Gość: fritz
IP: 195.116.73.*
07.05.02, 18:30
Mam przyjemność[?!]mieszkać w tzw.nowej oliwie.dla przypomnienia jest to
okolica ul.beniowskiego.stoją sobie tam czterdziestoparoletnie[czy to się tak
pisze?]niziutkie bloki.podwórka takie same jak na każdym komunistycznym osiedlu-
piach,chodniki,trzepaki i trawniki.drzew raczej nie uświadczysz,bo mieszkańcy
przez te 40 lat na to nie wpadli.a!i jeszcze tabuny brudnych,półdzikich
kotów.to tyle na temat krajobrazu,który mam za oknem.teraz o sztafażu.otóż od
wiosny do późnej jesieni można zaobserwować ciekawe zjawisko:wszystkie stare
babki[a jest ich na oko 70% w okolicy]i dziadki też ruszają jak jeden mąż na
trawniki.bynajmniej nie w celach rekreacyjnych.wywieszają pranie do
suszenia.trawnik pod moim oknem jest pocięty pajęczyną linek przyozdobionych
kalesonami,ścierami,gaciami,stanikami o wielkości spadochronów itd.itp.podobnie
jest po drugiej stronie podwórka,tyle,że tam owe dekoracje nawet nie wiszą nad
trawą a nad chodnikiem.może ktoś mi wytłumaczy gdzie ci ludzie mają poczucie
jakiejkolwiek estetyki.a jeżeli takiej nie posiadają to zwykłego wstydu?
przecież to jest środek miasta.a'propos rekreacji trawnikowej to udało mi się
coś takiego zaobserwować bodajże w sobotę.przy zasiekach z prania usiadła sobie
sąsiadka.ma gdzieś z 70 lat,waży pewnie z 80 kilo-baba mors.i ta baba mors
przyniosła sobie stołeczek i okulary przeciwsłoneczne.poczym przystąpiła do
obnażania swoich wdzięków.została w samych reformach i biusthalterze.mówię wam
miód dla oka.piękne słońce,zielona trawa,gacie na sznurze i gacie na starej
babaie.serce rośnie...