igebski1
06.12.05, 13:52
Rząd Marcinkiewicza jeszcze dobrze się nie rozkręcił, a już mówi się o
wcześniejszych, być może nawet wiosennych, wyborach. LPR już zapowiedziała,
że przestanie popierać PiS w sprawach gospodarczych. Lepper również grozi
cofnięciem swoich względów dla mniejszościowego gabinetu, jeżeli jego partia
nie dostanie w nim paru ministerialnych foteli. Osobiście nigdy nie
przepadałem za PiS-em, ale wydaje mi się, że zbyt pochopnie stawia się
krzyżyk na umiejętnościach sprawowania rządów przez to ugrupowanie. Poza tym,
jaka jest gwarancja, że rząd wyłoniony w wyniku nowych wyborów będzie miał
większość parlamentarną? Żadna! Po co więc narażać państwo na zbędne koszty?
Po to, żeby na szczytach polityki mogły nastąpić nowe przetasowania? Kolejną
ściemę – jak powiedziałby Kurski?