Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"?

28.03.07, 20:43
No właśnie dlaczego? Jak macie chęć to się podzielcie swoimi historiami. Moja
była dość banalna, mam wirusa żółtczki hbs+ (wszczepili mi go jak mialam
usuwane migdalki 10 lat temu, więc od razu wiedzialam że muszę karmić Kubę w
kapturkach aby go nie daj Bóg nie zarazić, gdyby mi przegryzł brodawkę.
Dziecko wprawdzie dostaje szczepionkę, ale odporności nabiera przez około 6
tygodni wiec wolalam nie ryzykowac. Potem walczylam z malym zeby przestal
jesc przez kapturki (uciążliwe-ciągle trzeba wygotowywać itd.)a jak poszlam
do pracy i częściej dostal butlę z moim odciągniętym mlekiem to praktycznie w
ciągu miesiąca olał cyckasad
Irytują mnie oczywiście porady babć i cioć w stylu "przystaw go do piersi to
go zje" itd ale nauczyłam się z tym już jakoś żyć. Chociaż czasami bywa
ciężko.
Obserwuj wątek
    • mniemanologia Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 28.03.07, 21:17
      Mój synek w szpitalu jeszcze bardzo słabo się "przysysał", trzecia noc była
      koszmarem, bo nie chciał jeść w ogóle, nie dawał rady złapać otoczki do buzi,
      tylko sam sutek, jeśli wiecie, o co mi chodzi. Doszłam do wniosku, że przy
      moich gigapiersiach (ok. J) Młody po prostu nie jest w stanie się
      dobrze "zassać".
      Przychodziły do mnie różne opiekunki i położne i dawały "dobre rady" i czasami
      na 3 minuty to działało, ale potem - on płakał i ja płakałam. Nad razem dostał
      w końcu strzykawę z Bebikiem HA i usnął. Zatrzymali nas w szpitalu z powodu
      odwodnienia jeszcze 2 dni, dostał kroplówkę z glukozą (po której spał i spał i
      spał), a ja zaczęłam swoją przygodę z laktatorem i - początkowo - strzykawką,
      którą jednak szybko zamieniłam na butelkę Aventu.
      Teraz, gdy jest sytuacja kryzysowa (=wrzask) i nie mam czasu na podgrzanie
      mleczka, używam nakładek Aventu i Młody jest w stanie ssać, ale ja musze wtedy
      i tak trzymać obiema dłońmi swoją pierś i nie jest to jednak wygodna pozycja.
      Wciąż walczę z poczuciem, że nie jestem supermamusią, i muszę zmagać się
      z "trudnymi pytaniami" różnych osób, co prawie że doprowadza mnie do łez.
      • umaleks Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 30.04.07, 09:24
        Jak przeczytałam wypowiedź "mniemanologii" to jak bym siebie słyszała. U mnie
        było i jest tak samo jak u Ciebie. Ciekawa jestem co teraz u Ciebie się dzieje.
        Moja córa 30.05 skończy roczek i do tego czasu zamierzam walczyć z laktatorem.
        Potem koniec bo ja już nie wydalam. Ale jestem absolutnie z siebie dumna, że to
        już rok karmie ją badż co bąź piersią. Wiele kobiet mając takie problemy jak
        ja , jak my po prostu sobie odpuszcza, a ja się nie poddałam, ale że wytrwam
        rok to się nigdy nie spodziewałam choc po cichu tak planowałam. Jednak to jest
        ogromne poświęcenie, wiele chęci i cierpliwości, dlatego nie potepiam mamy,
        które sobie odpuszczają. Gdyby nie pomoc mojej mamy, siostry i babci, które
        pomagały mi, nie miałabym czasu na odciaganie i tym samym było by nici z
        laktacji.
        • mniemanologia Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 08.05.07, 17:27
          Licze na to, że będę karmić do końca 3 miesiąca, taką mam nadzieję smile
          Teraz Młody skończył 2 miesiące, a ja mam już drugi ostry kryzys laktacyjny (co
          2 godziny ściągam po 50-70ml). Dokarmiam Bebikiem HA.
          Niestety na miejscu (no, prawie) mam tylko teściową i raczej wolałabym nie
          korzystać z jej pomocy. Sama więc walczę w domu smile
    • annika23 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 28.03.07, 21:25
      Ja spotykam się z wielkim zdziwieniem i nawet kpinami szczególnie ze stron tych
      znajomych, które mają małe dzieci, a ze zwykłego lenistwa, lub jakiś małych
      niepowodzeń nie karmiły swoich dzieciaków, tym bardziej mnie to dziwi. No bo
      jak można kogoś krytkować skoro samemu się nie karmiło więcej niż 3 m-ce.
      Słyszę teksty w stylu długo to będziesz ciągnąć, lub że to bez sensu tak czas
      tracić!!! Ostatnio znajoma (żona lekarza!!!) powiedziała, że to moje mleko to i
      tak w 9 m-cu jest bez wartości... Ręce opadają.
    • monikaa13 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 29.03.07, 10:31
      u mnie bylo tak

      mala od urodzenia byla karmiona piersia tylko, ale codzien byl wielki ryk,
      szczegolnie wieczorem od 20.00 d0 24.00, probowalismy roznych metod, myslac ze
      nie moze zasnac usypialismy ja na sile wrecz, noszenie bujanie itp nic nie
      dawalo
      bylo coraz gorzej mala nie spala po12 godzin wiekszosc marudzila i plakala, a
      ja zeby troche odpoczac bralam ja do piersi i nieraz siedzialam z nia 4 godziny
      non stop bez przerwy, a jak tylko odstwailam to dalej placz

      przy kazdym wazeniu okazywalo sie ze za malo przybiera, zawsze okolo 100g na
      tydzien

      okolo 6 tyg lekarka poradzila nutramigen na razie malutko, a pozniej sie zobaczy

      ja dalej karmlam piersia, i dokarmialam nutramigenem,

      mysle ze duza role odegrala tu moja psychika, poniewaz jestem dosc nerwowa, i
      szybko sie denerwuje, wiec i pokarm mogl przez to nie leciec i mala sie nie
      najadala

      powoli zaczelam si eprzekonywac ze bede podawac butle, najpierw podawalam tylko
      na noc, potem w dzien, ale rano podawalam jeszcze piers, i pewnegop razu, mala
      po piersi zaczela sie drzec jakby jeszcze glodna byla, i odtego momentu
      zaczelam podawac butle w dzien

      teraz je 4 razy po 200ml, na noc o 20.00 dostaje tylko moje, a w dzien roznie,
      rano o 6.00 biore ja do piersi, poniewaz nie chce mi sie robic butli, a mala
      chetnie i ladnie ssie, z tym nigdy nie bylo problemow

      a wiec to wszystko przeze mnie a nie przez dziecko, ale coz nieraz pewnie i tak
      bywa

      teraz mala ma 4,5 miesiaca wszystko sie unormowalo, ma stale pory posilkow, i
      jest fajnie, mala jest spokojniejsza i nie glodna

      wiele razy myslalam o powrocie, ale jak sobie pomysle ze teraz w tym wieku moze
      si ewszystko rozwalic to ju zni ehce, zreszta ma juz ten wiek, ze niedlugo
      zacznie jesc jakies nowosci, ale nie szybciej niz w 6-7 miesiacu
    • ninab24 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 29.03.07, 20:19
      Jesli chodzi o pood w moim przypadku to chyba za malo cierpliwosci za duzo
      nerwow i chec nauczenia sie wszystkiego b. szybko no i troska o to czy Kubus
      sie naprawde najada...Byl wczesniakiem wiec musielismy sie nauczyc razem ssania
      i karmienia-ale ja sie denerwowalam ze maluch ssia krotko i szybko zasypia poza
      tym chcialam zeby jak najszybciej wyszedl ze szpitala dlatego wprowadzilam
      butle majac nadzieje ze w domu moze go oducze!Ale doszedl do tego jeszcze fakt
      iz karmienie trwalo dlugo maly ssal krotko a ja potem i tak musialam tracic
      czas przy laktatorze zeby nie stracic pokarmu wiec nie chcialam calymi dniami
      zdenerwowana karmic mamego bo nie wyszloby mu to na dobre-potem czulam wyrzuty
      ze nie karmie bo to bylo takie fajne no ale teraz uwazam ze dobrze zrobilam!Dla
      Kubusia przede wszystkim
    • zapalka151206 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 30.03.07, 06:03
      Moja Julka , kiedy się urodziła karmiona była w szpitalu moim mlekiem, ale z
      butelki, przy wypisie ze szpitala poradzono mi zbym zaczekała aż osiągnie 2 kg,
      bo jak będzie większa to nie będzie się tak męczyć i tracić tyle energii. Kiedy
      więc doczekałam się tych 2 kg zaczęłam próbować przystawiać do piersi, i o dziwo
      po 1,5 mies. ssania z butli młoda załapała. Problem z tym, że ssała krótko,
      potem zasypiała lub wypuszczała często z buzi brodawkę i niecierpliwiła się przy
      tym.
      Poza tym mam hopla na punkcie jej wagi i bałam się że nie będzie odpowiednio
      przybierać, bo NIE będę miała KONTROLI NAD TYM ILE ZJE smile.
      I na koniec mój brak cierpliwości
      I tak pokochałam się z laktatorem
    • bocianowa Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 30.03.07, 19:38
      U mnie przygoda z piersiami zaczęła się 5 lat temu, kiedy urodziłam córkę. Już
      wtedy miałam z nimi problemy. Przydarzyły mi się dwa zatory piersi, jedno
      zapalenie, które zakończyło się braniem antybiotyku. Córka nie potrafiła ssać,
      nie pomagały kapturki Avonu, w rezultacie nie najadała sie dobrze, mimo, że w
      cycach miałam sporo. Męczyłam się tragicznie. Nie miałam oparcia w otoczeniu.
      Czułam sie strasznie. Wtedy miałam mniej odwagi, żeby zacząć karmić odciąganym
      mlekiem. Wszyscy mnie straszyli, że jak będę odciągać będzie jeszcze gorzej. W
      rezultacie zakończyłam karmienie piersią definitywnie w 6 miesiącu życia córki,
      a od 1,5 miesiąca dodawałam jej po trochu butle ze sztucznym.

      Będąc już w ciąży z Arkiem, nachodziły mnie myśli: jak to będzie, czy znowu tak
      źle?
      Sama myśl o karmieniu nabawiała mnie starchu.
      I wiele się nie pomyliłam. Arek ssał ładnie, ale zasypiał przy cycku, po kilku
      minutkach ssania. Kiedy go odkładałam płakał strasznie. I tak w koło macieju.
      Siedzieliśmy przy cycu non stop, a moja psychika siadała coraz bardziej. On ssał
      coraz mniej, moje piersi coraz mniej produkowały.
      Pewnego dnia zdecydowałam zciągnąc aby sie przekonać ile mam w tych cycach i
      okazało się, że z obu zciągnęłam 60 ml. Postanowiłam wziąść te sprawę w swoje
      ręce i postarac się o zwiekszenie mleczka i karmienie butelką.
      Teraz jest nam dużo lepiej. Ja wiem ile mały zjada. A i on jest spokojniejszy.
      Napije się mleczka i po kilku minutach mamy już czas tylko na poznawanie siebie
      i pokazywanie Arkowi świata, a nie skazywanie go non-stop na patrzenie wyłącnie
      na mojego cyca smile
      Ja jestem spokojniejsza i mogę troszkę czasu poświęcić sobie, kiedy Aruś śpi
      najedzony.
      Oczywiście cały czas musze odpierac ataki innych, krytykujace ten sposób
      karmienia, ale teraz jestem silniejsza niż po pierwszej ciąży. Już sie nie daję smile
      Może i jestem egoistką, co nie raz usłyszałam, ale uważam, że też mi sie od
      zycia coś należy, a dziecko napewno na tym nie traci.
      • annika23 Do Bocianowa 30.03.07, 21:12
        Egoistką???No co ty przeciez poświęcasz czas żeby odciągać. Wydaje mi się, że
        my mamy karmiące inaczej musimy się bardziej wysilić, żeby wykarmić nasze
        dzieci. Walczymy o każdą kroplę mleka, zmagamy się z kryzysem laktacji itd. Do
        góry uszy!!!
        • monikaa13 Re: Do Bocianowa 30.03.07, 21:20
          tez uwazam zeodwalamy wieksza robote
          te mamy co karmia piersia, przystawia dziecko kiedy placze i juz, nie mysla o
          mleku ile bgo jest czy dziecko sie najada, jezeli ni eplacze i przybiera na
          wadze to jest ok, tez bym tak chciala, natomiast my walczymy o kazda kropelke,
          dla mnie kazdy ml to duzo i z kazdego jestem zadowolona i wiem ze malej ten ml
          na pewno duzo da
          ile musimy sie nasciagac, nameczyc z butelkami, z tym calym myciem tych
          wszystkich sprzetow
          to chyba wieksza praca, a przeciez to robimy dla dziecka a nie dla siebie, bo
          przyznaje czasami nie hce mi sie juz sciagac, ale mysle do do pol roku wytrzymam
          • bocianowa Dzieki dziewczyny... 30.03.07, 23:37
            Ja poprostu już tyle się nasłuchałam od ludzi, co to jest karmienie piersią, co
            tracę i takie tam duperele. Slyszałam również, że to egoizm, nie karmic piersią.
            No bo, nie wiem czy wiecie, niektórzy uważają, że karmienie z butelki odciaganym
            mlekiem to to samo co karmienie sztucznym mlekiem. Ja uważam, że ważne jest to,
            że dziecko dostaje mleko matki, a ssanie bezposrednio z cyca to troche inny
            temat. No ale cóż.
            Ja osobiście się już tymi głupotami nie przejmuje. Podjęłam,decyzje i już. Ale
            wierzcie mi łatwo nie miałam. Presja zaczyna się już w szpitalu.

            A swoją droga to macie rację, że tyle co my sie namyjemy tych garów, to żadne
            inne sie nie namyją. Ja mam tak wysuszone ręcę, że znajoma z kosmetycznego
            poleciła mi oliwkową maskę do rąk firmy "Ziaja". Nakładam ją na noc, dosyć grubo
            i można włorzyć ręce do rękawiczek bawełnianych - rewelacja. Moje ręcę nigdy tak
            dobrze nie były odżywione, super polecam, jak ktos ma problemy. Koszt to coś
            koło 9zł.
            • k-szp Re: Dzieki dziewczyny... 20.03.08, 10:13
              o, super, musze sprobowac, bo mi sie juz rany od tych detergentow na dloniach
              robia...
    • bkgrzs02 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 10.04.07, 14:40
      mój maluch urodził się dość mały - 3kg, miał małe usta i cofniętą bródkę. a ja
      mam z kolei dość grube brodawki, których on nie był w stanie uchwycić. przez
      cały pobyt w szpitalu próbowałyśmy go trenować z pielęgniarką laktacyjną, ale
      possał ze 3 razy i odpuszczał. trzeba go było dokarmiać. na dodatek trzeba było
      dość mocno nacisnąć na brodawkę, żeby poleciało mleko. A ten maly leniuch tego
      nie robił. i jeszcze było go bardzo malo na dodatek. W szpitalu karmiony był
      butlą, przyzwyczaił się. W domu zaczelam pracowac nad laktacją, pojawiło się
      więcej mleka, ale nawet teraz - po 3 tygodniach, wyrabiam jedynie połowę jego
      zapotrzebowania. ściągam i dokarmiam bebilonem.
    • marta140 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 06.05.07, 19:09
      Ja karmię ściąganym od ok.2 tygodni. Mój synek nagle zaczął ulewać i to baaardzo
      mocno- tak mocno, że po prawie każdym ulaniu musieliśmy się oboje przebierać,
      często łącznie z bielizną, bo wszystko było przemoczone. Ulewał nie tylko po
      jedzeniu,ale także kilka razy między jedzeniami. Nawet jak spał to nie ulewał,
      ale treść żołądka "podchodziła" mu do gardła,co go wybudzało co kilkanaście
      minut... Lekarz zalecił podawanie nutritonu. Przy karmieniu piersią powinno się
      podawać go w formie papki. Sęk w tym, że mój mały za nic na świecie tej papki
      nie chciał. Podawałam mu i łyżeczką i strzykawką-i nic- wypluwał. Więc zaczęłam
      ściągać i dawać nutriton do ściągniętego mleka. Teraz jest dobrze- nie ulewa i
      dobrze śpi bo nie budzi go refluks. Czasem karmię prosto z piersi, żeby
      sprawdzić czy przypadkiem nie skończyły mu się te ulewania. Jak dotąd- nie. Więc
      ściągamsmile Średnio co 3-4godziny. Tylko w nocy nie ściągam.
    • kumakk bo sie mloda odstawila i ma w nosie cyca :) 08.05.07, 17:04
    • ilonekp więc bolące. pogryzione pierssi to drobiazg... 12.06.07, 12:18
      w porównaniu z waszymi problemami sad Ten ból jest koszmarny! sad jeszcze nie
      zdecydowałam się na sposób karmienia: moje mleko z cyca, przez silikonową
      nakładkę (nie umiem w niej karmić sad ), laktatora, czy modyfikowane. Na razie
      odciągam w nadziei, że ból minie i spróbuję wrócić do cyca gołego.
    • gerita Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 20.07.07, 10:43
      Moja Zuźka już w szpitalu nie radziła sobie ze ssaniem. Okropnie się tym
      denerwowałam,ale wszyscy mówili,że się nauczy. Ale jakoś po tygodniu nadal było
      to samo, kiepsko jej szło, nie najadała się. Zaczęłam używać kapturków i było
      całkiem nieźle, tylko że jadła jedynie w pozycji leżącej na boku, więc
      wiadomo,że wszędzie jej tak nie nakarmię. W nocy czasem dostawała odciągnięte z
      butelki i po 3 miesiącach cycki uznała za zabawki. Ja wyjmuję pierś - ona
      szeroki uśmiech, otwiera buzię, bierze cycka i z radością, marszcząc brwi...
      gryzie. Ja cycka zabieram, coś tam jej mówię wkurzonym tonem - uśmiech. Podaję
      i znów to samo. No to stwierdziłam, że dziękuję bardzo za taką współpracę. Od
      tej pory czyli już kolejne 3 miesiące karmię odciąganym. I nawet to lubię.
      Miałam ze dwa kryzysy, ale szybko je pokonałam, ściąganie zajmuje mi 15-20 min.
      co 3 czasem 4 godzinki, w nocy bywa,że raz odciągnę,a czasami sobie po prostu
      śpię do 6 (wtedy Zuzik je śniadanie to od razu sobie ściągam). Bywa,że jak
      gdzieś pojedziemy to ściągam i co 6 godzin. Mleka starcza aż nadto, ja
      spokojnie mogę wyjść kiedy chcę, mała ma już stałe pory karmienia. Co ciekawe
      na moje piersi nie działał żaden nowoczesny laktator i w końcu mama kupiła mi
      taki zwykły z gumową pompką. Aż się zdziwiłam,że mam tyle mlekasmile
      Co do problemów z ludzkim gadaniem czy poczuciem winy - nic takiego nie mam.
      Ktoś pyta czemu tak karmię; bo mała bawi się cyckiem, gryzie i tyle. A
      najważniejsze,że dostaje to co dla niej najlepsze,a że nie tuli się do
      piersi ,to przytulam ją często tak po prostu i jest bardzo pogodnym, zdrowym i
      zadowolonym z życia bobasem. I mam zamiar karmić tak jeszcze do roczku, bo
      absolutnie mi to nie przeszkadza. Pewnie jeszcze będzie mi tego czasami
      brakowało. Cóż, człowiek może widać uzależnić się od różnych i dziwnych
      rzeczysmile
    • kratka111 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 22.07.07, 10:55
      Po miesiącu karmienia miałam dość zmasakrowanych sutków i bolących piersi.Mała
      nie mogła dobrze chwycić dużych brodawek. Na myśl o kolejnym karmieniu czułam
      złość na maluszka i żal do całego świata. W dodatku córcia zaczęła usypiać
      tylko przy piersi. Co 20 min ciągnęła kilka razy, a kiedy i zasypiała,
      odłożenie jej do łóżeczka oznaczało nieludzki krzyk. Byłam wykończona!!!
      Zaczęłam ściągać i to okazało się dla mnie zbawieniem. Mała świetnie wcina z
      butelki, bardzo dobrze przybiera na wadze. Wiem ile zjada, a jeżeli zdarzy sie
      gorszy dzień i mam mniej pokarmu dokarmiam NANem.
    • 78goska Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 26.07.07, 20:55
      Chciałam prosto z cyca, bo to miała być frajda dla dzidzi i mamy podobno też.
      Niestety nie sprawdzę, dzidzia wyskoczyła z brzucha za wzceśnie,po miesiącu
      waży 1090gram i karmiona jest sondą.O ile połykać ją w końcu nauczą, to sądzę,
      że jak dostanie butelkę, cyca jej się nie zechce.
    • gruba_mamma Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 01.09.07, 01:05
      Bo mała w szpitalu nauczyła się butli. No i - co tu ukrywać - cyc u
      mnie wielki a u niej paszcza malutka... (mam wcześniaczka, jeszcze
      poniżej 2 kg). Może jak urośnie ponad 2 kg.
      • blanka0 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 04.10.07, 10:05
        oj próbowałam próbowałam, na poczatku nie mialam pokarmu, a mala
        spadala za szybko z wagi wiec...wiadomo.
        Potem juz w domy wypozyczylam lactine medeli zeby rozbujac laktację,
        udalo sie po 6 tygodniach , w miedzyczasie probowalam roznych
        systemów, drenem po palcu, sns-em, zeby tylko mala nie oduczyla sie
        ssania. W koncu skapitulowalam i podalam butle i ak zostało.
        Sciaganie zajmuje mi 10 minut 8 razy na dobe, karmienie kolejne 10
        min, wiec i tak mniej niz wiszenie po godzinie na cycku. Zamiwrzam
        tak do pół roku.
        A ze wszyscy w domu wolaja na mnie krówka to inna sprawa smile)
    • kalipowa Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 09.10.07, 15:42
      Moja opowiesc bedzie banalna...
      Jeszcze nie sciagam mleczka regularnie, ale zacne to robic za 2 tygodnie, kiedy
      to wroce do pracy na pelny etat... Chce karmic synka moim mlekiem do okolo 1 roku.
      • grace1982 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 10.10.07, 18:00
        Witam wszystkie Mamusie które podobnie jak ja karmią ściągniętym mleczkiem, miło
        że jest takie forum, bałam się że jestem jedyną taką mamusią a tu taka miła
        niespodzianka.
        Przez cały pierwszy miesiąc anielka ładnie jadła mi z piersi ale za to miała
        niemiłosierne problemy z brzuszkiem, wszystko co mogło być złe z kupką
        było:śluz, zielone,wodniste, strzelające i z krwią. Jak miała miesiąc trafiłyśmy
        do szpitala, małą nafaszerowali antybiotykiem w ciemno i dostała grzybka w
        jelitkach, koszmar. Krew w kale skończyła się pogłębiająca anemią i przez nią
        mała przy cycku po prostu zasypiała i już się nie budziła przez3-4 h a zjadła
        może 50-60. No to ja zaczęłam ściągać pokarm a małej dawać z butli. Teraz jest
        już wyleczona z grzybka, brzuszkowe sprawy powoli opanowywujemy ale butelkę
        pokochała miłością wielką i niezastąpioną cycusiem. Jak ją próbowałam
        przestawiać tylko na pierś był wyk, szarpanie się, kopanie nóżkami i rączkami.
        Parę dni temu dałam sobie spokój z przestawianiem jej. wkurzają mnie tylko
        teksty ludzi, czego to ja nie tracę, największy urok macierzyństwa, że dziecko
        tak samo mięsni nie rozwija etc. Najgorsze że te teksty działają mi mocno na
        psychę i za każdym razem podejmuję próbę przejśia tylko na pierś (bo czasami ją
        jeszcze possie). Powiedzcie dziewczyny mi coś może o tych kapturkach, bo ich nie
        próbowałam, warto spróbować z kapturkami na pierś??
        • hannia78 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 10.10.07, 22:51
          U mie niestety kapturki nic nie dały ale np córa mojej kuzynki jadła b.ładnie (oczywiście nie od razu - po małej walcesmile. Teraz karmią się prosto z piersi. Także spróbuj, tym bardziej, że nie jest to jakiś oszałamiający koszt. Te z Aventu to chyba jakieś 15zł.
          Trzymam kciuki i pozdrawiam.
    • vandene Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 08.11.07, 23:00
      A u nas tak:
      Syncio ma wzmożone napięcie mięśniowe i od początku były problemy z
      przystawianiem, bo się prężył. Czytałam na forach, jak to kobitki mają problemy,
      że im dzieć na cycu wisi godzinami i robiłam wielkie oczy, bo mój ssał chwilkę i
      wypluwał. Czasem dla wygody podawałam mu odciągnięte, np. na noc, żeby spał
      dłużej. I tym oto sposobem w 4 miesiącu życia odrzucił cyca. Odciągam już 2
      miesiące, ale tylko w dzień, bo o dziwo w nocy jakoś na podanego cycka nie
      protestuje. Mam zamiar tak się bawić przynajmniej dotąd aż przestanie się w nocy
      wybudzać, albo jak ukończy roczek.
    • macca4 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 13.11.07, 20:21
      Mały nie potrafi (nie jest w stanie) zassać z piersi bo ma rozszczep wargi i
      podniebienia. Dlatego od samego początku odciągam. Już 5 miesięcy smile Mały nie je
      nic innego (i w zasadzie nigdy nie jadł poza pierwszym dniem w szpitalu), podam
      mu inne rzeczy po 6 miesiącu.
    • kasia7891 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 22.11.07, 14:17
      dolaczylam do Was jakis miesiac temu - wrocilam do pracy. A poniewaz synek
      niechetnie pil sztuczne mleko (teraz juz troche chetniej smile, mialam wieksza
      motywacje by sciagac pokarm. Teraz Olek ma 4.5 miesiaca i stwierdzam, ze lepiej
      je z butli niz z piersi. Przy piersi zasypia po 20 minutach i za 2 godziny jest
      juz glodny(ostatnio malo przybral). A z butli wyciagnie 180-200ml i starcza mu
      to na 3-3.5 godziny. Poki co karmie piersia rano, wieczorem i w nocy. I
      wweekendy. Ale byc moze i w weekend przejde na butle - zobacze.
      Pozdrawiam
      kasia


      • ap77 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 26.11.07, 12:45
        u mnie powodem bylo wczesniactwo malego. Slabo ssal, nie umial,lapal bezdechy
        nawet przy butli, a co dopero przy piersi. Sciagm wiec dla niego juz 3 mies.
        Jestem z siebie dumna! Oczywiscie moja szwagierka mowi, ze to latwiejsze niz z
        cycka hahah Niech myje cigle, sterylizuje, itp. Juz mam rece poniszczone! Ale
        conajmniej do 6 m. chce tak pociagnac.
        Buziaki
        • mamadulki Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 15.01.08, 22:19
          hej
          ja juz sciagam 16 tygodni
          jak mały miał 5 tygodni to wyladowałam na stole operacyjnym z wyrostkiem, co
          prawdopodobnie bylo wynikiem wyciskania małego przy porodzie (lekarz kładł mi
          sie na brzuch) i podono uszkodził wyrostek
          w kazdym badz razie tydzien spedzialam w szpitalu i maly w tym czasie dostał
          butelke ..ktora bardzo mocno pokochał...
          bylam zalamana ale pstanowilam ze moze nie piersia ale chociaz tak mi sie uda....
          jest mi ciezko bo mam dwojke dzieci i jestem sama ..a maz ma taka prace ze
          ciagle popołudniówki wiec ...ale daje rade ...i mysle ze jeszcze troche pociagne...
          chociaz nie wiem jak wy ale w rodzinie nie mam duzego poparcia..wszyscy raczej
          sie w czolo pukaja .. i mowia po co...nawet maz nie jest w ty aspekcie dla mnie
          oparciem...ale jak widze usmiechnieta mine małego po jedzeniu to jestem
          najszczesliwsza i najdumniejsza mama na swiecie
          pozdrawiam wszystkie mamy karmiace inaczej
    • biecias Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 15.03.08, 22:27
      U mnie problem pojawiła się już w ciąży... Z jednej piersi zaczęła
      mi wypływać siara z krwią, żaden z lekarzy, których odwiedziłam nie
      wiedział od czego i dlaczego i co z tym zrobić, usg, inne badania
      wszystko dobrze, najpierw dziwilisię tej przypadłości, mówili, że
      może jak prawdziwy pokarm przyjdzie to krew zniknie... No i
      urodziłam, ale krew była dalej, karmiłam więc jedna piersią, bardzo
      zależało mi na kramieniu naturalnym. W szpitalu proponowali mi nawet
      tabletki na zatrzymanie laktacji, nie wziełam, karmiłam dalej jedną
      piersią, ale młody tak pogryzł mi brodawkę, że płakałam z bulu przy
      każdym karmieniu, chciałam podleczyć ją i odciągałam laktatorem i
      dawałam z butli, spróbowałam też z odciąganiem z tej "chorej"
      piersi, odziągałam i wylewałam, najpierw leciało mocno czerwone,
      potem stopniowo co raz ładniejsze i po jakiś 2 tygodniach leciało
      już ładnie białe... Brodawkę wyleczyłam, krew znikneła, a młody tak
      przyzwyczaił się do butli, że cyca już nie chciał... ciągniemy tak
      już 5 miesięcy. Podsumowując nie żałuję, że tak się stało, czytam na
      forum opowieści kobiet, których dzieci non stop na cycku wiszą,
      budzą się w nocy x razy i podobne... Kornel je teraz 5 razy dziennie
      (na początku jadł 8-9razy) , noce przesypia od początku trzeciego
      miesiąca, czyli w sumie mniej problemów smile No i jestem dumna, że
      mimo takiej przeciwności jaka mnie spotkała i zwątpieniu nawet
      lekarzy w powodzenie mojego karmienia, karmię go już tyle czasu,
      wiem że niektóre wymiękają przy dużo mniejszych schodach...
    • ola-2 Re: Dlaczego nie karmicie "prosto z piersi"? 17.03.08, 12:09
      Chcialabym podzielic sie z Wami rowniez moja historia...
      Moja coreczka urodzila sie tydzien przed terminem... wlasciwie
      kazano jej sie urodzic choc ona wcale nie miala na to ochoty. Miala
      malo wod plodowych, mi skoczylo cisnienie. Przeszlysmy razem koszmar
      porodu wywolywanego: oksytocyna wlewana litrami, bolesne skurcze,
      masaze szyjki, znieczulenie, ktore "sie wysunelo" i inne "atrakcje".
      Wszystko zakonczylo sie cc w znieczuleniu ogolnym po 27 godzinach
      walki.
      Pierwsze karmienie... dostala z butli kiedy ja probowalam dojsc do
      siebie. Mala dostalam po kilku godzinach, podjelysmy pierwsze proby
      karmienia. Ssala owszem, ale najchetniej non stop, a kazda proba
      odlozenia jej do lozeczka konczyla sie krzykiem. Bylam bardzo
      nastawiona na karmienie piersia, trzymalam wiec mala przy cycu ile
      sie dalo, ale cos mi nie pasowalo mala nic a nic nie lykala, chudla
      w oczach (a nie urodzila sie wielka - 3 kg) i plakala przy kazdej
      probie odsuniecia od cyca. Szukalam pomocy: polozne, doradca
      laktacyjny, lekarze, rodzina, doswiadczone znajome... wszyscy jednym
      glosem "jak ona pieknie sie przystawia - przystawiac przystawiac".
      Mala ssala non stop i nie przybierala na wadze. W koncu decyzja
      zapadla trzeba dokarmiac. Mala dostala mieszanke i zamienila sie w
      aniola, przestala krzyczec i plakac, slicznie spala. Od tej pory
      najpierw przystawialam, pozniej dostawala butelke.
      Nie dalam za wygrana, jak doszlam do siebie po 2 tygodniach mniej
      wiecej trafilam do porodni laktacyjnej i tam zaczela sie moja
      przygoda z odciaganiem. Niestety mimo mojego ogromnego wysilku
      laktacji nie udalo sie rozbuchac... mleka bylo za malo. W szczytowym
      okresie odciagalam 300 ml na dobe. Przestalam mala przystawiac...
      tylko sie wkurzala na piersi... ssie ssie a mleka jak na
      lekarstwo... tez bym sie zdenerwowala wink
      ... i tak juz od 5 miesiecy mieszanka + to co odciagne
      chyba lepiej zeby dostala chociaz 1 posilek z mojego niz sama
      mieszanke... nie?
      pozdrawiam wszystkie odciagajace! to ciezka praca!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka