Rodzeństwo też rodzina

IP: *.bb.sky.com 12.03.08, 01:07
Serce sciska, gdy czlowiek czyta co czerwona holota robila z ludzmi.
Powinien byc zrobiony ponownie honorowy pogrzeb z pelnym
ceremonialem, oddajacy godnosc sponiewieranym ofiarom.
Wracajac do tych skromnych rekompensat: czy to ciezko wpasc na
pomysl, ze skoro naleza sie one rodzicom, a oni nie zyja, to prawem
spadkowym nalezne kwoty przechodza na zyjacych krewnych. Polska ma
pecha do rzadzacych; zawsze sa to glupcy i do tego zawistne karly.
    • Gość: ogrodnik metoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 08:56
      przecież Donkowi i jego ludziom nie chodzi wcale o zadośćuczynienie
      pokrzywdzonym, bo dbają jedynie o budowanie swego POzytywnego
      wizerunku! i korzystają z nadarzającej się okazji, ale bez przesady!
      siedzieć i zastanawiać się jak napisać przepis, który uwzględniłby
      wszystkie odmienne, bo indywidualne przypadki?! przecież za to
      dodatkowej gratyfikacji Donek swojej ekipie nie da! róbmy więc
      wszystko na odpierd*l i mówmy, że obietnic dotrzymaliśmy!
      p.s. pozdrowienia dla Adasia Gotnera!
    • Gość: ja a co to za prezenty? IP: *.infinity.net.pl 12.03.08, 09:29
      Odszkodowanie powinien płacić ten kto zawinił temu komu zrobiono
      krzywdę. Dziecku pod opieka rodziców (czy innych osób) - tym osobom,
      albo współmałzonkowi i jego dzieciom. Odszkodowania nie powinny
      przysługiwać siostrom i innym osobom z bliższej czy dalszej rodziny,
      ani nie powinny podlegac przekazywaniu w ramach spadku jeżeli osób
      pokrzywdzonych już nie ma. To nie jest odszkodowanie dla osoby
      ubezpieczonej nie mozna tego traktowac jak "komercyjnego "
      odszkodowania
      • Gość: ogrodnik Re: a co to za prezenty? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.08, 10:32
        ale gdyby (tfu!, teoretycznie oczywiście) w wypadku samochodowym,
        spowodowanym z ewidentnej winy osoby trzeciej, zginęła twoja żona z
        którą masz rozdzielność majątkową i zostałby zniszczony jej samochód
        (np. niezbyt mocno wyeksploatowany maybach), to chyba słusznie
        przypuszczam, że stanąłbyś na uszach, by wyrwać odszkodowanie od
        ubezpieczyciela sprawcy! i nie nazywałbyś tego prezentem! tu
        tymczasem rodzinie (zabity i jego siostry były nieletnie i w myśl
        prawa tworzyły jedną rodzinę i wspólnotę majątkową) stała się
        krzywda wielokroć większa od utraty maybacha i odbierasz im prawo do
        ubiegania się o odszkodowanie? poza tym Donek tłumacząc potrzebę tej
        regulacji coś bredził o moralnym prawie do zadośćuczynienia bliskim
        ofiar i nie chce mi się sprawdzać, ale może coś takiego być nawet w
        rzeczonym akcie prawnym. i to moim zdaniem wystarcza już całkowicie,
        by przed niezależnym sądem siostry wygrały!
        • Gość: ja Re: a co to za prezenty? IP: *.infinity.net.pl 13.03.08, 09:48
          Żona, jest żoną i rozdzielność majątkowa nie robi różnicy (w tym co
          proponują). Majątek osoby która zginęła otrzymuja osoby w spadku, w
          tym tez pewnie te odszkodowania które ten majątek zabezpieczały,
          ale czym innym jest odszkodowanie za śmierć tej osoby.

          Jasno okreslone zasady są poprostu łatwiejsze do zastosowania.
          Żyjacy rodzice i/lub dzieci zmarłych to optymalne rozwiazanie. Albo
          jakas kwota za osobe pokrzywdzona do podziału inaczej sie poprostu
          bałagan robi. (rodzenstwo z róznych innych związków, ludzie urodzeni
          po śmierci brata i inne podobne sytuacje)
      • jacus0000 Re: a co to za prezenty? 12.03.08, 14:08
        Bardzo sluszna uwaga,juz dzis powinien powstac komitet do
        zorganizowania takiego pogrzebu o jakim mowa w pierwszym poscie!
        Szkoda ze Gdynie stac na miliony zeby to miasto wygladalo coraz
        bogaciej,a nie stac ich na zaltwienie takiej sprawy.
        Przy okazji-moze Pan Wajda powinien nakrecic nowego Czlowieka z
        zelaza w oparciu o nowe fakty?
        Ja tez mialem wtedy 16 lat i chodzilem ogladac czolki w Gdansku ale
        do dzisiejszego dnia nie mialem pojecia co by sie ze mna stalo
        gdyby mnie tam zabili! Hanba! Czas zeby z alei zasluzonych na
        Powaskach znikli nasi oprawcy!!!
        • Gość: Alex Re: a co to za prezenty? IP: 151.124.247.* 12.03.08, 22:49
          Kiedy w Gdyni byly demonstracje my ze szkol Oglonloksztalcacych tez
          bralismy w nich udzial i bylismy nazwani przez komuchow warcholami,
          mialem wtedy 18 lat. Byle swiadkiem smierci chlopca moze w moim
          wieku podczas tych wypadkow Grudniowych (nie pamietam ktory dzien,
          moze ten sam w ktorym bylem obudzony przez czolgi jadace
          Swietojanska dzwoniac po ksotce wtedy brukowej. To wszystko mialo
          miejsce w godzinach popoludniowych w okolicach Swietojanskiej i
          Czolgistow przy Prezydium. Olbrzymia armia milicji i zomo stala po
          tej stronie Prezydium a my Mlodziez po drugiej stronie gdzie w tych
          czasach byla stacja benzynowa. Wsrod nas byli tajniacy i
          sprzedawczyki/podzegacze z UB ktorzy chcieli wzburzyc nas i zmusic
          do podpalenia stacji benzynowej i oczywiscie wznosili okrzyki temu
          podobne.
          Wsrod milicji i zomo zaczely sie ruchy no i po chwili zaczela sie
          gonitwa. Zaczeli na nas nastepowac wiec my zaczelismy uciekac w
          kierunku torow kolejowych poprzez Wladyslawa IV kolo Wzgorza Nowotki
          w tym czasie tak zwanego. Kiedy przebiegalismy przez druga czesc
          Wladzia IV kolo mnie biegl chlopak w blekitnej "bojkowce" (to taka
          kurtka zapinana na zamek mozna bylo kupic w komisie albo dostac z
          zagranicy) gdy nagle sie zatrzymal wiec ja tez a on przykleknal i
          wlasnie w tym samym momencie zobaczylem na jego piersi rosnaca
          ciemna plame. Od razu zrozumialem ze wala do nas kulami ostrymi i
          nim sie zorientowalem on lezal plasko na asfalcie twarza w dol. Ja
          dostalem takiego pietra ze jak wyrwalem przez waly i tory (pociagi -
          zoltki wtedy staly, bo strajkowli) na druga strone do Slaskiej, to
          sie dopiero ja i inni zatrzymalismy przy owczesnym Hotelu
          Robotniczym na Slaskiej.
          To byla nastepna z ofiar tego zgnilego systemu, ale nigdy mi sie nie
          udalo dowiedziec prawdy kto to byl ten mlody czlowiek i jego widok
          umierajacego pozostanie mi do konca zycia. Czesc ich Pamieci.
Pełna wersja