portunia
10.10.07, 18:06
Liczyłam na sklep na poziomie "Piotra i Pawła". Wyszłam zaszokowana
in minus.
Asortyment - zwykłe Tesco + dziesięc procent towaru nie tyle
luksusowego, co ze snobistycznym zadęciem, przez co:
- zwykłe marki są ze 20-30 % droższe, niż gdzie indziej;
- pomiędzy 5 rodzajami np. muesli po 4-5 zł stoją jedne po 16,95
(kupi babcia bez okularów).
- obeschnięte wędliny, sałatki z grubą skorupą zaschniętego
majonezu, smętny garmaż wywracany na piątą stronę. Najlepsze były
trzy tace naleśników, pamietających chyba otwarcie sklepu - zźółkłe,
powywijane i POPĘKANE ze starości. błeee.
Stoisko z "Przysmakami z Krakowa" puste - zero obsługi, za to
okrawki wędlin leżą na papierze koło patery z andrutami. Obsługa
zresztą, przeważnie, na widok klienta zwiewa, gdzie pieprz rośnie.
Krojony chleb na wagę - cztery kromki 2,00 zł (tak równo ,00, jak w
aptece).Na paragonie zamazana cena jednostkowa i waga. Zapadnięte
ciastka francuskie, odgrzewane nie wiadomo kiedy, ze trzy rodzaje
innych ciastek z wieśniackim, sztucznym kremem. Groza!!!
Już myślałam, że gorzej, niż w Elei być nie może, ale genius loci
zadziałał z całą mocą.