Dodaj do ulubionych

do 44: daj sobie spokój

13.11.03, 18:14
Jeżeli wydaje ci się, że powtarzanie we wszystkich mozliwych miejscach
personalnych ataków na mnie spowoduje moja reakcję, to się mylisz.

Na twoje:

"Zadałem pytanie - gdzie jest odpowiedź?"

Odpowiadam raz na zawsze: Nie będzie żadnych odpowiedzi na "pytania"
dotyczące mnie, czy mojego nicka. Nie mam żadnego powodu, żeby sie przed
kimkolwiek tłumaczyc z czegokolwiek. Jak już odpowiedziałem Bolowi: Siadanie
na interlokutora w braku argumentów merytorycznych to juz BEZE MNIE.
Obserwuj wątek
    • 44czterycztery Re: do 44: daj sobie spokój 13.11.03, 22:20
      Autor: 44czterycztery@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 09-11-2003 23:05 + odpowiedz na list
      --------------------------------------------------------------------------------
      --------------------------------------------------------------------------------
      zoppoter cytując napisał, że
      starypolonus napisał:
      " uzywanie niemieckich nazw 58 lat po wojnie uwazam za bardzo dziwne."
      No właśnie: ZOPPOTER ?
      Hm, może lepiej zabrzmi SOPOTA?
      Kto ma inne propozy? ""

      Zadałem pytanie - gdzie jest odpowiedź?
      Zacznijmy od fundamentów, zdrowych ale."

      Nie interesujesz mnie, Twoje auta - też nie. To samo poglądy, 'persona' itd
      Intersuje mnie odpowiedź na powyższe pytanie.
      Nie ma ?
      Też odpowiedź.
      Pluję na Twój nick - Pewnie stwierdzisz, że to deszcz pada.
      Teraz nie musisz już nic tłumaczyć.
      I nie pochlebiaj sobie, że ktoś siedzi na Twojej masce, to tylko przerost
      domniemanej auto-wartości.
      • zoppoter Re: do 44: daj sobie spokój 14.11.03, 08:57
        > Też odpowiedź.
        > Pluję na Twój nick - Pewnie stwierdzisz, że to deszcz pada.

        A ja pluje na twój. Kojarzy sie on z Mickiewiczem: niebezpiecznym szaleńcem,
        który usiłował (niestety skutecznie) wysyłac ludzi na pewną smierć, który
        marzył o wojnie powszechnej (to akurat sie spełniło w XX wieku z wiadomym
        skutkiem), którego "dzieła" przez długi czas po jego smierci inspirowały ludzi
        do zabijania i do narażania siebie i swoich rodzin na śmierć.

        A moze powiesz, że te twoje dwie czwórki nie mają z tym prekursorem polskiego
        nacjonalizmu nic wspólnego?

        > Teraz nie musisz już nic tłumaczyć.

        NIGDY nie musiałem nic tłumaczyć. Ani nie będę musiał.
        Więcej moich wypowiedzi w tym temacie nie będzie. Ty awansowałeś
        do "zaszczytnego" grona tych osób, którzych postów ja nie bedę widział.
        • stefan4 O niejakim Mickiewiczu Adamie 14.11.03, 11:21
          zoppoter (o nickach):
          > Kojarzy sie on z Mickiewiczem: niebezpiecznym szaleńcem, który usiłował
          > (niestety skutecznie) wysyłac ludzi na pewną smierć, który marzył o wojnie
          > powszechnej (to akurat sie spełniło w XX wieku z wiadomym skutkiem), którego
          > "dzieła" przez długi czas po jego smierci inspirowały ludzi do zabijania i do
          > narażania siebie i swoich rodzin na śmierć.

          Zoppoterze, to przesada, nie?

          Sam uważam Mickiewicza za marnego grafomana i łatwo mogę wskazać lepszych poetów
          jego czasów, którzy nie zrobili takiej kariery z powodu niepoprawności
          politycznej. Ale nie ma sensu uznawanie poezji Mickiewicza za siłą sprawczą
          dziejów. Świat nie toczy się pod dyktando artystów. To tak jakby obciążać
          wskazówkę zegarka za to, że wskazuje złą godzinę.

          Skłonności nacjonalistyczne, mesjańskie oraz bohaterszczyzna musiały już tkwić w
          narodzie, inaczej te jego wierszowanki przeszłyby bez echa, jak wiele innych.
          Niektórym ludziom, którzy poszli na pewną śmierć, Mickiewicz dał sposób
          werbalizacji swoich motywó/w, ale zadziałałyby one równie niezawodnie bez tej
          werbalizacji. A więc to nie on ich wysłał.

          W podziemnej AK czytanie Mickiewicza już nie było w modzie, w końcu jak długo
          można. Za swojego idola wielu ludzi uważało Conrada. Brali z niego
          gloryfikację poczucia obowiązku za każdą cenę. Czy obciążysz z kolei Conrada
          odpowiedzialnością za Powstanie Warszawskie?

          - Stefan
          • castorp O niejakim Stefanie 14.11.03, 12:57
            Wiesz co, Stefanie, jestem oburzony i zdegustowany Twoim powyższym naprawdę
            żałosnym „wystąpieniem”. Widocznie przeceniałem Twoje intelektualne walory.

            Napisz coś równie pięknego i wzniosłego, coś równie genialne w swojej formie i
            treści (ot choćby jak np. „Reduta Ordona” albo i „Pan Tadeusz”), napisz to
            choćby i nawet prozą, napisz coś co się potem okaże być spełnionym proroctwem,
            porwij swoimi słowami miliony (albo choćby i kilka setek), porusz do głębi
            duszę narodu (albo choćby nawet i kilku ludzi – nie mogę od Ciebie wymagać za
            wiele), a potem będziesz miał prawo osądzać i krytykować „grafomańską”
            twórczość Mickiewicza. Nie jesteś nawet w stanie zbliżyć się do poziomu
            Mickiewicza, ba prawdopodobnie nawet zrozumieć motywów, którymi kierował się
            pisząc swoją poezję (kto niby – Twoim zdaniem - pisał lepszą) i którymi
            kierował się działając na forum publicznym.

            Jak ktoś nie potrafi wczuć się w realia tamtej epoki, nie jest w stanie
            zrozumieć stan ducha tamtego pokolenia Polaków żyjących w kraju i na emigracji,
            odnieść się do sytuacji, w której znalazł się i Mickiewicz, i jego kraj, i jego
            własny naród, przeniknąć tęsknoty i pragnienia tych ludzi, a tylko potrafi
            wypisywać jakieś pacyfistyczne bzdury, ten niech lepiej za
            analizę „grafomańskiej” twórczości Mickiewicza w ogóle się nie zabiera, bo
            tylko się ośmiesza.

            Z naszego, Polaków punktu widzenia u Mickiewicza równie ważna co jego twórczość
            jest też prowadzona przez niego patriotyczna działalność społeczna i
            polityczna, zwłaszcza ta na emigracji (we Francji czy w Turcji, w której
            przyszło mu dokończyć żywota, kiedy przebywał tam bynajmniej nie w celach
            turystycznych). W tej pracy dla ojczyzny Mickiewiczowi nie było łatwo i lekko,
            bo rzucano mu ciągle kłody pod nogi, musiał ścierać się nie tylko z obcymi
            władzami, ale o wiele silniej i znacznie częściej ze swoimi rodakami, wśród
            których wielu było takich, których jedynym celem było nicnierobienie i dążenie
            do świętego spokoju, a w najlepszym razie – cierpiętnicza bierność i szukanie
            za wszelka cenę winnych za klęski narodowe.
            Kiedy tak wielu uważało, iż ojczyzna nasza już na zawsze legła w grobie, że nie
            ma najmniejszej iskierki nadziei, gdy tak wielu załamało w bezradności i
            czarnej rozpaczy ręce, to właśnie Mickiewicz i ci inni nieliczni obdarzeni
            przez Boga darem geniuszu dodawali pozostałym wiary, otuchy, mobilizowali ich
            do dalszej pracy dla narodu, zachęcali do bycia w gotowości do walki o ojczyznę
            w odpowiednim momencie historycznym.
            Gdyby nie te wierszowanie, gdyby nie twórczość jego (i innych naszych
            artystów), które głęboko utkwiły w sercach i umysłach polskich, które
            towarzyszyły następnym pokoleniom, to wielu z naszych rodaków w ogóle „nie
            ruszyłoby dupy” czy to na pewną czy na niepewną śmierć, a Polska mogłaby
            przespać ten moment dziejowy, który powstał po I wojnie światowej, który w 1918
            roku zaistniał niemal cudem. I zamiast np. rozbrajać Niemców w Poznaniu,
            zamiast walczyć o Lwów z Ukraińcami, zamiast organizować się do walki o
            niepodległość, wielu Polaków zostałoby w domowych pieleszach, przedkładając
            ciepłe kapcie, miękki fotel i kufel grzanego piwa nad obowiązek wobec ojczyzny.
            Tak więc rodacy: czapki z głów przed Mickiewiczem, przed jego „grafomanią” i
            wieczny dla niego szacunek, podziw, wdzięczna pamięci w naszych polskich
            sercach.
            • 44czterycztery Re: Do SOPOTa 14.11.03, 13:25
              Skorzystaj z ładnego nicku, powyższego - 'nie rób' strusia , nie chowaj się
              przed rzeczywistością (mną), bo i tak Cię znajdzie.
              Popełniłeś błąd, strategiczny, plując na Wieszcza i jego dzieło - masz
              przechlapane, Polacy nie darują Ci tego, nigdy.
              A proporo - nigdy> używasz za dużo: nigdy,zawsze, żadne - i innych przysłówków
              kategorycznych. To młody wiek? Niedobór imiesłowów przymiotnikowych?
              Jako nie cały SOPOTa(po części ZOPPOTa) powinieneś zmilczeć zniewagi i uczyć
              się, i czytać - jak od moich Szanownych PrzedPiszących, a nie rozdzielać razy
              na prawo i lewo - będą z Ciebie ludzie. Za jakiś czas.
              Pzdr
              Aha,"44" to jest numer burtowy mojej maszyny czyszczącej. Ja sprzątaczem jestem.
            • stefan4 Jednak lepiej o Mickiewiczu 14.11.03, 14:42
              castorp:
              > Widocznie przeceniałem Twoje intelektualne walory.

              No, to nareszcie wyszło z worka: po prostu jestem młot.

              castorp:
              > Napisz coś równie pięknego i wzniosłego, coś równie genialne w swojej formie i
              > treści (ot choćby jak np. „Reduta Ordona” albo i „Pan Tadeusz ”)

              Nie przeciwstawiałem twórczości tego pana własnej, tylko innych poetów tamtych
              czasów. Ja mam inny zawód. Kiedy mówisz, że drużyna piłki kopanej Klubu
              Grabarz-Witomino jest kiepska, to ja Ci nie każę tak samo dobrze kopać piłki jak
              oni.

              Lepiej mówmy nie o mnie, tylko o Mickiewiczu, który wprawdzie był kiepskim
              poetą, ale niewątpliwie postacią publiczną. Niedostatki warsztatowe Mickiewicza
              są dosyć oczywiste i były mu wielokrotnie wytykane, również za jego życia.
              Nadrabiał je chęcią szczerą i naprężeniem patriotycznym.

              castorp:
              > Z naszego, Polaków punktu widzenia u Mickiewicza równie ważna co jego
              > twórczość jest też prowadzona przez niego patriotyczna działalność społeczna i
              > polityczna

              Polacy mają różne punkty widzenia. Szanując Twój domagam się również szacunku
              dla mojego, też polskiego, nawet chyba powszechniej polskiego niż Twój.
              Trzebaby zrobić opinii społecznej, żeby mieć pewność, ale przypuszczam, że
              Polacy na ogół zgodzą się z sądem, że Mickiewicz wielkim poetą był; ale
              jednocześnie, że czytali go wyłącznie z okazji obowiązku szkolnego własnego lub
              swoich dzieci i że więcej go czytać nie zamierzają, bo ich nie zachęcił. Moim
              zdaniem wskazuje to na dobry smak, którego nie powinni się wstydzić.

              Wg mnie działalność twórcza Mickiewicza nie wyszła nam na dobre. To były czasy
              romantyzmu, a więc badania ludzkiego przeznaczenia oraz emocjonalnego istnienia
              człowieka w świecie. Mickiewicz silnie przyłożył rękę do tego, żeby polski
              romantyzm zwekslować z ogólnoludzkiego nurtu romantycznego na tory walki
              narodowo-wyzwoleńczej i martyrologii. To skutecznie zablokowało wprowadzenie do
              kultury narodu treści o wiele ważniejszych niż lokalna polityczka (czy z carem
              czy przeciwko carowi).

              Mickiewicz nie był pierwszym ani nawet najważniejszym patridiotą polskim. Lata
              najbardziej rozbuchanego patridiotyzmu przyszły dopiero później i trwały długo.
              Ale skończyły się. Teraz zbytni patos wywołuje już powszechne ziewanie i
              irytację. Nareszcie.

              - Stefan
              • castorp Pozdrowienia od Adama dla rzygaczy 14.11.03, 15:27
                Zoppoter kliknął pierwszy, drżącymi rękami
                Ziewnął, drapnął się po łbie. Ach! Już jestem z wami.
                Ach Zopciu, ach Zopeńku jak nam jest przyjemnie.
                Zopotter skinie głową, dwa razy se ziewnie
                Przeciągnie się ospale, puści sobie bąka
                Rzygacze, smutkiem dla mnie z wami jest rozłąka
                Wstaje od komputera i popuszcza spodnie
                Ach, kochani rzygacze! Będzie mi wygodnie.
                Pierwszy rodak Gruen, ślina z gęby mu kapie
                Wie, że do powitania rychło się załapie
                Honorowy wazeliniarz. Kto jako drugi?
                Stefek jął się wyrywać do ceremoniału!
                Ustąpiono mu miejsca za jego zasługi
                Stoi tedy i czeka, Zoppoter pomału
                Ujął go za szyję, przyciągnął do siebie
                Jął dotykać piersi, za pośladki go łapie
                Ach kochany Stefanie, z wami mi jak w niebie
                Witaj Zoppoterku, kochany ty nasz capie
                Uśmiecha się Iwcia i z uciechy podryga
                Jesteś lepszy niż fasolki trollowej misa
                Podnieciła się zimna jak ryba Windyga
                Wilgotna zrobiła się w środeczku Orissa
                Wylewny Pumeks prawicę z tłumu wysadził
                Czym wielce zazdrosną Peteleczkę uraził
                Taką sobie przyjemność wzajemną sprawiali
                Kadząc sobie bez wstydu i opamiętania
                Że aż się wazelinką cali utytłali.
                Zoppoter ze zmęczenia na nogach się słania.
                Choć to największy wazeliniarz w kafejce.
                Wyrobił dziś normę, dumnie cycki pręży
                Wyciera se w koszulę przepocone ręce.
                Jestem, k..., najlepszy, nikt mnie nie zwycięży!
                • 44czterycztery Re: Pozdrowienia od Adama dla rzygaczy 14.11.03, 15:46
                  Nie jestem pewien ale chyba masz talent
              • castorp Wracając do Mickiewicza 14.11.03, 16:21
                Jeśli to ja patrzałbym z boku na grę piłkarzy drużyny Grabarz-Witomino,
                wydziwiał i wyzywał ich od łajz i kalek, ktoś mógłby – i chyba nie bez
                słuszności – powiedzieć mi: skoroś taki mądrala, to sam wejdź na boisko i pokaż
                co potrafisz.
                Takich malkontentów i „wybrzydzaczy” było i jest wielu, ale żeby samemu zrobić
                coś (co pozostawi jakiś trwały ślad, co będzie niosło jakąś wartość), to z tym
                jest już zawsze znacznie gorzej, bo nie każdego stać na wyrośnięcie ponad
                przeciętność. Nie znam lepszego od Mickiewicza polskiego poety romantycznego.
                Romantyzm w literaturze, zwłaszcza w poezji, stawiał przede wszystkim na
                budowanie nastroju, na grę na emocjach, czyli na walory związane z treścią
                danego utworu, a nie na jego formę, która była traktowana drugoplanowo. Co do
                Mickiewicza, to i tak uważam, że był on wybitnym twórcą, zgrabnym warsztatowo
                poetą i wystarczająco umiejętnie posługiwał się słowem, aby nazwać go wielkim
                artystą. To moje zdanie i pewnie zdanie większości Polaków, którzy znają się
                choć trochę na literaturze. Z Twoim poglądem na temat wartości twórczości
                Mickiewicza absolutnie nie zgadzam się.
                Zresztą sam stwierdziłeś, że Polacy na ogół zgodzą się z sądem, że Mickiewicz
                wielkim poetą był, więc był nim w istocie. Skoro większość kibiców uważa, że
                Boniek był świetnym piłkarzem, więc właśnie dlatego nim był.
                A to że się teraz generalnie mało czyta w Polsce, już zwłaszcza poezji, jest
                zupełnie osobnym tematem i bynajmniej nie jest to wina Mickiewicza, jakości
                jego poezji, ani tym bardziej dobrego smaku u Polaków jeżeli chodzi o odbiór
                sztuki. Jeśli już o to ostatnie chodzi, to jest wręcz odwrotnie.
                Twórczość Mickiewicza wyszła nam, Polakom na dobre. Jeżeli Ty walkę kilku
                pokoleń z zaborcami o wolność ojczyzny nazywasz lokalną polityczką, to jest to
                wyłącznie Twój problem o charakterze nie tylko intelektualnym, ale przede
                wszystkim etycznym.
                Biorąc pod uwagę kontekst polityczny, realia czasów i miejsc, w których tworzył
                i do których odnosił się w swej twórczości Mickiewicz, trzeba fakt, iż był on
                faktycznie poetą zaangażowanym, traktować jako coś oczywistego i brać to za
                jego wielką zasługę i zaletę jego sztuki. Co byłaby warta jego sztuka i on sam
                jako człowiek, jako Polak, gdyby w dobie zniewolenia ojczyzny, wielkiego
                narodowego dramatu, pisał tylko i wyłącznie o urokach krajobrazów wiejskich, o
                dupie Maryli (choćby i Wereszczakówny), o motylkach, ptaszkach i kwiatkach. Na
                pisanie o duperelach mógł sobie pozwolić poeta francuski czy hiszpański, jeśli
                mu takie tematy sprawiały przyjemność i napełniały natchnieniem.
                Gdybyś był „szczery Polak”, to Twoją irytację powinien wywoływać coraz
                powszechniejszy w naszym społeczeństwie brak poczucia patriotyzmu,
                niekoniecznie przecież serwowanego w przesadnie patetycznej formie. Zresztą
                tego patosu w twórczości Mickiewicza za dużo, przesadnie raczej nie ma. Już
                więcej jest u Słowackiego.
          • jantarowa Miej serce i patrzaj w serce 14.11.03, 19:51
            Słuchaj, dzieweczko!
            - Ona nie słucha -
            To dzień biały! to miasteczko!
            Przy tobie nie ma żywego ducha.
            Co tam wkoło siebie chwytasz?
            Kogo wołasz, z kim się witasz?
            - Ona nie słucha. -

            To jak martwa opoka
            Nie zwróci w stronę oka,
            To strzela wkoło oczyma,
            To się łzami zaleje;
            Coś niby chwyta, coś niby trzyma;
            Rozpłacze się i zaśmieje.

            "Tyżeś to w nocy? to ty, Jasieńku!
            Ach! i po śmierci kocha!
            Tutaj, tutaj, pomaleńku,
            Czasem usłyszy macocha!

            Niech sobie słyszy, już nie ma ciebie!
            Już po twoim pogrzebie!
            Ty już umarłeś? Ach! ja się boję!
            Czego się boję mego Jasieńka?
            Ach, to on! lica twoje, oczki twoje!
            Twoja biała sukienka!

            I sam ty biały jak chusta,
            Zimny, jakie zimne dłonie!
            Tutaj połóż, tu na łonie,
            Przyciśnij mnie, do ust usta!

            Ach, jak tam zimno musi być w grobie!
            Umarłeś! tak, dwa lata!
            Weź mię, ja umrę przy tobie,
            Nie lubię świata.

            Źle mnie w złych ludzi tłumie,
            Płaczę, a oni szydzą;
            Mówię, nikt nie rozumie;
            Widzę, oni nie widzą!

            Śród dnia przyjdź kiedy... To może we śnie?
            Nie, nie... trzymam ciebie w ręku.
            Gdzie znikasz, gdzie, mój Jasieńku!
            Jeszcze wcześnie, jeszcze wcześnie!

            Mój Boże! kur się odzywa,
            Zorza błyska w okienku.
            Gdzie znikłeś? ach! stój, Jasieńku!
            Ja nieszczęśliwa".

            Tak się dziewczyna z kochankiem pieści,
            Bieży za nim, krzyczy, pada;
            Na ten upadek, na głos boleści
            Skupia się ludzi gromada.

            "Mówcie pacierze! - krzyczy prostota -
            Tu jego dusza być musi.
            Jasio być musi przy swej Karusi,
            On ją kochał za żywota!"

            I ja to słyszę, i ja tak wierzę,
            Płaczę i mówię pacierze.
            "Słuchaj, dzieweczko!" - krzyknie śród zgiełku
            Starzec, i na lud zawoła:
            "Ufajcie memu oku i szkiełku,
            Nic tu nie widzę dokoła.

            Duchy karczemnej tworem gawiedzi,
            W głupstwa wywarzone kuźni.
            Dziewczyna duby smalone bredzi,
            A gmin rozumowi bluźni".

            "Dziewczyna czuje, - odpowiadam skromnie -
            A gawiedź wierzy głęboko;
            Czucie i wiara silniej mówi do mnie
            Niż mędrca szkiełko i oko.

            Martwe znasz prawdy, nieznane dla ludu,
            Widzisz świat w proszku, w każdej gwiazd iskierce.
            Nie znasz prawd żywych, nie obaczysz cudu!
            Miej serce i patrzaj w serce!"

            (A. Mickiewicz "Romantyczność")
        • les1 Re: do 44: daj sobie spokój 15.11.03, 02:56
          Opluty, szaleniec....Mickiewicz...?
          Znowuz wylazi nienawisc do wszystkiego co polskie???...
          "On"...tego i tak nie przeczyta, bo ja tez jestem w klubie
          tych ....nieczytanych....tzn. gdybym byl pancia, ktora na jego widok w
          raczuchny klaszcze i majtochy przez glowe chce sciagac....no, to jest inna
          sprawa... ;-)))
          Sprzeciwu... lub co nie daj Boze, odmiennego zdania...w dodatku polskiego... to
          ta "persona" zniesc nie moze....no, chyba, ze jestes kulturalnym niemcem,
          wyrazajacym swoj poglad... Wtedy to (ten niemiec) otrzyma bardziej stonowana
          odpowiedz...niemniej, nie pozbawiona jadu...za to tylko, ze sie wyrazil
          pozytywnie o polakach...
          I to wszystko...pochodzi od tej samej osoby, ktora pare dni wczesniej...nie
          zgodzila sie na uczestnictwo w jakims tam zlocie starosci....ze wzgledu na
          nierowne traktowanie czlonkow, czy tez marek samochodow (co, musze przyznac,
          wbudzilo moj szacunek)...
          A teraz taki "kwiatek" nam przesyla....?
          Ja , to wole przypisac walorom znaku zodiaku, pod ktorym sie urodzil...
          Sa tez inne znamiona...ale o tym wole nie pisac ...bo, nie jestem w tej
          dziedzinie udyplomowany... ;-)
          :-)
          les1
    • Gość: leutnant Ich bin aus ZOO Potter nix sopotan !!! IP: *.Red-81-35-184.pooles.rima-tde.net 14.11.03, 16:39
      • Gość: Red-81-35-184. Re: Ich bin alte arsch IP: 62.233.169.* 14.11.03, 22:46
        • 44czterycztery Re: Polak mały 14.11.03, 22:53
          Jak myślicie?
          ktore wypowiedzi wywołał 44
          a które SOPOTa ?
          Jestem pod wrażeniem
          tych pierwszych,
          tych drugich mniej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka