böwke

IP: *.dip.t-dialin.net 24.04.03, 10:47
Böwke to wg.Gdanszczan ktos w rodzaju Lwowskiego batiara.Slowo to prawie
zniklo z jezyka Niemieckiego.Zniklo wraz z Danzigerami.Bardzo rzadko spotyka
sie je jeszcze w Berlinie.Pisze sie Boofke i oznacza niedouczka.Wg Duden
boofke-Töpel.Tölpel-Tolpatsch-ungeschickter Mensch.Wg slownika Chodery i
Kubicy-duren,tuman,glupiec.
Laubenkolonie Schidlitz.Prawdopodobnie mowa tu o ogrodkach pracowniczych na
Siedlcach(Siedlicach)Zwanych dawniej ogrodkami im.J.Marchlewskiego.Znajdowaly
sie one pomidzy ulicami Pobiedzisko i Switezianki.Laube to po prostu
altana.Wiec ogrodki dzialkowe nazywaja sie Laubenkolonie.
pzdr.
    • zoppoter Re: böwke 24.04.03, 11:25
      OK, to mniej wiecej wiemy. Ale to jest BOWKE czy BÖWKE ?

      Bo ja z tym umlautem sie nie spotkałem.
      • pumeks Bowke bez umlautu 24.04.03, 11:57
        Johannes Trojan (1837-1915)
        "Der Bowke"

        Denk' Danzig's ich, der Vaterstadt,
        Die soviel Trautes an sich hat,
        Dann immer ins Gedächtnis kommt
        Mir wieder, im Erscheinen prompt,
        Der Bowke.

        Der Bowke ist ein pfiff'ger Wicht,
        Besser ist's man traut ihm nicht.
        Er bummelt gern umher und glaubt,
        Ein jeder Kniff sei ihm erlaubt,
        Dem Bowke.

        Doch ist der Danzger Bowke auch
        Ein Schmeichelwort im Sprachgebrauch,
        Wie es "du Schelm!" heißt anderwärts,
        Sagt man zum Kinde dort im Scherz:
        "Du Bowke!"

        O war das nett und klang so süß,
        Wenn man das Kind ein' Bowke hieß!
        Ich wollt', ich würde nochmal klein,
        Nur, um noch einmal dann zu sein
        Ein Bowke!

        ze strony home.t-online.de/home/Jessner.K-H/danzig.htm
      • Gość: Miki Re: böwke IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.03, 11:08
        zoppoter napisał:

        > OK, to mniej wiecej wiemy. Ale to jest BOWKE czy BÖWKE ?
        >
        > Bo ja z tym umlautem sie nie spotkałem.
        Otym ze nalezy pisac z umlautem przekonuje mnie dawny mieszkaniec gdanska.Przed
        napisalem tego sprawdzilem w paru slownikach lecz nigdzie "böwke"nie znalazlem
        >Innaq sprawa jest ze zaden z nich nie wyglada na kompletny.Duden wogole tego
        slowa nie wymienia.
        Pzdr.
        • pumeks Re: böwke 26.04.03, 13:59
          Gość portalu: Miki napisał(a):

          > O tym ze nalezy pisac z umlautem przekonuje mnie dawny mieszkaniec gdanska.
          > Przed napisalem tego sprawdzilem w paru slownikach lecz nigdzie
          > "böwke"nie znalazlem. Inna sprawa jest ze zaden z nich nie wyglada na .
          > kompletny
          > Duden wogole tego slowa nie wymienia.
          > Pzdr.

          No widzisz, ale istnieją słowniki gwary gdańskiej pubilkowane przed 1945 r. i
          istnieje literatura... wszedzie stoi "Bowke" a nie "Böwke". Nie dam się
          przekonać.
          • Gość: miki Re: böwke IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.03, 17:58
            Nigdy i nikogo nie zamiezalem do pisowni z ö przekonywac.Napisalem tez ,zgodnie
            z prawda ze nigdzie oficjalnie pisowni takiej nie spotkalem.Napisalem w tytule
            böwke.Zgadza sie.Mozesz to potraktowac jako moj blad lub prowokacje dzieki
            ktorej (nie tylko) watek rosnie.Najwazniejsze jest ze niesie to jakas wiedze.
            Pzdr.
    • stefan4 Re: böwke 24.04.03, 12:40
      miki:
      > Böwke to wg.Gdanszczan ktos w rodzaju Lwowskiego batiara.

      Terminy nieznane zwykło się wyjaśniać za pomocą lepiej znanych. Stąd wnoszę, że
      Ty przypuszczasz, że słowo ,,batiar'' jest czytelnikom forum 3-Miejskiego lepiej
      znane niż słowo ,,bówka''. A chyba niewielu czytelników tego forum miało okazję
      zapoznać się z nim w miejscu jego narodzenia.

      Co więc zrobić na to, żeby nasza tradycja weszła do kultury polskiej równie
      głęboko jak lwowska i żeby można było zakładać, że Polacy mniej więcej rozumieją
      osobliwości naszego języka?

      - Stefan
      • pumeks Re: böwke 24.04.03, 12:51
        stefan4 napisał:

        > Terminy nieznane zwykło się wyjaśniać za pomocą lepiej znanych. Stąd wnoszę,
        > że Ty przypuszczasz, że słowo ,,batiar'' jest czytelnikom
        > forum 3-Miejskiego lepiejznane niż słowo ,,bówka''.
        > A chyba niewielu czytelników tego forum miało okazję
        > zapoznać się z nim w miejscu jego narodzenia.

        To prawda. Osobiscie słowo "Bówka" poznałem w pierwszej połowie lat 80tych przy
        okazji wydania pierwszego tomu "Wspomnień gdańskiego bówki" Zwarry, a "baciar"
        kilka lat później, koło 1988 roku, kiedy telewizja "odkryła" Szczepka i Tońcia.
        • pumeks jeszcze jeden Bowke bez umlautu 24.04.03, 15:13
          Tylko fragment wiersza, bo cały za długi. Calość na stronie
          www.ostsee-urlaub-polen.de/gdansk/geschichte-poguttke.htm

          Fritz Jänicke "Poguttke" (1885-1945)
          "Kleiner Danziger Sprachführer"

          Danzich ruft! so jeht de Mahnung
          Raus ins Land vom Bernsteinstrand
          Dänn meist hat ma keine Ahnung
          Nich vom scheenen Danzjer Land!

          Daß ma's weithin kricht zu wissen
          Durch de "Neisten", scheint mich gut,
          Eins bloß tu ich hier vämissen:
          Wie der Danzjer reden tut.

          --------------------------------------------

          Ma scheniert und ziert nich groß sich,
          Nich am Schild, nich inne Ohr,
          Is wo'n Bowke eierbooßich
          Bringt er mochumsch so dies vor:

          "Leidack! Luntrus! Labs! Lachodder!
          Tullas und Labommelkreet!
          Woart, äck schmiet di glicks em Modder!
          Schaber nich und holle Freet!"
          • stefan4 Re: jeszcze jeden Bowke bez umlautu 24.04.03, 20:42

            > Ma scheniert und ziert nich groß sich,
            > Nich am Schild, nich inne Ohr,
            > Is wo'n Bowke eierbooßich
            > Bringt er mochumsch so dies vor
            >
            > "Leidack! Luntrus! Labs! Lachodder!
            > Tullas und Labommelkreet!
            > Woart, äck schmiet di glicks em Modder!
            > Schaber nich und holle Freet!"

            Z kontekstu wnoszę, że to miało być po niemiecku. Czy nauka już ustaliła,
            dlaczego akurat TO założenie projektowe tak dramatycznie autorowi nie wyszło?

            - Stefan
            • pumeks Re: jeszcze jeden Bowke bez umlautu 25.04.03, 08:55
              > Z kontekstu wnoszę, że to miało być po niemiecku. Czy nauka już ustaliła,
              > dlaczego akurat TO założenie projektowe tak dramatycznie autorowi nie wyszło?
              >
              > - Stefan

              A czemu uważasz że nie wyszło, i do tego dramatycznie? ja myślę że to nie miało
              być Hochdeutsch, tylko Plattdeutsch (a raczej Plattdütsch). Na temat tej
              odmiany mowy niemieckiej nauka sporo ustaliła w XIX i XX wieku. Mały słowniczek
              jest na stronie K.-H. Jessnera:
              home.t-online.de/home/Jessner.K-H/dzgplatt.htm
              • stefan4 Re: jeszcze jeden Bowke bez umlautu 25.04.03, 13:35
                pumeks:
                > ja myślę że to nie miało być Hochdeutsch, tylko Plattdeutsch (a raczej
                > Plattdütsch)

                No tak. Kiedyś byłem przy tym, jak jedna stara Gdańszczanka (zamężna z Polakiem
                jeszcze przed wojną i mieszkająca w Gańsku) spotkała się z jakimiś młodymi
                Niemcami. I oni się dziwili jej niemieckiemu, bo oczekiwali akcentu
                wschodniopruskiego a usłyszeli najczystszy wysokoniemiecki. Ona na to
                oświadczyła, że w przedwojennym Gdańsku nie mówiło się akcentem
                wschodniopruskim. I zasugerowała, że jej wysokoniemiecki był tym, czym mówiono
                w Gdańsku.

                Od początku wątpiłem w ścisłość tej wypowiedzi. Nie jest wykluczone, że ona
                była przed wojną dobrą uczennicą i szkolny wysokoniemiecki przykrył w jej
                świadomości język ulicy czy portu.

                Czy coś wiesz na temat siły Plattduetscha w Gdańsku? Czy był to faktycznie
                język ulicy, czy śmiesznostka w rodzaju np. ,,warszawskiej'' mowy Wiecha?

                - Stefan
                • pumeks Danz'jer Plattdeutsch 25.04.03, 14:28
                  stefan4 napisał:

                  > Czy coś wiesz na temat siły Plattduetscha w Gdańsku? Czy był to faktycznie
                  > język ulicy, czy śmiesznostka w rodzaju np. ,,warszawskiej'' mowy Wiecha?

                  Porównanie z Wiechem jest dosyć uprawnione, z tym że - z tego co wiem, ale są
                  tu ludzie mieszkający na stałe wśród Niemców i mogą się ze mną nie zgodzić - w
                  Niemczech stosunek między ogólnonarodowym językiem literackim a potocznym
                  językiem lokalnym wygląda nieco inaczej niż w Polsce. Znam wielu Niemców z
                  wyższym wykształceniem którzy nie wstydzą się swojej np. bawarskiej czy
                  nadreńskiej wymowy, mimo że wiedzą że odbiega to do standardu, a w Polsce np.
                  dialekt górnośląski czy podhalański służy głównie dla rozrywki (dowcipy o
                  Masztalskim albo o bacy). Na pewno częsciowo wiąże się to z historią i z walką
                  o utrzymanie języka polskiego pod naporem rusyfikacji i germanizacji, stąd był
                  u nas taki nacisk na zachowanie jednolitego języka. U Niemców wiedza o lokalnym
                  dialekcie stanowi przedmiot zainteresowania tak samo jak wiedza o zabytkach
                  architektury czy o lokalnym środowisku przyrodniczym.

                  A wracając do Twojego pytania: o sile tego języka potocznego (Umgangssprache)
                  wiem tylko tyle ile wynika z czytanych przeze mnie książek, np. Grassa u
                  którego wiele postaci używa dialektu (niestety tylko w oryginale, bo w polskim
                  tłumaczeniu jest w tym miejscu jakiś pseudokaszubski bełkot albo szeplenienie),
                  z cytatów we "Wspomnieniach gdańskiego bówki" Zwarry i ze znajdowanych przez
                  mnie sporadycznie artykułów w starej literaturze regionalnej. Na pewno zdawano
                  sobie sprawę że ten dialekt jest czymś zanikającym, i starano się go
                  przynajmniej zadokumentować. Parę nagrań jest nawet w internecie na wspominanej
                  już stronie Karla-Heinza Jessnera
                  home.t-online.de/home/Jessner.K-H/hymne.html
                  • stefan4 Re: Danz'jer Plattdeutsch 25.04.03, 18:21
                    pumeks:
                    > a w Polsce np. dialekt górnośląski czy podhalański służy głównie dla rozrywki
                    > (dowcipy o Masztalskim albo o bacy).

                    No nie, podhalański jest żywy i jego użytkownicy są z niego dumni. A że cepry
                    się wyśmiewają, to co? W Niemczech też słyszałem takie prześmiewki i to nawet w
                    telewizorze (jakieś takie ,,ike wat Balina'' rzekomego Berlińczyka albo uparte
                    nazywanie dziecka ,,Wolfjang'' już nie wiem skąd).

                    Zajrzałem do tego słownika
                    home.t-online.de/home/Jessner.K-H/dzgplatt.htm
                    i jedna rzecz mnie uderzyła. Otóż tam nie ma żadnych słów brzmiących słowiańsko
                    (mogłem oczywiście coś opuścić). Jest natomiast sporo przypominających
                    angielski (a może holenderski?
                    • pumeks Re: Danz'jer Plattdeutsch 26.04.03, 13:56
                      stefan4 napisał:

                      > i jedna rzecz mnie uderzyła. Otóż tam nie ma żadnych słów brzmiących
                      > słowiańsko
                      > (mogłem oczywiście coś opuścić). Jest natomiast sporo przypominających
                      > angielski (a może holenderski?
      • castorp Re: böwke 24.04.03, 15:11
        batiar (przest. gwar. lwowskie) baciar, andrus, łobuz, ulicznik; spryciarz,
        gagatek, huncwot.
        Etym. - węg. betyár 'włóczęga'.
        „Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych", Wł. Kopaliński
    • pumeks Re: Bowke 28.04.03, 15:41
      Gość portalu: miki napisał(a):

      > Nigdy i nikogo nie zamiezalem do pisowni z ö przekonywac. Napisalem
      > tez, zgodnie z prawda ze nigdzie oficjalnie pisowni takiej nie spotkalem.
      > Napisalem w tytule böwke. Zgadza sie. Mozesz to potraktowac jako moj blad
      > lub prowokacje dzieki ktorej (nie tylko) watek rosnie.
      > Najwazniejsze jest ze niesie to jakas wiedze.
      > Pzdr.

      Znalazłem jeszcze "Bowke" bez umlautu w Blaszanym Bębenku, w wypowiedzi
      Herberta Truczinskiego (w polskim tłumaczeniu bówka wyleciał, ale błędy i
      przeinaczenia w tłumaczeniu Błauta to w ogóle temat na osobny wątek).
      • pumeks Bowke u Grassa i Waltera Domansky'ego 29.04.03, 12:59
        pumeks napisał:

        > Znalazłem jeszcze "Bowke" bez umlautu w Blaszanym Bębenku, w wypowiedzi
        > Herberta Truczinskiego (w polskim tłumaczeniu bówka wyleciał, ale błędy i
        > przeinaczenia w tłumaczeniu Błauta to w ogóle temat na osobny wątek).

        To zdanie o którym wczoraj wspomniałem brzmi tak: "Und grad wollt ich dem
        Ukrainer erklären, was der Unterschied zwischen nem Wasserpollack und nem
        Danziger Bowke is, da pikt der mir von hinten" W polskim tłumaczeniu jest "I
        chciałem właśnie Ukraińcowi wytłumaczyć, jaka jest różnica między
        wasserpolakiem a gdańskim swojakiem, kiedy mnie z tyłu dźgnął".

        Samp w "bedekerze gdańskim" cytuje gdańskiego pisarza Waltera Domansky'ego,
        który kojarzył wyraz "Bowke" z dolnoniemieckim "Bube" (chłopiec - drań) i
        czasownikiem "bowen" (kraść).

        Podsumowując: jeżeli czterech pisarzy gdańskich (Johannes Trojan, Fritz
        Jänicke - Poguttke, Walter Domansky i Günter Grass) pisało "Bowke" bez umlautu,
        to znaczy że pisownia "Böwke" się komuś, delikatnie mówiąc, uroiła. Jest to dla
        mnie kolejny dowód że nie należy wierzyć bez zastrzeżeń w to co niemieccy
        gdańszczanie wypisują na Yahoogroups. To tak jak z tym grobowcem Schichaua,
        rzekomo pełnym złota i splądrowanym po wojnie - a potem się okazało że nie
        Schichaua a Klawitterów i nie splądrowanym po wojnie tylko uszkodzonym w latach
        90tych przez złamany w czasie burzy konar drzewa.
Pełna wersja