jarohu
26.12.02, 17:49
Wracając w drugi dzień Świąt z kościoła, spotkaliśmy z synem potwornie
zmarzniętego młodego kota siedzącego przy załomie muru w podcieniach ul.
Węglarskiej. Niestety nie mając warunków do zatrzymania go w domu, mogliśmy
go tylko ogrzać, napoić ciepłym mlekiem i odwieźć do schroniska na Oruni.
Kot jest śliczny, czarny z białym żabocikiem, białymi skarpetkami na
[przednich łapkach i białymi podkolanówkami na tylnych. Wyraźnie wygląda na
kota trzymanego w domu. Jednak był już zabiedzony i brudny.
Piszę ten post z dwiema nadziejami - pierwszą - że ten kot jest czyjś i że
właściciel go szuka. Druga nadzieja jest taka, że jeśli właściciel się nie
znajdzie - to ktoś z forumowiczów, kto ma warunki zechce go wziąć do domu.
Podaję namiary schroniska: Orunia, ul. Madalińskiego 1A (boczna od ul.
Podmiejskiej), tel. 309-43-42. Jak się dowiedziałem, obecnie jest tam 150
kotów, więc jeśli będzie więcej chętnych - to każdy znajdzie tam przyjaciela.