Dodaj do ulubionych

Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jeszcze?

17.06.09, 22:12

Mam 4.5 latka w domu. Od porodu nie pracuję, tj. "powadzę swoją małą działalność" z której nie mam profitów finansowych, a tylko zajęcie i satysfakcję i "nie głupieję" tylko od prowadzenia domu, opieki nad dzieckiem. Ideałem byłoby, gdybym zarabiała jeszcze będąc jednocześnie w domu z dzieckiem, ale nie ma tak dobrzesmile
Pomimo szczerych chęci przedszkole się u nas nie sprawdza, mały choruje makabrycznie. Jest tam 3 dni w miesiącu, reszta to leczenie i doleczanie..sad Ręce mi opadają..
Na opiekunkę mnie nie stać, babcię mam, ale jedynie dorywczo, nie na cały etat. W tej sytuacji nie mogę iść do pracy na etat, bo nie mam co zrobić z synem.
Jestem ciekawa, czy dużo jest takich "nie pacujących mam" ze starszymi dziećmi?
Pytanie spowodowane poniekąd tym, że będąc na spacerach, mało widzę mam z dziećmi w wieku przedszkolnym, raczej są to babcie lub opiekunki. Czy jestem dinozaurem??
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 17.06.09, 22:17
      ja wprawdzie jestem w domu jeszcze małym dizeckiem, w Twojej sytuacji (choroby małego) to zrozumiałe, że zajmujesz się nim w domu. Zaciekawiła mnie ta Twoja działalność, możesz powiedzieć co więcej o niej? może jednak dałoby się sprawić, że będą z niej jakies profity? Ja już nie planuję wracać do pracy na etat, ale własnie "mała działalność" zaczynam, z tym, że jak najbardziej z celem zarobkowym. bardzo chce mieć choć niewielkie a jednak moje własne, własnoręcznie zarobione pieniądzesmile
    • ik_ecc Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 17.06.09, 22:30
      Moja corka ma 4 lata, jestem z nia w domu. Od momentu jej narodzin
      lapie okazjonalne kontrakty na pol etatu, ale nie wrocilam na stale
      do pracy. Teraz akurat nie pracuje (lubie miec lato wolne).

      Mieszkam w Kanadzie i tutaj nie jestem "dinozaurem" - mamy sporo
      znajomych z dziecmi w wieku corki, ktore nie chodza do przedszkola i
      ktorymi opiekuja sie mamy. Spotykamy sie zazwyczaj 3 razy w tygodniu,
      organizujemy sobie wycieczki, wyjazdy, wspolne zajecia, itp.
      Interesujace jest to, ze kilka mam to nauczycielki (4) lub opiekunki
      przedszkolne (2) - ktore wlasnie zdecydowanie nie chca poslac swoich
      dzieci do przedszkola.
    • pati9.78 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 17.06.09, 22:30
      Ja jestem z dziećmi w domu od 6 lat. Syn ma właśnie tyle i co prawda
      chodzi do przedszkola, a córeczka ma 2 latkam i jest ze mną.
    • takatoszymura Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 17.06.09, 22:41
      Ja też jestem dinozaurem smile Siedzę w domu z 4 i 2 -latkiem. Nie pracuję już 3
      lata (jak Starszy był maluszkiem, poszłam do pracy gdy miał 4 miesiące, drugiemu
      dziecku już tego bym nie zrobiła...). Dobrze nam razem, Synek nie chodzi do
      przedszkola, bo w Krakowie nie ma miejsc, już 2 rok z rzędu się nie dostał, ale
      nie rozpaczam z tego powodu. Posiedzę na pewno jeszcze rok, może dwa- jak
      Starszy pójdzie do zerówki, a Małą uda się wsadzić do przedszkola, to pójdę do
      pracy. A jak nie- to posiedzimy razem do Jej zerówki, czyli jeszcze parę lat to
      potrwa. Na brak zajęć nie narzekam, nie głupieję od siedzenia w domu, rozrywki
      mamy, więc jest OK. Mąż szczęśliwy, że dzieci bezpieczne, uczepione maminej
      spódnicy, a i On czasem korzysta i załapuje się na obiad wink
      • paolka_82 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 18.06.09, 08:28
        Moja znajoma siedzi w domu mimo że jej syn ma 7 lat i zerówke zaliczył a od
        wrzesnia idzie do 1 klasy. Genetycznie nie jest obciążona gotówką, jej mąż
        zarabie w granicach średniej krajowej. Dla mnie to dziwne, tzn mnie by w domu w
        tym wypadku szlag trafił, szczególnie że nie mieszkają sami tylko u rodziców
        chłopaka. No ale to jej decyzja.
    • madame_edith Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 18.06.09, 09:48
      Ja Cię podziwiam, ja bym ze swoim chyba oszalała, a na pewno musiałabym
      opracować jakiś plan zajęć dla niego, bo bez zabaw z kolegami energia by go
      rozsadziła smile
      • pielegnica do madame_edith 18.06.09, 21:55
        Za co mnie podziwiać? Nie cierpię z tego powodu, że jestem z dzieckiem w domu,
        bo wychodzę z założenia że świadomie podjęłam decyzję o dziecku i pomimo wiadomo
        czasami rutyny, gorszego humoru, chorób i problemów dnia codziennego, nie poddam
        się i wykręcę z opieki nad nim, dla swojej wygody i niezależności finansowej.
        Nie chcę by chowały go obce baby w przedszkolu, czy nianie, a ja będę go widzieć
        rano jak śpi, lub wieczorem jak usypia.
        Wiadomo, są sytuacje że mamy nie mają innego wyjścia ze względów materialnych i
        muszą pracować, to zrozumiałe i współczuje im. Gorzej gdy rodzice świadomie
        unikają opieki nad dzieckiem na rzecz lepszego, wygodniejszego życia, dóbr
        materialnych.. Żaden telewizor, komputer, super auto przynajmniej mnie nie
        zastąpi niepowtarzalnych chwil z synem. Może jestem dinozaurem, ale taką mam
        hierarchię wartościwink Uważam że pierwsze lata życia są najważniejsze, wtedy
        dziecko potrzebuje mamy jak nigdy bardziej, ten czas szybko mija, a zajefajne
        wspomnienia, wspólnych chwil pozostają na zawsze, zwłaszcza jeśli nie planuje
        się drugiego dziecka.
        Co mnie męczy w całej tej sytuacji? Chyba najbardziej taka moja "wewnętrzna
        duma" ze jestem na utrzymaniu męża, ale dlatego też staram się jakoś sobie
        dorobić choć na własne wydatki i w chwilach frustracji i megarachunków mówię
        sobie że to okres przejściowy, jakoś powiążemy koniec z końcem z jednej pensji,
        na wakacje pojadę za wciąż kolejny rok, spodnie kupię "na ciuchach" , a jak syn
        pójdzie do szkoły, ja do pracy i wtedy stanę na nogi.
        No i równie bardzo wkurza mnie czasami tekst męża "przecież jesteś w domu, co ty
        robisz?" Znacie to pewnie.. Wtedy mam ochotę walnąć to wszystko i iść do pracy,
        bo nie ma jak czuć się docenioną..
        • slonko1335 Re: do madame_edith 18.06.09, 22:01
          pielegnica napisała:
          > Nie chcę by chowały go obce baby w przedszkolu,

          coś mi się nie zgadza, wcześniej pisałaś o szczerych chęciach jeśli chodzi o
          przedszkole..
          • pielegnica Re: do madame_edith 18.06.09, 22:09
            Szczere chęci do przedszkola pokierowane tym, by syn miał kontakt z innymi
            dziećmi. Do przedszkola chodził na 2 posiłki, by był w grupie, rozwijał się,
            "uspołeczniał" Nie chcę go oddawać tam na na cały dzień. A ze choruje, pozostają
            nam kontakty z innymi dziećmi w parkach, placach zabaw itp.
            • kali_pso Re: do madame_edith 18.06.09, 22:11
              co nadal nie zmienia faktu, że określenie "baby" jest mało stosowne.
              • pielegnica Re: do madame_edith 19.06.09, 09:29
                Oki, przepraszam za stwierdzenie "obce baby" Pisałam to pod wpływem historii mojej znajomej, która pracuje z mężem od świtu do nocy, dziecko zamiennie z opiekunką, 3 dni u jednych dziadków, 3 u drugich, a ona ma je tylko w domu na niedzielę. I szczęśliwa myśli o drugim! Chyba po to by jej mama i teściowa padały na nosie, bo już bardzo narzekają. I jeszcze jak słyszę, "podziwiam, ja bym z moim dzieckiem nie wytrzymała w domu" A czyja to wina, że taka mama nie wytrzymuje? Może to dziecko właśnie tak odreagowywuje brak mamy przy boku, nie ma jasnych zasad, autorytetów, czuje się odrzucone..
                • lisbeth25 Re: do madame_edith 19.06.09, 12:14
                  A to jest hipokryzja i stosowanie podwójnych standardów.
                  Matki pracujące oceniane są przez inne kobiety (w tym Ciebie)jako złe
                  itp, a ani słowa nie piszesz o mężu tej kobiety, który także całymi
                  dniami pracuje. To jest seksizm w czystej postaci.
                  Najczęściej kobiety niepracujące zawodowo uważają, że kobiety
                  pracujące są wyrodne itp, ale jakoś ze swoimi mężusiami pracującymi
                  cały dzień się nie rozwodzą i nie grzmią, jacy to oni wyrodni, mimo,
                  że Ci wolą pracować niż zajmować się dzieckiem całodobowo.
        • kali_pso Re: do madame_edith 18.06.09, 22:14


          Oho i wyszło szydło z worka...jak pięknie słychać ten ton wyższości
          pani mamusi domowej nad tymi, co to wolą iść do pracy, obcym babom
          pozwolić opiekować się swoim pieszczochem dla jakichś fanaberii,
          typu niezaleznośc finansowawinkP

          A podobno dziecko takie chorowite jest i dlatego do przedszkola nie
          chodzi...
    • lilka69 brawo pielegnica i podobne jej mamy!:-) 18.06.09, 09:52
      ktos sie umie wylamac w tym durnym swiecie walczacych z mezczyznami bab o
      pozycje zawodowa.

      ja "siedzialam" z synem 3 lata, potem poszlam na niecale pol roku pracowac na
      3/4, teraz zaczelam na 1/4. dziecko zacznie chodzic do przedszkola( juz czasowo
      chodzilo ale chorowal zatem wstrzymalismy jego uczeszczanie na pol roku).

      chodze do pracy ze wzgledu na to, ze baaaardzo lubie swoja prace, pieniadze i
      czesciowy odpoczynek od dziecka,ktore wowczas jest z niania.

      ale te 1/4 etetu w zupelnosci mi starcza. codziennie jezdze z synem w fajne
      miejsca i spotykam sie z kolezankami i ich dziecmi. w ten sposob czuje, ze zycie
      mi nie ucieka jak komus kto 10 godz spedza w pracy i dojezdzajac.
      • kali_pso Re: brawo pielegnica i podobne jej mamy!:-) 18.06.09, 22:18
        ale te 1/4 etetu w zupelnosci mi starcza.


        Oj tak, dodaj tylko, że mąż Cię utrzymuje pomimo Twojej pracy na 1/4
        etatu i dlatego sobie możesz na to pozwolić i dlatego Ci starczawinkp
        Może przyjmij do wiadomości fakt, że kobiety pracują nie dlatego, że
        chcą ścigać się z facetami, ale dlatego, że ich dochody są znaczną
        częścią domowego budżetu. I 1/4 etatu zupełnie im nie wystarcza.
        • lilka69 kali pso 19.06.09, 10:43
          nie mierz czyichs zarobkow swoja miara. czy pracowalam na 3/4 czy
          1/4 to moje wynagrodzenie jest zasadniczo podobne. to kwestia
          ilosci pacjentow, ktora mozna rozlozyc na 4, 5 i 2 dni. po prostu.
          oczywiscie- byloby lepiej i pracodawca woli abym byla czesciej bo
          wtedy dla pecjenta nie ma dlugiego okresu oczekiwania ale zgodzil
          sie na 1/4 etatu to znaczy, ze odpowiada to mu i mnie tym bardziej.
          a tym bardziej, ze zancznie mniej czasu spedzam w korkachsmile
      • beniusia79 Re: hmmm 18.06.09, 22:24
        troche mnie dziwi twoje podejscie, to twoja sprawa czy chcesz
        pracowac czy nie. ale nie rozumiem dlaczego nie posylasz malucha do
        przedszkola? nie tylko twoj syn ciagle choruje. nasz pediatra
        zawsze mowi, ze przedszkolak ma prawo byc przez pierwsze dwa lata
        przynajmniej raz w miesiacu chory. nie znam dziecka, ktore nie
        chorowaloby w przedszkolu. nasza corka na poczatku przerabiala
        wiele chorob, aktualnie, po 4 miesiacach spokoju zalapala zapalenie
        oskrzeli. na szczescie mozemy to jakos z mezem zorganiozowac, raz
        maz jest a raz ja na chorobowy a potem to odpracowywujemy. nie jest
        latwo bo nie mamy zadnej babci ani dziacka wiec gdy dziecko chore,
        to ktos z nas musi z nim zostac. ale dla mnie to nie powod by
        dziecko zostawic w domu. niedlugo pewnie zrobi sie doporniejsza i
        bedzie lepiej. nie piszesz, ze dziecko ma jakies powazniejsze
        dolegliwosci i lekarz zabrania wysylania dziecka do przedszkola.
        moim zdaniem taka postawa jest bezsensu. a co zrobisz gdy dziecko
        pojdzie do szkoly i tak samo bedzie chorowalo? jesli teraz nie
        wyrobi sobie odpornosci to kiedy? powiem ci, ze jestem
        przeciwniczka "trzymania" dziecka w domu jak najdluzej sie da. moja
        mama "trzymala" mnie w doku bardzo dlugo, poszlam dopiero do
        zerowki bo musialam i przyznam szczerze, ze do dzis nie zapomne
        tego uczucia, wrzucona mnie do grupy gdzie wszystkie dzieci sie
        dawno znaly a ja bylam caly czas ta nowa. wszystkie choroby, ktore
        inne dzieci przerabialy we wczesnym dziecinstwie, ja przerabialam
        duzo, duzo pozniej i duzo dluzej meczylam sie bedac chora...
        • beniusia79 Re: dodam jeszcze, ze mam wrazenie, 18.06.09, 22:26
          ze nie posylasz dziecka do pracy z zupelnie innego powodu, choroby
          dziecka sa tylko przykrywka...
          • beniusia79 Re: dodam jeszcze, ze mam wrazenie, 18.06.09, 22:32

            > ze nie posylasz dziecka do pracy z zupelnie innego powodu,
            choroby
            > dziecka sa tylko przykrywka...

            mialo byc oczywiscie"ze nie posylasz dziecka do przedszkola"
        • lola211 Re: mam odmienne doswiadczenia 19.06.09, 15:37
          Moja cora uczeszczala do przedszkola ze 4 miesiace.W ogole byla
          chorowita, a w przedszkolu to juz w ogole dramat i jak wyladowalam z
          nia w szpitalu na zapalenie płuc to dalam sobie z przedszkolem
          spokoj.Poszla od zerowki- starsza, odporniejsza.Choroby sie
          zakonczyły, wiec wcale nie bylo jej to przedszkole w celu
          uodparniania potrzebne.A kolezanki znalazla od razu.
      • beniusia79 Re: stane w obronie lilki 18.06.09, 22:36
        ja tez pracuje tylko okolo 18 godzin w tygodniu, corka jest w
        przedszkolu caly dzien. zarobie swoje, nie jest tego az tak malo,
        moje pojscie do pracy bardzo polepszylo naza sytuacje finansowa a i
        mnie poprawil sie nastruj bo wyszlam do ludzi. rano, gdy cora jest
        w przedszkolu, ma czas zeby w domu cos porobic, zrobic objad,
        pranie, potem lece do pracy. po poludnie jest juz czas tylko dla
        rodziny, przede wszystkim dziecka no i na hobby... nie jestem
        zmaskrowana, nie padam po przyjsciu z pracy i mam czas na inne
        rzeczy. aktualnie nie wyobrazam sbie, zeby pracowac wiecej niz na
        pol etatu...
        • kali_pso Re: stane w obronie lilki 18.06.09, 22:43
          Ale chyba nie pracujesz tych 18 godzin dlatego, aby udowodnić
          światu, żeś dobrą matką jest i dlatego jedynie te 18 wyrabiasz w
          tygodniu czy też dlatego, że nie chcesz walczyć z facetami o lepszą
          pozycję w życiu?winkp
          • beniusia79 Re dokladnie tak 18.06.09, 22:48
            pracuje tyle a nie wiecej z jednej strony z wlasnego wyboru, a z
            drugiej strony bo inaczej sie aktualnie w moim przypadku nie da w
            tym zawodzie, w ktorym aktualnie pracuje. mysle, ze moje maksimum
            to 25 godzin w tygodniu....
    • uullaa Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 00:44
      Moje dziecię ma wprawdzie rok dopiero. Ja na razie nie pracuję. I
      powiem ci Pielęgnico, że bardzo ci zazdrozczę tego (niby) długiego
      czasu spędzonego z dzieckiem. Też bym tak chciała. Mnie z kolei
      zadziwia, że dla emam są tylko dwie opcje: dziecko lub
      praca+dziecko. No i ta praca obowiązkowo musi być przecudną
      rozrywką. Jak szło to hasło dla niewolników: "arbeit macht frei"?
      • kali_pso Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 07:05
        No i ta praca obowiązkowo musi być przecudną
        > rozrywką

        Nie musi, ale często jest dużą frajdą. Zależy jaka praca i czy
        robisz to, co chcesz, do czego masz predyspozyje, czy ci to przynosi
        finansowe korzyści- ja tak mam i nie wyobrażam sobie pracować gdzie
        indziej.
        • pielegnica do "domowych" mam :) 19.06.09, 09:26
          Gdybym uważała, że kobieta powinna siedzieć tylko w domu w garach i chować dzieci, na pewno nie próbowałabym sobie dorobić. Poza kilkoma złotówkami co miesiąc swoimi mam ogromną satysfakcje i radość z tego że spełniam się na moim małym kawałku pola zawodowegosmile
          Pisałyście, że widzicie rozbieżności w moich 2 postach. I bardzo dobrze że są, bo to zdrowe myśleć i wyciągać wnioski z różnych sytuacji. Nic nie jest albo czarne, albo białe, sporo szarości, rozterek, wyborów. Nie ma złotego środka na macierzyństwo, łączenie go z pracą. Każda emama robi jak uważa za stosowne.
          Tak jak wspomniałam w drugim wątku, czasami mam chwile zwątpienia i właśnie w tym momencie założyłam ten wątek, zastanawiam się co jest lepsze a uzależnione jest to, jak napisałam w drugim poście: od mojego nastawienia.
          A co Wami kierowało drogie "domowe" mamy, że jesteście w domu ze swoimi przedszkolnymi dziećmi??
          Macie też takie chwile zwątpienia, że chcecie rzucić prowadzenie domu, opiekę nad dziećmi i iść do pracy?
          Jesteście doceniane przez męża?
          • agni71 Re: do "domowych" mam :) 19.06.09, 10:51
            Hm... ja jestem w domu od urodzenia najstarszej córki, czyli juz 7
            lat!
            Nie wybieram sie w najblizszym czasie szukać pracy, bo:
            1. Musiałabym i tak zatrudnic kogoś do odbierania mlodszych dzieci z
            przedszkola, a starszej ze szkoły (pierwszaki maja tylko 4 godziny
            dziennie!); na wypadek choroby dzieci tez ktos musiałby z nimi
            siedzieć - watpię, czy znalazłabym tak dyspozycyjna opiekunke, ktora
            w zal. od potrzeb będzie pracowała jednego dnia 10 godzin, a innego
            cztery.
            2. pieniędzy wystarcza, więc nie czuję presji finansowej do podjęcia
            pracy
            3. nie chce mi sie smile - przez te 7 lat oderwałam sie od spraw
            zawodowych i nie wiem, czy udaloby mi sie przystosować ponownie do
            reguł panujących w pracy wink
          • lilka69 jako domowa mama odpowiadam 19.06.09, 10:55
            glownym powodem mojego "siedzenia" z dzieckiem jest to, ze sa to
            wieczne wakacje dla mnie( poza chwilowymi wyjatkami, kiedy jestem
            zla ale jest to raz-dwa w miesiacu).

            jestem doceniana przez meza( tak sadze). ale przyznam, ze bardziej
            od kiedy pracuje. krotko, bo krotko ale jednak. jednak sila rzeczy
            mierzy sie innych praca zawodowa, ktora wykonuja. dlatego polecam-
            kilka godzin w tygodniu pracy a samopoczucie lepsze i szacunek
            otoczenia wiekszy!
        • lilka69 kali pso-jeszcze raz 19.06.09, 10:50
          twoja praca przynosi ci satysfakcje? moja tezsmile
          tobie przynosi finansowe korzysci? mnie tez. to czego sie czepiasz.
          dodam, ze pare razy w zyciu udalo mi sie zarobic w miesiacu wiecej
          od mojego meza, aktualnie podobnie zatem nie jestem na jego
          wylacznym utrzymaniu. po prostu ja w swoim zawodzie nie musze stac
          lub lezec 8 godz aby tyle samo zarobic. i nie jestem
          przedstawicielemwink
          • kali_pso Re: kali pso-jeszcze raz 19.06.09, 14:06


            Lilka, wiesz dlaczego się czepiam?
            Bo wystartowałaś z tym "kobiety pracują , bo chcą się ścigać z
            facetami a mnie starcza 1/4 etatu"- to, że Ci starcza wynika z
            Twojej sytuacji życiowej- możesz sobie pozwolić na kilka godzin w
            tygodniu, ale sa osoby, które nie mogą. Czy jeśli pracuje się na
            pełen etat czy tak jak ja, na 1,5 etatu, jest się złą matką, bo się
            chce mieć jakieś środki do życia? Podobnie- ja z nikim się nie
            ścigam, pracuję bo z jednej strony muszę a z drugiej lubię.
            Udowadniam też coś przede wszystkim sobie, nie swojemu mężowi czy
            kolegom w pracywink
            Takie posty jak Twoje są krzywdzące, bo Twoja sytuacja jest
            komfortowa, w pewien sposób wyjątkowa i nie powinna być punktem
            odniesienia. Ja znam mało kobiet, które pracują na tzw. waciki.
            • lilka69 Re: kali pso-drugi raz 19.06.09, 15:13
              przytyk, ze zarabiam na waciki? o nie, ja zarabiam na calkiem realne
              nowe mieszaknie i samochodyPsmile .
    • lisbeth25 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 01:09
      Ja na szczęście nie.
    • triss_merigold6 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 10:21
      Na szczęści nie ja. Pomijając względy finansowe, wolałabym odgryźć
      sobie głowę i ją zjeść niż 24/7 spędzać w domu z osobistym 4,5
      latkiem.
      • karolciaa23 Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 10:55
        Ja siedzę w domu z dwójką dzieci od lat 6, i jakoś szczególnie mi to nie
        przeszkadzatongue_out
      • lilka69 lisbeth i triss... 19.06.09, 10:56
        to wspolczuje wam tych okropnych bahorow skoro piszecie, ze NA
        SZCZESCIE i jestescie z nimi w domu.
        • lilka69 Re: lisbeth i triss...- o chryste! 19.06.09, 10:57
          napisalam bachorow przez samo h. chyba bylam zbyt zacietrzewionasmile
        • triss_merigold6 Re: lisbeth i triss... 19.06.09, 11:19
          Swoje dziecko uważam za super co nie zmienia faktu, że do siedzenia
          w domu się nie nadaję. Ja bym się nudziła i dziecko by się nudziło.
          Mam potrzebę wykonywania jakiejś mierzalnej finansowo pracy oraz
          kontaktu z dorosłymi ludźmi także w pracy. Nie po to studiowałam
          żeby skupiać się wyłacznie na układaniu klocków czy bieganiu po
          placu zabaw. W weekend z przyjemnością. Pełnoetatowo - no way.
        • lisbeth25 Re: lisbeth i triss... 19.06.09, 12:20
          Jakich bachorów?
          Po pierwsze: mam ambicje zawodowe i nie wyobrażam sobie z nich
          zrezygnować- nawet gdybym miała miliardy dolarów, dalej pracowałabym.
          Po drugie: nie mam zamiaru być niczyją utrzymanką, dla mnie to brak
          godności.
          Po trzecie: nieumiejętność pogodzenia pracy zawodowej z życiem
          rodzinnym to moim zdaniem totalna porażka. I dotyczy to obu sytuacji:
          zarówno gdy ktoś pracuje całymi dniami i nie ma czasu dla siebie i
          rodziny, jak i gdy ktoś zajmuje się tylko i wyłącZnie rodziną i nie
          pracuje zawodowo.
          • lilka69 Re: lisbeth eee 19.06.09, 15:18
            wspolnota majatkowa tonie bycie utrzymanka w swietle prawa. to raz a
            dwa studiowalam dla poszerzenia wlasnych horyzontow i przyjemnosci.
            praca byla na 3 miejscu. ja mam ambicje na prace 2-3 razy w
            tygodniu. ciekawe co powiesz o nauczycielach i ich etatach 18
            godzinnych? zadnych ambicji, nieudacznicy? bo dla ciebie jak ktos
            nie haruje 40 godz w tygodniu to tepak jak widze.
            • crises Re: lisbeth eee 19.06.09, 15:50
              > wspolnota majatkowa tonie bycie utrzymanka w swietle prawa.

              Co zmienia faktu, że to nadal bycie utrzymanką.

              > studiowalam dla poszerzenia wlasnych horyzontow i przyjemnosci.

              Rozumiem, że płaciłaś za to sama, a nie za wyrzucone w błoto
              pieniądze podatników?
              • lilka69 crises 19.06.09, 20:11
                nie jestes mistrzem cietej riposty raczej durnej i bez polotu ale odpowiem ci-
                te 2 dni w tygodniu pracuje w SWOIM WYUCZONYM ZAWODZIE ZA PIENIADZE TWOJEGO
                TATUSIA I MAMUSI.
              • majan2 Bycie z dzieckiem w domu 20.06.09, 21:44
                Mi tez trudno sobie wyobrazic bycie z dziecmi 24/7 i nie dlatego, ze cos moim
                dzieciom brakuje, ale mi brakuje kontaktu z dorosłymi, meczy mnie rutyna. Na
                szczescie pracuje na pól etatu wiec choć nie mam kokosów, mam swoj swiat i
                dzieci, gorzej z czasem dla siebie
              • wieczna-gosia Re: lisbeth eee 21.06.09, 11:58
                crises ale jesli to wspolna decyzja doroslych ludzi to nie ma mowy o zadnym
                utrzymanstwie- to zwykly uklad zespolowy ktos wychodzi, ktos zostaje,
                dysponujemy okreslonym budzetem i tyle. Utrzymanka kojarzy mi sie jednak z
                modelem ja nic nie robie tylko jestem cala dla ciebie a ty placisz moje
                rachunki. W przypadku rodzicow tak nie ma- oboje maja wklad w te sytuacje, oboje
                w inny sposob.
            • lisbeth25 Re: lisbeth eee 19.06.09, 16:58
              > wspolnota majatkowa tonie bycie utrzymanka w swietle prawa
              Ale w sensie moralnym tak.
              > dwa studiowalam dla poszerzenia wlasnych horyzontow i przyjemnosci
              Ja także. I po to również między innymi pracuję.
              > bo dla ciebie jak ktos
              > nie haruje 40 godz w tygodniu to tepak jak widze.
              Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
          • uullaa Re: lisbeth i triss... 20.06.09, 15:54
            Po drugie: nie mam zamiaru być niczyją utrzymanką, dla mnie to brak
            > godności.
            No i w jakich czasach żyć przyszło! Kobieta, nie dość, że zazwyczaj
            zajmuje się domem i dziećmi, to jeszcze musi być w stu procentach
            samowystarczalna. Inaczej ją utrzymanką nazwą. Czuję tu propagandę
            wygodnickiego samca. Ja też chce mieć żonę - robota do wszystkiego.
    • cofoko jestem w domu z 10latkiem 19.06.09, 11:18
      i nie zamierzam się tłumaczyć z rzeczy dla mnie oczywistych.
    • myelegans Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 19.06.09, 15:24
      Tak, moj maz jest w domu z 4.5 latkiem, ktory do przedszkola chodzi
      na pol etatu. Tak nam odpowiada, maz ma mala dzialalnosc, robi
      oprogramowania jak maly jest w przedszkolu, i prowadzi dom: zakupy,
      obiady, pranie, sprzatanie, rachunki, wizyty u lekarzy, dentystow,
      basen z malym. Tak nam pasuje i tak chce utrzymac jeszcze przez
      jakies 3-4 lata. Zarabiam na tyle dobrze, ze nie musielismy sie
      dostosowac finansowo.
      Nie tlumacz sie przed nikim, jak WAM taki uklad odpowiada to
      najwazniejsze. Dobrze byloby tylko, zeby maly mial jakis kontakt z
      rowiesnikami poza przedszkolem, zajecia, grupy zabawowe etc.
      • ola_motocyklistka Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 20.06.09, 21:52
        Zdecydowaliśmy z mężem że zostaję w domu, ponieważ:
        1. Nie starczy mi pensji na opiekunkę w wawie, a pracę miałam absorbującą i
        czasochłonną, i daleko i korki. Nie kalkulowalo się
        2. mogłabym wrocić do pracy, a dziecko zostawić z teściową, która już rączki
        zacierała, że swoją "cÓrunię" będzie chować...dlatego zostałam w domu. Teściowa
        ma upośledzoną córkę w wieku 19 lat obecnie, i mimo mojego podejścia do
        niepelnosprawnośi-uważam, że małe dziecko nie powinno się chować przy takiej
        osobie-do teraz mam wystarczające trudności z oduczaniem pewnych zachowań, które
        moja naśladuje-byłam skazana zostawiać corkę na weekendy bo miałam zajęcia.
        Teraz jak ją odbieram po weekendzie to dzieciak mi się cofa o rok w rozwoju. w
        poniedzialki od nowa uczę ją że ubiera się sama, je sama, a jak coś jej upadnie
        to podnosi sobie sama, a nie że jabiegnę z 2 pokoju bo jej kredka upadla, a ona
        ma za daleko z krzesla...nie wiem co bym miała za dziecko, gdybym pracowała...
        Aby nie być calkim na garnuszku-prowadzę sprzedaż internetową, studiuję a na
        czesne zarabiam sobie stypendium naukowym. Owszem czasami jestem odcięta od
        ludzi, ale nie "zdziadziałam"

        Podsumowując:moje zostanie w domu miało ściśle określony cel: wychowanie dziecka
        po "naszemu" Od września mała idzie do przedszkola, a ja w grudniu urodzę 2
        dziecko, nie planowane, i przez to opóźni się moje wypowiedzenia z pracy i
        założenie włąsnej firmy. Ale zrealizuję moje plany wcześniej, czy poźniejsmile
        • beniusia79 Re ola_motocyklistka; ja troche od innej strony 20.06.09, 22:48
          "Teściowa
          > ma upośledzoną córkę..." czyli to twoja szwagierka? mysle, ze
          dziecku w tym wieku mozna spokojnie wytlumaczyc, ze ciocia
          jest "chora" i pewnych zachowac nie powinno nasladowac. takie
          dziecko wiecej zrozumie niz tobie sie wydaje. mam wrazenie, ze to
          ty masz problem i tobie nie pasuje uposledzona "corka tesciowej".
          swiadczy o tym miedzy innymi to, ze nie nazwalas
          dziewczyny "szwagierka"... nie znam cie, ale nie lubie gdy ludzie w
          ten sposob pisza o ludziach chorych. odrzuca mnie od takich osob-
          wybacz. z twojego tekstu mozna wiele wyczytac, m.in. tego, czego
          nie napisalas doslownie a co mozna miedzy wierszami wyczytac.
          dobrze, ze nie dalas dziecka do przedszkola, jeszcze by sie
          okazalo, ze jest tam dziecko np. opoznione w rozwoju i mialoby
          bardzo negatywny wplyw na twoja corke... wiesz, istnieja
          przedszkola, do ktorych uczeszczaja i dzieci chore i zdrowe i nigdy
          nie widzialam, zeby ktores ze zdrowe uwstecznilo sie... brak mi
          slow. proponuje pare lekcji z zakresu tolerancji...
          • ola_motocyklistka Re: Re ola_motocyklistka; ja troche od innej stro 21.06.09, 09:04
            To czy ją nazywam szwagierką, czy po imieniu to raczej sprawa drugorzędna. Ta dziewczyna ma imię i zwracam się do niej po imieniu, jeżeli mówię do córki że jedziemy do babci to nie mówię: "jedziemy do babci i mojej szwagierki" bo moje dziecko nie zrozumie, po prostu. O niej przy znajomych również mówię po imieniu. Nie wiem co w tym zdrożnego?
            Druga sprawa-o upośledzeniu i całej tej sprawie napisałam zdawkowo, jako o jednej z przyczyn pozostania w domu na wychowawczym. Nie będę się tutaj rozpisywać dokładnie o swojej sytuacji, gdyż jest to bardzo długa historia, bardo złożona, stąd moje podejście i opinia o tym, że chcę żeby córka jak najszybciej poszła do przedszkola. Dla przykładu - moja szwagierka ( żeby Cię nie bolało) - jak się jej nie pilnuje to publicznie się onanizuje, każe się mojej córce dotykać - nie można ich zostawić na chwilę, trzeba jej pilnować! To proszę przedstaw mi schemat rozmowy z niespełna trzyletnim dzieckiem jak ja mam jej wytłumaczyć, żeby się szwagierki nie słuchała, i przede wszystkim nie naśladowała jej w domu? Jak mam wytłumaczyć szwagierce, że nie wyciąga się przy gościach brudnych podpasek i nie kładzie się na stół? to jest czasami moment, jak ona to zrobi.....Jak mam wytłumaczyć córce, że małe dziewczynki nie noszą podpasek? Mam ją wprowadzić już teraz w cykl menstruacyjny kobiety? To jeden z wielu problemów tych bardziej drastycznych, a wierz mi cxzasami jest jeszcze gorzej które powstają przy wychowywaniu się dwóch takich dzieci. Być może ja z własnym dzieckiem nie umiem rozmawiać skoro mam takie problemy....Dochodzi tu jeszcze stosunek teściowej do tego wszystkiego i sposób wychowywania jej córki przez nią. Tak jak napisałam temat jest bardziej złożony niż myślisz. Dlatego przy następnym razie jak kogoś ocenisz pomyśl dwa razy. Nie zarzucaj mi nietolerancji, bo od małego chowałam się wśród niepełnosprawności - jestem córką dwóch dość mocno chorych ludzi, i jako jedyna w rodzinie jestem zdrowa. Od małego bawię się z dziećmi chorych znajomych moich rodziców. Temat z praktyiki nie jest mi obcy. A jak teściowa potrzebuje to szwagierka jest u mnie i ja opiekuję się dwójką.
            Przedszkole, do którego wybierra się moja córka mieści się obok przedszkola dla dzioeci niepelnosprawnych a te oba przedszkola ściśle ze sobą współpracują, więc moja córka będzie miała stały kontakt z dziećmi niepełnosprawnymi. Ale-będzie się spotykała z problemami tych dzieci w jej przedziale wiekowym, a nie w wieku 19 lat szwagierki gdzie wszyscy łącznie z nią borykają się z budzącą w niej seksualnością. Jak najbardziej dziecko trzyletnie nie może być świadkiem takich scen.
            No ale przecież mi nie pasuje córka teściowej, bo się nie wstrzeliłam w Twoje postrzeganie niepełnosprawności. Chyba nie znasz tematu od podszewki...A może znasz bardzo dobrze i przez to jesteś tak zaślepiona i stąd Twój negatywny do mnie stosunek? Pamiętaj niepełnosprawność ma wiele płaszczyzn, a jednego schematu postępowania nie ma niestety.
            Rozpisałam się - to temat na inny wątek od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem uderzenie do specjalisty. Ale narazie jakoś sobie z tym jeszcze radzę a przedszkolu liczę na wsparcie psychologa.
            • beniusia79 Re: nie rozumiem, po co sie tak szczegolowo 21.06.09, 11:10
              tlumaczysz?
              • ola_motocyklistka Re: nie rozumiem, po co sie tak szczegolowo 21.06.09, 11:29
                to nie są szczegóły...2 wyrwane z życia sytuacje opowiedziane najoględniej jak
                się da...Jeżeli dla Ciebie to są szczegóły, to faktycznie masz niewielką zarówno
                wiedzę jak i doświadczenie w temacie niepełnosprawności. Dlatego nie powinnaś
                szastać opiniami na prawo i lewo.
                gdybym miała się szczegółowo tłumaczyć musiałabym ci dłuugo pisać...niesłusznie
                mnie zaatakowałaś, sądząc po pozorach, a tak się nie powinno robić.
                nie myśl stereotypami bo to Cię kiedyś zgubi.
                Pozdrawiam, i życzę więcej rozwagi.
              • eni.huso Re: nie rozumiem, po co sie tak szczegolowo 21.06.09, 11:35
                oj beniusia, nawet cie nie stac na to żeby przeprosic?
                • beniusia79 Re: eni.huso; sorry, ale nie siedze caly czas 21.06.09, 13:57
                  na forum wiec nie czytam na biezaco tego, co kto pisal. co do oli,
                  wybacz za reakcje, ale jestem ogolnie zle nastawiona do osob
                  piszacych w ten sposob o niepelnosprawnych; nie wazne jakimi
                  pobudkami sie kieruja.
    • eni.huso Re: Jestem w domu z 4.5 letnim dzieckiem-ktoś jes 20.06.09, 23:53
      czytam i czytam i tak sobie myśle, że ja to dopiero wyrodna jestem i nie mogę
      się na tym forum do żadnego schematu wpasować, ani ze mnie matka dresiara z
      piaskownicy, ani matka rozlazła z piaskownicy, raczej jak już to weekendowa
      mamuśka II (dlaczego II?), ale kiedy wracam z siatami zmeczona po pracy i po
      drodze obmyslam co na obiad, to sie czuje jak "matka Polka" (ale ostatnio
      przeczytalam, ze sie nie powinnam tak czuć, bo to określenie, oznacza co innego
      wink). u nas to ja pracuje i zarabiam (bo chcę i bardzo lubię), poszłam do pracy
      jak dziecko miało 4,5 miesiąca, a mąż pracuje na pol etatu, przez reszte czasu
      zajmuje się dzieckiem, bo chce i bardzo dobrze mu z tym idzie.
      Ja robię kariere zawodową. wiec jestem potworem i powinni mi prawo do dziecka
      odebrać? i kurcze mysle jeszcze na dodatek o drugim dziecku, a moj mąż (o zgrozo
      i ciekawe dlaczego ? uncertain) raczej nie chce drugiego. Dla jasnosci obrazu dodam,
      że domem sie on nie zajmuje w ogóle, nie sprzata, nie pierze itd. nie mamy
      gosposi, wszystko robię sama.
      A dziecko od wrzesnia bedzie chadzać do przedszkola, glownie dlatego że uwazam
      że mąż powinien sie zacząc rozwijać jakkolwiek, bo inaczej stanie się kurem
      domowym i jeszcze się z nim rozwiodę.. tongue_out.
      • rybka.marcowa Witaj w klubie 21.06.09, 11:49
        wyrodnych matek.Ja właśnie zostawiłam roczne i poszłam do pracy.
        Uszy mi puchną od dramatycznych przepowiedni czym to mojej córce
        grozi(ADHD,spowolniony rozwój,korepetycje w przyszłości ;PP).
        • zuzanna56 Re: Witaj w klubie 21.06.09, 14:14
          Kiedy moje dzieci były małe i nie chodziły jeszcze do przedszkola,
          pracowałam, ale tylko kilkanaście godzin w tygodniu (lub mniej) w
          szkole językowej. Teraz pracuję dużo, dużo więcej, ale i dzieci
          większe, szkolne. Pracowałam bo lubiłam, ale też ze względu na to że
          mój mąż zarabiał zawsze normalnie, przeciętnie. Gdyby zarabiał
          przynajmniej kilkanaście tysięcy miesięcznie, to bym pewnie
          pracowała na pół etetu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka