No właśnie dlaczego? Jak macie chęć to się podzielcie swoimi historiami. Moja
była dość banalna, mam wirusa żółtczki hbs+ (wszczepili mi go jak mialam
usuwane migdalki 10 lat temu, więc od razu wiedzialam że muszę karmić Kubę w
kapturkach aby go nie daj Bóg nie zarazić, gdyby mi przegryzł brodawkę.
Dziecko wprawdzie dostaje szczepionkę, ale odporności nabiera przez około 6
tygodni wiec wolalam nie ryzykowac. Potem walczylam z malym zeby przestal
jesc przez kapturki (uciążliwe-ciągle trzeba wygotowywać itd.)a jak poszlam
do pracy i częściej dostal butlę z moim odciągniętym mlekiem to praktycznie w
ciągu miesiąca olał cycka

Irytują mnie oczywiście porady babć i cioć w stylu "przystaw go do piersi to
go zje" itd ale nauczyłam się z tym już jakoś żyć. Chociaż czasami bywa
ciężko.