Dodaj do ulubionych

nie chcę puścić synka do teściów

    • daga_j Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:06
      Uważam, że trochę przesadzasz. Jedyne co mnie odstrasza od Twojej teściowej to podawanie starej zupy i mięsa, ale jak by dziecko dostało bóli brzucha czy biegunki to chyba doszłaby do wniosku, że może przesadziła? Może przez weekend czy parę dni nic mu nie będzie.
      Puściłabym aby dziecko znało swoją rodzinę, nawet jeśli tam panują inne zasady to przez krótki okres czasu nie przemienią Ci dziecka nie do poznania. A synek wyrobi sobie zdanie czy fajnie się jeździ do babci czy nie. Droga 160 km to malutko, dziewczyno! Tyle to ja bym się wybrała z dziećmi na jeden dzień nawet - rano wyjazd, powrót wieczorem, no nie za często, ale jest to możliwe i ok. Dziecko jak siedzi samo z tyłu autem to automatycznie lepiej się sobą zajmuje, nie trzeba ciągle go zajmować, uwierz mi. Jak źle znosi podróż to daj mu locomotiv, i w drogę. Jakieś malowanki, znikopis, czy płyty z muzyką dla dzieci i podróż minie ok, zresztą to nie Twój problem tylko męża wink Według mnie odpoczniesz nieco gdy starszak wyjedzie na parę dni z mężem, niemowlaki są różne jasne, ale przynajmniej jak będzie spało czy to w domu czy na spacerze to masz spokój i ciszę, której na pewno nie masz przy 4,5 letnim jeszcze synku! Gotować nie musisz przez te dni, tyle co sama dla siebie, jak lubisz, jak musisz zjeść porządny obiad to ok, ale ja tam przez parę dni to czym innym bym się zadowoliła, nie przesadzałabym z gotowaniem wink
      Narzekasz na układy rodzinne, ale może oni nie przyjeżdżają bo nie zapraszasz, niektórzy potrzebują takich oficjalnych "może w przyszły weekend mama przyjechałaby z tatą co? synek tęskni".
      • gabrielle76 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:20
        A ja bym nie pusciła, czytajac opowiesci o jedzeniu słabo mi się robi i nie
        pozwoliłabym sie zatruć dziecku
      • ledzeppelin3 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 19:51
        edyne co mnie odstrasza od Twojej teściowej to
        > podawanie starej zupy i mięsa, ale jak by dziecko dostało bóli brzucha czy bieg
        > unki to chyba doszłaby do wniosku, że może przesadziła? Może przez weekend czy
        > parę dni nic mu nie będzie.

        Jesteś skrajnie nieodpowiedzialną matką. Narażać własne dziecko na cierpienie,
        ból brzucha i biegunkę, tylko po to, że MOŻE wtedy babcia łaskawie uzna, że
        przesadziła...


        Życzę ci porządnej sraczki, życzę, abyś nie mogła zejść z klopa przez 2 godziny.
        Może wtedy uznasz, że przesadziłaś.
        • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 22:19
          > Życzę ci porządnej sraczki, życzę, abyś nie mogła zejść z klopa
          przez 2 godziny
          > .
          > Może wtedy uznasz, że przesadziłaś.
          >

          dołączam się do życzeńsmile
          • daga_j Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 23:20
            No dzięki, super. Ale to nie ja rozważam wysyłanie dziecka do babci, która je podtruwa. Przeczytałam tylko pierwszy post, dopiero potem jeszcze jeden autorki o tym co tam się jada u jej teściowej. Myślałam po prostu, że przesadzasz, że Ty uważasz, że jedzenie jest nie świeże ale skoro oni tak jedzą i nic im nie jest, to może wcale to nie jest zepsute? Z drugiego postu wynika, że faktycznie teściowa jada rzeczy nie nadające się do jedzenia, i w tym wypadku zapewne nie posłałabym do niej dziecka. Może to jednak TY jesteś skrajnie nieodpowiedzialną matką, że w ogóle rozważasz wysłanie dziecka do takiej osoby?? Ja nie mam takich problemów więc nie mnie oceniajcie, bo ja bym nie wysłała i takie pytanie mi by nie przyszło do głowy.
            Moja sugestia, że może dziecku nic nie będzie od bólu brzucha nie znaczy, że mnie nie ruszałby ból brzucha mojego dziecka, tylko, że nie zawsze da się przewidzieć co się stanie. Jak puszczę dziecko na urodziny do koleżanki to też nie wiem czy się czymś nie przytruje choć wszyscy chcą dobrze, może w ogóle nigdzie nie puszczać, żeby nie wyjść na "skrajnie nieodpowiedzialną"?.. Po przeczytanie dodatkowych informacji o teściowej stwierdzam, że nie chciałabym aby moje dziecko się u niej żywiło i nie zaryzykowałabym czegoś takiego, ale przecież mogłaś to napisać w pierwszym poście, nie muszę czytać wszystkiego co nie. Odpowiedziałam na pierwszy post, gdzie sugerowałaś czy może jesteś przewrażliwiona, to wzięłam pod uwagę bujną wyobraźnię przewrażliwionej matki i tyle.
            • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 00:17
              napisałam już wcześniej, że teściowa ma wiecznie sra...kę, ale
              twierdzi, ze to alergia pokarmowa.
              Poza tym co innego zahartowane takim sposobem jedzenia od lat
              kilkudziesięciu żołądki, a co inego żołądek dziecka, które na
              dodatek dostaje wszystko zawsze świeże, no chyba jest różnica, nie?

              • daga_j Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:10
                Owszem, jest różnica. Nie pozwoliłabym jej zatem by dawała jeść mojemu dziecku,
                a nie unikniesz tego jak syna do niej poślesz. Trudna sytuacja bo z takiej
                przyczyny dziecko traci kontakt z babcią. A co Twój mąż na ten argument?
                • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:23
                  ale babcia do nas przyjeżdża i chętnie ją goszczę, piszę o wyjeździe
                  do niej, nie o braku kontaktu, o wyjeździe teraz, w tym terminie

                  a mąż chyba mnie nie rozumie, nie byl nigdy tydzien sam z dziecmi w
                  domu i dopoki karmie, predko nie będzie...
          • pik212 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:27
            Ja na miejscu twojego męża dawno wzięłabym rozwód z taką egoistyczną
            kretynką.
    • gryzelda71 Do jakiego wieku dziecka 27.08.09, 15:25
      nie będziecie puszczać go do dziadków?
      • dorisw1978 nie wiem, narazie 27.08.09, 23:07
        będziemy jeździć razem, jeśli już, a dziadków zawsze chętnie u
        siebie goszczę, w tym roku np. robiłam u siebie drugi dzień świąt,
        zapraszałam na urodziny wnuczka (niestety, teść stwierdził że tak
        szybko znowu przyjechać mu się nie opłaca - urodziny byly 2
        tygodnie po świętach) i mnóstwo razy jeszczewink



    • aga_sama Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:31
      przeczytałam Twój post i doskonale Cię rozumiem.
      Tak, masz problem z za dużym kontrolowaniem innych, ale są niestety teściowe, które trzeba kontrolować.
      Jeżeli nie podoba ci się, że dziecko będzie jadło niepewne produkty, a dziadek zamiast być z nim będzie się wgapiał w tv, proponuję:
      wygooglaj atrakcje turystyczne w pobliżu dziadków, nakręć na nie młodego i niech go ojciec z dziadkami wozi - będą razem ze sobą, nie z tv i mogą zjeść obiad w jakiejś knajpie, nie u teściowej,
      - tatuś w drodze do dziadków niech zabierze małego na jakiś obiad, wieczorem i następnego dnia wsunie drożdżówkę lub owoce lub przywiezione z domu płatki.
      Ja jadąc do teściów czasem tak robię - po przeglądzie lodówki, jak widzę starą lub mega tłustą wędlinę po prostu kupuję drożdżówki, jak babcia poi młodego oranżadą - idę po jego wodę... No ale ja do nich jadę z własnymi ręcznikami i śpię pod swoim śpiworem.
      Ty z jednej strony wyluzuj, bo to są dziadkowie, dziecko potrzebuje z nimi kontaktu, ale też doprowadź męża trochę do pionu, bo on nie może wyłączać myślenia i przerzucać odpowiedzialności na mamę, jak ta jest w okolicy.

      Mój zainfekowany syn 3 dni temu został zawieziony do dziadków, bo obydwoje mamy pożar zawodowy i nie mogliśmy wziąć zwolnienia (mąż siedział z nim cały ubiegły tydzień). 54 raz (tak, liczę) teściowa zapytała się, czy moze dać alergikowi z podejrzeniem astmy danonka (uczulenie na nabiał) i co się stanie jak to zrobi. Poprosiliśmy, żeby zgodnie z zaleceniem lekarza dziecko nie dostawało słodyczy, bo ma zawalony nos, gardło i oskrzela śluzem, a cukier tylko wzmaga jego produkcję. Teściowa się popłakała i po 20 minutach z uśmiechem stwierdziła, że kupi mu petitki. a na koniec dałam nam brudną, śmierdzącą pościel, pod którą spał brat męża, więc o 1.szej w nocy biegłam do auta po swój śpiwór i spałam w spodniach i bluzie...
      Next day zadzwoniła, że tych leków to dziecko ma za dużo (antybiotyk, probiotyk, tantum verde, krople do nosa), więc ona jakiegoś mu nie będzie dawać, bo odporność się nie wykształci...
      szukam niani na godziny, zmieniłam plany finansowe, załatwiłam sobie elastyczny czas pracy, syna odbieram w piątek.
      • kali_pso Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 15:54



        Next day zadzwoniła, że tych leków to dziecko ma za dużo
        (antybiotyk, probiotyk, tantum verde, krople do nosa), więc ona
        jakiegoś mu nie będzie dawać, bo odporność się nie wykształci...



        To to już jest po prostu totalna głupota...i co zagrała w rosyjską
        ruletkę?winkp
        • aga_sama Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 16:43
          Nie wiem, mówi, że daje wszystkie, jutro po pracy wsiadamy w auto. Niewykluczone, że młody będziemy musieli iść z nim u dziadków do lekarza, może ten wytłumaczy, co to jest alergia i czym grozi.

          Także łatwo krytykować, jak się nie spotkało takich osób. Dla mnie zachowania teściowej są niewiarygodne, ale ona właśnie tak robi.
          Zarówno autorka wątku jak i ja stoimy przed dylematem: zdrowie i bezpieczeństwo czy więź z dziadkami. Kto nie doświadczył sytuacji, w której bliska osoba stanowi zagrożenie dla dziecka, chociaż zdawałoby się jest normalną, kochającą babcią, ten może mieć problem ze zrozumieniem.
          Ja w większym stopniu mogę liczyć na wsparcie męża. Ale i on bywa bezsilny, np. wyszedł z młodym na spacer, a babcia wyprała wszystkie ubranka w rękach (w pralce piorą tylko pościel, rzadko). Syn dostał na wyjazd kilkudniowy 10 kompletów ubrań, bo ma alergię na zwykłe proszki, a teściowie nie chcą używać naszych. Efekt: babcia chyba źle wypłukała ubrania, potworna wysypka pod pachami, wizyta u alergologa 150, maść 70 zł... Byli oburzeni, jak następnym razem ponownie im zabroniliśmy prać. Ropna, swędząca, nieznikająca przez 3 tygodnie wysypka już ich nie oburzyła, bo od tego się nie umiera.

      • dorisw1978 do shellerki i innych 27.08.09, 16:07
        shellerka, moja mama pilnowała starszego synka gdy wróciłam do pracy
        i mimo, że gotuje zawsze obiad z 2 dań (góra na 2 dni, przez całe
        życie nie jadłam zupy czy miesa dłużej niż 3 dni), to jeszcze obiad
        dla synka (osobno zupa i drugie, jak był malutki)
        jestem tak nauczona z domu i jak gotuję kompot, to daję go dziecku
        tylko jeden dzień, bo chcę, żeby było świeże i zdrowe, a nie 4 dni,
        bo przecież w lodówce stoi

        moja teściowa nie karmiła synów piersią, bo jeden urodził się duży,
        więc od razu założyła że nie wykarmi, a drugiego nie karmiła, bo
        musiała pójść do koleżanki na imieniny (3 dni po porodzie!), więc
        brnęła w śniegu po pas, dostała zapalenia oskrzeli i pokarm szlag
        trafił

        mój mąż wypadł jej z wózka, bo poszła z nim na grzyby

        mój syn wypadł jej prawie z okna, bo nie zauważyła że otwarte

        jak idzie z dzieckiem i zobaczy wystawę sklepową to świat może się
        zawalić a dziecko pójść szlag wie gdzie

        do innych:

        co do nieświeżego jedzenia, mój mąż tego nie sprawdzi, bo ona się i
        tak nie przyzna, że zupę gotowała tydzień temu (u mnie ostatnio
        zepsuła pralkę i NIC nie powiedziała, ja wróciłam ze szpitala z
        małym po żółtaczce z torbą prania, a tu echo)
        po dziś dzień się nie przyznała, choć widziałam, że stoi w ciemnej
        łazience i patrzy w szafę (mam zabudowaną pralkę), tylko nie
        wiedziałam o co chodzi, a już wtedy sprawdzała, czy się kontrolka
        świeci

        to nieprawda, że moje dzieci nie znają dziadków, moja teściowa
        przyjeżdża dosć często, zostaje tydzień, tyle że teść nie raczy jej
        przywieźć, przyjeżdża autobusem albo pociągiem, mój synek ją
        uwielbia i cieszę się z tego, my też jeździmy, ale teraz ze względu
        na niemowlaka nie byliśmy, jak pracuję to też w weekendy więc nie za
        często, tu nie chodzi o wyjazd do dziadków w ogóle

        tylko o to, że lubię ją mieć na oku (wiem, że moze wziąć
        synka i polecieć do 10 koleżanek i wrócić za 10 godzin!)

        że (być moze nieświadomie) zrobi mu krzywdę i nie wiem, jak mam
        patrzeć łaskawym okiem na to, że synek ma biegunkę, bo raz na jakiś
        czas nic mu nie będzie. Ale może jej nie mieć...

        wnusia mam mega alergię i karmi ją truskawkami, no kurczę, albo taka
        uparta jest, albo złośliwa, nie wiem już sama


        • lila1974 Re: do shellerki i innych 27.08.09, 16:17
          Zakładam, że piszesz prawdę, a nie wymyślasz na dowód - jest
          nieodpowiedzialna i niebezpieczna. W takim razie nie dziwię się, z
          ewolisz mieć ją na oku. Nieniej, w tym układzie jest jeszcze Twój
          mąż - jest rónie niefrasobliwy i nieodpowiedzialny jak jego mama?
          • dorisw1978 Re: do shellerki i innych 27.08.09, 16:35
            lila1974, to wszystko szczera prawda, nawet nie wymyśliłabym takich
            głupot, bo by mi do głowy nie przyszły

            a mąż, jak znajdzie się obok mamy to nie wiem, co się z nim dzieje,
            zdaje się na nią i czeka, aż zostanie obsłużony (tak go nauczyła
            niestety)
            gdy poszłam rodzić drugiego synka, zostawiłam starszego z nim i
            teściową i to był koszmar! o wiele lepiej radzili sobie potem sami,
            gdy wróciliśmy z żółtaczką do szpitala, byłam zupełnie spokojna, jak
            powiedziałam tak zrobił.

            2 dni po cc, leżę w szpitalu, przyjechał mąż i mówię:
            "Jak wrócisz do domu,zrób zakupy"
            Dzwonie: "Zrobiłeś zakupy?"
            "ojej, zapomniałem"
            " a co synuś jadł na kolację?"
            "Rosół"
            "Jaki k...a rosół???"
            "No jakiś był w lodówce"

            a jak szłam rodzić to mówię:"Mamo, na tym rosołku zrób pomidorową i
            to tylko na poniedziałek, a potem z warzyw, które są w lodówce
            ugotuj brokułową"
            No to synuś jeszcze w środę jadł ten nieszczęsny rosół.

            Niestety, mój mąż jak jedzie do mamy, to siada na kanapie i do niej
            przyrasta razem z ojcem naprzeciw, a do kuchni na pewno nie zajrzy,
            chociaż dobrze wie, jak zachowuje się jego matka.

            No cóż, mój mąż jest trochę "niegramotny", ma 2 lewe ręce i nic na
            to nie poradzę. Swietnie dogadują się z synkiem, grają w piłkę,
            jeżdżą na basen, do kina, jak są sami jest wszystko ok, jak pojawia
            się teściowa zaczyna się jazda.

            P.S. Moja teściowa synkowi 3 dni zakładała te same majtki,
            bo "przecież jeszcze czyste", choć ja nigdy tego nie robię i mąż też
            nie. Ale jak była ona, to zdał się na nią i już.
            • ruda_kasia poród - babcia z wizytą :-( 27.08.09, 17:12
              Ale o co kurna chodzi? też rodziłam młodą, jak strasza miała 4 lata. Do głowy by
              mi nie przyszło, żeby do dorosłej osoby i dziecka przyjeżdżała opiekunka. Nawet
              byłam zadowolona, ze teściowie są na kuracji (bo mieszkamy w jednym domu a przy
              pierwszym dziecku tak nie było). No ale mój mąż nawet zwolniony z myślenia "nie
              odważyłby" się zapomnieć wydanych poleceń. Fakt, był tak "zapracowany" w domu
              (bo i ugotować i posprzątać i pranie rozwiesić), że nie miał siły po pracy
              przyjechać do mnie ze starszą... ale na szczęście mam przyjaciół big_grin
              • lila1974 Re: poród - babcia z wizytą :-( 27.08.09, 20:29
                To był nasz czas - mój i męża.
        • shellerka Re: do shellerki i innych 27.08.09, 16:33
          dorisw - a najgorsze, że to wszystko byłoby śmieszne gdyby nie chodziło o nasze
          dzieciwink
          • dorisw1978 Re: do shellerki i innych 27.08.09, 16:43
            prawda???
            bo na ogół mnie to śmieszy, ale gdy w grę wchodzi mój kochany synuś
            to nie potrafię się zdystansować, no nie mogę...

            dobrze, że jeszcze o 6ej rano przed wyjazdem do porodu powyrzucałam
            skitrane w lodówce przez teściową kotleciki z kurczaka i kilkudniową
            wędlinę bo wtedy to już na pewno pokarm bym z nerwów straciławink

            a Ty to też masz wesoło, nie powiemsmile
            • ruda_kasia Re: do shellerki i innych 27.08.09, 17:15
              Rozumiem, że się nie zdziwisz za 20-30 lat, że Twój synuś przejedzie do mamuni i
              zalegnie na kanapie ufając jej i jej metodom big_grin
              Wręcz będzie to w 100% uzasadnione
    • kicia031 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 16:30
      moj 4-latek wlasnie bawi z ojcem u tesciow 550km stad i jestem niezmiernie
      szczesliwa z tego powodu. jedynym cieniem na mym szczesciu kladzie sie fakt, ze
      juz w poniedzialek wroci.
      • ledzeppelin3 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 17:11
        A ja nie mam włosów na klacie, a mój mąż przykładowo ma.
        • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 17:17
          smile
    • liwilla1 nie wiem dlaczego 27.08.09, 20:09
      ale po przeczytaniu Twojego posta mam nieodparte wrazenie, ze jestes
      histeryczka. daj beidnemu dzieciakowi troche luzu od przewrazliwionej mamuni. i
      mezowi tez.
      ale fakt, ze txt meza na sam koniec troche chamski...
      • antyka ja bym nie puscila 27.08.09, 20:39
        Na jeden, max 2 dni tak - ale wtedy przykazalabym chlopu, zeby
        kontrolowal to, co dziecko je.

        A co do podawania zakazanego zarcia, podam kilka hitow mojej wlasnej
        rodzicielki:


        1) Dzieciak od kilku dni nie je, ma biegunke, jest oslabiony, malo
        pije - moja matka: głod leczy ROFTL

        2) Dziecko mialo dosc ciezko alergie na mleko, a matka podala mu
        activie (miala zakaz podawania nabialu), chore dziecko dostalo
        jeszcze wiekszej sraki

        smile

        Na wakacje corki do matki nie posle, ale na jeden dzien, poltora,
        nie ma problemu, po dokladnym przykazaniu, ze ma jej pilnowac!
    • atra1 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 21:42
      A jeszcze coś dodam

      Kiedyś na jakiejś imprezce, jedna ciotka chciała wziąć moje półroczne wówczas dziecko do kuchni, tak żeby zobaczył. NIby nic, nie? Ale ciotra po 3 głębszych, a w kuchni 5metrowej 3 dorosłe osoby i 4 gary na kuchni. Kategorycznie zabroniłam. Miałam wizję przynajmniej gleby z rąk pijanej ciotki, potem poparzenia itd. Usłyszałąm, ze przesadzam i strzelam focha.

      Sorki, dla czyjejś przyjemności nie będę ryzykowała zdrowia dziecka i tyle. NIech się wkurzają i wyzywają od histeryczek.
    • franczii Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 22:53
      gdybym nie miala zaufania do tesciowej i do meza to w zyciu bym nie pozwolila
      jechac dziecku. No i dziwi mnie bardzo, ze tak wiekszosc osob bagatelizuje
      dawanie nieswiezego jedzenia. Ja bym sie po prostu o dziecko bala. Tu nie chodzi
      o podanie raz czy dwa slodyczy badz jakiegos dania, ktorego celowo unikamy w
      diecie dziecka tylko o stare, nieswieze mieso i oslizgla wedline, a fuj. I nie
      daj sobie wmowic ze jestes przewrazliwiona i uprzedzona do tesciowej, zreszta
      masz powody zeby byc do niej uprzedzona.
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 27.08.09, 23:11
        nie dam sobie wmówićwink
        dzieki za poparciesmile

        oprócz nieświeżego jedzenia wkurza mnie jeszcze to, ze dziecko musi
        zjeść do ostatniego okruszka (nieważne, że zaraz się porzyga), bo
        przecież nie wyrzucę...
        • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 12:36
          Doris nie daj sobie rowniez wmowic ze odbierasz dzieciom dziadkow
          z niektorymi ludzmi, nawet z rodziny, lepiej nie miec zbyt bliskiego
          czy czestego kontaktu big_grin
    • pitomkowa Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:34
      Ja bym kupila cos do jedzenia... dzemik, kananosiki i luzik , dwa
      dni przezyje...powodzenia
    • pitomkowa Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:35
      Jak Ci ktoś powie,że nie wypada,że mozesz tym kogoś
      urazić ...powiesz ze to są jego ulubione i nie chcesz robić kłopotów.
    • kindofmagic Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:38
      Pusc. Nie przesadzaj, te argumenty sa jak dla mnie nieco na wyrost i
      wygladaja po prostu jak osobisty uraz i zal, a nie racjonalne
      przeciwskazania.
    • ylli "Postawić na swoim?" 28.08.09, 11:40
      Kobiety mają w mózgu taką specjalną komore o nazwie "Postwic na swoim".
      Czasem wpada do niej idiotyczny poomysł, kompletnie nie warty zachodu, ale jak
      już tam trafi to nie ma z kobietą rady. Będzie uciekać do najgorszych chwytów
      byleby postawić na tym co akurat znajduje sie w tej komorze. To chyba najwiekszy
      defekt kobiet.

      Bardzo czestym przypadkiem jest uaktywnienie komory pod wpływem zazdrości o
      teściową.
      • dorisw1978 Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 13:23
        Boże, a czego ja mam jej zazdrościć???
        • ylli Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 13:50
          Np. kontaktu z synem i wnukiem.

          Rozbiłas mnie kompletnie tekstem o jej oszczedności w gotowaniu...
          Próbujesz sie zasłonić jakąs wymówką.
          Czym głupsza jest ta wymówka tym dalej od niej leży właściwy problem.

          Swoja drogą dłużej/więcej razy gotowany rosół zyskuje na smaku.
          • dorisw1978 Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 14:08
            jaki kontakt, proszę cię...

            widzisz, mnie by do głowy nie przyszło oskubać szyjkę z rosołu,
            dodać warzywa, łyżkę majonezu i jeść to jeszcze przez tydzień, a że
            dla ciebie to normalne, no cóż, inny punkt widzenia, dla mnie twoje
            podejście jest chore

            swoją drogą pomyliłaś rosół z bigosem
            • ylli Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 15:28
              Zarówno bigos jak i rosół moja droga. Podejrzewam, że to co nam tu piszesz jest
              w 80% bujdą, choć ciekawi mnie czy taki wizerunek teściowej powstał gdy pojawiła
              sie wizja wyjazdu do niej, czy też przez lata wmawiałaś sobie coś podobnego aż w
              końcu utarło się w pamięci.

              Współczuje Twojemu mężowi, bo lepsza zona słabo gotująca ale ciepła i
              partnerska, niż świetna kucharka, ale wszystko wiedząca lepiej...
              • umasumak Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 16:53
                Mylisz się co do rosołu. Rosół nie powinien się nawet zagotować, tylko "mrugać"
                do czasu, kiedy mięso odchodzi od kości. Najlepszy i najbardziej wartościowy
                jest właśnie wtedy. Podgrzewanie przez wiele dni mu nie służy, nie mówiąc już o
                tym, że rosół jest jedną z szybciej psujących się zup.
                • gryzelda71 Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 18:24
                  No ja bym wywaru z szyi nie nazywała rosołem,ale to juz inna inszoścsmile
              • mieszkanka.zabek Re: "Postawić na swoim?" 28.08.09, 20:37
                ylli, widać, żeś na takim rosołku chowany.
    • martaurb Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 11:49
      Doris, przesadzasz!
      Rozumiem, ze wkurzaja Cie tesciowie i ze nie chcesz puscic tam synka (tez
      czasami tak mam wink, ale tak naprawde, obiektywnie, problem jest w Tobie, nie w
      nich!
      Mezowi nagadaj, ze ma sie opiekowac i uwazac. Ale bez nadgorliwosci typu "pelna
      lodowka i rozpiska co i kiedy gotowac". I zaufaj!
      Mam wrazenie, ze Ty nie dopuszczasz meza do opieki nad dziecmi a jednoczesnie
      oczekujesz pomocy....ale niezaleznie od tego co i jak zrobi Twoj maz, to i tak
      nie bedziesz zadowolona, bo nie bedzie zrobione tak, jak Ty bys zrobila.

      Moj maz mieszka 550 km ode mnie, spotykamy sie cala rodzina jedynie w weekendy i
      wakacje. Co za tym idzie z tatusiem widza sie niewiele i czasami trzeba mu
      wyjasniac pewne zmiany itp. Duza ma 5 lat, mala 7 mies. i tez musze sobie sama
      ze wszystkim radzic (dom, dzieci, praca od 9 do 18). Tydzien wakacji spedzily
      SAME z tata u tesciow (mala miala wtedy pol roku) - podroz byla 1000 km a nie
      160, a ja mialam tydzien dla siebie (nie liczac pracy wink - polecam Ci goraco!
      A ze duza byla ubrana inaczej niz ja bym ja ubrala? Ze jadla wiecej slodyczy niz
      normalnie? Ze rozpuscili mi ja do granic mozliwosci? Ze mala musiala poczekac z
      rozszerzaniem diety az wroci do domu? Ze "chodzila" w skapetkach i czapeczkach?
      No trudno, nie umarly, ani jedna ani druga! A co sie nacieszyly dziadkami to
      ich! (widza sie srednio 1-2 razy w roku)

      Tylko wiesz co, potrzebowalam kilku lat i duzo tlumaczenia samej sobie zeby do
      tego dojsc......- zycze Ci, zeby Tobie poszlo szybciej!
      • franczii Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 12:54
        A czy wedlug ciebie dawanie starego jedzenia i zepsutej wedliny nie jest
        obiektywnym powodem ? jest tez chyba spora roznica miedzy dawaniem niezdrowego
        jedzenia a zepsutego jedzenia. Tak samo widze roznice miedzy daniem wiecej
        slodyczy niz normalnie a utuczeniem dzieciaka (to do postu innej osoby).
        • martaurb Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:53
          Franczii, ale tuczenie to do postu innej osoby, jak sama napisalas, a co do
          zepsutej wedliny to nie wiem, ja doczytalam o tygodniowym rosole i miesie z
          niego - w tym akurat nie widze problemu, moze autorka watku gdzies cos dodala i
          nie doczytalam - mozliwe! (nie przeczytalam wszystkich postow) Doczytalam za to
          kwestie kompotu - ze musi byc swiezo zrobiony itp - jak dla mnie nie byloby
          problemu gdyby stal nawet i kilka dni w lodowce (no chyba ze zaczalby zyc
          wlasnym zyciem wink, raczej problem widze w kompocie jako takim - po jakiego
          grzyba dawac dziecku kompot do picia????? To jest dopiero niezdrowe!

          Po prostu mysle, ze autorka watku ma uzasadnione obawy co do tesciowej ale i
          sama przegina w druga strone i obiektywnie chodzi o czucie sie potrzebna czy
          wrecz niezastapiona. Moze jakby ustapila troche nieomylnosci i patentu na
          wychowanie dzieci mezowi, to on poczulby sie za nie odpowiedzialny (nawet bedac
          u swoich rodzicow, szczegolnie ze zauwaza ich braki)
    • galia29 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 12:32
      Myślę,że przesadzasz. Dziecku jest potrzebny kontakt z dziadkami, a przecież
      będzie z nim tata. Ja swojego starszego 7 latka puściłam samego do dziadka i to
      na 9 dni- no i to nie był najlepszy pomysł. Dziadek i przyszywana babcia tak
      strasznie się cieszyli i tak chcieli dogodzić małemu , że upaśli go
      niewiarygodnie jak na tak krótki okres czasu.A mały jest łakomczuchem,ze
      skłonnością do tycia po owym dziadku- i ja go dość mocno pilnuję. Mówiłam,
      prosiłam ale...Wkurzam się i klnę na czym świat stoi patrząc na jego tuszę teraz
      i musząc mu odmawiać i odchudzać, ale...kolejny raz znowu puszcze, widząc jaką
      obaj (mały i dziadek) mieli frajdę ze wspólnego przebywania i tylko pewnie
      dobitniej postaram się wytłumaczyć zasady zdrowego żywieniasmile))
      • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:02
        tylko mój synek i jego dziadek nie czerpią radości ze wspólnego
        przebywania, bo dziadek caly czas siedzi w fotelu przed telewizorem!

        Nawet jak do nas przyjedzie, to siedzi w fotelu i śpi. Moj mąż
        zawsze się wkurza i mówi "No rusz się trochę, do wnuka przyjechałeś,
        3 miesiące go nie widzialeś, pobaw się z nim troszkę"
        Dziadek zbywa to śmiechem i siedzi dalej.

        Inna sprawa, że całe życie krytykował i krytykuje mojego męża (który
        naprawde wiele w życiu osiągnął). Pierwszy powód, dla którego jego
        syn jest nic nie wart to to, że nie był w wojsku!
        No i zawsze się śmiał, że nie umie pływać - ale nigdy go nad wodę
        nie zabrał, że nie umie grać w piłkę - ale nigdy piłki nie kupił i z
        nim nie zagrał, a jak się już wszystkiego sam nauczył, to na mecz
        też nie pryszedł, żeby pokibicować dziecku, tylko tak w tym fotelu
        zamulał.
        Może i są to jakieś moje żale ale nie dotyczące mojej osoby, żal mi
        męża, który osiągając kolejny awans słyszy od swojego ojca: "E tam,
        co ty potrafisz, przecież w wojsku nie byłeś..."

        Po prostu wątpię, aby moje dziecko traciło piękne chwile swojego
        życia nie przebywając u dziadka i mam ku temu powody.
        I nie roję sobie nie wiadomo czego..
        • mamakasienki1 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:18
          Współczuję teściów, a szczególnie teścia.
          Dziewczyno pakuj maleństwo i jedźcie razem, będzie Ci łatwiej
          kontrolowac co mały je i kiedy.
          moje dziewczyny jeździły po 350 km do mojej mamy odkąd skoczyły po 2
          miesiące. 4,5 godziny w aucie w foteliku z tyłu bez zabawiania i
          żyją.
          Wprawdzie nie mam problemów z nieświeżym jedzeniem ani u mamy ani u
          teściowej, i bez obaw zostawiłam u niej swoją 2 letnią wówczas córkę
          na jeden dzień i jedną noc, ale teściowie szleją za nimi i oboje nie
          mogą się doczekać kiedy przyjedziemy, a właściwie dziewczynki bo my
          jesteśmy dodatkiem i jestem bardzo szczęśliwa, że moje córki maja
          doskonały kontakt z dziadkami jednymi i drugimi.
        • alba27 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 20:12
          Ja miałam niefają babcię, co prawda była damą ale bardzo toksyczną i
          złą. Mimo to moja mama dbała o to żeby 2 razy w roku tam pojechać
          (częściej nie było to możliwe ze względu na odległość) Jak miałam ok
          20 lat ostatni raz do niej pojechałam i zrozumiałam, że ta kobieta
          ma mnie gdzieś, i przestałam jeździć. Gdyby moja mama nie pozwoliła
          mi do niej jeździć może miałabym jej to za złe.
          Ja na Twoim miejscu puściłabym dziecko do babci, nie samo, ale
          jedzie przecież z tatą. 4,5 latek to juz duże dziecko, zasygnalizuje
          głód i inne potrzeby. Uważam, że twoja postawa jest egoistyczna.
          Krzywdzisz dziecko i ranisz męża.
    • margerytka69 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 13:59
      "a mężuś w
      hotelu w saunie siedzi"

      i dobrze, mam nadzieję, że z superlaską z długimi nogami w tej
      saunie sziedzi smile

      poza tym to jak wy wychowujecie starsze dziecko, że 160 km dla 4,5
      latka to tragedia?
      to wy nigdzie dupy nie ruszacie przez tyle lat?

      chcesz wychować małego debilka, który potem będzie się wszystkiego
      bał?

      najlepiej przypnij go łańcuchem do stołu i będzie pod rękę i
      będziesz miała komfort

      bo jak czytam to, co piszesz to widzę, że chodzi Ci o Twój własny
      komfort, Twojej własnej dupy

      a przecież jesteś MATKĄ więc dobro dziecka powinno być dla Ciebie
      najważniejsze EGOISTKO!


      ja Ci napisze konkretnie, lecz sie kobieto
      • an_ni Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:17
        ja mam wrazenie ze niektorzy nie umieja czytac ze zrozumieniem
        gdzie tu widzisz dobro dziecka?? dobro = przymusowe odwiedzenie
        dziadkow ?? czy dobro = przebywanie z ludzmi szkodzacymi dziecku?
        czy dziadkowie to zawsze bezwzgledne dobro?
        a to ciekawe, bo niektore z was pewnie nie wyslalyby dzieci na
        wyjazd nawet z wlasnymi mezami! nie mowiac o tatusiach ex mezach ...
        a tu prosze kontakty z dziadkami takie gloryfikowane!
      • mieszkanka.zabek Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 20:35
        Margerytka, to ja ci napiszę konkretnie: chyba cię mężuś nie doruch...ł.

    • saniec Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 14:51
      Wydaje mi się ze możesz zaryzykować i niech jadą.
      160 km dla dziecka to nie jest dużo - jakieś ksiązki, nowa zabawka na drogę -
      powinien dojechać bez problemu.
      A co do jedzenia to najlepiej zapakuj dziecku swój obiad - jeżeli nie ufasz
      teściowej - tłumaczyć się z tego nie musisz.
      Jakby nie patrzeć teściowa to matka Twojego męża i zarówno wnuk jak i
      szczególnie syn mają prawo do kontaktów.
      Zadzwonisz do meża kilka razy - dowiesz się co i jak, będziesz spokojniejsza.
      4,5 letnie dziecko jest już całkiem spore.
      A Ty się zrelaksuj na ile to możliwe smile
    • agnieszka_i_michal Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 15:38
      Doris, a moze spodoba Ci się taki obrazek - Panowie sobie jada na
      tydzień. Ty w tym czasie jesteś w domu z dzidziusiem, nie sprzątasz,
      nie gotujesz dla całej rodziny. Zakupy robisz dla rozrywki - głównie
      dla siebie. Bliską osobę z Twojego miejsca zmieszkania prosisz o to
      zeby Ci coś ugotowała zdrowego i przyszła trochę podoglądać
      niemowlaka. Idziesz do fryzjera. Chodzisz z dzidziusiem na spacery.
      Lezycie razem na trawie na kocyku. Jak śpi - tez spisz, jak je -
      zatapiasz sie w lekturze. Oglądasz film na który masz ochotę (
      choćby w odcinkach ), robisz sobie długa pachnącą kąpiel. Plotkujesz
      z przyjaciółką, szukasz nowego kostiumu kąpielowego. Czytasz nasze
      posty smile
      Wypocznij troche, zrób coś dla siebie. Chłopaki sobie poradzą. Nie
      skontrolujesz wszytskiego a tylko niepotzrebnie sie zestresujesz.
      PS Moje dziecko w wieku 1,7 spędziło z dziadkami samo tydzień, u
      drugich dziadków tez zostawało samo na kilka godzin.
    • wiseman_said TY też będziesz kiedyś teściową 28.08.09, 15:42
      Ech, wstyd kobieto.
      Jątrzysz na teściów (jakie to POspolite) u Was. Mając taką synową,
      wcale się nie dziwię, że tak rzadko was odwiedzają.
      Ciekawe ile razy ty odwiedziłaś szwagra, ile prezentów mu kupiłaś Ty
      sama.
      Skąd tyle nienawiści w tobie do teściów.
      Dziecku na pewno taki wyjazd na weekend z ojcem dobrze by zrobił. No
      ale ty pewnie byś pozwoliłóa na wyjazd do swojej mamusi. Teściowa to
      odpada.
      Pamiętaj, TY też będziesz kiedyś teściową. Zołzowatą, wstrętną i
      beznadziejną.
      Ale tak naprawdę zołzowatą i jadowitą.
    • altariel2 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 16:15
      A ja cię rozumiem. Moja sytuacja, choć w szczegółach inna, sprowadza się do tego samego problemu. Tyle, że ja długo wahałam się czy puscić 4,5 letnią córkę na działkę do...moich własnych rodziców. Nie mam maleństwa, ale jesteśmy w trakcie budowania domu (mąż pracuje po 16h/dobę i doglądanie budowy spada na mnie i moją (wspaniałą zresztą) teściową. Mieszkanie zagracone do granic możliwości rzeczami do przyszłego domu, co chwilę trzeba gnać na oddaloną o 60km od domu budowę(budujemy systemem gospodarczym)a w międzyczasie trzeba "obrobić" przychodzące zlecenia.
      Moi rodzice są...cóż niereformowalni. Bardzo sie bałam jak będzie, bo córka wychowywana jest inaczej niz ja byłam. Ma ustalone nieprzekraczakne granice, niezależne od naszego humoru, wolno jej decydowac o pewnych rzeczach, ale też ponosi ich konsekwencje. A moi rodzice odwrotnie. Nie bo nie oraz tak bo jak ci każę. Oraz wolno prawie wszystko jak maja dobry humor a jak zły to prawie nic. O jedzeniu nawet nie wspomnę. Co zaś sie tycy zainteresowania, to mieszkamy w tym samym mieście a oni wnuczkę widują 2-3 razy do roku! Prezenty na urodziny czy gwiazdkę trzeba wręcz na nich "wymuszać", bo tak to nie kupiliby nic.
      Ale nie bardzo miałam wyjście.
      I okazało się, że nie jest tak źle. Rodzice traktuje ją "troszkę" inaczej niż traktowali mnie, a i dziecko radzi sobie duzo lepiej niż podejrzewałam. Tak, że ja bym puściła. Przez kilka tyg(u nas 3) dziecku charakteru nie złamią a doceni potem to co ma w domu.
    • lavinka Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 17:04
      Ja bym puściła dzieciaka do teściów. Ba, zawiozłabym tam też niemowlę,
      a sama wyjechała w góry na tydzień. Niech się babcia cieszy z wnusia a
      tatku ma spokój od gderania smile
      • triss_merigold6 Gratuluję 28.08.09, 18:47
        Gratuluję. 2,5 miesięczne niemowlę karmione wyłącznie piersią
        wysłałabys do pani żywiącej siebie i rodzinę zepsutym żarciem?
        Rozumiem, jedno umrze to zrobi się nowe. 4,5 latek salmonellę też
        może u babuni wyłapać, srednia przyjemność widzieć dziecko w
        szpitalu.

        Do autorki - nie puściłabym. Przede wszystkim ze względu na ten syf
        i żywienie zepsuta karmą. Kobieta jest niebezpieczna dla dzieci.
    • czarna_mysz Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 17:48
      moze ja nie mam jeszcze dziecka (niech bog mi za to wynagrodzi XD ) ale wiem
      jedno.Gdybym ''pracowala'' jak autorka to bym wywalial synka i meza niech jada
      czemu nie? Bez przesady maz przezyl tam dlugie lata to 4,5latek nie da rady?TO
      nie srurvivale. Ty daj troche na luz nie badz w domu hiterem i w rodzinie. Ja
      mam narzeczonego w wojsku.Zadko go widze wiekszosc robie sama planujemy kieeeyds
      dziecko i wiem ze moze byc ciezko ale wierze ze nastepny dzien bedzie lepszy
      itp. Wiec wes sie w garsc nie drzyj sie na kolezanki z netu tylko spakuj dziecko
      meza i pomachaj biala husteczkasmile
      • czarna_mysz Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 19:12
        i jeszcze cos dodam:
        oh tak dziadzius jest zly bo nie biega za twoim synkiem.Opanuj sie nie jestes
        krolowa elzbieta.Moze i go nie lubi ale jak chce sie nim zajac na wakacje to
        duzy plus.Wiec wyluzuj troche. Moze niech dziadzius jeszcze caluje jego nozki i
        zaplaci tobie za jego wakacje? Naprawde coraz gorzej z tymi mamami. Nie raz
        wyjezdrzalam z dzieckiem chociaz nie moim ale zawsze i nie bylo problemu ale jak
        widze ty we wszystkim szukasz dziury.Dziekuj mezowi ze ciebie jeszcze ma bo ja
        bym dawno wziela rozwod z taka baba jak ty
        • umasumak Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 19:29
          Będziesz 2-3 miesiące po porodzie, z uwieszonym dzieckiem przy piersi, to Ci się
          zmieni punkt widzenia. Kobieta też ma prawo do odpoczynku i do wsparcia ze
          strony męża. Facet założył rodzinę i ma obowiązek pomagać żonie, a nie jeździć
          na wypas do mamusi. Kurde nawet bociany jak założą rodzinę pilnują swojego
          gniazda, a nie odlatują co rusz do rodziców uncertain
    • wkkr za kogo ty wyszłaś 28.08.09, 19:38
      kretynko!?
      Mąż ma cię w dupie, jego rodzina też.
      Lepiej by było gdybyś była rozwódką z dziećmi.
    • enlightened Moral -> Bahor = przegrane zycie 28.08.09, 19:58
      Albo chcesz zyc wygodnie, albo chcesz zyc z bahorem. Wyrazu wspolczucia tym
      ktorzy wpadli...
    • timurek1 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 20:31
      jesteś nienormalna. wyluzuj.
      • mieszkanka.zabek Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 20:33
        Tylko dresiary puszczają inwektywę, a potem każą wyluzować tongue_out
        Jeszcze było napisać: "Pozdrawiam cieplutko"
        tongue_out
        • dorisw1978 Re: nie chcę puścić synka do teściów 28.08.09, 21:53
          no cóż, nie spodziewałam sie aż takiego odzewusmile
          bardzo dziękuję za wszystkie rady, mam duuużo do myślenia.

          Nie jest prawdą, że jeśli ktoś ma inny punkt widzenia, to mi się nie
          podoba, tylko że to odmienne zdanie można przedstawić kulturalnie,
          jak np. agnieszka_i_michał i kilka innych osób.

          Ponieważ jednak wiele osób na tym forum daje upust swoim frustracjom
          i tłumionej agresji (powtarzam za ledzeppelin3 trochę) -
          pewnie są na codzień ciepłymi, roześmianymi ludźmi, którym mężowie
          stopy całują, piorą, gotują i jak tylko wracają z pracy, latają ze
          szmatą i myją okna - i zaczynają mnie atakować jakby byli
          niezrównoważeni psychicznie (kretynko, idiotko, debilko), chciałam
          podziękować i wyłącyć się z dyskusji.

          Dziękuję równieź wszystkim, którzy stanęli w mojej obronie, to
          budujące- są zatem jeszcze normalni ludzie, których można spotkać w
          siecismile

          trzymajcie się ciepło,pozdrawiam

          Doris
    • easyas niech sobie zje oskubanego mieska :)) 29.08.09, 01:38
      pamietaj ze dzieci inaczej patrza na swiat niz dorosli.wyprawa do babci to
      przygoda.a ze ma 4,5 roku i bedzie siedzial z tylu sam?nareszcie czas go
      przyzwyczaic.chyba jezdzicie gdzies na wakacje.
    • nanuk24 Emamy sa niezawodna:-D 29.08.09, 05:02
      Slodyczy dzieciom nie daja. Trzesa sie nad kazdym cukierkiem, danonkiem, czy
      innym lodem, bo to przeciez takie fuj, blee! Ich dziecko w zyciu tego swinstwa
      do buzi nie wezmie! Za to absolutnie nie widza problemu z karmieniem dziecka
      zielona szynka, splesnialym chlebem i rosolem tygodniowym.

      Tylko pogratulowacbig_grin


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka