Dodaj do ulubionych

Sprawa kota

26.12.02, 17:49
Wracając w drugi dzień Świąt z kościoła, spotkaliśmy z synem potwornie
zmarzniętego młodego kota siedzącego przy załomie muru w podcieniach ul.
Węglarskiej. Niestety nie mając warunków do zatrzymania go w domu, mogliśmy
go tylko ogrzać, napoić ciepłym mlekiem i odwieźć do schroniska na Oruni.
Kot jest śliczny, czarny z białym żabocikiem, białymi skarpetkami na
[przednich łapkach i białymi podkolanówkami na tylnych. Wyraźnie wygląda na
kota trzymanego w domu. Jednak był już zabiedzony i brudny.
Piszę ten post z dwiema nadziejami - pierwszą - że ten kot jest czyjś i że
właściciel go szuka. Druga nadzieja jest taka, że jeśli właściciel się nie
znajdzie - to ktoś z forumowiczów, kto ma warunki zechce go wziąć do domu.
Podaję namiary schroniska: Orunia, ul. Madalińskiego 1A (boczna od ul.
Podmiejskiej), tel. 309-43-42. Jak się dowiedziałem, obecnie jest tam 150
kotów, więc jeśli będzie więcej chętnych - to każdy znajdzie tam przyjaciela.


Obserwuj wątek
    • Gość: bezdomny kot MIAU MIAU dzieki za opieke IP: *.tnt12.nyc9.da.uu.net 26.12.02, 18:23
      Dobrze,ze sa jeszcze ludzie czuli na krzywde zwierzakow
    • les1 Re: Sprawa kota 26.12.02, 19:27
      W pierwszy dzien Swiat, zona, wracajac z kosciola do domu razem z synem,
      tesciem i tesciowa...przyprowadzili biedne, zaglodzone dzieciatko, ktore
      ucieklo z domu i zebralo na ulicy...jak to robi tysiace innych....
      Dostali odemnie taka "odprawe", ze pewnie juz tego drugi raz nie zrobia.....
      Parszywe!!! ...Prawda????....
      Dla wszystkich przejetych moim brakiem "milosci".....moge podac nazwy ulic,
      dzielnic, miast i krajow w ktorych moga swoje milosierdzie
      przelewac.....wlaczajac w to, oczywiscie, rodzicow tych niewiniatek, ktorzy sie
      losami swoich pociech zbytnio nie przejmuja.....
      Mnoza sie jak kroliki w australi......
      Ktokolwiek jest chetny na moja liste... dzieciatek do za-adoptowania?
      preferencyjnie ....razem z rodzicami?
      Koty....podobno....latwiej sobie radza....

      Dobry to byl tekst...w stylu....ja nie mam warunkow wiec oddalem do
      schroniska :-)))))
      Tak to nawet ja sam moge napisac i prosic innych o pomoc....co zreszta uczynilem

      :-)))))))))) les1
      • lucy_z Re: Sprawa kota 26.12.02, 21:15
        Les, a skąd w Tobie tyle zgryźliwości??? Każdy pomaga jak może. I dobrze, że są
        jeszcze tacy ludzie wrażliwi.
        Ja też zaopiekowałam się kotem, mając psa. Bałam się tego ale w brew opinii o
        nienawiści pomiędzy tymi zwierzakami, bardzo się polubiły. Kot to wspaniałe,
        mądre i niezależne zwierzę, które codziennie dostarcza nam dużo radości razem z
        pieskiem.

        --
        kociara i psiara, posiadająca dzieci
        lucy
        • iwa_ja Re: Sprawa kota 26.12.02, 22:18
          Les, czemu wypisujesz takie głupoty?!!! Akurat znam uwarunkowania Jarohu. On
          naprawdę nie moze wziąć tego kota. Ale, zauważ, zainteresował się, coś zrobił.
          I o to chodzi. Gdyby kazdy rozejrzał się naokoło siebie, ciut poza koniec
          swojego nosa, moze na tym najstraszniejszym ze swiatów byłoby lepiej. Wzięlabym
          tego kota, ale mam już psa. Tez przygarniętego...
        • les1 Re: Sprawa kota 26.12.02, 22:34
          Uffffff....Lucy :-) to nie o to mi chodzilo.....
          Ja to taki z natury juz jestem, ze bardziej sie ludzmi przejmuje......
          Jacykolwiek oni by nie byli.....
          I....zamiast kotu, to wole ...kupic bochenek chleba (nie pieniazki!!!) ubogiemu.
          ot ....taki to ja jestem.....odmieniec.....
          A serce sie kroi......nawet takiemu ....zgryzliwemu.....lesowi...
          Moge z "usmiechem" zatluc lajdaka.....ale bedac - nie tak dawno - w
          polsce...widzialem co sie dzieje w tych pozostalosciach po PGR-ach...te
          dzieci!!!!.....tak niedaleko gdanska.... ohh...te "mrowki" co mi wtedy po
          rekach chodzily... tych ludzi....wstydzacych sie (dzisiejszej) swojej biedy a
          pamietajacych mnie...gdy jako mlodzieniec przyjezdzalem latem pojezdzic na
          koniach w stadninie....
          Poplakalem sie......ot co !!!!!
          Wlasny brat mnie wtedy zobaczyl....placzacego.....po raz pierwszy! ()....
          Piszecie o pieknej, puszystej zimie?....te dzieci chodza przez sniegi 7-
          kilometrow do szkoly.....codziennie!!!! i wierz mi ...nie zawsze po sniadaniu...
          Ich to jest wina?.....
          Ja pamietam, ze ich PGR-u traktoro-bus odwozil i przywozil....
          Bylo, minelo....inne czasy sa dzisiaj... i ja w to nie chce wchodzic...
          Tylko.....wlasnie to...tylko!!!!
          Jako czlowiek.....bez wzgledu na to jakim ja sam jestem......bardziej lituje
          sie nad innymi ludzmi....
          Nie dziw sie wiec, ze gdy czytam te "wzruszajace" wpisy o kotkach.....dostaje
          tych "mrowek" w rekach.....
          Widzialem na tym forum wiele watkow o pomoc dla zwierzatek i wiele nic nie
          znaczacych wpisow solidarnosciowych.....coz....slowa sa tanie....w stylu
          przylaczam sie ale nie mam mozliwosci, chcialabym ale.....itd, itp.
          Byl takze na tym watku 3-M apel o pomoc dla sierocinca (niespalonego) o
          ubrania, zywnosc, koce, kolderki...dla dzieci (!)
          Ile bylo odpowiedzi?????????
          Sama sprawdz....jestes w tym dobra :-)))
          Nie chodzi nawet o te odpowiedzi na forum ale o to.... kto(!) na te prosby
          zareagowal !!!!......Nawet.... anonimowo, bez starania o ulgi podatkowe....
          Zamiast do zwierzynca.....pofatygujcie sie do ....sierocinca.....
          A wy mi tutaj w same Swieta o futrzakach zasuwacie ? !!!!!
          Gdy tylu ludzi na opal i wigilijna potrawe nie stac?
          Zgryzliwym jestem ????

          To ja juz takim wole ....pozostac.

          les1


          • Gość: michos Re: Sprawa kota IP: *.proxy.aol.com 26.12.02, 22:47
            Lesiu. pięknie piszesz o tych biednych dzieciach, ale wybacz, jakos trudno mi
            uwierzyć w Twoje zlote serce dla nich. Tak mi się zdaje, że serce to calosć i w
            calosci moze byc dobre, albo nie za bardzo i jesli nie mięknie na widok
            wynedznialego kotka, to jak moze byc dobre dla dzieci, ale wybacz jesli się
            mylę. Chętnie dowiedzialbym się czegos na temat podjętych przez Ciebie dzialan
            na rzecz tych biednych dzieci. Może zrobilibysmy cos razem?m.
            • les1 Re: Sprawa kota 26.12.02, 23:16
              Moge Tobie podac konto bankowe tego sierocinca i przeslac kwit wplaty....mnie
              to i tak do rozliczenia podatkowego sie nie przyda.....zagraniczna
              pomoc....dlatego....:-)
              Zrownasz sie ze mna to Tobie jeszcze flaszke szkockiej wysle.....ot....moja
              watroba odpocznie....albo i nie....
              les1
            • les1 Re: Sprawa kota 26.12.02, 23:17
              Moge Tobie podac konto bankowe tego sierocinca i przeslac kwit wplaty....mnie
              to i tak do rozliczenia podatkowego sie nie przyda.....zagraniczna
              pomoc....dlatego....:-)
              Zrownasz sie ze mna (w dotacji) to Tobie jeszcze flaszke szkockiej
              wysle.....ot....moja watroba odpocznie....albo i nie....
              les1
              • les1 Re: Sprostowanie 26.12.02, 23:33
                Comp....czkawki dostal...sorki za ten podwojny wpis....ale nie ma tego co by na
                zdrowie nie wyszlo.....dla sierocinca....oczywiscie :-)))))
                Moze w ten sposob "michos" podejmie moje wyzwanie i po wlacie rownowartosci
                mojej wplaty....otrzyma jako nagrode pocieszenia.....flaszeczke szkockiej???
                Nie ma problemu...u mnie jest to (szkocka) niezbyt drogie....:-)))))
                Podaj P.O. Box.....jutro wysylam.....:-))))
                Kurcze....zapomnialem!!!!.... przeciez nie znasz tego konta w polsce....podac??
                les1
          • Gość: KRÓLIK Re: Sprawa kota IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.02, 04:17
            les1 napisał:

            > > .
            > Ja pamietam, ze ich PGR-u traktoro-bus odwozil i przywozil....
            > Bylo, minelo....inne czasy sa dzisiaj... i ja w to nie chce wchodzic...
            Jest jedno ale...Otóż w podgdańskiej wsi gmina nie mając autobusu zaczęła do
            szkoły wozić dzieci tym opisanym traktorem i szum się zrobił straszny .Dlaczego
            nie autobusem.Otóż twierdzę że ci "biedni"popegeerowcy są nastawieni
            na "daj".Niweażne że kasa gminy pusta ,ale ma być.Wprogramie tv wypowiadali się
            ci rodzice że bojąc się o dzieci dowożą je swoimi samochodami,czyli aż takiej
            biedy nie ma. Gdyby byli mądrzejsi i przebojowi to jeden z nich zamieniając
            swoją osobówkę na Żuka do przewozu ludzi bądż Nysę storzyłby sobie przy okazji
            etat,ale po co???Lepiej chlać piwo od rana i narzekać.
            PZDR. KRÓLIK
            • Gość: Casey Re: Sprawa kota IP: *.proxy.aol.com 27.12.02, 06:00
              Gość portalu: KRÓLIK napisał(a):

              > les1 napisał:
              >
              > > > .
              > > Ja pamietam, ze ich PGR-u traktoro-bus odwozil i przywozil....
              > > Bylo, minelo....inne czasy sa dzisiaj... i ja w to nie chce wchodzic...
              > Jest jedno ale...Otóż w podgdańskiej wsi gmina nie mając autobusu zaczęła do
              > szkoły wozić dzieci tym opisanym traktorem i szum się zrobił
              straszny .Dlaczego
              >
              > nie autobusem.Otóż twierdzę że ci "biedni"popegeerowcy są nastawieni
              > na "daj".Niweażne że kasa gminy pusta ,ale ma być.Wprogramie tv wypowiadali
              się
              >
              > ci rodzice że bojąc się o dzieci dowożą je swoimi samochodami,czyli aż takiej
              > biedy nie ma. Gdyby byli mądrzejsi i przebojowi to jeden z nich zamieniając
              > swoją osobówkę na Żuka do przewozu ludzi bądż Nysę storzyłby sobie przy
              okazji
              > etat,ale po co???Lepiej chlać piwo od rana i narzekać.
              > PZDR. KRÓLIK

              Krolik. Za niektore twe wypowiedzi nie bardzo Cie lubialem(sorry, toc to okres
              swiateczny) ale w tym w przypadku masz 100% racje.

              Swoja droga sympatia dla zwierzat, czy tez dla osieroconych dzieci nie musza ze
              soba kolidowac. Zamiast zarzutow czyz nie lepiej podyskutowac nad tym co mozna
              by zrobic dla dobra i tych i tych.

              Z osobistego punktu widzenia uwazam ze nawet najwieksza ofiara jednostki,
              stanowi niewiele w morzu potrzeb. A z drugiej strony kazda ofiara stanowi wiele
              jesli dotrze do danej osoby w potrzebie.

              Forum jest otwarte dla wszystkich i kazdy moze wlozyc jakichs swoj wklad w
              miare mozliwosci i wlasnych checi.
              Lecz nie na zasadzie " ja dalem teraz ty daj" Kazda ofiara powinna byc z serca
              nie z presji.
              Jakzesz mila byla akcja na tym forum przed kilku miesiacami na rzecz zwierzt w
              jakims tam schronisku pod Warszawa.............
              Jesli nie jestem w bledzie zainicjowana prez Iwe....??
              • iwa_ja Re: Sprawa kota 27.12.02, 06:31
                Zgadza się, to był mój pomysł - chociaż już dawno idea poszła w ludzi. I nie
                wrociła. Również ze względu na umiarkowane zainteresowanie kierownictwa
                schroniska.
                Macie rację. Nie ma sensu porównywanie słupków: kto dał/ zrobił wiecej dla
                ludzi/zwierząt. Po prostu trzeba podnieść cztery litery i cos zrobić. Często
                nie chodzi o pieniądze. Czasem potrzebna jest tylko ociupinka czasu...
                Post-światecznie pozdrawiam.
                • Gość: michos Re: Sprawa kota IP: *.proxy.aol.com 27.12.02, 07:17
                  iwa_ja napisała:

                  >
                  > Macie rację. Nie ma sensu porównywanie słupków: kto dał/ zrobił wiecej dla
                  > ludzi/zwierząt. Po prostu trzeba podnieść cztery litery i cos zrobić. Często
                  > nie chodzi o pieniądze. Czasem potrzebna jest tylko ociupinka czasu...
                  ...i chęci i jakiegos konkretnego hasla, choćby takiego jak to Twoje w sprawie
                  schroniska. Popieram postawę jarochu, bo wierzę, że w razie potrzeby pomogl by
                  tym bardziej dziecku - on po prostu zadzialal odpowiednio do sytuacji a nie
                  gęgal o swojej mądrosci, przenikliwosci i wspanialomyslnosci. Obawiam się, ze
                  nikt z nas nie jest w stanie wiele zmienić w tym morzu rozpaczy jakie nas
                  otacza, ale przecież nie można cofać ręki, żeby poglaskać zabląkanego kota.
                  Kuksnięty w bok skladam także Tobie Liwo moje serdeczne życzenia, ale mam
                  prosbę: czy moglabys juz zrezygnować z tego cytatu z Konwickiego? - strasznie
                  mnie to przygnębia. Nie wiem czy to ma związek z tym, że zostalas babcią? Sam
                  od pięciu lat jestem dziadkiem i ten fakt uważam za jeden ze szczęsliwszych w
                  moim życiu.m.

                  • Gość: Paloma Re: Sprawa kota IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 27.12.02, 07:55
                    A kto tu kurwa o kotach chce slyszec?! Ty Michos tez
                    jestes pierdolniety w szyje, jak sie z tymi pojebancami
                    zadajesz. A moze ty tez jestez jedyn z nich i tylko
                    udajesz swaka? Ty sie kurwa zastanow gdzie ty jestes.
                    • gatto2pl Re: Sprawa kota 28.12.02, 00:54
                      Gość portalu: Paloma napisał(a):

                      > A kto tu kurwa o kotach chce slyszec?! Ty Michos tez
                      > jestes pierdolniety w szyje, jak sie z tymi pojebancami
                      > zadajesz. A moze ty tez jestez jedyn z nich i tylko
                      > udajesz swaka? Ty sie kurwa zastanow gdzie ty jestes.
                      .........
                      No comment.....
                      gatto2pl
                    • Gość: Casey Re: Paloma zastanow sie co mowisz.......... IP: *.proxy.aol.com 28.12.02, 05:57
                      Lub zniknij z tego forum......
    • Gość: Co z kotem..? Re: Sprawa kota IP: *.proxy.aol.com 12.01.03, 05:56
      • jarohu Re: Sprawa kota 12.01.03, 10:00
        Sądzę, że nadal przebywa w oruńskim schronisku, czekając na "dobre ręce". Przez
        wiele dni pilnie czytałem rubrykę "człowiek czeka na zwierzaka" w GW 3-miasto -
        ale bezskutecznie. Kot miał wszystkie cechy kota domowego, ale był zaniedbany,
        zmarznięty (nie przeżyłby następnej nocy). Nie chcę wysnuwać pochopnych
        wniosków - ale mam wrażenie, że to był kot wyrzucony.
        • les1 Re: Sprawa kota 12.01.03, 12:04
          To i tak ma dobrze....w tym schronisku.
          Gdzies indziej, moglby skonczyc wedlug typowego scenariusza....zastosowania
          uzytkowego kota....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka