Dodaj do ulubionych

Prawe miasto

17.06.02, 18:13
Rzygacze, łączcie się!
Obserwuj wątek
    • Gość: Szpadel Re: Prawe miasto IP: *.proxy.aol.com 17.06.02, 20:24
      iwa.ja napisał(a):

      > Rzygacze, łączcie się!
      Dolaczam swaojego pawia.

    • petelka Re: Prawe miasto i czarownice 18.06.02, 08:21
      "...w roku 1659 sądzono w Gdańsku 88-letnią Annę Kruger za to, iż swoimi
      czarami szkodziła trzodzie hodowanej przez jej sąsiadów na Starym Mieście [...]
      Czarownicę spalono żywcem na stosie" (J. Samp). No i pytanie - kiedy zapłonąl w
      Gdańsku ostatni taki stos?
      • lucy_z Re: Prawe miasto i czarownice 18.06.02, 20:50
        petelka napisał(a):

        > "...w roku 1659 sądzono w Gdańsku 88-letnią Annę Kruger za to, iż swoimi
        > czarami szkodziła trzodzie hodowanej przez jej sąsiadów na Starym Mieście [...]
        >
        > Czarownicę spalono żywcem na stosie" (J. Samp). No i pytanie - kiedy zapłonąl w
        >
        > Gdańsku ostatni taki stos?

        Eh!!! To było pewnie bardzo dawno temu;) Powiedz Pętelko:)
        • lucy_z Re: Remont Zielonej Bramy... 18.06.02, 20:55
          "Wygląda na to, że szesnastowieczni gdańszczanie, którzy budowali Zieloną
          Bramę, lubili grę pozorów. Kolumny zbudowane ze zwykłych cegieł z uporem
          malowali na "udawany marmur"

          Dowody tego procederu znaleźli właśnie konserwatorzy zabytków, którzy odnawiają
          bramę. Odkryli oni tzw. mazerunek na ceglanym trzonie półkolumny, w przejściu
          pod renesansową budowlą.

          - Pomalowano go błękitnoszarą farbą, z charakterystycznymi żyłkami, które
          udawały marmur - mówi Barbara Brzuskiewicz, współwłaścicielka Gdańskiej
          Pracowni Konserwacji, która kieruje pracami w bramie. - Takie sposoby zdobienia
          renesansowej architektury znane są głównie z obrazów, m.in. z Sali Czerwonej
          Ratusza Głównego Miasta. "W naturze" jeszcze ich nie znaleźliśmy"

          To przeczytałam w gazecie!. Czy Zielona Brama ocalała w 1945 roku???Nie była
          zburzona??? Nikt o tym nie wiedział????? Nie była remontowana od tamtego
          czasu??? Takie nasuwają mi się pytania.......
          • Gość: dora Re: Remont Zielonej Bramy... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 21:19
            własnie przeglądam "wspomnienia z odbudowy Głównego Miasta" ( tom I)i znalazłam
            informację, że ok 1946r. były rozebrane szczyty i popękane od pożaru mury, a
            rekonstrukcja bocznego skrzydła ciągnęła się do 1957r.
            Może jeszcze coś znajdę........?
            • lucy_z Re: Remont Zielonej Bramy... 18.06.02, 21:23
              Gość portalu: dora napisał(a):

              > własnie przeglądam "wspomnienia z odbudowy Głównego Miasta" ( tom I)i znalazłam
              >
              > informację, że ok 1946r. były rozebrane szczyty i popękane od pożaru mury, a
              > rekonstrukcja bocznego skrzydła ciągnęła się do 1957r.
              > Może jeszcze coś znajdę........?

              O, o!!! Właśnie o to mi chodzi!!! To tak jest teraz przedstawione jakby ta
              Brama nigdy nie była remontowana i raptem odkrycie tych co teraz remontują!!!
              • Gość: dora Re: Remont Zielonej Bramy... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 18.06.02, 21:31
                nie pozostaje mi nic innego tylko przewertować obydwa tomy.
                wieczór jeszcze długi................
          • Gość: Kasia Re: Remont Zielonej Bramy... IP: 213.77.19.* 18.06.02, 22:41
            No rewelacja, takich ciekawostek mi właśnie trzeba!!!!
            :)))
      • Gość: Kasia Re: Prawe miasto i czarownice IP: 213.77.19.* 18.06.02, 22:38
        Pętelko, napisz, kiedy, bo przewertowałam co się dało, i nie znalazłam.
        Szukam też - ile lat po odsiedzeniu wyroku zwolniono więźnia, którego pokazano
        Napoleonowi 1.06.1807. Plotka mówi, że 40 lat, logika podpowiada, że najwyżej
        20...
        :)))
        • petelka Re: Prawe miasto i czarownice 19.06.02, 08:51
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > Pętelko, napisz, kiedy, bo przewertowałam co się dało, i nie znalazłam.

          Ale jest drobny problem - ja sama nie wiem i mam nadzieję, że ktoś z Was będzie
          wiedzieć.:) Na pewno jeszcze w latach 60-tych XVII w. spalono kilka czarownic w
          Oliwie. Wspomniane wcześniej źródło podaje, że "musiało [...] minąć jeszcze parę
          dziesięcioleci, nim w Gdańsku i na Pomorzu przestały płonąć stosy...".
          Specjalistą w zakresie archeologii prawnej Gdańska był prof. Edwin Rozenkranz -
          może masz Kasiu dostęp do jego publikacji (?)
          Pozdrowienia
          petelka

          • lucy_z Re: Prawe miasto i czarownice 19.06.02, 10:51
            petelka napisał(a):

            > Gość portalu: Kasia napisał(a):
            >
            > > Pętelko, napisz, kiedy, bo przewertowałam co się dało, i nie znalazłam.
            >
            > Ale jest drobny problem - ja sama nie wiem i mam nadzieję, że ktoś z Was będzie
            >
            > wiedzieć.:) Na pewno jeszcze w latach 60-tych XVII w. spalono kilka czarownic w
            >
            > Oliwie. Wspomniane wcześniej źródło podaje, że "musiało [...] minąć jeszcze par
            > ę
            > dziesięcioleci, nim w Gdańsku i na Pomorzu przestały płonąć stosy...".
            > Specjalistą w zakresie archeologii prawnej Gdańska był prof. Edwin Rozenkranz -
            >
            > może masz Kasiu dostęp do jego publikacji (?)
            > Pozdrowienia
            > petelka
            >
            Pętelko! Znalazłam to:

            Oficjalny zakaz nie wykorzenił jednak wiary w moce piekielne. Koszaliński
            historyk - Marian Czerner przypomniał w artykule "Czarostwo na Pomorzu" ostatni
            wyrok wykonany na czarownicy. Działo się to na Półwyspie Helskim w roku 1836(!). :

            Ale cała strona o tym, chociaż nie o samym Gdańsku:

            www.slupsk.pl/ciekawostki/default03.asp
            • petelka Re: Prawe miasto, czarownice i więzień 19.06.02, 11:04
              lucy_z napisał(a):

              > Pętelko! Znalazłam to:
              >
              > Oficjalny zakaz nie wykorzenił jednak wiary w moce piekielne. Koszaliński
              > historyk - Marian Czerner przypomniał w artykule "Czarostwo na Pomorzu" ostatni
              >
              > wyrok wykonany na czarownicy. Działo się to na Półwyspie Helskim w roku 1836(!)
              > . :
              >
              > Ale cała strona o tym, chociaż nie o samym Gdańsku:
              >
              > <a href="http://www.slupsk.pl/ciekawostki/default03.asp"target="_blank">www.s
              > lupsk.pl/ciekawostki/default03.asp</a>

              Lucy, wielkie brawa! Tak mi płatała się po głowie ta ostatnia czarownica na
              Pomorzu i końcówka daty "36". I tylko uparcie lokowałam to sto lat wcześniej, co
              z drugiej strony wydawało mi się jednak zbyt wczesna datą.
              No to został ten więzień Kasi. Ale w tym wypadku to naprawdę nic nie wiem.:(((
              • lucy_z Re: Zatęskniłam za Gdańskiem... 19.06.02, 11:53
                Ciekawa jestem czy to mi wyjdzie, ta panorama?;)
                Tylko jakaś straszna mgła na tym obrazie;)
                www.grodzisko.pl/Kamera/Sektory.jpg

                A wstawiam, żeby sobie od czasu do czasu popatrzeć:)
                A może macie jakąś inną stronkę panoramy???
                • petelka Re: Zatęskniłam za Gdańskiem... 19.06.02, 12:12
                  Lucy, panoramy wprawdzie nie mam, ale na trojmiast.pl są niezłe zdjęcia.
                  Popatrz sobie:)))
                  www.trojmiasto.pl/galeria/
                  • lucy_z Re: Zatęskniłam za Gdańskiem... 19.06.02, 12:22
                    petelka napisał(a):

                    > Dziękuję, zdjęcia piękne, tego potrzebowałam:)))
                    A rano "Trójmiasto" było popsute chyba?
                    • petelka Re: Gdańsk i...rzygacze 19.06.02, 12:29
                      lucy_z napisał(a):

                      > > Dziękuję, zdjęcia piękne, tego potrzebowałam:)))
                      > A rano "Trójmiasto" było popsute chyba?

                      Z samego rana weszłam bez problemów. Chyba że potem coś im zaczęło szwankować.
                      A gdzie podziewają się: Green, Zoppoter i Krzysiek. Może oni wiedzieliby o tym
                      więźniu. Bo okrutnie mnie to intryguje...

                      • lucy_z Re: Gdańsk i...rzygacze 19.06.02, 12:36
                        petelka napisał(a):


                        > Z samego rana weszłam bez problemów. Chyba że potem coś im zaczęło szwankować.
                        > A gdzie podziewają się: Green, Zoppoter i Krzysiek. Może oni wiedzieliby o tym
                        > więźniu. Bo okrutnie mnie to intryguje...

                        Ja już obszukałam, jest sporo o wojskach napoleońskich ale o więźniu nic nie
                        znalazłam. A teraz cały czas te zdjęcia oglądam. Parę obiektów mnie zaskoczyło,
                        mam zaległości:( Kasi potrzeba, żeby oprowadziła :)
                      • zoppoter Re: Gdańsk i...rzygacze 19.06.02, 12:37

                        > A gdzie podziewają się: Green, Zoppoter i Krzysiek. Może oni wiedzieliby o tym
                        > więźniu. Bo okrutnie mnie to intryguje...

                        Zoppoter jest, ale pojecia bladego nie ma, o co z tym więźniem...

                        • lucy_z Re: Gdańsk i...rzygacze 19.06.02, 12:41
                          zoppoter napisał(a):

                          >
                          > > A gdzie podziewają się: Green, Zoppoter i Krzysiek. Może oni wiedzieliby o
                          > tym
                          > > więźniu. Bo okrutnie mnie to intryguje...
                          >
                          > Zoppoter jest, ale pojecia bladego nie ma, o co z tym więźniem...
                          >
                          Zoppoterku:) Myślałyśmy, że zostałeś przygnieciony pracą na amen;)
                          A ja oglądam zdjęcia i tam jest" hotel chiński w Sopocie". Skąd ta nazwa???
                          Pytam tak z ciekawości, może wiesz?
                          • zoppoter Re: Gdańsk i...rzygacze 19.06.02, 12:50

                            > Zoppoterku:) Myślałyśmy, że zostałeś przygnieciony pracą na amen;)

                            To też...

                            > A ja oglądam zdjęcia i tam jest" hotel chiński w Sopocie". Skąd ta nazwa???
                            > Pytam tak z ciekawości, może wiesz?

                            Owszem. Łazienki Południowe w stanie prawie zrujnowanym odkupiła na pocz. lat 90-ych firma
                            Chińczyków u nas zamieszkałych, odremontowali zabytek, nieco rozbudowali w tym samym stylu, dodali
                            trochę elementów chińskiego wystroju i uruchomili jeden z droższych hoteli.

                            • iwa.ja skośni, ale chyba nie Chińczyki 20.06.02, 14:36
                              Tak się złożyło, że w 1992 r. maczałam ze dwa palce w sprawie. O ile mnie
                              pamiątka nie myli, zaangażowani byli w to Singapurczycy. Ci sami zresztą
                              budowali potem osiedle na warszawskich Szczęśliwicach. W wawie uczestniczyłam
                              nawet w jakimś przyjemnym skośnym garden party z karaoke, na którym większość
                              wieczoru spędziłam w towarzystwie śp. Ryszarda Pietruskiego (aktora, Kacpra
                              z "Czarnych Chmur"), bo jego żona - architekt robiła dla tych skośnych.
                              A poza tym przypomniało mi się, trochę nie na temat, ciekawe ich stwierdzenie.
                              Na moje pytanie, czy nie boją się wrzucić w szczęśliwickie błoto 100 mln
                              baksów, odpowiedzieli, że w razie czego będą ten szmal traktowali jako
                              inwestycję - bilet wstępu do przyszłego kraju członkowskiego UE (przepraszam,
                              jeszcze wtedy EWG)...
                        • Gość: Kasia Re: Gdańsk i...rzygacze IP: 213.77.19.* 21.06.02, 10:17
                          A ja dowiedziałam się, ze ten więzień to jednak 40 lat po wyroku siedział. I
                          ponoć to słowa samego prof. Rozenkranza. Muszę wierzyć na słowo, bo sprawdzić
                          nijak nie mam możliwości.
            • Gość: Krzysiek Re: Prawe miasto i czarownice IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 19.06.02, 20:51
              lucy_z napisała:

              > Oficjalny zakaz nie wykorzenił jednak wiary w moce piekielne. Koszaliński
              > historyk - Marian Czerner przypomniał w artykule "Czarostwo na Pomorzu" ostatni
              > wyrok wykonany na czarownicy. Działo się to na Półwyspie Helskim w roku 1836(!)

              A ściślej w Chałupach. Ofiarą była Krystyna Ceynowa, wdowa po rybaku, oskarżona o
              czarowstwo bo: "nie chodziła do kościoła, wrony siadały na jej kominie i zawsze
              dowiedziała się o wszystkim co sie o niej mówiło". Rzecz opisana w "Wietrze od
              morza" Żeromskiego i "Sprawie gminy Ceynowa" Wandy Brzeskiej.

              W Gdańsku i okolicy też sprawiano się z wiedźmami. Ot, w 1644 r. w Oliwie wykryto
              wśród wieśniaczek aż trzy. Po uprzedfnim "badaniu" i pławieniu
              wszystkie "litościwie ścięto", zwłoki spalono na stosie. Najmłodsza Anna (26 lat)
              obszernie opowiedziała na śledztwie o spotkaniach z diabłem o imieniu Szymon,
              który dostarczał jej czarnej maści do latania. Lot przez komin (cała wysmarowana,
              naga) odbywał sie 2 razy w roku, 1 maja i 24 czerwca, sabat był na Pachołku lub w
              pobliżu. Na miejscu uczta, honorowe miejsce zajmował sam szatan, potem tańce do
              rana.

              Ostatnia egzekucja czarownicy w samym Gdańsku miała miejsce w roku 1659. Była to
              staruszka (88 lat), mieszkanka Starego Miasta, niejaka Anna Krugers. Zawistni
              sąsiedzi pomówili ją o nasyłanie duchów i szkodzenie bydłu. Na torturach
              przyznała sie do współpracy z diabłem o imieniu Klaus, zapisała mu duszę w zamian
              za przygotowanie przytulnego kącika w piekle - gdzie będzie sie czuła jak w raju.
              Stos spłonął na Targu Drzewnym, kat okazał litość i przed podpaleniem podłożył
              starowince pod serce ładunek prochowy i w te sposób skrócił jej męki.

              Przesłuchujący w owych czasach działali podobnie (i równie skutecznie) jak
              późniejsi o kilka wieków ich koledzy z NKWD czy UB - wyłamywali kończyny,
              rozciągali, podtapiali, przypalali. Skala tortur była trochę ostrzejsza, np.
              pewnemu oskarżonemu ułożono na twarzy książki "czarnoksięskie", na nich woreczek
              cukru i wszystko podpalono. Stopiony cukier spływał do oczu...
              • Gość: lucy_z Re: Prawe miasto i czarownice IP: *.com / 192.168.0.* 19.06.02, 20:56
                Gość portalu: Krzysiek napisał(a):

                brrrrrrrrr:(((((
                Krzysiu, a nie wiesz czegoś bliższego o tym więźniu, o którym wspominała
                Kasia?????
                • Gość: Krzysiek Re: Prawe miasto i czarownice IP: *.brzezno.xlan.pl / 192.168.2.* 20.06.02, 07:18
                  Nic więcej o tym więźniu nie wiem...
            • Gość: Kasia Re: Prawe miasto i czarownice IP: 213.77.19.* 20.06.02, 14:40
              Strona doskonała, faktycznie o biednych czarownicach - i jest też o Ceynowinie.
              Jak zabobon i kołtuństwo potrafi długo istnieć, można dowiedzieć się ...
              współcześnie. Czego bardzo częto na wsiach (i wcale nie zapadłych!)
              doświadczałam sama. Dobrze, że nie ma stosów, bo pewnie parę razy udałoby mi
              się pójść z dymem. ;)
          • Gość: Kasia Re: Prawe miasto i czarownice IP: 213.77.19.* 20.06.02, 14:33
            No i wrócę do Archeologii prof Rozenkranza, bo nie opamiętam, żebym coś takiego
            znalazła, ale możeprzeoczyłam. Na pewno w XIX na POmorzu był wyrok na
            domniemaną czarownicę - na ciotkę Floriana Ceynowy. W Chałupach została
            utopiona, zaś jej córka zabita w domu. Oficjalnym pretekstem były czary, ale
            jak to bywa w życiu powód był zupełnie inny. O tym, bardzo ciekawie -
            Fenikowski w "Zapadłym Zamku".
            :)))
    • petelka Re: Sopot i strona www... 19.06.02, 13:08
      A widzieliście nową, oficjalną stronę Sopotu, za którą dostał on nagrodę? Oj
      czuję Lucy, że zaraz zatęsknisz za Sopotem.:)))
      www.sopot.pl/intgmservlets/WWW.Portal
      • lucy_z Re: Sopot i strona www... 19.06.02, 13:11
        petelka napisał(a):

        > A widzieliście nową, oficjalną stronę Sopotu, za którą dostał on nagrodę? Oj
        > czuję Lucy, że zaraz zatęsknisz za Sopotem.:)))
        > <a href="http://www.sopot.pl/intgmservlets/WWW.Portal"target="_blank">www.sopot
        > .pl/intgmservlets/WWW.Portal</a>

        :))))))
        Tęsknię, eh:(
        Muszę na jakiś czas Was opuścić ale wrócę ;)
        • Gość: Casey Re: Czary ,marrrry!!!!!!!! IP: *.proxy.aol.com 19.06.02, 21:51
          A to bylo w 20-tym wieku.

          Bedac chyba w wieku 3-ch lat, zobaczylem idaca w strone naszego domu kobiete o
          ktorej cala okolica mowila ze jest czarownica i jakie czary ludziom zadala.
          Wystraszony biegne do matki i juz zdaleka dre morde: mamo, mamo ja sie boje
          carownica idzie.
          Matka nie wierzyla w te historie ale dla uspokojenia mowi, no to sie
          przezegnaj. Ona lubi dzieci i nic ci nie zrobi.

          Jednak jak mozna dziwic sie prostym ludziom, jesli sam najwyzszy autorytet-
          "ksiadz" na jej pogrzebie nie poszedl przed trumna, tylko za a w swej przemowie
          nadmienil ze w oczach zmarlej zawsze palily sie ogniki:))))
          • Gość: dora jeszcze zielona brama i pruska baba IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 19.06.02, 23:57
            cytaty ze "wspomnień z odbudowy Głównego Miasta" -" elewacja zielonej Bramy
            jest niezwykle bogata, a rozrysować trzeba było każdy elemet zdobniczy. Rysunki
            robocze szły dosłownie w setki. A tu pospiech szalony, bo - zgodnie z ówczesna
            modą- uroczyste przekazanie obiektu odbyć się musiało z okazji jakiegoś święta
            juz nie pamiętam czy Rewolucji Październikowej, czy 22 Lipca. W kazdym razie
            przez ten pośpiech wieźbe dachową wykonano szybciej niz szczyty i teraz
            wychodzi ona ponad renesansową attykę".
            "Nie praktykowano wtedy odkrywania starych fundamentów celem sprawdzenia ich
            stanu i wytrzymałości. Zakładano widocznie, że jeśli na tych fundamentach stała
            kamieniczka do 1945 roku, to będzie stała także po odbudowie. I nie mylono się."
            Wprawdzie ten drugi cytat nie odnosi sie do Z.B. ale czy nie daje to do
            myślenia?
            Nie wiem czy dotarła do zainteresowanych wiadomość o pochodzeniu pruskiej baby
            stojącej przy Muzeum Archeologicznym ( z watku gdańscy bówcy)więc powtórzę:
            Mogowo, woj. olsztyńskie ( dawne). Dane z broszury wydanej przez KAW dla Muzeum
            Arch.

            • belissarius Re: jeszcze zielona brama i pruska baba 20.06.02, 07:39
              W tamtych pierwszych latach odbudowywano na lapu-capu, byle zaliczyc, ale tez
              byly to czasy kiedy haslem nadrzednym bylo "caly narod buduje swoja stolice", a
              w ramach tego cegla rozbiorkowa (takze z Gdanska) szla do W-wy. Mial ktos
              wowczas czas na badania archeologiczne? Watpie...
            • lucy_z Re: Dora 20.06.02, 10:26
              Gość portalu: dora napisał(a):

              > cytaty ze "wspomnień z odbudowy Głównego Miasta" -" elewacja zielonej Bramy
              > jest niezwykle bogata, a rozrysować trzeba było każdy elemet zdobniczy. Rysunki
              >
              > robocze szły dosłownie w setki. A tu pospiech szalony, bo - zgodnie z ówczesna
              > modą- uroczyste przekazanie obiektu odbyć się musiało z okazji jakiegoś święta
              > juz nie pamiętam czy Rewolucji Październikowej, czy 22 Lipca. W kazdym razie
              > przez ten pośpiech wieźbe dachową wykonano szybciej niz szczyty i teraz
              > wychodzi ona ponad renesansową attykę".
              > "Nie praktykowano wtedy odkrywania starych fundamentów celem sprawdzenia ich
              > stanu i wytrzymałości. Zakładano widocznie, że jeśli na tych fundamentach stała
              >
              > kamieniczka do 1945 roku, to będzie stała także po odbudowie. I nie mylono się.
              > "
              > Wprawdzie ten drugi cytat nie odnosi sie do Z.B. ale czy nie daje to do
              > myślenia?
              > Nie wiem czy dotarła do zainteresowanych wiadomość o pochodzeniu pruskiej baby
              > stojącej przy Muzeum Archeologicznym ( z watku gdańscy bówcy)więc powtórzę:
              > Mogowo, woj. olsztyńskie ( dawne). Dane z broszury wydanej przez KAW dla Muzeum
              >
              > Arch.
              >
              Dzięki Dora:) Ale się naszukałaś??? A o babie pruskiej nic nie było, nikt nie
              znalazł tak, że Twoje "odkrycie" jest pierwsze. Ja też szukałam w książkach i w
              internecie ale nie znalazłam.
            • petelka Re: pruska baba i 22 lipca 20.06.02, 11:15
              Cześć Dora! A ta miejscowość skąd pochodzi pruska baba to Mogowo czy Mrągowo?
              Bo szukałam Mogowa na mapie - bez rezultatu.
              A jak to się robiło na hura przed zbliżającym się świętem państwowym to
              doskonale pamiętam. Tak właśnie było z ulicą Marynarki Polskiej. Najpierw
              długo, długo wszystko stało rozgrzebane. Gdzieś tak na tydzień przed 22 lipca
              na placu budowy zawrzało. Ulicę oddano do użytku, z wielką pompą, w samo
              święto. Po czym...23 lipca zamknięto drogę, zaczęto zrywać asfalt i zaczynać od
              nowa.:)))
              • zoppoter Re: pruska baba i 22 lipca 20.06.02, 12:06
                petelka napisał(a):

                > Cześć Dora! A ta miejscowość skąd pochodzi pruska baba to Mogowo czy Mrągowo?
                > Bo szukałam Mogowa na mapie - bez rezultatu.

                Mrągowo zostało tak nazwane przez polskie władze po II Wojnie Światowej, nazwa pochodzi od nazwiska
                nauczyciela gdańskiego, z polskiej szkoły, Mrongowiusza (cholera wie, czemu przerobili "on" na "ą").
                Pierwotnie miasto nazywało sie Sensburg, a spolszczona wersja brzmiała Ządźbork.

                Podobnie ma się sprawa Kętrzyna (od Wojciecha Kętrzyńskiego, polskiego poety zamieszkałego niegdyś
                w Prusach Wschodnich), który powinien nazywać się Rastenburg/Rastembork.

                A Mogowo jest, ale koło Nasielska.

                I nie wiem, na ile przydatne będą te informacje w kontekście pruskiej baby.
                • zoppoter Nie tylko morska ale jeszcze ślepa pała ze mnie 20.06.02, 12:21

                  > I nie wiem, na ile przydatne będą te informacje w kontekście pruskiej baby.

                  Jakbym wcześniej dokładnie przeczytał wpis Dory, to wiedziałbym czy są przydatne... Przepraszam.
                  • petelka Re: Nie tylko morska ale jeszcze ślepa pała ze mnie 20.06.02, 12:33
                    :)))Że ślepa to rozumiem. Ale dlaczego morska???
                    • zoppoter Re: Nie tylko morska ale jeszcze ślepa pała ze mnie 20.06.02, 12:44
                      petelka napisał(a):

                      > :)))Że ślepa to rozumiem. Ale dlaczego morska???

                      A gdzie mieszkamy?
            • Gość: Kasia Re: jeszcze zielona brama i pruska baba IP: 213.77.19.* 21.06.02, 10:24
              Za pruską babę dziękuję, teraz już nie będę musiała główkować. A do
              archeologicznego po prostu pójdę i poszukam czegoś o babach. :))
              • Gość: dora dora do kasi i nie tylko... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 22.06.02, 15:16
                jest taka ksiązka (dwa tomy) "Wspomnienia z odbudowy Głównego Miasta"
                zawierająca mnóstwo szczegółów dotyczących tego jak Gdańsk powstawał z gruzów,
                dzięki komu albo przez kogo nasze miasto jest jakie jest. Myślę, że dla Ciebie
                byłaby chyba pomocna i interesująca, zreszta dla innych "rzygaczy" także.
                Naprawdę polecam.
                • Gość: Kasia Re: dora do kasi i nie tylko... IP: 213.77.19.* 22.06.02, 17:29
                  Dora, dziękuje za przypomnienie :))) Wiesz, rzuciłam ją w kąt, bo wróciłam do
                  historii. Chyba ją znowu wyjmę z dolnej półki, zważywszy że takie rzeczy warto
                  zagranicznym gościom opowiadać, żeby sobie uzmysłowili, co i jak zostało
                  odbudowane. Polacy także nie zawsze zdają sobie sprawę z ogromu pracy włożónej
                  w Gdańsku. :)
                  • iwa.ja Re: dora do kasi i nie tylko... 22.06.02, 23:55
                    Dajcie jakieś dokładniejsze dane na temat tej książki, pliz.
                    • belissarius Re: dora do kasi i nie tylko... 23.06.02, 05:55
                      Była ta książka w bibliotece mojej ś.p. Mamy, ale Mama miała jedną wadę � lubiła pożyczać książki i
                      zapominać komu pożyczyła. W ten sposób ta (jak i inne) książka zniknęła, ale pamiętam, że była
                      skrabnicą wiedzy o odbudowie. Podobnie jak albumowe wydanie czegoś z architekturą i Gdańskiem
                      w tytule. Niestety, nie pamiętam (lata 70. z całą pewnością)...
                    • Gość: Kasia Re: dora do kasi i nie tylko... IP: 213.77.19.* 23.06.02, 11:32
                      Wspomnienia z Odbudowy Gdańska, pod redakcją Izabelli Trojanowskiej. 2 tomy.
                      Trudno dostać, czasem widuję tom drugi. :)
                      • iwa.ja Re: dora do kasi i nie tylko... 23.06.02, 11:42
                        Dziękuję!!!! Rozumiem, że to nie ta idiotka z Klanu...?
                        • Gość: dora Re: dora do kasi i nie tylko... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 23.06.02, 14:36
                          pierwszy tom był wydany przez wydawnictwo Morskie w 1978 r. w nakładzie 2000
                          egzemplarzy, jeżeli chodzi o ścisłość to drugi tom zredagowała Izabella
                          Greczanik-Filipp, ale inicjatorka była Izabella Trojanowska. Wyobraźcie sobie,
                          że mnóstwo egzemplarzy pierwszego tomu tej ksiązki ułożono w sterty na
                          podłodze w siedzibie wydawnictwa na Szerokiej (to był początek lat 80-ych)
                          Były lekko podniszczone, prawdopodobnie uległy zalaniu w jakimś przepastnym
                          magazynie. Ale w księgarniach nie widziałam tego wydania.
                          • belissarius Re: dora do kasi i nie tylko... 24.06.02, 02:44
                            Nie nie, to nie to. Ja mówię o jednotomowej pracy oprawnej w beżowe płótno formatu in quatro. Było
                            to wydanie jubileuszowe (XX lub XXV lecie odbudowy) na dobrym papierze i z licznymi ilustracjami
                            (zdjęcia, reprodukcje starych grafik, liczne plany przyziemia gdańskich kościołów, ratuszy, młynów itd.
                            Autorami byli bodajże architekci. Nikomu się nie kojarzy?
                            • Gość: Kasia Kto wie ??? IP: 213.77.19.* 24.06.02, 07:48
                              Ja wiem, kto może wiedzieć - Green, ale On się coś nie odzywa ostatnio.
                              A nie była to praca Stankiewicza?
                            • Gość: dora Re: dora do kasi i nie tylko... IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 24.06.02, 17:31
                              belissarius napisał(a):

                              > Nie nie, to nie to. Ja mówię o jednotomowej pracy oprawnej w beżowe płótno form
                              > atu in quatro. Było
                              > to wydanie jubileuszowe (XX lub XXV lecie odbudowy) na dobrym papierze i z licz
                              > nymi ilustracjami
                              > (zdjęcia, reprodukcje starych grafik, liczne plany przyziemia gdańskich kościoł
                              > ów, ratuszy, młynów itd.
                              > Autorami byli bodajże architekci. Nikomu się nie kojarzy?
                              Toteż ja nie o tym, to dotyczyło wczesniej wspomnianych "wspomnień z odudowy
                              Głównego Miasta", a swoją droga to tego jubileuszowego wydania chyba nie
                              widziałam. Jest tez takie albumowe wdawnictwo Ossolineum z 1985r. "Gdańsk w
                              dawnych rycinach", bardzo smakowite.

                              • belissarius Re: dora do kasi i nie tylko... 25.06.02, 07:14
                                Szkoda, chyba nie dojdziemy do tego, a mnie pamięci zabrakło. Będę w sobotę rozmawiać z Ojcem,
                                który kończy wprawdzie 91 lat, ale jest bardzo sprawny umysłowo (właśnie wydaje kolejną książkę),
                                więc zapytam. Może będzie pamiętał... :))))))))))) Ja za młody, ja mam prawo do sklerozy...
                                • petelka Re: dora do kasi i nie tylko... 25.06.02, 08:26
                                  Piotrze, jeszcze wypytam pewną osboę, która wie, pamięta i ma prawie wszystko...
                                  Pozdrowienia
                                  Petelka
                                  • belissarius Re: dora do kasi i nie tylko... 26.06.02, 07:24
                                    Pętelko, całusy! Piotr :))))))))))))))
    • Gość: Green Re: Prawe miasto IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 10:28
      No jestem. Mojemu pracodawcy wydaje się, że praca obnośna jest lepsza od
      stacjonarnej - to jeżdżę jak głupi...
      No i mi jeden wątek właściwie przepadł - bo już chyba czas na nowy...
      to czekam na nowy.
      • petelka Re: Prawe miasto 26.06.02, 10:36
        Gość portalu: Green napisał(a):

        > No jestem. Mojemu pracodawcy wydaje się, że praca obnośna jest lepsza od
        > stacjonarnej - to jeżdżę jak głupi...
        > No i mi jeden wątek właściwie przepadł - bo już chyba czas na nowy...
        > to czekam na nowy.

        Witaj Green! A już chciałam publicznie pytać, czy ktoś nie wie co się z Tobą
        dzieje.:)))
        A na tym wątku to chyba jeszcze można pociągnąć - toż dopiero pięćdziesiąt i parę
        postów.
        Gdzieś tutaj przed chwilą widziałam Kasię. Mam nadzieję, że jeszcze nie uciekła...
        Pozdrówka
        petelka

        • Gość: Green Scinanie kani IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 11:06
          Ja już nie kontaktuję przez tą pracę :)
          wydawało mi się że 90 :)
          Byłem w niedzielę na Ścinaniu kani w Chmielnie - makabra...
          • iwa.ja Re: Scinanie kani 26.06.02, 11:11
            O czym Ty mówisz, Green?!!! To o grzybach czy może jakiś szyfr?
          • zoppoter Re: Scinanie kani 26.06.02, 11:11
            Gość portalu: Green napisał(a):

            > Ja już nie kontaktuję przez tą pracę :)
            > wydawało mi się że 90 :)
            > Byłem w niedzielę na Ścinaniu kani w Chmielnie - makabra...

            Domyslam się, że nie mówisz o takim smacznym grzybku podobnym do muchomorków...
            • Gość: Green Guzik! IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 11:20
              Scinanie kani to stary pogański zwyczaj praktykowany do dzisiaj (do niedzieli,
              ściśle rzecz ujmując) na Kaszubach. Oryginalnie polegał na złapaniu ptaka pt.
              kania, związaniu go, wypowiedzeniu nad nim wszystkich lokalnych win i kłopotów,
              a następnie ucięciu mu łba lub zakłuciu nożami (przy czym należało zadbać o to
              by krew ptaka opryskała wszystkie panny - bo to bardzo dobrze wróżyło)
              • zoppoter Re: Guzik! 26.06.02, 11:29
                Gość portalu: Green napisał(a):

                > Scinanie kani to stary pogański zwyczaj praktykowany do dzisiaj (do niedzieli,
                > ściśle rzecz ujmując) na Kaszubach. Oryginalnie polegał na złapaniu ptaka pt.
                > kania, związaniu go, wypowiedzeniu nad nim wszystkich lokalnych win i kłopotów,
                >
                > a następnie ucięciu mu łba lub zakłuciu nożami (przy czym należało zadbać o to
                > by krew ptaka opryskała wszystkie panny - bo to bardzo dobrze wróżyło)

                No tak. Coś mi się podobnego o uszy obiło. Ale to pocieszające, że kanie jeszcze lataja po lasach, skoro
                było co złapać...
                • Gość: Green Re: Guzik! IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 12:18
                  No nie sądzisz chyba że żywego ptaka i to jeszcze pod ochroną zamordowali :))
                  • zoppoter Re: Guzik! 26.06.02, 12:24
                    Gość portalu: Green napisał(a):

                    > No nie sądzisz chyba że żywego ptaka i to jeszcze pod ochroną zamordowali :))

                    Zdaje się, że coś podobnego własnie opisałeś...
                    • petelka Re: Guzik! 26.06.02, 12:26
                      No dobrze, ale jeżeli to nie był żywy ptak, to dlaczego makabra???
          • lucy_z Re: Scinanie kani 26.06.02, 11:18
            Gość portalu: Green napisał(a):

            > Ja już nie kontaktuję przez tą pracę :)
            > wydawało mi się że 90 :)
            > Byłem w niedzielę na Ścinaniu kani w Chmielnie - makabra...

            Green:) Witaj:)
            A co to za ścinanie kani????? Ja znam tylko grzyby - kanie, bardzo smaczne;)
            • iwa.ja Re: Scinanie kani 26.06.02, 11:43
              Brrrr. Nie słyszałam wcześniej o tym. Dzięki za naukę. Szkoda, że to takie smutne. A gdzie na
              Kaszubach, tak w ogóle?
              • zoppoter Re: Scinanie kani 26.06.02, 11:56
                iwa.ja napisał(a):

                > Brrrr. Nie słyszałam wcześniej o tym. Dzięki za naukę. Szkoda, że to takie smut
                > ne. A gdzie na
                > Kaszubach, tak w ogóle?

                No toć pisał, że Chmielno. Centrum ceramiki opodal Kartuz.
                • iwa.ja Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:04
                  Ale ja nie pytałam, gdzie był Green. Pytałam, czy te biedne kanie tną po całych Kaszubach. Bo u mnie
                  w Kościerzynie się z tym nie spotkałam. Fakt, ze od bardzo dawna nie miałam okazji, żeby spotykać
                  się z czymkolwiek i kimkolwiek w Kościerzynie.... Ale skoro to pogański zwyczaj?...
                  • Gość: Green Re: Scinanie kani IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 12:19
                    No właśnie to było w tym rzeczonym Chmielnie.
                    A co z tego, ze to pogański zwyczaj - pokaż mi jakiś niepogański!
                    • petelka Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:23
                      Być nie byłam, ale czytałam o tym zwyczaju. Ale również czytałam, że obecnie to
                      ścinanie to już raczej symboliczne na niby-kani. A więc Green, jak to było w
                      tym przypadku? Żywej kani łeb oberżnęliście???
                      • petelka Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:24
                        Nie zauważyłam, że Green już odpowiedział na moją wątpliwość, sorry.:)))
                      • Gość: Green Re: Scinanie kani IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 12:27
                        Nie -ście, :) tylko miejscowa ludność...
                        Na szczęście była to kukła kani do złudzenia przypominająca gęś - co wyraźnie
                        wskazuje, że zanim zaczęto używać p.o. kani w postaci kukły w użyciu bywała
                        jeszcze żywa gęś.
                        • zoppoter Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:29
                          Gość portalu: Green napisał(a):

                          > Nie -ście, :) tylko miejscowa ludność...
                          > Na szczęście była to kukła kani do złudzenia przypominająca gęś - co wyraźnie
                          > wskazuje, że zanim zaczęto używać p.o. kani w postaci kukły w użyciu bywała
                          > jeszcze żywa gęś.

                          No, z zarżniętej gęsi to przynajmniej jakiś pozytek jest. A może ktos wie jak kania smakuje?
                          • petelka Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:32
                            zoppoter napisał(a):

                            A może ktos wie jak kania smakuje?

                            Wspaniale! Tak obtoczyć w rozbełtanym jajeczku, potem w bułce tartej i smażyć
                            koniecznie na masełku. Mniam, mniam, ślinka cieknie....
                            Ooops, ale ja chyba kanie pomyliłam.:)))))
                          • iwa.ja Re: Scinanie kani 26.06.02, 12:33
                            Był kiedyś I sekretarz o takim nazwisku... Hmmm, nie widziałeś go ostatnio w Chmielnie, Green?
                            • Gość: Green Re: Scinanie kani IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 12:56
                              No nie było... ale zastanawiałem się słuchając jak zarzucają kani, że drogi do
                              d..., że emerytury za niskie, że złodziejstwo w okolicy... jak też ten obrzęd
                              wyglądał kiedy Stanisław Kania był I Sekretarzem KC ś.p. PZPR...
                              • Gość: ARTUR Re: Ściemnianie Kani IP: 212.244.184.* 26.06.02, 13:13
                                Gadanie Kani jest do bani. Niech wie Kania, że Polka Europę dogania. Kto zgani
                                Kanie za jego narzekanie? Niech Kania brakiem pamięci się nie zasłania i
                                wspomni czasy, kiedy w sklepach nie było kiełbasy. Kto prym wodził w PZPR, kto
                                za nos wodził Polaków. Czyż nie szanowny tow. Kania i paru jego chłopaków?
                                • Gość: les1 Re: Ściemnianie Kani IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 26.06.02, 23:29
                                  Przynajmniej byl tylko jeden Kania i tylko paru chlopaczkow....
                                  Za to teraz mamy bardzo, bardzo wielu twoich patronow z ich zapyzialymi,
                                  falszywymi gebami i kielbaskowatymi paluszkami...zdolnymi tylko do liczenia
                                  mamony i innych... "spraw".
                                  • Gość: ARTUR Re: Ściemnianie Les1a IP: 212.244.184.* 27.06.02, 08:32
                                    Gość portalu: les1 napisał(a):
                                    > Przynajmniej byl tylko jeden Kania i tylko paru chlopaczkow....

                                    Bełkoczesz. No proszę, nie wiedziałem, że sympatyzujesz z komuchami. Jeśli o mnie
                                    chodzi, to z przyjemnością poczęstowałbym ich palem.

                                    > Za to teraz mamy bardzo, bardzo wielu twoich patronow z ich zapyzialymi,
                                    > falszywymi gebami i kielbaskowatymi paluszkami...zdolnymi tylko do liczenia
                                    > mamony i innych... "spraw".

                                    A kim są ci moi patroni? Jak myślisz?
                                    • Gość: les1 Re: Ściemnianie Les1a IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 27.06.02, 22:49
                                      Oczywiscie ze belkocze....czystej mowy to bys nie zrozumial...slimaczku...
    • petelka Re: gdańskie tradycje 26.06.02, 14:03
      A ta kaszubska kania nasunęła mi na myśl pytanie: znacie jakieś typowo gdańskie
      tradycje? Bo mi się tylko Jarmark św. Dominika kojarzy...
      • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 14:13
        Ja kiedyś słyszałem o jakimś "Nebeltagu" - gdzieś na jesieni... ale nic więcej
        nie wiem po za tym, że był obchodzony właśnie w Gdańsku
      • zoppoter Re: gdańskie tradycje 26.06.02, 14:15
        petelka napisał(a):

        > A ta kaszubska kania nasunęła mi na myśl pytanie: znacie jakieś typowo gdańskie
        >
        > tradycje? Bo mi się tylko Jarmark św. Dominika kojarzy...

        Tutki ze słodyczami dla dzieci idących do pierwszej klasy. Podobno gdzieś można takie teraz kupić...
        • petelka Re: gdańskie tradycje 26.06.02, 14:22
          zoppoter napisał(a):

          > Tutki ze słodyczami dla dzieci idących do pierwszej klasy. Podobno gdzieś można
          > takie teraz kupić...

          ???A co z tymi tutkami, bo mi się nic nie kojarzy...

          • zoppoter Re: gdańskie tradycje 26.06.02, 14:37
            dzieci idące pierwszy raz do szkoły dostawały takie wielkie tutki z cukierkami, żeby im słodko szła
            nauka. Ta tradycja odeszła z Gdańska razem z gdańszczanami w 1945 roku, ale podobno któryś
            sklep ze słodyczami w Gdańsku od niedawan oferuje podobne tutki...
            • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 26.06.02, 14:44
              I pięknie - ta tradycja jest warta przywrócenia - jak większość
              • lucy_z Re: gdańskie tradycje 26.06.02, 19:27
                Gość portalu: Green napisał(a):

                > I pięknie - ta tradycja jest warta przywrócenia - jak większość

                A to, że na Kaszubach zażywają tabaki??? Ciekawa jestem czy gdzieś jeszcze???
                I jeszcze coś kiedyś czytałam, że był zakaz!!! Ale kto by takiego zażywającego
                upilnował;)))
                • belissarius Re: gdańskie tradycje 27.06.02, 07:02
                  Zażywanie tabaki przepadło z chwilą pojawienia się masowej produkcji papierosów, aczkolwiek mój
                  ś.p. dziadek lubił sobie kichnąć i ja też raz lub dwa próbowałem, ale bez większego zachwytu. W
                  "Panu Tadeuszu" o tabace sporo, bo też na przełomie wieków XVIII i XIX był to erzatz tytuniu. Mniej
                  szkodliwy (ba, nawet twierdzono, że leczniczy!), a nikotyny przez mocno ukrwioną śluzówkę dawał
                  organizmowi więcej niż fajka lub drogi "cygar".
                  W Ameryce jeszcze dziś można kupić okrągłe pudełeczka z tabaką, ale tu bardziej popularne było
                  zawsze (i jest w niektórych środowiskach, głównie na preriach Dalekiego Zachodu i wśród graczy w
                  base balla) żucie tytoniu i strzykanie gęstą, brunatną śliną pod nogi przeciwników. Fuj!!!!!!!!
                  • petelka Re: kaszubskie tradycje 27.06.02, 09:08
                    Z kaszubskich tradycji bardzo podoba mi się łódkowe pielgrzymowanie rybaków
                    przez zatokę pucką. To tak gdzieś w tych dniach, ale uciekło mi czy już było
                    czy dopiero będzie.
                    • iwa.ja Re: kaszubskie tradycje 27.06.02, 09:36
                      Pętelka, przeczytaj:
                      www.miasto.puck.pl/imprezy/index.php
                      Napisali, że czerwiec, a więc pewnie już było. Ja sobie kiedyś z tej strony ściągnęłam tapetę. Włączam komputer i
                      mam Puck od morza. Od razu świat robi się piękniejszy!
                      • petelka Re: mój ulubiony Puck 27.06.02, 09:40
                        Dzięki Iwa.:) To łódkowe pielgrzymowanie odbywa się przy okazji Dni Morza,
                        czyli ok. 24-26 czerwca. W zeszłym roku (a może to już dwa lata temu?) byłam,
                        ale w tym gdzieś mi uciekło i nawet nic na ten temat nie widziałam w prasie czy
                        TV.
                  • zoppoter Tabaka żyje! 27.06.02, 09:15
                    belissarius napisał(a):

                    > Zażywanie tabaki przepadło z chwilą pojawienia się masowej produkcji papierosów
                    > , aczkolwiek mój
                    > ś.p. dziadek lubił sobie kichnąć i ja też raz lub dwa próbowałem, ale bez więks
                    > zego zachwytu.

                    Nic nie przepadło. Tabaka ma się na Kaszubach całkiem dobrze. A zwyczaj się rozszerza, czego ja sam
                    jestem żywym dowodem, nauczyłem się tego od prawdziwego Kaszuba(y). Kaszubi produkują też tabakę
                    na własny użytek, celebrują cały ceremoniał jej zażywania (nie wolno kichnąć!). Zwyczajowo osoby
                    zażywające tabaki nie palą papierosów. Tabake zażywają kszubscy księża przed wygłoszeniem kazania.
                    W kioskach (niektórych niestety) tabakę można kupić, aroamtyzowaną albo naturalną. Co ciekawe
                    pochodzi ona z importu, głównie z Niemiec.
                    • iwa.ja Re: Tabaka żyje! 27.06.02, 09:38
                      Knepie, ale baby też zażywają! Sama widziałam (nie próbowałam).
      • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:11
        No to jest w sumie skandal, że żadnej typowo gdańskiej tradycji nie udało nam
        się wymienić. To trzeba naprawić. Ja osobiście zobowiązuję się do przesłuchania
        na tę okoliczność mojej osobistej babci - jak tylko się w Heimacie łaskawie
        zjawi.
        • petelka Re: gdańskie tradycje 27.06.02, 10:14
          A jeszcze większy skandal, że w mieście leżącym nad morzem i niegdyś nieżle
          żyjącym z tego morza nie ma jakichś tradycji związanych właśnie z morzem.:((((
          • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:22
            Bo się wszystko popieprzyło ostatnio...
            • zoppoter Re: gdańskie tradycje 27.06.02, 10:40
              Gość portalu: Green napisał(a):

              > Bo się wszystko popieprzyło ostatnio...

              Ostatnio, to znaczy od 1945 roku. Ludność napływowa nie pochodziła z morskich stron, Główne miasto
              owszem częsciowo odbudowano (za co chwała) ale Motława przestała byc środkiem miasta. Mosty już
              nie były zwodzone, zabudowa Długiego Pobrzeża raczej szczątkowa aż do lat 90-ych, a na południe od
              Bramy Zielonej nadal nie ma nic, Wyspę Spichrzów sobie sami zobaczcie, Stągiewna i cały ten rejon
              praktycznie zdziczał w betonie, dopiero ostatnio powstała południowa staroswiecka pierzeja Stągiewnej,
              Targ Rybny został parkingiem...
              A centrum miasta jest we Wrzeszczu, który po odbudowie wygląda jak MDM albo Nowa Huta.
              Jednak wbrew Tobie Green uważam, że Gdańsk się w 1945 roku skończył, może nie całkiem, ale w
              dziedzinie "morskości" na pewno.
              • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:44
                No i tu się nie zgadzamy :) i bardzo dobrze...
                możemy ten okres ('45-'90) potraktować jako rekonwalescencję po tragicznym
                wypadku - jeszcze parę operacji kosmetycznych - więcej maniaków takich jak P.T.
                Rzygacze i wszystko wróci do normy
                • zoppoter Re: gdańskie tradycje 27.06.02, 10:52
                  Gość portalu: Green napisał(a):

                  > No i tu się nie zgadzamy :) i bardzo dobrze...
                  > możemy ten okres ('45-'90) potraktować jako rekonwalescencję po tragicznym
                  > wypadku - jeszcze parę operacji kosmetycznych - więcej maniaków takich jak P.T.
                  >
                  > Rzygacze i wszystko wróci do normy

                  A co z okresem po 1990 roku...?
                  Oczywiście, że nastąpiło wiele pozytywnych zmian, ale nie w kierunku "umorskowienia" Gdańska.
                  Najlepszym przykładem jest słynna marina, o której słyszę od 12 lat, a która nie powstała i nie widać
                  perspektyw, żeby miała powstać.
                  A maniacy czytający "30 Dni" i pisujący na forum to żadna siła. Wspomniany priodyk ma takie małe
                  wzięcie, że z miesięcznika stał sie dwumiesięcznikiem a i taki cykl nie jest dotrzymywany...
                  Współcześni gdańszczanie, potomkowie przybyszów z całej przedwojennej Polski tak, jak owi przybysze
                  nadal w morzu widzą najwyżej miejsce do kąpieli po dłuzszym lezakowaniu na plaży...
                  • Gość: Green Re: gdańskie tradycje IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:54
                    Zaraz - nie ma mariny? a co to jest to za Ołowianką?
                    • zoppoter Re: gdańskie tradycje 27.06.02, 10:56
                      Gość portalu: Green napisał(a):

                      > Zaraz - nie ma mariny? a co to jest to za Ołowianką?

                      Ja myslałem, ze marina to ruchliwy port jachtowy z całą infrastrukturą, zapleczem
                      gastronomiczno-hotelowym, z mnóstwem kręcących się żeglarzy i oglądaczy.
                      A tam jest pięknie wybrukowane nabrzeże i na tym koniec. Nadmiernego ruchu to tam chyba też nie ma...
                      • Gość: Green Marina IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:58
                        No spokojnie ! nie od razu Charków zbudowano!
                        • zoppoter Re: Marina 27.06.02, 11:06
                          Mam nadzieję, ze masz rację.
                          Natmiast istniejące do 1945 roku w Gdańsku niezliczone firmy handlowe, uprawiające morski
                          międzynarodowy handel odeszły z Gdańsk razem ze swoimi siedzibami, czyli spichrzami. Podobnie
                          jak mali armatorzy, zarówno morscy jak śródlądowi...
                          • Gość: Green Re: Marina IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 11:10
                            No i to jest smutne... w ogóle jakby były pieniądze... ale nie ma... i nie
                            będzie
                            może jak nas Unia wchłonie
                            • zoppoter Re: Marina 27.06.02, 11:31
                              Gość portalu: Green napisał(a):

                              > No i to jest smutne... w ogóle jakby były pieniądze... ale nie ma... i nie
                              > będzie

                              Ale są. Prywatni inwestorzy ładują forse w różne przedsięwzięcia w branżach typu handel detaliczny,
                              przemysł chemiczny i petrochemiczny, nawt ransport, ale lądowy...
                              Ale inwestycje w transport morski czy choćby w turystykę jakos się nie rozwijają...

                              > może jak nas Unia wchłonie

                              Przede wszystkim tutejsi ludzie mający forse muszą wreszcie zauważyć, ża Gdańsk jest nad morzem. I to
                              niezależnie od UE.
                              • Gość: Green Re: Marina IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 11:33
                                No ale idzie coś w dobrym kierunku - powoli ale idzie - a to protomarina - a to
                                nowy pomost zwany "molo"...
                                • petelka Re: ale tylko 27.06.02, 11:37
                                  Gość portalu: Green napisał(a):

                                  > No ale idzie coś w dobrym kierunku - powoli ale idzie - a to protomarina - a to
                                  >
                                  > nowy pomost zwany "molo"...

                                  Green, idzie w dobrym kierunku, ale tylko w zakresie, nazwijmy to turystycznym.
                                  Jeżeli chodzi natomiast o wykorzystanie lokalizacji nad morzem w szerszym
                                  zakresie gospodarczym (porty, stocznie, żegluga handlowa), to już nawet nie idzie
                                  to tyłu, bo nie ma co iść.:(((

                                  • zoppoter Re: ale tylko 27.06.02, 11:55

                                    >
                                    > Green, idzie w dobrym kierunku, ale tylko w zakresie, nazwijmy to turystycznym.
                                    >
                                    > Jeżeli chodzi natomiast o wykorzystanie lokalizacji nad morzem w szerszym
                                    > zakresie gospodarczym (porty, stocznie, żegluga handlowa), to już nawet nie idz
                                    > ie
                                    > to tyłu, bo nie ma co iść.:(((
                                    >

                                    We współczesnym świecie Gdańsk mógłby być najwyzej lokalnym portem. I nawet jako lokalny port
                                    mógłby być portem istotnym w rejonie Bałtyku. Ale jest parę powodów do pesymizmu.
                                    Na przykład Urząd Celny, któy bardzo się stara, żeby strumień towarów nie był zbyt szeroki ani szybki.
                                    Przepisy pozostawiające decyzję urzędnikowi ZAWSZE są wykorzystane przeciw
                                    importerom/eksporterom/przewoźnikom. Oczywiście łapówka skłania urzędników do diametralnej zmiany
                                    decyzji i to w majestacie prawa. Obstrukcja celników ma pewien sens. Otóż zbyt szybki i obszerny
                                    strumień ładunków nie ma możliwosći przemieszczania się z powodu braku infrastruktury drogowej na
                                    zapleczu. Infrastruktura kolejowa jest i zarasta chwastami, bo kolej nie zauwazyła, że czasy monopolu się
                                    skończyły, a dotacje nie spływają juz automatycznie jak niegdyś.
                                    NIe bez znaczenia jest też fakt, że porty w Gdańsku i Gdyni zamiast nawzajem się uzupełniać
                                    (specjalizując się w poszczególnych rodzajach przełądunków) próbują ze sobą konkurowac...
                                    • petelka Re: ale tylko 27.06.02, 12:11
                                      Zoppoterku, oj znam te bolączki, znam. A do pesymistycznych przesłanek dorzucę
                                      jeszcze operacje przeprowadzane na żywym organizmie, tj. na naszej gospodarce
                                      morskiej poprzez kolejne władze, niezbyt zorientowane w tej dziedzinie. Oj,
                                      przydałby się współczesny odpowiednik Kwiatkowskiego.
                                      Ale to już temat na zupełnie inny wątek
                                      Pozdrówka
                                      Petelka
                                      • zoppoter Re: ale tylko 27.06.02, 12:18
                                        petelka napisał(a):

                                        > Zoppoterku, oj znam te bolączki, znam. A do pesymistycznych przesłanek dorzucę
                                        > jeszcze operacje przeprowadzane na żywym organizmie, tj. na naszej gospodarce
                                        > morskiej poprzez kolejne władze, niezbyt zorientowane w tej dziedzinie. Oj,
                                        > przydałby się współczesny odpowiednik Kwiatkowskiego.
                                        > Ale to już temat na zupełnie inny wątek
                                        > Pozdrówka

                                        Ja wiem, czy Kwiatkowskiego... Jego czasy to czasy silnego interwencjonizmu państwowego,
                                        państwowych przedsiębiorstw (patrz COP). To nie zdaje egzaminu. Przecież oba nasze porty należą do
                                        państwa... Oczywiście są samodzielnymi przedsiębiorstwami, ale państwowymi, a rządzą nimi ludzie z
                                        nadania władz. I taki ludź z nadania w porcie gdańskim planuje budowę terminalu kontenerowego nie
                                        zauważając, że 20 km od niego jest funkcjonujący terminal z dojazdem dla samochodów i dla kolei a
                                        mimo to nie wykorzystującym pełnych mocy...



                                        • Gość: Green Re: ale tylko IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 12:33
                                          No i to jest właśnie główny problem - bo władze przedsiębiorstw zamiast o nie
                                          dbać dbają o siebie, o to jak jaknajwiecej wyszarpnąć zanim sie sponsorzy w
                                          Warszawie nie zmienią
                                      • Gość: Green Re: ale tylko IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 12:30
                                        "Zoppoterku" :)))) śliczne :)))) może "Zoppoterchen"?
                                        • zoppoter Hi hi hi 27.06.02, 12:33
                                          Gość portalu: Green napisał(a):

                                          > "Zoppoterku" :)))) śliczne :)))) może "Zoppoterchen"?

                                          Trza se zasłużyć na takie pieszczoty, hi hi hi
                                          • petelka Re: Hi hi hi 27.06.02, 12:38
                                            zoppoter napisał(a):

                                            > Gość portalu: Green napisał(a):
                                            >
                                            > > "Zoppoterku" :)))) śliczne :)))) może "Zoppoterchen"?
                                            >
                                            > Trza se zasłużyć na takie pieszczoty, hi hi hi

                                            A jak by brzmiało: Greenku???
                                            :)))))
                                            ps. do Zoppotera: a na ten terminal kontenerowy to i tak Ci odpowiem, ale trochę
                                            później...

                                    • Gość: Green Re: ale tylko IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 12:13
                                      o jeju! kryzys jest i tyle - i świat się zmienia - Gdańsk robił Polsce - jako
                                      mniej lub bardziej Wolne Miasto - takie numery, że Polska sobie inne porty
                                      pobudowała...
                                      A w ogóle to jest czas przejściowy i jeszcze długo będzie
                                    • petelka Re: ale tylko 27.06.02, 12:18
                                      zoppoter napisał(a):

                                      Obstrukcja celników ma pewien sens. Otóż zbyt
                                      > szybki i obszerny
                                      > strumień ładunków nie ma możliwosći przemieszczania się z powodu braku infrastr
                                      > uktury drogowej na
                                      > zapleczu. Infrastruktura kolejowa jest i zarasta chwastami, bo kolej nie zauwaz
                                      > yła, że czasy monopolu się
                                      > skończyły, a dotacje nie spływają juz automatycznie jak niegdyś.

                                      A to już tylko komentarz do Twojej wypowiedzi:
                                      wyborcza.gazeta.pl/info/artykul.jsp?xx=900839&dzial=0115
        • zoppoter Sowizdrzał. 27.06.02, 10:22
          • Gość: Green Eulenspiegel. IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:24
            I co z tym Sowizdrzałem?
          • zoppoter Re: Sowizdrzał. 27.06.02, 10:25
            W Dworze Artusa stoi sobie piec.Na piecu są kafelki z rozmaitymi obrazkami. Na środkowym jest
            wypiety gołym tyłkiem Dyl Sowizdrzał. Ponoć gdańscy bówcy nakłaniali nieswiadomych niczego
            przybyszów do próby objęcia pieca ramionami. Próby musiały sie kończyć i kończyły się ucałowaniem
            sowizdrzalskiej dupy co miało wzbudzać wesołość miejscowych widzów.
            • zoppoter Artushof wieder 27.06.02, 10:27
              A przy szczególnych okazjach na rozpoczęcie uroczystości strzelała armata na wiszącym modelu
              żaglowca w Sali Dworu Artusa.
              • Gość: Green Re: Artushof wieder IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:30
                Byłem na takiej uroczystości - jakieś 5 lat temu - coś dla vipów czy innych
                mórd... i jak gwizdneli z tego żaglowca to myślałem że ogłuchnę :) ale efekt
                niesamowity
                • zoppoter Re: Artushof wieder 27.06.02, 10:32
                  Gość portalu: Green napisał(a):

                  > Byłem na takiej uroczystości - jakieś 5 lat temu - coś dla vipów czy innych
                  > mórd... i jak gwizdneli z tego żaglowca to myślałem że ogłuchnę :) ale efekt
                  > niesamowity

                  Ciekawym, czysmy wtedy nie stali obok siebie, hi hi hi. To było w 1997 roku, miało jakiś związek z
                  millenium miasta. W lipcu jakoś tak, albo w sierpniu.
                  • Gość: Grenn Re: Artushof wieder IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:40
                    To było przed mielenium - 96 rok mógł być
                    • zoppoter Re: Artushof wieder 27.06.02, 10:43
                      No tośmy nie stali obok siebie. Ja to widziałem w 1997 roku jak bum cyk cyk.
                      • Gość: Green Re: Artushof wieder IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:47
                        A odpalał działko pan w kretyńskim niebiesko-pomarańczowym stroju a la gwardia
                        papieska?
                        • zoppoter Re: Artushof wieder 27.06.02, 10:54
                          Gość portalu: Green napisał(a):

                          > A odpalał działko pan w kretyńskim niebiesko-pomarańczowym stroju a la gwardia
                          > papieska?

                          Kolorów nie pamiętam. Ale na pewno gość był ubrany w stylu papiesko-muszkieterskim.
                          • Gość: Green Re: Artushof wieder IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 11:00
                            No :) i mało tym lontem nie podpalił modelu
              • Gość: ARTUR Nie chcieli mnie wpuścic do domu. Waliłem w drzwi IP: 212.244.184.* 27.06.02, 10:35
                ... a tu cicho, głucho, nikt nie otwiera
            • petelka Re: Sowizdrzał. 27.06.02, 10:34
              zoppoter napisał(a):

              > W Dworze Artusa stoi sobie piec.Na piecu są kafelki z rozmaitymi obrazkami. Na
              > środkowym jest
              > wypiety gołym tyłkiem Dyl Sowizdrzał. Ponoć gdańscy bówcy nakłaniali nieswiadom
              > ych niczego
              > przybyszów do próby objęcia pieca ramionami. Próby musiały sie kończyć i kończy
              > ły się ucałowaniem
              > sowizdrzalskiej dupy co miało wzbudzać wesołość miejscowych widzów.

              :))) Może by tak odświeżyć tę tradycję. A szczególnie wszystkich Vip-ów namawiać
              do obejmowania tego pieca.:)))

              • Gość: Green Re: Sowizdrzał. IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:41
                Tylko w nim uprzednio porządnie napalić :)))
                • iwa.ja Re: Sowizdrzał. 27.06.02, 10:42
                  Ale po co palić? Przecież A. pisze, że go nie wpuścili...
                  papa
                  • Gość: Green Iwa, proszę! IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 10:49
                    proszę - nie reaguj!
    • petelka Re: Iwa, czas pomyśleć o nowym wątku (n/txt) 27.06.02, 12:40
      • Gość: Green Re: Iwa, czas pomyśleć o nowym wątku (n/txt) IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 12:44
        Ale Iwa gdzieś bywa... a ten wątek już jest mooooocno długi
    • Gość: Green Nowy watek IP: *.big.pl / 172.16.1.* 27.06.02, 12:52
      Zalozylem w zastepstwie Iwy
      • Gość: les1 Re: Nowy watek IP: 5.1D* / *.mweb.co.za 27.06.02, 22:57
        Iwa jest bardzo zajeta...
        Wlasnie jest w samym srodku slownej potyczki....o wyzszosci Baranow nad
        Strzelcami...:-))
        • iwa.ja Les, desantuj się! 27.06.02, 23:06
          Po pierwsze, otoż to: Barany są wielkie. Po drugie: dobre duszki założyły nowy
          wątek. Idź tam, hej!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka