montija
24.06.09, 10:27
Normalnie zasnęłam jak zwykle, tylko burza mnie kilkakrotnie
budziła. Śniło mi się, że mieszkałam w jakiejś małej miejscowości z
pięknym ratuszem. Nieopodal była szkoła, przedszkole. Widzę to
wszystko dokładnie jakbym tam była, jakby to było naprawdę. Więc to
działo się rano. Wyszykowałam małego do przedszkola i jak zwykle
powoli schodził klatką schodową z czwartego piętra, a ja zamykałam
drzwi i schodziłam za nim ale nagle przypomniałam sobie, że nie
zabrałam mu spodni na przebranie więc zawróciłam ale wołałam Michał
zaczekaj, on coś odpowiedział. Poszłam szybko po te spodnie ale
jeszcze chwilę się zastanawiałam. Pamiętam miałam w głowie cały czas
to, że on sam schodzi, a na dole jest ulica, po której jeżdżą
tramwaje i samochody. Szybko zamykałam drzwi i biegłam, biegłam.
Wydawało mi się, że biegnę bardzo długo, a schody nie mają końca.
Wybiegłam przed tamten blok ze snu i Michałka już nie było. Biegłam
dalej, szukałam go. Kierowałam się w stronę tego przedszkola coraz
szybciej. Jego nigdzie nie było. Strasznie płakałam. Ciągle miałam
przed oczami te głupie spodnie, po które zawróciłam... Wbiegłam do
budynku przedszkola, do jego sali. Tam w ławkach siedziało pełno
rodziców dzieci. Wszystko było urządzone jak w szkole, w klasie.
Siedziała tam moja mama. Miała na kolanach Michałka. Był bardzo
blady, wręcz biały. I taki spokojny. Wydało mi się to dziwne.
Weszłam, chciałam go wziąć na ręce ale mama mi go nie dała. Zaczęła
machać rękami, pokazywać mi ślady na jego ciałku... Widzę to ciągle,
na głowie takie czerwone, podbiegnięte krwią smugi, tuż pod skórą.
Ludzie zbliżyli się do nas, otoczyli. Czułam, że się duszę, oni
stali tak blisko... Wzięłam go na ręce, ale mama mówi, że on miał
wypadek, że trzeba do szpitala. On mi leciał przez ręce. A ja w tym
śnie poruszałam się dziwnie powoli, tylko ciągle płakałam i myślałam
o tych spodniach... Wyszłyśmy na ulicę... szłyśmy na pogotowie i on
mi na tych rękach zasnął. Tak spokojnie, a ja już wiedziałam, że to
się stało...
bardzo sie boję i czuję się nieco dziwnie...