porobilosie
06.02.11, 13:32
Na wstępie chciałabym się przywitac i prosic o radę ? Z partnerem mieszkam od poł roku (mieszkanie jest moje). Chłopina ma syna z poprzedniego związku (mały ma 3 lata), który jest u nas od piątku popołudniu do poniedzialku rano (z regóły to ja młodego odwożę do przedszkola,pracuję w domu i tak jest wygodniej).
Partner ma zasądzone alimenty, ktorych nie płaci. to trochę inna historia, nie uchyla się od nich dogadali się z byłą, że on robi wszystkie potrzebne zakupy (w zasadzie pokrywa koszty utrzymania dziecka poza jedzeniem). Płaci za przedszkole, ubrania, leki (jak są potrzebne). Sytuacja wynikła stąd, że Ex zwyczajnie rozpierdzielała pieniądze i potrafiła zadzwonic i powiedzie, że nie ma np na buty dla małego.
A teraz przejdę do sedna problemu. Była miała poważny wypadek leży w szpitalu (jest w śpiączce, ma krwiaka na mózgu, w ogóle nie wiadomo czy będzie sprawna, czy z tego wyjdzie). Młody jest u nas i tu pojawia się problem, bo... Luby pracuje po 10-12 godzin, ja "siedzę" w domu i zajmuję się teraz Małym. Po tygodniu mam juz troszeczkę dosc. Ostatnio rozmawialiśmy z lubym jak rozwiązac sprawę z opieka nad młodym i tu pojawia sie problem. Tak się zastanawiam, czy ja jestem aż tak nieczuła? Dodam tylko, że mały jest naprawdę fajnym i grzecznym dzieckiem, i w sumie jakoś specjalnej opieki nie wymaga już, z reszta wiekszoś dnia jest w przedszkolu. Jak partner jest w domu jeszcze lub już to on sie zajmuje dzieckiem (szykuje do przedszkola, pomaga wykąpac, kladzie spac) ale mnie męczy to, że na 7 rano juz muszę by gotowa, żeby młodego odwieźc do przedszkola (jadę 50 minut w jedna stronę) pozniej rzucic wszytko i koło 16 odebrac. Nie jestem przyzwyczajona do tego, że wszystko musi byc zrobione na dana godzinę bo mały. Zaczynam nawala w swoich obowiązkach bo sie nie wyrabiam.
Błagam powiedzcie mi jhak wy sobie radzicie i wyrabiacie się ze wszystkim??