asia_i_p
05.08.09, 09:30
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6894917,Sad_zabral_dziecko__bo_w_domu_byl_balagan.html
Kiedy urodziłam dziecko, daleko było mi w domu do ładu idealnego, a jakby
przyszli parę dni po porodzie, to wolę nie myśleć. Podobnie jak żonie mojego
ojca, kiedy rodziła dzieci. Luzikiem gdzieś by się znalazła niepozamiatana
podłoga i okruchy na stole, a i zapracowany stary ojciec by się znalazł bez
problemu (mój ojciec, kiedy rodził się jego najmłodszy syn, miał 55 lat, o 8
mniej niż ten z artykułu).
Wnioski - jak masz magistra, możesz bałaganić, jak masz podstawówkę, musisz
mieć dom jak z katalogu. Jak masz pieniądze, możesz nie mieć czasu na pomoc
żonie - prowadząc firmę można być cały dzień poza domem, prowadząc
gospordarstwo - już nie.
I żeby przynajmniej to był objaw nadwrażliwości, że z każdych wątpliwych
warunków zabierają dziecko, ale nie - przecież oddają te noworodki do
regularnych pijackich melin. Macie jakieś pojęcie co tu komu odbiło, że doszło
do takiej sytuacji?