07.11.05, 12:45
w Srodę mam pierwsze spotkanie, robię to dla dziecka choć wcale nie mam
ochoty go ( byłego) widzieć i jeszcze z nim sie dogadywać. Chętnie nie
poszłabym ale cóż, tak trzeba... Bardzo proszę o pomoc, czy ktoś był ? Jak to
wygląda ? Przyznam, że boję się tam iść i dlatego pytam.. by oswoić potwora.
Na żoliborzu mam mediować.
Dziękuję za pomoc. Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: medjacje 07.11.05, 12:55
      Czy sami zdecydowaliście się na mediacje czy też wysłał Was tam sąd?
      Proszę podaj namiary na ten ośrodek mediacyjny na Żoliborzu.
      Chalsia
      • jonajona Re: medjacje 07.11.05, 12:59
        Sąd nas wysłał. Szroegera 82 lok.5
        • kini_m Re: medjacje 08.11.05, 17:52
          a co to za ośrodek mediacyjny? (mam nadzieję że nie RODK, bo one chyba jednak
          nie są do tego przygotowane)
          • mrs_ka Re: medjacje 08.11.05, 19:05
            Kini, czy Ty mógłbyś zakonotować wreszcie, że w RODeKu nie prowadzi się
            mediacji? W RODeKu przeprowadza się badania względnie spotyka z psychologiem,
            ale żadna z osób tam pracujących nie ma możliwości przeprowadzenia mediacji.
            Mało tego: nie może nawet być mediatorem, bo jest to sprzeczne z przepisami.
            Produkowałam się na ten temat wiele razy i mam wrażenie, jakbym gadała do siebie.

            a.
            • kini_m Re: medjacje 10.11.05, 18:34
              > Kini, czy Ty mógłbyś zakonotować wreszcie, że w RODeKu nie prowadzi się
              > mediacji? W RODeKu przeprowadza się badania względnie spotyka z psychologiem,
              > ale żadna z osób tam pracujących nie ma możliwości przeprowadzenia mediacji.
              > Mało tego: nie może nawet być mediatorem, bo jest to sprzeczne z przepisami.
              > Produkowałam się na ten temat wiele razy i mam wrażenie, jakbym gadała do
              > siebie.

              (Anka, ja kontuję to co mówisz nawet nie czytając Twoich produkcji, bo
              przeszłem to z porażka sam, o czym na końcu).
              Ja po prostu zachodzę w głowę (pytam) do jakch że to innych ośrodków jeszcze
              mogą sądy wysyłać. A pytanie o to jest o tyle zasadne, gdyż kwestia mediadcji
              dopiero w naszym kraju raczkuje. Uwzględniając dodatkowo nieraz słabo
              wyuczonych sędziów (np: w naszym kraju rozprwy pojednawcze to fikcja, a nawet
              Vialle sygnalizowała o słabej jakości środowiska sedziowskiego) - rozważam
              obawę czy aby sąd wysyłając Jonę do Rodk nie wyraził się, że wysyła ją na
              mediacje.

              > Mało tego: nie może nawet być mediatorem, bo jest to sprzeczne z przepisami.
              A mimo to terapetka w OPIRPIE podjęła się próby mediacji między mną i moją
              panią. I dziś wiem, że już nigdy nie skorzystam z innego mediatora jak z w
              pełni profesjonalnego. (Bo jednak mimo chęci, nie miała warsztatu umiejetności
              do przeprowadzenia tego.)
              • mrs_ka Re: medjacje 10.11.05, 19:31
                Kini, mogła się podjąć czegoś, co nazwała "mediacją", ale oboje chyba wiemy, że
                nie miało to nic wspólnego z oficjalną mediacją.
                Jeżeli sąd daje skierowanie na "mediację" i tak dokładnie jest to ujęte w
                skierowaniu, to jest pewne, że nie chodzi o mediacje pani Ziuty tylko o
                mediatorów wpisanych na listę sądową.
                A mój prostest bierze się z tego, że- na Boga- chociaż my używajmy poprawnej
                nomenklatury.
                a. - żona mediatora he he he
                • kini_m a jednak 13.11.05, 20:33
                  ...a jednak moje obawy były uzasadnione bardziej niż mi się zdawało.
                  Dziś w TV wiadomość:
                  Od 10 grud. wchodzi możliwość mediacji w postępowaniu rozwodowym. Znika
                  jednoczesnie obowiązkowa rozprawa pojednawcza.
                  [dalsza wypowiedź dziennikarza]
                  Dziś mediatorem może być każdy, ale najlepiej gdyby byli nimi kuratorzy albo
                  pracownicy ośrodków diagnostyczno-konsultacyjnych, którzy mają w tym
                  doświadczenie.
                  [dalej wywiad z osobą która w podpisie: kierownik ośrodka diagnostyczno-
                  konsultacyjnego].

                  No i będzie będzie jeszcze gorszy stan niż obecnie.
                  Bo z osób które próbowały nam pomóc dogadać - akurat sędziowie prezentowali
                  najbardziej neutralny stosunek.
                  Natomiast psycholog (powiatowe centr. pom. rodz.), terapeuta (ośr. rodz. z
                  probl. alkoh.) czy psycholog (w rodk) nie umieli się zdystansować i oddzielić
                  swego światopoglądu od sprawy. (Coś podobnego opisywała ostatnio karolina784).

                  Sędziowie zepchnęli sprawę poza siebie. Rodki z chęcią to wzięły, bo to dla
                  nich kasa (choć brak im kwalifikacji). A partnerzy w takich warunkach będą się
                  rozchodzili jeszcze bardziej zacietrzewieni, niż po sądzie. Po tym nadal
                  podejrzewam że to, na co sąd będzie odsyłął mówiąc "mediacja" niewiele będzie
                  miało z nią wspólnego.
                  Anka, czy chociaż w W-wie są profesjonalni mediatorzy w Rodkach? (Zdaje mi się
                  jednak że sąd odsyła do Rodk, a nie do specjalistów z listy, a to już różnica.
                  Po listę specjalistów sięga się chyba dopiero gdy powołuje sie biegłego na
                  rozprawę.)
                  ------------
                  (3 mies+1tydz od ostatniego spotkania z najukochańszą)
                  • mrs_ka Re: a jednak 13.11.05, 23:00
                    Aktualnie RODeKi nie moga przeprowadzać mediacji, a pracownicy RODeKu nie mogą
                    być mediatorami. Powody, dla których przepisy wyglądały tak, jak wyglądały
                    (zakaz wykonywania zawodu mediatora) były mniej więcej takie, jak sam napisałeś:
                    zbyt duże ryzyko stronniczości, zapewnienie stronom neutralnego gruntu i
                    poczucia, że obie osoby moga liczyć na obiektywizm itd.
                    Juz wcześniej RODeKI chciały brac mediacje, a pracownicy tych ośrodków
                    zapisywali się na szkolenia, z których jednak byli albo wywalani, albo i nie
                    wywalani, z tym że uprzedzeni o fakcie, że mediacji nie będą mogli prowadzić
                    (chyba, że zmienią zawód). Intepretuję to podobnie: więcej kasy, powierzchnia
                    zapewniona z urzedu (biznes tym bardziej się opłaca), skupienie w jednym miejscu
                    kilku działalnosci. Tez mi się to nie podoba.
                    Kini, w Warszawie nie ma mediatorów w RODeKach ponieważ jest to sprzeczne z
                    prawem. Na razie. Sady dysponują listą uprawnionych mediatorów i ośrodków
                    mediacyjnych. Mediator wpisany na listę dostaje sprawy "z urzędu" bądź dany
                    ośrodek mediacyjny zleca mediację temu, na kogo akurat przypada kolej. Mozna też
                    samemu starać się o mediację i wtedy można wybrac konkrentego mediatora.

                    a.
                    • julia.68 mediacje a mediacje 15.11.05, 18:02
                      mrs_ka, my chyba mówimy o różnych mediacjach. Ty - o mediacjach w sprawach
                      gdzie występuje ofiara i oskarżony i przy pomocy mediatora chcą się dogadać w
                      sprawie zdośćuczynienia. Sporo o tym w prasie, głównie w kontekście, że
                      mediatorów brak, a sama idea jest dobra, bo tania i efektywna, np. chuligan z
                      sąsiedztwa podpalił Ci samochód, za żadne skarby nie spłaci jego równowartości
                      (bo bezrobotny jest, co oczywiste), więc godzisz się na odstapienie od pełnego
                      postępowania procesowego zakończonego wyrokiem w zamian za połowę wartości
                      samochodu, bo lepszy weróbel itd... a w więzieniach i tak pełno.
                      Moja rozmowa w RODK też nazywana była mediacją i tym się różni od wydania
                      opini, na podstawie której sąd wydaje wyrok lub postanowienie, że podpisana
                      została ugoda i obie strony wycofały się z postępowania sądowego. Inną
                      możliwością było podpisanie ugody w sądzie na podstawie wyegocjowanych przez
                      strony w RODK warunków, ale sąd odradzał, bo nasza ugoda była niekonkretna (dla
                      sądu).
                      W jednym masz rację - biegłe w RODK nie mają pojęcia o profesjonalnych
                      mediacjach.
                      • mrs_ka Re: mediacje a mediacje 15.11.05, 18:50
                        a to ja się kłocić nie będę, tylko przywołam ślubnego- niech się spełnia w tym
                        temaciewink

                        a.
    • jonajona Re: medjacje 25.11.05, 14:13
      I spotkanie się odbyło trwało 1,5h i było wzajemnym wylewaniem żali,agresją
      nakierowaną na mnie, nikt nie przerywał jego wrzasków, na razie do niczego
      konkretnego nie doszło tzn. ustaleń. Ale Pani i Pan prowadzący starali się być
      bezstronni jednak czy byli naprawdę ? Nie mam pojęcia. Jestem do dziś
      wyczerpana emocjonalnie, nie mogę spać po tej okropnej konfrontacji, złapałam
      dołek i nadal nic nie wiadomo !
      Następny termin mediacji jaki uzgodniliśmy mój ex odwołał - nie śpieszy się by
      uzgodnić spotkania z dzieckiem- dostaliśmy do wypełniebnia plan rodzicielski w
      którym ujęte zostało wszystko co dotyczy wychowania i kosztów przedeszystkim,
      sądzę, że się przestraszył ewentualnych rozmów o obowiązkach. Ponaddto Pani
      stwierdziła, że wciąż nie pogodził się z moim odejściem.
      Oj, wiem, że nie miało być sielsko ale to takie same koszmarne zajście jak lata
      mojego małrzeństwa. Czy to coś da ? Jeszcze napiszę..
      • karolina784 Re: medjacje 25.11.05, 21:30
        witaj. chciałabym zapytać, kirdy sąd zaproponował Wam te mediacje? czy juz na
        posiedzeniu pojednawczym, czy później? ja i mój prawie były maż byliśmy dwa
        razy u psychologa, raz przed rozstaniem, raz po, ale nic to nie dało. czy sąd
        moze to wziać pod uwagę, jako ewentualne próby pogodzenia się, które się nie
        udały. na rozprawie pojednawczej sedzie nic takiego nie proponował. dodam że
        mamy 8-miesięczne dziecko. z góry bardzo dziękuję za pomoc.
        • mrs_ka Re: medjacje 27.11.05, 01:55
          jak obiecałam: głos daje mój mąz mediator. Będzie tak ogólnie o RODeKach i tak
          dalej.

          Wiedza polskiego wymiaru sprawiedliwości na temat mediacji jest żałosna. Sama
          idea mediacji w Polsce dopiero raczkuje.
          RODEki mediują, choć nie powinny. Rozporządzenie Min. Sprawiedliwości do końca
          nie precyzuje, czy pracownicy RODeK i sam RODeK mogą mediowac czy nie. I w ten
          sposób rodzi się luka. Ustawa precyzyjnie okresla osoby uprawnione do
          przeprowadzania mediacji jak i dośc precyzyjnie okresla, kto mediacji
          przeprowadzac nie może. Nie mogą tego robić pracownicy wymiaru sprawiedliwości,
          np. kuratorzy, adwokaci, radcy prawni. PCM (polskie centrum mediacji) wypowiada
          się w tej sprawie dość kategorycznie. RODeK w STRUKTURZE ADMINISTRACYJNEJ
          PODLEGA MINISTERSTWU SPRAWIEDLIWOŚCI i to jest ta głowna przyczyna "niemozności"
          (teoretycznej, jak widać). To kategoryczne stanowisko odnosi się wyłącznie do
          spraw kierowanych przez sąd do mediacji. Wyjaśniam to zdanie:
          jesli ziuta z gienkiem przyjdą sobie z ulicy do RODeK i poproszą o mediację to
          RODeKi zawsze im odpowiedzą "no jasne, przecież mamy bogatą praktykę w tym
          zakresie i możemy się tego podjąć".
          Zdarzają się jednak sytuacje, gdzie sąd sam kieruje na postępowanie mediacyjne
          do RODeK. Wynika to z tego, że sędziowie mogą dowolnie interpretowac to, co
          napisałam/iśmy i nie traktują RODeKów jako części wymiaru sprawiedliwości.
          Pisząc po chłopsku: jest to jeden wielki groch z kapustą.
          Teoretycznie powinno być tak, jak ujęliśmy to wyżej; praktyka może być różna.
          Wszystko bierze się z niedookreślenia w rozporządzeniu Min. Sprawiedliwosci.

          a.
          • milajka Re: medjacje 27.11.05, 22:40
            A ja mam takie pytanko, jak widzę ludzie znają się tutaj na rzeczy więc
            skorzystam: w jakich okolicznościach sąd może na takie medjacje kierować? Ja z
            moim eks nie potrafie rozmawiać, nie ufam mu i mam ku temu podstawy. Jestem
            ciekawa czy takie medjacje mogą faktycznie pomóc w takiej sytuacji czy są one
            przeprowadzane jedynie pro forma? Jak to wygląda tak naprawdę? Czy mogę się
            starać w sądzie o mediatora? I co zrobić, jeśli skierują mnie z tym do RODK? Bo
            z tego co tu piszecie tak się to może skończyć, a nie do końca powinno... Czy
            dobrze zrozumiałam?
        • jonajona Re: medjacje 27.11.05, 18:20
          Zostalismy skierowani na mediacje przez sąd do Ośrodka Mediacyjnego, jesteśmy
          juz dawno po rozwodzie a mediacje rodzinne dotyczą kwesti dziecka.
          Ale podam ci telefon do tego ośrodka, jeśli chcesz skożystać to zatelefonuj a
          wszystkiego się dowiesz, ponieważ i samemu można tam się zgłosić
          (22)6663556.
          Na szczęście ani razu RODK nie próbował mediowac w naszej sparwie smile.

          Pozdrawiam
      • kini_m Re: medjacje 30.11.05, 22:50
        No i nawet nie będąc tutaj fachowcem na pierwszy rzut oka widać że
        prowadzącym "mediacje" zabrakło "warsztatu umiejętności". Czyli że wcale to nie
        miało nic wspólnego z realna mediacją.
        Po tym opisie widać żeci "fachowcy" uczyli sie tego czegoś z podręcznik ma na
        kolanie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka