Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 07.05.03, 13:22 Szanowny Panie Marszałku, W liście Pani Marii Illinicz skierowanym do Pana na łamach forum padają ważne pytania, które dotyczą decyzji odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Przemyślenia Pani M.Illinicz mają charakter listu otwartego. Przypomnę jego treść: „Szanowny Panie Marszałku, W trakcie dyskusji na łamach forum Pańska decyzja spotkała się z wieloma krytycznymi i pełnymi oburzenia wypowiedziami. Mam jednak nadzieję, że Pan rzeczywiście chce „uzdrowić sytuację” w podległych Panu placówkach, ale w natłoku obowiązków nie zdołał Pan gruntownie rozpoznać sytuacji w WCLU w Zapowiedniku. Przeczytałam wywiad z Panem i odnoszę wrażenie, że zaszło jakieś ogromne nieporozumienie. Proszę jeszcze raz spokojnie przeanalizować argumenty, które skłoniły Pana do zwolnienia Pani dyr. B. Karaczyńskiej. 1) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował zatrudniania własnej rodziny” przez Panią Karaczyńską w WCLU. Pytam czy Pani Karaczyńska uzyskała zgodę na zatrudnienie córki w Zapowiedniku? Z dyskusji na forum wynika, że taką zgodę uzyskała. 2) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował budowania prywatnego ośrodka córki przy pomocy chorych”. Z zamieszczonych opinii wynika, że rodzice pacjentów wyrazili na to zgodę. 3) Mówi Pan, że „nie będzie tolerował prowadzenia księgowości w taki sposób, żeby nic nie dało się z niej wywnioskować”. W wywiadzie z Panią Karaczyńską jaki przeczytałam w Gazecie mówi ona, że „Urząd Marszałkowski przyjmował od niej wszystkie bilanse i sprawozdania finansowe.” Rozumiem, że Urząd nie miał wówczas żadnych uwag, bo gdyby takie się pojawiły to Pani dyr. Karaczyńska zostałaby natychmiast o tym poinformowana. 4) Mówi Pan o „konkurencyjnym ośrodku w Opaleniu”. Co Pan rozumie przez sformułowanie „konkurencyjny ośrodek” ? Jestem przekonana, że wszystkie ośrodki tego typu mają wspólny a nie konkurencyjny cel swojego działania: leczenie uzależnionych i nie konkurują z sobą a współdziałają w jego realizacji. 5) Mówi Pan „o osobistych ambicjach”. A może wszyscy odłożyliby własne ambicje i usiedli przy jednym stole mając za cel nadrzędny dobro pacjentów. Przecież sens istnienia tego typu placówek nie sprowadza się do księgowości prowadzonej zgodnie ze współczesnymi standardami rachunkowości a do skutecznego leczenia uzależnionych od narkotyków młodych ludzi. Z zamieszczonych w gazecie opinii wynika, że Pani B.Karaczyńska jest wybitnym i niekwestionowanym – także przez Pana – specjalistą w tym zakresie. Może ponowna analiza wszystkich aspektów sprawy pozwoli Panu znaleźć rozwiązanie, które będzie korzystne dla obecnych i przyszłych pacjentów ośrodka w Zapowiedniku. Maria Illinicz” także mój list, który skierowałem do Pana na łamach forum ma otwarty charakter. Oto jego treść: „Panie Marszałku, Mój Syn dwa lata temu ukończył leczenie w Zapowiedniku i rozpoczął normalne życie. Kilkakrotnie już zabierałem głos w sprawie odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji Dyrektora ośrodka w Zapowiedniku. Pisałem także bezpośrednio do Pana. Niestety nie doczekałem się do tej pory żadnej odpowiedzi. Staram się opanować gniew, aby zwracając się do Pana nie użyć słów uznanych powszechnie za obraźliwe. Ale pycha i buta, którą odnajduję w Pańskich odpowiedziach na pytania Pani Redaktor I. Jopkiwicz wywołuje lęk i oburzenie. Lęk o przyszłość Polski, która znalazła się w rękach bezdusznych urzędników. Oburzenie przeciw urzędniczej ignorancji na społeczne problemy. Jak można przy podejmowaniu decyzji o odwołaniu dyrektora tak specyficznego miejsca jakim jest ośrodek leczenia uzależnień lekceważyć głosy specjalistów przedmiotu (opinia pracownika MONAR-u: Pani Jagody Władoń oraz pracownika Gdańskiej Akademii Medycznej: dr.Tomasza Smiatacza), byłych pacjentów, rodziców wyleczonych i leczących się dzieci. Dlaczego Pan rezygnuje z bezpośredniego kontaktu z odwoływanym Dyrektorem? Rzetelne rozpoznanie sprawy nie jest możliwe na łamach prasy. Decyzja odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji Dyrektora jest decyzją złą. Ludzie rozważni odstępują od złych decyzji i naprawiają błąd. Trwanie w błędzie jest delikatnie mówiąc dużą nieroztropnością. Wojciech Olszewski” Dlaczego Pan nie odpowiada na postawione pytania? Człowiek piastujący funkcje Wicemarszałka Zarządu Samorządu Województwa Pomorskiego wstrzymuje się z odpowiedzią na pytania, które dotyczą jego własnych decyzji. Ja chcę zrozumieć argumenty, które skłoniły Pana do podjęcia tej decyzji. Sprawa odwołania Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora ośrodka w Zapowiedniku nabrała publicznego rozgłosu i uchylenie się z odpowiedzią na postawione pytania można odczytać jako wyraz lekceważenia przez Pana tych wszystkich, którzy w tej sprawie zabrali głos na łamach forum. A może Pan sam nie wierzy w siłę swoich argumentów? Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: speaice Re: Murem za dyrektorem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.03, 19:53 ludzie alkoholik się pisze przez samo "h"a nie przez "ch"no co wy!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 14.05.03, 13:43 Wypowiedź wicemarszałka B.Borusewicza zamieszczona w artykule Czesława Romanowskiego „Nieodpowiedni Zapowiednik” ( Superexpress) skłoniła mnie raz jeszcze do zabrania głosu. Dziennikarz Superexpressu informuje, że Marszałek Borusewicz nie ma zamiaru spotykać się z tymi, którzy oprotestowali jego decyzje o odwołaniu Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. „Nie ma już o czym dyskutować – mówi. Marszałek wie jedno – swojej decyzji nie zmieni.” Czy doczekamy się czasów, kiedy kultura polityczna w naszym kraju osiągnie taki poziom, że żaden polityk, nie ośmieli się zachować tak arogancko wobec swoich wyborców jak pan Bogdan Borusewicz. Nie zachowa się tak bo będzie wiedział, że w tym samym momencie straci mandat swoich wyborców i skompromitowany będzie musiał zrezygnować z działalności politycznej. Zachowanie pana B.Borusewicza pokazuje, że wśród polskiej klasy politycznej są też niestety i tacy „politycy”, którzy publicznie odpowiadają swoim wyborcom, że z nimi dyskutować nie będą i swoich oprotestowanych decyzji nie zmienią. Panie wicemarszałku mój mandat pan już stracił. Skoro pan odmawia rozmowy na argumenty to polemika z panem nie jest już możliwa. W każdej dyskusji bowiem potrzebna jest wola jej prowadzenia przez obie strony. Na szczęście są w naszym kraju instrumenty demokratyczne z których obywatele mogą zrobić użytek, żeby obronić się przed politykami którzy zapominają o swoim podstawowym obowiązku, jakim jest służenie publicznej sprawie. Informuje pana, że 13 maja b.r. do Zapowiednika przyjechało z różnych zakątków Polski kilkadziesiąt osób po to by skierować list otwarty do Radnych Sejmiku Województwa Pomorskiego. Oto jego treść: „My niżej podpisani zwracamy się do Radnych Sejmiku z prośbą o natychmiastowe unieważnienie decyzji wicemarszałka Bogdana Borusewicza o odwołaniu Pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Do wystąpienia z powyższą prośbą zmusza nas bezprecedensowe zachowanie marszałka B.Borusewicza. Odwołanie pani B.Karaczyńskiej spotkało się z powszechną krytyką i oburzeniem. Opinie i listy umieszczone na forum internetowym gazety mają otwarty charakter. Uchylanie się przez wicemarszałka B.Borusewicza od odpowiedzi na postawione pytania odczytujemy jako wyraz lekceważenia tych wszystkich, którzy oprotestowali te haniebną decyzję. Chcemy zrozumieć prawdziwe a nie pozorne argumenty, które skłoniły urzędnika władz samorządowych do podjęcia decyzji godzących w społeczny interes. Zapowiednik bez Barbary jako dyrektora ośrodka nie będzie już tym samym miejscem. To Jej udało się stworzyć w Zapowiedniku niezwykle ciepłą, rodzinną atmosferę. Aby stało się to możliwe trzeba profesjonalizmu, entuzjazmu i serca, trzeba całego siebie oddać w służbie innym. Barbara to zrobiła. Tylko dzięki temu wielu młodym, zagubionym ludziom udało się zerwać z nałogiem i odzyskać wiarę we własne siły. Nie pozwólcie by odebrano nam najpiękniejsze miejsce naszego Życia, w którym wielu nauczyło się żyć na nowo. Dzięki Barbarze jest to miejsce, do którego zawsze możemy wrócić. Basia zawsze będzie dla nas sprawczynią tego cudu, jakim jest Zapowiednik, jedyną Panią na Sowim Dworze. Mamy nadzieję, że Radni Sejmiku nie zatracili wrażliwości na społeczne problemy i z należytą uwagą odniosą się do naszej petycji i pozwolą Barbarze Karaczyńskiej kontynuować społeczną misję. Kreśląc wyrazy szacunku pragniemy zapewnić, że będziemy z dużą uwagą śledzić dalszy ciąg wydarzeń. Obecni na spotkaniu w Zapowiedniku: byli pacjenci, rodzice, byli i obecni pracownicy WCLU.” Petycja do Sejmiku Województwa Pomorskiego w którego kompetencjach leży wybór i odwoływanie Zarządu Województwa, jest pierwszym demokratycznym instrumentem z którego skorzystali Ci, którzy mają inne niż pan zdanie na temat pracy w Zapowiedniku pani Barbary Karaczyńskiej. Zapewniam pana, że dołożę wszelkich starań, by w razie konieczności sięgnąć po kolejne demokratyczne instrumenty, które pozwolą na to by Barbara Karaczyńska mogła dalej w Zapowiedniku ratować życie młodych narkomanów. Pańska opinia w tej sprawie nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. Wojciech Olszewski (ojciec uratowanego dziecka) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jagoda Re: Murem za dyrektorem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.03, 18:23 Wojtku .Jesteś WIELKIM CZŁOWIEKIEM! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewin1@o2.pl Re: Murem za dyrektorem IP: *.gdynia.mm.pl 15.05.03, 21:54 Przykre jest to co dzieje się w Zapowiedniku. To jest skandal!. Ciekawe gdzie Pan Borusewicz znajdzie lepszą kadrę ? Chyba nie wie co robi!!!!!!!!!!!! Z powagą traktuje nas Pan Prezydent RP i Jego kancelaria oraz Ministerstwo Zdrowia udzielając odpowiedzi na mój list w w/w sprawie. Czy Pan Borusewicz jest ponad wszystkimi, że nie raczy odpowiedzieć ani na nasze pisma ani na pisma z Ministerstwa Zdrowia? Może sejmik Województwa Pomorskiego powinien zainteresować się ignorancją Pana Borusewicza wobec wyborców? Bożena Burzyńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qasimodo Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 19.05.03, 16:00 Narkomania to nie choroba, to wybór. Narkomanów nie trzeba leczyć, niech konają w męczarniach a takie ośrodki trzeba likwidować bo są zbędne, dlaczego ludzie którzy są naprawdę chorzy nie mają takiej pomocy jak narkomani, alkoholicy ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bogdan Re: Murem za dyrektorem IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 17:19 qasimodo - weż koło i walnij się mocno w czoło. Tobie sie chyba styki poprzepalały. Uważasz że to jest rozwiazanie. Wielu tak sądziło , dopóki ten problem nie zaczął ich rodziny dotyczyć. Życzę ci ,że byś nie musiał zmieniać zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qasimodo Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 19.05.03, 17:34 a ja Tobię życzę żebyś nie miał osoby chorej na SM lub inną nie uleczalną chorobę, to moze zrozumiesz jak to jest ... a narkomania to jest kwestia wyboru chcesz to jesteś nie chcesz to nie jesteś... wiem że trudno to zrozumieć ale przynajmniej postaraj się ..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wol do qasimodo Re: Murem za dyrektorem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.03, 21:45 qasimodo, nie czyta się cudzej korespondencji. Mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz. WOL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fear factory Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 20.05.03, 11:13 WOL jest to forum publiczne ???? tutaj nie ma prywatnej korespondencji !!!! może to kiedyś zrozumiesz !!!!! jak nie to bardzo bardzo mi przykro :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wol Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 20.05.03, 12:05 Gość portalu: fear factory napisał(a): > WOL jest to forum publiczne ???? tutaj nie ma prywatnej korespondencji !!!! > może to kiedyś zrozumiesz !!!!! jak nie to bardzo bardzo mi przykro :) mimo wszystko pozdrawiam cię "kolego" z pracy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TTT Re: Murem za dyrektorem IP: *.acn.pl / 10.70.6.* 22.05.03, 14:32 Zastanawiam się co robi jako wychowawca Gaba, która jest tak zakłamana...Gabo jak możesz być tak okrutnie fałszywa w stosunku do wychowawców w Zapowiedniku,najpierw jedziesz po nich za ich plecami a potem sie uśmiechasz mam na myśli uśmiechy skierowane do Jagody,Przemka,Ani i Polmosa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ska Re: Murem za dyrektorem IP: 126.35.18.* 27.05.03, 10:12 Gość portalu: TTT napisał(a): > Zastanawiam się co robi jako wychowawca Gaba, która jest tak zakłamana...Gabo > jak możesz być tak okrutnie fałszywa w stosunku do wychowawców w > Zapowiedniku,najpierw jedziesz po nich za ich plecami a potem sie uśmiechasz > mam na myśli uśmiechy skierowane do Jagody,Przemka,Ani i Polmosa kolejny anonim... TTT, kogo to obchodzi? A może to mi sie popieprzyło, a Twoja wypowiedź coś wnosi do sprawy. Lepiej weź się do roboty, tracisz czas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Murem za dyrektorem IP: *.onhill.gda.pl 19.05.03, 19:41 Gość portalu: qasimodo napisał(a): > Narkomania to nie choroba, to wybór. Narkomanów nie trzeba leczyć, niech konają > > w męczarniach a takie ośrodki trzeba likwidować bo są zbędne, dlaczego ludzie > którzy są naprawdę chorzy nie mają takiej pomocy jak narkomani, alkoholicy ???? ....hehehe - guasimodo .. lubię Cię ))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Murem za dyrektorem IP: *.onhill.gda.pl 19.05.03, 19:43 Gość portalu: qasimodo napisał(a): > Narkomania to nie choroba, to wybór. Narkomanów nie trzeba leczyć, niech konają > > w męczarniach a takie ośrodki trzeba likwidować bo są zbędne, dlaczego ludzie > którzy są naprawdę chorzy nie mają takiej pomocy jak narkomani, alkoholicy ???? ....hehehe ))) qasimodo... lubię Cię :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.03, 04:34 Wszystkich, którzy chcą poznać przyczyny odwołania Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku odsyłam do najnowszych numerów tygodników: „PRZEGLĄD” i „NIE”. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PROŚBA Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 13.06.03, 10:37 Prośba do Pani Jolanty Koczurowskiej Szanowna Pani, Na Pani ręce kieruje słowa najwyższego uznania dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w ratowanie życia zagubionych dzieciaków, które wpadły w sidła nałogu. Wiem jak ogromna jest skala zagrożenia narkomanią w naszym kraju. Miałem możliwość poznania ośrodka w Zapowiedniku koło Skarszew. Liderem ośrodka jest pani Barbara Karaczyńska, która otoczona wspaniałymi terapeutami od ponad 20 lat z wielkim powodzeniem wyciąga z nałogu młodych ludzi pokazując im jednocześnie jak można cieszyć się życiem na trzeźwo. W ostatnich tygodniach nad ośrodkiem w Zapowiedniku pojawiły się czarne chmury. Władze samorządowe województwa pomorskiego odwołały panią Barbarę Karaczyńską z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Wiem, że to zła i niesprawiedliwa decyzja. Urzędnik, który podjął tę haniebną decyzję nigdy nawet nie pojawił się w Zapowiedniku. Barbara Karaczyńska podobnie jak Pani pracę terapeuty zaczynała u Marka Kotańskiego. Jestem przekonany, że gdyby Pan Marek żył nie pozwoliłby, na to by Zapowiednik stracił swojego lidera. W trosce o obecnych i przyszłych pacjentów ośrodka w Zapowiedniku zwracam się do Pani z gorącą prośbą o pomoc w przywrócenie Barbary Karaczyńskiej na stanowisko dyrektora. Skala narkomanii w Polsce jest tak ogromna, że nie można pozbawiać pracy tych, którzy swoim zawodowym życiem pokazali jak należy z nią skutecznie walczyć. z poważaniem Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artykuł w NIE Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:17 http://www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2197&zaznacz=pasierb pasierb "Solidarności" Legendarny przywódca strajków na Wybrzeżu bawi się nieczysto i niegodziwie. Zabierzcie mu brzytwę, zanim skrzywdzi kolejnych ludzi. Za reformę służby zdrowia w województwie pomorskim odpowiada wicemarszałek sejmiku Bogdan Borusewicz. Historyk sztuki po KUL. Podziwiam polot radnych sejmiku w poszukiwaniu fachowców. To, co robi Borusewicz, przypomina igraszki przedszkolaka z brzytwą: tnie wszystko, co zobaczy, przy czym nikt nie wie, na co za chwilę spojrzy. Pod koniec lutego spojrzał spode łba na Wojewódzkie Centrum Leczenia Uzależnień (WCLU) we wsi Zapowiednik koło Pelplina. Bez skrupułów przyciął dyrektorkę Centrum – Barbarę Karaczyńską. W uzasadnieniu uchwały o jej odwołaniu Zarząd Województwa Pomorskiego napisał, że po prostu ma do tego prawo. I już. Basia i jej drużyna Basia – tak do pani dyrektor zwracają się wszyscy w ośrodku – jest damą o niespotykanej charyzmie. Całe jej życie wyraża się pasją pomagania ludziom. Brzmi to patetycznie, ale nie bardzo potrafię od tego patosu uciec. Basia przywraca ludzi do życia. Przychodzą do niej wraki ludzkie, a po dwóch latach wychodzą ludzie nie tylko wyleczeni z nałogu, ale kochający życie i naładowani taką energią, że sami zaczynają leczyć świat. Są lepsi od tych, którzy ich do ośrodka przywieźli. I dotyczy to wszystkich pacjentów, bez względu na wiek (od 17. do 40. roku życia) i wykształcenie (uczniowie szkół średnich, studenci, lekarze, plastycy, matematyk, informatyk, inżynier). Ośrodek w Zapowiedniku jest ośrodkiem tylko z nazwy. Tak naprawdę jest domem, w którym wszyscy wychowują się od nowa. Dom ten stworzyła przed ponad 20 laty pani Basia i do tej pory przewinęło się przez niego 800 osób. W leczeniu uzależnień jest coś takiego jak współczynnik sukcesu: stosunek liczby osób rozpo-czynających kurację do liczby osób ją kończących. W tej statystyce Zapowiednik bije rekordy– 80 proc. Uznawany jest za jedną z najlepszych tego typu placówek w Polsce. Sukcesy pani Basi i jej kadry znane są nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Jest laureatką wielu międzynarodowych wyróżnień i stosu opracowań naukowych. Jest niekwestionowanym autorytetem. Sukces tkwi w metodzie leczenia. W większości tego typu placówek terapia prowadzona jest grupowo przez tzw. społeczność, czyli wszystkich pacjentów. To oni wspólnie ustalają zasady współżycia, decydują, kogo i jak wyróżnić, a kogo, jak i za co ukarać. Rola kadry sprowadza się do nadzoru nad tym, organizacji życia i rozmów w grupach terapeutycznych. Tym, co w praktyce odróżnia metodę pani Basi od innych terapii, jest czas jej trwania oraz cały zespół na pozór błahych pomysłów na walkę z nudą i monotonią. Mimo że wciąż coś się dzieje, każdy ma czas dla siebie. Licealiści podczas dwóch lat pobytu w ośrodku potrafią nadrobić zaległości i zdać maturę. W ośrodku istnieje zasada niepowracania do przeszłości. Nie wolno o niej mówić, rozpamiętywać świństw, które się kiedyś robiło itp. Tematami zakazanymi są m.in. alkohol, narkotyki, przemoc. Nietaktem jest pytanie, skąd kto pochodzi. Liczy się wyłącznie przyszłość. Po nagłym odcięciu od dotychczasowego środowiska pacjent ma nowe, w którym musi żyć. To społeczność (czyli wszystkich 40 pacjentów) decyduje o tym, kiedy nowemu wolno wykonać pierwszy telefon, kiedy zezwolić na przyjazd rodziny bądź przyjaciół, kiedy zgodzić się na pierwszą przepustkę. Wyliczyłem, że gdyby pani Basia chciała nagle zamknąć ośrodek, rozgonić wszystkich pacjentów i przez cały rok przyjmować tylko zgłoszenia pacjentów chcących się u niej leczyć, tworząc z nich listę oczekujących, to ostatnia grupa zakończyłaby terapię nie wcześniej niż za 40 lat. Goofy i inni Dwa dni snułem się po Zapowiedniku. Jadłem ze społecznością, dłużej lub krócej rozmawiałem z większością pacjentów. Zajrzałem w każdy kąt ośrodka, zaliczyłem z wybraną grupą "sprawność zdobycia bagna". Sam zaczepiałem ludzi, ludzie zaczepiali mnie. Snułem się z kadrą i sam, aby każdy chętny mógł bez skrępowania do mnie podejść. Z 21-letnim Goofym siedzieliśmy przy kolejnych herbatach w tawernie, jak nazwano miejscową kawiarenkę, do świtu. Co chwilę ktoś się dosiadał, coś opowiadał. Wszyscy się śmiali z samych siebie opowiadając o pierwszych dniach i tygodniach w ośrodku. Ocipiałem, gdy do Goofy’ego podszedł jakiś blondas, podał mu rękę, a ten czule ją trzymał przez dobre 10 minut. Potem do innego kolesia podeszła Ania i bezceremonialnie położyła mu swoją nogę na kolanach. Ściskał ją przez 15 minut. Przy trzecim takim podejściu ktoś przy stole załapał, że patrzę na nich jak na zboków. Towarzystwo ryknęło śmiechem, a Goofy życzliwie wytłumaczył mi, że w ośrodku praktycznie nie używa się leków. Ból uśmierza się wykorzystując metodę reiki – leczenia przez dotyk. Zdobywają tę umiejętność ucząc się od Basi. Goofy z żenadą opowiada o swoim niepowodzeniu w ośrodku. W zeszłym roku startował w maratonie, ale wymiękł na 35. kilometrze. – Naprawdę nie poddałem się. Chciałem biec, ale po prostu nie miałem już sił – opowiada ze łzami w oczach. – Chciałby być taki jak 37-letni Doktor. On przebiegł w zeszłym roku 75 kilometrów, ale mówi o tym niechętnie. Ktoś wyjaśnia, że planował przebiec 100 kilometrów, za kilka miesięcy ponowi próbę. Żeby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, że dla większości w ośrodku przebiegnięcie kiedyś 100 metrów było niemożliwe. W nagrodę za postępy w leczeniu wybrani mogą uczestniczyć w próbach sprawdzenia się w sportach ekstremalnych. Robi się więc rzeczy zwariowane: prowadzi kilkudniowe marsze forsowne, skacze na linie asekuracyjnej z wysokości 17 metrów, bądź – tak jak ja – zdobywa bagno. Pojechaliśmy w 20 osób na najprawdziwsze bagna. Takie, które wchłonęłyby Pałac Kultury. Korzystając wyłącznie z liny asekuracyjnej mie-liśmy pokonać maź o konsystencji i zapachu szamba. Była to nie tylko próba siły fizycznej – bo, jak się przekonałem, gdy głowa niknie ci w błocie, zawsze znajdziesz siły, by z przyzwyczajenia walczyć o życie – ale próba charakteru: przezwyciężenie strachu. Anka i Krzysiek Ośrodek w Zapowiedniku jest położony w bajecznym miejscu w środku lasu. Budynek główny mieści się w pięknym dworku z początku XX wieku. Przed 20 laty był kompletną ruiną. Dziś o jego stan dbają wszyscy. Każde drzwi, okno, framugi, cokolwiek – były przez pacjentów "szkiełkowane", czyli oczyszczane ze starej farby i malowane na nowo. A jest o co dbać – 1600 mkw. powierzchni użytkowej. Do tego "biurowiec", czyli adaptowany budynek gospodarczy, w którym znajdują się biuro, siłownia, gabinet zabiegowy i mieszkanko pani Basi. I jeszcze chlewik – były chlew przerobiony rękami pacjentów na domek z pokojami gościnnymi dla odwiedzających. Stodoła przerobiona na kuchnię, stołówkę i stolarnię. Bardzo ważnym elementem terapii jest praca. Uprawiają więc warzywa na polu i w samodzielnie zrobionych cieplarniach. Jest sad. Dzięki własnym owocom i warzywom udaje się mniej wydawać na jedzenie. Zaoszczędzone pieniądze idą na zakup innych potrzebnych rzeczy, dzięki czemu ośrodek jest nieźle wyposażony. Od zakładów z Opoczna dostali kilka ton potłuczonych płytek ceramicznych i ułożyli na ścianach mozaiki. Łazienki są w dużych pomieszczeniach. Było miejsce, wstawili akwaria z żółwiami. Fortunę wydawali na węgiel. Podpisano umowę z Powiatowym Zarządem Dróg na wycinkę krzaków i krzewów przy okolicznych drogach. W zamian mogą zabrać to, co wytną – jest chrust do palenia. Całą życiową pasję pani Basia przelała na córkę Anię – psychologa i terapeutę w ośrodku. Ania wyszła za mąż za innego wychowawcę – Krzysztofa. Odczuwali niedosyt, że mogą pomóc zaledwie tak małej grupie osób. Przed rokiem wpadli na zwariowany pomysł: założą nowy oś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artykuł w NIE c.d. Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:22 http://www.nie.com.pl/main.php?dzial=akt&id=2197&zaznacz=pasierb Całą życiową pasję pani Basia przelała na córkę Anię – psychologa i terapeutę w ośrodku. Ania wyszła za mąż za innego wychowawcę – Krzysztofa. Odczuwali niedosyt, że mogą pomóc zaledwie tak małej grupie osób. Przed rokiem wpadli na zwariowany pomysł: założą nowy ośrodek. Przez kilka miesięcy szukali odpowiedniego miejsca i w końcu znaleźli w Opaleniu koło Gniewu, 50 km od Zapowied-nika. Podpisali umowę dzierżawy na 15 lat. Sprzedali mieszkanie Krzysztofa w Trójmieście, zapożyczyli się w banku i u rodziny. Zaczęli ładować pieniądze w coś, co nie jest nawet ich własnością. Od miesiąca w stale remontowanym nowym ośrodku mieszka, pracuje i leczy się 10 pierwszych pacjentów. Przed kilkoma miesiącami ośrodek pani Basi w Zapowiedniku opuściła pewna dziewczyna. Do przerwania leczenia namówili ją rodzice. Dziewczyna wróciła do nałogu. Dzianym starym wydawało się, że pieniądze załatwią wszystko, zaproponowali więc pani Basi, by leczyła ich córkę indywidualnie, za kasę. Odmówiła. Nie-długo po tym otrzymała anonim: Nie miałaś dla nas czasu, to cię kurwo wykończymy. W Zapowiedniku zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Bogdan i reszta Wojewódzkie Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku finansowane jest przez Ministerstwo Zdrowia. Pieniądze przekazywane są przez kasę chorych (obecnie Narodowy Fundusz Zdrowia). Ośrodek musi rozliczać się co miesiąc z każdej złotówki. Zarząd nad ośrodkiem sprawuje właściciel – marszałek województwa pomorskiego. Nie daje złamanej złotówki, ale ma prawo do decydowania o losach placówki. W lutym ośrodek skontrolowała kasa chorych. Inspekcja wypadła pozytywnie. Chwilę po niej wicemarszałek sejmiku Bogdan Borusewicz, legenda "Solidarności", przysłał własną kontrolę. Powodem jej nasłania był jakiś anonimowy list nadesłany przez rodziców i byłych pacjentów. Z listem tym jest jakoś dziwnie: niby anonim, ale na konferencji prasowej Borusewicz stwierdził, że jego kolega zna autorów. Kontrola Urzędu Marszałkowskiego przebie-gała według punktów z anonimu, a ten zarzucał pani Basi dosłownie wszystko, przede wszystkim sekciarstwo, złodziejstwo, korupcję i brak kompetencji. Sekciarstwo próbowano udowadnić za pomocą opinii Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych, które bioenergoterapię uznaje za naukę charakterystyczną dla sekt (karate zresztą też). O sekciarstwie ma też świadczyć struktura ośrodka: na czele stoi guru sekty, czyli Basia, po niej starszyzna, czyli kadra itd. Korupcja i prywata polega na zatrudnianiu w Zapowiedniku rodziny (córka i zięć). I nie jest ważne, że córka Basi dorastała w ośrodku od 5. roku życia... Nie utrzymał się też zarzut braku kwalifikacji samej Basi i jej kadry. Najwięcej emocji wzbudził zarzut złodziejstwa, który został pani Basi przez kontrolerów od Borusewicza udowodniony: pacjenci i kadra z ośrodka w Zapowiedniku pomagali Ance i Krzysztofowi w remoncie ich nowego ośrodka w Opaleniu; do ewidencji stanu posiadania ośrodka nie wciągnięto dwóch stogów chrustu. W ewidencji nie było materiałów budowlanych – daru jednego ze sponsorów. To znaczy materiały w ewidencji były i fizycznie są na miejscu, ale nie ma kwitu podpisanego przez kierownika magazynu materiałów budowlanych. Mało ważne, że w ośrodku nie ma magazynu materiałów budowlanych. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie było potrzeby organizacji takiego magazynu, bo nigdy materiałów budowlanych nie składowano. Wytknięto pani Basi, że za swoje mieszkanie, otwarte dla pacjentów przez całą dobę, płaci tylko 80 zł miesięcznie. Wytknięto jej w końcu uchybienia w księgowości (nieczytelne, bo 20- letnie pieczątki, niechronologiczne rejestrowanie rachunków). Całą politykę administracyjną i gospodarczą uznano więc za "nieprzejrzystą" i dano dyrektorce 30 dni na naprawę błędów. Nie zdążyła: 9 dni po zakończeniu kontroli odwołano ją z funkcji. Obowiązki dyrektora pełni obecnie jej zastępca – Marek Burakowski. To on najgłośniej krzyczy, że całe to zamieszanie jest totalnym nieporozumieniem. – To Basia stworzyła ten ośrodek, to Basia dobrała kadrę, to Basia opracowała metodę, którą posługujemy się w pracy. Bez Basi ośrodek zginie – wyjaśnia Marek zwany Małym. Nikt w sejmiku nie chciał go słuchać. Na znak protestu wymówienia umów o pracę złożyła cała kadra ośrodka. Na marszałku Borusewiczu nie zrobiło to wrażenia. Nie zrobiła wrażenia wyśmienita opinia wstawiona ośrodkowi przez wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie psychiatrii – prof. dr. hab. Adama Bilikiewicza. Nie zrobiła też wrażenia opinia kontrolerów z Ministerstwa Zdrowia, którzy nie dopatrzyli się w działalności ośrodka nieprawidłowości w dysponowaniu pieniędzmi ministerstwa. O takich duperelach, jak interpelacje poselskie, interpelacje radnych, listy od byłych pacjentów, listy od rodziców obecnych pacjentów wspominać nie warto. Nic do Borusewicza nie dociera. Z końcem lipca (koniec okresu wymówienia przez kadrę umów o pracę) ośrodek w Zapowiedniku powinien przestać istnieć. Razem z nim zapewne szlag trafi pacjentów, którzy wrócą tam, skąd przyszli, czyli do nałogu. O co w tym wszystkim chodzi? Z anonimu, który dostałem, wynika, że pan wicemarszałek ma plany wobec Zapowiednika. Chciałby nowym dyrektorem uczynić niejakiego Sebastiana Pieńkowskiego, niespełnionego specjalistę ds. narkomanii. Miałby on zakończyć rozpoczętą terapię, a w międzyczasie przeprowadzić prywatyzację placówki, by z czasem zająć się działalnością bardziej lukratywną – prowadzeniem hospicjum dla klientów z Europy Zachodniej. Pieńkowski to pasierb Borusewicza. Gdyby ikonie "Solidarności" przyszło do głowy głośne zaprzeczanie tej teorii, to namawiam go do powstrzymania się: kwit jest kwit i ten anonim jest równie wiarygodny jak ten o złodziejstwie pani Basi. BorusewiczBogdan Borusewicz działał, ukrywał się, działał, obejmował urzędy, odchodził z urzędów. Zawsze na inne. Od 1976 r. był członkiem KOR, zakładał w Gdańsku Wolne Związki Zawodowe. W 1980 r. był głównym organizatorem strajków w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Po powstaniu NSZZ "S" był w jego strukturach. W stanie wojennym działał w podziemiu. Po 1989 r. był m.in. wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej, a także przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego "S". Gdy odszedł z "S", zasilił szeregi Unii Wolności. W rządzie Jerzego Buzka był przez 3 lata wiceministrem spraw wewnętrznych. Potem bez zajęcia – przez czas krótki.Jesienią 2002 r. miał być czarnym koniem wyborów prezydenckich w Gdańsku. Nie wszedł nawet do drugiej tury. Załapał się zaledwie na radnego z własnego komitetu. No, ale być tylko radnym miejskim? Dzięki poparciu Kaczyńskiego i akceptacji Platformy Obywatelskiej został wicemarszałkiem w zarządzie sejmiku wojewódzkiego. Zrezygnował wówczas z mandatu radnego. W sejmiku odpowiedzialny jest za sprawy służby zdrowia.W styczniu 2003 r. ściągnął do urzędu marszałkowskiego na dyrektora Departamentu Zdrowia Tadeusza Podczarskiego. Podczarski wcześniej był jednym z dyrektorów w tonącej w długach Pomorskiej Kasie Chorych. Aby zrobić miejsce Podczarskiemu, z funkcji dyrektora departamentu zdegradowany został do poziomu szeregowego urzędnika Jerzy Karpiński. Wydawało się nieprawdopodobne, że jeden z urzędników kojarzonych z arcybiskupem Gocłowskim doznał takiego afrontu. Ale nie trwało to długo. W połowie kwietnia 2003 r. Borusewicz zwolnił z funkcji Dorotę Dygaszewicz, dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku. Była zbyt niepokorna i zbyt niezależna. To się nie mogło podobać wicemarszał-kowi. Nic to, że pogotowie wzbogaciło się o kilka nowoczesnych karetek, system powiadamiania ratunkowego i motocykl, który docierał do chorych tam, gdzie nie mógł wjechać samochód. Harley został zakupiony przez sponsorów z Wielkiej Orkiestry Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artykuł w NIE-end Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 16.06.03, 12:26 BorusewiczBogdan Borusewicz działał, ukrywał się, działał, obejmował urzędy, odchodził z urzędów. Zawsze na inne. Od 1976 r. był członkiem KOR, zakładał w Gdańsku Wolne Związki Zawodowe. W 1980 r. był głównym organizatorem strajków w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Po powstaniu NSZZ "S" był w jego strukturach. W stanie wojennym działał w podziemiu. Po 1989 r. był m.in. wiceprzewodniczącym Komisji Krajowej, a także przewodniczącym Zarządu Regionu Gdańskiego "S". Gdy odszedł z "S", zasilił szeregi Unii Wolności. W rządzie Jerzego Buzka był przez 3 lata wiceministrem spraw wewnętrznych. Potem bez zajęcia – przez czas krótki.Jesienią 2002 r. miał być czarnym koniem wyborów prezydenckich w Gdańsku. Nie wszedł nawet do drugiej tury. Załapał się zaledwie na radnego z własnego komitetu. No, ale być tylko radnym miejskim? Dzięki poparciu Kaczyńskiego i akceptacji Platformy Obywatelskiej został wicemarszałkiem w zarządzie sejmiku wojewódzkiego. Zrezygnował wówczas z mandatu radnego. W sejmiku odpowiedzialny jest za sprawy służby zdrowia.W styczniu 2003 r. ściągnął do urzędu marszałkowskiego na dyrektora Departamentu Zdrowia Tadeusza Podczarskiego. Podczarski wcześniej był jednym z dyrektorów w tonącej w długach Pomorskiej Kasie Chorych. Aby zrobić miejsce Podczarskiemu, z funkcji dyrektora departamentu zdegradowany został do poziomu szeregowego urzędnika Jerzy Karpiński. Wydawało się nieprawdopodobne, że jeden z urzędników kojarzonych z arcybiskupem Gocłowskim doznał takiego afrontu. Ale nie trwało to długo. W połowie kwietnia 2003 r. Borusewicz zwolnił z funkcji Dorotę Dygaszewicz, dyrektora Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdańsku. Była zbyt niepokorna i zbyt niezależna. To się nie mogło podobać wicemarszał-kowi. Nic to, że pogotowie wzbogaciło się o kilka nowoczesnych karetek, system powiadamiania ratunkowego i motocykl, który docierał do chorych tam, gdzie nie mógł wjechać samochód. Harley został zakupiony przez sponsorów z Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Stał się pretekstem do zwolnienia dyrektorki, bo nie ma go w wykazie pojazdów ratowniczych.Na miejscu zwolnionej pani dyrektor wylądował Jerzy Karpiński. Warto powiedzieć, że Karpiński był w poprzedniej kadencji samorządu wojewódzkiego jednym z dwóch wnioskodawców o to, aby zlikwidować należący do marszałka Szpital Kolejowy, a jego budynek przekazać spółce z o.o. Szpitale Gdańskie. Tej samej, której prezes Tomasz W. jest zamieszany w aferę kościelnej drukarni Stella Maris, o której nie raz pisaliśmy. Wątkiem Szpitala Kolejowego zajmuje się w tej chwili prokuratura.Sytuacja w pomorskiej służbie zdrowia jest dramatyczna. Zadłużenie samych szpitali podległych urzędowi marszałkowskiemu wynosiło w maju 256 mln zł. Według Borusewicza, co zapodał na swojej konferencji prasowej w maju, dług pomorskiej służby zdrowia rośnie kwartalnie o 12 mln zł, czyli wynikałoby z tego, że o 4 mln zł miesięcznie, 1 mln zł tygodniowo. Cztery największe szpitale w województwie nie zgodziły się podpisać kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dyrektorzy dostali faks z urzędu, że muszą podpisać. Usłyszeli zapowiedź, że mogą zostać zwolnieni. W. K. Autor : Dariusz Cychol Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PRZEGLĄD cz.I Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 23.06.03, 11:31 Anonimowa skarga ojca narkomana przekreśliła 20 lat pracy dyrektorki ośrodka leczenia z uzależnień Nie oddamy dyrektorki Barbara Karaczyńska, od ponad 20 lat prowadząca ośrodek w Zapowiedniku pod Gdańskiem, została odwołana z funkcji dyrektora. Wicemarszałek województwa pomorskiego, Bogdan Borusewicz, odpowiedzialny za służbę zdrowia, zarządził kontrolę w ośrodku po otrzymaniu anonimu od rodziców pacjenta, który leczył się w ośrodku. W obronie dyrektorki stanęli terapeuci z ośrodka, składając wypowiedzenia, oraz wielu rodziców uzależnionych dzieci. Do redakcji "Przeglądu" dotarł list jednego z nich. "Zapowiednik bez Barbary jako dyrektora ośrodka nie będzie już tym samym miejscem. To jej udało się stworzyć w Zapowiedniku niezwykle ciepłą rodzinną atmosferę. Aby stało się to możliwe, trzeba profesjonalizmu, entuzjazmu i serca, trzeba całego siebie dać w służbie innym. Barbara to zrobiła", napisał do wicemarszałka Borusewicza Wojciech Olszewski, ojciec uratowanego w Zapowiedniku dziecka. 24 godziny w pracy Barbara Karaczyńska przyjechała do Zapowiednika z Głoskowa, pierwszego ośrodka Monaru, który tworzył Marek Kotański. Podjęła wyzwanie bez przekonania, że jej się uda. Tym bardziej że XIX-wieczny dworek w Zapowiedniku przekazany na ośrodek leczenia dla osób uzależnionych był w stanie katastrofalnym. Remontu wymagało niemal wszystko - od piwnicy po dach. Powoli, latami, wysiłkiem pacjentów i kadry obiekt wyremontowano. Dziś wygląda imponująco. Przez kilka lat funkcjonował jako placówka monarowska, później dyr. Karaczyńska zdecydowała się na przejście pod finansową opiekę Ministerstwa Zdrowia, a tym samym najpierw władz wojewódzkich, później samorządowych. Ostatni znaczący zastrzyk finansowy dla Wojewódzkiego Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku przekazał wojewoda. To za te pieniądze kupiono nowe meble dla pacjentów, duży telewizor i dwa służbowe samochody. Wcześniej do ośrodka ukrytego wśród lasów wszystko dowożono starą nysą i sędziwym fiatem 125 p. Ale od czasu, kiedy placówka przeszła pod opiekę władz samorządowych, nie dostała na bieżące utrzymanie ani grosza. Przekazywano tylko pieniądze z Ministerstwa Zdrowia na leczenie pacjentów, pensje dla pracowników, ZUS i inne świadczenia. Trudno uwierzyć w malwersacje dyr. Karaczyńskiej i to, że jest złym gospodarzem, bo nic w ośrodku nie jest jej własnością. Także niewielkie mieszkanie bez łazienki, które tam wynajmuje. Ale wątpliwości wicemarszałka budzi niska cena najmu - 80 zł na miesiąc - i nie przekonuje go argument, że w umowie wyraźnie zaznaczono, że dyr. Karaczyńska ma obowiązek służyć pomocą pacjentom ośrodka przez całą dobę. W ośrodku leczy się przede wszystkim młodzież. Przychodzą tu zagubieni, bez wiary w siebie, uzależnieni od narkotyków, alkoholu. Jak wynika z badań ośrodka, niemal 80% z nich - co zdaniem prof. Adama Bilikiewicza, konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie psychiatrii, jest wynikiem imponującym - wychodzi z uzależnienia. - Zakładają własne firmy, rodziny. Przyjeżdżają tu potem po optymizm i wiarę, że zawsze można zmienić swoje życie - mówi Przemysław Wajda, terapeuta w Zapowiedniku. Nuda zabija Wicemarszałek Borusewicz zarządził kontrolę w ośrodku po otrzymaniu informacji od Henryka Wojciechowskiego, wówczas szefa Pomorskiej Kasy Chorych, obecnie NFZ. - Przyszedł do mnie ojciec dziecka leczącego się w ośrodku. Zarzucał dyr. Karaczyńskiej wykorzystywanie pacjentów z Zapowiednika do pracy w podobnym, ale prywatnym ośrodku w Opaleniu, prowadzonym przez jej córkę i zięcia. Miał obawy przed podpisaniem się - potwierdza Henryk Wojciechowski. - Zarządziłem kontrolę w Zapowiedniku, ale nie mamy podpisanego kontraktu z tym ośrodkiem i dlatego wnioski pokontrolne są wymijające - tłumaczy. Dodaje, że po potwierdzeniu tych zarzutów przez Urząd Marszałkowski odwołanie dyr. Karaczyńskiej jest zasadne, a tego rodzaju praktyki nie do zaakceptowania. Pracownicy Zapowiednika zauważają natomiast, że kontrola obejmowała także okres od 2001 do września 2002 r., czyli czas, kiedy ośrodek miał kontrakt z kasą chorych, a pokontrolne sformułowanie: "Nie stwierdzono uchybień" jest wyraźne. - Nigdy nie ukrywaliśmy, że w Opaleniu pracują pacjenci z Zapowiednika - odpiera zarzuty Krzysztof Jakubus, zięć dyr. Karaczyńskiej. - Opalenie to ośrodek niepubliczny i finansowany z Ministerstwa Zdrowia. Nie jest naszą własnością, lecz dzierżawą na 15 lat. Sprzedaliśmy własnościowe mieszkanie, wzięliśmy kredyt i zapożyczyliśmy się u rodziny. Po to, żeby stworzyć nową placówkę, bo w Zapowiedniku powinno leczyć się 30 osób, a obecnie jest tam ponad 40 pacjentów. Na razie do porządku doprowadziliśmy parter starego dworku i mamy 10 pacjentów, a pan marszałek nazywa to konkurencją - denerwuje się. - Jedną z form terapii w Zapowiedniku jest praca. Nasze hasło brzmi: "Nuda zabija". Pacjenci wszystko robią sami. Po trzech miesiącach praca nie jest już obowiązkowa i sami uczą się ją sobie organizować. Dla nas to była konstruktywna idea budowania domu dla osób uzależnionych przez osoby uzależnione. Nikt nikogo do niczego nie zmuszał - tłumaczy Anna Jakubus. - Praca w Opaleniu była dla nas przyjemnością - potwierdza Agata Chmielińska, dawna pacjentka, dzisiaj w żaden sposób niezwiązana z żadnym z ośrodków. - Wszystkie te zarzuty są bzdurne, także te, że rzekomo źle nas karmiono i że musieliśmy płacić za pobyt. Basia uratowała mi życie. Rozumiem, że ktoś może czuć się rozżalony po nieudanej terapii, ale to nie powód do wypisywania kłamstw w anonimie - przekonuje. Argumenty Krzysztofa i Anny Jakubusów, a także rodziców i byłych pacjentów, którzy murem stanęli za dyr. Karaczyńską, wybrali się na rozmowę do Bogdana Borusewicza i piszą dramatyczne apele oraz maile, nie przekonują wicemarszałka. Uważa, że rodzice i pacjenci są przez nią wykorzystywani w tym sporze. - To nieetyczne - tłumaczy, dodając, że nie wierzy, by była to ich własna inicjatywa. - Zatrudnianie rodziny i wykorzystywanie pacjentów do pracy w prywatnej placówce to nepotyzm i nie ma tu żadnego wytłumaczenia. Dziwię się, że ci ludzie nadal nie czują się winni. c.d.n. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PRZEGLĄD cz.II Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 23.06.03, 11:34 Wicemarszałek zapowiada kolejne kontrole, także sprawdzające jakość leczenia. Nie ufa bowiem podawanym przez ośrodek wynikom i nie przekonuje go pozytywna opinia prof. Bilikiewicza, który podkreśla, że dyr. Karaczyńska stworzyła sprawny ośrodek, wykształciła znakomitą kadrę terapeutów i legitymuje się znakomitymi wynikami leczenia. Po opinie, jak prawidłowo może działać podobny wojewódzki ośrodek, wicemarszałek odsyła do Smażyna, gdzie dyrektorem jest Jacek Sękiewicz. Ten jednak nie chce wypowiadać się na temat Zapowiednika, uznając to za niewłaściwe. Nie potwierdza ani nie zaprzecza informacji, że otrzymał propozycję dyrektorowania w obu ośrodkach po ich połączeniu. - To zły pomysł - mówi krótko. W kuluarowym rankingu kandydatów na stanowisko dyrektora w Zapowiedniku pojawia się również pasierb Bogdana Borusewicza, który zajmował się problemem uzależnień w Urzędzie Miasta w Gdyni. - Głoszący takie kłamliwe opinie mierzą mnie miarą dyr. Karaczyńskiej, która zatrudniała najbliższą rodzinę. Nigdy czegoś takiego nie robiłem i nie będę robił - zaprzecza pogłoskom Borusewicz. Kolejny problem to - zdaniem wicemarszałka - kontrowersyjna metoda reiki, wykorzystywana w ośrodku jako terapia wspomagająca. Zdaniem księdza Grzegorza Kluza, dyrektora Dominikańskiego Centrum Ośrodka Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach w Gdańsku reiki "nie mieści się w kanonie nauk medycznych", poprosił zatem w specjalnym piśmie do Urzędu Marszałkowskiego o interwencję w Zapowiedniku. Ale to samo centrum na okładce swojego biuletynu ostrzegało czerwonym znakiem "Stop" przed karate, medytacją, bioenergoterapią, jogą i różdżkarstwem. Pozytywną opinię na temat reiki przysłało natomiast Polskie Stowarzyszenie Psychologów i Terapeutów, a także prof. Bilikiewicz. - Unikamy podawania naszym pacjentom leków, zwłaszcza przeciwbólowych, których przecież używali jako środków odurzających, zanim trafili na leczenie - mówi Przemysław Wajda. - Leki są oczywiście podawane, ale w sytuacjach zagrożenia życia i te zalecane przez naszego lekarza w przypadku choroby - tłumaczy. Zarzucana dyr. Karaczyńskiej "nielegalna ścinka drzew" według dokumentów z gminy okazała się legalnym "usunięciem samosiewów z pasa przydrożnego". Nagroda za uczciwość Bezpośrednim powodem odwołania dyr. Karaczyńskiej była wykazana podczas kontroli źle prowadzona księgowość. Zdaniem wicemarszałka Borusewicza, wbrew wszelkim standardom i obowiązującym zasadom prawnym. Terapeuci przyznają, że nie wszystko z tą księgowością było w porządku (m.in. nie była prowadzona komputerowo), ale ich zdaniem, to argument za udzieleniem upomnienia bądź nagany. Wicemarszałek uważa, że ze względu na wagę zarzutów nagana nie wystarczyłaby. Nie odwoła swojej decyzji, chyba że inna kontrola wykaże, że w Zapowiedniku wszystko działało prawidłowo. W ubiegłym tygodniu ośrodek był kontrolowany przez zespół z Ministerstwa Zdrowia. Na razie sytuacja jest patowa. Według terapeutów z Zapowiednika, niesprawiedliwe odwołanie dyr. Karaczyńskiej jest zagrożeniem dla prawidłowego procesu leczenia pacjentów ośrodka. Dlatego zgodnie złożyli wypowiedzenia. Bogdan Borusewicz uznaje to za rodzaj demonstracji i oznakę, że w tym sporze przestało już chodzić o pacjentów. - Jeśli zaakceptujemy odwołanie Basi, przyznamy rację tym absurdalnym zarzutom i będzie to znak dla naszych podopiecznych, że "na układy nie ma rady". A uczymy ich, że w życiu najważniejsza jest uczciwość. To podstawa naszej terapii - deklarują terapeuci. Tłumaczą też, że nie mogą realizować normalnego programu terapeutycznego, bo w ośrodku brakuje dwóch terapeutów: odwołanej Barbary Karaczyńskiej i Marka Burakowskiego, powołanego na stanowisko p.o. dyrektora, który teraz zajmuje się papierkową robotą. Wyjściem z patowej sytuacji mogłoby być pozostawienie Barbary Karaczyńskiej na stanowisku terapeuty w Zapowiedniku. Taką możliwość dopuszcza marszałek woj. pomorskiego, Jan Kozłowski. Ale jak mówi Marek Burakowski pracującego z Barbarą Karaczyńską od 18 lat, byłoby to fikcją. - Realizujemy jej autorski program, wszystkiego nas uczy, ona jest tu sercem i mózgiem. Liderem. Nie mógłbym nagle zacząć udawać, że jestem od niej mądrzejszy. To fałsz. A w tym ośrodku nikt nie akceptuje fałszu - podkreśla. Sama dyrektor Karaczyńska twierdzi, że nie bardzo wie, jak miałaby się bronić przed tymi wszystkimi zarzutami: - Przecież nie będę pisała oświadczeń. Żałuję tylko, że ani wicemarszałek Borusewicz, ani marszałek Kozłowski nigdy nie przyjechali do naszego ośrodka. Moglibyśmy usiąść do stołu i porozmawiać. Nie poddaje się jednak i przygotowuje własną ofertę na stanowisko dyrektora Zapowiednika. To nie konkurs, ale do składania takich ofert zaprosił marszałek województwa. Terapeuci z ośrodka twierdzą, że to bardzo dobry kandydat, jest jednym z 40 w Polsce terapeutów-specjalistów po kursie Biura ds. Narkomanii i ma ponad 20-letnie doświadczenie. Ale zwątpili, czy będą się liczyły kwalifikacje. Jeszcze w zeszłym roku Rada Społeczna Zapowiednika, składająca się z przedstawicieli wojewody i marszałka, wnioskowała o nagrodę dla dyr. Karaczyńskiej. Jak wyjaśnia Jerzy Kortas, pomorski kurator i członek rady - przesłanką były dobre wyniki prowadzonej tam terapii i to, że Zapowiednik jest jedną z niewielu w Pomorskiem niezadłużoną budżetową placówką służby zdrowia, finansowaną z ministerstwa. W styczniu 2003 r. wicemarszałek na otrzymanym anonimie dopisał: "Do czasu kontroli zawieszam decyzję w sprawie premii". Sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, a mur nieporozumienia rośnie... Beata Czechowska-Derkacz, dziennikarka "Głosu Wybrzeża" powyższy artykuł umieścił na łamach forum Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tekst dla władz Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 02.07.03, 14:07 kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1124789&KAT=239 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KULISY DECYZJI ? Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 16.07.03, 09:19 24 czerwca b.r. wysłałem do marszałka Jana Kozłowskiego list. Do dzisiaj nie doczekałem się żadnej odpowiedzi. Poniżej zamieszczam obszerne fragmenty owego listu. Chciałbym podzielić się z uczestnikami niniejszego forum własnymi przemyśleniami, które mogą wyjaśnić kulisy odwołania pani Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora WCLU w Zapowiedniku. "...Analiza chronologii zdarzeń towarzyszących tej sprawie skłania do sformułowania wniosku, że najpierw podjęto decyzję o odwołaniu Barbary Karaczyńskiej z funkcji dyrektora a dopiero potem przygotowano argumenty, które by tę decyzję uzasadniały. Jedynym elementem, który nadał bieg sprawie był anonim „rodziców i byłych pacjentów”. Na konferencji prasowej wicemarszałek Bogdan Borusewicz powiedział, że otrzymał anonim obciążający panią B.Karaczyńską od członka Sejmiku, Henryka Wojciechowskiego. Pan H.Wojciechowski poinformował wicemarszałka, że zna autora anonimu i zapewnił, że jest to osoba godna zaufania. Stawiam zatem pytanie, czy w tych okolicznościach wicemarszałek B.Borusewicz mógł obiektywnie i bezstronnie odnieść się do „anonimu” ? Czy może zobligowany towarzyskim układem musiał podjąć decyzję o zwolnieniu dyrektorki, bo takiej decyzji oczekiwał znajomy pana H.Wojciechowskiego, autor anonimu ? Także dalszy przebieg sprawy przekonuje, że są to pytania uzasadnione. Po otrzymaniu anonimu władze samorządowe przeprowadziły kontrolę WCLU w Zapowiedniku. Kontrola dopatrzyła się pewnych nieprawidłowości w działalności ośrodka i dała pani dyrektor 30 dni na usunięcie błędów. Dziewięć dni po kontroli pani B.Karaczyńska została odwołana z funkcji. Nikt z Urzędu Marszałkowskiego nie poprosił jej o jakiekolwiek wyjaśnienia. Czy taka sekwencja zdarzeń nie rodzi przypuszczenia, że priorytetem było zwolnienie dyrektorki a nie usunięcie nieprawidłowości, których dopatrzyła się kontrola ? Dlaczego B.Borusewicz nie uwzględnia w tej sprawie opinii konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie psychiatrii prof. dr hab. med. Adama Bilikiewicza, który bardzo wysoko ocenił kwalifikacje B.Karaczyńskiej ? Kwalifikacje dyrektora ośrodka mają bezpośredni wpływ na skuteczność leczenia. Czyżby dobro leczących się w Zapowiedniku pacjentów nie miało dla wicemarszałka żadnego znaczenia ? Dlaczego po ostatniej kontroli, przeprowadzonej z inicjatywy wicemarszałka, w Zapowiedniku przez Ministerstwo Zdrowia, która nie dopatrzyła się żadnych uchybień w wykorzystaniu środków finansowych B.Borusewicz nie zmienił swojej decyzji ? Przecież to właśnie Ministerstwo Zdrowia finansuje funkcjonowanie ośrodka. A zatem opinia tej instytucji wydaje się mieć kluczowe znaczenie. Czy przedstawione wątpliwości nie przemawiają za tym, że jedynym celem jaki postawił sobie B.Borusewicz w tej sprawie jest usunięcie ze stanowiska dyrektorki ośrodka B.Karaczyńskiej, a los ośrodka i jego pacjentów nie ma dla wicemarszałka żadnego znaczenia? Skala narkomanii w naszym kraju jest zatrważająca. Ośrodków w których leczy się uzależnionych jest zbyt mało a w opinii prof.dr hab.med.Adama Bilikiewicza ośrodek w Zapowiedniku, dzięki B.Karaczyńskiej, należy do najlepszych w Polsce. Mam nadzieję, że Urząd Marszałkowski świadom własnej odpowiedzialności za prawidłowe funkcjonowanie WCLU w Zapowiedniku nie pozwoli, by osobiste ambicje a może i towarzyskie zobowiązania jednego urzędnika uniemożliwiły pani Barbarze Karaczyńskiej kontynuowanie, prowadzonej z dużym powodzeniem od ponad 20 lat, działalności." Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szpadel Kogo leczyć,a kogo nie leczyć. IP: *.client.attbi.com 19.05.03, 20:08 Moim zdaniem tu nie zachodzi pytanie,czy leczyć?, tylko jak leczyć.Dotychczasowe metody leczenia uzależnień alkoholowych lub innych w Polsce nie przynoszą rezultatów praktycznych,które byłyby zadawalające,ponieważ moim zdaniem problem leży zakopany głęboko w społecznym taboo.Każdy z nas się spodkał z pijanymi ludźmi,przywykliśmy uznawać człowieka za pijanego,jak już leży pod stołem lub w rynsztoku(za późno),tymczysem tabuny alkoholików i legalnych narkomanów (valium inne) codziennie funkcjonuje w naszej społeczności,nie pisałbym tego gdybym nie był świadkiem ukrytego akoholizmu znanych i poniekąd respektowanych ludzi z administracji państwowej, a nawet zawodowych kierowców (najlepszym przykładem jest francuzki kierowca,który spowodował śmierć angielskiej księżniczki Di).Mieszanie chorób nieuleczalnych z alkoholizmem czy narkomanią,jest moim zdaniem błędnym myśleniem,gdyż alkoholizm czy narkomania są chorobami śmiertelnymi,lecz do uleczenia, natomiast wiele chrób nabytych lub odziedziczonych nie. Moim zdaniem alkoholicy i narkomani powinni leczyć się sami z udostępnieniem charytatywnej pomocy państwa czy kościoła (np.udostępnienie pomieszczeń państwowych lub kościelnych na spodkania AA lub ich rodzin),natomiast ludzie dotknięci nieuleczalnymi chorobami jak AIDS,lub rak, powinni mieć zagwarantowaną asystę wykfalifikowanego personelu medycznego finansowanego z funduszy ubezpieczalni lub charytatywnych funduszy państwa lub kościoła lub bożnicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 15:54 Dzisiejsza Gazeta informuje, że kontrola Ministra Zdrowia nie potwierdziła ani jednego zarzutu przedstawicieli władz samorządowych województwa pomorskiego. Kontroler wyznaczony przez Ministra Zdrowia, po trwającej kilka dni analizie dokumentów finansowych, nie dopatrzył się żadnych uchybień w wykorzystaniu środków pieniężnych pochodzących z budżetu państwa i przeznaczonych na leczenie pacjentów WCLU w Zapowiedniku. Nie mogło być inaczej bo takie są fakty. Barbara Karaczyńska jest prawym i uczciwym człowiekiem. O tym, że jest znakomitym specjalistą zaświadczają najlepiej Ci wszyscy, którzy dzięki niej powrócili do normalnego życia. Także opinia konsultanta wojewódzkiego do spraw psychiatrii prof. dr hab. med. Adama Bilikiewicza wystawia Jej jak najlepsze świadectwo. Pani dyrektor została niesprawiedliwie odwołana ze swojego stanowiska. Wicemarszałek Bogdan Borusewicz podejmując tę decyzję wpadł w pułapkę obrzydliwych anonimów. Mógł przedstawić je szkalowanej osobie, mógł wyrzucić je do kosza, mógł przeprowadzić wnikliwą analizę dokumentów finansowych i mógł także wysłuchać z uwagą tych, którzy podpisując się własnym imieniem i nazwiskiem stanęli w obronie Pani dyrektor Barbary Karaczyńskiej. Niestety tego nie zrobił. Zwolnił z pracy człowieka, który całe swoje zawodowe życie poświęcił na ratowanie tych, którzy wpadli w szpony nałogu. Mam jednak nadzieję, że Wicemarszałek Bogdan Borusewicz, w chwili kiedy skierował do Ministra Zdrowia wniosek o przeprowadzenie kontroli w WCLU w Zapowiedniku, zamknął tej sprawie dotychczasowy absurdalny przebieg. Odwołanie się do niezależnego podmiotu o przeprowadzenie kontroli jest pierwszą dobrą decyzją w tej sprawie. Mam nadzieję, że wicemarszałek Bogdan Borusewicz po zapoznaniu się z wynikami kontroli Ministerstwa Zdrowia podejmie właściwą decyzję przywracając Barbarę Karaczyńską na stanowisko dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 05.06.03, 09:20 W "Głosie Wybrzeża" ukazał się ciekawy artykuł. www.glos.gda.pl/spoleczenstwo/spoleczenstwo.htm Oto jego treść: 05.06.03 Co dalej, panie marszałku? Zapowiednik bez zastrzeżeń Zakończyła się kolejna kontrola w Wojewódzkim Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku. Specjalista z Ministerstwa Zdrowia nie doszukał się nieprawidłowości w działalności ośrodka. Problemy ośrodka w Zapowiedniku zaczęły się w marcu br. Kontrola przeprowadzona przez pomorski Urząd Marszałkowski wykazała poważne nieprawidłowości w działalności centrum. Na początku kwietnia ze stanowiska dyrektora została odwołana założycielka ośrodka Barbara Karaczyńska. Głównym powodem podjętej decyzji były - według wicemarszałka Bogdana Borusewicza - nieprawidłowości w księgowości centrum. W obronie odwołanej dyrektor stanęli wszyscy pracownicy ośrodka, byli pacjenci oraz ich rodziny. Ostateczną odpowiedź na temat zarzutów postawionych kierownictwu WCLU miała dać kontrola, o którą do Ministerstwa Zdrowia wnioskował marszałek Borusewicz. - Kontrola, przeprowadzona w ośrodku w Zapowiedniku przez specjalistę z Departamentu Nadzoru i Kontroli w Ministerstwie Zdrowia nie wykazała żadnych nieprawidłowości - powiedziała Wiesława Głowecka z ministerialnego Departamentu Budżetu, Finansów i Inwestycji. - Na spotkaniu pokontrolnym została podjęta decyzja o odblokowaniu fiansowania ośrodka, zawieszonego na czas trwania kontroli. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że kontrola wykazała absurdalność zarzutów stawianych Barbarze Karaczyńskiej - stwierdził Marek Burakowski, pełniący obowiązki dyrektora ośrodka w Zapowiedniku. - Mamy nadzieję iż nic nie stoi już na przeszkodzie w przywróceniu dotychczasowej dyrektor na wcześniej zajmowane stanowisko. Wicemarszałek Bogdan Borusewicz o wynikach kontroli dowiedział się od "Głosu" - Nie otrzymałem jeszcze w tej sprawie oficjalnej informacji z ministerstwa. Nie chcę wypowiadać się na temat ośrodka w Zapowiedniku przed zapoznaniem się z protokołem pokontrolnym - stwierdził marszałek. Przypomnijmy jednak, iż na zeszłotygodniowej konferencji prasowej Bogdan Borusewicz powiedział, że w przypadku niepotwierdzenia przez kontrolę z Ministerstwa Zdrowia zarzutów stawianych Barbarze Karaczyńskiej "będziemy mieli do czynienia z zupełnie nową sytuacją". Marszałek Jan Kozłowski stwierdził z kolei, że w obecnej sytuacji widzi możliwość dalszego kierowania ośrodkiem w Zapowiedniku przez Barbarę Karaczyńską. - Będę chciał spotkać się z tą panią i porozmawiać. Nad rozwiązaniem tego problememu będziemy również dyskutować podczas posiedzenia Zarządu Województwa - powiedział "Głosowi" marszałek Kozłowski. Zupełnie nowe światło na problemy WCLU mogą rzucić ujawnione w zeszłym tygodniu powody pierwszej kontroli przeprowadzonej przez Urząd Marszałkowski. Okazało się bowiem, że kontrola spowodowana była anonimem który otrzymał wicemarszałek Borusewicz. - Pismo to otrzymałem od ówczesnego dyrektora pomorskiej kasy chorych Henryka Wojciechowskiego, który rozmawiał z autorem anonimu. Dyrektor Wojciechowski oświadczył, iż osoba ta jest godna zaufania. Na tej podstawie poleciłem skontrolować ośrodek. Anna Jakubus, córka Barbary Karaczyńskiej a jednocześnie jedna z terapeutek WCLU w Zapowiedniku po zapoznaniu się z treścią anonimu nie ma wątpliwości co do autorów tego pisma. - Jest grupa, której zależy na zniszczeniu naszego ośrodka. Nie mogą pogodzić się z tym, że niektórym z nich nie udało się wyjść z nałogu. Barbara Karaczyńska otrzymuje anonimy, w których osoby te piszą iż "załatwimy ciebie i twoją córeczkę". Pisma te napisane są w tym samym stylu z jakim mamy do czynienia w przypadku anonimu dostarczonego marszałkowi Borusewiczowi. Niewytłumaczalne dla mnie jest w jaki sposób takie pismo może stać się podstawą działania Urzędu Marszałkowskiego - dodała Anna Jakubus. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, iż istnieją plany podporządkowania WCLU w Zapowiedniku dyrektorowi Ośrodka Leczenia Uzależnień w Smażynie. - Nie odpowiem w tej chwili na pytanie czy widzę możliwość połączenia obu placówek - powiedział "Głosowi" Jacek Sękiewicz, kierujący ośrodkiem w Smażynie. W opinii prof. Adama Bilikiewicza, wojewódzkiego konsultanta ds. psychiatrii pomysł łączenia ośrodków leczenia uzależnień jest zły. - Z terapeutycznego punktu widzenia jest to pomysł nie do przyjęcia. Wyrażam zdumienie, że nikt mnie o tej sprawie nie informował. Taki jest jednak styl działania marszałka Borusewicza, który najwyraźniej uważa iż merytoryczne opinie do zarządzania służbą zdrowia są mu niepotrzebne. Jacek Grąziewicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dziennik Bałtycki Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 17.06.03, 11:36 gdansk.naszemiasto.pl/wydarzenia/278360.html Murem za szefową Wtorek, 17 czerwca 2003r. Czy 40 pacjentów w Wojewódzkim Centrum Leczenia Uzależnień w Zapowiedniku, w gminie Skarszewy, może niedługo zostać bez opieki, a placówka przestać istnieć? Niewykluczone, ponieważ cała kadra terapeutyczna centrum (osiem osób) solidaryzuje się z odwołaną przed dwoma miesiącami dyrektor Barbarą Karaczyńską. Na znak protestu pracownicy złożyli wypowiedzenia z pracy. Po stronie pani dyrektor stanęli również rodzice pacjentów. Obawiają się, że leczący się w ośrodku członkowie ich rodzin mogą nie mieć już szansy na skuteczne wyjście z nałogu narkomanii i alkoholizmu. W tej sprawie stawili się nawet w Urzędzie Marszałkowskim w Gdańsku. Mieli nadzieję, że nakłonią wicemarszałka Bogdana Borusewicza do zmiany decyzji. Ale tak się nie stało. Władze samorządowe województwa postanowiły powołać nowego dyrektora WCLU w Zapowiedniku, mimo że dwie kontrole Pomorskiej Kasy Chorych oraz niedawna z Ministerstwa Zdrowia, nie wykazały uchybień. Wynika z nich, że fundusze były wydatkowane zgodnie z przeznaczeniem. - Liczymy, że marszałek przywróci Barbarę Karaczyńską na stanowisko. Takie obietnice składał publicznie w mediach - mówi Marek Burakowski, p.o. dyrektor w WCLU w Zapowiedniku. Władze województwa nie zmieniły jednak zdania. - Nie znamy wyników kontroli resortu zdrowia - mówi Mira Mossakowska, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku. - Dlatego trudno nam się do niej odnieść. Najlepsza byłaby kompleksowa kontrola ministerstwa, podczas której zbadano by wszystkie aspekty dysponowania pieniędzmi centrum. Kadra terapeutyczna z Zapowiednika nie wyobraża sobie współpracy z innym dyrektorem niż z Barbarą Karaczyńską. - Dotychczasowa szefowa była autorką dobrego i skutecznego programu leczenia uzależnień - mówi Monika Redlich, terapeutka z WCLU. - Inny dyrektor nie daje nam takiej pewności. Tylko z Barbarą Karaczyńską możemy pracować. Dlatego jesteśmy zdecydowani na odejście. Terapia przez pracę Dyrektorkę WCLU w Zapowiedniku w kwietniu odwołał Zarząd Województwa Pomorskiego. Podstawą decyzji były błędy w prowadzeniu księgowości, które wykazała kontrola. Za niedopuszczalne uznano także zatrudnienie pacjentów przy pracy w nowym ośrodku dla uzależnionych w Opaleniu. Założyła go córka dyrektorki, Anna Jakubas. Marek Burakowski, p.o. dyrektor WCLU, nie zaprzecza, że były pewne uchybienia w księgowości. Jednak, jego zdaniem, były to tylko błędy proceduralne. Natomiast prace pacjentów z Zapowiednika w niepublicznym ośrodku w Opaleniu miały charakter doraźny. Wcześniej uzyskano zgodę pacjentów i ich rodziców. Zresztą tak jak w przypadku prac na rzecz Zarządu Dróg Wojewódzkich i mieszkańców gminy Skarszewy. Rafał Kosecki - Dziennik Bałtycki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wyjaśnienie Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 17.06.03, 11:39 Pragnę poinformować, że to ja umieściłem na forum teksty z tygodnika NIE i z Dziennika Bałtyckiego Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szpadel Re: Murem za dyrektorem IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 19:02 Ja jestem przekonany,że decyzja biurokraty odpowiedzialnego za zwolnienie dyrektora ośrodka rehabilitacyjnego ma podłoże stygmy religijnej do metody leczenia przez panią Basię.Czy mam rację? Odpowiedz Link Zgłoś
ppp67 Re: Murem za dyrektorem 02.07.03, 23:23 rodzice też byli za dyrygentem słowików!!!!!!.. to jest siła uzależnienia...mam szacunek do Pani Basi... ale nie podoba mi się uzależnianie ludzi o d siebie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szpadel Re: Murem za dyrektorem IP: *.client.attbi.com 02.07.03, 23:43 ppp67 napisał: > rodzice też byli za dyrygentem słowików!!!!!!.. to jest siła > uzależnienia...mam szacunek do Pani Basi... ale nie podoba mi się uzależnianie > ludzi o d siebie... W nowoczesnej medycynie życie pacjenta często zależy od lekarza, Psychterapia ma to do siebie,że jak pacjent nie lubi psychoterapeuty,to leczenie nie przyniesie rezultatów.Ateisty nie wysyła się do spowiedzi, ponieważ nie ufa księdzu.Pani Basia pracowała ciężko całe życie nad zdobyciem zaufania pacjentów.Ten dorobek,komuchowaty biurokrata zlikwidował jednym pociągnięciem pióra.Szkodnik społeczny ubrał się w piórka polityka i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewin1@.o2.pl Re: Murem za dyrektorem IP: *.gdynia.mm.pl 06.07.03, 21:49 Chciałabym poinformować wszystkich zainteresowanych, że do Kancelarii Sejmiku Wojewódzkiego wpłynęła petycja w sprawie zdjęcia marszałka Bogdana Borusewicza z pełnionej funkcji. Byłam ostatnio (30.06.03r) na posiedzeniu Sejmiku Wojewódzkiego poświęconemu służbie zdrowia w naszym regionie. Z przykrością stwierdzam, że wrażenia nie są najlepsze. Dobro pacjenta lub pracownika służby zdrowia to ostatnia rzecz, którą bierze się pod uwagę. My takie szaraczki z szarą pensją nie mamy prawa się znać, czuć i rozumieć. A cóż dopiero mieć dziecko uzależnione od narkotyków? W takiej sytuacji to już jest się pewnie poza marginesem. Boże coś Polskę! Boże miej nas chorych i tych mogących zachorować w swojej opiece! Wiadomo klinika dla Wipów to nie to samo, co szpital miejski!!!! Czy zostało jeszcze coś do zlikwidowania albo do sprzedania w Polsce? Przykre to jest ale dla kasy (tylko czyjej)? nie myśli się o zwykłych ludziach. Takich Zapowiedników i Barbar Karaczyńskich powinno być w samym Pomorskim dużo więcej. Wystarczy udać się do Monaru na ulicę 3- Maja w Gdańsku, żeby zobaczyć ile osób płacze z żalu, że ich dziecko nie ma gdzie się leczyć. Mamy taki piękny polski serial "Na dobre i na złe". Tam dyrektor Kalarus źle rządził, więc odszedł. Może Pan Borusewicz, zanim narobi więcej szkód też powinien odejść? Bożena Burzyńska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 07.07.03, 11:55 Gość portalu: ewin1@.o2.pl napisał(a): > Chciałabym poinformować wszystkich zainteresowanych, że do Kancelarii Sejmiku > Wojewódzkiego wpłynęła petycja w sprawie zdjęcia marszałka Bogdana Borusewicza > z pełnionej funkcji. Byłam ostatnio (30.06.03r) na posiedzeniu Sejmiku > Wojewódzkiego poświęconemu służbie zdrowia w naszym regionie. Z przykrością > stwierdzam, że wrażenia nie są najlepsze. Dobro pacjenta lub pracownika służby > zdrowia to ostatnia rzecz, którą bierze się pod uwagę. My takie szaraczki z > szarą pensją nie mamy prawa się znać, czuć i rozumieć. A cóż dopiero mieć > dziecko uzależnione od narkotyków? W takiej sytuacji to już jest się pewnie > poza marginesem. Boże coś Polskę! Boże miej nas chorych i tych mogących > zachorować w swojej opiece! Wiadomo klinika dla Wipów to nie to samo, co > szpital miejski!!!! Czy zostało jeszcze coś do zlikwidowania albo do > sprzedania w Polsce? Przykre to jest ale dla kasy (tylko czyjej)? nie myśli > się o zwykłych ludziach. Takich Zapowiedników i Barbar Karaczyńskich powinno > być w samym Pomorskim dużo więcej. Wystarczy udać się do Monaru na ulicę 3- > Maja w Gdańsku, żeby zobaczyć ile osób płacze z żalu, że ich dziecko nie ma > gdzie się leczyć. Mamy taki piękny polski serial "Na dobre i na złe". Tam > dyrektor Kalarus źle rządził, więc odszedł. Może Pan Borusewicz, zanim narobi > więcej szkód też powinien odejść? > Bożena Burzyńska Droga Pani, proszę nie tracić Nadziei. Głeboko wierzę, że Barbara Karaczyńska powróci na stanowisko dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Demokratyczny Świat nie może bowiem funkcjonować tak, żeby urzędnicy tacy jak Bogdan Borusewicz bezkarnie niszczyli to co dobre i szlachetne. Zapewniam Panią, że wykorzystam wszystkie dopuszczone przez prawo środki, by pacjenci Zapowiednika odzyskali swojego lidera. Serdecznie Pozdrawiam Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: list do Marszałka Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 30.07.03, 14:20 Szanowny Panie Marszałku, z prawdziwą ulgą i wielką radością przeczytałem w prasie informację o powrocie pani Barbary Karaczyńskiej na stanowisko dyrektora WCLU w Zapowiedniku. To bardzo dobra decyzja. Dziękuję, Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wojciech Olszewski Re: Murem za dyrektorem IP: *.gpw.com.pl 30.10.03, 13:18 Gość portalu: list do Marszałka napisał(a): > Szanowny Panie Marszałku, > z prawdziwą ulgą i wielką radością przeczytałem w prasie informację o powrocie > pani Barbary Karaczyńskiej na stanowisko dyrektora WCLU w Zapowiedniku. > To bardzo dobra decyzja. > Dziękuję, > Wojciech Olszewski Od chwili napisania tego listu upłynęły trzy miesiące. Dopiero po napisaniu tych kilku zdań do Marszałka B.Borusewicza dowiedziałem się, że Urząd Marszałkowski podpisał z panią Barbarą Karaczyńską umowę o pracę na trzy miesiące. Rozumiałem wówczas, że stało się tak z powodów formalnych. Pani B.Karaczyńska po powrocie na stanowisko Dyrektora WCLU w Zapowiedniku mogła wreszcie zająć się swoimi podopiecznymi i odbudowywać zniszczone decyzją Urzędu Marszałkowskiego, relacje społeczności ośrodka. Wiem, że do tej pory Urząd Marszałkowski nie podpisał z panią B.Karaczyńską nowej umowy o pracę. Dlaczego ? Czy to jest jakaś gra? Czemu ona służy? Bo napewno nie zdrowiu pacjentów. Czyżby marszałek B.Borusewicz w dalszym ciągu zamierzał realizować swój prywatny plan odwołania pani dyrektor? Trzy miesiące temu B.Karaczyńska wygrała konkurs na dyrektora WCLU w Zapowiedniku. Co stało się w ciągu tych ostatnich trzech miesięcy, że do disiaj pani dyrektor nie otrzymała nowej umowy o pracę. Panie marszałku zapewniam, że będę szukał odpowiedzi na te pytania.Sprawa jest zbyt wielkiej wagi, żeby dać panu przyzwolenie na czynienie zła. Stawką jest zdrowie pacjentów leczących się w Zapowiedniku. Chcę wierzyć, że niepodpisanie z panią B.Karaczyńską nowej umowy o pracę jest jedynie wynikiem urzędniczego niedopatrzenia. Wojciech Olszewski Odpowiedz Link Zgłoś