:11
                No ale dla panów pełnych ułańskiej fantazji to kwintesencja męskości pewnie.
        • kitka20061 Re: kitka 10.06.09, 10:23
          lilka69 napisała:

          > a co to znaczy w ustach kobiety "szybko pojezdzic". i gdzie tak szybko jezdzisz?

          Szybko pojeździć to np. wcisnąć gaz do dechy i zobaczyc ile mogę wycisnąć z mojego samochodusmile
          Kiedys z mojej firmy dostałam w nagrode kurs w Akademii Bezpiecznej Jazdy, nauczyłam sie tam m.in. prowadzenia samochodu w warunkach o obniżonej przyczepności, poznałam zachowanie samochodu w różnych sytuacjach zagrożenia oraz sposoby ich uniknięcia, uczyłam się prawidłowych zachowań i odruchów koniecznych, aby bezpiecznie poruszać się w ruchu drogowym. W czasie kursu jeździłam tez na autodromie w Legionowie. Kurs odbywał sie na Lotnisku na Bemowie, jesli dobrze pamietam jesteś z Warszawy a wiec polecam, bo to niesamowite przeżycie i uczy pokory za kierownicą. Tam właśnie mogłam "szybko pojeździć" czyli wycisnąć ile sie da z auta. Miałam też przyjemnosć przejechania sie z kierowca rajdowym, ale jak dla mnie było to już zbyt ekstremalne, jak wszystko dookoła rozmywało mi się i zlewało w jedna całość.
          Ponieważ czesto wyjeżdżam służbowo za granicę czasem pozwalam sobie pojeździć szybko na autostradach w Niemczech (co dla mnie oznacza max 200km/godz, bo wiecej to juz bym nie zapanowała nad kierownicą), natomiast w pozostałych miejscach na świecie staram się jeździć zgodnie z przepisami i dostosowując sie do warunków panujących na drodze. Nawet jak mi się bardzo spieszy, to nie wyprzedzam na ciągłej, czy "na trzeciego", nie zjeżdzam co chwila z pasa na pas.
          • lilka69 Re: kitka i inne 10.06.09, 12:54
            gratuluje szkoly!
            w polsce chyba nie jezdzisz szybko. i dobrze bo tu nie ma mozliwosci.

            moim zadniem abstrahujac od ciebie szybka jazda nie jest atutem i
            czyms czym nalezy sie chwalic.uwazam, ze najwazniejsza jest jazda
            dynamiczna i np. szybkie ruszanie spod swiatel a nie slemazarne.
            • smoothy_pi Re: Lilka69 .... 12.06.09, 12:45
              Tak, tez tak mysle.Chodzi o to aby jezdzic dynamicznie, a nie
              szybko.A juz w szczegolnosci zapraszam wszystkich na szybka jazde w
              małopolskie,gorzyste tereny,z totalnie dzurawymi jezdniami wink

          • smoothy_pi Re: kitka- akademia bezpiecznej jazdy???? 12.06.09, 12:40
            Ktoras z dziewczyn tez wyzej o tym pisala. Moze to jest to? Choc nie
            wiem. bo obawiam sie, ze po tym moj maz bedzie umial co najwyzej
            lepiej wychodzic z opresji,nauczy sie jazdy w trudnych warunkach ale
            czy to go zacheci do tego aby wolniej jezdzil?Chyba sklonnosci do
            ryzyka tam mu ze łba nie wybija sad
            Gdzie takie kursy w Małopolsce? Ktos wie?
            dziekuje wszystki za odpowiedz!
            Smoothy_pi
      • jowita771 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 09:23
        > Jak dla mnie zupełnie nieodpowiedzialny. Jak chce zabic siebie to proszę bardzo
        > , ale jak wiezie dziecko, żonę czy kogokolwiek innegoto powinien troche myślec
        > i czuć sie za nich odpowiedzialny.

        Nie zgadzam się. Jak nie wiezie żony czy dziecka, to może szaleć? A inni
        użytkownicy drogi? Pomyślałaś, że z przeciwka ktoś inny może wiezie zonę czy
        dziecko albo jest chociaż normalnym kierowcą i chce jeszcze trochę pożyć?
    • joanna29 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:04
      A zastosuj terapie szokową wykorzystujac dziecko.
      Rozpłacz się i zadzwon do męża że jakis gnojek omal nie rozjechał
      Wam córki na przejsciu dla pieszych, że pędził jak szalony, gdybys
      nie szarpneła córki na na chodnik to by doszło do tragedii.
      Nastepnie naskocz na niego, że to taki sam idiota jak Twój maż,
      nawstawiaj mu o nieodpowiedzialnej szybkiej jezdzie co chwila mówiac
      ze mogliscie corke stracic, a maz jak tak jezdzi to kogos corke moze
      zabic. Niegdy sie nie przyznawaj, że to zagralas. Jak bedziecie
      jechac razem to mu przypominaj ze szybki samochod omal corki Wam nie
      zabił. Moze zycie corki do niego przemówi.
      Ja taka histerie odegrałam w innych okolicznosciach, chodziło jednak
      o bezpieczeństwo syna i poskutkowało, postawiłam na nogi cala
      rodzine i przechodniow.
      • aurita Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:07
        Ty i dziecko nie powinnyscie z nim jezdzic. Niestety on moze zabic takze siebie
        (ubezpiecz go dobrze, przynajmniej bedziesz cos z tego miala) i postronnych ludzi...
      • smoothy_pi Joanna29 12.06.09, 12:50
        Asiu,moze bym i tak zrobila,ale boje sie,ze takie negatywne myslenie
        przyciaga zle wydarzenia.Z reszta juz mu tak mowilam kiedys.Troszke
        inaczej.Kazalam mu sobie wyobrazic,ze jak nasze dziecko nas straci w
        wypadku...jego koszmarna tesciowa lub moja wink bedzie wychowywac
        nasze dziecko!Nasze dziecko jest strasznie z nami zwiazane i nie
        chce z nikim zostawac a co dopiero byc wychowywane przez babcie
        zamiast ukochanych rodzicow?!zadzialalo na chwile.
        Czasem mysle,ze refleksja u faceta to chwila,mgnienie a potem znow
        to samo sad
    • klakierka Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:07
      A może zorganozować mężowi takie hobby? Niech pojeździ po torze,
      albo na jakiś terenowych sprzętach, odpowiednio zabezpieczonych, w
      miejscu do tego przeznaczonym , albo na quadach. Może jak tam
      się "wykaże" w sensie będzie miał troche kontrolowanej adrenaliny,
      to będzie w stanie jeździć normalnie po drodze.
      • donkaczka Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:21
        dokladnie, jakis adrenalinowy sport, sa kursy sportowej jazdy, plus jakis
        wstrzas, zeby przestal przeginac
        sama szybko jezdze i zdecydowanie, ale mam granice ktorych nie przekraczam, a
        juz na pewno swiadomosc, ze wioze meza i dzieci dodatkowo mi nozke z gazu zdejmuje
        facet ma glebszy problem, ujscie dla adrenaliny to jedno, a jakas pomoc
        psychologa to drugie
        a on sie zastanawia, jak bedzie wygladac wasze zycie, kiedy zabije kogos?
        kiedy zabije dziecko?
        kiedy zabije was?
        moze pozbieraj na youtube jakies drastyczne filmy z wypadkow i zrob mu pranie mozgu?

        powodzenia
      • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 12:55
        Ale ten skubaniec to jeszcze gorszy typ! Ja go obserwuje i niestety
        widze,ze u niego to cos wiecej.On nie tyle sie tak wyzywa,co ma
        cholera taki (fatalny) styl jazdy i przekonanie,ze muuuuuuuuuuusi
        sie spieszyc! K...zawsze sie spieszy,niezaleznie od tego czy
        faktycznie sie spieszy!
        Nienormalne!
    • nataliam2 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 08:29
      Ja mam z moim to samo, tyle że on nie miał wypadku. Tylko 2 stłuczki i nie ze
      swojej winy. Czasem życzę mu, żeby w końcu wylądował w rowie (ale tak żeby nic
      mu się nie stało).
      Mój mąż bardziej się z tym ukrywa. Ze mną też pędzi ale wiem, że jak jedzie sam
      to robi to jeszcze szybciej. Nie wiem co się dzieje z tymi chłopami. Kurde, żeby
      go raz policja złapała i wlepiła mu jakiś super mandat (ale tak, żeby prawka nie
      stracił bo to jego narzędzie pracy). Ale mój cudny mąż nie płaci mandatów ehhh.
      • smoothy_pi Nataliam2 12.06.09, 23:04
        Wyobraz sobie,ze moj maz tez nie placiwink.On po prostu nie przegina
        tam gdzie nie mozna (w jego mniemaniu) + radyjko CB = uchodzi mu
        płazem wink
        Moj maz statystycznie mial tez malo wypadkow biorac pod uwage to, iz
        prawko ma 14 lat a wyjezdzil jak obliczyl prawie 900 tys. km! No i
        moze pojawic sie pytanko: co rutyna robi z człowiekiem??? Tylko,ze
        statystyka statystyka,a ja wcale sie bezpiecznie nie czuje z tym,ze
        jak to mowia:'na tyle km to nie tak duzo wcale'.
        Ale wiecie co? Ogolnie jak obserwuje co faceci na drogach
        wyprawiaja, to k...oni w wiekszosci tak maja! Testosteron...
        • nataliam2 Re: Nataliam2 13.06.09, 10:13
          No mój CB ma w obu samochodach. Bez radia po prostu nie jeździ, ale mandat mi
          się zdarzy raz czy 2 razy do roku. Mnie ta jego jazda normalnie rozwala. Mój też
          ma długo prawko i jaki widać, jeśli facet jest przedstawicielem handlowym lub
          jego praca związana jest z jazdą samochodem to dostają jakiegoś małpiego rozumu.
          Myślą chyba, że są na tyle wprawieni, że mogą sobie pozwolić na więcej. Dla mnie
          to niedojrzałe podejście, bo przecież na drodze nie są sami i wszystkiego nie da
          się przewidzieć.
    • 18_lipcowa1 Znamy znamy takich 10.06.09, 08:49
      bezmyslnych,tepych kretynow stanwiacych zagrozenie dla innych na
      drogach
      Twoj maz nie powinien miec prawa jazdy, nie powinien prowadzic
      auta,a w sumie najlepiej to moze niech ma, niech od razu sie sam
      zawinie na drzewie i bedzie spokoj
      no nie znioslabym gdyby ktos z moich bliskich zginalby przez takiego
      idiote,Twoj maz jest NIEBEZPIECZNY!!!
      • phantomka Re: Znamy znamy takich 10.06.09, 08:56
        Zadne pogadanki nie wplyna na niego. Juz predzej poszukaj jakiegos
        filmu z wypadkow albo zapisz na kurs bezpiecznej jazdy, tam
        puszczaja wlasnie taki pogladowy film o ofiarach wypadkow.
        Poszukaj moze artykulow, historii rodzin, ktore stracily bliska
        osobe w wypadku, niech poczyta. Moze jego egoizm nie jest az tak
        gleboki i zrozumie, co moze zrobic wam.
        • 18_lipcowa1 Re: Znamy znamy takich 10.06.09, 09:11
          phantomka napisała:

          > Zadne pogadanki nie wplyna na niego. Juz predzej poszukaj jakiegos
          > filmu z wypadkow albo zapisz na kurs bezpiecznej jazdy, tam
          > puszczaja wlasnie taki pogladowy film o ofiarach wypadkow.


          To tez nie pomoze, pomoze odebranie prawka i auta albo niech sie pan
          szybko na drzewie zawija.
          • phantomka Re: Znamy znamy takich 10.06.09, 09:14
            No pewnie, ze to najlepszy sposob, tylko niestety niemozliwy.
            Podejrzewam, ze nawet jakby mu orawko zabrali, to dalej by jezdzil,
            tacy debile musza zrozumiec, jak bardzo sa niebezpieczni.
            • smoothy_pi Radykalnie,najprosciej zawsze najlepiej??? 12.06.09, 23:15
              Lipcowa zastanow sie przez chwile.Czyli od razu usmiercasz
              wszystkich,ktorzy jezdza za szybko?Taki rodzaj kary smierci? A co
              zrobisz z tymi co jezdza po pijaku,tak z ciekawosci?
              • 18_lipcowa1 Re: Radykalnie,najprosciej zawsze najlepiej??? 12.06.09, 23:41
                =Czyli od razu usmiercasz
                > wszystkich,ktorzy jezdza za szybko?Taki rodzaj kary smierci? A co
                > zrobisz z tymi co jezdza po pijaku,tak z ciekawosci?


                Tacy jak twoj maz sa na rowni z pijakami i najgorszymi metami nie
                godnymi zyc.
                Pasuje?
                • smoothy_pi Sorry,na takim 12.06.09, 23:48
                  poziomie nie bede z toba gadac. Przekraczasz swoje
                  kompetencje,wyrokujac czy ktos powinien zyc czy nie.
                  NIe, nie pasuje.
                  Pisze TU zeby poszukac rozwiazania,a nie odpowiadac jakiejs babie
                  mocno rozjuszonej ktorej zdanie nic nie wnosi w mojej sprawie.
                  Pouzywalas sobie o.k, a teraz wyluzuj sie. Potencjalnie nikt cie
                  dzisiaj nie rozjedzie, jesli zarac do lozka pojdziesz.
                  Moze bylam nie mila. Coz... Dostosowalam poziom.
                  • 18_lipcowa1 Smoothie 13.06.09, 10:07
                    zachowujesz sie jak wspoluzalezniona zona alkoholika
                    pozalilas sie,uslyszalas prawde, a teraz pana bronisz czepiajac sie
                    o poziom dyskusji
                    Twoj maz jest NIEODPOWIEDZIALNYM czlowiekiem, NIEBEZPIECZNYM,smiem
                    twierdzic ze gorszym niz alkoholik, narkoman i damski bokser
                    Bo nie mysli, rozumiesz?Nie uzywa wyobrazni, nie mysli o
                    konsekwencjach.
                    W Holowczyca sie bawi?
                    Popisuje? Typowy Polak, wszedzie musi byc pierwszy.


                    Czy ten kochajacy ojciec mysli o innych kochajacych ojcach i
                    dzieciach ktore przez jego glupote moga zginac????
                    Bo to jest wiecej niz prawdopodobne.
                    • smoothy_pi Lipiec18 ;-) 13.06.09, 18:58
                      Po pierwsze zdaje sie post nie byl do Ciebie,bo poza tym,ze sobie
                      pouzywalas moim kosztem (a raczej mojego meza) merytorycznie siano
                      wnosisz do sprawy.
                      Pozalilam sie,chcialam tez sie dowiedziec czy ktos ma doswiadczenie
                      z takim typem i co robic?W tej kwestii nie masz zdania.Po raz
                      ktorys: nie pytam Cie o zdanie co sadzisz na ten temat,bo doskonale
                      wiem,ze moj maz jest nieodpowiedzialny. Noie interesuje mnie
                      absolutnie twoje zdanie.Jakbym uwazala,ze jest o.k. nie pisalabym
                      posta!
                      A widzisz jakas roznice miedzy Twoimi agresywnymi postami a tymi
                      napisanymi przez innych?! Co proponuje madry/madra lipiec? Zawinac
                      sie na drzewie! Twoja propozycja jest warta tyle co jazda mojego
                      meza! A kim ty w ogole jestes zeby wyrokowac o czjejs smierci czy
                      zyciu? Typowy polski kołtun. Zakopac zywcem, zabic, zawinac na
                      drzewie. I co, uwazasz,ze to rozwiaze problem? Czyli wszyscy ktorzy
                      za szybko jezdza powinni byc wybici w pien wtedy lipce mialyby
                      satysfakcje? I to rozwiaze problem? Nie jestem slepa, umiem ocenic
                      zachowanie mojego meza, ale sorry twoje komentarze...denko.
                      Siedzisz sobie przed kompem i sie wyzlaszczasz czyims kosztem.
                      Jestes zla na takich kierowcow? O.k. ale z zyczeniami smierci to sie
                      opamietaj. Zyczac w ten sposob jestes taka sama jak ten kierowca.
                      Tez powinnas leczyc sie z agresji. Moze urlop od forum? Nie masz
                      dystansu.
                      On sie bawi w Hołowczyca,a Ty k... Brus Wszechmogacy jestes czy co?
                      Ten kochajacy tatus i ojciec mysli o innych tatusiach i dzieciach.
                      Nie miesci sie w bani, co?
                      Na szczescie odpukac,nikogo nigdy nie uszkodzil,nigdy nie zagrozil
                      zadnemu pieszemu ani innemu kierowcy.Wobraz sobie,ze jakos tak
                      szczesliwie zawsze tylko na solo z drzewkiem tudziez rowkiem...
                      Poniosla Cie wyobraznia.I nie zlorzecznikomu bo wiecej niz
                      prawdopodobne moze sie to na Tobie niekorzystnie odbic.
                      A moze zablysniesz i jakis pomysl poza zawijanskiem na drzewku
                      wylansujesz?
                      Fajny tekst z tym typowym Polakiem, ktory zawsze musi byc pierwszy :-
                      ). Przejedz sie do Chin. Tam jest fajnie. Tam wszyscy razem moga byc
                      pierwsi wink))




                      • 18_lipcowa1 Re: Lipiec18 ;-) 13.06.09, 20:14
                        Nie weszlam tutaj zeby sobie pouzywac, nie przesadzaj. Widze ze
                        bronisz mezulka ile wlezie.
                        Nie, Twoj maz jest potencjalnym zabojca rozumiesz? Nie kochajacym
                        ojcem i w zadnym wypadku nie mysli o innych dzieciach i ojcach.
                        Poziom odczuwania konsekwencji ma na poziomie 4 latka, nie doroslego
                        czlowieka.
                        Czemu mam taki wqrw? Bo moj maz jest kierowca i ojciec jest
                        kierowca, ja spedzam duzo czasu jezdzac i szlag by mnie trafil
                        gdybym trafila na kogos takiego jak Twoj maz lub nie daj boze
                        stracila bliskiego. Przez idiote rozumiesz? Czlowieka bez wyobrazni,
                        bez myslenia, bez patrzenia na konsekwencje.
                        Twojemu mezowi nalezy zabrac prawko i auto- to moja rada.

                        >
                        > Na szczescie odpukac,nikogo nigdy nie uszkodzil,nigdy nie zagrozil
                        > zadnemu pieszemu ani innemu kierowcy.Wobraz sobie,ze jakos tak
                        > szczesliwie zawsze tylko na solo z drzewkiem tudziez rowkiem...


                        Smieszna jestes. Co to znaczy, ze jeszcze nigdy nic nie zrobil? Ale
                        zrobi. I najczesciej to jest inna niewinna osoba.
                        Drzewkiem? Rowkiem? Widze ze pasujecie do siebie.




                        >
                        • smoothy_pi Re: Lipiec18 ;-) 13.06.09, 20:31
                          A masz pewnosc,ze twoj tatus i maz sa takimi "bezpiecznymi"
                          kierowcami? A moze ja bardziej krytyczna jestem niz potencjalna
                          zona?
                          Zabrac prawo jazdy? Wiesz,bez tego tez niektorzy jezdza. Niechlubny
                          rekordzista, znajomy jezdzil...9 lat tak.
                          Lipiec, strasznie restrykcyjna jestes?
                          Twoj biznes.
                          Ostatecznie mozesz miec swoje zdanie.
                          Ja meza chce zmusic zeby inaczej jezdzil, wyslac na terapie, a
                          zabieranie prawka- nie ten kaliber
                          • 18_lipcowa1 Re: Lipiec18 ;-) 13.06.09, 22:45
                            smoothy_pi napisała:

                            > A masz pewnosc,ze twoj tatus i maz sa takimi "bezpiecznymi"
                            > kierowcami? A moze ja bardziej krytyczna jestem niz potencjalna
                            > zona?


                            JEstes wspoluzalezniona. Juz go bronisz.
                            Lecz sie razem z mezem.

                            > Zabrac prawo jazdy? Wiesz,bez tego tez niektorzy jezdza.
                            Niechlubny
                            > rekordzista, znajomy jezdzil...9 lat tak.


                            No ja sie domyslam ze jak Twoj maz ma w d przepisy i zycie innych
                            ludzi to pewnie i w d mialby odebranie prawka. Jak to o nim
                            swiadczy? POMYSL.

                            > Lipiec, strasznie restrykcyjna jestes?
                            > Twoj biznes.
                            > Ostatecznie mozesz miec swoje zdanie.
                            > Ja meza chce zmusic zeby inaczej jezdzil, wyslac na terapie, a
                            > zabieranie prawka- nie ten kaliber

                            Nie, no jasne. Nie ten kaliber, za duza kara dla pirata drogowego,
                            dla zagrozenia dla niewinnych ludzi, dla dzieci, dla rodzin
                            jezdzacych na wakacje. No bajka, no jak takiemu bidusiowi prawko
                            zabrac? Gdzie wtedy bedzie leczyl swoje kompleksy jak nie bedzie
                            PANEM drog?
                • smoothy_pi Aha, Lipcowa... 12.06.09, 23:51
                  Ja nie zwracam sie z postem proszac o zdanie: co kto o tym mysli,bo
                  to jasne jak dwa razy dwa, a z prosba do tych, ktore maja podobny
                  przypadek i wiedza jak dzialac. A dzialac po to aby cos zrobic.
                  Gadki w stylu "nie powinien zyc" nic nie wnosza,poza zlem.
                  Szczesliwie na niczyje zycie moj maz nie nastal i bede walczyc o to
                  aby sie tak nie stalo! Po to szukam pomocy.
                  A moze poza usmierceniem masz cos ciekawego do powiedzenia???
                  • 18_lipcowa1 Re: Aha, Lipcowa... 13.06.09, 10:08
                    na policje podac, zeby prawko zabrali
                    nie wsiadac z nim do auta, auto sprzedac
                    • smoothy_pi Re: Aha, Lipcowa... 13.06.09, 19:04
                      Tak i sama zapier... w wieloosobowej firmie? Szefow musi byc u nas
                      dwoch. Na policje raz zdarzylo mi sie dzwonic. Wiesz co misiak
                      powiedzial? Nie uwierzysz. Kazal mi zajac sie czyms innym,uspokic
                      sie i skoro jak powiedzial: nie ma zdarzenia, nie ma interwencji.
                      Musze wsiadac z nim do auta. Pracujemy razem. Nie bede pedzila
                      dodatkowo terenowym autem rownolegle z moim mezem do pracy wink
                      To wszystko Lipiec, jest na nic. Tak jak z choroba. Potrzeba
                      leczenia przyczyny zachorowania (tu zachowania za kierownica) a nie
                      zabierania prawka jak niegrzecznemu chlopcu autka.
                      Na szzcescie powyzej dostalam mase fajnych rad od osob,ktore
                      rozumieja temat. Z autopsji czesto...
                      • 18_lipcowa1 Re: Aha, Lipcowa... 13.06.09, 20:16
                        to jak go tlumaczysz i to piszesz potwierdza ze jestescie siebie
                        warci i tego by razem sie na drzewku zawinac
                        • smoothy_pi Re: Aha, Lipcowa... 13.06.09, 20:32
                          Modl sie zebys sie z nami nie zawinela wink
                          • 18_lipcowa1 Re: Aha, Lipcowa... 13.06.09, 22:47
                            smoothy_pi napisała:

                            > Modl sie zebys sie z nami nie zawinela wink

                            Jestes bardziej chora niz twoj maz.
                            • ko_kartka Re: Aha, Lipcowa... 18.06.09, 13:55
                              Lipcowa - na terapię to ja bym siebie zapisała, w twoim przypadku - nie wierzę,
                              że takie pokłady agresji nie ujawniają się w innych sferach życia. Albo na
                              drzewko, się owinąć i daj innym żyć...

                              Smoothy:
                              Mój mąż też jeździ szybko, szalenie szybko, to daje mu jakąś adrenalinę, którą
                              po trosze rozumiem, bo też lubię jazdę autem z czasem większą niż przewidziana
                              przez KRD prędkość. Firma mu zafundowała kurs bezpiecznej jazdy - po kursie
                              powiedział, że owszem, wszyscy wracali do domu o kilkanaście km/h wolniej,
                              docenił bardzo i widzę, że faktycznie, dziś jeździ generalnie wolniej,
                              ostrożniej - gdzie może, tam sobie pedała przyciśnie, ale raczej rozważniej
                              szacuje sytuację na drodze niż kiedyś. Może i ten kurs w Waszym przypadku zda
                              egzamin?
        • smoothy_pi Re: Znamy znamy takich 12.06.09, 23:13
          Filmy juz były i pogadanki, historie tez...Wszystko!
          Musze czegos mocniejszego sprobowac.
          A wiecie co jest ciekawe? Moj maz w calej tej swojej szybkiej
          jezdzie,w tym ze czasem łamie przepisy dot.predkosci,nie respektuje
          np.podwojnej ciaglej i np.nie da sobie wytlumaczyc,ze jazde trzeba
          do warunkow dostosowac (atmosferycznych i nie tylko)...przy tym
          wszystkim jednoczesnie bardzo uwaca na takie sprawy jak pzrejscia
          dla piszych, zawsze wrzuca kierunki,nikomu nie zajezdza drogi!Shit!
          Nie rozumiem tej mieszanki!Tak jakby respektowal przepisy,a za
          chwile jakos tak sie zapedzi,zapomni...
          • 18_lipcowa1 Re: Znamy znamy takich 12.06.09, 23:42
            nie tlumacz go
            jest gosc niebezpieczny i tyle
            nie ma on nic wspolnego ze wspanialnym czlowiekiem i ojcem - jak go
            opisujesz
            • smoothy_pi Nie pier...Lipcowa 12.06.09, 23:55
              Nkogo nie tlumacze, jakbym chciala zyc w zaklamaniu to bym Tu nie
              napisala i nie szukala rozwiazan. A wyobraz sobie,ze zycie moze cie
              nie raz zaskoczyc. Wyobraz sobie,ze ktos moze byc wspanialym
              czlowiekiem i jednoczesnie zle sie zachowywac?
              Ja w tym poscie jestem zona ktora szuka pomocy,a ty kim jestes?
              Nie widze wspolnej plaszczyzny.
              Chcialas sobie pokrytykowac o.k. personalnie mnie to nie dotyka.
              • 18_lipcowa1 Re: Nie pier...Lipcowa 13.06.09, 10:09
                Wyobraz sobie,ze ktos moze byc wspanialym
                > czlowiekiem i jednoczesnie zle sie zachowywac?



                Mozna, ale Twoj maz nie jest wspanialym czlowiekiem.
                • smoothy_pi Re: Nie pier...Lipcowa 13.06.09, 19:09
                  Tak... moze i nie jest. Twoim zdaniem. Zdaniem osoby X jak dla mnie.
                  A Ty to nie jestes czasem ta lipcowa z dawnych lat? Kiedys zdarzylo
                  mi sie pare razy zajrzec na to forum i nawet odbyc z Toba pare
                  fajnych dyskusji ;_)
                  Ale to ty? Nie,nie mozliwe. Nasz dawny lipiec zlosliwy, owszem,jak
                  to lipiec,ale fajny byl, taki z polotem i nawet do dyskusji.
                  A dzisiaj tylko jakas taka zlosc zostala
                  Ja meza na terapie zapisze zeby autkiem grzecznie jezdzil, a ty
                  lipiec zglosc sie na swoja terapie: jak czerpac radosc z zycia i jak
                  nie walczyc z wiatrakami wink
                  • 18_lipcowa1 Re: Nie pier...Lipcowa 13.06.09, 20:17

                    > Ja meza na terapie zapisze zeby autkiem grzecznie jezdzil, a ty
                    > lipiec zglosc sie na swoja terapie: jak czerpac radosc z zycia i
                    jak
                    > nie walczyc z wiatrakami wink


                    Siebie tez zapisz.
                    • smoothy_pi Lipiec zrozum ... 13.06.09, 20:38
                      ze w d...sobie mozesz swoje rady wsadzic,bo w calej tej sprawie ze
                      swoja zloscia ani nic nie znaczysz,ani nic nie wnosisz.
                      Na terapie sama sie skieruj. Musisz sie maksymalnie nudzic w realu
                      ze po raz ktorys piszesz jakies swoje zdanie nikomu nie potrzebne!
                      I nawet jak ich jak zrazy na drzewo nabijac nie bedziesz, swiata nie
                      zmienisz. Nad czym ja tez bardzo ubolewam.
                      Szkoda,ze taka jestes rozzloszczona,ze nie zauwazylas,ze jestem na
                      tym forum po COS zeby przerwac ta jego jazde...
                      Uparlas sie na swoje morałki, prostej dziewczyny i trąbisz non stop
                      mocno przejeta zeby cie nikt nie wytrącil z argumentow.
                      Zawodowi kierowcy- taaaak...ci sa najlepsi wink
                      • 18_lipcowa1 Re: Lipiec zrozum ... 13.06.09, 22:48

                        > Zawodowi kierowcy- taaaak...ci sa najlepsi wink


                        oczy bys wydrapala za tego twojego potencjalnego morderce co?
      • smoothy_pi 18Lipcowa ;-) 12.06.09, 23:07
        Masz racje,calkowita,ja tez takich niecierpie i miedzy innymi
        dlatego tu pisze (choc szukam tez innych rozwiazan)zeby znalesc
        sposob i zeby choc jednego kretyna było mniej czytaj aby go powrocic
        do normalnych.
        Pamietaj,ze nie za dobrze jest zle zyczyc innym,gdyz to obraca sie
        przeciwko nam samym.A tego bys pewnie nie chciała
    • moofka Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 09:04
      no prezciez po kilku powazniejszych wykroczeniach czy mandatach nazbiera punktow
      karnych i straci prawo jazdy
      jak to mozliwe, ze taki pirat jezdzi bezkarnie
      • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 23:22
        Wytlumacze:nie zawsze powazne wykroczenia sa prawnie scigane i nie
        zawsze to,co ja uwazam za powazne wykroczenie jest nim w swietle
        prawa. Nie zawsze tez ma takie wykroczenie swoje konsekwencje (kilka
        razy). Miał kilka wypadkow. Za wszystkie zaplacil, gdy byla jego
        wina.Jak kazdy kierowca.A prawko mozna zdawac po odebraniu nastepny
        raz.Bo to Polska jest...
        Spiesze tez z wytlumaczeniem,ze wiekszosc ekscesow mojego meza miala
        m-ce przed malzenstwem a nwet zanim poznalismy sie.
        Dzisiaj przezylam szok gdy moja siostra powiedziala mi,ze w ogole to
        ja sie czepiam i nie wie jak...moj maz moze ze mna wytrzymac i... ze
        ja powinnam sie z nia pzrejechac to bym zobaczyla jak sie szybko
        jezdzi! Nota bene siostra jest przedst.medycznym a w tej branzy czas
        na wage złota. Zamurowało mnie! Ostatnio odbyla z moim mezem dluga
        trase i twierdzi,ze on sie zmienil,a ja jej zdaniem przyzwyczailam
        sie do narzekania na niego (bo kiedys bylo gorzej).
        No szok i masakra! Czyzbym nie mogla obiektywnie tego ocenic? Moja
        wlasna siostra...
    • jowita771 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 09:07
      Może to będzie dla Ciebie przykre, co napiszą, ale jeśli twój mąż spowoduje
      wypadek, w którym ktoś zginie, to niech to będzie on sam.
    • franczii Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 09:22
      Moj sie nauczyl przestrzegac przepisow. Suszenie glowy i pogadanki nic nie daly.
      Wczesniej twierdzil, ze on niektorych przepisow nie bedzie przestregal bo sa
      glupie, ograniczenia predkosci na niektorych odcinkach sa dla niego bez sensu i
      nie bedzie ich przestrzegal. Wyprzedzal w niedozwolonych miejscach i wykonywal
      ryzykowne manewry twierdzac, ze to wina innych kierowcow bo jezdza jak pierdoly
      Ograniczenie do 130 na autostradzie to glupota bo po co w takim razie
      produkuja samochody osobowe mogace rozwijac dwukrotnie wieksza predkosc.
      Medrkowal medrkowal stracil troche punktow za predkosc i inne wykroczenia w
      miescie az w koncu zabrali mu prawo jazdy na miesiac za powazne przekroczenie
      dozwolonej predkosci na autostradzie. Dopiero to go orzezwilo i od prawie dwoch
      lat sie stara i nie dostal juz zadnego mandatu choc czasem az go korci.
      • marzeka1 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 13:08
        "Jest kierowca,ktory mimo wielu wypadkow w zyciu nadal nie potrafi
        sie pohamowac!J"- twój mąż jest idiotą i niebezpiecznym osobnikiem przede
        wszystkim dla innych, zabije siebie- cóż, eliminacja, może załapie się na
        nagrodę Darwina, ale pewnie znając szczęscie takich dupków zabije innych.
        Dlaczego piszę tak ostro? Bo kiedyś, przed laty taki dupek w aucie zabił mi
        ojca, a matkę w młodym wieku uczynił wdową- dlatego nie mam zrozumienia dla
        kogoś takiego.
        Nie wiem, co możesz zrobić,ale w życiu z kimś takim nie wsiadłabym do samochodu,
        bo zwyczajnie mógłby was zabić, ciebie zabić, dziecko zabić. On jest zwyczajnie
        NIEBEZPIECZNY.
    • inguszetia_2006 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 13:25
      Witam,
      Jakim samochodem mąż jeździ?
      Pytam z ciekawości.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • marzeka1 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 10.06.09, 13:32
        Może tak jeszcze chociaż początek z tablicy rejestracyjnej, a nuż natknę się na
        niego, gdy będę jechać na wakacje?
      • smoothy_pi Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 23:26
        Mercedesem Vito, Transporterem i jak mu dam-moja Ravką
      • smoothy_pi Inguszetia_2006 12.06.09, 23:43
        Niestety,na moja niekorzysc wszystkie wymienione auta sa nowe,maja
        mozliwie najmocniejsze silniki. Wiadomo,starym bez odpowiednich
        parametrow nie da sie tak pojechac
        • inguszetia_2006 Re: Inguszetia_2006 13.06.09, 23:13
          smoothy_pi napisała:

          > Niestety,na moja niekorzysc wszystkie wymienione auta sa nowe,maja
          > mozliwie najmocniejsze silniki. Wiadomo,starym bez odpowiednich
          > parametrow nie da sie tak pojechac
          Witam.
          Nie panikowałabym aż tak na twoim miejscu. Z tego co piszesz, mąż
          jeździ dynamicznie i szybko,ale niekoniecznie źle. Przed pasami dla
          pieszych się zatrzymuje, czyli ma olej w głowie. Po podwójnej
          jeździ? Cóż... Lepiej wyprzedzać po podwójnej, jak nic nie jedzie,
          niż po przerywanej jechać na czołowe. Takich się bardziej boję.
          Jak nie gada przez komórkę w czasie jazdy i trzyma kierownicę
          oburącz, to nic mu i nam nie grozi. Na nieprzewidziane zdarzenia
          wpływu nie mamy i tak.
          Pogadaj z mężem, ale od d..y strony, powiedz mu, że wiesz, że jest
          wspaniałym kierowcą, ale nie tak wspaniali ginęli przez błędy
          innych, a jak będzie zapylał jak struś, to go ktoś wreszcie załatwi.
          Ktoś, kto jedzie 50/h, ale wyjedzie z podporządkowanej, albo zagapi
          się na czerwonym. Zresztą on o tym wszystkim wie. Nie jest idiotą,
          jeździ od lat.
          Pzdr.
          Inguszetia
    • b.bujak Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 11.06.09, 13:33
      smoothy_pi napisała:
      > Znacie takie typy?

      "poznałam" kiedyś takiego pana, co miał skłonność do szybkiej jazdy... podwójna
      ciągła, koleiny, deszcz, dwukrotnie przekroczona prędkość.... jak go "poznałam"
      to był już mało dynamicznym trupem w kostnicy - niestety, podobnie, jak mój
      narzeczony, którego zabił w zderzeniu czołowym!
      wyślij męża do psychiatry póki czas;
      albo zgłoś policji pirata drogowego;
      albo niech zacznie uprawiać jakiś sport ekstremalny
      • smoothy_pi B.Bujak 13.06.09, 00:19
        Dzieki!
    • bloopsar Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 02:52
      Moj ojciec tak ma niestety. Jak na poczatku lat 90-tych jego firma zaczela
      dobrze prosperowac i stac go bylo na dobry woz, to sie zaczelo. Wczesniej w
      maluchu czy w polonezie tez lubil docisnac, ale wiadomo, byly ograniczenia. A
      juz w BMW czy w Chryslerze to po prostu wymykalo sie spod kontroli - niewazne
      czy w 3 z matka i ze mna jechalismy na wakacje: przec cala trase ze stolicy nad
      morze ojciec MUSIAL gnac, byc pierwszy, wyprzedzac czy gorka czy zakret, no
      masakra! Wielokrotne prosby matki i moje nic nie dawaly. Albo twierdzil, ze
      przesadzamy i on swietnie kontroluje sytuacje, albo zwalnial na 15 minut.

      Przez lata zaliczyl kilka stluczek, ale niegroznych, wiec nic go to nie
      nauczylo. Raz mial dachowanie, ale nikomu nic sie nie stalo (blogoslawione BMW
      wink ) i bylo to w zimie, wiec uznal, ze to z powodu sliskiej nawierzchni - potem
      nie lubil jezdzic zima, ale poza tym nie zwolnil.

      Oczywiscie wielokrotnie zatrzymywala go policja za predkosc lub kwiatki typu
      linia ciagla, ale chyba nie ma zadnych punktow karnych - wiadomo w jaki sposob -
      to tak a propos pytania czy taki ktos szybko nie straci prawo jazdy. Niestety
      nie, jesli go stac a policja nadal bedzie tak przekupna. Szkoda, bo moze to by
      go nauczylo.

      Ojciec ma stresujaca prace i pewnie to sie po czesci przeklada na ten styl jazdy
      - wiecznie albo sie spieszy na spotkanie albo mysli jak by tu rozwiazac kolejny
      problem, ale to raczej zadne usprawiedliwienie. Poza tym on chyba lubi predkosc
      (np. na nartach tez gna byle szybciej na dol) i to zabojcza kombinacja.

      Dzis ojciec ma 59 lat, jezdzi Lexusem i nadal w miescie smiga po pasach byleby
      tylko byc pierwszym, a na trasie 200 km/h to poczatek. Ja juz z nim nie jezdze,
      ale matka tak i nic sie nie zmienia. To chyba albo zostaje na zawsze albo leczy
      sie porzadnym szokiem: duzym wypadkiem lub utrata prawa jazdy. Bo nawet na
      terapie trzeba by chciec isc, dostrzegac problem. Tez chetnie poznam jakies
      pomysly na takich rajdowcow-amatorow, bo martwie sie o ojca, ale czy jakies
      sposoby w ogole sa...? sad
      • marzeka1 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 17:07
        "martwie sie o ojca,"- a ja nie, martwiłabym się o inne osoby, które taką jazdą
        może skrzywdzić.Teraz w mediach piszą o tym pośle, który zginął w wypadku,
        sprawą był najprawdopodobniej inny, bardzo szybko jadący facet, który po wypadku
        porzucił swój samochód i zwiał z miejsca wypadku. Złapano go na drugi dzień, ma
        35 lat,pewnie też fan szybkiej jazdy.
        • mamamira Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 17:13
          Powinni zabrać takiemu prawo jazdy,chcesz się zabić,zrób to a nie narażaj
          innych.Nieodpowiedzialny dzieciuch
        • smoothy_pi Marzeka1 12.06.09, 23:40
          To oczywiste,ze Bloopsar martwi sie o ojca,czemu sie dziwisz? Jest
          zla na niego,ale martwi sie. Ty bys sie nie martwila? Owszem, jesli
          spowoduje wypadek to wszyscy beda wspolczuc tym,ktorych poszkodowal
          w nim,ale ona-corka tez bedzie ofiara!
      • smoothy_pi Bloopsar :-) 12.06.09, 23:37
        Fajnie,ze napisalas.Tego nie zrozumie nikt,kto nie ma takiego typa w
        rodzinie. Inni moga tylko wieszac psy i głosic swoje zdania.O.k. ale
        my nadal pozostajemy z problemem.I zarowno dla mnie,jak i dla Ciebie
        i naszych rodzin to,ze moj maz czy Twoj tata cytuje"zaina sie na
        drzewie" nic nie wniesie. Nie chodzi tu o to,zeby takiemu
        upier...łepek tylko o to,aby On zaczał normalnie funkcjonowac. Taki
        rodzaj resocjalizacji. I niestety jest jak piszesz.Mandaty,punkty-
        niestety nieskuteczne, Policja...szkoda gadac wink
        Moj maz niestety ma zakaz jezdzenia powyzej 130 km/h a ostatni raz
        200 na godzine jechalismy gdy mielismy auto sportowe. Sprzedane, nie
        ma i nigdy nie bedzie.Choc niestety naszymi autami "do pracy" tez da
        sie pocisnac tylko juz nie tak sad
        Co myslisz o tych kursach bezpiecznej jazdy?
        Moj maz jutro idzie (w pon.) zbadac poziom litu. Czesto on jest
        odpowiedzialny za tego typu zachowania.
        Pozdrawiam Cie i dziekuje
    • wezuriusz Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 12.06.09, 23:42
      jak ma na koncie tyle wykroczen to nie zabrali mu jeszcze prawka? a moze to ty
      histeryzujesz i za wykroczenie uwazasz przekroczenie predkosci o 20/h czy
      zaparkowanie na miejscu dla niepelnosprawnych pod sklepem?
      • smoothy_pi Moze... 12.06.09, 23:57
        Obiektywnie tego nie ocenie. Na pewno prawda lezy po srodku.
        Wszak znane nie od dzis,ze kobiety czesto przesadzaja jesli chodzi o
        ocene poczynan mezow. Oby...
        • 18_lipcowa1 Re: Moze... 14.06.09, 19:28


          smoothy_pi napisała:

          > Obiektywnie tego nie ocenie. Na pewno prawda lezy po srodku.
          > Wszak znane nie od dzis,ze kobiety czesto przesadzaja jesli chodzi
          o
          > ocene poczynan mezow. Oby...


          Jaja se robisz?
          To co on robi wg twojego opisu wola o pomste do nieba dziewczyno.
          Juz go bronisz?
    • smoothy_pi Dziękuje wszystkim,ktorzy 13.06.09, 00:14
      starali sie jakos pomoc. Kazdy ma tez prawo do swojej opinii.Dzieki
      zwlaszcza tym,ktorzy zrozumieli,ze nie tyle o opinie nt.zachowania
      mi chodzi bo zdanie na ten temat mam,a o jakos konkretna
      pomoc,zwlaszcza od osob,ktore maja podobne przypadki.
      Zyczacym smierci, radze sie dwa razy zastanowic nad takimi slowami.
      Nie jestem zla za slowa prawdy,ale cala ta prawde znam,dusze sie od
      niej,nie potrzebuje jej wiecej.Jesli ktos, Bloopsar lub ktos inny
      kto ma doswiadczenie w temacie ma ochote, zapraszam na priva.
      Dyskusja, dyskusja kazdy ma prawo wyrazac swoje zdanie, trzeba miec
      na nia czas,ja go nie mam i nie mam ochoty zyczen smierci czytac.
      Raz juz Go prawie pochowalam. Staram sie miec dystans,ale ciezko
      jest.
      I nikogo nie tlumacze,jedynie szukam pomocy,a uwazam,ze warto bo moj
      maz nie jest zlym czlowiekiem,tylko ma totalnie glupie nawyki
      Pozdrawiam
      • smoothy_pi I jeszcze cos 13.06.09, 00:18
        Na szzcescie 95% przypadkow jezdze z nim i zmuszam do prawidlowej
        jazdy wink.
        "Zawinac na drzewie" fajnie...
        Czyli wytłuc wszystkich, ktorzy cos robia zle? Sredniowiecze?
        • 18_lipcowa1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 10:11
          smoothy_pi napisała:

          > Na szzcescie 95% przypadkow jezdze z nim i zmuszam do prawidlowej
          > jazdy wink.

          Czyli masz 95 procent szans na smierc albo kalectwo. Nie wsiadlabym
          z takim gosciem do auta. Dziecko tez jezdzi?


          > "Zawinac na drzewie" fajnie...
          > Czyli wytłuc wszystkich, ktorzy cos robia zle? Sredniowiecze?


          Nie wszystkich. Tych ktorzy przez glupote i brawure sa zagrozeniem
          dla innych.
          • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 19:19
            Nie, dziecko jezdzi wlasnym autem wink).
            A widzisz jakas roznice miedzy kierowca,ktory brawurowo jezdzi i
            stwarza zagrozenie (potencjalne) a Toba,ktora chce dokonac masakry
            na takich kierowcach i na ich rodzinach przy okazji? Jestes tak samo
            faaajna jak oni. Nie bronie kierowcow,absolutnie,ale sorry nie pałam
            tez zadza zemsty na nich.A czym ich potraktowalabys?Piłą mechaniczną
            czy walcem drogowym? A moze masz jakis fajny sposob na zawijanie na
            drzewie?
            Bredzisz,bluznisz a nic konkretnego nie masz do powiedzenia.
            Taki kierowca to dno, o.k. ale takie poglady jak twoje tez nic nie
            wnosza do tematu. Tzn.nie masz nic do powiedzenia,a jednak mowisz
            tak duzo wink. Taka potrzeba?
            • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 19:21
              Moj ironiczny ton...Coz, zostałam zobligowana zeby w podobny sposob
              z toba pogadac. Podyktowalas warunki, podjelam...
            • marzeka1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 19:24
              Smoothy, próbujesz jakoś usprawiedliwiać męża, bo to twój mąż, tylko że mam w
              nosie, co się z nim stanie jako kierowcą -wariatem. U mnie w mieście rozwalił
              się ostatnio super bryką 32-latek, na szczęscie raczył zabić siebie tylko.
              Widzisz, ja PRZEŻYŁAM śmierć ojca, którego zabił szajbus drogowy, więc nie żal
              mi takich ludzi, gdy zabijają siebie, cóż- eliminacja własnych genów z puli
              ludzkości.
              Dla mnie ludzie jeżdżący jak twój mąż są po prostu niebezpieczni.I tyle.
              • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:08
                O.k. Marzeka masz racje. Mnie tez nie zal by bylo,ale co innego nie
                zalowac a co innego zyczyc smierci. Prawda?
            • jowita771 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 19:40
              > A widzisz jakas roznice miedzy kierowca,ktory brawurowo jezdzi i
              > stwarza zagrozenie (potencjalne) a Toba,ktora chce dokonac masakry
              > na takich kierowcach i na ich rodzinach przy okazji?

              Nie rozumiesz. Nie chodzi o samo9 zawinięcie się na drzewie ani o czyjąś
              satysfakcję. Chodzi o to, że dopóki Twój mąż i jemu podobni jeżdżą, to jest
              bardziej niebezpiecznie dla innych, normalnych ludzi. A jak taki człowiek
              zginie, to już jest o jednego kretyna mniej. A ludzi, którzy mogą zginąć przy
              okazji ułańskiej fantazji niektórych kierowców szkoda bardziej niż samych "ułanów".
              • marzeka1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 19:53
                Oglądam wiadomości, podają smutna statystykę wypadków,sporo osób straciło życie.
                Ile z własnej winy- głupoty, szybkości, alkoholu, a ilu to ofiary drogowych
                idiotów??
                Zrozum, kobieto, chcesz, atakuj na forum, ale to w żaden sposób nie zmieni
                problemu- masz w domu faceta, który na drodze stwarza zagrożenie swoją szybką
                jazdą. Zabije siebie- OK, jego i twój problem, tylko że często przy okazji giną
                niewinni, którzy mieli nieszczęście znaleźć się na drodze, jak ten poseł, który
                zginął w wypadku.
                • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:25
                  Ja nie atakuje,ale nie widze powodu abys ty czy lipiec zwracala sie
                  w taki sposob do mnie.
                  Jesli was tyle nerwow to kosztuje a jedyne co potrafisz na ten temat
                  napisac to rzeczy oczywiste jak to,ze taki kierowca jest
                  nieodpowiedz.ze jak zabije siebie to jego sprawa,tylko ze przy
                  okazji zgine niewinni itp.to nie pisz! Mysliscie,ze mam inne zdanie?
                  Napisalam tu nie po to aby wyczytywac to,co juz wiem ale aby znalesc
                  sposob na meza, po to abys wlasnie w wiadomosciach nie slyszala o
                  jakims tam panu X.
                  Mam sie biczowac i bic w piers,bo to moj maz?! A moze mam sie czuc
                  wspolodpowiedzialna? O co ci chodzi??? Ja go nie bronie,ale mam
                  zdanie nt.zyczenia komus smierci,na temat powtarzania czczej gadki w
                  zamian za jedna rozsadan rade!
                  Wniosek z waszej opinii jest taki. Jak kierowca zabije siebie i
                  swoja rodzine, to o.k. w koncu jest "podludziem" i jego rodzina i on
                  maja "za karę" ale jak zabije "niewinnych" czyli uczestnikow to
                  tragedia? Owszem, uczestnicy, smierc- tak, tragedia- TAK
                  tzw."Niezawinione smierci",ale ten kierowca to juz podkategoria
                  ludzka? Przekraczanie kompetencji i zabawa w Pana Boga...taka sama
                  jaka uprawia kierowca.
                  Aha zeby bylo jasne- meza nie bronie!!!
                  Juz pisalam,gdybym uwazala ze jest idealnym kierowca nie szukalabym
                  pomocy!
                  • 18_lipcowa1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 22:49
                    Masz wielki problem z rozumieniem tekstu pisanego. Prostego.
                    TAK, taki kierowca jest WINNY, jest podludziem bo SWIADOMIE naraza
                    siebie i innych.
                    Czego nie rozumiesz i jak prosto trzeba ci to tlumaczyc?
              • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:14
                Abstrahujac od tego,ze chodzi akurat o mojego MEZA a nie twojego czy
                kogos tam, to i tak jestem daleka zeby gadac w ten sposob, ze fajnie
                by bylo jak ktos taki sie zabije,bo jednego kretyna mniej.
                Ani taki duren jak moj maz,ani np. pani/pan lipiec nie moze zabawiac
                sie w pana boga.
                Czyli waszym zdaniem szkoda czasu na to aby rozum takiemu przywracac
                lepiej ostre ciecie- i po kretynie?
                Nie rozumiem,mam swoje zdanie. I jesli chodziloby o waszego meza
                osobiscie nie zalezaloby mi aby go zredukowac jako zlo totalne,ale
                chcialabym aby w bani mu sie poprzestawialo i zaczal normalnie
                jezdzic
                Smierc- radykalne posuniecie,ale czy jedyne?
                • marzeka1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:19
                  Widzisz, należę do tych osób, które gdy słyszę, że zginął kierowca, który
                  prowadził po pijaku czy pędził 150km po naszych cud-drogach, to mówię "jednego
                  kretyna mniej". Serio, nie żal mi ich.
                  Wiem jednak, że to twój mąż o zwyczajnie nie chcesz być młodą wdową, a dziecko
                  sierotą, bo tatuś zaszalał na drodze, dlatego pewnie gdyby mój mąż miał
                  skłonność do takiej jazdy też mówiłabym, krzyczała, kłóciła się... przecież nie
                  życzę śmierci twojemu mężowi, bo nie o to tu chodzi...
                  • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:42
                    Dla scislosci,zeby wszystkich do jednego wora nie wrzucac, moj maz
                    NIGDY nie wsiadlby do auta chocby po malenkim piwku,a 150km na godz.
                    to nawet na autostradzie nie jezdzi. Ukrecilabym mu łeb i tyle.
                    Marzek,co innego powiedziec jednego kretyna mniej,a co innego na zaś
                    zyczyc komus smierci. Tak na wszelki wypadek...
                    • 18_lipcowa1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 22:50
                      smoothy_pi napisała:

                      > Dla scislosci,zeby wszystkich do jednego wora nie wrzucac, moj maz
                      > NIGDY nie wsiadlby do auta chocby po malenkim piwku,


                      oh jeju jaki dobry kierowca!!!!
                    • ko_kartka Re: I jeszcze cos 18.06.09, 14:03
                      Eeee... 150 km/h na autostradzie to jest ta szalona prędkość, za którą
                      skazujecie na śmierć? To czym wy jeździcie, hulajnogami?
            • 18_lipcowa1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:18
              A czym ich potraktowalabys?Piłą mechaniczną
              > czy walcem drogowym?


              Najchetniej. Jak szkodliwe chwasty.

              Tzn.nie masz nic do powiedzenia,a jednak mowisz
              > tak duzo wink. Taka potrzeba?

              Taka potrzeba i nic na to nie zrobisz.Mozesz nie czytac, ale sie nie
              oburzaj bo akceptujesz idiotyzm mezulka.
              • smoothy_pi Re: I jeszcze cos 13.06.09, 20:45
                Nie akceptuje, idiotko! Jesli nie kumasz,nic na to nie poradze! Po
                prostu uczepilas sie swojej wersji i tak sobie przy niej trwasz.
                Odpieram twoje ataki (powodu nie rozumiem i nie zamierzam sie
                zaglebiac),ale wybacz Lipiec, z bledu cie zawsze wyprowadze
                • 18_lipcowa1 Re: I jeszcze cos 13.06.09, 22:51
                  smoothy_pi napisała:

                  > Nie akceptuje, idiotko! Jesli nie kumasz,nic na to nie poradze! Po
                  > prostu uczepilas sie swojej wersji i tak sobie przy niej trwasz.
                  > Odpieram twoje ataki (powodu nie rozumiem i nie zamierzam sie
                  > zaglebiac),ale wybacz Lipiec, z bledu cie zawsze wyprowadze

                  Z bledu mnie zawsze wyprowadzisz?Osmieszasz sie.
                  Z jakiego bledu dziewczyno?
                  A te wyzwiska to juz brak argumentow czy tak zazarcie bronisz
                  swojego drogowego mordercy?
    • b.bujak Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 13.06.09, 22:12
      smoothy_pi napisała:
      > on musi wyprzedzic,musi nie dac sie wyprzedzic,

      znam to uczucie!!!
      tez miewam takie sytuacje, gdy jadę autem, wcześniej coś mnie już nakręciło
      nerwowo (oczywiscie najczesciej praca), sprowokuje mnie jakiś inny kierowca
      (niestety jestem wrażliwa na takie zaczepne spojrzenia).... i noga staje się
      ciężka!
      i wiesz jaką mam na to receptę? zagryzam zęby, ustawiam TEMPOMAT (to zbawienie
      na takie sytuacje!), odstawiam nogę od pedałów i głęboko oddycham starając się
      opanować emocje - jest jednak niezbędny warunek skuteczności... trzeba chcieć,
      bo to wymaga siły woli;
      jeśli macie w aucie tempomat to zasugeruj mężowi używanie go w sposób, który
      opisałam;

      przyznam, że sama jeździłam kiedyś szaleńczo! stanowczo zbyt szaleńczo w
      stosunku do auta, które posiadałam i do dróg, po których jeździłam... zmieniłam
      styl jazdy po wypadku bliskiej mi osoby a później jeszcze po tym jak zostałam
      matką... te moje przemiany jako kierowcy przyszły po prostu same (na szczęście);
      ale jak już napisałam powyżej bywa, że powraca ta chęć dociśnięcia gazu....
      zawsze jednak chęć powrotu do domu i przytulenia syna jest silniejsza; zawsze
      przed wyjazdem w dalszą podróż przytulam syna (często, gdy śpi) i szepczę mu (I
      SOBIE, może nawet bardziej sobie): WRÓCĘ i przytulę Cię znów .... i
      robię wszystko co mogę, żeby tej obietnicy dotrzymać!
    • myga Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 14.06.09, 19:17
      smoothy_pi napisała:
      > Znacie takie typy? Borykacie sie z takimi problemami?
      __________
      Znalam. Juz 10 lat bedzie jesienia, jak moja kolezanka, sliczna mloda kobieta
      zginela wraz z mezem. Tez codziennie narzekala, ze wariat drogowy i nic do niego
      nie dociera. Klocila sie, nic nie pomagalo, kupila nawet sobie samochod i z nim
      nie jezdzila. Ale niestety wtedy, w pazdzierniku 1999 roku jechala na
      zjazd(studiowala zaocznie we wroclawiu), i wsiadla w samochod meza, bo on tez
      jechal do wroclawia. Zabrali tez kolege. Zgineli wszyscy (*), nie wyrobil na
      zakrecie i wjechal w drzewo. Osierocili dwie coreczki.
      • 18_lipcowa1 Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 14.06.09, 19:26
        nie no co Ty nie porownuj
        ten z watku jest kochajacym mezem i wlacza kierunkowskazy jak jedzie
        nie porownuj go z innymi bo sie jego odda zona zaraz zjedzie z
        blotem i powie ze zyczysz mu smierci
    • bombastycznie Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 14.06.09, 23:06
      moj mąż na szczęście tak nie robi ale byłam kiedyś dawno temu z takim facetem
      który jeździł jak wariat, miałam z nim wypadek samochodowy, bałam się z nim
      wsiąść do auta, koleś nie potrafił jeździć bezpiecznie tylko wolał śmigać szybko
      i nieprzepisowo, no i raz tak wyszło że wyjechał z podporzątkowanej wprost pod
      inne auto, ja siedziałam z boku i najbardziej ucierpiałam, na szczęście nie było
      tragicznie, tylko lekki szok i troche siniaków ale miałam potem uraz do jazdy
      autem z kimkolwiek, a najśmieszniejsze było to że gościu marzył o tym żeby
      zostać kierowcą rajdowym...olewał przepisy a światowa kariera kierowcy mu się
      marzyła...śmiech na sali
      • bloopsar Ogolnie 18.06.09, 22:53
        Odpowiadam ogolnie, bo od czasu mojej ostatniej bytnosci tutaj watek urosl i sie
        zaostrzyl smile

        Oczywiscie, ze my, bliscy tych rajdowcow-amatorow widzimy to, ze oni zle
        postepuja. Mysle, ze ten watek nie mial na celu przedstawienia opinii "moj misio
        jezdzi troszke za szybko, ale to chyba nie tak zle, nie?", tylko byl prosba o
        pomoc. O pomoc w sensie o rade jak takiej osobie pomoc dostrzec problem i go
        rozwiazac. Porady typu "niech sie zabije" srednio pomagaja, niestety. Ok, jesli
        sie zabije, to rzeczywiscie juz nie bedzie szarzowal, ale czy to znaczy ze mamy
        sie po nocach modlic o wypadek meza czy ojca?? A moze mu podpilowac oske czy
        przeciaz przewod hamulcowy? No proosze was bardzo smile To sa nasi bliscy! Widzimy
        ze zle robia i martwimy sie o nich. Tak, martwimy sie tez oczywiscie o inne
        osoby na drodze, ktore przez nich moga ucierpiec. Ale nie odmawiajcie nam prawa
        do troski o tych naszych najblizszych, nawet jesli wiemy, ze zle robia. W koncu
        kto z nas jezdzi te 50 km/h po takiej Warszawie np.? Czy ktos widzial choc JEDEN
        samochod jadacy tylko 70 km/h na moscie Siekerkowskim?? A takie tam jest
        ograniczenie wink Zeby bylo jasne: nie probuje teraz usprawiedliwiac naszych
        bliskich (meza autorki watku i mojego ojca), oni robia zle, bo juz przesadzaja.
        Ale wskazuje, ze wiekszosc z nas z przymruzeniem oka traktuje przepisy. Wiec
        ciezko o zero-jedynkowe oceny: przekroczyl predkosc to zly - na drzewo z nim! Tu
        chodzi o pewien problem z psychika - nie wiem czy o zadze nadmiernej predkosci
        czy bledne postrzeganie realiow - i dlatego autorka zwrocila sie do ogolu z
        prosba o rade, bo moze ktos cos wymyslil na taki problem. Nie linczujcie jej smile

        Rada z kursami bezpiecznej jazdy jest ciekawa, tyle ze np. moj ojciec na pewno
        na taki kurs nie pojdzie - nie ma na to czasu, a zreszta pewnie uwaza, ze niezle
        jezdzi po tylu latach. Z drugiej strony zaczynam sie teraz zastanawiac, a moze
        by mu tak uczestnictwo w takim kursie podarowac na jakis prezent? Moze by jednak
        poszedl? Pomysl jakis jest i za to ogolowi dzieki smile

        Innym dobrym pomyslem jest tez ostentacyjne nie jezdzenie z taka osoba. Ja z
        ojcem juz nie jezdze, bo od paru lat jestem "na swoim", takze w swoim
        samochodzie, ale mysle, ze matka moglaby tez zbojkotowac jazde z nim, a czesto
        wyjezdzaja do innych miast laczac wyjazdy sluzbowe z wycieczkami. Jakby tak raz
        stanela okoniem i musieli pojechac 2 samochodami, to moze by sie zastanowil smile
        Autorka watku moglaby z kolei mezowi postawic ultimatum, ze nie wsadzi z nim do
        samochodu dziecka - moze wtedy by pomyslal.

        Jednak opinie typu "to mordercy, pila ich i walcem!" to moze, drogie
        forumowiczki, pozostawcie dla siebie wink Jesli nasi bliscy spowoduja wypadek, to
        poniosa tego konsekwencje, takze mam tu na mysli ich sumienia i nam nic nie
        bedzie do tego. Ja ojca w takiej sytuacji usprawiedliwiac nie bede. Ale moze da
        sie temu jakos zapobiec i mysle, ze taka mysl przyswiecala autorce watku.

        Uff, tyle tongue_out
        • kali_pso Re: Ogolnie 19.06.09, 07:18
          Jesli nasi bliscy spowoduja wypadek, to
          > poniosa tego konsekwencje, takze mam tu na mysli ich sumienia i
          nam nic nie
          > bedzie do tego


          Widzisz, ja bym z kolei tutaj takiego zero:jedynkowego kryterium nie
          stosowała- jesli mąż autorki lub Twój ojciec spowoduje śmiertelny
          wypadek, to naprawdę sądzisz, że Was to dotyczyć w żadnym razie nie
          będzie? Sąd, więzienie, roszczenia poszkodowanych, ostracyzm
          społeczny, dzieci wychowywane bez ojca itd.- to jest sprawa całej
          rodziny, czy się chce czy nie. Dlatego warto odwoływac się własnie
          do ich rodzinnych więzi, nie straszyć śmiercią na drzewie, tylko
          przedstawiac wizje co będzie się działo z dziecmi takiego pirata
          kiedy zginie on lub go zamkną, bo zabije inne dziecko. Pomysł z
          ostentacyjnym nie jeżdzeniem też jest dobry.
    • minerallna Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 19.06.09, 00:08
      Nie czytałam całego wątku, co jest błędem, i rzadko to robię.

      Smooty,to co robi Twój mąż to zwykłe leczenie kompleksów, hmmm ? Za i z pomocą samochodu?

      Ja miałam i mam takie "szczęście" trafiać na takich podobnych do Twojego męża. Jak trafi na mnie to się może zdziwić. Nie toleruję bezmyślnych zachowań za kierownica. Tyle w temacie.
      • bloopsar Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 19.06.09, 00:15
        > Jak trafi na mnie to się może zdziwić. Nie toleruję bezmyślnych
        > zachowań za kierownica.

        Hmm i co zrobisz? Jezdzisz TIRem i zepchniesz go z drogi?
        • czar_bajry Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 19.06.09, 00:22
          Mój mąż też jeździ szybko ale przy tym pewnie i bezpiecznie, nigdy jadąc z nim
          nie czułam się zagrożona mam do niego pełne zaufaniesmile
        • minerallna Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 19.06.09, 00:38
          Hmm, sądzę że jesteś jedną z wielu kobiet które mają PJ, bo życie tego od nich
          wymaga. I tyle.
          • czar_bajry Re: Mąż- skłonnść do szybkiej jazdy:-( Znacie? 19.06.09, 00:51
            minerallna napisała:

            > Hmm, sądzę że jesteś jedną z wielu kobiet które mają PJ, bo życie tego od nich
            > wymaga. I tyle.

            ???????????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka