Przeczytałam w "Twoim stylu" rozmowę z kilkoma matkami o tym,co
czuły/czują gdy ich,coraz starsze dzieci,jadą same na wakacje.
Wszystkie rozmówczynie bardzo przeżywały i nadal przeżywają samotne
(tzn.bez mamusi

wyjazdy swoich dzieci,bez względu na wiek dzieci.
Matka 11-latka martwi się,czy poradzi sobie sam,nie będzie głodny,
nie będzie mu zimno,a jak się zgubi? Matka 20-latki boi się,że jej córka
zostanie zgwałcona,pozna nieodpowiedniego chłopaka,który ją
skrzywdzi. Wiek dziecka generował różne rodzaje lęku,adekwatnego
do tego,ile dzieciak ma lat. Natężenie lęku nie obniżało się wraz
z wiekiem pociechy.
Mam 8-latkę i juz powoli dopadają mnie lęki związane z tym,że mała
sama idzie w świat

Mój strach jest większy,bo córcia jest niepełnosprawna,ma
"chore nóżki"(eufemizm rodzinny

- chodzi,ale wolniej od rówieśników,ma
problemy z równowagą i to mnie najbardziej
przeraża,gdy Lenka idzie/jedzie gdzieś bez nas. Martwię się,że
będzie się przewracać,że nie nadąży,że nauczycielka nie zauważy,że
Lena idzie jako ostatnia i gdzieś ją zostawi. Bardzo przeżywam jej
wyjścia,najchętniej chodziłabym z nią na te wypady i wycieczki klasowe. Nie
daję jej odczuć,że tak się denerwuję,bo ona też zaczęłaby się bać,że sobie nie
poradzi. A to byłoby najgorsze!
Daję jej jasny przekaz - DASZ SOBIE RADĘ!! Jak pierwszy raz poszła
do sklepu (trzeba było przejść przez ulicę,średnio ruchliwą)to
czatowałam w oknie i już zakładałam buty,aby do niej pójść.
Oczywiście dała sobie radę i była z siebie(ja z niej też)bardzo
dumna,ale co się nadenerwowałam,to moje.
Ja chyba wpadnę w nerwicę,gdy zacznie wyjeżdżać na kolonie,obozy,
a jak pojedzie sama z rówieśnikami,to chyba osiwieję

Też tak macie?