Gość: kzb
IP: *.31-7-46.tkchopin.pl
11.01.13, 18:33
Chory budyń.
Pan budyń był chory i leżał w łóżeczku,
I przyszedł kot doktór: Jak się masz budynieczku!
Źle bardzo... i łapkę wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktór poważnie chorego,
I dziwy mu śpiewa: zanadto się jadło,
Co gorsza, nie myszki, lecz szynki i sadło;
Źle bardzo... gorączka! źle bardzo, budynieczku!
Oj, długo ty, długo, poleżysz w łóżeczku,
I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta:
Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!
A myszki nie można? zapytał budyniek,
Lub z ptaszka małego choć parę udeczek?
Broń Boże! pijawki i dieta ścisła!
Od tego pomyślność w leczeniu zawisła.
I leżał budyń; kiełbaski i kiszki
Nietknięte, z daleka pachniały mu myszki.
Patrzcie, jak złe łakomstwo! budyń przebrał miarę;
Musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę:
Tak się i z wami, dziateczki, stać może:
Od władzy strzeż was Boże!