pannamarianna777 10.12.12, 16:30 "Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie" - kanclerz Jan Zamoyski, Jak to zrobić? - jest odpowiedź w liście. Po jego przeczytaniu można nie tracić nadziei. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Mikolosz Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.bg.us.edu.pl 10.12.12, 16:31 ech marzenie, tez bym chciał żeby było tak jak pisze autorka listu bo bezmyślność i kolokwialnie mówiąc "olewactwo" jest na studiach przerażające zarówno ze strony studentów jak i kadry. Widziałem gdzieś tutaj artykuł w podobnym tonie tym razem autorem był profesor i narzekal na podobne aspekty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Iwanme Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 21:30 Z głównym wydźwiękiem artykułu się zgadzam, ale nie rozumiem czemu się czepiacie maili. Email od czasu swojego powstania jest nieformalną, bądź semi-formalną formą komunikacji. Wszędzie na zachodzie jakoś ludzie to w ten sam sposób traktują. Zaczynanie maila od "Witam", czy kończenie "Pozdrawiam" nijak nie uchybia zasadom dobrego wychowania i razić może chyba tylko osoby w ogóle nie znające netykiety. W liście wiadomo, w zależności od adresata napisze się np. "Szanowny Panie Dziekanie" etc. ,ale nie w mailu! Przecież od razu widać, że takiemu słoma z butów wychodzi. W międzynarodowych korporacjach normalne jest w wymianie maili ze swoim dyrektorem bądź kimś kilka szczebli wyżej na drabinie zaczynanie maila od "witam", czy nawet "cześć". Jednak w formalnym piśmie, czy podaniu nikt już się na coś takiego nie odważy. Mail nigdy nie był formalnym środkiem wyrazu i o ile nie przesyła się nim jakiegoś oficjalnego podania, formy witam, czy pozdrawiam są jak najbardziej ok. Tylko w Polsce niespełnionym doktorom się w głowie poprzewracało i najlepiej by było jakby się im studenci u końców tenisówek czołgali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość niedzielny Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.112.189.109.customer.cdi.no 11.12.12, 22:56 Podejrzewam, że raczej nie współpracowałeś z obcokrajowcami, a także nie pracowałeś poza granicami naszego pięknego kraju. Wyobraź sobie, że w innych krajach emaile są bardzo sformalizowane. Jeśli kogoś nie znam to zwracam się w emailu Dear Sir, Dear Mr. XY, a jeśli znam jego stopień lub tytuł to również mogę go użyć. Studenci zwracają się podobnie do swoich wykładowców, jeśli nie znają ich osobiście (np. z zajeć w małych grupach, projektów, itp.). Nieformalnie zwracają się dopiero po tym jak wykładowca to zaproponuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jood Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.12, 23:03 To, że pisze się email zamiast papierowego listu, nie ma znaczenia. Przecież jak spotkasz profesora np w pubie na piwie - to też powiesz mu "Siema Andrzej"? Przecież to sytuacja "nieformalna". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: (x)(x) Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 16:31 sprywatyzowac uczelnie :D za free tylko dla wybitnych :P reszta won! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fdsfdg Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.internetia.net.pl 11.12.12, 09:19 RACJA ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość niedzielny Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.112.189.109.customer.cdi.no 11.12.12, 23:15 Dokładnie, wtedy, może mielibyśmy normalne elity :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwent Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.12, 16:34 czyżby prawo ? :D Odpowiedz Link Zgłoś
interfere Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 16:35 No trochę wiedzy podręcznikowej trzeba podać, gdybym podawał to w czym "siedzę" w ramach wąskiej specjalizacji prawdopodobnie nikt by bez wcześniejszego zapoznania się z danymi podręcznikowymi nie zrozumiał. Rozwiązaniem dla mnie jest pokazywanie - obok wiedzy podstawowej także "kazuistyki" czyli jak w praktyce podawana wiedza służy do rozwiązywania problemów praktycznych wsparte prezentacją konkretnych danych wziętych z "real lajfu". No i kazuistykę trzeba tak dobrać, aby każdy po jej przedstawieniu rozumiał po co ta "całą teoria". Natomiast zupełnie nie wiem czym zastąpić sławetne "Witam" z e-maili - bez nagłówka też wyglądają jakoś dziwnie. Czy są jakieś wypracowane "kulturalne" rozwiązania tego problemu ? Serio pytam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiete oburzenie Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: 212.185.19.* 10.12.12, 16:42 Dzień dobry. Ja w ten sposób zaczynam każdego maila i ignoruję już od kilku lat uwagi, że to nienaturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: student01 Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 16:44 Szanowny Przedmówco! Myślę, że właściwym rozwiązaniem jest pisanie e-maili zgodnie z zasadami pisania tradycyjnych listów. Cel pozostaje w zasadzie taki sam, jedynie nośnik stał się wygodniejszy i szybszy. Z poważaniem, Adam Odpowiedz Link Zgłoś
interfere Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 16:58 Czcigodny Przedpiśco, [:-;] Cholera by mnie brała gdybym musiał stosować te skostniałe formy podbudowujące ego ludzi, w zadaniach które mają służyć wyłącznie celom praktycznym, czyli przekazywaniu informacji. Nawiasem większość e-maili załatwiam w nocy więc "Dzień Dobry" nijak tu nie pasuje, właściwie to robię to tak późno, że nawet "Dobry Wieczór" jest nie na miejscu. Jeśli już to "Dobranoc"... Oczywiście pozostaję w ... Interfere Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jegomość Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.play-internet.pl 10.12.12, 18:02 > Cholera by mnie brała gdybym musiał stosować te skostniałe formy podbudowujące > ego ludzi, w zadaniach które mają służyć wyłącznie celom praktycznym, czyli prz > ekazywaniu informacji. No to nic nie pisz. W ogole po co te wszystkie "dzień dobry" "witam" szanowny"???? do czego to podobne? co to daje? "Dzień dobry" - "a jaki on tam dobry?!", poza tym "już wieczór". "Witam" - a czemu nie "kłaniam się"? Poza tym, jak kogoś można "witać" kiedy się go nie widzi, nie słyszy, a może on w tej chwili śpi, jak mu piszesz to "witam", gdzie go "witasz" w drzwiach, w bramie? "Szanowny"??? oj, to już najgorzej, pomijając, że większości Polaków żaden "szanowny" z wjątkiem ich samych we własnej osobie nie przychodzi do głowy i staje kołkiem w gardle, to przecież komuś pisać "szanowny" jakby on to w nosie nie dłubał i tyłka ręką nie podcierał... eeee.... po prostu, po staropolsku, "Babo", "Chłopie" "słuchaj ty ryju nie myty" - proszę jaki ten polski język "na miarę naszych czasów"... wrzućmy na luz, baronowe depierdę już dawno kopneły w kalendarz. Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 20:05 Znowu typowo polskie nadęcie i tytularstwo - Polacy po prostu kochają tytuły! Do tego każdy w krawacie i już mamy wielce szanownego pana.... Skąd te kompleksy? Skąd ten opór do nowoczesności? Email to bardzo szybka i wygodna forma komunikacji, po co to utrudniać? Na czym ma polegać nieadekwatność słowa "Witam" czy "Pozdrawiam" w wiadomościach do kogoś z kim miało się już kontakt? To przeszkadza tylko tym 'pursystom', którzy czerpią satysfakcję z czepiania się formy (tak jak cała rzesza forumowych poprawiaczy) zamiast skupić się na treści. A jak kogoś oburza "Witam" to wystarczy w wiadomości zwrócić na to uwagę i po problemie. Odpowiedz Link Zgłoś
rjazwiec Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 11.12.12, 13:47 Zdecydowanie popieram. Sam jestem naukowcem i zdarza mi się z wieloma korespondować. Z wszystkimi poza Polakami i Rosjanami pierwszego maila zaczynam "Dear prof. X" a następne już w obie strony "Hello". Tylko my i Rosjanie mamy takie zadęcie, że kiedyś mi nawet zwrócono uwagę abym się w liście do sz. p. profa nie podpisywał się Radek X tylko mgr. Radosław X (Publikuje wszystko pod imieniem Radek bo Radosław jest strasznie mylone i przekręcane za granicą i zawsze się tak podpisuje) bo "takie potoczne formy bez tytułów to brak szacunku"... Szacunek jest bardzo ważny, ale nie róbmy z niego karykaturalnej fasady. Szacunek to nie tylko formułki w korespondencji i tytułomania - a o tym wiele ludzi w Polsce zapomina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mazak Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.c.i24.pl 12.12.12, 13:25 "mgr. Radosław X" Ten dyplom to chyba z bazaru. Po mgr nie pisze się kropki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.radom.vectranet.pl 12.12.12, 14:29 U nas niestety zazwyczaj się uważało że wykładowca to bóg a student to gó..., które nigdy bogu nie dorówna :) Nie wiem, raz czy dwa razy mi się zdarzyła po angielsku używać Dear, a tak to zawsze jest Hi Imie, Hello Imie i tak samo po polsku. Identycznie piszą inni do mnie i nie robi z tego nikt takiego problemu. A co do tego strasznego luzu wszędzie to proponuję sobie pooglądać w internecie wykłady z najlepszych amerykańskich uczelni, tam nie ma bogów, tylko wykładowcy, którzy faktycznie czegoś uczą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Luiza Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 17:13 Z tym, że te najstarsze listy zaczynało się od >Niech będzie pochwalony...< (tak jest w "Listach chłopów polskich w Ameryce", Znanieckiego i Thomasa z początku XX wieku). Z własnych doświadczeń pamiętam listy starej ciotki (a sama też już jestem dość stara), która wedle mody ze swoich młodych lat zaczynała listy następująco: >W pierwszych słowach mego listu zawiadamiam Was, że jestem, dzięki Bogu, zdrowa, czego i Wam życzę". Sama dostawałam listy od moich rówieśników z wdzięcznym zakończeniem: >Proszę o szybki odpis<. To który z tych tradycyjnych wzorów radzisz mi kultywować w mejlach? Oczywiście pozdrawiam i proszę o szybki odpis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Misiek Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 16:47 Większość biurw działa w godzinach 8-16 lub podobnych, więc można z powodzeniem użyć "Dzień dobry". To działa :) Odpowiedz Link Zgłoś
vartheeon Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 22:31 Moim zdaniem maile powinno się pisać według zasad pisania listów - bo czymże one w istocie są? Pisząc do profesora lub innej osoby szacownej, starszej używam na początku maila zwrotu "Szanowny Panie Profesorze!", "Szanowna Pani", "Szanowni Państwo". List kończyć należy zwrotem: "Z poważaniem" lub "z wyrazami szacunku". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.adsl.inetia.pl 10.12.12, 16:37 To już się robi nudne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wsx histeria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 17:39 O co ta histeria ze słówkiem"witam" jakby to była krwawa obraza jakaś. A teraz i "pozdrawiam" zaczyna się nie podobać. Dla tych wymyślających bzdurne problemy załączam miły żarcik ( z ukrytą aluzją ) : Na białej górze, na białym koniu i w białej zbroi siedzi rycerz, a na czarnej górze, na czarnym koniu i w czarnej zbroi siedzi drugi rycerz. Nagle rycerz na czarnej górze, na czarnym koniu i w czarnej zbroi krzyknął do rycerza na białej górze, na białym koniu i w białej zbroi: - Ty ch.ju ! A ten, zasuwając przyłbicę wyrzekł słowa: - Przebóg! Poznał mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Belfer Re: histeria IP: *.toya.net.pl 10.12.12, 18:20 Jak zwykle. W liście bardzo wiele mądrych obserwacji a wszyscy piszą tylko o tym czy "witam" jest dobre czy nie. Jestem wykładowcą, nie jestem młody ale "Witam" mi nie przeszkadza. Nie przeszkadza mi także "Pozdrawiam". Przeszkadza mi kiedy nie ma nic, często nawet podpisu. Dajcie spokój z "Witam" inne grzechy obu stron są znacznie ważniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
gosc-2008 Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 16:42 Jeśli rok liczy 190 osób i egzamin byłby ustny czyli ok 20-30 min na osobę to ile czasu by on trwał? Ok 80 godzin. czyli 10 dni po 8 godzin dziennie. Który z egzaminujących coś takiego wytrzyma? Student tylko 30 min a ja 80 godzin. To kara dla mnie że chcę rzetelnie sprawdzić wiedzę i umiejętności. Takim altruistą to już przestałem być. I tak muszę co roku się wysilić by testy były nowe i żadna "giełda" nic nie mogła zrobić. Powtarzają się może raz na 10 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: historyczka Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.finemedia.pl 10.12.12, 21:01 Jeśli na jedną osobę wykładowca przeznaczyłby aż 20 minut - 63 godziny, nie 80. A w 20 minut spokojnie można przepytać 2 osoby. Miałam egzaminy, na które wchodziło się w 2-3 osoby i trwały 20-30 minut. Było to znacznie bardziej pouczające, niż testy, człowiek - mimo, że był w towarzystwie 2 osób, nie miał możliwości oszustwa i wiedział, po co się uczył. A między egzaminem ustnym a testem wyboru jest coś jeszcze - pytania otwarte - mniej lub bardziej rozległe, ale sprawdzać też się nie chce, prawda? A testy to dno. Odpowiedz Link Zgłoś
sokolasty Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 11.12.12, 19:59 Gość portalu: historyczka napisał(a): > Jeśli na jedną osobę wykładowca przeznaczyłby aż 20 minut - 63 godziny, nie 80. > A w 20 minut spokojnie można przepytać 2 osoby. 20 minut? Moja obrona chyba tyle trwała :) Ja miałem egzaminy ustne trzyminutowe, a tak naprawdę wystarczy minuta. Albo wiesz, co widać po trzech zdaniach, albo nie wiesz i "Pan się douczy". Odpowiedz Link Zgłoś
januszz4 Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 23:07 gosc-2008 napisał: > Jeśli rok liczy 190 osób i egzamin byłby ustny czyli ok 20-30 min na osobę to i > le czasu by on trwał? > Ok 80 godzin. czyli 10 dni po 8 godzin dziennie. > Który z egzaminujących coś takiego wytrzyma? Student tylko 30 min a ja 80 godzi > n. To prawda, poza tym do pensum wchodzi ci 30 godz. za przedmiot. U nas za egzamin nie ma żadnych godzin w ramach pensum. Czyli namordujesz się z ustnym przepytywaniem całego roku, będziesz robić to przez tydzień, a i tak policzą ci 30 godz., tyle samo co asystentowi prowdzącemu 30 godz. laborki. A pracochłonności zajęć laboratoryjnych nawet nie można porównywać z pracochłonnością wykładu kończącego się egzaminem . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: 30 godzin za przedmiot IP: *.uwm.edu.pl 11.12.12, 10:44 To i tak nieźle, u nas dominują przedmioty 15 godzin na przedmiot. I przepytaj 190 osób. A jeszcze lepsza jazda jest na zaocznych: 7 zjazdów w semestrze, a oceny muszą być wystawione już na ostatnim zjeździe. Musisz studentów ocenić i wpisać im oceny w ciągu 2 godzin ostatniego wykładu, bo potem lecą na kolejne zaliczenie. Studenci zaoczni od godz. 8 do godz. 20 w sobotę i od 8 do 18 w niedzielę realizują taki sam program jak dzienni w ciągu 2 tygodni - dyplom dostaną taki sam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staruszek portier Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 16:44 W takiej jednej szkole (średniej) stoi na ścianie "non scholae sed vitae discimus" ale w wyższych też by się przydało umieścić ten napis nad wejściem (znany od 2000 lat z kawałkiem). Byłoby ślicznie, gdyby te wyższe uczyły myślenia i uczenia się. Pomarzyć dobra rzecz, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 00:01 fotopolska.eu/314246,foto.html - Uniwersytet Szczeciński, rektorat. Tylko - co z tego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość portalu Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 11.12.12, 00:08 Och, może jeszcze dopowiem, że Seneka rzekł był na odwrót, opisując ówczesne (a i dzisiejsze jak się okazuje) stosunki: "Non vitae, sed scholae, discimus" - por. np. tu: lingualatina.blogspot.com/2004/06/non-vitae-sed-scholae.html Odpowiedz Link Zgłoś
trymerek Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 16:44 Od wielu lat codziennie około pól godziny jadę autobusem /tez wracam w takim samym gronie/z dużą grupą młodzieży jednego z polskich uniwersytetów, niestety z dyskusji i wypowiedzi wynika że nasza młodzież jest co rok to bardziej mniej wychowana a wrecz chamska,a poziom wiedzy coraz niższy. Chyba jednak coraz większej liczbie jej przedstawicieli pozostanie ZMYWAK Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pasażerka mzk Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 21:44 Taką wypowiedź usłyszałam po próbnej maturze z języka polskiego w komunikacji miejskiej: "Wiesz jaką mam niedouczoną koleżankę? Nie wiedziała kiedy tworzył Tuwim! A przecież to niedawno było, a ona napisała, że w romantyzmie! Romantyzm to XV - XVI wiek!" Ręce opadają... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: i. Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 16:48 Jako jedyny utrzymywałem na prywatnej uczelni egzamin ustny z mojego przedmiotu. W efekcie wytwarzało to barierę nie do przejścia dla niektórych. Pod naciskiem władz uczelni zrezygnowałem z tej metody zdawania - mniejsza ilość studentów "w ogóle" równa się mniejsza ilość zapisujących się na dany kierunek= mniej kasy dla uczących i szefa kierunku= > dyskretna sugestia ze zatrudnimy kogos kto nie bedzie tak egzaminowal. Na dzień dzisiejszy JESZCZE zalezy mi na tych pieniadzach ktore tam zarabiam. Gdy uda mi się od nich uniezależnic finansowo po prostu się zwinę. Tak w praktyce działa prawo Kopernika. Odpowiedz Link Zgłoś
eol77 Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:00 Niektórzy studenci są chamowaci. Pani Jowita pisze o stylu maili, o tym że każdy wie że trzeba napisać witam na początku. A co powiedzieć o studentach przesyłających zaległą pracę w mailu bez treści, z samym załącznikiem. Bywa, że maile są pisane z pozycji "władzy", tzn. ktoś żołnierskim tonem wygłasza swoją kwestię i tylko podpisuje się. Żadnego z poważaniem, nawet nie ma pozdrawiam. O mailach niepodpisanych z zapytaniami nie wiadomo kogo dotyczącymi nie wspominam w ogóle. Fotografowanie testów i egzaminów bez zapytania o zgodę to standard, a jakie oburzenie jak się zwróci uwagę. Szkoda mówić. Nagminne jest zrzynanie wszystkiego z internetu, a przecież to bardzo łatwo wyśledzić. Wykładowcy też są w sieci. Pani Jowita chciałaby wysokiego poziomu, ale młodzież nie lubi wymagających wykładowców. Jeśli taki się trafi, od razu zaczynają się skargi u władz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MagdaK. Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.komster.pl 11.12.12, 19:38 Jeśli chodzi o komentarz, a dokładnie fragment: "Pani Jowita pisze o stylu maili, o tym że każdy wie że trzeba napisać witam na początku.", to pragnę zaznaczyć, że "Witam" może użyć profesor w stosunku do studentów, nie na odwrót. W tym miejscu odsyłam do poniższej strony: czytelnia.pwn.pl/polszczyzna_na_co_dzien/powitania.php Odpowiedz Link Zgłoś
pumpernik Studia i uczelnie. 10.12.12, 17:12 Studia i uczelnie (oczywiście z wyjątkami) , to były w PRL, teraz są fabryki magistrów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zi-- Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dolsat.pl 10.12.12, 17:13 "5. Ściąganie Skoro już jesteśmy przy egzaminach, to nie możemy zapomnieć o ich nieodłącznym elemencie - ściąganiu. W erze smartfonów to coraz łatwiejsza sprawa. Bach! I jest internet. Bach! I są odpowiedzi. Bach! I jest zrobione zdjęcie egzaminu dla kolejnych roczników. Jeżeli wykładowca nie zwraca uwagi na ściąganie, to ściąga każdy. No bo dlaczego najlepszy student na roku ma nie ściągać, skoro jego koledzy, którzy dopiero na egzaminie po raz pierwszy zobaczyli wykładowcę i dowiedzieli się, jak nazywa się przedmiot, ściągają? Dlaczego ma on być od nich gorszy? I czasem okazuje się, że najlepszy student otrzymuje ocenę bardzo dobrą i totalny leser dostaje taką samą ocenę! Bardzo nie podoba mi się to zjawisko. Zdecydowanie niedoścignionym wzorem w tym aspekcie są kraje anglosaskie oraz nordyckie." Nic bardziej nie irytowało mnie w czasie studiów, pomimo że nie lubiłem zdawać egzaminów ustnie, gdyż było to dla mnie bardzo stresujące, to wprowadzało przynajmniej "równouprawnienie" w kwestii ściągania, gdyż było to po prostu niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 17:21 Jestem studentem Politechniki Warszawskiej wydziału MEiL i pierwsze słyszę o takich sytuacjach. Wszystko zależy od wydziału i kierunki na którym się studiuje. Egzaminy są podobne ale nigdy takie same, zawsze wymagają myślenia i dużej ilości wiedzy. Mniejsza o to, że niektóre rzeczy są kompletnie niepotrzebne ale rozumiem, że są po to aby studiów nie kończyły głąby i plamily dobre imie wydziału. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kajoj3k Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.pool.digikabel.hu 10.12.12, 18:25 Potwierdzam. Jestem z PW z wydziału EE (to tak po sąsiedzku) - u nas również nie spotkałem się z problemem, że egzaminy były zawsze takie same. Dodatkowo nigdy nie miałem testów (a bo to i tak, trzeba coś policzyć, coś wydedukować). Także ktoś tam płacze... Jak zawsze ktoś wygłasza opinie o WSZYSTKICH, ale nigdy nie sprawdzi czy to naprawdę dotyczy WSZYSTKICH! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andszejek Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 18:53 Czyżby? Przecież "po sąsiedzku" ściąganie jest równie częste jak na MEiL-u i niemal każdym innym wydziale. Zejdźcie na Ziemię! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: andszej Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 18:51 Jestem studentem Politechniki Warszawskiej wydziału MEiL i pierwsze słyszę o takich sytuacjach. Rozumiem, że to żart? -egzamin z MPI, MP III - nagminne jest korzystanie ze "słuchawek", pisanie "za kogoś" lub wynoszenie pytań z sali, rozwiązywanie na korytarzu i podkładanie prac w trakcie końcowego zamieszania -to samo tyczy się TMC (teoria), termodynamiki, elektrotechniki -nagminne kopiowanie cudzych sprawozdań, są nawet przypadki gdy delikwent(ka) zapomina pozmieniać daty i nazwiska w sprawozdaniu, oddaje je nie czytając. Może po prostu chciałeś się pochwalić, że studiujesz na "elitarnym" kierunku, a prawdą jest... nie, nie będę Cię obdzierał z marzeń. Spytaj jednak wykładowców i pracodawców co sądzą o wydziale i jego absolwentach, kiedyś i dziś. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: electronium Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.12, 11:56 Ja studiuję po sąsiedzku na EE i mógłbym napisać to samo - szczytem wszystkiego były egzaminy z materiałoznawstwa, gdzie niepopularny profesor robił układ współrzędnych sali i odkreślał każdego kto ściąga bez słowa (taka gra w statki). Ale i na to były metody - studenci podstawiali "słupów" którzy oddawali współrzędne, kolega pod salą pisał pracę z książką i wykorzystując zamieszanie na sali podmieniał pracę itd. Odpowiedz Link Zgłoś
koxiarz Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:19 Kolejny bezmyślny lament. Fajnie, że autorka ma taki wyidealizowany obraz studiów ale tak to już w życiu bywa, że rzeczywistośc odbiega od naszych wyobrażeń/marzeń. Kilka problemów zostało słusznie zdiagnozowanych, jak np. lenistwo obu stron. Moim zdaniem grosze jest lenistwo wykładowców bo pozwala zaliczac obijającym sie studentom. Z drugiej strony zarzuty: "oni się obijają, nie robia notatek a papier będziemy mieli taki sam" czy "po studiach piatkowy student będzie pracował w zawodzie dzieki wiedzy, a trójkowy dzięki znajomościom" trąca okropna naiwnością. Do autorki powinno dotrzeć, że oprócz wiedzy zdobytej na studiach (lub złudzenia zdobycia wiedzy) wazne sa także inne umiejętności/zdolności/cechy, np. umiejętnośc priorytetyzowania zadań czy zarządzania swoim czasem. Nie każde wykłady niosą wartość dodaną i lepiej je po prostu opuscić, a potrzebną wiedzę zdobyć z książek. Naprawdę ograniczanie się jedynie do treści wykładowych to często właśnie "nieuświadomione lenistwo". Samodzielne poznanie materiału wymaga naprawdę więcej pracy i wysiłku, a do tego pozwala na poszerzenie wiedzy ponad program. Nieco śmeiszne sa równiez zarzuty autorki pod adresem testowej formy egzaminów. Nieraz widziałem ja dobrze ułożony test, zwłaszcza wielokrotnego wyboru, z ujemnymi punktami za błędna odpowiedź potrafił załatwić osoby z podobnym podejściem co autorka. W wypadku testów poza wykuciem partii materiału wymagane jest jego zrozumienie i umijętność wykorzystania tej wiedzy w celu rozwiązania problemów postawionych "nie wprost". No ale to przy założeniu że wykładowcy chce się taki test ułożyć (patrz punkt lenistwo). A na podsumowanie całego mojego wywodu przytoczę pewien truizm, który wciskali mi do łba rodzice: "nie uczysz się dla ocen czy papierków, uczysz się dla siebie". To naprawdę sensowna rada, którą z przyjemnościa dzielę sie z autorka. Pozwoli jej to spokojniej przyglądac się obibokom i dalej robic to co uważa za słuszne (czyli zdobywać wiedzę). PS. Została jeszcze kwestia kultury i wzajemnego szacunku na linii wykładowca-student pominę. Tu jest sporo do poprawy ale nie sądzę, żeby odgórne wprowadzanie ostrych norm w tym zakresie było najlepszym sposobem. Wydaje mi się, że akurat w tym względzie najskutzeczniejsza jest zawsze presja otoczenia Odpowiedz Link Zgłoś
professional_scoffer Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 20:19 Zgadzam się. Nie rozumiem tylko zarzutu autorki o to, że studenci nie chcą robić notatek. Zdawało mi się, że prezentacje/slajdy to już w Polsce standard (na świecie od dawna); przecież tworzeni opasłych notatek ręcznie to strata czasu, bo student zamiast skupiać się na wykładzie skupia się na notowaniu. Słyszałem też o takich "zjawiskach" z pierwszych ławek, które notowały dokładnie wszystko co mówił wykładowca - słowo w słowo! Totalny bezsens. Ja studiowałem w Niemczech i tam studentom mówiono, aby NIE PISAĆ (!) tylko skupić się i posłuchać, a wykładowca wstawi slajdy na stronę internetową, aby każdy je mógł ściągnąć. Co więcej, niektórzy wstawiali slajdy PRZED (!) wykładem, aby student wydrukował sobie slajdy i na wykładzie notował tylko dodatkowe uwagi. I nie chodzi tu wcale o promowanie lenistwa, ale o optymalne wykorzystanie czasu obu stron i skupienie się na treści, a nie na formie. Dodam, że tam wykład nie może mieć formy takiej, gdzie wykładowca przychodzi z notatkami sprzed 20 lat i wygłasza monolog, a studenci mają wszystko notować, bo slajdów nie będzie na stronie. No, ale to są Niemcy: pragmatyczny naród; a tutaj widzę, że polnische Wirtschaft wciąż ma się dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 20:48 Ale to nie do pomyślenia dla "piątkowej uczennicy", która wszystko skrupulatnie notuje, a później ryje na pamięć cały zeszyt. Nic jej tak nie przeraża jak nagłe zmiany tematu, kiedy nie da się zanotować. Odpowiedz Link Zgłoś
majkelos2341 Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:21 Szanowna Pani Katarzyno Chciałbym pochwalić Panią za tak ciekawy list! Czyta się go z wielkim zainteresowaniem i myślę, że jego forma i styl mogłaby posłużyć jako przykład dla studentów dziennikarstwa - tak powinno pisać się przykuwający uwagę czytelników felieton:-) Co do meritum sprawy to zgadzam się z Panią w 100%. Mimo, że studia skończyłem blisko dekadę temu to opisane przez Panią przykłady zachowań zarówno studentów jak i wykładowców przez te blisko 10 lat nie uległy zmianie. Czytając Pani list łapię się mocno za głowę gdyż myślałem, że sytuacja studentów, wykładowców i uczelni uległa polepszeniu wraz z postępem cywilizacyjnym. Niestety z lektury Pani listu wynika, że jest wręcz odwrotnie! I co gorsza lektura komentarzy zamieszczonych pod Pani listem pokazuje, że nadal nikt nie potrafi nic z tym zrobić mimo, że niektórzy dosłownie wskazują palcem istniejące niedoskonałości. Ale żeby dokonać przełomu to nie wystarczy tylko zmiana sposobu nauczania o której Pani pisze. Potrzebna jest również głęboka zmiana mentalna w naszym społeczeństwie (najlepszym tego przykładem jest post osoby "wyzywającej" Panią od "kujonów"...) czego chyba nie doświadczymy w tym i kilku kolejnych pokoleniach. Dopóki to nie nastąpi możemy się spodziewać, że nadal najciekawszym wykładowcą na studiach będzie ten 80-letni profesor "starej daty" bo jemu po prostu (mimo wieku itp.) chce się chcieć. Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika też był swego czasu wykładowca prawa międzynarodowego (przepraszam ale niestety nie pamiętam Jego nazwiska) na którego wykładach było ciekawiej niż w programach Pana Bogusława Wołoszańskiego (skądinąd też przeze mnie bardzo cenionego) a studenci na moim roku prosili o kontynuację wykładu mimo, że było już po czasie i był to ostatni wykład w ciągu dnia!:-) Na szczęście w tej całej sytuacji listy takich osób jak Pani świadczą o tym, że istnieje w społeczeństwie chęć walki z tymi wszystkimi patologiami i nieprawidłowościami. I oby nie zabrakło nam, obywatelom tego pięknego kraju siły na uporządkowanie tego całego bałaganu... Z poważaniem Michał, Warszawa Odpowiedz Link Zgłoś
gazetakoszerna Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:21 Ale o co chodzi, że GW znowu ten temat tak miele. Przecież wszystko już ustalone dawno jest, w najbliższych kilku latach wyższe szkoły w PL zrównają się ze szkołami wyższymi w USA (takie są założenia strategiczne reformy szkolnictwa wyższego), to zakłada doktryna "skoku cywilizacyjnego" wkoncypowana w tę reformę. Będzie to pierwszy przypadek, kiedy szkolnictwo darmowe PL zrówna się w poziomie z odpłatnym (USA, GB i inne takie). Będzie to też dowód na to, że przy relatywnie niskich wydatkach na naukę można osiągnąć wszystko, poza tym, to będzie świadectwo sprawności transferów publicznych pieniędzy z czego PL słynie w krajach Trzeciego Świata. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
squis Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 20:45 Bełkot!!! Odpowiedz Link Zgłoś
gazetakoszerna Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 22:52 squis napisał: > Bełkot!!! Bełkotem jest "skok cywilizacyjny" określony jako cel reformy przez ministrę wyższego szkolnictwa? Czy to, że ten cel zostanie zrealizowany? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.ntlworld.ie 10.12.12, 17:25 Zgadzam się z autorką listu. Studia magisterskie w Polsce (stosunki międzynarodowe na dobrej państwowej uczelni) skończyłam 4 lata temu. Mimo że uczelnia uchodzi za prestiżową muszę przyznać że część przedmiotów i egzaminów wyglądała tak jak to opisano w artykule. Wydaje mi się że dużo zależy tu od wykładowców. Z niektórymi trzeba było się nieźle namęczyć żeby zdać, z innymi była to kwestia skopiowania pytań z zeszłego roku...i studenci z tego korzystali. W tym momencie przebywam za granicą, na wyspach i kończę tutaj kolejne studia. Opinia która panuje w polsce o tutejszym poziomie nauczania jest kompletnie bezpodstawna. W polsce musiałam zdać do 10 egzaminów w semestrze - przygotowanie do jednego było zwykle kwestią 2 dni, tydzień do tych najtrudniejszych ale było ich tylko kilka w ciągu 5 lat. Tutaj mogę wziąć najwyżej 2 bo przygotowanie do jednego egzaminu zajmuje 2 miesiące ciężkiej pracy. Pytania są przygotowywane i zatwierdzane komisyjnie na rok przed i nie mam mowy o przeciekach. Nie ma też poprawek, jak oblejesz - możesz spróbować w następnej sesji... Za ściąganie NAJMNIEJ dotkliwą konsekwencją jest brak możliwości kontynuacji studiów. Co do poziomu studiów trzeba jasno powiedzieć że polskie studia są stratą czasu i wiedza dzięki nim zdobyta jest bezużyteczna (jeśli ktoś wogóle zdoła sie już czegoś nauczyć). Ja mój papierek z Polski mogę sobie tutaj wsadzić głeboko do... szuflady a wiedzy po tych studiach nie mam żadnej. Za granicą poznałam co znaczy się naprawdę czegoś nauczyć. Gdybym miała okazję zrobić to jeszcze raz, nie poszłabym na polskie studia wcale. Zdarzyło mi się rekrutować w firmie polaków do pracy, papierek z polski nic dla mnie nie znaczy a przyjmuję do pracy jedynie osoby studiujące tutaj lub już z tutejszym dyplomem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: g Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 17:31 a jakiej wiedzy się spodziewasz tak ambitnym kierunku jak stosunki międzynarodowe? :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szanowna Absolwent Polacy z branży IT są w UK cenieni IP: *.adsl.inetia.pl 11.12.12, 16:29 Szanowna absolwentka elitarnych stosunków na prestiżowej uczelni nie ma pojęcia, że w Polsce istnieją wydziały na których studiują ludzie, nawet zaocznie, którzy nie mają problemów ze znalezieniem dobrej pracy w UK. Szanowna absolwentka elitarnych stosunków czuje się pewnie humanistką, szanownej absolwentce elitarnych stosunków nie mieści się to w głowie. Jakie studia, taka głowa szanownej absolwentki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols IP: *.t17.ds.pwr.wroc.pl 10.12.12, 19:07 śzczerze tez bym nie ztrudnił osoby z "polskim pakierkiem" jeżeli skończyła coś takiego jak stosunki miedzynarodowe albo coś w tym stylu (daleko nie trzeba szukać na każdym uniwerku jest ich pełno). Pracodawca patrzy (przynajmniej powinien) na umiejętności a nie kwitki jakie mu się daje (to że uczelnia prestiżowa daje ci tylko że przeczytaja twoje cv). Tak na zakończenie ( z góry przepraszam za wólgaryzmy) jak sie g*wno studiuje to sie g*wno potem robi. Z wyrazami szacunku przyszły bezrobotny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obrazliwy nick Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.dynamic.chello.pl 10.12.12, 17:28 Dobra grafomania. Gratuluje autorce tekstu wysnucia niesamowicie zlozonych tez. Powodzenia w dalszym zrozumieniu rzeczywistosci! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: magda cytował z pamięci "Dagome iudex" po łacinie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.12, 17:32 "Po prostu mówił niesamowicie ciekawie, np. cytował z pamięci "Dagome iudex" po łacinie." Sprawdziłam , ten tekst ma kilkanaście zdań. Rzeczywiście to bardzo trudne nauczyć się tego przez 60 lat nauczania przedmiotu. Odpowiedz Link Zgłoś
hulajnoga123 Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:46 Sciaganie jest forma oszustwa. Sciaganie prawie nie istnieje w Polnocnej Ameryce, krajach skandynawskich i Niemczech. PL to kraj skorumpowany, licza sie znajomosci, nie jakosc myslenia, liczy protekcja, a nie praca czy zaangazowanie. PL nie podniesie sie z tej mizerii tak szybko, moze za dwa lub trzy pokolenia. Mieszkam w Kanadzie, omijam Polakow, zwlaszcza tych swiezo z PL-u na kontrakt, szerokim lukiem. Odpowiedz Link Zgłoś
belle.du.jour Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 12.12.12, 10:20 hulajnoga123 napisał: > Sciaganie jest forma oszustwa. Sciaganie prawie nie istnieje w Polnocnej Amery > ce, krajach skandynawskich i Niemczech. PL to kraj skorumpowany, licza sie zna > jomosci, nie jakosc myslenia, liczy protekcja, a nie praca czy zaangazowanie. Na uczelniach amerykańskich za ściąganie wylatujesz bez pardonu, podobnie jak za plagiat (na 1 roku robią wykład na temat plagiatu i wyjaśniają jakie są jego konsekwencje). A poza tym nie ma tam jak ściągac bo po pierwsze tempo egzaminu jest zbyt duże by móc to zrobic a po drugie nie ma jak bo pytania są na myślenie (w oparciu o nabytą wiedzę) a nie na zakucie na pamięc. Zdałam wiele egzaminów na UW (wszystkie polegały na kuciu na pamiec) i w USA. Tam naukę traktuje się poważnie (bo i płaci za nią dużo), wymagania na dobrym uniwerku są ogromne, przygotowac się trzeba na każde zajęcia, prowadzący są rozliczani z każdych zajęc i muszą je prowadzic na poziomie a każda praca pisemna generuje mnóstwo uwag (pisemnych) prowadzącego. Nie wystawia się po prostu stopnia ale trzeba ten stopień też dobrze umotywowac. Wszystko jest udokumentowane. Oczywiście ocenia się w ciemno, na podstawie numeru a oceny i średnia BARDZO się liczą jeśli chce się studiowac dalej na podyplomowych. Na studiach prawniczych wyrywa się do odpowiedzi na każdych zajęciach i też nie chodzi o wykucie tylko o myślenie, egzaminy są maratonem a każdy zestaw pytań jest zrobiony tak by wyselekcjonowac najepszych... bo ocenia się na krzywej.. tylko parę osób może dostac najlepsze stopnie a ocena odzwierciedla twój poziom względem innych w grupie. Polski system nauczania oparty jest na metodach średniowiecznych a powszechna dostępnośc studiów drastycznie obniżyła ich poziom w ciągu ostatnich 20 lat. Nie ma innego wyjścia tylko rankingi uczelni i rankingi studentów. Tylko najlepsi z najlepszych uczelni dostają dobrą pracę. Nie mówiąc już o ocenach wykładowców. Złych i leniwych należy się pozbywac. Odpowiedz Link Zgłoś
marek12345-6 Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... 10.12.12, 17:48 Zapominają wszyscy, że uczelnie nie powinny tylko produkować studentów ale przede wszystkim prowadzić badania naukowe. Już sam fakt, że uczelnie nic nie robią w tym kierunku to jest lenistwem bo łatwiej jak się okazuje wziąć pieniądze za studenta i klepać takim co rok to samo na wykładach czy laboratoriach niż trochę pomyśleć i sprawić aby uczelnia stała się konkurencyjną w zakresie nauki i innowatorstwa. Niestety miałem do czynienia również od strony tej drugiej (nie tylko studenta) i niestety beton jest niesamowity. Efekt: Polska jest pewnie na szarym końcu jeśli chodzi o patenty. Myślę, że gdyby profesorowie mieli większy dryg do innowacji to prowadzenie przez nich zajęć byłoby o wiele ciekawsza dla studentów bo mieliby wiedzę od praktyków a nie samych teoretyków. Odpowiedz Link Zgłoś
ka-mi-la789 Re: Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne pols 10.12.12, 22:36 A kiedy mają prowadzić badania, skoro dopieprza im się godzin dydaktycznych jak wielbłądowi tobołów? W jaki sposób adiunkt obskakujący dwustuosobowy rok (a to oznacza nie tylko prowadzenie zajęć, ale i przygotowanie ich, sprawdzanie kolokwiów, egzaminy, poprawki, prowadzenie magistrantów) ma znaleźć czas na badania (inne niż wymagane do habilitacji)? Oczekujesz, że zrezygnuje ze snu i posiłków? Wskaż też łaskawie, skąd ma brać na nie forsę, bo zasady finansowania badań w tym bantustanie nadają się na temat do programu Wołoszańskiego. Nie jestem też pewna, czy wyniki tych badań zainteresują masę "chodzącą na studia", bo "przecież wszyscy idą na studia". Czyli większość. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista ciekawe uwagi 10.12.12, 18:10 Moja perspektywa jako wykładowcy jest nieco inna, więc odniosę się do tych kilku punktów, które Pani rozwinęła. ad. 1. To nie lenistwo. Lenistwa polskim studentom na mojej uczelni nigdy nie mogę wytknąć, bo mam dla porównania Erasmusowców z Europy Zachodniej. To są dopiero lenie, nasi na ogół to pracusie. Serio. Nie, tu chodzi o kompletną, wyuczoną w szkole bierność i brak kreatywności. To przerażające, co z młodym człowiekiem robi polska szkoła. Na pierwszym roku mam fajnych, ale zupełnie przerażonych dzieciaków - którzy boją się siąść z przodu na wykładzie i ze mną podyskutować, mimo że ich do tego zachęcam. Myślałem już o rozdawaniu cukierków na zachętę;) Dopiero na 2-3 roku te "dzieciaki" (nie chodzi o obraźliwe określenie, a raczej o pewną nieśmiałość charakterystyczną dla młodego wieku) stają się odważniejsze - ale zachęcenie do kreatywności zabiera nam mnóstwo czasu i kosztuje sporo wysiłku. ad. 2. Większość problemów z kulturą osobistą wynika z braku asertywności ze strony wykładowców. Ja ustalam jasne zasady na moich zajęciach. Wielokrotnie zdarzało mi się wyprosić z sali niekulturalnych studentów. Chamów wykłócających się na konsultacjach też potrafiłem odesłać na kolejny tydzień, żeby ochłonęli. To były incydentalne, rzadkie wypadki ale od razu działały dyscyplinująco na resztę. Przy czym ja staram się być UPRZEDZAJĄCO, przesadnie grzeczny dla studentów. To dobra strategia, bo nawet potencjalnego dresa onieśmiela i buduje jasną relację między nami. ad. 3. I całe szczęście, że wykłady nie są obowiązkowe. To nie obóz pracy przymusowej, a studia. Jeśli student potrafi sam przyswoić sobie materiał do egzaminu - wspaniale. To dowód dojrzałości. W dodatku lepiej, jak na wykładzie jest 30 zainteresowanych tematem, niż 190-osobowa, bierna masa. ad. 4. Już o tym wspomniano w dyskusji - ustne egzaminy przy 200 studentów na roku są niemożliwe do zrealizowania. Nikt na to nie ma czasu - nie tylko wykładowca, ale i student który musiałby czekać w kolejce. Podobnie z pracami pisemnymi. BTW: z ustnymi jest jeszcze jeden problem - kwestia podważenia egzaminu przez studenta. Jako wykładowca wolę się zabezpieczyć formą pisemną, bo jest to dokument na który mogę się powołać. A ustnego egzaminu przecież nie mogę nagrywać. ad. 5. Problem ściągania jest dziedzictwem polskiej szkoły i testów, gdzie odpowiedź łatwo odpisać od sąsiada. Oczywiście da się z tym procederem walczyć, ale nie jest to przyjemne więc wielu wykładowców woli udawać, że problemu nie ma. Sam nie lubię zachowywać się jak nazistowski kapo, chodząc wokół sali i ciągle wypatrując oszukujących studentów. W dodatku rzadko kiedy przyłapany na gorącym uczynku student przyzna się do winy - więc mamy awanturę. Najlepszym wyjściem jest egzamin w formie otwartej, który utrudnia ściąganie. Bo nie wiadomo, co odpisać gdy liczy się oryginalność. "Jeżeli wykładowca będzie wymagał, to student będzie musiał się nauczyć. Jeżeli się nie nauczy, to nie zda. I koniec. Tu nie ma jakiejś wielkiej filozofii." Owszem, jest. Jeśli za dużo się obleje studentów, to ląduje się na dywaniku u dziekana. W końcu studenci to pieniądze, a dziekan dba o finanse wydziału. Póki nie zmieni się sposób finansowania uczelni publicznych, póty nie pozbędziemy się tego problemu. Ba, w dobie niżu jest jeszcze gorzej, niż było. Każdy student - nawet ten najsłabszy - jest na wagę złota. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mzak Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.play-internet.pl 10.12.12, 18:11 Bardzo ciekawe i uczciwe spostrzeżenia. Tyle, że wiekszość negatywnych spotykałem na studiach dziennych w latach 1975-79! Nie było co prawda komórek, ale byli np. leniwi i tępi studenci, leniwi i tępi wykładowcy i wele równie negatywnych zachowań. Ukończenie studiów w jakiś sposób nobilitowało społecznie, była praca (niekoniecznie godna płaca). I jakoś światek nam się kręcił! Nie ma co dramatyzować! Jest takie przysłowie: jak sobie pościelisz -tak się wyśpisz! Moi rodzice mawiali: ucz się na studiach, bo będziesz pastuchem z maturą. Czy można komuś z dyplomem magistra zabronić szorować gary na saksach? pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rybka Studenci vs. wykładowcy. "Grzechy główne polski... IP: *.toya.net.pl 10.12.12, 18:13 Przeczytałam opinie szanownej studentki i mam na nie krótką odpowiedź - nie wszędzie jest tak źle. Moim zdaniem uczelnia uczelni nie równa (tak jak szkoła szkole, uczeń uczniowi itd.). Bardzo mi przykro, że rzeczona autorka obraca się w środowisku, które ujmując delikatnie, chlubą braci studenckiej nie jest. Zgadzam się, że my studenci, jesteśmy leniuchami kultywującymi tumiwisizm, ale uważam, że takie postawy przeważają na jednych kierunkach bardziej, a na innych mniej. Sama mam szczęście kształcić się na kierunku należącym do tej drugiej grupy. To bardzo proste - jak wspomniano w artykule - teraz się liczy tylko ten, kto ma magistra. Społeczeństwo ma niesamowite parcie na pięcie się, czy może wypychanie na najwyższe szczeble naukowe naszej kochanej młodzieży. A to wcale nie dobrze. Są studia, na których nie trzeba nic robić, żeby zdać - to student myśli: "Po co się wysilać?". I słusznie. jakiego potrzeba wyniku, żeby zdać maturę? 30%. Wyobrażacie sobie inżyniera, który potrafi zaprojektować most tylko w 30%? A nauczyciela? A lekarza? Są takie kierunki, na które jest chętnych pół osoby na miejsce. Uczelnia ma studentów - uczelnia zarabia. Przyjmujmy jak najwięcej osób! Przyjmujmy wszystkich! Nie zakwalifikowałeś się? Nie zdałeś matury? Nie szkodzi, poproś tatusia, żeby zapłacił, a my Cię przyjmiemy. Taką mamy sytuację w Polsce. Niestety często student studiujący niestacjonarnie zwyczajnie się nie stara. Skoro tatuś płaci za studia, zapłaci też za egzaminy poprawkowe. Ja mam jedną radę - jesteś ambitny, wybieraj ambitne kierunki. Tam nie ma testów zdanych przez strzelanie, ani egzaminów ustnych - gdzie wykładowca zada jedno pytanie, nie odpowiesz i nie zdasz. Chodzenia w krótkich spodenkach, czy mówienia po imieniu. Nieobowiązkowych wykładów, albo przedmiotów, z których nie ma ćwiczeń. Jest za to systematyczna nauka i studenci, którzy tak jak Ty są ambitni i zamierzają coś osiągnąć w życiu. Bo nie boją się pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
jerzyt21 Niepotrzebne i nieprzydatne przedmioty 10.12.12, 18:14 Jestem już dobre parę lat po studiach technicznych (dyplom z wyróżnieniem i nagrodą rektorską, potem praca doktorska, ćwiczenia ze studentami, teraz praca w zagranicznej firmie). Jest tajemnicą Poliszynela, że uczelnie wprowadzają do programów przedmioty na siłę - "pod wykładowców". Często mocno zdeaktualizowane i nikomu już w późniejszej pracy zawodowej nieprzydatne. No ale co zrobić z zasłużonym naukowcem, pełniącym dodatkowo ważne funkcje we władzach uczelni (o nepotyźmie i korupcji - głównych grzechach ciężkich - nie wspomnę)? Jaka jest motywacja nauki bezużytkowego przedmiotu ? Odpowiedz Link Zgłoś