w-i-k-i
09.08.09, 16:48
Na poczatku pomyslalam, ze ,,bachory" to za mocne, ale pozniej
przypomnialam sobie jak sie one zachwuja i stwierdzilam, ze dziecmi
ich nazwac nie mozna. Czesto zdarza mi sie widywac w piaskownicy
dzieci, sypiace na wszystkich piach, polewajace woda, biegajace bez
opamietania, ,,podkradajace" zabawki, przekaski (oczywiscie bez
pytania), krzyczace i tupiace bez powodu, uderzajace innych (w tym
opiekunow), a najzabawniejsze jest, ze ,,mamusie" wtedy plotkuja,
rozmawiaja przez telefon, czytaja ploteczki i tylko slychac zdania
pt. ,,a slyszalas, ze ta z tym... itd. , no i oczywiscie
wszechobecna zazdrosc o innych. Jak juz sie zwroci im uwage to
powiedza po imieniu do dziecka aby przestalo lub spojrza z wyrzutem,
ze nie jestem w dresie i smiem zwracac takiej uwage, bo [rzeciez
plac zabaw z reguly sluzy zabawie - bezograniczen w ich mniemaniu.
Dlatego moje dziecko nie bawi sie ze wszytkimi tylko z dziecmi
Naszych znajomych, ktorych wychowanie znam i chociaz to mozna
kontrolowac.
Jak tak patrze na takie ,,rozcietrzewione" i niewychowane ,,bachory"
to mysle sobie, zeby tylko moj syn w przyszlosci umial sobie
dobierac towarzystwo, mam nadzieje, ze uda mi sie go tego nauczyc.