Gość: gra IP: *.* 04.03.02, 09:05 W najnowszym newsweeku jest taki artykuł "znikajacy ojcowie"Ja mam po nim "mięszane" uczucia ale może warto poczytać GRA Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: gośka Re: newsweek-artykuł IP: *.* 04.03.02, 09:18 na pewno warto ... ale skad te "mieszane" uczucia ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gra Re: newsweek-artykuł IP: *.* 04.03.02, 09:44 gośka napisała/ł:> na pewno warto ... ale skad te "mieszane" uczucia ?bo jakoś tak mi się wydaje,że wszystkim po tym artykule zrobi się strasznie żal facetów bo tacy strasznie skrzywdzeni przez te niedobre baby......a to nie zawsze tak jest gra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośka Re: newsweek-artykuł IP: *.* 04.03.02, 09:55 dokładnie ..... ja bardzo długo "żałowałam" swojego byłego ... dopiero teraz zaczełam inaczej na to patrzeć ... i juz nie żałuję ?! ... no przynajmniej staram się ... inaczej można się załamać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paloma Re: newsweek-artykuł IP: *.* 21.03.02, 12:26 Kochana Gosieńko,Myślę, że każda z Nas przeżyła choćby podobną chwilę .......mamy różne nie zawsze miłe wspomnienia naszych byłych związków. Wiem, że takie słowa bardzo bolą i trudno je zapomnieć. Nie chcę bronić Twojego faceta, ale oni chyba inaczej przezywają ciąże i swoją rolę ojcowską. Nie zawsze zgodnie z naszymi oczekiwaniami! Mam wrażenie, że mówimy z moim byłym innymi językami.....nie słyszymy siebie, nie rozumiemy! I w tedy można podczas kłótni powiedzieć wiele przykrych słów ....i nikt nie wie kto zaczął, czyja wina! Dopiero niedawno odkryłam, że warto zamknąć przeszłość, nie wiem czy zapomnieć czy wybaczyć......po prostu zamknąć! Nie analizuje po sto razy, nie roztrząsam czyja była wina, kto co powiedział i dlaczego nam się nie udało! Jestem wolna, mam pełno planów na przyszłość i uczę się być szczęśliwa sama! To działa! Kochana Gosienko, będzie dobrze! Moze potrzebujesz tylko trochę czasu .........trzymaj się dzielnie! Paloma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bridgett Re: newsweek-artykuł IP: *.* 06.03.02, 21:55 No co Wy dziewczyny, jacy oni tam skrzywdzeni w tym artykule? Skrzywdzeni to są wtedy, gdy matka zAbrania widywania sę z dzieckiem albo nastawia to dziecko przeciwko ojcu a jemu naprawdę zależy na dziecku i jego dobru (taki artykuł kiedyś czytałam i b. mi było tych tatusiów szkoda). A tu? Raz się pokłócił ze swoją ex i już potem przez dwa lata nie widuje dziecka, bo "głupia męska ambicja"? Albo przychodzi do dziecka, przyzwyczja je do siebie a po roku mu się ZNUDZIŁO?! I my się mamy rozczulać na nimi, że ich sumienie gryzie?! No bez przesady! Jedyny sprawiedliwy w tym artykle to chyba ten założyciel strony internetowej. A ta reszta? Duzi chłopcy w krótkich spodenkach i tyle.MonikaS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: acha Re: newsweek-artykuł IP: *.* 19.03.02, 09:07 MonikaS napisała/ł:> No co Wy dziewczyny, jacy oni tam skrzywdzeni w tym artykule? Skrzywdzeni to są wtedy, gdy matka zAbrania widywania sę z dzieckiem albo nastawia to dziecko przeciwko ojcu a jemu naprawdę zależy na dziecku i jego dobru (taki artykuł kiedyś czytałam i b. mi było tych tatusiów szkoda). Taaa...Ja ograniczylam ojcu mojego dziecka kontakty z nim. I kto chce moze sie nad nim uzalac (co z reszta wiele osob, niezorientowanych w sytuacji robi) ale niestety. Poki co inaczej nie bedzie. Dlaczego?Po naszym rozstaniu (pisalam co nieco o tym w watku "wsparcie") ustalilam z nim, ze Weronika bedzie do niego chodzila na weekendy. Bardzo mu na tym zalezalo. Zgodzilam sie. Przez pierwszy miesiac, dwa, mala jezdzila do niego i jego rodzicow (po rozstaniu wrocil do nich) mniej wiecej co tydzien z malymi wyjatkami w szczegolnych sytuacjach. Pierwsze objawy tego, ze cos jest nie tak zaczely byc juz wtedy. Weronika po powrocie byla rozkapryszona, rozkojazona... Ale ok. myslalam, ze moze po prostu jest tam za bardzo "rozpieszczana" no i moze potrzebuje czasu, zeby sie przyzwyczaic do tak czestych wizyt u babci... Poprosilam ojca Weroniki o rozmowe. Przedstawilam mu swoje obawy, poprosilam, zeby kupil dla malej lozeczko i zrobil jej u siebie kacik dla niej, zeby miala tam swoj kawalek podlogi... Poprosilam, zeby postaral sie w te dni, kiedy Weronika jest u niego dostosowac swoj rytm dnia do jej rytmu zeby jej z niego nie wytracac - Weronika ma bardzo wyregulowany rytm dnia - o w miare stalych godzinach jedzenie, spanie itp. Po pewnym czasie okazalo sie, ze moje prosby (pozniej jeszcze wielokrotnie powtarzane) sa jak grochem o sciane.Na zakup lozeczka dla dziecka nie mial czasu.... Na zakup fotelika do auta dla niej, tez nie mial czasu (chcial wozic roczne dziecko w foteliku dla polroczniaka!), co sie pozniej okazalo... W rozmowie z jego mama wyszlo, ze podczas tych weekendow, kiedy mala byla u nich, jego praktycznie nie bylo w domu! Dziecko caly ten czas spedzalo u babci! No i w sumie nie byloby w tym nic zlego, gdyby nie o, ze Weronika jest troche za mala, zeby byc bez rodzicow tyle czasu. To ja niegdzie sama nie wyjezdzam, zeby dziecka nie zostawiac samego u babci, a okazalo sie, ze pozwalajac na jej "odwiedziny u taty" zostawiam ja sama na 2, czasem 3 dni (bo tatus czesto nie mial czasu, zeby ja odwiezc w umowionym terminie, tylko odwozil dzien pozniej). Do tego takie kwiatki jak:kiedys przyjezdzam (mala wyjatkowo byla z nim sama, a nie z babcia) i taki obrazek: dziecko obesrane, za przeproszeniem, z przemoczonymi skarpetkami("bo bylismy na spacerku i weszla w kaluze"), nic nie jadlo od rana... A tatus wpatrzony z uwielbieniem w dziecko siedzi przy stole i... o 12 rano obala browara!!!!!! Pytam, czemu jej nie przebrales? "CZekalem na ciebie".Innym razem mial przyjechac po Weronike.. Przyjechal. Delikatnie mowiac na kacu. Brutalniej - wyraznie pijany po wczorajszej impie. I ostatnia ciekawostka - wlasna matke przez pol roku utrzymywal w przekonaniu, ze my wciaz jestesmy razem, tylko ja mam fanaberie mieszkac w warszawie, a nie znim, pod warszawa. Po co? Otoz przez te pol roku wyciagnal od matki kilka tysiecy zlotych, mowiac ze to dla mnie.POza tym przy mnie potrafil dziecku powiedziec: "tylko tatus cie kocha naprawde" albo "tak tak... mamie zawsze przeszkadzalas" !!!!!!!!!!!!!!!!!!! NA efekty dlugo nie trzeba bylo czekac.... Ktoregos dnia po powrocie od niego Weronika nie chciala zeby ja dotykac, wpadla w histerie, chowala sie przede mna pod krzeslo... bila glowka o podloge.... Wierzcie mi, ze czegos tak okropnego nie chcielabym widziec u zadnego dziecka... a co dopiero u wlasnego... Rozmawialam z jej ojcem... Prosilam, zeby dla swojej urazonej ambicji i dumy nie krzywdzil dziecka... Jak grochem o sciane. Po nastepnej ( i ostatniej!) wizycie malej u niego sytuacja sie powtorzyla... Tyle, ze 10 razy mocniej... Wiecej wizyt nie bedzie. Zamierzam skierowac sprawe do sadu i przynajmniej do momentu, kiedy on nie zacznie sie leczyc ograniczyc mu kontakt z dzieckiem maksymalnie. Dodam, ze na pozor jest to czlowiek absolutnie normalny, spokojny, bez nalogow, delikatny, subtelny, czarujacy i... gleboko pokrzywdzony przez wredna babe. I wszyscy go zaluja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bridgett Re: newsweek-artykuł-do Achy IP: *.* 20.03.02, 18:58 Cześć,wiesz ja pisząc takie rzeczy mam na myśli sytuacje, gdy ojciec naprawdę chce spotykać się z dzieckiem, jest zainteresowany jego dobrem, rozwojem itp. Takich ojców też jest trochę (ale akurat to chyba nie ci z artykułu w Newsweeku)i oni bardzo przeżywają utratę kontaktów z dzieckiem i też utratę możliwości obserwowania i uczestniczenia w rozwoju dziecka po rozwodzie. Jak Ty byś się czuła, gdyby sąd dał dziecko tatusiowi (nawet najlepsZemu) a Tobie pozostałaby rola niedzielnego gościa w życiu Twojego dziecka? Sytuacja takich ojców, którym naprawdę zależy na dziecku a którzy nie mogą się dogadać z byłą partnerką(partnerki też bywaja okropne) jest naprawdę trudna. Często te byłe żony/partnerki są takie wściekłe na swoich ex, że aby zrobić im na złość zabraniają k0ntaktów z dzieckiem (a jako jedyny spsób dopieczenia byłemu jest to b.kuszące), nie patrząc na to, że wyrządzają też tym krzywdę własnym dzieciom. Oxczywiie nie każdemu ojcu mimo tego, że wyraża chęć kontaktów z dzieckiem, tak naprawdę zależy na tym dziecku - wśród nich też są tacy, którzy chcą się odegrać na byłej patnerce wykorzystując przy tym dziecko. Itd.Co do Twojej sytuacji - to Ty najlepiej wiesz, z jakiego powodu zabranias kontaktów z dzieckiem. Poza tym Twoje dziecko jest jeszcze malutkie (dobrze zrozumiałam, że ma rok?) i ja bym go wcale nie dawała ojcu na cały dzień, nie mówiąc już o nocy, dwóch czy trzech! Jeśli chce, niech przyjeżdza do dziecka, bawi się z nim, zabiera na spacery, kąpie itp ale u mamy, a nie gdzieś w innym miejscu, i to w miarę regularnie. Twoje dziecko prawdopodobnie ma teraz zachwiane poczucie bezpieczeństwa, jest za małe, żeby zrozumieć, że jest raz tu a raz gdzie indziej i dlaczego tak się dzieje i nie wie, gdzie kjest jego miejsce. Znałam dziecko 4letnie, mające bardzo je kochających i mądrze kochających oboje rodziców, które nie mogło się przestawić na to, że po rozwodzie pół tygodnia jest u jednego rodzica, pół u drugiego.. Dziecko musi wiedzieć, gdzie jest jego dom. Dla tamtego dziecka po wizycie u psychologa rodzice tak ustalili "widzenia", że dziecko tydzień spędzało (i spało) u matki, przy czym ojciec mógł je oczywiście odwiedzać, a u ojaspędzało nie więcej niż jedną noc w weekend, oczywiście dopóki było małe i trudno było mu się przywyczaić do nowej sytuacji. Tak więc nie bierz do siebie wszystkich uwag o biednych (lub nie) tatusiach, tylko rób, co uważasz za słuszne, mając na uwadze dobro i bezpieczeńswo dziecka.Pozdrawiam cieplutkoMonikaS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ika Re: newsweek-artykuł IP: *.* 20.03.02, 22:29 Dziewczyny, ja nie czytam Newsweeka, ale po waszych wypowiedziach chętnie zapoznałabym się z tym artykułem... Może któraś mogłaby mi go zeskanować i wrzucić na małpę...? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gośka Re: newsweek-artykuł IP: *.* 21.03.02, 09:48 Zgadzam się z Wami ze różnie bywa z tymi "pokrzywdzonymi tatusiami". Jasne ze jeżeli "tatuś" jest odpowiedzialnym facetem nie powinno mu sie zabraniać kontaktów z dzieckiem co innego jesli jest (...) - wtedy o spotkaniach nie ma mowy. Ja jeszcze nie wiem jak bedzie u mnie prawdopodobnie ON sam nie bedzie chciał widywać swojego dziecka - tak mi juz zapowiedział i wiecie ... jeśli zmieni zdanie to bede musiała się dobrze zastanowić bo jak na razie jestem "wredna" - wychodzi ze mnie chęć zrobienia mu na złość mam nadzieję ze mi to minie ale na pewno nigdy nie zapomnę jak mnie "gnębił" kiedy nagle odechciało mu się "być tatusiem" i naciskał na usuniecie ! ciąży a potem te straszne słowa " nigdy nie zmusisz mnie do tego zebym utrzymywał kontakty z tym dzieckiem to by było najgorsze, nie chcę go widzieć, ..." przepraszam ze pisze takie słowa - jesteście szczęśliwymi mamusiami lub przyszłymi mamusiami ale ... ile razy przypomnę sobie te słowa ... o i znowu ryczę, nie potrafie tego zapomnieć ... to boli i to bardzo ... jaka ja będę ? pewnie tez będę "wredna babą która krzywdzi biednego tatusia" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paloma Re: newsweek-artykuł IP: *.* 21.03.02, 13:02 Gosiu,Odpisałam Ci na list z 21.03, ale moją odpowiedź wsadziło między inne a nie na koncu według daty.Pozdrawiam,Paloma Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: newsweek-artykuł IP: *.* 21.03.02, 17:30 Witajcie,Jakoś niezbyt żwawo jest ostatnio na naszym forum. Pogoda piekna to i wszyscy na spacerach. Ja też tu dawno nie byłam ale to tylko dlatego, że walczyłam z jakimś wyjątkowo wrednym wirusem.Strasznie dziekuje Wam za to co napisałyście w związku z artykułem w Newsweeku (jeszcze nie czytałam). To był dobry pretekst do napisania tego o czym najtrudniej jest myśleć - o relacjach z biologicznym sprawcą naszych szczęść. Mam a raczej nie mam doświadczeń w tym względzie, bo ww. sprawca mojej 7-letniej Jusi "nie utrzymuje kontaktów". Niestety wszyscy z otoczenia (a moja mama najgłośniej) twierdzą, że to właśnie moja wina. No i żyję sobie od 7 lat z głębokim przeświadczeniem o słuszności swojego postępowania i wyrzutami sumienia jak stąd do Władywostoku. Rozmowy na ten temat z moim Justyszkiem prowadzę regularne, ale efekt jest ten sam - ona niezbyt dobrze sobie z tym radzi. Zawsze jak pojawia się jakikolwiek problem, wracamy do tematu dlaczego tata nie chce mnie widzieć. No, i tłumaczę, że niektórzy dorośli Nie Dorośli i. t. d. Wszelkie próby zmiany tej sytuacji nie są możliwe, bo biologiczny odwiedza od paru lat pewien europejski kraj i na propozycję, żeby może się z nią zobaczył odpowiada, że się boi... Mnie wciąż wydaje się, że decyzja o tym, że nie będzie się z nią widywał jest lepsza od posiadania domu wszędzie czyli nigdzie. Ale czy mam rację to okaże się dopiero za kilkadziesiąt lat. Pozdrawiam AS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bridgett Re: newsweek-artykuł IP: *.* 22.03.02, 17:31 W gruncie rzeczy ten artykuł w Newsweeku wcale nie o tym, o czym my dysutujemy, tylko temat podobny. A dyskutujemy o tym, co jest dla nas i naszych dzieci trudne i jednocześnie b. ważne. Mój ex widuje Kubę regularnie 3,4razy w tygodniu i jak na razie dogadujemy się w różnych podstawowych sprawach wychowawczych czy żywieniowych. Nie wiem, czy tak będzie zawsze i co zrobić, gdy pojawią się jakieś rozbieżności. Może się żadne poważne nie pojawią??As, u Ciebie nie zrozumiałam, czy to ojciec nie chce widywać dziecka, czy to Ty nie chcesz, żeby się widywali? PozdrawiamMonikaS Odpowiedz Link Zgłoś