Dodaj do ulubionych

czy żony naprawdę nie widzą ??????????????????????

26.08.09, 14:24
natchnął mnie wątek na maglu "czy kochanka jest zła"

nie mogę tego w żaden sposób pojąć

facet zaczyna się spotykać z kochanką
zaczyna o siebie bardziej dbać
coraz pózniej wraca, zdarza sie mu nawet wracać do domu o 3, 4 w
nocy, nawet 2 razy w tygodniu
spotyka się z kochanką prawie codziennie
jesli nie spotyka się z kochanka, to siedzi z nią na gg do nocy
czyli albo go nie ma w domu, bo jest z kochanką, albo siedzi w necie
(czyli teoretycznie też go nie ma)
smsy dostaje i wysyła do kochanki często co kilka minut

a żona...
...przez kilka miesięcy nic nie zauważa

no niepojęte to dla mnie jest

to jest przypadek "z mojego podwórka"

powiedzcie, czy wy nic byscie nie zauważyły i jak to możliwe, ze
żona nawet odrobine nie podejrzewa
Obserwuj wątek
    • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:25
      A może zona ma pana głęboko i wisi z kim tak spotyka się itp.
      • liliankaa77 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:26
        gryzelda71 napisała:

        > A może zona ma pana głęboko i wisi z kim tak spotyka się itp.

        To po co z nim jest? Dla kasy czy: bo co ludzie powiedzą?smile
        • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:28
          Z wygody choćby.Musi się zaraz rozwodzić?
          • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:30
            nie chodzi zaraz o rozwód, tylko o taką naiwność(?) głupotę(?)
            • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:32
              Nie mam pojęcia.Moze pani wygodniej,ze pan kogoś ma.Ma spokój np.
      • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:28
        sa takie przypadki, że rzeczywiście ma go głęboko w dupie, ale w
        większości przypadków jednak tak nie jest
        • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:30
          Bo może twoje założenie,że pan bardzo sie zmienił jest błędne?Może żona aż tak
          tego nie postrzega.Może dotychczas tez często wychodził,spędzał pół nocy przy
          kompie itp.
    • echtom Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:35
      Proste - nie przyjdzie im na myśl, że człowiek, którego kochają, mógłby zrobić coś takiego, i nie dostrzegają niepokojących sygnałów. Podobnie rodzice mogą miesiącami nie zauważać, że ich dziecko pali lub ćpa.
    • 18_lipcowa1 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:35
      mozna zdradzac w godzinach pracy
      miec kilka numerow telefonow
      kolegow za alibi
      mozna wiele, jak sie chce cos bardzo ukryc
      zwlaszcza jak kobieta ufa i nie sprawdza

      • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:39
        ten akurat zdradzał po pracy, od ok. 17 smile
        telefon miał jeden
        kolegów jako alibi nie miał, bo żaden kolega o tym nie wiedział

        no właśnie Lipcowa napisałaś, że jak się ufa...

        ja swojemu ufam, ale gdyby mi zaczął jakies cyrki odstawiać, typu
        wracanie parę razy w tygodniu w środku nocy, przesiadywanie na
        kompie prawie do rana, to nie wiem, chyba bym zaczeła węszyć
        • 18_lipcowa1 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:43

          > ja swojemu ufam, ale gdyby mi zaczął jakies cyrki odstawiać, typu
          > wracanie parę razy w tygodniu w środku nocy, przesiadywanie na
          > kompie prawie do rana, to nie wiem, chyba bym zaczeła węszyć


          Moja droga, zdradzalam pewnego pana kilka dlugich miesiecy. I KAZDA
          noc spedzalam w domu. Nie przesiadywalam przy kompie, numer kochanka
          byl nie wpisany -zawsze moze udac ze to pomylka. Widywalismy sie w
          pracy i tam ustalalismy szczegoly spotkan ktore zazwyczaj wypadaly 2
          razy w tyg.
          Poza tym ustalenia byly, w jakich godzinach mozna dzwonic a w jakich
          nie.
          Poza tym mialo sie alibi roznego rodzaju- urodziny kolezanki, ktorej
          partner nie zna itp. Nigdy zostawanie po godzinach, bo to latwo
          mozna sprawdzic.

          Ogolnie moze i mozna bylo to zauwazyc, kto wie? Moj ex pan nie byl
          mna za bardzo zainteresowany,wskutek czego wlasnie po czesci mial te
          rogi.
        • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:43
          A to z tobą zdradzał,że znasz takie szczegóły?
          • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:47
            Gryzelda, a coś Ty taka ciekawska? big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 15:19
              Wyszło szydło z worka tongue_out
    • mamamisi2005 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:41
      pytanie tytułowe nieco uogólnia sprawę
      bo co tej Pani z Twojego podwórka to pojecia nie mam
      natomiast moge powiedziec o przykladzie z mojego podwórka: primo:
      zmiana trybu życia nie była drastyczna, ma elastyczny czas pracy -
      to nico ułatwiało sprawę
      secundo: po prostu nie podejrzewałam mojego męża o zdrade
      fakty sa takie, ze dowiedzialam sie dopiero jak sie przyznal
      • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:45
        no jak się ma elastyczną pracę, to łatwiej, pod warunkie, że ta
        druga osoba też ma elastyczną pracę

        poza tym, nie było żadnych innych symptomów? np telefon, zmiana
        zachowania, zmiana stosunku do Ciebie? jakieś podejrzane sytuacje?
        • 18_lipcowa1 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:51

          > poza tym, nie było żadnych innych symptomów? np telefon, zmiana
          > zachowania, zmiana stosunku do Ciebie? jakieś podejrzane sytuacje?

          Nie, naprawde uwierz mi MOZE NIE BYC TAKICH SYPMTOMOW. Przynajmniej
          na poczatku. A ZWLASZCZA jak kochanek jest naprawde typowo
          rekreacyjny i nie planujemy z nim przyszlosci.
          Moze gorzej jest gdy w gre zaczynaja wchodzic uczucia, ale to
          przeciez nie zawsze sie zdarza.
        • zazuzina Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:54
          u niektórych facetów łatwo jest zauważyć u niektórych niekoniecznie,
          jeśli facet pracuje w biurze i zawsze wychodzi pachnący i taką ma
          pracę, że ma narady szkolenia czy coś tam jeszcze to trzeba dobrze
          węszyć żeby coś wywęszyć, ale jak mój pracuje fizycznie z samymi
          facetami i rano wystarczy mu natyperspirant a w koszulkach tylko
          dlatego chodzi czystych że mu wieczorem zdzieram z pleców i wrzucam do
          pralki to jakby nagle zaczął szukac po domu czystych ubrań (bo na 100
          % nie wie gdzie sąsmile i jakby zaczął używać perfum to od razu coś bym
          podejrzewała.
          • 18_lipcowa1 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:56
            to jakby nagle zaczął szukac po domu czystych ubrań (bo na 100
            > % nie wie gdzie sąsmile i jakby zaczął używać perfum to od razu coś
            bym
            > podejrzewała.


            o matko, moj ma tak caly czas!
    • kali_pso Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:50

      Według mnie najczęściej te zmiany są małowidoczne- weźmy sprawę
      higieny- jakoś średnio wierzę w to, że facet- fleja znalazłby kogoś
      na boku. A czy kupno nowego swetra to juz podstawa do podejrzeń?
      Gdyby mój mąż zainwestował nagle w garderobę, to uznałabym, że jego
      ulubione ciuchy nie_do_zdarcia własnie się zdarły i po prostu
      potrzebuje nowychwinkp

      Tak samo z czasem pracy- jak ma nienormowany to łatwiej uszczknąć go
      dla kochanki. W moim przypadku, też byłoby to trudne do
      rozszyfrowania, bo chociaż pracuje na etacie, to ta akurat praca
      powoduje, że zdarza się mu zostac po godzinach, bo...i nie jest to
      mój wymysł coby się samooszukiwac, tylko tak własnie wygląda ten
      rodzaj pracy.

      natomiast gdyby zaczał siedziec godzinami w necie, to mnie to jużby
      zastanwiło, bo mielismy tak etap w naszym życiu, że non stop
      przesadywał, sprawdzał pocztę itp- okazało się, że był nielojalny
      względem mnie, sie stare dobre czasy przypomniały i dawna miłość.
      Dlatego gdybym znowu widziała go przy necie, to juz nie byłoby dla
      mnie takie zupełnie niewinne, chociaz może skrzywdziłabym go tym
      razem niepotrzebnymi podejrzeniami.
      • 18_lipcowa1 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:52

        > natomiast gdyby zaczał siedziec godzinami w necie, to mnie to
        jużby
        > zastanwiło, bo mielismy tak etap w naszym życiu, że non stop
        > przesadywał, sprawdzał pocztę itp- okazało się, że był nielojalny
        > względem mnie, sie stare dobre czasy przypomniały i dawna miłość.
        > Dlatego gdybym znowu widziała go przy necie, to juz nie byłoby dla
        > mnie takie zupełnie niewinne, chociaz może skrzywdziłabym go tym
        > razem niepotrzebnymi podejrzeniami.


        Ja nie wiem co wy macie z tym netem.
        Ja poznalam pana w pracy, w domu mialam net i kochanek mial net a
        nigdy w zyciu ta droga nie rozmawialismy.
        Po co? Przeciez to najlatwiejsza droga do wykrycia.
        • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:55
          no właśnie Lipcowa, najłatwiej wykryć przez net, a jednak wiele osób
          komunikuje się przez net

          ten, o którym ja piszę, w dni, w które nie spotykał się z kochanką,
          siedział z nią na necie od ok 18, 19 do nocy, a czasem nawet do
          rana big_grin
          z małymi przerwami, zeby trawę skosić, czy coś zjeść etc

          no i smsy chodziły non stop "w te i we wte"
          • gryzelda71 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 15:30
            Chcesz się pochwalić?
            Ze miałaś(masz)kochanka,a jego żona nic nie podejrzewa?
        • kali_pso Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 14:58
          > Po co? Przeciez to najlatwiejsza droga do wykrycia.

          Nie wiem Lipcowa, może to zależy czy recydywa czy nie?wink
          Niektórzy nie są wyrachowani, a na początku takich kłusowań,
          niestety, głupio się podkładają, bo brak im doświadczeniawink

          Lipcowa, piszę jak było u NAS.
          Wiem, że to banalne, ale w naszym przypadku akurat nie trzeba było
          szukać daleko, wszystko było w necie, no przynajmniej mam taka
          nadziejęwinkp
          • emilly4 Zauwazylabym po 5 min. 26.08.09, 15:21
            On wrecz przeciwnie.
            • emilly4 Re: Zauwazylabym po 5 min. 26.08.09, 15:28
              BTW, faceci sa bardzo malo pojetni, jak zaczynaja myslec p_e_n_i_s_e_m, a nie
              glowa, staja sie jak mali zakochani chlopcy, robia totalne glupstwa i nie widza,
              ze my widzimy. Ich klamstwa zawsze wychodza, predzej, czy pozniej sami sie
              odslonia przy glupiej rozmowie z kumplem ktorej i my jestesmy swiadkiem.
              Sa oczywiscie wyjatki, a no takie, ze niektore zony, partnerki sa tak zapatrzone
              w swojego mysia pysia, jak matki w swoich synow "Moj Wojtus?? Alez skad!!".
    • przeciwcialo Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 15:48
      A co jesli mąz zawsze dbał o siebie, ma prace taka że musi wyjezdżać
      często i w zasadzie 24 godziny być pod telefonem?
    • super-mikunia Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 16:34
      Tak uogolniajac maksymalnie zdrade to:

      1. partnerka mysli, ze otrzasnie sie, to chwilowe, nic nie wie i nie
      widzi...

      i ta bardziej przerazajaca zdrada...

      2. maz doskonale zna zone, wie jak ja oszukac, perfekcyjnie zamydla
      jej oczy...no nie czarujm sie po paru latach wie na co zwraca uwage,
      jak uspic jej czujnośc, a ona je mu z reki...

      Znam pewne malzenstwo. On ja zdradzal w zasadzie od poczatku. Mieli
      corke po 15 latach malzenstwa urodzil im sie upragniony przez niego
      syn. Odszedl od zony do kochanki (ktores z kolei) jak syn mial 3
      lata. Sa do tej pory ze soba. Poznali sie w pracy. Zona wiedzial,
      corka wiedzial tak jak i o innych. Nawinie sadzila, ze z nimi to
      tylko sypia, a ja kocha...
    • cas_sie Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 17:30
      Wychodzi na to że powinnam popaść w totalną paranoję... mój mąż wraca do domu
      różnie , czasem i o 20 , pracuje u różnych klientów , głównie z księgowymi(same
      baby), ponadto często ma pracę do zrobienia w domu i przesiaduje w nocy przy
      kompie. Do pracy musi iść elegancki i pachnący...Musiałabym śledzic go
      codziennie, kontrolowac , zaglądać przez ramie czy faktycznie pracuje (zamiast
      słodko spac) i trząść się ciągle czy kogoś nie ma. to ja już wolę jednak zaufac
      . W końcu zaufałam wychodząc za niego za mąż.
      • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 21:13
        cas_sie, a uczyli w szkoel CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM???

        JEŚLI TAK, TO NA WAGARACH WTEDY BYŁAŚ
    • franczii Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 18:25
      nie wyobrazam sobie sie nie zorientowac albo choc nie zauwazyc zmiany w
      zachowaniu. Ja mojego jeszcze wtedy niemeza wyczulam ze dwa dni po tym jak sie
      zauroczyl kims innym. Jeszcze wtedy nie zdawalam sobie sprawy, co sie swieci ale
      wyczulam zmiane i to wyraznie. Kilka dni czujnej obserwacji i wszystko wiedzialam.
      U mojego wszystko bylo w telefonie, nie znaczy ze mu prztrzepalam komorke, po
      prostu sie zorientowalam. Moze dlatego, ze nie mialam w d... to jeszce jestsmy
      razem i dobrze nam ze soba. Wydaje mi sie, ze gdyby mialo sie zdarzyc ponownie
      to nie przeoczylabym niczego bo nawet jesli zalozyc, ze facet stal sie
      madrzejszy i sprytniej maskuje to ja tez jestem czujniejsza i tez sie czegos
      nauczylam dzieki tamtemu doswiadczeniu. Ale moj maz nie jest mi obojetny.
    • kosmitka06 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 18:53
      Chyba wystarczy troszkę znac swojego męża i znac jego zachowania.
      Mój gdyby miał kochankę to raczej nie był by punktualnie z pracy,
      raczej znając jego charakterek nie potrafił by tego ukryc, nie
      siedzi po nocach na gg, zwykle jest w domu- wychodzi czasami to fakt
      ale bardzo rzadko- wiec żadna kochanka raczej nie zgodziłaby sie na
      spotkania raz w miesiacu.
      Smsów raczej nie pisze, a dostaje tylko reklamówki- woli przez
      telefon. Gdy gdzieś dzwoni to raczej nie wychodzi na taras, no chyba
      że dziecko ma akcję to wtedy musi wink

      Są różne kobiety, niektóre udają że nie widzą, inne naprawde nie
      widzą, jeszcze inne udają dla świetego spokoju, itp.
      Pozdrawiam
    • lola211 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 19:06
      Musialabym sie bardzo postarac, by zauwazyc symptomy, bo mam faceta,
      ktory o siebie dba i nie wchodzi w gre nagle odkrycie, ze sie zaczal
      myc i uzywac kosmetykow.Czesto go nie ma, nie jest domatorem , nie
      pracuje na etacie od-do.Na noc tez czasem nie wraca.tel i smsow
      odbiera mnóstwo, bo jest mocno zajety, towarzystki w dodatku.
      Kurde, jesli to sa objawy posiadania kochanki, to jak nic, zdradza
      mnie od 20 latwink.
      • bweiher Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 19:52
        Może nie chcą widzieć?Może się boją,że zostałyby same?Nie wiem,tak
        przypuszczam.Mój mąż ma taką pracę ze chodzi np cały tydzień na
        noc.A potem cały tydzień na dzień.Dba o siebie normalnie,jak to
        facet.
        Tyle ze ja kupuję mu kosmetyki(żel
        p/prysznic,"podpasznik",pachnidła takie tam).Telefon zawsze leży na
        wierzchu.
        Gdyby zaczął chować telefon,lub nosić go przy sobie cały czas(w
        domu),pisać z kimś na gg(nie ma konta,ja mam założone jedno wspólne)
        albo inne z podejrzanych spraw,zaraz bym się zorientowała.
        Ale z drugiej strony nie odbieram jego telefonu ani smsów,nie
        otwieram poczty adresowanej tylko do niego,nie zagladam na pocztę
        elektron.Każdy ma odrobinę prywatności.Sama bym nie chciała żeby
        mnie sprawdzał to też nie sprawdzam jego. Trzeba wypośrodkować,nie
        być zbyt zaborczym ale też nie olewać totalnie.
      • margerytka69 [...] 26.08.09, 21:11
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • joanna35 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 20:55
      No cóż...kiedy napisałam w jakimś wątku, że wiedziałabym, że mąż
      mnie zdradza bez grzebania w jego rzeczach to zostałam wyzwana od
      naiwnych itp.
      • kosmitka06 joanna35 26.08.09, 20:57
        To nie wiedziałaś, że na forum dosłownie co 3 osoba jest
        niekulturalna i niekiedy bawią innych ludzkie problemy.
        Pozdrawiam
        • joanna35 Re: joanna35 26.08.09, 23:00
          Odpowiem Ci, chociaż Bóg raczy wiedzieć jak znowu to
          zinterpretujesz, ale - szczerze - mam to w nosiewink)
          Cenię sobie to forum - i to bynajmniej nie te odpowiedzi płynące z
          prądem, ale właśnie te pod prąd, te które czasami mnie rażą, czasami
          bolą, ale zawsze wtedy wiem, że coś jest na rzeczy i , że muszę
          problem "przerobić" sama ze sobą. Kiedy zaczynałam czytać to forum i
          brać w nim udział byłam zupełnie inną osobą, święcie przekonaną,że
          owszem inni mają swoje życie, swoje racje itp. ale u mnie jest
          wszystko ok. Dzięki temu forum wiem, że nie jest(mąż w dalszym ciągu
          mnie nie zdradza, żeby nie byłowink i to dzięki temu forum, dzięki
          wpisom madrych, odważnych dziewczyn otwarła mi sie klapka "dasz
          radę" i powstał mój plan pięcioletni. Tak więc warto tu bywać choćby
          dla co drugichwink
    • deodyma Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 21:00
      chlopy tez sa slepe...
      gdyby kieedys przyszlo mi do glowy miec romans z innym, moj maz
      niczego by nie zauwazyl.
    • umasumak Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 21:54
      Przez kilka dni mocno nie podobało mi się jego zachowanie, po tygodniu zyskałam
      pewność. Jak? Nie przez to, że nagle zaczął dbać o siebie, bo dbał zawsze. Nie
      przez późne powroty, bo wracał tak jak zawsze. Nie przesiadywał też na necie, bo
      panna nie miała wtedy netu w domu.
      Mój mąż po prostu należy do osób, które nie potrafią grać. W ciągu niecałego
      tygodnia jego zachowanie wobec mnie zamieniło się o 180 stopni - z czułego,
      miłego, wesołego faceta zrobił sie nagle kłębek nerwów, zamyślony smutas.
      Ponieważ byliśmy i jesteśmy bardzo emocjonalnym związkiem, byłoby dziwne, gdyby
      mnie te symptomy nie zastanowiły. DO tego doszło jeszcze pilnowanie komórki -
      nigdy przedtem, ani potem tak jej nie strzegł wink.
      Generalnie gdy się zorientowałam, to już tylko w ramach formalności spytałam i
      otrzymałam odpowiedź.
      • margerytka69 Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 22:11
        umasumak, to i tak dobrze, że szybko się zorientowałaś, choć i tak
        nie były to pewnie przyjemne przeżycia


        ja myślę, że chyba szybko bym zauważyła zmiany, nie miałam jeszcze z
        tym (na szczęście) do czynienia ale nie jestem głupia i jestem
        cholernie spostrzegawcza smile

        tak sobie teoretyzuję teraz, że żadna zmiana w zachowaniu męża by mi
        nie uszła, ale tamta babka, o której mężu pisałam, był ślepa, no po
        prostu ślepa

        ja nie mówię, że trzeba żonę/męża śledzić czy badać każdy krok, no
        ale jeśli ktoś nagle wraca do domu grubo po północy, siedzi w necie
        prawie do rana, klika w komórkę co kilka minut, to chyba trzeba być
        ślepym, zeby nie widzieć, ze coś nie tak
      • franczii Re: czy żony naprawdę nie widzą ????????????????? 26.08.09, 22:25
        ha! jakbym o swoim czytalasmile nagle zrobilo sie cicho w domu, facet mruk i
        spiety. No i przede wszystkim telefon jako jedyna forma kontaktu bo luba
        musiala wyjechac za granice zaraz po tym jak sie poznali, nawiasem piszac chyba
        tylko dzieki temu zwiazek nie zostal skonsumowany. W kazdym razie musialabym
        byc niedorozwinieta zeby nie zauwazyc, ja poza tym jestem bardzo wrazliwa na
        najdrobniejsze zmiany w zchowaniu bliskich ludzi nie tylko meza. A teraz tym
        bardziej bo juz wiem co niektore rzeczy oga znaczyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka