Witam!
Mój prawie 8 miesięczny synek nie chce jeść obiadków

Wypróbowałam chyba wszystkie słoiczkowe dania, sama gotowałam i nic. Zje najwyżej 2,3 łyżeczki i to z bólem. Trzyma to jedzonko w buzi, nie połyka, denerwuje się. Dodam, że kaszkę manną z dodatkiem słoiczkowych owoców je ze smakiem - często nie nadążam podawać łyżeczką kolejnych porcji! Zastanawiam się, czy nie podawać mu obiadków w inny sposób - nie w postaci papek, a kawałków ugotowanych warzyw/mięsa, które położyłabym mu na stoliczku i po które sięgałby sam. Tylko tak się zastanawiam jak wielkie te kawałki mają być? Co o tym myślicie? Kombinuję, bo synek jest niejadkiem. Oprócz kaszki, którą zjada z apetytem to jest kiepsko. Mleka (Bebilon Pepti 2) też wypija tylko małe ilości. Urodził się z wagą 3630, pięknie przybierał, ale od miesiąca nie tylko nie przybrał, a nawet zrzucił leciutko (waga sprzed miesiąca - 8 kg, teraz 7920). Może ma to związek z trzytygodniowym zapaleniem oskrzeli, które przeszedł... Lekarka twierdzi, że jest ok, ale ehh, martwię się, bo jest taki chudziutki