Dodaj do ulubionych

Nie znoszę tego kultu

01.08.09, 18:16
Chodzi mi o wzmacniany z roku na rok kult Powstania Warszawskiego.
Bruksela ma pomnik siusiającego chłopczyka ubierany w kolorowe
koszulki a Warszawa dwunastoletnie dziecko w łachach, za dużym
hełmie i z karabinem. Robi mi sie słabo od tekstów jaki to
fantastyczny wzór patriotyzmu dla młodzieży stanowią powstańcy. Nie
ujmuję im patriotyzmu ale ginęli głupio, niepotrzebnie, często z
brawury i głupoty swoich niewiele starszych dowódców i z powodu
idiotycznej decyzji polityczno-militarnej góry.
Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
barykadach. Nie, nie widzę takiego celu, idei, czynu, w imię którego
dziecko/nastolatek powinien brać udział w walkach.
Nie znoszę karmienia bogoojczyźnianym kultem bezsensownych zrywów,
tej całej szkolnej martylorogii gloria victis.
Obserwuj wątek
    • aniakloska Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:19
      to po co się wypowiadasz
      • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:51
        a po co ty w takim razie komentujesz?
        wyginął kwiat inteligencji polskiej bo przecież w powstaniu - mało kto o tym wie
        nie tylko warszawiacy walczyli....jak zwykle nikt nam nie pomógł, mimo, że
        Polacy niemal na każdym froncie walczyli...
        wszyscy nas mieli w d...
        te powstanie to był krzyk rozpaczy
    • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:22
      A dla mnie ten kult jest czymś oczywistym do bólu. Można się spierac
      o sens Powstania, nie mozna kwestionować bohaterstwa powstańców.

      > Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
      > barykadach.

      Jasne, w czasie pokoju. Wojna rządzi sie innymi prawami jednak.
      • ally Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 19:57
        > Jasne, w czasie pokoju. Wojna rządzi sie innymi prawami jednak.

        w cywilizowanym świecie od pewnego czasu tworzy się prawo, które zabrania
        wciągania dzieci do ruchów zbrojnych. i bardzo słusznie.
        rozumiem, że nie rażą Cię obrazki z dziećmi-żołnierzami np. z Afryki?

        udział dzieci w walce to była patologia i należy się wstydzić, że do czegoś
        takiego doszło.
        • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:27
          > w cywilizowanym świecie od pewnego czasu tworzy się prawo, które
          zabrania wciągania dzieci do ruchów zbrojnych

          Od pewnego czasu. Powstanie wybuchło 65 lat temu.

          > udział dzieci w walce to była patologia i należy się wstydzić, że
          do czegoś takiego doszło.

          Te dzieci chciały walczyć. Tak były wychowane, taka była wówczas
          atmosfera stolicy.
          • kosmitos Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 10:46
            dzieci w Afryce też "są tak wychowywane" i też jest tam
            odpowiednia "atmosfera";
        • ira_07 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 17:53
          W cywilizowanym świecie. Świat II wojny NIE BYŁ cywilizowany. Oni walczyli o to,
          by był. O to, by do ludzi na ulicach nie strzelano jak do kaczek za to, że mówią
          po polsku lub noszą pejsy.
    • undomestic_goddess Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:23
      A miejsce kilkulatka jest na placu zabaw, a nie w komorze gazowej albo
      pod ruinami zbombardowanych domow.
    • sionasble Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:29
      he

      a ja też odczuwam jakąś taką ambiwalencję uncertain

      z jednej strony rozumiem wszystkie argumenty "za"...

      z drugiej nie bardzo mogę się pogodzić z corocznym kultem męczeństwa
      zarezerwowanym tylko dla tej jednej rocznicy ...
    • kropkacom Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:32
      No cóż, ja też uważam że to powstanie nie miało sensu. Oczywiście rozumiem że
      był taki a nie inny czas i że się gotowało ale jednak.
      • kropkacom Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:35
        Co do dzieci powstania to one czuły że robią coś koniecznego, potrzebnego ...
        Czas wojny jest trudno zrozumieć kiedy w kraju pokój.
    • sanna.i Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:33
      Triss, wybuch powstania był błędem. Błędem przywódców, a nie tych
      12,13,14-letnich dzieci, które poszły walczyć. Dla mnie te dzieci są i będą
      absolutnym symbolem bohaterstwa, poświęcenia, czegoś jak najbardziej pięknego.
      Zgadzam się, że powstania być nie powinno (tak jak i wojen, okupacji etc.). Ale
      jak najbardziej zamierzam świętować pamięć powstańców i Warszawiaków, którzy
      stracili wtedy życie. Tak to odbieram.
      • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:54
        sanna.i napisała:

        > Dla mnie te dzieci są i będą absolutnym symbolem bohaterstwa, poświęcenia,
        czegoś jak najbardziej pięknego.
        >

        sory ale tu nie było nic pięknego - raczej to było tragiczne i
        straszne....śmierć jakakolwiek ona nie byłaby zawsze jest okrutna.
    • kali_pso Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:39
      Patrzysz na to i oceniasz z perspektywy 60 lat. Racjonalnie do bólu.
      Dla mnie ci malcy to byli bohaterowie i sądzę, że jako przejaw
      patriotyzmu trafia to do młodych ludzi bardziej niż jakieś wyczyny
      abstrakcyjnych dorosłych, szarż konnych czy kos na sztorc stawianych.

      > Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
      > barykadach

      Nikt nikomu na barykady nie każe wchodzić. Raczej zmusza to do
      chwili zadumy nad postawą człowieka, młodego i starego w trudnych
      czasach.
    • lolinka2 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:43
      patrz, triss, chociaż jeden pogląd mamy zgodny. To gdzieś odnotować
      należy. Zgadzam się w pełnej rozciągłości.
    • myga Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 18:53
      > Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
      > barykadach. Nie, nie widzę takiego celu, idei, czynu, w imię którego
      > dziecko/nastolatek powinien brać udział w walkach.
      ________
      podpisuje sie pod kazdym slowem.
      • superslaw Re: a może jednak 01.08.09, 19:04
        warto wspominac że kiedys ludzie łaczyli się by walczyc o wspolne dobro a dziś
        juz tego nie potrafią niestety...
        • marzeka1 Re: a może jednak 01.08.09, 19:13
          "kiedys ludzie łaczyli się by walczyc o wspolne dobro "- no, kocham po prostu
          kocham takie uogólnienia niczym ze wspomnień 80-letniej babci. Serio tak
          było???? Tylko, że moja droga, obok bohaterskich powstańców, byli i ci, którzy z
          Niemcami współpracowali,a co powiesz o Polakach-szmalcownikach? Jakie dobro
          wspólne im przyświecało????? Nie ujmuję bohaterstwa młodym powstańcom, tylko że
          mnie zawsze porażają proporcje: 18 tyś. zabitych młodych AK-owców i prawie 200
          tyś, zabitych cywilów. Dlatego gen. Anders jakoś z entuzjazmem do wybuchu
          powstania się nie odnosił. To była głupota dowódców,a szaleńczym, romantyczny
          patriotyzm rodem z dzieł Słowackiego ("jak kamienie przez Boga rzucane na
          szaniec") młodych AK-owców.
          • myga Re: a może jednak 01.08.09, 19:18
            cyt z forum wiadomosci, wg mnie bardzo trafny:
            "A w temacie, może kiedyś skończymy być dumni ze swoich klęsk? Kierownictwo AK
            wysłało tysiące ludzi na rzeź i swoją debilną decyzją przyczyniło się do
            całkowitego zburzenia Warszawy. Chyba ze liczyli na to, że znienawidzona z
            wzajemnością Armia Czerwona im pomoże? "
            • vienetta Re: a może jednak 01.08.09, 19:23
              Proponuję wnikliwszy kurs historii...
              • myga Re: a może jednak 01.08.09, 19:24
                Proponuje rozwinac propozycje.
                • marzeka1 Re: a może jednak 01.08.09, 19:26
                  Także posłucham, jak można - poza warstwą emocji, patriotycznych uczuć-
                  wytłumaczyć/uzasadnić posłanie słabo uzbrojonej młodzieży do walki i
                  zaryzykowanie życiem 200 tyś, cywilów oraz zagładą miasta????
                  • kawka74 Re: a może jednak 01.08.09, 19:32
                    Ale my nie potrafimy patrzeć bez emocji.
                    To właśnie emocje (najpierw jakiejś grupki ludzi, potem przelane na masy), graniczące z histerią, doprowadzały do takich tragedii, a nie racjonalne, wyważone decyzje.
                    Nie cenimy sobie twardej, pozytywistycznej pracy u podstaw, mrówczego ciułania krok po kroku; u nas albo się idzie zaciukać cara po ciemaku, albo prawuje z Panem Bogiem koniecznie chcąc robić za milijon, albo inne kwiaty.
                    • myga Re: a może jednak 01.08.09, 19:37
                      kawka74 napisała:

                      > Ale my nie potrafimy patrzeć bez emocji.
                      _________
                      Ja nie potrafie myslec o tym mordzie kwiatu mlodziezy polskiej, dzieci,
                      nastolatkow, bo inaczej nie mozna nazwac wyslanie dzieciakow na pewna smierc
                      przez kierownictwo ak, tym bardziej, ze rzad na uchodztwie byl przeciwny
                      powstaniu. Ci, co swiadomie wyslali dzieci na smierc sa zbrodniarzami. Powtorze
                      za triss: nie ma takiej idei, dla ktorej dzieci mialy by ginac, zycie jest ponad
                      jakakolwiek polityke.
                      • sanna.i Re: a może jednak 01.08.09, 21:33
                        A nie są zbrodniarzami ci, którzy ich zabijali? Ci, którzy napadali na Polskę?
                        Jaka pozytywistyczna praca, kiedy w środku wojna, zbory i obozy koncentracyjne?
                        Myślisz, że Polacy tego chcieli? Jak już szukasz winnych, to spójrz na sprawę z
                        właściwej perspektywy. Czemu się dziwisz? Że ludzie chcieli być wolni?
                        • kawka74 Re: a może jednak 01.08.09, 21:35
                          > Jaka pozytywistyczna praca, kiedy w środku wojna, zbory i obozy koncentracyjne?

                          Bez nerw, wyluzuj.
                          To była uwaga ogólna na temat naszych cech narodowych.
                  • asia_i_p Re: a może jednak 01.08.09, 20:54
                    Moja siostra rozmawiała kiedyś z byłym powstańcem. I on powiedział, że rozumie
                    obecne argumenty, ale ci, którzy je przytaczają, nie rozumieją jednego, że oni
                    wtedy nie widzieli innego wyjścia.
                    Powstanie było częścią akcji Burza, która miała za cel, aby Polacy uczestniczyli
                    w wyzwalaniu swojej ojczyzny. To raz. Po drugie, w przededniach Powstania w
                    Warszawie ludzie już ginęli w walkach ulicznych, bo młodzi ludzie, którzy
                    oglądali śmierć swoich bliskich, nie wytrzymywali napięcia i zaczynali walczyć,
                    a Niemcy byli nastawieni agresywnie i już bardzo nerwowi. Nie wiem, czy była
                    możliwość uniknięcia walk, czy też był to wybór między walkami zorganizowanymi,
                    dającymi jako taką szansę na bycie traktowanym według konwencji genewskiej, a
                    niezorganizowanym wybuchem gniewu gnębionej ludności, który Niemcy z łatwością
                    mogliby potraktować jako akcje bandyckie (i tak potraktowali, bo, jak się
                    okazało, konwencję genewską mieli gdzieś). Po trzecie, jeszcze 29 lipca Radio
                    Moskwa nadawało po polsku apel, aby warszawiacy przystąpili do walki. Być może
                    naiwnością było uważanie tego za zapowiedź, że Rosjanie ruszają do ofensywy i
                    chcą współpracy ze strony polskiej, ale na to to wyglądało. Dodatkowo myślę, że
                    warszawiacy nie wierzyli w możliwość ocalenia Warszawy - w końcu byli świadkami,
                    jak Niemcy wykończyli getto.
                    My teraz oceniamy Powstanie z bardzo wygodnej perspektywy - mamy wszystkie dane
                    i wiemy co się stało potem. Podejmujący wtedy decyzje danych mieli mało, często
                    także celowo byli wprowadzani w błąd przez przywódców państw, rozgrywających
                    swoje gierki.
                    Przyjmuje się, że gdyby nie Powstanie, Warszawa by ocalała, ale w sumie nie
                    wiemy, czy nie zostałaby zamieniona w twierdzę jak Wrocław, albo po prostu
                    zrównana przez Niemców z ziemią przed odwrotem.
              • attiya Re: a może jednak 01.08.09, 21:57
                tylko w jednym wypadku zgodziłabym się - gdyby powstanie zakończyło się wygraną
                - wtedy można byłoby usprawiedliwić śmierć kilkuset istnień ludzkich....
                • attiya sory 01.08.09, 22:00
                  kilkuset tysiecy chciałam napisać smile
            • czar_bajry Re: a może jednak 02.08.09, 12:19
              Jasne najlepiej było się poddać 1 września 1939 roku.
              Miasta były by nie zniszczone, może nie było by obozów i nie zginęło tyle ludzi
              a my mówili byśmy po rosyjskusmile
              • attiya Re: a może jednak 02.08.09, 12:21
                czar_bajry napisała:

                > Jasne najlepiej było się poddać 1 września 1939 roku.
                > Miasta były by nie zniszczone, może nie było by obozów i nie zginęło tyle ludz
                > i
                > a my mówili byśmy po rosyjskusmile
                o ile dobrze pamiętam, to września napadli na nas Niemcy nie rosjanie więc
                dobrze mogłaś napisać o mowie niemieckiej
                • czar_bajry Re: a może jednak 02.08.09, 12:37
                  > o ile dobrze pamiętam, to września napadli na nas Niemcy nie Rosjanie więc
                  > dobrze mogłaś napisać o mowie niemieckiej

                  Owszem ale ale 17 września wojska radzieckie zaatakowały Polskę.
                  No tak gdybyśmy poddali się 1 września to może mówili byśmy po niemiecku, jak
                  dla mnie była to przenośnia i dotyczyła tego że Polski by nie było na mapie europy.
                  • attiya Re: a może jednak 02.08.09, 12:48
                    rozumiem smile
                    a że września nasi przyjaciele nas napadli to wiem - w końcu jestem stamtąd
                    gdzie trzeba było walczyc nie z jednym a z dwoma wrogami
      • kropkacom Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 19:11
        > Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
        > barykadach.

        Wtedy to raczej miejcie dwunastolatka było piwnicy lub innym schronie.
      • maman3 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:41
        Nikt nie neguje stwierdzenia, że miejsce malucha jest w domu etc.,
        nie rozumiem jednak jak to się ma do tematu- są, dzicie, że gdyby te
        dzieci zostały w domach , to uszłyby z zyciem??? O czym Wy mówicie?
        Wojnę zgotował Hitler, doszło do niej, bo nikt nie wierzył w tak
        potężne zło, nikt nie wyobrażał sobie takiej rzezi- a Wy- "nie widzę
        takkiego celu...". Otóż dla nich TO był cel, bo te dzieci musiały
        szybko zrozumieć,że ze złem trzeba walczyć, inaczej ono będzie sie
        rozprzestrzeniać- i nikogo nie oszczędzi...To był heroizm, właśnie
        dlatego, że powstańcy wiedzieli, jak kiepskie szanse mają na
        zwycięstwo- ale, jak dziś usłyszałam od mądrzejszych- na owe dni nie
        było lepszej alternatywy -i tak chyba właśnie było...
    • na_pustyni Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 19:46
      Nie ma żadnego wzmacnianego kultu. Ludzi, którzy walczyli w Powstaniu jest coraz
      mniej i tyle. Za chwilę nie będzie komu oddawać hołdu. Nie chcesz, nie musisz,
      ale nie rzygaj, bo aż smutno się to czyta.
      Te dzieciaki zostały wychowane według innych zasad i w innych realiach niż my
      teraz, więc wszelkie porównania nie mają sensu. Btw, czytałam ciekawe
      wspomnienia Grynberga i Kostańskiego - okazuje się, że część dzieciaków
      walczących w Powstaniu to były sieroty ze zlikwidowanego rok wcześniej getta.
      A jeśli komuś się wydaje, że Warszawa ocalałaby gdyby nie Powstanie, to naprawdę
      jest naiwny. Niemcy mieli co do niej plany już przed wojną.

      • undomestic_goddess Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:00
        Taaa, a jak nie Niemcy, to przeciez wujek Stalin rece zacieral, zeby
        sie z Warszawa rozprawic. A czy NKWD nie mordowalo polskich
        inteligentow w czasie wojny i po niej?

        Triss, no przestan, bo Twoj post jest zalosny. Nie bylas, nie
        widzialas, nie Tobie oceniac.

        Moze i Powstanie bylo bledem Londynu, ale bez niego Stalin i tak by
        wybil AKowcow. Jakos zludzen nie mam. W jakim innym celu czekal na
        drugim brzegu Wisly az Niemcy wyburza Warszawe?
        • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:29
          > Moze i Powstanie bylo bledem Londynu, ale bez niego Stalin i tak
          by wybil AKowcow.

          AKowców pewnie tak, tak jak w innych miastach, wyzwalanych w
          czasie "Burzy". Tyle że to by było - jak się szacuje - jakieś 6000
          osób. W Powstaniu zginęło 220 000. Róznica jest i trudno ją
          przegapić.
          • asia_i_p Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:01
            Po pierwsze, nie wiem, skąd wzięłaś 6000, skoro samych zabitych żołnierzy w
            Powstaniu było 10 000, a zaginionych 7000. A ktoś jeszcze musiał przeżyć. Po
            drugie, biorąc pod uwagę nasilający się terror przed Powstaniem, dużym
            optymizmem jest zakładanie, że te 200 000 cywilów by wyszło bez szwanku, gdyby
            nie Powstanie. Po trzecie, bycie wyzwalanym przez Armię Czerwoną nie należało do
            przyjemności nie tylko dla AK-owców.
            • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:20
              > Po pierwsze, nie wiem, skąd wzięłaś 6000, skoro samych zabitych
              żołnierzy w Powstaniu było 10 000, a zaginionych 7000.

              Chwlia, mówimy o ewentualności, że Powstania nie było. A 6000 - to
              na podstawie szacunków, ile osósb należało do AK w innych regionach,
              a ile z nich Sowieci zamordowali, gdy się ujawnili po "Burzy".

              > Po trzecie, bycie wyzwalanym przez Armię Czerwoną nie należało do
              > przyjemności nie tylko dla AK-owców

              To wiadomo. Ale jednak Armia Czerwona na etapie wyzwalnia nie robiła
              już rzeczy w stylu rzezi Woli.
              • sanna.i Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:36
                O Jezu...Moja zmarła niedawno 90-letnia babcia, która TO PRZEŻYŁA na własnej
                skórze, miałaby inne zdanie niż ty.
                • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:59
                  Co przezyła? Rzeź Woli czy wyzwalanie przez Sowietów? Bo moi
                  dziadkowie to drugie (dziadek był w AK).
                  • undomestic_goddess Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:18
                    a ja nie znosze wmawiania, ze Armia Czerwona nie zniszczylaby
                    Warszawy.

                    to po co czekali az Niemcy zniszcza Warszawe? No przeciez mogli
                    pomoc, ale nie zrobili nic.

                    no i czy naprawde nikt nie slyszal o takich, co wyzwalania przez
                    Armie Czerwona nie przezyli? prawda jest taka, ze Powstanie bylo
                    walka o wolnosc, o normalnosc, ktorej Polsce w Jalcie odmowiono, jak
                    sie okazalo. W swietle tych faktow, tak nalezy sie tym ludziom
                    szacunek. I oby takie tragedie sie juz nigdy nie powtorzyly.

                    A tym z Was, ktore sie rozczulaja nad Armia Czerwona, polecam troche
                    samodzielnej lektury opracowan historycznych.
                    • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:24
                      Ktoś się tu rozczula?
    • nenia1 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:02
      No cóż, ja to odbieram inaczej. Nie widzę gloryfikacji i kultu Powstania, ale szacunek i podziw dla bohaterstwa walczących wtedy powstańców, w tym i 12-letnich dzieci.
      I to im się należy pamięć.

      W końcu na pomniku nie stoją przywódcy, ale symboliczne bohaterskie dziecko, walczące z okupantem o godność i wolność, jak banalnie
      i patetycznie to nie brzmi, to tak właśnie było.

      W sferze racjonalnej przegrali, owszem, ale w sferze emocjonalnej
      w świadomości społecznej pozostaną symbolem patriotyzmu
      i poświęcenia.
      • marina2 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:24
        Cóż to jesteśmy na dwóch biegunach.
        Moje dzieci -trzy najstarsze sztuki-są harcerzami i właśnie wczoraj zapakowali
        się do pociągu,żeby uczestniczyć w grze "Burza" i uczcić pamięć powstańców.
        Zaczytywali się w "Kamieniach na szaniec" i męczą mnie ,żeby pojechać do Lwowa.
        Pojechali z dokładną mapą wawy i znają na wyrywki przebieg powstania.
        I fajnie .Niech dotkną historii.Niedawno córka 17 przegadała pół dnia z grupą
        AKowców.Zaczynam myśłeć ,że taka postawa to obecnie kontestacja na poziomie
        zielonych włosów z lat wczesnego punka.
    • justen1204 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:27
      zgadzam się z tobą triss w całej rozciągłości
    • asia_i_p Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:43
      Ja bym jednak, ustalając winnych śmierci powstańców, nie pomijała hitlerowców.
      Nie ginęli głupio, tylko ginęli nieuchronnie. W momencie, kiedy wstąpili do AK,
      już byli skazani. Jeżeli nie ginęli w akcjach przeciw Niemcom, to ich wykańczali
      drodzy wyzwoliciele ze wschodu - czytałam artykuł Davies'a, w którym pisał, jak
      niezależnie od tego, czy AK-owcy ujawniali się w toku akcji Burza czy już po
      "wyzwoleniu" przez Rosjan, byli rozbrajani i internowani.
      Ten dwunastolatek, którego miejsce jest w szkole i na podwórku, w przeddzień
      Powstania ginął w ulicznej strzelaninie, bo żandarm niemiecki się przestraszył,
      albo był zabijany w komorze gazowej, bo był Żydem, albo był torturowany, żeby
      zdradził, gdzie ukrywają się jego rodzice, bo był Żydem. Myślisz, że to nie
      wpływało na innych dwunastolatków?
      Wkurza mnie, kiedy zapomina się o genezie Powstania i tworzy się mit, jakoby AK
      pierwsze wciągnęło dzieci w tę wojnę. Wybacz, ale jeszcze w 1939 hitlerowcy
      zabijali niemowlęta, żeby z ich matek wyciągnąć zeznania.
    • panirogalik Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 20:44
      kult wzmacniany z roku na rok musi być, w razie czego, gdyby kiedyś jeszcze była
      wojna społeczeństwo będzie już urobione i bedziem walczyć za ojczyznę i flagę.
      Jednak ja powiem szczerze, mam nadzieję, że moje przyszłe dzieci i mąż, jakby
      co, dadzą się wywieźć gdzieś w bezpieczne miejsce.
      • asia_i_p Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:07
        Myślę, że gdyby hitlerowcy ograniczyli się do stwierdzenia "nie macie ojczyzny"
        i naplucia na polską flagę, opór przeciwko nim nie byłby tak zacięty. Sęk w tym,
        że oni tak przy okazji masowo wybijali polskich obywateli.
        Rozumiem, że błędem było zaczynanie jakiegokolwiek ruchu oporu - należało się
        spokojnie przyglądać, jak hitlerowcy mordują Żydów, Cyganów, wariatów i polską
        inteligencję, modlić się, żeby omyłkowo nie znaleźć się w którejś z tych
        kategorii i rozsądnie uciekać w bezpieczne miejsce. Tylko powiedz mi, gdzie w
        Europie było wtedy to bezpieczne miejsce? Czy przypadkiem nie tylko tam, gdzie
        mniej rozsądni skutecznie go bronili?
        Mam nadzieję, że, "jakby co", znajdę odwagę, żeby bronić siebie i innych przed
        przemocą. Słabą nadzieję, bo tchórz ze mnie straszny, ale może znajdę odwagę,
        kiedy będzie trzeba.
        • panirogalik Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:45
          "Tylko powiedz mi, gdzie w
          > Europie było wtedy to bezpieczne miejsce?"

          Ja pisałam o ewentualnej przyszłej sytuacji. Do wojny być możne mam dość
          specyficzne podejście bo akurat znam kogoś kto z wojny czerpie konkretne
          korzyści materialne (w szczegóły się wdawać nie będę). Gdzieś w świecie wmawia
          się komuś ideały a gdzieś indziej są z tego kontrakty i duże pieniądze.

          "Mam nadzieję, że, "jakby co", znajdę odwagę, żeby bronić siebie i innych przed
          > przemocą."

          Ja walczyłabym, owszem, gdybym nie miała innego wyjścia.
        • maman3 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:53
          asia_i_p, podpisuję się pod każdym Twoim słowem.
      • kajak75 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:15
        Ale Triss nie odmawia bohaterstwa i patriotyzmu tym, ktorzy w Powstaniu walczyli.
        Ja rowniez uwazam, ze Powstanie bylo rzezia. Zginelo 3 razy wiecej ludzi niz w
        Hiroszimie.

        mam jednak poczucie, ze od kilku lat atmosfera wokol obchodow rocznicy wybuchu
        Powstania zaczyna przypominac atmosfere z obchodow innych "slusznych: rocznic.

        Wrocilam przed chwila z Powazek i z duzym obrzydzeniem patrzylam na
        wykorzystywanie tej rocznicy prezz najrozniejszych pseudokombatantow ( sadzac po
        wieku), ktorzy wykorzystywali ja do happeningow o traktacie z Lizbony czy
        wyzywania hanny Gronkiewicz Waltz od zydowek.
        • heca7 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:23
          Przeczytajcie wstrząsający nekrolog w Gazecie Wyborczej- warszawskiej
          str.11- Wanda Alicja Lurie. Czytam ten nekrolog od kilku lat w rocznicę powstania.
          Teraz sobie wyobraźcie siebie.
          • heca7 Re:Wanda Felicja- sorry n/t 01.08.09, 21:25

          • na_pustyni heca, zobacz, co jeszcze znalazłam 02.08.09, 10:29
            www.tpw.fr.pl/historia/wlurie.htm
            • heca7 Re: heca, zobacz, co jeszcze znalazłam 02.08.09, 11:03
              Dzięki.
              Myślę, że tylko bohaterka tej historii ma prawo powiedzieć
              Czy było warto???
    • agamagda Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 21:39
      Piszesz bez głębszego zastanowienia się, ot tak, byle mieć inne
      zdanie, i wydać się interesująca. 65 lat temu wybuchł bunt przeciwko
      Niemcom którzy przez 5 lat zabijali bezkarnie Polaków, torturowali i
      niszczyli naród. Praktycznie każda rodzina straciła kogoś bliskiego
      w czasie tej okupacji. Ten zryw był zrywem protestu i buntu.
      Głupota piszesz - a zastanowiłaś sie chwilę jakie były założenia???
      Wiesz, ze ruscy mieli pomóc i stali na drugim brzegu Wisły?
      Jasne, ze dziś wiemy jak bardzo mogliśmy liczyć na przyjaźni
      radzieckich towarzyszy, ale tej wiedzy nie mieli warszawiacy
      decydujący o powstaniu.

      > Miejsce dwunastolatka jest w domu, szkole i na podworku a nie na
      > barykadach. Nie, nie widzę takiego celu, idei, czynu, w imię
      którego
      > dziecko/nastolatek powinien brać udział w walkach.


      Tiaaa, każdy dwunastolatek woli być na podwórku i się beztrosko
      bawić, szczególnie jak temu dziecku palą w piecu ojca i matkę, po
      uprzednim zagazowaniu. Czy Ty nie wiesz w jakich czasach żyli???

      Bruksela ma pomnik siusiającego chłopczyka ubierany w kolorowe
      > koszulki a Warszawa dwunastoletnie dziecko w łachach, za dużym
      > hełmie i z karabinem

      Jeśli Belgowie są niepodlegli dzis, to też pośrednio zasługa
      innych "polskich głupoli" tych od powstania listopadowego.


      > Nie znoszę karmienia bogoojczyźnianym kultem bezsensownych zrywów,
      > tej całej szkolnej martylorogii gloria victis.


      Te zrywy są częścią historii twojego narodu, którego pewnie nie
      byłoby bez nich. Konformizm nie pozwoliłby przeżyć lat rusyfikacji i
      germanizacji - a jednak te zrywy choć wg twojej oceny bezsensowne
      dały jako rezultat przetrwanie narodu.

      Zresztą intelektualne przemyślenia tego typu zwykle powstają w
      przerwie reklamowej miedzy "m jak miłość" i "zbuntowany anioł".
      • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:02
        > Jasne, ze dziś wiemy jak bardzo mogliśmy liczyć na przyjaźni
        > radzieckich towarzyszy, ale tej wiedzy nie mieli warszawiacy
        > decydujący o powstaniu

        Mieli. Dowódcy wiedzieli, że pomoc nie przyjdzie - ani od Armii
        Czarwonej, ani od aliantów. Wiedzieli. A jednak zdecydowali się
        wydać rozkaz o godzinie W.
        • pis_out Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:14
          Nie mieli. Sowieci nadciągali ze wschodu z szybką ofensywą spychając Niemców na
          zachód. Jak można było przewidzieć że nagle zatryzmają sie na linii Wisły nie
          próbując jej przekroczyć. Raczej można było się spodziewać, że będą kontynuowac
          natarcie i przekroczą Wisłe. Jednak armia czerwona stanęła. Stalin postanowił
          poczekać aż Warszawa sie wykrwawi. W końcu jak śpiewał Kaczmarski "ruski tank
          nie będzie walczył za Polaków"
        • undomestic_goddess Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 22:22
          Dowodcy Powstania mysleli i zakladali, ze Sowieci wkrocza do Warszawy,
          a nie beda czekac na Pradze. Nie slyszalas o Polakach w Armii
          Czerwonej, ktorzy chcieli dolaczyc do Powstania, a nie mogli, bo
          rozkazy byly inne?
          • angazetka Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 22:27
            Słyszałam, owszem. Tylko że dowództwo AK wiedziało, że Rosjanie nie
            pomogą. Nie prowadzono z nimi żadnych rozmów, nie było mowy o
            pomocy. Liczenie na finatropię Armii Czerwonej byłoby z kolei dość
            zabawne. Szeregowi żołnierze obu stron wiedzieć o tym nie musieli.
            • undomestic_goddess Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 22:33
              Wiesz, co? Rozmow byc nie moglo, ale nikt nie przypuszczal, ze oni sie
              zatrzymaja na linii Wisly. Zakladano, ze wkrocza do Warszawy i tenze
              kwiat polskiej inteligencji sami wybija.

              Poczytaj sobie troche roznych opracowan, a potem wroc dyskutowac.
              • angazetka Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 23:01
                Przeczytałam ich więcej niż trochę, więc daruj sobie protekcyjonalny
                ton.
            • agamagda Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 22:39
              angazetka napisała:

              > Słyszałam, owszem. Tylko że dowództwo AK wiedziało, że Rosjanie
              nie
              > pomogą.

              A skąd jeśli łaska? Z fusów sobie wywróżyli i postanowili posłać na
              rzeźń rodaków?
              Nie Angazeta, Była Jałta, był Teheran, dowódcy naiwnie być moze, ale
              liczyli na solidarość sojuszniczą. Po fakcie wiemy, ze założenia te
              były błędne.
              Pamiętaj jednak, że dopiero po upadku muru berlińskiego
              dowiedzieliśmy się o ogromie zbrodni Stalina i o jego zagraniach
              psychopaty.



              Nie prowadzono z nimi żadnych rozmów, nie było mowy o
              > pomocy. Liczenie na finatropię Armii Czerwonej byłoby z kolei dość
              > zabawne. Szeregowi żołnierze obu stron wiedzieć o tym nie musieli.
              • angazetka Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 23:04
                > A skąd jeśli łaska? Z fusów sobie wywróżyli i postanowili posłać
                na rzeźń rodaków?

                Nie. Nie prowadzili z Rosjanami żadnych rozmów, więc jak mogli
                liczyć na ich pomoc? Z drugiej strony informacje z Londynu były
                jednoznaczne - nikt Polakom pomagać nie będzie. Tak, dowódcy uznali
                za stosowne wysłać warszawiaków na rzeź.
                • paszczakowna1 Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 01.08.09, 23:19
                  > Nie. Nie prowadzili z Rosjanami żadnych rozmów, więc jak mogli
                  > liczyć na ich pomoc?

                  Nie prowadzili nie dlatego, że nie chcieli, ale dlatego, że Sowieci wtedy z
                  Polakami w ogóle nie rozmawiali. Na aktywną 'pomoc' też nikt nie liczył (na czym
                  taka 'pomoc' może polegać, pokazały już dokładnie losy AK-owców w okręgu
                  wileńskim i nowogródzkim - tak na Syberię trafił mój dziadek). Natomiast można
                  było liczyć na kontynuowanie ofensywy, która zresztą pierwotnie zatrzymała się,
                  jak się wydaje, nie z powodów politycznych, a militarnych. Można nawet
                  przypuszczać, że początkowo planowano zdobycie Warszawy - po co by Stalin dawał
                  polskie wojska akurat na ten odcinek, jak nie z powodów propagandowych?
              • maurra Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 02.08.09, 00:33
                Tylko że dowództwo AK wiedziało, że Rosjanie nie pomogą.>
                > A skąd jeśli łaska?

                Plan "Burza"
            • asia_i_p Re: Angazetka, doksztalc sie, co? 03.08.09, 08:52
              29 lipca radio Moskwa nadało cztery apele bodajże Związku Patriotów Polskich
              (organizacja skupiająca polskich komunistów i działająca na emigracji w Rosji)
              wzywające do walki. Biorąc pod uwagę, od kogo te apele pochodziły, można je było
              wziąć za wezwanie do współpracy.
      • pis_out Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:02
        Agomagdo wiszę Ci drinka bo wyręczyłaś mnie w pisaniu posta.
        Napisałaś dokładnie to co myślę o poście założycielki.
        Jakże łatwo klepać w klawisze w sobotni wieczór popijając kawę lub drinka w
        wygodnym fotelu. Jak łatwo ferować wyroki po 65 latach wiedząc czym się
        skończyło powstanie.
        Przywódcy AK i jej żołnierze nie mieli takich możliwości.
        Reszte już napisała aga.
        Jednak ten tekst o 12 latku który w 1944 powinien byc w szkole czy na podwórku
        to już jest szczyt ignorancji.
        Z podwórka to mogli podczas łapanki zgarnąć a za naukę na kompletach groziła
        kulka w łeb albo obóz. Nie wspomne o tym co działo sie z 12latkami jeśli na imię
        mieli Szlomo lub Moryc. Ci 12 latkowie moja pani Triss wylatywali przez komin w
        obozach zagłady.
        Zatem Chwała Zwycięzonym i mały cytat na koniec
        "Lecz nie przestajmy czcić świętości swoje
        I przechowywać ideałów czystość;
        Do nas należy dać im moc i zbroję,
        By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość"
        • agamagda Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:31
          No to tchin-tchin - mam chłodne białe wino w kieliszkusmile
          • pis_out Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:49
            Ok, w sam raz jak znalazł.
            Dobra jeszcze wkręcę. Po to wtedy nasi rodacy walczyli byśmy dziś mogli
            zastanawiać sie jakie wino wypić wieczorem czy też po to by dzieciaki mogły
            bawić sie spokojnie na podwórkach czy też uczyć sie i studiować i to w całej
            Europie. Po to byśmy żyli spokojnie w wolnym kraju.
      • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:16
        agamagda napisała:

        >
        > Wiesz, ze ruscy mieli pomóc i stali na drugim brzegu Wisły?
        > Jasne, ze dziś wiemy jak bardzo mogliśmy liczyć na przyjaźni
        > radzieckich towarzyszy, ale tej wiedzy nie mieli warszawiacy
        > decydujący o powstaniu.
        >
        no chyba żartujesz??? nie sądzisz chyba, że w miarę normalnie myślący człowiek
        mógłby zapomnieć o 17 wrzesnia? Oni dobrze wiedzieli do czego ruscy sa zdolni.
        Poza tym w sumie mogliśmy liczyc tylko na siebie bo dobrzy alianci tez się na
        nas wypięli.
        • agamagda Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:29
          Attiya, po 17 września 1936 nastąpił 22.06.1941.
          Niemcy w ZSRR nie zachowywali się grzecznie. Polacy i ruscy mieli
          wspólnego wrogo i sądzę, ze większość Polaków uważało Rosjan za
          sojuszników - również decydenci. Czy była to naiwość i brak
          dojrzałości politycznej - tak, ale to wiemy dziś.
          Po drugie, a propos postu w którym ktoś pisze, że decydenci
          wiedzieli, ze warszawiacy nie mogą liczyc na pomoc aliantów i Armii
          Czerwonej w Warszawie w sierpniu było około 11 tys żołnierzy
          Niemieckich - Polacy mieli około 23 tys osób (celowo nie piszę
          żołnierzy) i 50 tys członków AK. W założeniu powstanie miało trwać
          pare dni do momentu wkroczenia ACzerwonej.
          Łatwo dzis powiedzieć, głupio myśleli - powstanie paryskie 1944
          jednak sie udało, a na logikę nie powinnowink
          • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:37
            agamagda napisała:

            > Attiya, po 17 września 1936 nastąpił 22.06.1941.

            czyli rozumiem, ze ta data szybko uczyniła z nas po 17 września przyjaciół? No
            nie uwierzę.... to było cos w rodzaju zawieszenia broni... Obawiam się, że ruscy
            ze swoim potencjałem ludności, i bez nas sobie poradziliby....
            > Niemcy w ZSRR nie zachowywali się grzecznie. Polacy i ruscy mieli
            > wspólnego wrogo i sądzę, ze większość Polaków uważało Rosjan za
            > sojuszników - również decydenci. Czy była to naiwość i brak
            > dojrzałości politycznej - tak, ale to wiemy dziś.

            no chyba fakt - naiwnośc, bo z ruskich to taki sojusznik jak ze mnie
            cesarzowa....Już wtedy ich plany opierały się li i jedynie na podporządkowaniu
            sobie tej części Europy i trzeba było stworzyć jakiekolwiek pozory, które
            zachęciłyby Polaków do wstępowania do ich armii i walki u ich boku - uległego
            przeciwnika łatwiej podbić. A Polska w pewnym sensie była przez Rosjan podbita.
            Pod hasłami - oczywiście - wyzwalania.

            > Po drugie, a propos postu w którym ktoś pisze, że decydenci
            > wiedzieli, ze warszawiacy nie mogą liczyc na pomoc aliantów i Armii
            > Czerwonej w Warszawie w sierpniu było około 11 tys żołnierzy
            > Niemieckich - Polacy mieli około 23 tys osób (celowo nie piszę
            > żołnierzy) i 50 tys członków AK. W założeniu powstanie miało trwać
            > pare dni do momentu wkroczenia ACzerwonej.
            > Łatwo dzis powiedzieć, głupio myśleli - powstanie paryskie 1944
            > jednak sie udało, a na logikę nie powinnowink


            no fakt - z Francuzów to tacy żołnierze mniej wiecej byli jak w Allo Allo...
            • agamagda Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:45
              czyli rozumiem, ze ta data szybko uczyniła z nas po 17 września
              przyjaciół? No nie uwierzę.... to było cos w rodzaju zawieszenia
              broni...

              Nie przyjaciółwink Sojuszników w walce ze wspólnym wrogiem. To nie to
              samo, ale cel był wspólny. I chyba (wiem, że błędnie) na to liczyli
              nasi. Na wspólny cel. Nie wiedzieli, że Stalina celem było
              przesunięcie granicy aż do połowy Niemiec.
              • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:08
                dokładnie
                tylko, że zawsze niestety w takich wypadkach wczorajsi sojusznicy to już
                dzisiejsi wrogowie...sad
            • pis_out Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 23:20

              > no fakt - z Francuzów to tacy żołnierze mniej wiecej byli jak w Allo Allo...

              Proponuję swoją wiedzę historyczną opierać na żródłach a nie serialach
              komediowych nawet tak dobrych jak Allo Allo.
              Warto poczytać skąd we Francji wzieły się nastroje pacyfistyczne i niechętne
              wojnie i przelewowi krwi.
              Mała podpowiedz - radzę zacząć tak od I wojny swiatowej.
    • emigrantka34 no wiesz 01.08.09, 21:52
      No, coz gdyby byc moze Bruksela przeszla tyle co Warszawa i
      Warszawiacy, zamiast siusiajacego chlopczyka mialaby pomnik
      dwunastoletniego dziecka w lachach.
      Trudno porownywac - inne sytuacje historyczno - polityczne.
      Wojna i tzw ciezkie czasy przyspieszaja dojrzewanie, dlatego dziwie w
      ogole sie Tobie, ze stosujesz porownanie dwunastoletniego powstanca i
      wspolczesnego nastolatka, ktorego dziadkowie nie pamietaja juz wojny
      najprawdopodobniej i zupelnie innego etosu patriotyzmu.
      W sensie decyzji politycznej PW nie popieram, ale wlasnie
      paradoksalnie z tego wzgledu zawsze 1 sierpnia sobie mysle i czytam o
      tych dzieciaczkach i mlodych ludziach, ktorym los odebral szanse na
      normalne zycie. Zamierzam nawet wybrac sie do muzeum PW, dopoki
      jestem jeszcze w PL.
      A belkotu telewizyjnego naprawde nie musisz sluchac, tv mozesz
      wylaczyc sobie i udac sie na spacer do lasu albo basen, gdzie nikt
      nie bedzie Twojego spokoju burzyl tym durnym kultem.
    • paszczakowna1 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:00
      > ujmuję im patriotyzmu ale ginęli głupio, niepotrzebnie, często z
      > brawury i głupoty swoich niewiele starszych dowódców

      To nie jest prawdą (owszem, mogło się zdarzyć, ale na pewno nie 'często').
      Chłodno rzecz rozważając, powstańcy organizowali się i walczyli bardzo dobrze
      (nie tylko 'bohatersko', ale po prostu z wojskowego punktu widzenia bardzo
      dobrze), jeśli weźmie się pod uwagę ogromną dysproporcję siły militarnej.
      Określenia 'brawura' i 'głupota' są tu nie na miejscu, aczkolwiek rozumiem, że
      to wieczne trąbienie o 'bohaterstwie' może takie wrażenie wywołać. Ja bym wolała
      więcej o stronie technicznej, bo tu jest się czym pochwalić.

      Zresztą największy procent ofiar PW to nie wynik walk, tylko zorganizowanej
      rzezi ludności cywilnej w pierwszych dniach Powstania (której zresztą po jakimś
      czasie dowództwo niemieckie zakazało, bo von dem Bach stwierdził, że żołnierze
      się od tego demoralizują).
      • undomestic_goddess Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:27
        Ano wlasnie, taktycznie byli swietni. I odnosili zwyciestwa, mimo
        druzgocacej przewagi Niemcow.

        Glupota to sie alianci dokonujacy zrzutow broni i roznych pomocy nad
        Warszawa wykazali. Zrzucali mianowicie bron w czesciach, dzieki czemu
        czesc pistoletu spadala na strone polska, a czesc na niemiecka.
        Slodkie, nie? Iscie alianckie podejscie do tematu.
        • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:39
          no fakt...
          Nie zapomnij jeszcze o tych ulotkach wzywających do walki....a potem jak oglądam
          wywiad z brytyjskim żołnierzem, twierdzącym jakiej to oni pomocy nam w czasie
          drugiej wojny udzielili to szlag mnie trafia....szczególnie mam na myśli tę
          pomoc min w Jałcie.
        • paszczakowna1 Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 22:47
          > Glupota to sie alianci dokonujacy zrzutow broni i roznych pomocy nad
          > Warszawa wykazali. Zrzucali mianowicie bron w czesciach, dzieki czemu
          > czesc pistoletu spadala na strone polska, a czesc na niemiecka.
          > Slodkie, nie? Iscie alianckie podejscie do tematu.

          Radzę poczytać, ile jaki procent ofiar wśród lotników alianckich pochłonęły
          próby dokonywania zrzutów - to były niemal misje samobójcze (i dlatego nieliczne
          i w końcu zarzucone - w Londynie umieli liczyć). Warto sobie też uświadomić,
          skąd te samoloty musiały się przedzierać i dlaczego (Sowieci nawet nie
          udostępnili lotnisk). Naprawdę, przykro się czyta takie słowa.
          • mamagapka Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 23:28
            czytam , czytam i musze powiedzieć że jestem z Was dumna,
            dziewczyny. Jestem dumna i myślę tak jak Wy. Sorry Triss. Przecież
            tak naprawdę w obchodach nie powinno chodzić o ocenianie czy
            powstanie było błędem czy nie, ale o uczczenie bohaterstwa
            walczących. O to że w dramacie jaki wtedy miał miejsce, w czasach
            terroru, oni wreszcie, choć na kilka/naście/dziesiąt dni mogli
            założyć biało-czerwone opaski i zatknąc biało-czerwoną flagę zamiast
            znienawidzonej swastyki. Przetać myśleć o łapankach, obozach,
            obwieszczeniach i zacząć walczyć.
            Nie jest dla mnie teraz ważne co myślało/wiedziało dowództwo bo to w
            żadnym stopniu, nawet najmniejszym, nie umniejsza bohaterstwa tych
            ludzi.
            Tak myślę. I cieszę się że wielu ciągle myśli tak samo.
          • na_pustyni Re: Nie znoszę tego kultu 01.08.09, 23:33
            podpisuję się.. żal
    • szyszunia11 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 00:03
      polecam książkę "Płacz generała" M. Janion, ciekawy głos w dyskusji.

      a tak osobiście jestem przekonana, że powstanie wybuchło, bo wybuchnąc musiało, niezaleznie od jego tzw. sensowności, która zupełnie inaczej wygląda z dzisiejszego punktu widzenia.
      • czar_bajry Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 00:55
        Po prostu brak mi słów na taką ignorancję jak autorki wątku.
        Jeżeli nie znosisz kultu powstania to nie bierz udziału w obchodach.
        Tysiące ludzi oddało swoje życie za Warszawę i nie tylko bo także za swoją
        ojczyznę a Ty śmiesz twierdzić że to nie było potrzebne?
        Widocznie nikt z Twoich bliskich nie brał udziału w powstaniu, nikt w nim nie
        zginął i pewnie nie pochodzisz z Warszawy bo tylko osoba z poza miasta nie
        mająca tu swoich korzeni może napisać coś takiego.
        W powstaniu walczył mój dziadek i po powstaniu został wywieziony do obozu z
        którego już nigdy nie wrócił, moja babcia była łączniczką na Żoliborzu i od
        dziecka byłam wychowywana właśnie w kulcie powstania.
        Co roku biorę udział w obchodach i w tym także byłam o 17 na placu Krasińskich
        pod pomnikiem powstańców tak jak setki Warszawiaków, był ze mną mój 5 letni syn
        i po powrocie stwierdził że był to bardzo fajny dzień.
        Więc nie mów że nie znosisz tego kultu, bo sama nie wiesz o czym mówisz.
        A co do dzieci biorących udział w walce to działo się 65 lat temu i trwała
        wojna, więc realia były zupełnie inne.
        Owszem miejscem dla dzieci jest plac zabaw a nie barykada ale nie jest ich
        miejscem także komora gazowa i obozy.
        • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 01:06
          > Widocznie nikt z Twoich bliskich nie brał udziału w powstaniu,
          nikt w nim nie
          > zginął i pewnie nie pochodzisz z Warszawy bo tylko osoba z poza
          miasta nie mająca tu swoich korzeni może napisać coś takiego.

          Taka uwaga ogólna: nie tylko w Warszawie trwała wojna i nie tylko
          warszawiacy byli w AK i walczyli z okupantem (jednym czy drugim -
          albo i jednym, i drugim, na zmianę, jak na Białostoczyźnie). Wiem,
          że Powstanie było czymś szczególnym, ale nie należy dawać prawa do
          dysuktowania na jego temat tylko tym, których przodkowie brali w nim
          udział.
          • czar_bajry Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 01:27
            > Taka uwaga ogólna: nie tylko w Warszawie trwała wojna i nie tylko
            > warszawiacy byli w AK i walczyli z okupantem (jednym czy drugim -
            > albo i jednym, i drugim, na zmianę, jak na Białostoczyźnie).

            Zdaje się że w tym wątku mówimy akurat o Powstaniu Warszawskim a nie o wojnie
            ogólnie.


            Wiem,
            > że Powstanie było czymś szczególnym, ale nie należy dawać prawa do
            > dysuktowania na jego temat tylko tym, których przodkowie brali w nim
            > udział.

            A gdzie coś takiego napisałam że wypowiadać się o powstaniu mają prawo tylko
            osoby których przodkowie brali w nim udział?
            Moim zdaniem autorka wątku sama nie wie o czym pisze i tyle, na siłę stara się
            zabłysnąć na forum tylko w temat nie trafiła porównując pomnik Manneken Pisa do
            pomnika Małego Powstańca i określając go mianem dwunastolatka w łachach -po
            prostu żenada.




            • angazetka Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 01:37
              > Zdaje się że w tym wątku mówimy akurat o Powstaniu Warszawskim a
              nie o wojnie ogólnie.

              Temat zaczął się od (bez)sensu wysyłania do walk nastolatków. Otóz
              nie tylko w Warszawie i nie tylko w Powstaniu takie osoby walczyły.

              > porównując pomnik Manneken Pisa do
              > pomnika Małego Powstańca i określając go mianem dwunastolatka w
              łachach -po prostu żenada.

              Tu zgoda. Ta jej wypowiedź wydała mi się na tyle żenująca, że
              niegodna komentarza.
          • attiya anagazetka 02.08.09, 12:10
            angazetka napisała:

            > > Widocznie nikt z Twoich bliskich nie brał udziału w powstaniu,
            > nikt w nim nie
            > > zginął i pewnie nie pochodzisz z Warszawy bo tylko osoba z poza
            > miasta nie mająca tu swoich korzeni może napisać coś takiego.
            >
            > Taka uwaga ogólna: nie tylko w Warszawie trwała wojna i nie tylko
            > warszawiacy byli w AK i walczyli z okupantem (jednym czy drugim -
            > albo i jednym, i drugim, na zmianę, jak na Białostoczyźnie). Wiem,
            > że Powstanie było czymś szczególnym, ale nie należy dawać prawa do
            > dysuktowania na jego temat tylko tym, których przodkowie brali w nim
            > udział.

            brawo !
            malo kto wie - wcześniej juz pisałam o tym, że wiele osób wiedząc, że obrona
            skupi się na stolicy kraju własnie taki obrała kierunek.....i za Warszawę i w
            Warszawie walczyli nie tylko Warszawiacy....
    • mama-123 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 00:53
      Mimo wszystko te dzieci zrobily cos, czego ja chyba bym nie
      potrafila. Jestem im za to wdzieczna. Nikt wtedyu nie wiedzial czy
      jest szansa na zwyciestwo. Teraz po tylu latach inaczej oceniamy
      realne szanse wygranej.
      Mysle jednak, ze nasza pamiec o tych malych Bohaterach jest wazna.
    • triss_merigold6 Po kolei 02.08.09, 09:34
      Literaturę okołopowstaniową historyczną i beletrystyczną znam,
      z "Powstanie'44" Daviesa i "Kolumbowie rocznik 20" Bratnego
      włącznie. Abstrahując od tego, że PW było błędem politycznym i
      militarnym (niby dlaczego armia radziecka miałaby przystąpić do
      ofensywy i pomóc powstańcom skoro po odkryciu Katynia ZSRR zerwał
      stosunki z rządem londyńskim; efekty akcji "Burza" na Wschodzie były
      znane i nie napawały optymizmem) to nie odmawiam walczącym dzieciom
      ani patriotyzmu ani bohaterstwa.
      Karmiona od dziecka literaturą patriotyczną, po lekturze "Kamieni na
      szaniec" uważałam, za wyjątkowo zaszczytne zginąć z bronią w ręku za
      ojczyznę w jakimś straceńczym starciu. W wieku nastu lat tak
      uważałam. Potem już nie.
      Patrzę z perspektywy matki a nie obywatela. Z perspektywy matki
      interesuje mnie przetrwanie za wszelką cenę i zapewnienie przeżycia
      potomstwu.
      Nie pozwoliłabym dziecku na udział w konspiracji. Nie dałabym
      równiez błogosławieństwa na udział w walkach, akcjach etc.
      Dzieckiem/nastolatkiem kierują emocje, uniesienie, zapał, chęć
      odwetu na wrogu i nie jest w stanie świadomie poedjmować takich
      decyzji. Starałabym się wywieźć możliwie daleko i przetrwać.
      • na_pustyni Re: Po kolei 02.08.09, 09:52
        Zaczynam dochodzić do wniosku, że - prostacko to zabrzmi - punkt widzenia zależy
        od punktu siedzenia, ale także od (braku) wiedzy na dany temat. Myślę, że nie
        jesteś z Warszawy - to nie jest złośliwość! - nie znasz też dobrze jej historii
        i tego, jak wyglądała wojna w tym mieście. GDZIE wywiozłabyś swoje dziecko,
        skoro wszędzie była wojna, a ludzie starali się po prostu przetrwać? Strasznie
        to wszystko naiwne co piszesz. sad
        • triss_merigold6 Re: Po kolei 02.08.09, 10:08
          Niuniu, wiedzę mam, zwłaszcza z zakresu geopolityki. I jestem z
          Warszawy (tu urodzona i mieszkająca od zawsze a nie warszawianka z
          aktem urodzenia z Małkini). Trwała okupacja, szedł front ze wschodu
          a decyzje polityczne zapadły wczesniej przy całkowitym olaniu rządu
          londyńskiego.
          Na wieś bym wywiozła, poza lewobrzeżną Warszawę, tam gdzie szanse
          przetrwania (nie gwarancja ale szanse!) były większe. I to jak tylko
          bym zauważyła cień zainteresowania konspiracją, sabotażem, czynną
          walką.
          Proponuję spokojnie i ze zrozumieniem przeczytać chociażby Daviesa -
          apoteoza bohaterstwa powstańców, oskarżenie aliantów, pokazanie
          horroru ludności cywilnej miasta.
          • na_pustyni Re: Po kolei 02.08.09, 11:19
            Daviesa znam, choć przyznam, że nie traktuję tej książki jako jedynego źródła
            wiedzy o Powstaniu. Z mojej strony eot, za bardzo się zacietrzewiasz smile
          • asia_i_p Re: Po kolei 03.08.09, 09:10
            Wiesz, z tymi szansami przetrwania na wsi, to trochę tak jak z bezpieczeństwem
            latania samolotem. Niby statystycznie ginie tam mniej ludzi, ale jak już masz
            awarię samolotu, to zazwyczaj giną wszyscy nim jadący - podobnie na wsi, niby
            Niemcy mniej tam się pchali, ale jak już urządzali pacyfikację wsi, to mordowali
            hurtowo i nie patrząc. Zresztą skąd w 1939 byś znała te statystyki?
            Podziwiam matki, które pozwoliły swoim dzieciom walczyć, które same angażowały
            się w tę walkę. Podziwiam, że potrafiły pozwolić dzieciom - dorastającym już, bo
            jednak te dziesięciolatki to wstrząsający margines - podjąć własne decyzje,
            chociaż wiele je to musiało kosztować. Podziwiam, że nie postawiły za priorytet
            po prostu fizycznego przetrwania. Nota bene, historia pokazuje, że przyjęcie
            takiego priorytetu niekoniecznie pozwalało przetrwać - hitlerowców mało
            obchodziło, kogo zabijają w tej wojnie, pod koniec nawet kolaborancie ginęli i
            to niekoniecznie z rąk ruchu oporu.
            Dziesięciolatkowi nie pozwoliłabym konspirować. Osiemnastolatkowi - i owszem -
            to już jest czas własnych wyborów. Trzęsłabym się ze strachu, ale co bym miała
            powiedzieć - tak, kochanie, tam za murem właśnie znowu rozwalili parę tysięcy
            kobiet i dzieci, tak, twojego kolegę właśnie złapali w łapance i powoli się
            wykańcza w Oświęcimiu - a my widzisz pojedziemy na wieś i spokojnie sobie
            poczekamy, aż dzieci innych matek przyjdą nas wyzwolić.
            Jedno muszę przyznać - gdyby wszystkie matki wykazywały taką postawę
            konsekwentnie - w tym przede wszystkim matki niemieckie - do wojny mogłoby nie
            dojść. Teoretycznie to działa, ale teoretycznie to działał i komunizm.
          • asia_i_p Re: Po kolei 03.08.09, 09:38
            Jeszcze raz, bo wciągnął mnie twój alternatywny wszechświat.

            Załóżmy, że siedzicie już na tej wsi. Jest rok 1943, do twojego domu dociera
            mężczyzna o silnie semickim wyglądzie, nienaturalnie blady od długiego siedzenia
            pod ziemią (uciekł kanałami z getta po powstaniu - byli tacy). Prosi o nocleg, o
            ukrycie. Robisz to i narażasz dziecko? Czy nie robisz i stajesz przed kolejnym
            wyborem?

            Załóżmy, że nie robisz, wtedy prosi tylko o kawałek chleba, wodę i czystą szmatę
            do zawinięcia zranionej ręki. Jeśli i tego nie robisz, twoje dylematy się nie
            kończą. Masz trzy wybory - przepędzić go i nic, przepędzić i donieść Niemcom,
            złapać i wydać Niemcom.

            Pierwszy wybór - ktoś go mógł widzieć i doniesie Niemcom - przyjdą, przesłuchają
            ciebie i syna i jeśli po tym przesłuchaniu dalej będziecie żyć, to rozwalą.
            Drugi wybór - Niemcy mogą pomyśleć, że wiecie coś więcej i patrz wybór pierwszy.
            Trzeci wybór - zakładając, że dacie z synem radę go obezwładnić - Niemcy będą
            zadowoleni, że mają współpracownika i będą chcieć coraz więcej, każą szpiegować
            sąsiadów. W końcu zabije was ruch oporu albo zabiją was wkurzeni sąsiedzi, albo
            Niemcom przestaniecie się z jakiegoś powodu podobać i patrz punkt pierwszy.

            To nie Polacy w 1939 szukali wojny tylko wojna znalazła ich. Niemcy twierdzili,
            że nie ruszają siedzących spokojnie, ale to nie była prawda - Żydzi byli i tak
            na liście do odstrzału, pierwsze zbiorowe egzekucje to były planowe egzekucje
            polskiej inteligencji, a nie egzekucje odwetowe za akcje podziemia. Nie było
            bezpiecznych miejsc, nie było bezpiecznych postaw.
      • maman3 Re: Po kolei 02.08.09, 10:52
        Pomyśl, co byś zyskała zakazem wstapienia do konspiracji? Wczuj sie
        w tamta sytuację-siedzielibyście i co? Czekali na smierc? Żyli
        nadzieją, że może uda sie uniknąć łapanki? Że nie wyciągną Was z
        mieszkania w celu wymierzenia kary za działalność żołnierzy
        podziemia? A podczas powstania? Liczyłabyś, że jako niekonspiracyjni
        unikniecie śmierci? Jestem matką, boję się o swoje dzieci tu i teraz-
        w pozornie bezpiecznym świecie, też chciałabym w tamtych czasach
        zakopac sie z nimi pod ziemia i przczekać- ale to było nierealne i
        wiem, że nie mogłabym odmówić zgody na wstapienie do konspiracji( o
        ile bym o tym fakcie wiedziałasmile)
      • kali_pso Re: Po kolei 02.08.09, 12:56
        Nie pozwoliłabym dziecku na udział w konspiracji. Nie dałabym
        równiez błogosławieństwa na udział w walkach, akcjach etc.
        Dzieckiem/nastolatkiem kierują emocje, uniesienie, zapał, chęć
        odwetu na wrogu i nie jest w stanie świadomie poedjmować takich
        decyzji. Starałabym się wywieźć możliwie daleko i przetrwać



        Triss, wybacz ale, czy dopuszczasz w ogóle myśl, że coś działoby się
        bez Twojej wiedzy i zgody? Znając Twoje poglądy, jakoś wątpię, że
        dziecko w podskokach biegłoby do Ciebie informując o swoim
        zaangażowaniu w konspirację. Widzisz siebie wywożącą 16-latka z
        miasta? Biorąca go za rekę i nakazującą wyjazd, gdy koledzy już
        dawno noszą broń w kieszeni( bo jak rozumiem pomijamy kwestię wpływu
        na takiego 10-latka- udział dzieci w powstaniu to jednak margines)?
        Dopuszczasz myśl, że młodzieniec zbuntowałby się przeciwko Tobie?
        Że wojna sprawia, że dzieci dorośleją w oka mgnieniu?
        Historia uczy, że asekuranccy rodzice też zaliczają sprzeciw swoich
        dzieci, chociazby starali sie je kształtowac według własnego
        widzimisię.
        Ja nie tierdzę, że zrobiłabym inaczej, niż Ty.
        Tylko, że ja nie mam pewności, że moje dziecko dałoby mi się
        poprowadzić za rękę, chociaż teraz jeszcze nie wstydzi się trzymac
        mojej dłoni idąć chodnikiemwink
    • inguszetia_2006 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 10:32
      Witam,
      Niestety, jesteś ofiarą propagandy pt. "za rozbiory w XVIII wieku
      odpowiedzialni są Polacy, a za zbrodnię popełnioną na ludności
      Warszawy - powstańcy". To tak jakbyś mówiła; "ona miała mini, więc
      sama się prosiła o gwałt". Niesmaczne...
      Pzdr.
      Inguszetia

      • triss_merigold6 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 10:46
        Niestety jesteś ofiarą braku umiejętności czytania ze zrozumieniem.
        Bardzo wielu współczesnych historyków (nie stalinowskich bynajmniej)
        ocenia decyzję o wybuchu PW jako błąd tragiczny w skutkach.
        Ja sie wypowiadam na temat kultu brania przez dzieci udziału w
        czynnej walce zbrojnej bez żadnych szans i stawiania ich za wzór
        patriotyzmu współczesnym młodym ludziom. Nie trawię romantycznego
        mitu, który nakazuje rzucić się z motyką na słońce po czym
        chwalebnie zasilić szeregi trupów w zbiorowych mogiłach. Nie uważam
        tego za dobry współczesny wzór, jasne?
        Nie odmawiam tym dzieciom patrityzmu, zapału, dobrej woli - jeszcze
        raz podkreślam. Natomiast za zbrodnię uważam angażowanie dzieci do
        czynnego działania w ruchu oporu i do walk.
        • maman3 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:02
          Współczesni (powazni) historycy nie oceniają powstania jako błąd.
          Piszą o bardzo skomplikowanej sytuacji- mogliśmy odpóścic powstanie,
          caly ruch oporu, oddac sie pracy pozytywistycznej i czekać na lepsze
          jutro. Jaki mógłby byc efekt- Armia radziecka dotarłaby wczesniej na
          zachód, mogłaby spokojnie rościc sobie wieksze pretensje do europy,
          wokroić Polske jeszcze bardziej, uczynic ją republiką radziecka,
          wyrżnąć w pień inteligencję polską ( tak na wszelki wypadek).
          Kolejne pokolenie Polakow nie miałoby wzorców patriotycznych, nie
          buntowaoby sie przeciw sowietom, nie byłoby marca, października,
          Solidarności, zburzenia muru berlińskiego, siedziałabyś teraz z
          dziecmi i sznurowała usta, zeby za dużo nie powiedzieć, bo
          maleństwo doniesie towarzyszom.
        • czar_bajry Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:05
          Łatwo pisać krytykę powstania siedząc przed kompem w wolnym kraju gdzie nie ma
          wojny i przeżycia tamtych pokoleń są czysta abstrakcją.
          Właśnie dlatego że te dzieciaki walczyły Ty możesz wyrażać swoje opinie bez
          żadnych konsekwencji dla zdrowia.
          Jeżeli każdy z powstańców i nie tylko powstańców myślał by w ten sposób to
          wszyscy zabrali by swój dobytek i wyjechali... .
          I jeszcze raz powtarzam nie można porównywać czasów współczesnych z latami wojny.
          Nikt o zdrowych zmysłach nie popiera angażowania dzieci w walkę ale to teraz w
          czasach pokoju a nie pod okupacją.
          Możesz mieć swoje zdanie, ale nazywając pomnik Małego Powstańca "dwunastolatkiem
          w łachach" to moim zdaniem zwykłe prostactwo i brak szacunku dla tych którzy
          oddali życie między innymi dla Ciebie.
          • triss_merigold6 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 15:36
            Krytyki powstania dokonywało wielu przede mną, w tym byli powstańcy.
            Sądzisz, że wsród polskich polityków w Londynie po wojnie panowała
            jednoznaczna opinia? Zarzut z kategorii absurdalnych, bo wynika z
            niego, że nie można analizować i oceniać żadnych wydarzeń
            historycznych oraz decyzji wówczas podejmowanych.
            Dzieciaki walczyły z okupantem a nie w imię wolności słowa w
            internecie, zbyt wiele czynników i to kompletnie niezależnych od
            Polski złożyło się na współczesną sytuację, żeby akurat PW przydawać
            znaczenia geopolitycznie istotnego. Jesli miało pozytywne skutki to
            wyłącznie takie, że trauma popowstaniowa skutecznie zapobiegła
            ewentualnym absurdalnym zrywom w momentach napięć społecznych w
            PRL.
        • babcia47 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:23
          Może nie znam tak dobrze historii samego powstania, ale wydaje mi
          sie, ze zaangazowanie dzieci..a raczej osób niepełnoletnich, wyszło
          samo juz w trakcie powstania..póxniej doszło do powstania poczty
          powstańczej, w której brały czynny udział, do oddziałów dołaczała
          młodzież osierocona, odłączona od rodziny. Jeszcze czyms innym jest
          postrzeganie 12-14 latków obecnie i wówczas..a nawet jeszcze w moim
          pokoleniu..to juz nie były malutkie zagubione dzieci wymagające
          nieustannej opieki rodziców..mój ojciec co prawda
          przezył "pacyfikacje" Kielecczyzny..w momencie zakonczenia wojny
          miał 10 lat i juz od '39 roku odpowiedzialnie w czasie zmasowanych
          nalotów niemieckich chronił młodsze rodzenstwo przed śmiercią, majac
          14 lat juz po wojnie praktycznie wyprowadził się z domu jadąc do
          szkoły nadrugim koncu Polski, sam dbał o siebie, swoje
          wykształcenie, przyszłość..podobnie moja mama. Jej siostra majac
          niespełna 16 lat była sanitaruszka w oddziale partyzanckim na
          Wołyniu..to był czas kiedy dzieci siłą rzeczy szybciej dojrzewały,
          dorastały..tym bardziej, że same stawały się często obiektem ataków,
          zagłady niezawinionej przez nie i ich rodziców..broniły sie jak
          mogły, jak umiały i w miarę swoich sił..smutne to ale prawdziwe. Gdy
          mogły robiły to zgodnie z odebranym wychowaniem, które gloryfikowało
          walke dla wspólnego dobra, uwazały, ze tak jest dobrze i godnie..i
          za to nalezy im sie wdzięcznośc i szacunek..a takze pochylenie sie
          nad tragedią, która odebrała im dziecinstwo, młodośc a czesto tez
          zycie. Nie trzeba było brać udziału w walkach by zginąć, nie trzeba
          było być nastolatkiem..to co opowiadał mi ojciec o malutkich
          dzieciach zabijanych w tym czasie jezy włos na głowie, nie ma się co
          dziwic, ze nawet dzieci stawiały temu opór
        • inguszetia_2006 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:42
          Witam,
          Rozumiem to doskonale. I rozumiem, że stwierdzenie "dziecko w
          łachach" jest symbolem twojej troski o los nieletnich podczas
          powstania. Lepiej nikt by tego nie ujął. Prawdziwy przyjaciel dzieci
          z Ciebie Triss.
          ROTFL.
          Pzdr.
          Inguszetia
        • agamagda Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 12:56
          Triss przykro sie czyta Twoje wypowiedzi.Sądzę, ze nadal nie
          rozumiesz kontekstu historycznego i sytuacji w jakiej wówczas
          znajdowała się Polska i Polacy. Polski jako takiej nie było,była to
          przestrzeń do zasiedlenia dla niemców, część zresztą została
          wcielona do Rzeszy, część była przygotowywana do zasiedlania. Polacy
          byli nieco lepsi "gatunkowo" od Żydów i Cyganów, ale również
          przeznaczeni docelowo do eksterminacji, z wyjątkiem dzieci "rasowo"
          odpowiednich, które były przeznaczone do zniemczenia.
          Zrozum, że Ty i Twoje dzieci byłyby dobre najwyzej do ciężkiej pracy
          fizycznej o ile większość Polakó prezentowałaby poglą "byle
          przeżyć".
          Zrozum, ze nasza historia, siła ekonomiczna i położenie
          geograficzne nie dawało nam takiego komfortu jak miała np. Francja
          czyli w każdej sytuacji stanie po stronie zwyciężcy (chodzi mi o
          marszałka Petain w Paryzu i gen. de Gaulle'a w Londynie), nie
          pozwalała przyjąć postawy stusia chowającego głowę w piasek.
          Przyjęcie potulnej postawy - takiej właśnie typu troski wyłącznie o
          własny dobrobyt i spokój - przez mocarstwa doprowadziło do wybuchu
          II światowej i masowego ludobójstwa.

          Żeby było jasne - daleka jestem osobiście od wysyłania dzieci na bój
          w imię ideologii takiej czy innej. Szczęśliwa jestem, że nie muszę
          podejmować takich decyzji jak podejmowały matki młodych powstańców.
          ALe postawy takie jak Twoja -głoszenie. że głupotą było poświecenie
          tyamtych ludzi, że trzeba było sie chować i nie widzieć zła wokół
          panującego, byle tylko przeżyć, jest dalekie od tego co nazywam
          człowieczeństwem. Tym bardziej, ze dzis korzystasz z tego, że ludzie
          pamiętali jak się zachowała Armia radziecka, że pamiętali i się
          buntowali i w 1956, 1970, 1976 i 1980. I dziś jest w końcu normalnie.
      • attiya Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 12:19
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Niestety, jesteś ofiarą propagandy pt. "za rozbiory w XVIII wieku
        > odpowiedzialni są Polacy, a za zbrodnię popełnioną na ludności
        > Warszawy - powstańcy". To tak jakbyś mówiła; "ona miała mini, więc
        > sama się prosiła o gwałt". Niesmaczne...
        > Pzdr.
        > Inguszetia
        >
        o matko ! ty tak poważnie??
        a niby kto jest winny rozbiorów jak nie my sami? no przestań...Pewnie zaraz
        obwinisz o to Rosjan, Austryiaków i Prusaków...
    • pis_out przetrwać za wszelką cenę 02.08.09, 11:52
      Jaka by nie była. Nawet jeśli udałoby Ci się już wyrwać z tej Warszawy to po
      pierwsze twoje dziecko nie chodziłoby do żadnej szkoły bo Niemcy uznawali nas
      Polaków za podludzi przeznaczonych do najprostszych prac które nie wymagają
      wykształcenia.
      Już za tą Warszawą mogłabyś trafić na podobnych Tobie i nie znaleźć schronienia.
      Przecież oni też chcieliby przetrwać.
      Rozumiem, że nigdy nie pomogłabyś osobie z konspiracji czy nie pomogłabyś Żydowi
      bo przecież za to była kula w łeb. Więc niech zdychają bo Ty musisz przetrwac ze
      swoim dzieckiem które w przyszłości zostanie parobkiem u bauera.
      A może najlepszym rozwiązaniem byłaby współpraca z okupantem? Wydawanie
      walczących i ukrywających sie Niemcom. Nie dość, że można było zwiększyć szansę
      przetrwania to jeszcze i co nieco zarobić.
      W Polsce zawsze wałczyły elity narodu. Podbnie było podczas powstań przeciw
      zaborcom. Mitem jest udział w nich tak zwanego ludu.
      Walczyła szlachta i inteligencja. Lud natomiast dobijał powstańców lub wydawał
      ich ruskim przed tem kradnąc im buty.
      Wybacz ale piszesz że jesteś z Warszawy. Jednak w twoich postach widać własnie
      postawę chłopa którego nie isteresuje nic poza własną zagrodą i pełną michą.
      • czar_bajry Re: przetrwać za wszelką cenę 02.08.09, 11:56
        Święte słowasmile
      • elza78 Re: przetrwać za wszelką cenę 02.08.09, 12:40
        Z tym ludzem - malowany ptak kosinskiego, piekna ksiazka... przerazajaca...
        • maman3 Re: przetrwać za wszelką cenę 03.08.09, 18:51
          Ksiązka Malowany ptak nie do końca mówi prawdę, Kośiński był chorym
          człowiekiem...
          • elza78 Re: przetrwać za wszelką cenę 04.08.09, 13:50
            pomimo niedomogi psychicznej kosinskiego jestem sklonna stwierdzic ze obraz
            polskiego chlopstwa i zachowan prostych ludzi w sytuacjach ekstremalnych
            przedstawiony w malowanym ptaku jest bardzo bliski prawdy...
            na polskich wsiach po dzis dzien dostrzega sie zachowania okrutne i
            bulwersujacew chocby wzgledem zwierzat, uwazasz ze podczas wojny takie
            polmozgowce wspomoglyby ranne zydowskie dziecko wyrzucone z transportu, mocno
            watpie... a schizofrenia kosinskiego mysle ze uwrazliwila go wlasnie na
            okrucienstwo, nie sa to czcze konfabulacje... niestety, tacy jako narod jestesmy
            przynajmniej w tych nizszych warstwach spolecznych...
            • babcia47 Re: przetrwać za wszelką cenę 04.08.09, 16:58
              uwazasz ze podczas wojny takie
              > polmozgowce wspomoglyby ranne zydowskie dziecko wyrzucone z
              transportu
              taki półmózgowiec, moja babcia zaopiekowała się nastoletnią
              Żydówką..doniósł jakiś sąsiad..Babcia wraz z piątką dzieci w wieku
              od kilku tygodni do 15 lat, stały już do "rozwałki"..na szczęście
              dziewczyna zdążyła ucieć polami ze stodoły do lasu a wówczas 13-
              letni wujek przytomnie rozrzucił legowisko i zatarł ślady jej
              pobytu..inni półmózgowcy ze strony mojego ojca wspierali działanie
              partyzantki na kieleccyźnie..karmili (ukrywali i hodowali w lesie
              świniaki przed okupantem, by nie zostały zabrane w ramach
              kontrybucji, podobnie płody rolne), kobiety operały, opiekowały się
              rannymi, przechowywali partyzantów przez zimę, przynajmniej tych,
              którzy nie mogli wrócic do domu lub groziło im aresztowanie, gdyby
              zostali złapani..dwóch najstarszych braci ojca (nastoletnich) brało
              czasem udział w akcjach jako "czujki" i łącznicy..dobrze, ze juz jie
              zyja, bo nie wiem czy by im sie spodobał taki "komplement" i
              podziękowanie za narażanie życia bys mogła je wypisywac zamiast
              pracowac u bauera w polu lub użyźnić swoimi prochami pola jako
              gorszy rodzaj człowieka
              • elza78 Re: przetrwać za wszelką cenę 05.08.09, 14:24
                babcia ja rozumiem ze sa wyjatki, ja pisze o tych co dopiero urodzone szczeniaki
                lopata zabijaja, na wsiach gdzie arizona leje sie litrami to normalka niestety...
                o takich ludziach pisze polmozgowce i dramatem jest ze jest ich wiecej i
                zazwyczaj oni rzadza bo sa wyszczekani i silniejsi... a dalej... psychologia
                tlumu uncertain
                moja rodzina tez przez cala wojne opiekowala sie podrzuconym zydowskim dzieckiem
                na jakiejs zapadlej wsi, ale to sa ulamki procentow wiejskiej ludnosci, a tak to
                nikt nie chcial za zydow karku nadstawiac, chocby ze zwyklego strachu.
      • triss_merigold6 Re: przetrwać za wszelką cenę 02.08.09, 15:26
        Od krytyki straceńczych postaw do szmalcownictwa jeszcze daleko.
        Powiedzmy, że bliski mi jest czeski pragmatyzm, nie każdy z tytułu
        urodzenia się w Polsce musi byc fanem romantycznych gestów.
        Elity, chciałam zauważyć, w czasie powstań były mocno podzielone.
        Jestem z Warszawy i m.in. dlatego mam prawo krytycznie oceniać
        działania, które przyczyniły się do zagłady miasta i wymordowania
        ludności cywilnej Woli i Ochoty.

        Co do gdybania w kwestii szans na ocalenie to deko bez sensu, za
        dużo zmiennych.
        • nikki30 Re: przetrwać za wszelką cenę 02.08.09, 17:23
          Triss, a ja ci gwarantuję ze gdyby zabili ci najbliższą rodzinę lub w regularnej
          łapance wywiezli rodzinę i sąsiadów do obozu to do powstania poszłabyś jako
          pierwsza! Tym się kierowała większość małych powstańców już wtedy bez szans na
          normalne życie (bez domu,bez rodziny).Takim małym powstańcem był mój dziadek i
          jego brat(obaj przeżyli).Nigdy nie pomyśleli że to był błąd, bo to był krzyk
          rozpaczy po latach wojny i czystek.I bez powstania ludność Warszawy była
          regularnie mordowana...
        • asia_i_p Re: przetrwać za wszelką cenę 03.08.09, 09:43
          Triss, mały kraj w górach bez dostępu do morza, może sobie pozwolić na pragmatyzm.
          W naszym przypadku, kiedy jesteśmy uwikłani między Rosją a Niemcami, na ziemi,
          na którą niejeden ma ochotę, pragmatyzm zrobiłby z nas Białoruś. Bylibyśmy
          obywatelami trzeciej kategorii na ziemi, która wieki temu była krajem naszych
          przodków (bo wątpię wtedy w istnienie państwa polskiego), niewykształconymi,
          ciężko harującymi na chleb.
          A gdybanie w kwestii ocalenia ty zaczęłaś, sugerując, że znasz wybór, który
          zwięszyłby szanse twoje i dziecka. My tylko zaczęłyśmy ci wskazywać dalsze
          implikacje twojego wyboru.
        • czar_bajry Re: przetrwać za wszelką cenę 05.08.09, 01:25
          Sorry ale nie wierzę że jesteś z Warszawy.
          Może mieszkasz w Wawie ale nie jesteś stąd.
          • triss_merigold6 Re: przetrwać za wszelką cenę 05.08.09, 09:26
            Powinnam zeskanować akt urodzenia, świadectwa ukończenia szkół
            podstawowej i średniej oraz dyplomy UW + potwierdzenie stałego
            zameldowania w tym mieście?
            Ciekawy argument - nie wierzysz, bo mam inne zdanie na temat
            nieracjonalnego zrywu, ktorego skutkiem było zrównanie Warszawy z
            ziemą i wyrżnięcie ludności cywilnej.
            • czar_bajry Re: przetrwać za wszelką cenę 06.08.09, 00:18
              Akt urodzenia wystarczysmile
              Reszta nie dowodzi iż jesteś warszawianką z urodzeniasmile
              Owszem możesz mieć inne zdanie niż ja i tego nie neguję ale w imię wolności
              słowa i poglądów nie obrażaj tych którzy zginęli abyś mogła je wyrażać swobodnie.
              Ot i cała filozofia.
    • elza78 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 11:54
      ludzie czesto neguja i staraja sie osmieszyc cos co jest im z natury obce...
      twoja opinia uncertain
      temu ze miejsce dzieci jest w domu/ szkole nikt nie przeczy, wojna jest zlem
      samym w sobie. Ale powstanie bylo WYBOREM... ci mlodzi ludzie wybrali zycie w
      wolnej warszawie, konsekwencja wyboru byla smierc, to czy ten wybor byl sensowny
      czy nie nie tobie osadzac...
      mozliwosc dokonywania wyborow jest jednym z aspektow wolnego czlowieczenstwa...
      i ciesz sie ze spektrum twojej zdolnosci do wybierania na ten moment zawiera sie
      w przedziale tylzycki czy masdamer...
    • kicia031 Re: Nie znoszę tego kultu 02.08.09, 12:58
      Ja tez mam ambiwalentne uczucia wobec Powstania. Wzmacniane opowiesciami mojej
      babci, ktora przyzyla powstanie, siedzac w piwnicy i uciekajac kanalami. Na
      szczescie zdolala wywiezc dzieci na wies, a dziadka ktory byl w ruchu oporu,
      Niemcy utlukli duzo wczesniej.

      Ale sadze, ze nalezy uczcic ludzi, ktorzy poszli walczyc o wolnosc, nawet jesli
      motywy dowodcow nie byly do konca rozsadne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka