Dodaj do ulubionych

Beskid Niski

02.04.02, 21:34
Przychylając się do próśb, mówię, co następuje (Krzysiu, pomóż). Otóż co roku
Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich w Warszawie organizuje Rajd w
Beskidzie Niskim. Było to, że wprowadzę nieco prywatny wątek, przed laty moje
pierwsze spotkanie z górami, fantastyczne. Na tle tego rajdu wyjeżdzają różni
niezrzeszeni. I łażą. Trzeba mieć śpiwór, oczywiście buty, sprzęt do gotowania
i świadomość, że spanie jest w po stodołach. Mile widziane gitary oraz
umiejętność posługiwania się nimi. Według mojej wiedzy, z SKPT z Gdańska
wyrusza silna grupa, niezależna. Adres do SKPT: www.pg.gda.pl/SKPT; mail:
skpt@pg.gda.pl.
W razie zainteresowania tematem, mam też pocztę gazetową. Ja jadę!
Obserwuj wątek
    • iwa.ja Re: Beskid Niski 02.04.02, 23:21
      Podniosę ten wątek, a co? Boicie sie nosić konserwy tyrolskie? Duch w narodzie
      niech nie ginie! To jest przygoda dla prawdziwych mężczyzn (i mnie). I
      konieczna jest siekiera!
    • Gość: sombre Re: Beskid Niski IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 02.04.02, 23:51
      Iwa, ja koocham machać siekierką!
      I w ogóle, wizja przez Ciebie roztaczana mocno uderza w me gusta.
      Co prawda na gitarze nie gram, ale lubię przy niej się wydzierać!
      Czy się skuszę, nie wiem, wiesz dlaczego.
      A czy tam trza się wcześnie zapowadać, czy ujdzie last minute?
      • Gość: Krzysiek Re: Beskid Niski IP: 192.168.2.* 03.04.02, 07:36
        Już jestem!
        Iva już chyba wszystko napisała, ja tylko dodam, że znam ludzi (z Gdańska!),
        którzy jeżdżą na rajd "Beskid Niski" w Beskid Niski, robiony przez warszawskie
        SKPB od początku, to znaczy od niemal 40 lat. To dowód, że "coś w tym jest"! Ja
        z kolei bywam na gdańskiej, niezależnej od wspomnianej warszawskiej, imprezie,
        tylko od lat piętnastu ;-).
        No właśnie, wspomniana impreza jest najprostsza do dołączenia, nawet "last
        minute". Wystarczy kliknąć tu:
        www.skpb.waw.pl/nasze_imprezy/beskid_niski/trasy.php
        wybrać sobie coś, zadzwonić do prowadzących i umówić się gdzieś na spotkanie.
        (na tej imprezce jedna z tras też jest opanowana przez gdańszczan, jeszcze nie
        wiem która).
        I dalej, jak pisała Iva - piękne góry, cudne doliny, i tydziń który się będzie
        długo wspominało...
        • iwa.ja Pętelka i Lucy!!! 03.04.02, 09:42
          A Wy co? Pętelka, nie skusisz się? A Ty, Lucy? Przeciez masz dosyć blisko! No, na parę dni chociaż...Wejdźcie
          na tę stronę, ktorą wskazał Krzysiek!
          • petelka Re: Pętelka i Lucy!!! 03.04.02, 11:37
            Iwa, dzięki za pamięć. Zajrzałam na obie polecane strony i coś mi w duszy
            zagrało (chociaż nie na gitarze). Niestety na długi, majowy week-end już
            zostałam zaprogramowana. Ale podnoszę wątek i obiecuję zareklamowac rajd wśród
            znajomych. A gdzieś tam na szlaku wznieście toast za tych co zostali na
            nizinach (oczywiście gorącą herbatką.:)))Pozdrawiam serdecznie.:)))
    • zoppoter Re: Beskid Niski 03.04.02, 09:49

      > Trzeba mieć śpiwór, oczywiście buty, sprzęt do gotowania
      > i świadomość, że spanie jest w po stodołach. Mile widziane gitary oraz
      > umiejętność posługiwania się nimi.

      Nie, żebym miał cos przeciw stodołom, wręcz przeciwnie, znam jeszcze metodę nocowania w namiocie, ale dla gitary
      to raczej nie są wymarzone warunki egzystencji... W dodatku ma ona swoje gabaryty połączone z delikatną
      konstrukcją, jak to pogodzić z pieszymi wędrówkami...?
      • iwa.ja Re: Beskid Niski 03.04.02, 09:54
        Zoppoter, nic, tylko musisz się o tym przekonać namacalnie. Gabaryty, stodola, błocko, deszcz, to wszystko
        zagra dopiero, jak jest razem...Tak na sucho nie da się tego wytłumaczyć. Albo sie chce spróbować, albo
        nie...No, spakuj sie wreszcie:)))
        • zoppoter Re: Beskid Niski 03.04.02, 10:01
          iwa.ja napisał(a):

          > Zoppoter, nic, tylko musisz się o tym przekonać namacalnie. Gabaryty, stodola,
          > błocko, deszcz, to wszystko
          > zagra dopiero, jak jest razem...Tak na sucho nie da się tego wytłumaczyć. Albo
          > sie chce spróbować, albo
          > nie...No, spakuj sie wreszcie:)))

          Mam za duzo kilometrów do pokonania i malutkie dziecko. I gitarę, której nie narażę na wilgoć, zmiany temperatur i
          ewentualne obicie...
          Ale nie przeczę, że taka wycieczka bardzo by mi pasowała...

          • iwa.ja Re: Beskid Niski 03.04.02, 10:06
            Tak, z powodu malutkiego dziecka też przez parę lat miałam zakaz opuszczania koszar. Ale jest to, Zoppoter,
            jedyna okoliczność, która Cię usprawiedliwia. Ja moją gitarę chronię za pomocą pokrowca. To takie urządzenie. I
            kilometrow też mam sporo do przejechania. Trudno. Będę myśleć o Tobie ciepło, chcesz?
            • zoppoter Re: Beskid Niski 03.04.02, 10:11
              iwa.ja napisał(a):

              > Tak, z powodu malutkiego dziecka też przez parę lat miałam zakaz opuszczania ko
              > szar. Ale jest to, Zoppoter,
              > jedyna okoliczność, która Cię usprawiedliwia. Ja moją gitarę chronię za pomocą
              > pokrowca. To takie urządzenie.

              Spotkałem się w zycuiu z pokrowcami, ale ich ochronna rola jest raczej symboliczna...
              Tu by sie zdał sztywny futerał z izolacją termiczną...

              > kilometrow też mam sporo do przejechania. Trudno. Będę myśleć o Tobie ciepło, c
              > hcesz?


              Jasne, że chcę.
              • iwa.ja Krzysiu! 03.04.02, 10:14
                pomóż mi robić tę agitkę!!!
                Zoppoter:))))))))
                • Gość: Krzysiek Re: Krzysiu! IP: 192.168.2.* 03.04.02, 15:40
                  Ha, na takie coś trzeba się decydować samemu. Ja tylko dodam, że wersję
                  turystyki "dziecięcą" (chodzi o model przenośny, plecakowy, nie wczasowy)
                  obserwuję odkąd pętam się po górkach, a od czterech lat sam ją stosuję w
                  praktyce (mała ma teraz lat 8).
                  Pytanie tylko, ile lat ma przychówek Zoppotera; jeśli 3-6 to należy poważnie
                  brać pod uwagę również lokale typu schronisko, gospodarstwo agro-tur., czy
                  domki w ośrodkach wypoczynkowych (są tam takowe). Im starsze dziecię, tym
                  łatwiej bytować w stodole, zaś w pewnym momencie można wręcz przestawić się na
                  namiot (piszę o łazędze wiosennej, w lecie namiot dla maluchów jest najlepszy).
                  A w razie niepogody i tak zawsze można zwiać pod dach...
                  W przypadku dzieci najmniejszych zalecam wersję powiedzmy pół-stacjonarną, tzn.
                  należy założyć bazę w jakimś miejscu (typu agro itp.), po czym wybierać się na
                  spacery po okolicznych dolinkach i górkach. Gdy się znudzi, przemieścić się o
                  gdzie indziej. Fajne domki na tego typu zaleganie są w ośrodkach nad zalewem
                  nad Wisłoką w Krempnej, jest też fajne agro w Świątkowej Wielkiej (pod nr 1,
                  ostatnia posesja przy drodze do Świerzowej i Bartnego).
                  Gitara absolutnie nie może byc wymówką, to lenistwo! Oprócz pokrowców typu
                  drelich można nabyć pokrowce porządniejsze, od turystyczno-profesjonalnych z
                  cordury, po sztywne operowe (których na wycieczkę nie polecam;-). Gitarę
                  najlepiej mocować do plecaka cienkimi ekspanderami, do nabycia np. w sklepach
                  rowerowych (2-3zł), albo w sklepikach typu Nomi, Obi, itd. Trzeba tylko
                  pamiętać o niej, uważać przy łażeniu po krzakach i przy zdejmowaniu plecaka.
                  Wystarczy? ;-)))
                  • zoppoter Re: Krzysiu! 03.04.02, 15:48
                    Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

                    > Ha, na takie coś trzeba się decydować samemu. Ja tylko dodam, że wersję
                    > turystyki "dziecięcą" (chodzi o model przenośny, plecakowy, nie wczasowy)
                    > obserwuję odkąd pętam się po górkach, a od czterech lat sam ją stosuję w
                    > praktyce (mała ma teraz lat 8).
                    > Pytanie tylko, ile lat ma przychówek Zoppotera; jeśli 3-6 to należy poważnie
                    > brać pod uwagę również lokale typu schronisko, gospodarstwo agro-tur., czy
                    > domki w ośrodkach wypoczynkowych (są tam takowe). Im starsze dziecię, tym
                    > łatwiej bytować w stodole, zaś w pewnym momencie można wręcz przestawić się na
                    > namiot (piszę o łazędze wiosennej, w lecie namiot dla maluchów jest najlepszy).

                    W lecie będzie miała roczek i dwa miesiące...
                    W ubiegłym roku (mała miała 2 miesiące), owszem bylismy na Pikniku Country w Mrągowie (to nasza tradycja
                    rodzinna), po raz pierwszy nocując w pensjonacie a nie pod namiotem. W tym roku też pojedziemy. Ale piesze
                    wędrówki po górach raczej na razie odpadają... Jakkolwiek pod namiot mała trafi kiedy tylko będzie to możliwe.


                    > A w razie niepogody i tak zawsze można zwiać pod dach...
                    > W przypadku dzieci najmniejszych zalecam wersję powiedzmy pół-stacjonarną, tzn.
                    > należy założyć bazę w jakimś miejscu (typu agro itp.), po czym wybierać się na
                    > spacery po okolicznych dolinkach i górkach. Gdy się znudzi, przemieścić się o
                    > gdzie indziej. Fajne domki na tego typu zaleganie są w ośrodkach nad zalewem
                    > nad Wisłoką w Krempnej, jest też fajne agro w Świątkowej Wielkiej (pod nr 1,
                    > ostatnia posesja przy drodze do Świerzowej i Bartnego).

                    No owszem, metoda fajna, stosowaliśmy takie cos dopóki nie było dziecka, bazą był namiot. Ale z moja córka to
                    jeszcze co najmniej jeden rok będzie trzeba poczekac...

                    > Gitara absolutnie nie może byc wymówką, to lenistwo! Oprócz pokrowców typu
                    > drelich można nabyć pokrowce porządniejsze, od turystyczno-profesjonalnych z
                    > cordury, po sztywne operowe (których na wycieczkę nie polecam;-). Gitarę
                    > najlepiej mocować do plecaka cienkimi ekspanderami, do nabycia np. w sklepach
                    > rowerowych (2-3zł), albo w sklepikach typu Nomi, Obi, itd. Trzeba tylko
                    > pamiętać o niej, uważać przy łażeniu po krzakach i przy zdejmowaniu plecaka.
                    > Wystarczy? ;-)))

                    Wiesz co, instruktaż super, ale są gitary i gitary. Moja na pieszą wycieczkę w miękkim pokrowcu niezależnie od
                    pogody nie pojedzie...
                    • Gość: Krzysiek Re: Krzysiu! IP: 192.168.2.* 03.04.02, 16:45
                      zoppoter napisał(a):

                      > W lecie będzie miała roczek i dwa miesiące...

                      No cóż, ten etap jest najtrudniejszy. Ja wówczas (niestety) po górach włóczyłem
                      się na zmianę z moją lepszą połową :-(
                      Są jeszcze nosiłki, ale to dla fanatyków.
                      Za to za rok już można próbować wariant półstacjonarny.

                      > są gitary i gitary. Moja na pieszą wycieczkę w
                      > miękkim pokrowcu niezależnie od
                      > pogody nie pojedzie...

                      A cóż to za cudo? To może skombinuj jakiś demobil? ;-)
                      • iwa.ja Dziecko też człowiek! 03.04.02, 17:29
                        Zoppoter, tego oczywiście na TEN Beskid Niski nie polecam (sam wór z konserwami
                        Ci wystarczy!), ale spieszę Cię poinformować, ze moje dziecko było na Prehybie
                        (Beskid Sądecki), Trzech Koronach i jeszcze innych pikach w okolicy w wieku
                        miesięcy osiem. W nosiłkach, na moich własnych plecach. Dla wzmocnienia grozy
                        dodaję, ze w jednej ręce miałam siatę z pieluchami i żarciem. Drugą ręką
                        trzymałam drugie dziecko, niewiele starsze...
                        • zoppoter Re: Dziecko też człowiek! 04.04.02, 08:33
                          iwa.ja napisał(a):

                          > Zoppoter, tego oczywiście na TEN Beskid Niski nie polecam (sam wór z konserwami
                          >
                          > Ci wystarczy!), ale spieszę Cię poinformować, ze moje dziecko było na Prehybie
                          > (Beskid Sądecki), Trzech Koronach i jeszcze innych pikach w okolicy w wieku
                          > miesięcy osiem. W nosiłkach, na moich własnych plecach. Dla wzmocnienia grozy
                          > dodaję, ze w jednej ręce miałam siatę z pieluchami i żarciem. Drugą ręką
                          > trzymałam drugie dziecko, niewiele starsze...

                          Chyle czoła w najgłębszym uszanowaniu i podziwie. Ja bym sie chyba nie odważył na takie coś...
                      • zoppoter Re: Krzysiu! 04.04.02, 13:07

                        >
                        > A cóż to za cudo? To może skombinuj jakiś demobil? ;-)

                        Druga gitara mogłaby spotkać sie ze zdecydowanym sprzeciwem zarzadzających moim mieszkaniem... To nie jest
                        coś, co mozna schowac do szuflady...
    • Gość: andy_sz Re: Beskid Niski IP: *.lib.buffalo.edu 03.04.02, 22:41
      Co prawda nie jestem w stanie podac dobrych porad dla szczesliwych rodzicow
      starszych albo mlodszych pociech (powod - na razie brak, ale jak to sie zmieni
      to pewnie i tak w gory wyciagne), ale kilka slow o Beskidzie Niskim chcialbym
      skrobnac aby zachecic tych co jeszcze nie zawitali tam.
      Beskid Niski to taka zalesiona i pagorkowata pustynia. Slady ludzkiej
      egzystencji to poopuszczane wioski lemkowskie, czas od czasu jakas zamieszkana
      jeszcze wioska, szwendajacy sie turysci i funkcjonariusze SG. Najlepszy na to
      dowod taki, ze kiedys 7 godzin szedlem szlakiem nikogo nie spotykajac i tak bym
      przeszedl na Slowacje przez zielona gdyby mi opatrznosc nie zeslala spoznionego
      turysty ktory wskazal mi droge do bazy studenckiej w Radocynie. Jak juz dojdzie
      do jakiegos spotkania to przewaznie sa to ludzie na najwyzsztm poziomie, takie
      wloczegi ktorym chleb z mielonka, woda zrodlana (ewentualnie Wysowianka) i
      jogurcik sanocki do zycia wystarcza, a wieczorkiem pogawedka na tematy
      niecodzienne. Idac po szlakach - czesto widac stare cmentarze austrowegierskie
      z I wojny, wszak na tych terenach naparzanka austro wegrow z rosjanami w
      ofensywie gorlickiej byla bardzo ostra (goraco polecam zdewastowana Magure,
      przepiekny cmentarz, chociaz tylko szczatki) i pobliska odnowiana KOnieczna.
      Prawie w kazdej wiosce stara, drewniana cerkiew, (tu ciekawie wyglada Gladyszow
      i Zdynia, Smerekowiec, ale prawie kazda ma jakies unikalne wartosci
      architektoniczne i historyczne). I ogolnie, klimat oderwania od codziennosci i
      zabieganego swiata. Czasami to czlowiek zatrzymuje sie i nie wie czy to XXI czy
      XIX wiek, po prostu zupelnie inna rzeczywistosc. I to jest normalne ze wraca
      sie tam co roku nawet przez 40 lat. Inaczej ciezko gdzies tam daleko zyc ze
      swiadomoscia ze takie miejsce istnieje i nie jest sie w nim.
      A jezeli chodzi o gitarke to faktycznie, bardzo sie przydaje. Kolega Zoppoter
      najwyrazniej jest w posiadaniu jakiegos drogiego i cennego instrumentu i
      takiego faktycznie nie warto ciagac w gory, ale jesli macie jakas taka mniej
      wartosciowa to mimo niewygod jest to bardzo pomocny przedmiot.
      Pozdrawiam.
      • petelka Re: Beskid Niski 04.04.02, 10:30
        O jejku Andy! Tak ładnie opisałeś Beskid Niski, że aż zaczęłam nogami
        przebierać i dusza mi się rozmarzyła. Na wiosnę to nie dam rady, ale może
        poźnym latem lub wczesną jesienią uda mi się tam wybrać.
        Pozdrawiam:)))
        • Gość: bno1 Re: Beskid Niski IP: *.gunb.gov.pl 04.04.02, 12:22
          Witam. Czas płynie, a Beskid Niski trwa prawie niezmieniony. "Beskid Niski"
          organizowany przez SKPB zahaczał czasem o Bieszczady. W swoim czasie
          podstawiali w Bieczu (albo w Gorlicach - nie pamiętam)wagony dla rajdowiczów,
          które dopinano do rozkładowych pociągów i tak wracaliśmy do domu. Gitary były
          drugorzutowe w pokrowcach, bo te lepsze czekały na Bazunę lub SGPT w
          Szklarskiej Porębie (czasem też "Jarmark Bieszczadzki" w Komańczy robiony przez
          SKPB).
          Tam gdzie wcześniej były wioski Łemków można było zebrać parę rydzów. No i
          leśne jeżyny. A Jeziorka Duszatyńskie przy podejściu na Chryszczatą... Jak
          możecie, to jedźcie na ten Beskid! pzdr.
          • iwa.ja Re: Beskid Niski 04.04.02, 15:08
            Święte słowa. Beskid Niski trwa. Co prawda i w tym cudownym miejscu powstały
            sklepy i sklepiczki (dawniej kupowało się chleba na tydzień i targało w
            worze!), w których straszą reklamy różnych lodów Szelera czy innego producenta
            odcisków, ale Łemkowyna jest, jaka była. Skwirtne, Kwiatoń, Gładyszów,
            Bartne...Nie zbudowali tam (chyba) żadnego straszącego pisuarium na cześć! A
            jak wspaniale wyglądały potoki obsadzone przez rajdowiczów gotujących na
            juvlach różne tam makarony (koniecznie) zmieszane z czym kto ta miał...I
            wieczorne ogniska, właściwie aż doranne. I suszenie się po błocku i
            deszczu...Czy ktoś, kto nie był tam wie, jaki odgłos wydają buty wyciągane z
            błota?!
            A ile osób bez pudła wychodziło na triangul na Dziamerze? Siedziałam sobie
            kiedyś na śp. trangulu i widziałam, jak beznadziejnie kluczą różni, i jak ich
            praska w rozmaitych kierunkach! Piękny widok...
            A kohery wybuchające i uciekające przed ludźmi!
            Jedźcie koniecznie!
            • Gość: Krzysiek Re: Beskid Niski IP: 192.168.2.* 05.04.02, 18:31
              Hej buwało ;-)
              Mnie kiedyś kursant rozpalił "juwla" (maszynkę benzynową), tyle że zapomniał o
              korku po wlaniu paliwa. Słup ognia na półtora metra! Szczęściem było to nad
              kałużą, więc maszynka przy pomocy kopniaka wylądowała pod wodą. Tyle że kałużą
              była trochę kolorowa :-(
              To se ne vrati, w dobie epigazów...
              Ale i tak nic nie zastąpi porządnego ogniska!

              Aha, oprócz możliwości wyjazdu na warszawski "Beskid Niski" (z SKPB), jest też
              możliwość włóczęgi z gdańskim SKPT. Wersja dla gości robi się we współpracy z
              fundacją Kamińskiego, szczegóły są tu: www.90n.pl/module/product/?
              action=view&id=286 (jako "przygoda w Beskidzie Niskim").
              Polecam.
              • Gość: Krzysiek Re: Beskid Niski IP: 192.168.2.* 05.04.02, 18:38
                Oj, skucha, teraz będzie lepiej:
                www.90n.pl/module/product/?action=view&id=286
    • Gość: sombre Re: Beskid Niski IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 26.04.02, 21:05
      Dobry:)
      Moi mili, dziękuję bardzo za piękne słowa na bratnim wątku :)))
      Chciałem się pochwalić, że właśnie opuszczam miejskie mury
      i ruszam na południe! Ahoj przygodo!
      :)))
      • iwa.ja Re: Beskid Niski 26.04.02, 22:11
        Sombre!!!
        Chcesz, żebym zeszła przedwcześnie?! Przecież pociąg Ci ucieknie!!! To do ósmej
        rano (tu się iwa troche wzdrygnęła, ponieważ wstać musi o 4.00!)...
        • iwa.ja Re: Beskid Niski 04.05.02, 22:50
          Wrociłam. Żałujcie, że Was tam nie było. Jak się zbiorę, to opiszę!!!
          • Gość: hmmm... Re: Beskid Niski IP: 168.143.113.* 05.05.02, 02:30
            iwa.ja napisał(a):

            > Wrociłam. Żałujcie, że Was tam nie było. Jak się
            zbiorę, to opiszę!!!


            Cieszymy sie, ze wrocilas !!!
            smile.my-start.com/
            • Gość: hmmm... Re: Beskid Niski IP: 168.143.113.* 05.05.02, 02:47
              Te usmiechy sa zamiast bukietu kwiatow na przywitanie
              dla ciebie :-)

              Witam i pozdrawiam
    • sombre Beskid Niski jest piękny 06.05.02, 00:26
      I ja wróciłem, niejedno piwo z Iwą piłem!
      Wszystkich witam i pozdrawiam :)))
      • Gość: Krzysiek Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 06.05.02, 18:25
        I ja tam byłem i piwo z Iwą i Sombre piłem...
        A Beskid Niski to najlepsze góry świata!
        Żałujcie!
        • Gość: lucy_z Re: Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! IP: *.com / 192.168.0.* 06.05.02, 19:39
          Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

          > I ja tam byłem i piwo z Iwą i Sombre piłem...
          > A Beskid Niski to najlepsze góry świata!
          > Żałujcie!

          Też Was witam :)))
          To teraz umówcie się wspólnie z Iwą i napiszcie jak było, może opiszcie jakąś
          przygodę!!!
          • iwa.ja Re: Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! 06.05.02, 23:14
            Jutro będzie opowieść o odzyskanych okularach i pijanym Józku.
            • lucy_z Re: Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! 07.05.02, 09:27
              iwa.ja napisał(a):

              > Jutro będzie opowieść o odzyskanych okularach i pijanym Józku.

              Czekamy!!!!!!!??????
              • Gość: Krzysiek Re: Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 07.05.02, 18:27
                Ja dorzucę jeszcze parę słów o żmijach i grzańcu na winie "Bieszczady",
                błocie po kostki i polu ślimaków,
                może jeszcze coś...
                Na razie odrabiam zaległości
                Do jutra (?)
                • iwa.ja ale ostatniego dnia zamarzyły mi się Tatry... 07.05.02, 21:51
                  Nie wyrabiam się. Opowiadanie będzie w swoim czasie.
                  LUCY, DOSZŁO!!!! BARDZO DZIĘKUJE!!!
            • Gość: lucy_z Re: Beskid Niski jest nad wyraz piękny!!! IP: *.com / 192.168.0.* 08.05.02, 00:10
              iwa.ja napisał(a):

              > Jutro będzie opowieść o odzyskanych okularach i pijanym Józku.

              To gdzie ta opowieść????? A Sombre co nam opowie????
              Tylko obiecujecie :(((
    • Gość: sombre Re: Beskid Niski IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 08.05.02, 01:30
      Ja też gonię te wszystkie zaległości, oby tylko karku nie złamać ;)
      Póki co powiem, iż Józek gustuje w papierosach marki Bravo a zamieszkuje
      strony, w których psy są nadzwyczaj konsekwentne.
    • petelka Re: do wędrowców 08.05.02, 09:46
      Witajcie po powrocie!:))) Ponieważ wygląda, że nie uzgodniliście wspólnego
      komunikatu i relacji to grzecznie prosimy o t r z y oddzielne opowieści.:)))
      • lucy_z Re: do wędrowców 08.05.02, 09:49
        petelka napisał(a):

        > Witajcie po powrocie!:))) Ponieważ wygląda, że nie uzgodniliście wspólnego
        > komunikatu i relacji to grzecznie prosimy o t r z y oddzielne opowieści.:))
        > )

        No popatrz Pętelko!!! Dworują sobie z nas ;)))))
        • petelka Re: do wędrowców 08.05.02, 09:51
          lucy_z napisał(a):

          > No popatrz Pętelko!!! Dworują sobie z nas ;)))))

          Tłumaczą się brakiem czasu... Ale my cierpliwie poczekamy.:)))

          • iwa.ja to tylko część opowiadania 08.05.02, 23:03
            Drugiego dnia spotkaliśmy z Sombre SZCZĘŚLIWEGO CZŁOWIEKA. Facet po
            pięćdziesiątce, lekko wlany, w tureckim sweterku i spodniach z krempliny,
            bezzębny i siwy. Podszedł do nas leżących w rowie w oczekiwaniu na autobus.
            Palił papierosy Bravo (marka, której nie ma w żadnym spisie lektur, zresztą w
            Beskidzie Niskim nie ma innych fajek, nie idą). Był GOPR-owcem, zna całe
            Beskidy, zwłaszcza TE okolice i Bieszczady. Opowiadał o akcjach, o górach, i
            ich zapachu. Sterany, stary człowiek. I wiecie? Powiedział, że jak nie ma na
            fajki, bierze kawałek gazety, zawija w nią zeschłą trawę i paaaaaaaaaaaali tego
            havana. I co mu tam?
            Małe kawałeczki malego szczęścia. Ten facet promieniował radością życia. Józek.
            Miszka w obrzydliwym bloku w Moszczańcu. Ale mieszka, żyje...
            Takie spotkania uczą pokory....
            • Gość: sombre Re: to tylko część opowiadania IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 08.05.02, 23:32
              Józek to twardy, nieociosany człowiek gór, używający łaciny jako przecinka.
              Ale robił to z wdziękiem i... za każdym razem przepraszał, ze względu na Iwę.
              Choć trochę się gubił w zeznaniach, powiedział coś, co dało do myślenia.
              W Moszczańcu nie jest lekko. "Ale zawsze i wszędzie może być jakoś tak, że
              będzie dobrze". Nie miał pieniędzy na malucha? To kupił sobie rower górski.
              I będzie jeździł po okolicy.
              Tak, od Józka biła jakaś pozytywna energia, ciepło życia.
              Taki polski przedstawiciel Buena Vista Social Club :)
              • iwa.ja Re: to tylko część opowiadania 13.05.02, 00:02
                Jak ten czas szybko leci! Jeszcze dwa tygodnie temu spozywaliśmy w deszczu na
                Tokarni pięć jajek na twardo (po 2 i pół per capita). A dzisiaj nie wiem nadal,
                w co łapy wsadzić i jak się nazywam. Pozdrawiam wszystkich czuwających...
                • Gość: lucy_z Re: to tylko część opowiadania IP: *.com / 192.168.0.* 13.05.02, 00:21
                  iwa.ja napisał(a):

                  > Jak ten czas szybko leci! Jeszcze dwa tygodnie temu spozywaliśmy w deszczu na
                  > Tokarni pięć jajek na twardo (po 2 i pół per capita). A dzisiaj nie wiem nadal,
                  >
                  > w co łapy wsadzić i jak się nazywam. Pozdrawiam wszystkich czuwających...

                  Iwa, chyba nie Ty tylko nie masz czasu tu zaglądać, jak widać, ale reszta
                  towarzystwa też albo nie ma czasu, albo nie chce, albo nie ma weny ;)))
                  Hmmm, ja też do tego towarzystwa się zaliczam ;))
                  Pozdrawiam :)))))
                  • iwa.ja coś bym zapaliła 13.05.02, 22:20
                    Jakieś ognisko? W tym miejskim kurzu wcale nie czuje sie lasu...Krzysiu, dokąd
                    teraz pojedziemy?!!!
                    • Gość: Krzysiek Re: coś bym zapaliła IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 13.05.02, 23:48
                      Hmmm, najbliższe ognisko przewiduję w piątek wieczorem (zapowiada się nieźle),
                      a i w sobote coś się szykuje ;-)
                      Szkoda, że Cię tu nie ma...
                      • Gość: lucy_z Re: Krzysztof :)))))) IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 00:06
                        Krzysztof:) Iwa i Sombre coś tam opowiedzieli ;) Hmmmmm, czy to można
                        powiedzieć, że opowiedzieli??? A Ty Krzysiu, nic a nic:((( Trzy zdania chociaż
                        proszę:)))
                        • Gość: Krzysiek Re: Krzysztof :)))))) IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 14.05.02, 06:57
                          Postaram się, może dziś wieczór?
                          • Gość: Krzysiek Jak to w Beskidzie Niskim bywa... IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 14.05.02, 17:14
                            W tych przezacnych górkach bywam od bodaj 15 lat, przynajmniej raz w roku,
                            zawsze na wiosnę, często też w innych porach roku. Dlaczego tak? To
                            zadziwiające i dla tych którzy tam nie byli chyba niezrozumiałe. Bo w końcu
                            góry niziutkie, strasznie zachaszczone, zabytków prawie wcale, schroniska tylko
                            dwa (a i to marne), gdy przypadkiem lunie deszcz to błoto robi się po kolana i
                            w ogóle. A jednak jest w Beskidzie Niskim, co przyciąga takich jak Iwa czy ja.
                            Znam np. człeka (z Gdańska), który jeździ tam co roku gdzieś od końca lat 50-
                            tych. Czy mnie też to czeka? Zobaczymy...

                            A zatem co tam jest takiego? Chyba jakaś magia. Z pozoru nieatrakcyjne góry na
                            miejscu okazują się jednym z najpiękniejszych regionów naszego kraju. Góry,
                            choć niskie (najwyższy szczyt nie przekracza 1000 metrów n.p.m. (Lackowa 997m),
                            okazują się całkiem trudne, i nawet wytrawnym górskim łazikom potrafią sprawić
                            trochę kłopotu, zamiast gnić w schronisku można rozbić namiot w jakimś zakątku
                            albo po prostu zanocować w lokalu kategorii „S” (czyli w stodole, na sianie). A
                            błoto? To też forma przygody ;-)

                            O Beskidzie Niskim mówi się, że są to góry po których chodzi się... dolinami.
                            Tu znów konieczne wyjaśnienie. Cały Beskid Niski stanowi większość obszaru
                            Łemkowszczyzny. Co się stało z Łemkami po II wojnie światowej – wiadomo. Wielu
                            z nich po wysiedleniach wróciła na swoje; część ich wsi zasiedlili osadnicy z
                            innych regionów Polski, część natomiast obróciła się w perzynę. Stąd w tych
                            górach wiele pustych, słonecznych, urokliwych dolin, w których przed z górą
                            półwieczem były łemkowskie wsie. Dziś wędrując po nich znaleźć można tylko ich
                            ślady – stare studnie, fragmenty podmurówki, piwnic, zdziczałe sady... I
                            światki przydrożne, i opuszczone cmentarze, i charakterystyczne cerkwiska
                            (miejsca po cerkwiach), otoczone np. wyrośniętymi lipami.
                            Na szczęście w tych wioskach, które się ostały, ocalały także cerkwie. Każda
                            jest inna, niektóre są brzydsze, niektóre zachwycające, wszystkie – urokliwe.
                            Wystarczy wejść do którejś, wciągnąć powietrze... Inny świat. Spokój, cisza,
                            odwieczna harmonia, jakże inaczej niż w naszej zabieganej cywilizacji. I tak
                            jest w całym Beskidzie Niskim.

                            Są jeszcze ślady dwóch wielkich wojen. Podczas pierwszej, wiosną 1915r. przez
                            Beskid Niski przetoczyła się największa ofensywa militarna frontu wschodniego –
                            „operacja gorlicka”. Wraz z ofiarami kampanii zimowej w górach pozostało na
                            zawsze ponad 100 tysięcy żołnierzy obu stron. Gdy Rosjanie zostali odepchnięci
                            daleko na wschód, na całym tym obszarze, od Limanowej i Krakowa (gdzie były
                            szpitale wojskowe) po Jasło i Żmigród wybudowano 400 cmentarzy wojennych, na
                            których pogrzebano większość ofiar (co ważne – obu stron!). Część z tych
                            nekropolii znajduje się w górach, na stokach lub szczytach, bądź na
                            przycerkiewnych cmentarzach. Każdy z nich jest odmienny, choć utrzymane są w
                            podobnej stylistyce. Niektóre są potwornie zniszczone bądź już nie istnieją,
                            część jednak już odbudowano. Naprawdę warto je zobaczyć.
                            Natomiast podczas II wojny św. jesienią 1944r. miała miejsce „operacja
                            dukielska” – radziecka próba przełamania niemieckiej obrony głównego grzbietu
                            Karpat i wspomożenia powstania na Słowacji. Straty znów były olbrzymie
                            (zwłaszcza radzieckie), ale cmentarzy po nich pozostało bardzo mało. Natomiast
                            penetrując góry bardzo często można natknąć się na okopy, resztki militarnego
                            złomu i amunicji, a nawet czaszki i szkielety.

                            Rozpisałem się o Beskidzie Niskim, ale to wytłumaczenie, co widzę w tych
                            górach. A jak tam bywało, nie tylko w tym roku?
                            Żadnych spektakularnych przygód przeżyć tam nie sposób. Owszem, może zimą, gdy
                            człek przeliczy się z siłami i zaspy go zmogą, mogą być kłopoty. Ale to się
                            może przytrafić nawet na Kaszubach (choć nie ostatnimi laty :-( ). Zimą w tych
                            górach aktywizują się wilki, zatem samotne spacery nie są wskazane. Ja na
                            szczęście zima wilki tylko słyszałem albo widziałem ich łapy odbite na sniegu,
                            natomiast latem zdażyło mi się je spotkać, ale bradziej na wschód – w naszych
                            Bieszczadach i w Czarnohorze. Ale wówczas one były bardziej sploszone ode
                            mnie ;-), ach, bym zapomnial, widziałem tez wilka podczas ostatniej imprezy. Na
                            podwórku w Myscowej, był to potomek podwórkowej żwyiny, w którą zapatrzył się
                            jakis basior. Z wyglądu wilk, ale charakter pokojowy. Patrzył obojętnie i
                            obchodzilismy go tyle co mucha...
                            Natomiast jedynym zagrożeniem na wiosnę może być tylko żmija. Właściwie co roku
                            je tam spotykam. No cóż, trzeba zachować ostrożność, patrzeć pod nogi, nosić
                            porządne buty za kostkę i nie drażnić zwierza. Jeśli dać jej czas, pójdzie
                            sobie. A jak się zdąży nieszczęście, nie wpadać w panikę. W tym roku spotkałem
                            dwie sztuki.

                            Ludzie tam przyjaźni i spragnieni rozmowy. Najciekawsze oczywiście są spotkania
                            na szlaku (p. opowieść Iwy), ale i przy kuflu można trafić na perełkę. Ot
                            kiedyś w rozsypującej się kuflotece w Jaśliskach spotkałem kiedyś ludzi, którzy
                            przez 10 miesięcy w roku pracowali na budowach w Rzymie i do domu przyjeżdżali
                            tylko na święta i żniwa. Ich opowieści to osobna historia...
                            Inne znów są spotkania ze starymi Łemkami. Żył kiedyś w Koniecznej dziadek
                            Dyczko. Ile razy go odwiedzaliśmy, usiłował nas uczęstować dyktą albo kropką
                            (wódką z eterem, taki miejscowy trunek). Opowiadał historię swojego życia,
                            wysiedleń, powrotu. W Zyndranowej nieopodal przełęczy Dukielskiej mieszka p.
                            Gocz, Łemko, który w swojej starej chacie zorganizował prywatne muzeum
                            etnograficzne. Kiedyś, bodaj na początku lat 70-tych, na łące obok wsi wraz z
                            sąsiadami wybudował pomnik braterstwa broni, na pamiątkę „operacji
                            dukielskiej”. Trójgraniasty, na każdej ścianie napis w innym języku -polskim,
                            rosyjskim i słowackim. Zwieńczony hełmem, kawałkiem armaty i czymś tam jeszcze
                            wygrzebanym z ziemi. Ale... pomnik był prywatny, postawiony bez zezwolenia,
                            więc władza ludowa przysłała saperów i pomnik wyleciał w powietrze. Chyba
                            jedyny pomnik „braterstwa” zniszczony za komuny.

                            Są w Beskidzie Niskim zakątki, do których trafiają tylko tacy jak my. Ukryte
                            gdzieś na końcu świata, gdzie trzeba nieźle powalczyć z krzakami by tam się
                            przedrzeć. Ale na miejscu – zacisze, polanka nad strumieniem, miejsce na kilka
                            namiotów, cywilizacja oddalona o wiele godzin marszu. Łatwiej spotkać tam
                            dzikiego zwierza niż człowieka...
                            A zwierzyny tam wiele. Po niebie kołują myszołowy, orliki, krogulce, z chaszczy
                            pod nogi wyskakują sarny, jelenie, dziki, kiedyś nawet spotkałem rysie. Leżał
                            jeszcze śnieg, było już po zmroku, szedłem pierwszy, z latarką, i w jej świetle
                            najpierw zobaczyłem dwie pary świecących lampek a potem charakterystyczne
                            pyszczki i pędzelki na uszach. W chwilę potem rysie umknęły i tym którzy szli
                            za mną musiałem udowadniać ich obecność śladami na śniegu...
                            Włócząc się wiosną po górach znaleźć można np. jelenie rogi. Trzeba mieć
                            odrobinę szczęścia i... nie chodzić po szlakach.

                            Często jest tak, że jadąc na przełomie kwietnia i maja na miejscu zastajemy
                            jeszcze zimę. Lasy są szarobure, wyższe stoki pokrywa śnieg. Ale to tylko
                            pozory. Mija kilka dni, po śniegu ani śladu, lasy zielenieją w mgnieniu oka, a
                            siwe łąki rozjaśniają pierwiosnki i kaczeńce. I nagle nie wiadomo co zrobić z
                            zimowymi ciuchami bo przyszło lato.

                            Wiele by jeszcze można pisać o Beskidzie Niskim, co tam można znaleźć, kogo
                            spotkać, jakie przygody przeżyć. Ale jest jeszcze jedna rzecz, kto wie czy nie
                            najważniejsza. Tam spotyka się przyjaciół, ludzi którzy odbierają na tej samej
                            częstotliwości „czują bluesa” czy jak to jeszcze nazwać. Z takimi ludźmi można
                            się porozumieć w pół słowa, wypić beczkę piwa i pójść na koniec świata (np. na
                            wyprawę w Himalaje;-). Już nie będę przywoływał przykładów związków
                            matrymonialnych (w moim klubie co roku je
                            • Gość: Krzysiek Jak to w Beskidzie Niskim bywa... (cd.) IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 14.05.02, 17:25
                              ...(w moim klubie co roku jest kilka „ofiar” tej imprezy, sam się do nich
                              zaliczam ;-).

                              Wywołany do tablicy skreśliłem te kilka słów ;-). Może czasem się powtórzyłem z
                              tym co było wyżej, ale co tam. O górach to ja mogę godzinami...

                              Wiele jest gór na świecie. Wiele jest gór w Polsce. Wszystkie są zacne i warto
                              po nich łazić, ale Beskid Niski jest magiczny. No i Tatry, ale to zupełnie inna
                              bajka...
                              • Gość: lucy_z Re: Jak to w Beskidzie Niskim bywa... (cd.) IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 17:42
                                Gość portalu: Krzysiek napisał(a):



                                > Wiele jest gór na świecie. Wiele jest gór w Polsce. Wszystkie są zacne i warto
                                > po nich łazić, ale Beskid Niski jest magiczny. No i Tatry, ale to zupełnie inna
                                >
                                > bajka...

                                Krzysztofie, bardzo pieknie i ciekawie opisałeś Beskid Niski!!! Bardzo Ci
                                dziękuję:) Duża buźka za to :)))))
                                • Gość: Krzysiek Re: Jak to w Beskidzie Niskim bywa... (cd.) IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 14.05.02, 20:32
                                  Dziękuje.
                                  I polecam Beskid Niski... ;-)
                              • petelka Re: Jak to w Beskidzie Niskim bywa... (cd.) 15.05.02, 11:09
                                Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

                                >
                                > Wiele jest gór na świecie. Wiele jest gór w Polsce. Wszystkie są zacne i warto
                                > po nich łazić, ale Beskid Niski jest magiczny. No i Tatry, ale to zupełnie inna
                                >
                                > bajka...

                                Ode mnie też mnóstwo usmiechów w podziece za tę opowieść:))))))))))
    • Gość: les1 Re: Beskid Niski IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 13.05.02, 22:48
      Oczywiscie tam...gdzie sa te szczatki "kociaka" w lodzie...uwiecznione...
      • Gość: lucy_z Re: Beskid Niski IP: *.com / 192.168.0.* 14.05.02, 00:07
        Gość portalu: les1 napisał(a):

        > Oczywiscie tam...gdzie sa te szczatki "kociaka" w lodzie...uwiecznione...

        ???????? ;))))
        • Gość: les1 Re: Beskid Niski IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 14.05.02, 00:15
          Ernest H. !!!!!.....
          • iwa.ja Re: Beskid Niski 15.05.02, 20:56
            Wiecie, za czym teraz mi skuczno? Szłam sobie z Sombre zboczem góry po
            strasznym trawisku. Prosto na słońce. W dali widać było szosę, taką szosę ze
            znakami zapytania, że niby ile jeszcze trzeba będzie nią iść. Szłam i padałam.
            Za mną Sombre. Namówiłam go, żeby pojechał w Beskid Niski, więc nie mogłam mu
            pokazać, że padam. Tak sobie szliśmy prosto na słońce. Brakowało oddechu. W
            uszach miałam piosenkę "Iść, ciągle iść, w stronę słońca". I myślałam, co za
            idiota napisał takie słowa...
            I teraz myślę, że to nie był idiota!
            • iwa.ja Re: Beskid Niski 19.05.02, 23:57
              Nie podejmujecie tego watku. Slusznie, daleko od 3miasta. A ja w Grecji na
              Place, za jakies trzy tygodnie, bede, q, myslec o BN.
              • iwa.ja Re: Beskid Niski 22.05.02, 23:58
                E tam, po prostu marzy mi się zapach skoszonej trawy.
                Po drogach, bezdrozach, polami i szosą
                wędrowac przed siebie
                gdzie oczy poniosą...
                • iwa.ja Re: Beskid Niski 11.07.02, 11:48
                  Ociekającym potem świtem spacerowałam dziś sobie ze zwierzęciem moim. I doszłam do miejsca,
                  gdzie akurat skoszono trawę. I dobiegl nosa mojego jej zapach. I zapach ten podrażnił jedną z moich
                  szarych komórek, odpowiedzialną za Beskid Niski.
                  • iwa.ja Re: Beskid Niski 14.07.02, 11:19
                    Wygląda na to, że BN interesuje tylko mnie. A może inni już tam są?
                    w każdym razie, poczytajcie sobie:
                    wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=932203&dzial=0115
                    • orissa Re: Beskid Niski 25.11.02, 16:46
                      Iwa, uwielbiam Twoje opowiesci o Beskidzie i nie tylko:))
                      • pumeks Re: Beskid Niski 1986 27.11.02, 10:27
                        Oj, co to była za wyprawa.... szliśmy do Bartnego i szliśmy, noc zapadła a wsi
                        nie widac... no to rozbliśmy namiot. A rano patrzymy, jesteśmy rozbici w
                        obejsciu jednego z gospodarstw w Bartnem.
                        • orissa Re: Beskid Niski 1986 29.11.02, 17:30
                          Z Beskidem kojarzy mi sie Wolna Grupa Bukowina, ktora slucham na okraglo od
                          paru dni :))
                          • iwa_ja Re: Beskid Niski 1986 29.11.02, 19:32
                            orissa napisała:

                            > Z Beskidem kojarzy mi sie Wolna Grupa Bukowina, ktora slucham na okraglo od
                            > paru dni :))

                            I słusznie. W jednej z "Bukowin" Wolnej Grupy Bukowina wystepuje na przykład
                            Lackowa, najwyzszy polski szczyt BN. No i cerkwi banie rozłożyście złote...
                            • stefan4 Re: Beskid Niski 1986 29.11.02, 20:13
                              iwa_ja:
                              > W jednej z "Bukowin" Wolnej Grupy Bukowina wystepuje na przykład Lackowa

                              A w innej chłopak i dziewczyna się rozstają i chcą sobie powiedzieć coś ciepłego
                              na pożegnanie, ale nie potrafią, bo w nich słowa jak ptaki zmoknięte, i w nich
                              myśli strachliwe jak zając.

                              Kiedyś mi te zmoknięte ptaki przez tydzień nie chciały wyjść z głowy...

                              - Stefan
                              • lucy_z Re: Beskid Niski 1986 29.11.02, 20:30
                                A ja mam kasetę w samochodzie i też słucham często. Dodam, że nie wszystkim to
                                się podoba;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka