Gość: magda
IP: *.visp.energis.pl
13.07.04, 10:56
Co wy na to?
Wczoraj mój znajomy instruktor nauki jazdy, podczas szkolenia mial kraksę.
Rozpędzony, jadący z przeciwka samochód nie zmieścil się na zakręcie i
wpakowal się im prosto w bok auta. Kilka centymetrów i chlopak, który sie
uczyl akurat jazdy nie mialby nóg. Koleś z tego auta (wina leży po jego
stronie, są na to świadkowie)- rozwrzeszczany bardzo mlody czlowiek - nie
udostępnil swoich danych, nie podpisal sie pod oświadczeniem (przezornie
uzgodnil to z kimś przez telefon).
Przyjechala policja - i dostalo sie mojemu znajomemu za to, że jeszcze nie ma
tego oświadczenia. Policjanci byli wobec niego najzwyczajniej w świecie
niegrzeczni. Koleś (sprawca) zostal za to bardzo grzecznie zaproszony do wozu
i za przymkniętymi drzwiami sprawa zostala "wyjasniona". Mojego znajomego,
ani szkolącego sie chlopaka, ani świadków nikt o nic nie pytal. Zostali po
prostu odeslani do domu. Koleś oczywiście się do winy nie poczuwa.
Oświadczenia nie podpisal i ma to wszystko w tyle. Mój znajomy zostal po
chamsku pogoniony do domu. Auto zdrowo "rozkraczone", kierujący w szoku - o
malo mu przecież nóg nie urwalo - a policjanici poklepali sprawcę po glowie i
w ten sposób zalatwili sprawę. Mozna na nich zlożyć skargę?
Magda