mamaafg
18.01.16, 20:34
Drogie mamy, postanowilam rozpoczac dzis nauke samodzielnego zasypiania. Synek 7,5 mca. Do 4 spal rewelacyjnie. Potem oczywiście wszystko sie posypalo. Dlugo sie bronilismy, ale mlody juz byl tak zmeczony, ze zaczelismy go bujac do snu. Nie bylo zle. Zasypial w max 5-10 min. Do czasu. Jestesmy teraz etapie przechodzenia na 2 drzemki i zaczal sie meksyk. Budzi sie milion razy w nocy (w tym raz na jedzenie) i nie umie sam zasnac. Jeszcze tydzien temu odkladany po karmieniu zasypial, ale mu sie odmienilo. Pilnuje zeby nie byl przemeczony, choc juz czasami sama nie wiem czy potrzeba mu wiecej snu czy czuwania bo te nocne pobudki wszystko mieszaja. Jak wspomnialam chcialam dzis zaczac trening zasypiania, bo i dziec sie męczy i my rowniez. I odnioslam totalna kleske. Stosowalam "podnies poloz" przez 50 min i sie poddalam. Nie moglam patrzec jak dziecko sie meczy. Generalnie nie jestem chyba jakąs mega przewrazliwiona mamą bo zostawiam małego pod opieka innych bez zadreczania sie itd ale dzis serce mi pekalo kiedy plakal a ja wiedzialam co zrobic zeby go ukoic ale mu tego odmawialam. Po 30 min pojawily sie wyrzuty sumienia, po 50 juz go nie odkladalam i calujac po buzce uspilam w ramionach w 10 min. Tu dochodze do tego czego dotyczy post(wszystko powyzsze to moja potrzeba wyzalenia sie. Wybaczcie) czy macie/mialyscie wyrzuty sumienia uczac dzieci zasypiania? Jak sobie z tym radzic? Niby wiem ze to dla jego dobra, ale kiedy widze ta zaplakana buzke...i czy jest szansa ze dziecko samo sie przestawi/odzwyczai od bujania? Znacie takie historie? Moj brat byl bujany prawie do 3 r.z. nie napawa to optymizmem. Jak przez taki trening przejsc bezbolesnie? W ogole takie metody jak zostawienie do wyplakania czy czekanie za drzwiami okreslona ilosc minut to dla mnie kosmos i wykraczaja poza moje zdolnosci rozumienia. Jak to jest z wami drogie mamy? Czy tylko ja mam takie "mientkie" serce?