Dodaj do ulubionych

Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia

IP: *.gdynia.mm.pl 26.03.05, 10:11
obawiam się, że apel troche spóźniony-arkusze egzaminacyjne są juz dawno
wydrukowane..
Obserwuj wątek
    • Gość: Sceptyk A może jest odwrotnie ... ? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.05, 01:10
      Wcale bym się nie zdziwił gdyby się okazalo, że to poziom tych "naukowców" z PG
      i UMK jest żenujący.
      • Gość: WW Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 217.153.29.* 30.03.05, 00:54
        Szczerze mowiac, to zadanie wcale nie wydaje mi sie bardzo trudne... sprowadza
        sie do policzenia masy kuli o zadanej srednicy i czasie obrotu. Mysle, ze
        gdybym pamietal wzory z momentem masy, to rozwiazanie tego zadania nie
        nastreczaloby wielkich trudnosci. Moze nie jest to zadanie dla profilu
        ogolnego, ale mat-fiz spokojnie powinien dac sobie z tym rade.

        Az chyba sprawdze rozwiazanie na podanej stronie :D
        • Gość: WW Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 217.153.29.* 30.03.05, 01:09
          Eeee... to nawet banalniejsze jest... niepotrzebnie bym sie wysilal z tymi
          momentami :)
          • desspo76 Re: no jak to jest trudne zadanie to jakie jest 30.03.05, 01:19
            latwe ?
            zadanie typu lata rakieta dookola ziemi
            • Gość: Gorzki To banał! Co za debile z tych "naukowców" i tego IP: *.dnet / *.mimuw.edu.pl 30.03.05, 12:31
              dziennikarzyny.....

              Jak ktoś jest debilem to niech się nie bierze za zdawanie czegokolwiek.
              Dlaczego w Polsce nauczyli się ludzie że jak jest zadanie "lata rakieta dookoła
              Ziemi" to umieją to zrobić, a jak zostawić sens zadania taki sam tylko zmienić
              rekwizyty to szczeny im opadają..... Kraj debili

              • Gość: pawlicho Mylisz się IP: *.ftj.agh.edu.pl 30.03.05, 17:08
                Mylisz się: to nie jest zadanie typu "lata rakieta". Aby je rozwiązać trzeba
                wiedzieć/domyślić się, że Słońce wraz z całą gwiazdową zupą krąży wokół środka
                ciężkości, w którym de facto nie musi być żadnego ciała masywnego. Tak więc, o
                ile rzeczywiście jedynym prawem fizycznym, z jakiego trzeba tu skorzystać jest
                równość oddziaływania grawitacyjnego i siły odśrodkowej, o tyle uczniowi
                kończącemu szkołę średnią może sprawić kłopot wyobrażenie sobie sytuacji, o
                której nigdy wcześniej nie słyszał. Nie wspominam o całkowitej
                nieprzystawalności sformułowanego w zadaniu modelu do rzeczywistości fizycznej
                (a więc szkodliwości wykorzystującego ów model zadania), bo uczynili to już
                recenzujący próbną maturę naukowcy.

                Nie rozumiem, co pozwoliło Ci nazwać "debilami" nauczycieli akademickich (czy
                czytałeś ich opinię?) i dziennikarkę redagującą komentowany przez nas tekst.
                Otóż wydaje mi się, że kraj nasz tak długo zdawał się będzie bagnem, lub, co
                najwyżej, mielizną (umysłową), jak długo ludzie Twojego pokroju, bez żadnego
                przygotowania i bez uzasadnienia, z odwagą wziętą z niewidzialności jaką daje
                np. internet, będą, z lekkością ignoranta i w parszywym języku, komentować
                pracę i w ogóle zachowania innych ludzi.
                • Gość: Krociech Dziwne IP: *.sm-rozstaje.pl 31.03.05, 08:19
                  "może sprawić kłopot wyobrażenie sobie sytuacji, o
                  której nigdy wcześniej nie słyszał" - wydawało mi się, że to właśnie jednym z celów nauczania w szkole średniej: sprawić, żeby uczniowe umieli się znajdować również w sytuacjach, o których nigdy wcześniej nie słyszeli, nawet jeśli znają tylko prawa nimi rządzące (tymi sytuacjami). Jeżel pomimo dwunastu lat nauki ktoś tego nie potrafi to znaczy, że niestety jest debilem i nie powinien mieć matury, tylko certyfikat uprawniający do wykonywania ciężkich prac fizycznych.
                  Poza tym, zdaje się, zapomnieliśmy, że celem EGZAMINU maturalnego nie jest NAGRADZANIE, tylko SELEKCJA, nieprawdaż?
                  Tak czy inaczej, przytoczone zadanie jest banalne (mniejsza z tym, że nierzeczywiste).
                  • Gość: pawlicho Re: Dziwne IP: *.ftj.agh.edu.pl 31.03.05, 12:35
                    Nie można znać prawa fizycznego rządzącego sytuacją, która
                    1) nie ma odpowiednika w czymkolwiek czym zajmowano się na lekcjach (mi
                    przynajmniej taki odpowiednik do głowy nie przychodzi - może się mylę?)
                    2) bazuje na pojęciach, które w szkole są przemilczane (np. krążenie ośrodka
                    quazi-ciągłego wokół środka ciężkości)
                    3) nawet dla inteligentnego ucznia jest trudna do wyobrażenia ze wzgledu na
                    swoją nieprzystawalność do rzeczywistości (większość z nas ma w głowie
                    popularny obrazek spiralnej, "kilkuramiennej" galaktyki - skąd więc ta
                    jednorodna kula?)
                    Moim zdaniem celem każdego egzaminu bardziej niż SELEKCJA winna być OCENA
                    (wyczuwasz subtelną różnicę pomiędzy tymi dwoma pojęciami?), która mogłaby
                    poprowadzić ucznia do trafnej SAMOOCENY i, mówiąc górnolotnie, wskazać mu jego
                    drogę, a nie tylko powiedzieć mu: "do fizyki to ty się synu nie nadajesz".
                    Zgoda, w przypadku matury - egzaminu finalnego, decydującego o przyjęciu na
                    studia, a jednocześnie w dużej mierze wybranego przez samego ucznia, akcent
                    musi być przesunięty w stronę tego, co Ty nazywasz selekcją. Nie zmienia to
                    postaci rzeczy, że zadania muszą być ułożone wyjątkowo rozsądnie (przytoczone w
                    artykule jest, wg mnie, trafnym tego antyprzykładem).
                    Dlaczego wywnioskowałeś, że ja chciałbym by NAGRADZANO niezasłużenie - nie
                    pojmuję.

                    Jeszcze raz spróbuję zaprotestować przeciw nazywaniu "debilem" kogokolwiek, a
                    zwłaszcza ludzi posiadających większe predyspozycje do "ciężkich robót
                    fizycznych". Ja sam, jak sądze, lepiej sobie radzę z zadaniami maturalnymi z
                    fizyki niż z "kopaniem rowów" (za co - przyznaję - bywałem również określany
                    pogardliwie przez ludzi o innych preferencjach) i jestem w związku z tym
                    glęboko przeświadczony, że do "pracy ręcami" trzeba mieć również talent;
                    zdecydowanie nie wystarczy być po prostu "debilem".
                    Na marginesie: czy nie wydaje Ci się, że o ile świat -ciągle jeszcze-
                    poradziłby sobie bez fizyków, o tyle mógłby mieć problem z niedoborem np.
                    górników (tych od ropy, węgla, gazu)?
                    • jszania Re: Dziwne 04.04.05, 15:05
                      >1) nie ma odpowiednika w czymkolwiek czym zajmowano się na lekcjach (mi
                      >przynajmniej taki odpowiednik do głowy nie przychodzi - może się mylę?)

                      no bez przesady. ziemia tez ma mase "rozmazana" w przestrzeni, nie jest przeciez
                      punktem materialnym.
                • Gość: Andrzej Re: Mylisz się IP: *.wat.edu.pl / *.wat.edu.pl 31.03.05, 18:22
                  Zadanie jest rzeczywiscie proste. Jedyny problem moze tkwic, jak w przypadku
                  wiekszosci zadan, w jego zrozumieniu. Ale maturzysci nie powinni miec problemow
                  ze zrozumieniem takich prostych tekstow. Wydaje mi sie, ze tragiczny poziom
                  nauczania fizyki w wiekszosci szkol srednich bierze sie z traktowania fizyki
                  jako czegos zbednego i przyzwolenia na lekcewazenie tego przedmiotu zarowno
                  przez uczniow jak i nauczycieli. Kilka lat temu moja corka uczyla sie w klasie
                  matematyczno-fizycznej. Matematyka byla na bardzo wysokim poziomie, natomiast
                  program fizyki nie zostal w calosci przerobiony, a to co nauczyciel "serwowal"
                  na lekcjach skutecznie zniechecalo uczniow do nauki. Obserwujac poziom wiedzy
                  studentow pierwszego roku studiow, podejrzewam, ze wiekszosc szkol podobnie
                  podchodzi do uczenia fizyki.
          • Gość: pawlicho Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.ftj.agh.edu.pl 30.03.05, 17:49
            Nie, metoda z "momentami" nie jest mniej banalna, tylko jest błędna; nie można
            założyć, że kula-galaktyka jest bryłą sztywną (przecież poszczególne jej punkty-
            gwiazdy poruszają się z różnymi prędkościami kątowymi).
            Zadanie rozwiązałeś źle (nie tylko Ty - patrz kilka sąsiednich wypowiedzi),
            zero punktów. Może jest więc trochę racji w komentowanym przez nas artykule i w
            opinii ekspertów (choć w przypadku tego zadania nie mieli oni pretensji do
            trudności, ale do szkodliwości modelu Drogi Mlecznej, który nijak nie przystaje
            do rzeczywistości)?
        • tentegopolubowny Re: A może jest odwrotnie ... ? 30.03.05, 05:30
          Tak, zgadzam się, to nie jest aż takie trudne zadanie, uzyskaną masę kuli (z
          momentu obrotowego) należałoby podzielić przez masę słońca i z tego wychodzi
          ilość gwiazd w glaktyce.
          • Gość: yuppie@o2.pl Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 213.199.254.* 30.03.05, 13:18
            Otóż panie tentegopolubowny nie ma pan racji. Poprostu pie..lisz głupoty. Nie
            masz pojęcia co to są momenty sił momenty pędu itp. Otóż w tym zadaniu nie jest
            potrzebny żaden moment. Zeby nie było że mędrkuję to napiszę, że jestem
            tegorocznym maturzystą i niewiele mi brakło, żeby być finalistą z olimpiady
            fizycznej. Ja potrafię zrobić to zadanie, ale przyznam, że musiałem się nad nim
            porządnie skupić. Otóż trzeba porównać siłę odśrodkowej i siłe przyciągania
            grawitacyjnego, co pozwoli obliczyć masę galaktyki i tę podzielić na masę
            jednej gwiazdy. Musze jeszcze dodać, bo pewnie nie jesteś w temacie, że to było
            zadanie z poziomu podstawowego (czyli tego łatwiejszego, który teoretycznie
            powinien zdać każdy absolwent szkoły średniej)
            • Gość: krakus :) IP: 213.17.133.* 30.03.05, 13:39
            • Gość: pawelekr@o2.pl Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 14:39
              Jako olimpijczyk z fizyki powinienes wiedziec, ze nie istnieje sila odsrodkowa,
              a jedynie sily dosrodkowe.
              • tbernard ? 30.03.05, 14:48
                a jak wyjdziesz z rozpędzonej karuzeli to zapewne ta tylko jedynie istniejąca
                siła dośrodkowa sprawi, że spadniesz bliżej osi
                • Gość: pawelekr@o2.pl Re: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 14:56
                  Sila odsrodkowa nie istnieje!!!! Istnieje tylko sila dosrodkowa (w postaci
                  krzeselka trzymanego na linie), ktora utrzymuje pasazera karuzeli w ruchu
                  obrotowym. Gdy sila przestanie dzialac (np. krzeselko sie urwie), to czlowiek
                  (pasazer) nie odleci po torze prostopadlym do krzywizny obrotu kruzeli (tak by
                  odlecial, gdyby cos takiego jak sila odsrodkowa istniala), tylko po torze
                  stycznym - zgodnie z zasada Newtona, ze cialo w swej naturze (czyli gdy nie
                  dziala zadna inna sila - np. sila dosrodkowa) lubi pozostawac w spoczynku lub
                  ruchu jednostajnym prostoliniowym (wlasciwie spoczynek i ruch jednostajny
                  prostoliniowy to to samo, ale nie bede sie w to wglebial). A po urwaniu sie
                  krzeselka wlasnie w taki ruch wejdzie. Jasne?
                  • Gość: yuppie@o2.pl Re: ? IP: 213.199.254.* 30.03.05, 15:11
                    Niby wszystko się zgadza, ale zgodnie z III zasadą dynamiki Newtona, na którego
                    się powoływałeś akcji towarzyszy reakcja, więc jeśli ciało porusza się po
                    okręgu działa na nie siła dośrodkowa oraz towarzysząca jej zgodnie z powyższą
                    zasadą siła przeciwnie skierowana równa co do wartości, którą przyjęło się
                    nazywać siłą odśrodkową :P
                    W przytoczonym zadaniu wygodniej było używać pojęcia siła odśrodkowa. Na
                    rysunku np. ładniej będzie wyglądać jak sie narysuje siły grawitacji i siłę
                    wynikającą z ruchu po okręgu w przeciwne strony :D
                    Czy coś źle napisałem?
                    • Gość: pawelekr@o2.pl Re: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 15:15
                      Okej, sila reakcji jest skierowana przeciwnie i mozna nazwac ja odsrodkowa. Ale
                      dzieje tak tylko w pewnym ukladzie odniesienia - tzw. nieinercjalnym - o ktorym
                      napisalem kilka postow nizej. Nie ma przeciez sensu mowic, ze lawka na ktorej
                      siedzi dziecko dziala na nie sila skierowana do gory - owszem dziala, ale jest
                      to stwierdzenie bez sensu. Bo to dziecko dziala swoim ciezarem, ktory jest
                      rownowazony reakcja lawki.
                  • Gość: mkopek Re: ? IP: *.ericsson.net 30.03.05, 15:16
                    Z jednej strony sie z Toba zgodze, ale to bardzo ograniczone myslenie.
                    Zapomniales o teorii wzglednosci i od zaleznosci sil od ukladu odniesienia.
                    Masz racje tylko w wypadku ineryjnego ukladu odniesienia, zas w ukladzie
                    zwiazanym z karuzela wyraznie odczujesz dzialanie sily odsrodkowej i ona jest (
                    wtym ukladzie oczywiscie).
                    • Gość: pawelekr@o2.pl Re: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 15:20
                      no tak, ale jaki jest fizyczny sens rozpatrywania ukladow nieinercjalnych.
                      Powtorze cos z poprzedniego postu - to tak, jakby mowic, ze Slonca Krazy wokol
                      Ziemi, bo z punktu widzenia Ziemi tak wlasnie jest i kazdy patrzac na niebo
                      moze to odczuc. Zatem istnieje tylko sens opisywania swiata w ukladzie
                      inercjalnym, obiektywnym.
                      • Gość: mkopek Re: ? IP: *.ericsson.net 30.03.05, 15:42
                        W zadaniu jednak polozenie slonca jako punktu na obracajacej sie wokol wlasnego
                        srodka kuli, umieszcza slonce w nieinercyjnym ukladzie odniesienia i dlatego w
                        tym zadaniu jest sens rozpatrywac taki uklad. Oczywiscie mozna to wszystko
                        sobie przelozyc na uklad inercyjny i wyjdzie to samo. Dla mnie bez roznicy, jak
                        uczniowi wygodniej. Wg mnie zaden uklad odniesienia nie jest bardziej
                        obiektywny od innego. Problemem w zadaniu bylo to, ze cale mnostwo gwiazd
                        rozlozonych rownomiernie w obszarze kuli mozna, jesli chodzi o sily
                        grawitacyjne, potraktowac jak jedna kule o masie rownej masie sumy wszystkich
                        gwiazd. Zdaje sie wynika to z prawa Gaussa. Mysle, ze najtrudniej bylo to
                        uczniom skojarzyc. Nie wiem tez czy to zadanie nie jest trudniejsze dla
                        profesora fizyki, bo moze uznac on uproszczenie gwiazd do jednej kuli za droge
                        na skroty. Wlasciwie nalezaloby to policzyc z calki przstrzennej, a moze
                        powierzchniowej nie pamietam juz. No a po tym uproszczeniu to jak juz ktos
                        napisal zadanie typu rakieta wokol ziemi, ktore kazdy uczen powinien rozwiazac.
                        Jak mawiala moja fizyczka: Zadanie jest proste tylko tak napisali, zeby
                        wystraszyc przeciwnika. Jezeli na fizyce nigdy nie robilo sie takiego
                        uproszczenia to uczniowi moze byc trudno to samemu wymyslic.
                      • tuor Re: ? 30.03.05, 15:52
                        Jest sens rozwazania ukladow nieinercjalnych :) . Z bardzo prostej przyczyny:
                        uklady inercjale w rzeczywistosci nie istnieja (sa to tylko teoretyczne idealne
                        twory fizyczne, ktore maja za zadanie ulatwic obliczenia) :) . A jak taki
                        znajdziesz, to Nobla dostaniesz :) .
                        • Gość: Fizyk Re: ? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.03.05, 16:46
                          No, no - prościutkie zadanie, a zahaczyliście już o Nobla :-)))))))

                          W końcu cała fizyka to tylko tworzenie wyidealizowanych modeli - bez względu na
                          to czy układ jest inercyjny, czy nie.

                          Siła odśrodkowa i dośrodkowa to dwa zupełnie inne zjawiska - szkoda, że oba
                          noszą nazwę "siła", choć siłę odśrodkową nazywa się czasem eufemistycznie "siłą
                          pozorną" (nie wiem czy nazwie ją tak ktoś, kto był w lotniczej wirówce) albo
                          "siłą bezwładności".

                          Przyjętym w fizyce zwyczajem jest pisanie o siłach bezwładności dopiero po
                          wyraźnym zaznaczeniu, że opis prowadzimy w układzie poruszającym się z
                          przyspieszeniem (ruch po okręgu jest szczególnym przypadkiem ruchu z
                          przyspieszenie dośrodkowym). Jeżeli tego nie zaznaczamy, to ładniej jest mówić o
                          sile grawitacji jako o sile powodującej zakrzywienie toru ruchu - czyli dośrodkowej.
                • Gość: pawelekr@o2.pl Re: ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 15:04
                  Poza tym w jaki sposob wedlug Ciebie dziala sila odsrodkowa? Jakas niewidzialna
                  reka Boga? A moze jakies warunkowe pole silowe, ktore automatycznie wylacza
                  sie, gdy karuzela przestaje sie krecic? Otoz nie. Istnieje tylko sila
                  dosrodkowa, ktora wlacza sie na czas dzialania karuzeli i wprawia pasazera w
                  ruch obrotowy. Ale pasazer (jak kazde inne cialo) "lubi" ruch prostoliniowy, a
                  nie obrotowy i reakcje na sile dosrodkowa tlumaczy sobie istnieniem sily
                  odsrodkowej.
              • Gość: mkopek Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.ericsson.net 30.03.05, 15:03
                Gdybys znal fizyke to bys wiedzial, ze wystepuje zarowno sila dosrodkowa jak i
                odsrodkowa, tylko ze kazda z tych sil wystepuje w innym ukladzie odniesienia. W
                inercyjnym (jesli kto woli inercjalnym) ukladzie odniesienie wystepuje
                rzeczywiscie tylko sila dosrodkowa. Zas w ukladzie nie inercyjnym zwiazanym z
                obiektem poruszajacym sie po luku wystepuje sila odsrokowa i zazwyczaj cos co
                jest odpowiednikiem sily dosrodkowej. W tym wypadku bylaby to sila grawitacji.
                Juz troche nie pamietam jak to z tymi silami dosrokowymi w ukladzie
                nieinercyjnym, ale sila odsrodkowa na pewno wystepuje.
                • Gość: pawelekr@o2.pl Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 15:07
                  No naturalnie, gdy rozpatrujemy uklad nieinercjalny to moza przyjac, ze
                  istnieje sila odsrodkowa. Ale to tak, jakby przyjmowac, ze Slonce krazy wokol
                  Ziemi w ukladzie nieinercjalnym - no bo w tym ukladzie, rzeczywiscie tak jest.
            • tentegopolubowny Re: A może jest odwrotnie ... ? 31.03.05, 06:02
              Ok, spokojnie, ja jestem już starszym człowiekiem, nie pamiętam wszystkiego z
              nauki fizyki, którą miałem dawno temu, ale od tego są właśnie tacy młodzi jak ty
              aby to rozwiązać w szczegółach. Tak więc nie nadużywaj obrażliwego języka
              "pie... głupoty", itd., to jest niepotrzebne.
              • Gość: yuppie@o2.pl Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 213.199.254.* 31.03.05, 16:12
                ok, sorry, za te niecenzuralne słowa. Przyznaję, że mnie poniosło. Tylko dużo
                osób bez zastanowienia pisze, że łatwe i wogóle, a sami nie potrafią...
        • Gość: Ola Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 17:02
          No wlasnie o to chodzi ze teraz maturzysci nie maja pojecia o momencie masy.
          Moze na mat-fizach w super-renomowanych liceach sie to przerabia z wlasnej
          inicjatywy dobrych nauczycieli. W ktorym roku zdawales mature? Ja jeszcze przed
          reforma i jak teraz zagladam w te nowe podreczniki to jestem zalamana. A w
          sumie oni teraz na to wszystko maja 3 lata a nie cztery. A zalozenie poziomu
          podstawowego matury jest takie ze powinien ja zdac kazdy. Dla mat-fizu to bylby
          poziom rozszerzony.
        • Gość: Grenzik Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.chello.pl 31.03.05, 10:33
          No dokładnie.. Jestem humanistą i to aż do bólu, ale przykładowe zadanie nie
          wydaje się trudne. Najgorzej po prostu z poziomem intelektualnym polaków.
          Niedługo, tak jak amerykańska młodzież ( ;) ) będzie nasza latorośl sądzić, że
          prąd elektryczny to nie uporządkowany ruch elektronów, ale "to z gniazdka na
          ścianie".
          • Gość: JK Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 80.55.203.* 31.03.05, 10:59
            Bingo !
            Ilość kretynów z maturą przekracza wszystko co można sobie wyobrażać.
            W takim kontekscie popieram nową mature z niezaleznym sprawdzaniem prac. Niech
            wreszcie tzw "ogół" sie dowie, ze król jest nagi.
            Na moje pytanie do studentów (pierwszy rok): Ilu z was zdało mature BEZ POMOCY Z
            ZEWNĄTRZ I ŚCIĄGANIA - na dwanaście osób ze wstydem przeznaje sie do uczciwosci
            jedna - do trzech osób. To nie twórcy zadań są wredni, to uczniowie są
            niedouczeni - bo z całą pewnościa nie są głupi. To kult niemyślenia daje takie
            skutki. Oczywiście moim zdaniem ...
            • Gość: Natalia Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.elblag.dialog.net.pl 31.03.05, 17:12
              Ciekawa jestem, czy pisząca to osoba sama ma maturę... :/ Widać, że nie jesteś
              PIERWSZYM rocznikiem, który zdaję tę maturę i nie wiesz co to stres przed nią i
              jak trudno jest zdać na satysfakconujący nas wynik!!Nowa matura to przede
              wszystkim jeden schemat dobrej odpowiedzi, np. polski - jest tzw. "klucz",
              który nie pozwala Ci mieć odmiennego zdania na dany temat!!!Nie możesz myśleć
              inaczej, niż ktoś kto go ułożył!!!I w tym cała trudność, bo interpretacji np.
              wiersza jest więcej niż jedna!Drugi problem, to niejasne sformułowania pytań,
              np. w temacie wypracowania na próbnej maturze z polskiego był do rozważenia
              problem życia po śmierci, a tak naprawdę trzeba było napisać jak przedstawiony
              jest portret ojca po stracie dziecka :/!!A co do ściąg, to wątpię, że
              ktokolwiek będzie je robił, bo obecnie nie wiadomo z czego one mają być, jedna
              wielka niewiadoma...!!Więc radzę się zastanowić, co niektórzy tu wypisują, bo
              obrażają tych, którzy coś w życiu chcą osiagnąć, a ta niby "lepsza" maturka
              może im zaprzepaścić wszystkie plany!!
            • Gość: Natalia Mądrzy Ci, którzy zdawali starą maturę ! IP: *.elblag.dialog.net.pl 31.03.05, 17:19
              Ciekawa jestem, czy pisząca to osoba sama ma maturę... :/ Widać, że nie jesteś
              PIERWSZYM rocznikiem, który zdaję tę maturę i nie wiesz co to stres przed nią i
              jak trudno jest zdać na satysfakconujący nas wynik!!Nowa matura to przede
              wszystkim jeden schemat dobrej odpowiedzi, np. polski - jest tzw. "klucz",
              który nie pozwala Ci mieć odmiennego zdania na dany temat!!!Nie możesz myśleć
              inaczej, niż ktoś kto go ułożył!!!I w tym cała trudność, bo interpretacji np.
              wiersza jest więcej niż jedna!Drugi problem, to niejasne sformułowania pytań,
              np. w temacie wypracowania na próbnej maturze z polskiego był do rozważenia
              problem życia po śmierci, a tak naprawdę trzeba było napisać jak przedstawiony
              jest portret ojca po stracie dziecka :/!!A co do ściąg, to wątpię, że
              ktokolwiek będzie je robił, bo obecnie nie wiadomo z czego one mają być, jedna
              wielka niewiadoma...!!Więc radzę się zastanowić, co niektórzy tu wypisują, bo
              obrażają tych, którzy coś w życiu chcą osiagnąć, a ta niby "lepsza" maturka
              może im zaprzepaścić wszystkie plany!!
              • bbirdy Re: Mądrzy Ci, którzy zdawali starą maturę ! 19.04.05, 20:28
                Hej, hej, hej! Nie znam ANI JEDNEGO przypadku, który zinterpretowałby wiersz
                inaczej, niż klucz. Druga uwaga: Jeśli "trafisz" (choć dla mnie raczej jest to
                "pomyślisz o") +- 60% treści klucza z różnych jego działów, masz 100% (sic!)
                punktów. Bo klucz uwzględnia różnorodność sposobów myślenia i ograniczoną ilość
                czasu - zaś wiersze wybierane są tak, by nie sposób było zinterpretować ich
                całkowicie odmiennie... Nawet gdyby dali fragment "Dżumy" - tam są trzy
                mżliwości interpretacji...
      • Gość: fafik_wielki Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.netcontrol.pl 30.03.05, 02:32
        nie wygłupiaj się; polska nauka wprawdzie nie istnieje, ale to nie polega na
        tym, że faceci z tytułami nie potrafią rozwiązać zadania ze szkoły średniej -
        raczej na tym, że nie potrafią nic nowego wymyśleć - a to dwie różne rzeczy
      • Gość: Fizyk Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.mif.pg.gda.pl 30.03.05, 12:24
        Problem polega na czymś zupełnie innym - model Drogi Mlecznej zaproponowany w
        tym zadaniu jest idiotyczny i nie ma nic wspólnego z jej prawdziwą strukturą.
        Fizyka polega na umiejętności tworzenia i analizy modeli jak najlepiej
        odtwarzających rzeczywistość, a nie na bezmyślnym wstawianiu danych do wzorów.
        Myślący człowiek, który wie cokolwiek o fizyce i naszej Galaktyce po prostu MUSI
        mieć wątpliwości przy tym zadanu.
        • rwerp Re: A może jest odwrotnie ... ? 30.03.05, 12:35
          Zgoda, że model jest bez sensu, ale o tym nasi "geniusze" akademiccy nie napisali.
          • Gość: Fizyk Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: *.mif.pg.gda.pl 30.03.05, 12:49
            On napisali. "Wyborcza" nie napisała.
          • Gość: f Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 217.153.221.* 30.04.05, 15:22
            gadasz??
        • tbernard puk puk 30.03.05, 14:20
          No to ktoś kto nie jest całkowicie otępiały pomyśli: "model w treści nie
          odpowiada Drodze Mlecznej, więc ja sobie po cichu nazwę tą galaktykę Droga
          Śmietankowa i będę rozwiązywał zadanie dedług założeń w treści". Moja siostra w
          szkole gdy przyszły równania ze zmienną y przyszła do mnie zakłopotana, bo iksy
          to rozumie ale igreki jakieś są dziwne. Naprowadziłem ją na genialny pomysł, aby
          o igrekach myślała, że są iksami które dla udziwnienia pisze się inaczej, ale
          aby nikomu o tym nie mówiła. I zadziałało.
          • Gość: Fizyk Re: puk puk IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.03.05, 16:34
            Czy naprawdę uważasz, że dobrym pomysłem jest takie stawianie pytań, by na
            egzaminie biedacy zastaniawiali się "co Poeta miał na myśli", w którym zadaniu
            autor ich okłamuje, a w którym nie? Jestem wstrząśnięty.

            Nie twierdzę, że to zadanie jest trudne, bo przecież takie nie jest (bez względu
            na to, co o nim piszą dziennikarze "Wyborczej"). Ono jest po prostu głupie.
            • jszania oczywiscie, ze zadanie jest glupie a nie trudne 04.04.05, 15:01
              a jaka byla reszta zadan
      • Gość: WSN Re: A może jest odwrotnie ... ? IP: 195.68.232.* 10.04.05, 13:30
        Poziom tych naukowców na prawde jest żenujący, takie zadania rozwiąże każdy
        licealista z 1 klasy pod wrunkiem że będzie miał wzory.
    • prof-antoni Całe lata na maturze, zwłaszcza z matematyki 30.03.05, 04:52
      ściągano na bezczelnego! Układający stracili kontakt z rzeczywistością!
      Teraz lurum, bo nie wiadomo czy da się ściągać!
    • Gość: yan Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.ifd.uni.wroc.pl 30.03.05, 07:54
      Wydaje sie, ze to nie matura jest trudna ale tzw. wykladowcy zapomnieli o
      zadaniach. Jesli ktos wybiera fizyke to niech sie sprawdzi. Matura to egzamin i
      jesli ktos ten przedmiot wybiera to niech pokaze co umie. Problemem moze byc
      jednak to, ze nauczyciele, zwykle najslabsi studenci, nie umieja fizyki na tyle
      by robic ja na poziomie. Byc moze tez tzw. pseudo-pasjonaci w roznych OKE i ODN-
      ach przesadzili bo stracili juz dawno kontakt z mlodzieza i z fizyka szkolna.
      • Gość: naukowiec Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 08:58
        Jesli to takie latwe, to skad te zenujace wyniki z probnej matury, drodzy
        panstwo? Chyba to one mowia same za siebie i nalezaloby wziac je pod uwage. Pozdr
        • Gość: desspo Re: bo taki poziom uczniow mat na 5 a fiz na 0 IP: *.block.alestra.net.mx 30.03.05, 10:39
          fizyki tak jak i jezyka nie da sie nauczyc w pol roku na korkach
          • Gość: JK Re: bo taki poziom uczniow mat na 5 a fiz na 0 IP: 80.55.203.* 30.03.05, 15:51
            Bo trzeba na "rozumie".
            Jesli w szkole masowo potrzebne są korepetycje z fizyki, to tylko oznacza, że
            poziom nauczania jest kiepski, albo trzeba zmienić profil szkoły, umundurować
            wszystkich w dresy, ogolić na łyso i bedzie komplet. W rzeczywistości, każdy
            może nauczyć sie sam, ale ucząc sie naprawde a nie na niby, jak to często ma
            miejsce.
        • rwerp Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia 30.03.05, 12:36
          I obniżyć wymagania? Nie, to młodzież powinna wziąć je pod uwagę. Do maja
          jeszcze dużo czasu!
        • Gość: JK Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: 80.55.203.* 30.03.05, 15:44
          Najwyższa pora powiedzieć sobie prawde, że nauczanie fizyki w szkołach średnich
          jest w wiekszości fikcją. Niestety wieloletni negatywny dobór nauczycieli musi
          dać taki rezultat. To nieszczęście dla młodzieży, ale fakt, niezbyt szybko
          odwracalny.
      • Gość: fizyczka Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.toya.net.pl 30.03.05, 14:01
        Jestem nauczycielką fizyki w liceum bo to lubię i wcale nie byłam słaba na uczelni.
        Szkoła op reformie jest do bani i tyle. Po gimnazjum dzieci nie umieją prawie
        nic a dwa lata w liceum nie wystarczą do opanowania materiału. i tyle.
        Policz sobie - w starym systemie miałeś w podstawówce 6 godzin fizyki (klasa
        6,7,8 po dwie godziny) i w liceum minimum 7 godzin (1,2,3 klasa po dwie godziny,
        w maturalnej 1, zwykle bywały dzielone na grupy, mat fiz i biol chem miały
        więcej). Teraz w podstawówce tzw. przyroda - czyli pieprzenie kotka za pomocą
        młotka - wszystko do kupy i jedno drugiego się nie trzyma - biologia, geografia,
        chemia , fizyka, technika i Bóg wie co jeszcze. nic kompletnie z tego nie
        wynika. W gimnazjum - w porywach 4 godziny (zwykle w 1 i 2 klasie 1 godz, w 3
        klasie - 2, oczywiście bez podziału na grupy, w klasch 35 osobowych) i w liceum
        3 godziny (w trzeciej klasie ne ma fizyki, chyba że fakultet na rozszerzenie).
        Razem do kupy 7 godzin, a było 12. Czyli jakby mniej. No i i oczywiście reforma
        materiału - wywalono kupę treści tyle że nieco bez ładu i składu. To co zostało
        nie wynika jedno z drugiego. I co ty na to teraz?
        • Gość: mów mi wójku nie masz racji, fizyczko... IP: *.szuwarowa.krakow.pl / 62.233.211.* 30.03.05, 14:57
          a nawet mam wrażenie że zostałaś z poziomem myslenia w średniowieczu.

          czasy szkoły mam dawno za sobą, ale dobrze pamiętam ten idiotyzm rozdzielenia
          nauki o swiecie na x przedmiotów i naukę suchych, "technicznych" kwesti bez
          kontekstu i powiazania ze sobą - bez zrozumienia całości, bez "holistycznej"
          wizji swiata.
          to co napisałaś o dzisiejszej szkole miło mnie zaskoczyło - nareszcie jeden
          przedmiot "przyroda" - czyli ogólna wiedza o tym co nas otacza bez umownych
          podziałów na fizykę, chemie, biologie i co tam chcesz jeszcze.

          specjalizacja jest dla chcących sie dalej kształcić w danej dziedzinie - dla
          wszystkich pozostałych mam być ogolna wiedza o swiecie - tak by umieli w nim
          egzystować i z grubsza rozumieć co się w nim dzieje - bez wchodzenia w
          szczegóły i pojedyńcze fakty. od tego są encyklopedie.

          inna sprawa jak ten program wygląda - i czy jest rzeczywiscie sensownie
          skonstruowany - tego nie wiem, więc się nie wypowiadam.

          mam tylko nadzieję że czasy kiedy w szkole podstawowej wymagano:
          1. mitozy/mejozy, rozmnazania pantofelka, saprofitów itd. na biologii,
          2. umiejętności zapisu reakcji kwasów z zasadami, liczenia grup atomowych itd.
          na chemii,
          3. wzorów i teorii fizycznych (zapomniałem - już nigdy, przez 20 lat po szkole
          nie musiałem ich użyć) na fizyce
          4. "kominów", epok, składu ziem w poszczególnych rejonach polski itd. na
          geografii

          odchodzą nareszcie w przeszłość.

          ci sami uczniowie którzy umieli z pamieci podać wzory fizyczne, zapisac
          reakcję, wyrecytować krainy lub okresy byli kompletnymi tumanami jeśli chodzi o
          zrozumienie swiata czy samodzielne wyciągnięcie wniosków.

          takie chodzące, recytujace encyklopedie - nie kumające, nie potrafiące wyciągać
          wniosków i samodzielnie myśleć.
          nie rozumiejące, dajmy na to, nawet takiego prostego faktu żeby np. nie brać
          niepotrzebnych worków foliowych w sklepie - bo zuzyte zatruwają środowisko.

          mam nadzieję że dzisiejsza szkola w większym stopniu uczy myśleć i nie
          przytruwa młodych umysłów encyklopedyczną wiedzą.

          czas uczyć myśleć !
          (pomyśl wreszcie o tym)
          • tuor Re: nie masz racji, fizyczko... 30.03.05, 16:12
            troche racji jest w tym, co napisales, ale niestety musze sprawic Ci zawod...
            dzisiejsza szkola nie uczy myslec, powiem wiecej ona oducza myslec... wiem co
            mowie, bo jestem studentem, wiec nie tak dawno liceum konczylem (dwa lata temu
            dokladnie), a moi rodzice sa nauczycielami matematyki...
          • Gość: Fizyk Re: nie masz racji, fizyczko... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.03.05, 16:58
            Może i idea wprowadzenia spójnej wizji Przyrody jest piękna, ale praktyczne
            skutki są fatalne...

            Sztuka samodzielnego rozwiązywania problemów wśród kandydatów na studia (i
            studentów) systematycznie zanika od wielu lat. W tej chwili prawie regułą jest
            natychmiastowa odpowiedź "nie wiem" wobec jakiejkolwiek propozycji samodzielnego
            rozwiązania problemu - bez podjęcia najmniejszej próby.

            Lekcje przyrody?
            Jest tylko mejoza i mitoza, albo tylko reakcje kwasów i zasad, albo tylko
            właściwości czarnoziemów - w zależności od tego co nauczyciel bardziej lubi,
            albo na co starczy mu czasu.

            Myślę, że wprowadzenie czegoś, co zbudowało by jakiś spójny obraz świata byłoby
            wybitnie pożyteczne, ale chyba oprócz, a nie zamiast poszczególnych nauk
            przyrodniczych.
            • Gość: Ola O wlasnie!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 17:30
              Fizyk napisał(a):
              "Lekcje przyrody?
              > Jest tylko mejoza i mitoza, albo tylko reakcje kwasów i zasad, albo tylko
              > właściwości czarnoziemów - w zależności od tego co nauczyciel bardziej lubi,
              > albo na co starczy mu czasu."
              O wlasnie! Idea super, tylko do lekcji przyrody potrzebny jest nauczyciel
              przyrody! A u nas klasa "Va" robi tylko biologie, "Vb" tylko fizyke.
              Nauczyciele sa przeciez Ci sami. Oni umieja tylko to ,co studiowali.
            • maruda.r Re: nie masz racji, fizyczko... 30.03.05, 20:08
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):


              > Sztuka samodzielnego rozwiązywania problemów wśród kandydatów na studia (i
              > studentów) systematycznie zanika od wielu lat. W tej chwili prawie regułą jest
              > natychmiastowa odpowiedź "nie wiem" wobec jakiejkolwiek propozycji samodzielneg
              > o
              > rozwiązania problemu - bez podjęcia najmniejszej próby.

              *******************************

              Ma to chyba jakiś związek z dość dowolonym prezentowaniem problemów do
              rozwiązania - a więc z meritum zagadnienia podniesionego w artykule.

              Znaczący odsetek zadań (nie tylko z fizyki i nie tylko na maturze) budzi
              wątpliwości logiczne. Uczeń zbyt dużo czasu poświęca na rozgryzienie
              podstawowego problemu - co autor miał na myśli?

              Nie chodzi tu o zadania wymagające wyobraźni, ale o niedopuszczalne skróty
              myślowe autorów lub zbędne upiększanie zadań komplikujące budowanie modelu
              niezbędnego do obliczeń.



          • Gość: Ola He, he! Dobre! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 17:26
            To Ty nie masz racji. Piekne idee ( "czas uczyc myslec" ) i zero pojecia o
            faktach. Ze niby podzial na przedmioty jest sztuczny, ze wiedza o swiecie
            ogolna, ze trzeba umiec myslec... Super! Wlasnie tak mysleli chyba tworcy
            reformy, a wyszlo, jak widac, czyli jak zawsze...Pozwole sobie zacytowac:
            " mam tylko nadzieję że czasy kiedy w szkole podstawowej wymagano:
            > 1. mitozy/mejozy, rozmnazania pantofelka, saprofitów itd. na biologii,
            > 2. umiejętności zapisu reakcji kwasów z zasadami, liczenia grup atomowych
            itd.
            > na chemii,
            > 3. wzorów i teorii fizycznych (zapomniałem - już nigdy, przez 20 lat po
            szkole
            > nie musiałem ich użyć) na fizyce
            > 4. "kominów", epok, składu ziem w poszczególnych rejonach polski itd. na
            > geografii
            No to Cie rozczaruje. Nadal sie tego wymaga.Moze nie w podstawowce, ale na
            pewno juz od poczatku gimnazjum ktore jest obowiazkowe. Wszystko zostalo.
            Program wcale nie jest okrojony, ale jesli cos wycieto to nie ma z tego zadnych
            korzysci, tylko problem, bo teraz nie ma w tym wszystkim ciagu przyczynowo
            skutkowego. Nie przerabia sie rzeczy, ktore sa potrzebne do zrozumienia
            innych.A na to wszystko znacznie mniej godzin. Korepetycje staly sie
            koniecznoscia. Nauczyciele nie wyrabiaja materialu i sami blagaja rodzicow zeby
            zapisali gdzies dzieci. Paranoja!A nauka myslenia polega na tym, ze pod tekstem
            masz pytania - "Wytlumacz, dlaczego wraz ze wzrostem masy atomowej litowcow
            rosnie ich aktywnosc chemiczna". Za moich czasow trzeba bylo tylko wiedziec jak
            sie ta aktywnosc zmienia. A teraz te dzieciaki ryja po akademickich
            podrecznikach i szukaja odpowiedzi. To zadne samodzielne myslenie. To
            wymuszanie na uczniach uczenia sie dodatkowych informacji i to na kazdym
            przedmiocie, nie tylko profilowym.
            • Gość: fizyczka Re: He, he! Dobre! IP: *.toya.net.pl 31.03.05, 12:52
              Amen.
            • Gość: Majanna Re: He, he! Dobre! IP: *.gdynia.mm.pl 19.04.05, 22:53
              Nie zgodzę się z Tobą:

              > A nauka myslenia polega na tym, ze pod tekstem
              >
              > masz pytania - "Wytlumacz, dlaczego wraz ze wzrostem masy atomowej litowcow
              > rosnie ich aktywnosc chemiczna". Za moich czasow trzeba bylo tylko wiedziec
              > jak
              > sie ta aktywnosc zmienia. A teraz te dzieciaki ryja po akademickich
              > podrecznikach i szukaja odpowiedzi. To zadne samodzielne myslenie. To
              > wymuszanie na uczniach uczenia sie dodatkowych informacji i to na kazdym
              > przedmiocie, nie tylko profilowym.

              Żadnym samodzielnym myśleniem jest moim zdaniem wiedza, jak się aktywność
              zmienia. Bardzo istotne jest DOJŚCIE, do innych źródeł niz podręcznik, albo
              samodzielne (przemyślenie), że idąc w dół grupy zwiększa się ilość powłok, a
              jedyny elektron walencyjny łatwo oderwać z wyższego poziomu energetycznego.
              W ten sposób dochodzi się do pewnych logicznych prawideł rządzących w
              przyrodzie, a w człowieku wyszktałca się pewne podejście do wiedzy -
              dociekliwość, dojście do meritum sprawy.

              Obawiam się, że w Polsce i tak preferuje się podejście "bo tak jest i koniec".

              Do nauk, czy to humanistycznych, czy też przyrodniczych, należy podchodzić w
              sposób "wiem, że... a skąd to wiem?", niezaleznie od tego, czy to przedmiot
              profilowy czy też nie. Takie jest moje zdanie.
          • Gość: fizyczka Re: nie masz racji, fizyczko... IP: *.toya.net.pl 31.03.05, 12:51
            Weź skarbie podręcznik do przyrody do klasy np 5 - postudiuj go sobie. Gniot
            totalny. Może i jestem w średniowieczu, tyle że od nauczyciela wymaga się
            przygotowania licealistów do zdania matury - bo mają studiować. I tu nie ma co
            cudować wymagania są jakie były tylko czas się skrócił.
            Idea oprzyrody jest piękna - tyle że miesza potwornie to co wymyslono na jej
            temat. Nie ma proktycznie nauczycieli przyrody, osobno wałkuje się płazy, gady,
            rodzaje gleb i bateryjki. I robi się to bez większego powiązania jednego z
            drugim. O specjalizacji nie ma mowy w liceum - żeby7 my sleć o studiach trzeba
            zdać rozszerzone minimum 2 przedmioty, a zwykle 3 lub 4.
            Znajomość wzorów fizycznych nie jest niczym strasznym, zresztą na maturze są
            wypisane na arkuszu, problemem jest nieumiejętność ich stosowania i
            przkształcania. Myślę o nauce myslenia w szkole i wszystko jest ekstra orócz
            praktyki. Bo jeśli myśleniem jest przygotowywanie kolejnych konkursów,
            olimpiad, wystaw, prezentcji, projektów, spotkań i innych cudów na kolejne
            tematy (czynny udział bierze zwykle twórca, reszta ma w nosie, bo przecież ich
            kolej npza 3 miesiące) to właśnie tak uczy się mysleć i rozumieć świat w
            gimnazjach. Potem przychodzi liceum i matura za 2,5 roku i totalny brak wiedzy.
    • Gość: lisek SERBOŁUŻYCZANIE ZAŁOŻYLI WŁASNĄ PARTIĘ - LINK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 07:55
      psz.pl/content/view/1113/2/
    • toja3003 więcej jak 50% nie ma prawa zaliczyć matury 30.03.05, 09:25
      teoretycznie zamiar jest logiczny:
      po co mlody czlowiek, zdajacy egzaminy
      w maju, ma je powtarzac na uczelni
      pare tygodni pozniej, przeciez zakres
      jest ten sam.

      Popieram zatem rozwiazanie z matura
      jako wejsciowka na studia i ciesze sie, ze

      1. Uczniowie zdaja mature
      w innej szkole (innym budynku)
      niz w tej, w ktorej sie ucza
      2. Uczniowie zdaja mature
      pod kontrola innych nauczycieli,
      niz ci, ktorzy ich wiele lat
      uczyli we wlasnej szkole
      3. Matura zdawana jest anonimowo;
      uczen ma tylko numer identyfikacyjny
      i nauczyciel nie wie jakiego
      ucznia i z jakiej szkoly ocenia.

      Takich absolwentow z dobrymi maturami
      chetnie przyjme na moja uczelnie.

      W przeciwnym wypadku obiektywizm matury
      jest zagrozony. A to oznacza, ze
      problem selekcji przenosi sie
      na pierwszy semestr studiow
      - tu przykrecam srube a dziekanaty
      nie maja prawa do zadnych warunkowych
      wpisow na nastepny semestr i po co
      te rozczarowania i cala wedrowka ludow,
      ktora potem sie odbywa?

      Ilu ludzi zdaje z sukcesem egzamin
      na studia? Polowa? No to na maturze
      nie moze byc wiecej.
      • Gość: Fizyk Re: więcej jak 50% nie ma prawa zaliczyć matury IP: *.mif.pg.gda.pl 30.03.05, 13:28
        Błąd w założeniu. Uczelnie (oraz wydziały) i tak ustalają sobie poprzeczkę na
        interesujacym je poziomie. Łatwiej i porządniej da się przeprowadzić rekrutację
        gdy zadania są naprawdę różnicujące, a nie gdy wszyscy dostają po 10%.

        Matura powinna być skonstruowane tak, by inteligentny i oczytany (istnieje
        jeszcze takie pojęcie?) człowiek średnio interesujący się danym przedmiotem był
        w stanie zdać podstawowy poziom na pozytywną ocenę. Do tego trochę zadań o
        zróżnicowanym poziomie trudności, tak by i wyniki były były możliwie
        różnicujące. To optimum z punktu widzenia wyższych uczelni.
    • Gość: Dark Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.zr.univ.gda.pl 30.03.05, 09:55
      Nie matura, lecz chęć szczera
      zrobi z Ciebie oficera.
    • Gość: pawelpawel4 Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.03.05, 10:17
      próbne matury sa tylko powodem stresu. ja swoje probne matury oddalem piec
      minut po rozdaniu tematow. a w czerwcu dostalem dwa razy 4.
    • Gość: Józio Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.05, 10:32
      Przejrzałem pytania i jestem zadowolony: egzamin jest na poziomie mojego
      egzaminu na Politechnikę Warszawską, tyle, że dają jeszcze kartkę z wzorami. Z
      egzaminu na PW z fizyki dostałem 80 p na 100 możliwych, a byli goście, którzy i
      100 wyczesali. Egzamin nie może być zbyt łatwy, musi być różnicujący ludzi wg
      zdolności. Kiedyś była zasada, że z matury należy mieć 5 a egzamin na studia to
      inna sprawa. A teraz jest jeden egzamin, który musi poukładać ludzi wg
      zdolności. A prawda czasem boli. Generalnie sprawdzianem tego, czy egzamin jest
      dobry jest rozkład wyników - powinien być zbliżony do normalnego. Czyli maksa
      powinno dostać względnie mało ludzi. Jeśli byłoby inaczej, to będzie trzeba
      robić egzaminy wstępne na studia.
      • Gość: zz Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.ift.uni.wroc.pl 30.03.05, 11:54
        Też przejrzałem i tez jestem zadowolony.
        Są tam zadania banalne, są srednie i sa trudne.

        Po pierwsze: nikt nie każe rozwiazywac wszystkich zadań!
        Zeby zdac, wystarczy rozwiazac te banalne.
        Ale wpierw trzeba sie nauczyc rozwiazywac tego typu testy
        (chodzi o gospodarke czasem, odroznianie banalnych od trudnych itp)

        Po drugie: jezeli to ma zastepowac egzamin na studia, to musza
        tam byc zadania trudniejsze, roznicujace poziom.

        Po trzecie, poziom nauczania przedmiotow scislych jest w Polsce fatalny.
        Reforma tylko ten stan poglebila.
        Spoleczny "status" przedmiotow scislych jest zly - ile miejsca w "publicznych"
        mediach poswieca sie popularyzacji nauki, a ile promowaniu ciemniactwa,
        cwaniactwa i politykierstwa? Co o fizyce mysli autor(ka) tekstu w GW?
        Na pewno jej nie lubil(a) w szkole!
        Po czwarte, duzo lepiej wypadly wyniki z angielskiego czy niemieckiego.
        Ale ile procent uczniow uczeszcza systematycznie, przez lata na kursy/korki z
        angielskiego, a ile z fizyki? Jaki jest stosunek ich rodzicow
        do angielskiego, a jaki do matematyki czy fizyki?

        Po piate, jako nauczyciel akademicki - dr hab fizyki - przyznaje, ze
        nie bylbym w stanie zrobic *wszystkich* tych zadan w 120 minut.
        I co z tego - gdy mialem 18 lat, zrobilbym je wszystkie w 90 minut
        (od ponad 20 lat nie mialem stycznosci z soczewkami, przemianami izochorycznymi,
        impedancjami i tym podobnymi cudenkami).

        Do nas - na fizyke - przychodza ludzie, ktorzy nie znają prawa Ohma
        czy metod rozwiazywania równan kwadratowych. To co mowic o innych kierunkach?
        Czy matura ma byc tylka formalnoscia, a jej wspaniale wyniki
        kolejnym pretekstem do przyznania sobie orderów,
        czy tez ma pokazywac rzeczywisty stan oswiaty i stanowic czynnik mobilizacyjny?

        Jedyna moja negatywna uwaga do zadan z Gdanska: kilka zadan wymagalo znajomosci
        wzorow, ktorych nie bylo w wykazie udostepnionym maturzystom. Moim zdaniem
        to jest niedopuszczalne. Albo udostepniamy wszystkie wzory, albo zadne.
        Ja jestem za tym pierwszym - matura powinna sprawdzac umiejetnosci, a nie
        wiedze encyklopedyczna (aczkolwiek ja nigdy nie mialem takich ulatwien na zadnym
        swoim egzaminie, a jakoś je zdalem, po czym wzory i tak zapomnialem).
      • Gość: yuppie@o2.pl Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: 213.199.254.* 30.03.05, 13:36
        chciałem, zauważyć, że pie....ysz głupoty. Otóż jeśli to jest pytanie na
        poziomie egzaminu wstępnego to jest stanowczo za trudne ponieważ:
        1. To jest pytanie z poziomu podstawowego, czyli tego łatwiejszego, które
        powinni lepiej lub gorzej zdać prawie wszyscy. Nawet ci którzy planują
        studiować kierunki techniczne na podrzędnych kierunkach wieczorowo.
        2. Ci o których mówiłeś, że wyczesali 100% to pewnie byli w 50% studenci którzy
        rok wcześniej nie dostali się na wymarzone kierunki.
        3. Z matury nie ma teraz skali ocen 1-6 tylko 0-100 więc nie będzie problemu z
        wybraniem najlepszych na obleganych kierunkach, a na tych mniej popularnych też
        musi ktoś studiować.

        Tylko mi nie odpowiadaj, że jestem leń i mi się nie chce uczyć bo trudna matura
        z fizyki jest mi nawet na rękę, bo jestem bardzo dobry w te klocki (pierwsza
        200 w kraju biorąc pod uwagę olimpiadę fizyczną w tym roku)
        • Gość: Józio Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.05, 14:48
          A może zastosować inne ocenianie:
          Wynikiem egzaminu byłby wskażnik, ile % ludzi miało lepszy wynik (lub gorszy,
          jak kto woli). Wszystko by było sprawiedliwe, skala ocen uzależniała by się od
          średniego poziomu nauczania. Lepsi by byli wywyższeni itd. Celowo nie używam
          pojęcia dystrybuanta i rozkład.
          • maruda.r Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia 30.03.05, 20:12
            Gość portalu: Józio napisał(a):

            > A może zastosować inne ocenianie:
            > Wynikiem egzaminu byłby wskażnik, ile % ludzi miało lepszy wynik (lub gorszy,
            > jak kto woli). Wszystko by było sprawiedliwe, skala ocen uzależniała by się od
            > średniego poziomu nauczania. Lepsi by byli wywyższeni itd. Celowo nie używam
            > pojęcia dystrybuanta i rozkład.

            ********************************

            Uzyskamy lepszych i gorszych bez odniesienia do innych populacji i przedziałów
            czasowych. I uzyskamy świetne samopuczucie półgłówka w grupie matołków (jest to
            możliwe).

    • Gość: Wielkopolanin Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: 213.155.191.* 30.03.05, 10:53
      Jakie "ośrodki naukowe" taki poziom profesorów. U nas w Poznaniu byłoby to nie
      do pomyślenia bo mamy najlepsze uczelnie i najlepszych profesorów. A te
      gdańskie i toruńskie barachło zamknąć!!
      • bbirdy Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia 19.04.05, 20:48
        no wiesz co... też jestem z Poznania, ale przecież to nie powód, by zamykać inne
        uczelnie... A u nas też to wypadło beznadziejnie, mat-fizy oscylowały koło
        granicy zdania...
    • Gość: Zibi Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.p.lodz.pl 30.03.05, 10:54
      Egzamin powinien być dostosowany do programu nauczania w szkole średniej a nie
      do indywidualnych programów wynikających z korepetycji. To chory kraj gdzie
      ponad połowa licealistów uczęszcza i płaci za korepetycje a pan z fizyki się
      opie.. na lekcjach i jeszcze na dodatek wychodzi mu świetny poziom nauczania.
      Poprzez korepetycje nawet krowie można wpoić wiedzę, a co ze zdolnymi których
      na nie nie stać.
    • Gość: stary maturzysta Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.adsl.inetia.pl 30.03.05, 11:00
      Ponieważ sam maturę zdawałem już ładnych kilkadziesiąt lat temu ,chciałbym
      wyrazić na ten temat swoją opinię.Mam wnuka który jest bardzo dobrym uczniem o
      czym świadczy chociażby to,zę dwa lata pod rząd uzyskał stypendium od Premiera
      za dobre wyniki w nauce,pisząc natomiast próbną maturę z matematyki nie zdążył
      zrobić wszystkich zadań ze względu na brak czasu dlatego też uważam,zę coś jest
      nie tak.Wiem,że jest on osobą bardzo ambitną dlatego nigdy nie skarży się,że
      jest coś trudnego jednak dla niego uzyskanie tylko 65 %było wynikiem nie do
      przyjęcia.Panowie w komisjach egzaminacyjnych zastanówcie się nad swoim
      postępowaniem i zróbcie coś aby ta matura nie była blamażem nie tylko dla
      uczniów ale przede wszystkim dla Was.
      • Gość: Józio Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.05, 11:19
        Przejrzałem pytania i jestem zadowolony: egzamin jest na poziomie mojego
        egzaminu na Politechnikę Warszawską, tyle, że dają jeszcze kartkę z wzorami. Z
        egzaminu na PW z fizyki dostałem 80 p na 100 możliwych, a byli goście, którzy i
        100 wyczesali. Egzamin nie może być zbyt łatwy, musi być różnicujący ludzi wg
        zdolności. Kiedyś była zasada, że z matury należy mieć 5 a egzamin na studia to
        inna sprawa. A teraz jest jeden egzamin, który musi poukładać ludzi wg
        zdolności. A prawda czasem boli. Generalnie sprawdzianem tego, czy egzamin jest
        dobry jest rozkład wyników - powinien być zbliżony do normalnego. Czyli maksa
        powinno dostać względnie mało ludzi. Jeśli byłoby inaczej, to będzie trzeba
        robić egzaminy wstępne na studia.
      • Gość: zz Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.ift.uni.wroc.pl 30.03.05, 11:58
        Wnuk musi potrenowac tego typu egzaminy. One z definicji sa tak konstruowane,
        zeby wiekszosci zdjacych brakowalo czasu. Na calym swiecie tak jest. Dlatego
        trzeba wycwiczyc umiejetnosc rozpoznawania latwych zadan i robienia ich w
        pierwszej kolejnosci. Widzialem test z matematyki zdolnej dziewczyny. Na drugim
        zadaniu
        stracila ponad polowe czasu i bylo po ptokach - egzamin oblany.
        • Gość: Józio Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.polkomtel.com.pl 30.03.05, 12:03
          Dokładnie tak trzeba robić. Widzę, że zadania są podobne do tych z PW, więc
          proponuję rozwiązać testy wstępne na PW jako wprawkę przed maturą. I zasada
          jest następująca - pierwsze czytanie - omijamy zadania, na które nie znamy od
          razu odpowiedzi, drugie czytanie - robimy zadania, które wiemy jak rozwiązać a
          potem zastanawiamy się nad resztą.
    • Gość: Janek Poprzeczka musi być wysoko IP: 195.205.151.* 30.03.05, 11:51
      Poprzeczka musi być wysoko.
      Zdawałem maturę 27 lat temu. Nie zajmuję się fizyką na co dzień i potrafię rozwiązać "supertrudny" przykład.
      Poziom poprzeczki jest więc jak najbardziej osiągalny.
      • jszania Poprzeczka nie musi być wysoko 04.04.05, 15:15
        >Nie zajmuję się fizyką na co dzień i potrafię rozwiązać "supertrudny" przykład.

        i co z tego? mozesz tym zaimponowac rodzinie i znajomym, bo zakladam, ze w pracy
        Ci sie to nie przydaje. Nie lepiej zmniejszyc ilosc stresu w szkole, nawet
        kosztem niepotrzebnej wiedzy?
    • Gość: olo ...pismo z prośbą o przystosowanie... IP: *.igik.edu.pl 30.03.05, 12:08
      ...tegorocznej "prawdziwej" matury (...) do realnego poziomu licealistów.

      A potem niech oni dostosują swój poziom życia i aspiracje do poziomu własnego wykształcenia.
    • Gość: glus To zadanie akurat jest proste IP: 81.210.25.* 30.03.05, 12:11
      Bez zaglądania na stronę z rozwiązaniami. Chyba jedyny problem to treść. która wystraszyła uczniów. Gdyby napisali o piłce na sznurku to pewnie byłoby trochę lepiej.
    • Gość: jojo [znak mnożenia - jako kropeczka]... IP: *.igik.edu.pl 30.03.05, 12:15
      ...czy tak było napisane w zadaniu maturalnym? Czy to może jest sposób pani redektor na uzmysłowienie wszystkim jak potwornie trudnych rzeczy się teraz wymaga na maturze?
    • amelia-1 Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia 30.03.05, 12:24
      Akurat to przywolane w tekscie przykladowe zadanie do szczegolnie trudnych
      koncepcyjnie nie nalezy. Wystarczy znajomosc wzorow na sile grawitacyjna i sile
      dosrodkowa.
    • rwerp Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia 30.03.05, 12:34
      Niech ci profesorowie się nie ośmieszają. Zadanie jest proste.
    • Gość: Fizyk Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.mif.pg.gda.pl 30.03.05, 12:44
      Wyborcza trochę "nadinterpretuje". Poniżej to, co o tych zadaniach sądzili
      fizycy z PG, tak jak to przedstawili w Grudziądzu.

      Gdańsk, 17.03.2005


      Uwagi ogólne

      Poziom trudności.
      Zadania, szczególnie z arkusza I, uważamy za zbyt trudne. Co więcej, trudność
      ta wynika często nie z rzeczywistej trudności poruszanych zagadnień fizycznych,
      ale z udziwnień i nieudolnego sformułowania zadań. Wiele zadań dotyczy dosyć
      szczegółowych zagadnień, brak natomiast pytań dotyczących fundamentalnych praw i
      zasad.

      Dobór zadań.
      Tematycznie zadania są dobrane bardzo źle. W pierwszym arkuszu można znaleźć po
      dwa zadania na równość siły grawitacji i dośrodkowej oraz na fale materii, czy
      dwa pytania o reakcje termojądrowe we wnętrzu Słońca. Nie ma za to nic na
      przykład o oscylatorze harmonicznym ani o prądzie elektrycznym. Zdecydowana
      większość zadań wymaga rachunków, czego wobec ograniczonego czasu na ich
      rozwiązanie, należało by unikać.

      Arkusz II uważamy za zdecydowanie lepszy od arkusza I.

      Uwagi szczegółowe do zadań

      Arkusz I.

      Zadanie 1.
      Niechlujny rysunek.

      Zadanie 2.
      Nieprecyzyjnie sformułowane. Powinno być:
      ... Na jaką maksymalną wysokość...

      Zadanie 3.
      Nieprecyzyjnie sformułowane. Powinno być:
      ... Aby najbliższe węzły...

      Zadanie 4.
      Zbyt szczegółowe i trudne, szczególnie punkt D) anihilacja par

      Zadanie 5.
      Nieprecyzyjnie sformułowane. Powinno być:
      ... jedzie poziomo ze stałą...

      Zadanie 6.
      Zbyt szczegółowe i trudne.

      Zadanie 7.
      Nieprecyzyjnie sformułowane. Powinna być informacja od jakiej prędkości
      początkowej i czy uwzględniać efekty relatywistyczne. Trudne jak na podstawowy
      poziom.

      Zadanie 8.
      Bez uwag (choć zaokrąglenie trochę kontrowersyjne).

      Zadanie 9.
      Bez uwag (choć zadanie nieco udziwnione).

      Zadanie 10.
      Jest odpowiedzią na zadanie 4. Nieprawdziwe stwierdzenie, że do realizacji
      ziemskich reakcji termojądrowych potrzebne jest pole magnetyczne. Zbyt
      szczegółowe i trudne.

      Zadanie 11.
      Fatalne sformułowanie sugeruje, że należy podać przebieg zmian energii
      wewnętrznej. Udziwnione przemiany termodynamiczne. Po co w arkuszu odpowiedzi
      nierówności z ciepłem, o które nikt nie pyta?

      Zadanie 12.
      Zadanie wręcz szkodliwe. Zupełnie nieprawdziwy model Drogi Mlecznej. Nawet przy
      sformułowaniu dotyczącym dowolnej galaktyki kulistej pozostawia wątpliwości
      dotyczące materii nie zawartej w gwiazdach.

      Zadanie 13.
      Bez uwag.

      Zadanie 14.
      Zadanie szkodliwe. Prosty problem fizyczny ruchu jednostajnie opóźnionego ubrany
      w kontekst cząstek elementarnych nie mający sensu fizycznego.

      Zadanie 15.
      Bez uwag.

      Zadanie 16.
      Warto dodać: ...kulistej bombki...
      Błędna odpowiedź w arkuszu odpowiedzi.

      Zadanie 17.
      Bez uwag.

      Zadanie 18.
      Prawidłowa odpowiedź na to pytanie, to stwierdzenie, że w przemianie
      izobarycznej jest wykonywana praca, na co potrzeba dodatkowej energii. Arkusz
      ocen nie przewiduje takiej możliwości, a punktuje jedynie (w zasadzie zbędne)
      operacje algebraiczne na wzorach. Błędy we wzorach na arkuszu odpowiedzi.

      Zadanie 19.
      Przyjęte założenie jest w oczywisty sposób nieprawdziwe, takie zadanie nadaje
      się jako podstawa do dyskusji w trakcie lekcji, ale w kontekście egzaminu jest
      bardzo niefortunne.

      Zadanie 20.
      Zadanie podobne do 12 i podobnie szkodliwe. Siły występujące w gwiazdach
      neutronowych raczej nie dadzą się sprowadzić do sił jedynie grawitacyjnych.

      Zadanie 21.
      Brak w arkuszu niezbędnych wzorów.

      Zadanie 22.
      Zadanie wyjątkowo źle sformułowane. Prawidłową odpowiedzią jest rysunek dowolnej
      pary nierównoległych wektorów. Odpowiedź z arkusza, że “jest równoległy gdy jest
      równoległy” jest wręcz kuriozalna.

      Zadanie 23.
      Bez uwag (choć podano nieprawdziwą wartość pracy wyjścia dla cezu).

      Arkusz II

      Zadanie 24.
      Bez uwag.

      Zadanie 25.
      Nieprecyzyjnie sformułowane. Powinna być informacja o tym, że gaz traktować
      można jak doskonały. Zamiast “jaka ilość gazu” powinno być “jaka masa gazu”.
      Dane podane w zadaniu nie pasują do masy molowej dwutlenku węgla, a podanie ich
      zamiast tej masy jest chyba niepotrzebnym udziwnieniem.

      Zadanie 26.
      Stwierdzenie “o określonej energii kinetycznej” niczego nie wnosi i powinno być
      pominięte. Punktacja pierwszej części powinna być zwiększona kosztem drugiej, bo
      zawiera praktycznie całą treść fizyczną zadania.

      Zadanie 27.
      Zbyt dużo szczegółowych pytań.

      Zadanie 28.
      Zbyt dużo szczegółowych pytań. Nie zaznaczono, że chodzi o wykresy wskazowe
      napięcia. Nieopisane oznaczenia w tabelce.


      Uwagi do karty wzorów.

      Podawanie wzorów bez objaśnienia użytych w nich symboli uważamy za nie do
      przyjęcia. Nazwy wzorów również powinny oddawać pełniej (i prawidłowo) ich sens.

      Karta zawiera błędy (np. prawo załamania, “dyfrakcja” fali, zasada
      nieoznaczoności, jednostka masy atomowej).
      • khmara Wyborcza nadinterpretuje? 30.03.05, 19:22
        Być może. Taka matura to skandal. Niekompetentni autorzy zadań i recenzenci
        komisji egzaminacyjnej.
        • Gość: Fizyk Re: Wyborcza nadinterpretuje? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 31.03.05, 06:55
          khmara napisał:

          > Taka matura to skandal. Niekompetentni autorzy zadań i recenzenci
          > komisji egzaminacyjnej.

          Nie tylko skandal, ale i dywersja.

          - Jeżeli pójdzie fama, że matura z fizyki jest nie do zdania, to nikt jej nie
          wybierze jako przedmiot maturalny.
          - Jeżeli nie wybierze, to nie będzie się uczył, bo nie oszukujmy się, duża część
          nauki w liceum, to nauka "do matury".
          - Jeżeli nie będzie się uczył, to nie będzie umiał,
          - Jezeli nie będzie umiał, to nie polubi.
          - Jeżeli zaś nie będzie ani umiał, ani lubił, to w swoim przyszłym życiu
          zawodowym, już jako polityk, przeprowadzi nastepnę reformę edukacji umieszczjąc
          w programie szkół różdżkarstwo i audiofilstwo zamiast nauk przyrodniczych...

          O zadaniach maturalnych z niedopasowanym poziomem trudności da się powiedzieć
          słowami znanego satyryka: "Gdybym nie wiedział, że głupota, pomyślał bym, że
          prowokacja".

          Szkoda JUŻ się stała. Opowiadanie urzędników, że "to tylko techniczne próby
          procedur" również kwalifikują się do skomentowania powyższym zdaniem satyryka.
    • Gość: z00 testy standaryzowane IP: *.umcs.lublin.pl 30.03.05, 14:18
      Wedlug mnie sposob oceniania uczniow na maturze na podstawie odgornych
      kryteriow nie ma sensu.
      Powinno sie wprowadzic testy standaryzowane gdzie uczniowie nie sa oceniani na
      podstawie ustalonych z gory norm ale tego jak dobrze wypadli w porownaniu z
      innymi (np. ze osiagniety przez nich wynik nalezy do 10% najlepszych, 20%
      najlepszych itd.)
      Mozna na przyklad dac do rozwiazanie w ciagu 1 godziny 40 zadan podobnych do
      tych z testow na AM.
      Taki system dziala od dawna w USA i na Harvard naprawde nie dostaja sie
      przypadkowi ludzie.

      z00
      • maruda.r Re: testy standaryzowane 30.03.05, 19:37
        Gość portalu: z00 napisał(a):

        > Powinno sie wprowadzic testy standaryzowane gdzie uczniowie nie sa oceniani na
        > podstawie ustalonych z gory norm ale tego jak dobrze wypadli w porownaniu z
        > innymi (np. ze osiagniety przez nich wynik nalezy do 10% najlepszych, 20%
        > najlepszych itd.)

        *********************************

        Bez sensu. Odniesienie do przypadkowo pojawiającej się grupy wybitnie
        utalentowanych obniży wyniki pozostałych albo da dobre wyniki tym, którzy znają
        5 liter liter alfabetu - wobec przeciętnej znajomości 14 liter.

        Nie daje właściwego porównania co do zmian poziomu w czasie lub w odniesieniu do
        innych populacji.

    • yrzyk Czegoś wymagać trzeba... 30.03.05, 16:11
      Maturzyści pójda później na płatne uczelnie gdzie jedynym wymaganiem jest kasa.
      Na cholerę komu debile z wyższym wykształceniem.Masowość szkolnictwa wyższego
      wyklucza jego jakość
      • Gość: xyz Re: Czegoś wymagać trzeba... IP: *.gdynia.mm.pl 30.03.05, 22:01
        NO dobra.. zgadzam sie z przedmowcami, ze zadanie do trudnych nie nalezy. Czemu
        jednak nikt nie pomysli realnie o tym co sie dzieje w polskich szkolach?
        Teoretycznie caly material powinien byc zrealizowany. Jest zupelnie inaczej.
        Pomija sie wiele rzeczy, albo przerabia pobieżnie, nie zwracajac uwage na
        szczegoly, bo "czasu nie ma". Wszystko przez reforme, ktora skrocila czas
        naszej nauki. Moznaby powiedziec ze ten rok zabrany ze szkoly sredniej
        przeszedl do gimnazjum. Jednak w autopsji wiem ze w 3 klasie gimnazjum
        (szczegolnie z fizyki) nie nauczylem sie prawie nic! Najpierw niech nas naucza,
        a dopiero potem wymagają. O ile jestem w szkole ktora wydaje sie byc "na
        poziomie", to w innych szkolach sie nie robi nic.. Sam czasem jestem przerazony
        jak slysze opowiesci kolegow i kolezanek z innych, co sie u nich wyprawia na
        fizyce...
        • Gość: Fizyk Re: Czegoś wymagać trzeba... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 31.03.05, 07:02
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > Wszystko przez reforme, ktora skrocila czas
          > naszej nauki. Moznaby powiedziec ze ten rok zabrany ze szkoly sredniej
          > przeszedl do gimnazjum. Jednak w autopsji wiem ze w 3 klasie gimnazjum
          > (szczegolnie z fizyki) nie nauczylem sie prawie nic! [...]

          Ciekawe: w swojej pracy zawodowej spotykam literalnie setki maturzystów,
          dziesiątki nauczycieli a przede wszystkim nauczycieli akademickich męczących się
          z coraz słabszymi absolwentami szkół. Z kolejnych reform oświaty zadowolony nie
          jest nikt. Przynajmniej nikt się do tego nie przyznał...

          W tej dyskusji pojawił się jeden głos za, ale jakiś ogólnikowy i od ziemii
          zupełnie oderwany. W takim razie kto jest siłą sprawczą systematycznego psucia
          polskich szkół?
          • Gość: pawlicho siła sprawcza IP: *.ftj.agh.edu.pl 31.03.05, 14:10
            Na ową siłę fatalną powodującą przyngnębiający stan umysłów większości
            pierwszorocznych studentów składają się w mojej (chyba niezbyt orginalnej)
            opinii następujące fakty:
            1. utarło się ostanio w Polsce przekonanie, że człowiek bez studiów wyższych
            jest absolutnie bezwartościowy i "nie umie nic"

            2. bezrobocie jest na takim poziomie, że absolwent szkoły średniej nie ma
            właściwie szans na znalezienie pracy, co spowodowało (świadomą jak sądzę)
            polityke państwa, która polega na sztucznym przedłużaniu czasu bytowania
            młodego człowieka na garnuszku rodziców

            3. z dwóch powyższych wynika masowa "ucieczka" na uczelnie wyższe, co, jak
            obserwuję ze zdziwieniem, jest powodem do dumy władz kraju, a nawet gremiów
            uniwersyteckich (vide: wczorajszy artykuł prof. Jajszczyka w Wyborczej)

            4. z masowości, jak wiadomo, nic dobrego nie wynika; nie ma mowy o
            indywidualnym podejściu, trybie "mistrz-uczeń", które do tak dobrych rezultatów
            w przeszłości prowadziły; na zajęciach trzeba bezustannie równać do najsłabszego

            5. polityka finansowania uczelni i poszczególnych wydziałów (wymuszona polityką
            państwa wspomnianą w pkt. 1.) sprawia, że nauczyciele akademiccy są
            zakładnikami swoich zwierzchników: MUSZĄ dawać zaliczenia znakomitej większości
            studentów w grupie, niezależnie od ich umiejętności (takie są wymogi władz
            wydziałów; nie można nie oblac nikogo - dla przyzwoitości, nie mozna też jednak
            oblać więcej niż 10% grupy), w rezultacie znakomita większość słabych studentów
            dostaje dyplom

            6. studenci wyczuwają taki stan rzeczy i nie uczą się

            7. faktem jest, że spora część nauczycieli szkół podstawowych i średnich
            rekrutuje się sposród najsłabszych magistrów (notabene: czy to przypadek, że w
            rankingu najlepszych uczelni, szkoły pedagogiczne zajmują tak odległe pozycje?)-
            nauczycielem zostaje teraz najczęściej człowiek (są tu oczywiście chwalebne
            wyjątki), którego nie stać na więcej

            8. "konieczność" studiowania przyśpiesza upadek szkół innych niż licea i
            niektóre typy techników ("trzeba zdać maturę, a o wykształcenie zadbam na
            studiach"), co uzasadnia poniekąd myślenie z pkt.1

            9. jeżeli chodzi o fizykę dochodzi do tego niebłahy problem ze
            zdefiniowaniem "celów edukacyjnych": czy wiedza będąca jej domeną, powinna być
            częścią ogólnego, wręcz humanistycznego, wyposażenia umysłowego, czy też
            podstawą dla wykształcenia przyszłych naukowców i inżynierów (czy czytaliście
            jakiś czas temu wywiad z prof. Osiatyńskim, bardzo mądrym przecież człowiekiem,
            w którym stwierdził on, że w polskich szkołach kładzie się przesadny nacisk na
            naukę przedmiotów ścisłych?)

            10. są też, jak sądze, znacznie głębsze powody kulturowe, wynikające z ostanich
            przewartościowań, tendencji globalizacyjnych itd., ale nie mi o nich się
            wypowiadać

            Rozpędziłem się i, zamiast pisać na zadany temat, opowiedziałem "wszystko co
            myślę" o edukacji w Polsce. Niech i tak będzie.
            Będę bardzo wdzięczny jeśli ktoś coś tu doda, wyprostuje moje myślenie lub
            powie coś całkiem odmiennego.
    • Gość: Krzysztof Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.05, 16:11
      Oczywiście - zawsze, jeśli są słabe wyniki, to wina za trudnego egzaminu :)

      Nie róbmy parodii z matury, jak to się działo przez ostatnie wiele lat. Przecież
      wszyscy wiemy, że dotychczasowa matura miała gó.. wspólnego z egzaminem
      dojrzałości.

      Teraz jest szansa przywrócić temu egzaminowi powagę i pewną rangę i stąd apel do
      osób odpowiedzialnych za jego przprowadzenie, aby tę szansę wykorzystały.

      Oczywiście można dać absurdalnie łatwe zadania, a później się cieszyć, że 90%
      uczniów ma 100% punktów, podawać później piękne statystyki jak to polskie szkoły
      dobrze uczą, bo uczniowie tak pięknie napisali maturę... Ale chyba nie o to chodzi.

      Dla tych, co uważają, że matura jest za trudna (rozumiem, że na podstawie
      próbnej) - książki do rąk i się uczyć - zostało jeszcze dosyć czasu.
      • Gość: xyz Re: Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? IP: *.gdynia.mm.pl 31.03.05, 16:44
        > Dla tych, co uważają, że matura jest za trudna (rozumiem, że na podstawie
        > próbnej) - książki do rąk i się uczyć - zostało jeszcze dosyć czasu.

        oj.. czasu to nie jest duzo.. a na pewno za malo zeby sie nauczyc fizyki,
        zwlaszcza tym, co przez 3 lata nie zrobili nic...
        • Gość: Fizyk Re: Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 31.03.05, 17:37
          Gość portalu: xyz napisał(a):

          > > Dla tych, co uważają, że matura jest za trudna (rozumiem, że na podstawie
          > > próbnej) - książki do rąk i się uczyć - zostało jeszcze dosyć czasu.

          Widzisz, uważam że próbna matura była za trudna...

          Licealnym nieukiem to mnie nie nazwiesz, bo swego czasu (1976) byłem najlepszym
          absolwentem jednego z najlepszych ogólniaków w Polsce, czterokrotnym finalistą
          różnych olimpiad, w tym fizycznej. Gdyby teraz kazać pisać maturzystom maturę z
          fizyki lat 70, to zdało by nie kilkanaście procent, ale ułamek procenta.

          Mimo to uważam, że matura jest za trudna, bo nijak nie przystaje do wydajności
          polskiego systemu kształcenia. Zaś by wymagać, trzeba najpierw nauczyć, a
          przynajmniej pokazać czego się uczyć.

          PS. Moje LO cały czas ma się dobrze, ale z tego co widzę realizuje WYŁĄCZNIE
          porogramy autorskie.
          • Gość: qw Re: Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? IP: *.Proxy.IdeaLan / *.idealan.pl 01.04.05, 16:09
            jestem ciekaw,ktore LO realizuje programy autorskie na wysokim poziomie?
      • Gość: mistrz Re: Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.05, 08:26
        dokładnie!! hmmm a poza tym uważam,ze PRZEPAŚĆ dzieli ludzi, którzy chcą się
        uczyć i zdawać mature, a tych którzy chodzą byleby chodzić do szkoły, obijają
        się, a potem nic dziwnego że wyniki są jakie są. U mnie w klasie na 20
        zdających fizyke nie zdała 1.. klasa "matematyczna z rozszerzoną fizyką" bo za
        mało godzin, żeby była mat-fiz.. ja miałem 58podst i 58 rozsz.
        Pozatym czy chcecie, żeby ten egzamin był jak z angielskiego, że każdy dostaje
        po 90 pkt za nic??!! tu chodzi włąsnie,zeby rozdzielić ludzi, którzy chcą się
        dostać na wymarzoną polibude czy coś i uczą się, dlatego mają dobre wyniki a
        nie dlatego,ze obniżyli poziom egzaminu..
      • Gość: f Re: Egzamin za trudny? Czy ktoś robi jaja ? IP: 217.153.221.* 01.05.05, 09:57
        \\\\\\\\\\\\\\\\
    • Gość: Filip Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.04.05, 18:24
      Tylko nowa i nowa matura,chyba wszyscy poszaleli,czy nikt już nie pamięta,że
      tysiące maturzystów zdaje starą maturę!!!!Dla nich nie ma nic ,żadnych
      materiałów,nawet tematów z poprzednich lat!!!
    • Gość: rk Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: 80.51.249.* 09.04.05, 20:17
      Jesus! Jak tak czytam te Wasze komentarze no i treść zadania to tylko się cieszę, że nie zdaję fizyki... HORROR!!!

      ...
      Oby na matmie mi sie podobnie ciekawe rzeczy nie przytrafiły... :|
    • Gość: WSN Re: Matura - przedmioty ścisłe nie do przejścia IP: 195.68.232.* 10.04.05, 13:29
      Jeśli te zadania dla tych "profesorów" były za trudne to właściwie nie wiem jak
      oni doszli do tego stopnia naukowego. Zadania wg mnie były "wieśniacko" proste
      niektóre wręcz dało się rozwiązać w 2 lub 3 linijkach obliczeń bez zbędnego
      myslenia, bo w koncu przekształcenie gotowego wzoru to chyba nie problem???
      nawet dla laika. Nie zdawałem matury z fizyki (fizyki również nie studiuję) a
      mimo to potrafiłem rozwiązać te zadanka (przynajmiej tyle żeby maturę zdać).
      Poziom wg mnie był dobry, ale jeśli ktoś nie potrafi ich rozwiązać radze
      zastanowić się nad fizyką. Może lepsza będzie filozofia, też jest na F a jak
      ładnie brzmi :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka