Dodaj do ulubionych

WIELE DZIECI I INNI

28.05.04, 12:59
Mam wiele dzieci, żeby pogadać o ich problemach, musiałabym wędrować po wielu
wątkach. Kto ma ten problem - ZAPRASZAM (i nie tylko wielodzietnych, ale komu
atmosfera (?) się spodoba też).
Więc zaczynam - przegląd wiekowy: dzieci: XI.93; VIII.95; VIII.97; X.2001 i
XII.2003; ja (kobieta)- 1970, mąż - 1967
A problemy: najstarsza Ola zadziera z chłopakami w klasie (dlaczego, nie
wiem) i kłóci sie z bratem, brat (Jaś) za to pierze młodszą dziewczynkę,
bardzo emocjonalną Małgosię, która z kolei kumpluje się z Agnieszką i
nadmiernie opiekuje się najmłodszym Michałkiem (szczególnie przynosi mi go,
gdy akurat absolutnie nie mogę go wziąść). A maluszek to taki typowy
pięciomiesięczniak, cudowny. Moje problemy następnym razem wink)))
Jola
Obserwuj wątek
    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 28.05.04, 13:01
      jak ktoś się odezwie wink)))
    • kasiaba1 Re: WIELE DZIECI I INNI 29.05.04, 21:37
      No niestetywink u mnie na razie tylko dwoje, trzecie w planach (chyba że będą
      bliźniaki hi hi) Ostatnio dopadły mnie wątpliwości czy dam sobie radę z taka
      gromadką maluchów, bo widzisz, moja "starsza" córka ma dopiero 2 lata i 8
      miesięcy, a jej brat rok i 4 miesiące, a ja chciałabym trzecie dziecko już
      wiosną przyszłego roku. Ciekawa jestem jakie są Twoje doświadczenia w tej
      kwestii...
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.05.04, 00:22
        Huuurra!!!! Już myślałam, że nikogo nie przyciagnie!! Kwiatek dla Ciebie (@)->--
        . Wiesz wcale nie myślałam kiedyś o dużej gronmadce, a właśnie po drugim tak
        jakoś zaczęło mi to chodzić po głowie. Nie powiem, że to trzecie było
        planowane, ale tak jakoś psychicznie byłam na nie gotowa, wydawało i się (a
        jeszcze go nie było), że gdzieś płacze jakieś niemowlę itd., szkoda mi było, że
        to już koniec z tymi pieluszkami, że tak konwencjonalnie 2+2 (wcale nie mówię,
        że to źle) ta nasza rodzina. Masz bardzo małą różnicę wieku u dzieci, więc
        jeśli dałaś sobie radę zaraz po urodzeniu drugiego to myślę, że Twoje
        predyspozycje są OK wink). Co do różnicy wieku, im mniejsza tym lepiej się będa
        rozumieć w przyszłości (chociaż już widzę, ze konflikt damsko-męski Ci się
        kroi, ale to dopiero za jakieś 5-6 lat - ale wtedy będzie można zawsze pójść
        się pobawić do tego trzeciego wink Pozdrawiam Jola
        • skrzynka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 30.05.04, 00:32
          Hej Ja mam chlopakow 01.97 i 09.98 i dziewuszke 12.02. Najstarszy jest
          nadodpowiedzialny i strasznie rzadzi mlodszym.Sredni ma kompleks starszego
          brata i najmniejsze niepowodzenie powoduje ze..wychodzi (i tak mi sie nie uda
          wszystko jest do nieczego)Obaj zyc bez siebie nie moga choc jest to milosc
          pelna ognia i emocji. Obaj kochaja wielka miloscia siostre ktora gryzie ich i
          odpycha z piskiem swidrujacym uszy ale czasem nagle sama z siebie sciska ich z
          calej mocy za szyje i glaszcze po wlosach. Podsumowujac -mam najkochansze i
          najwspanialsze dzieciaki na swiecie, dom pelen zycia i dzieciecego halasu. A
          jak chlopaki pojda z dziadkami do kina i na lody to miejsca sobie w domu nie
          moge znalezc z moja "jedynaczka" a i Ona snuje sie zagladajac z nadzieja do
          pokoju braci wink))Pozdrawiam Skrzynka
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.05.04, 11:13
            Witam, witam. Te środkowe to zawsze muszą walczyć o swoje. U mnie środkowe to
            akurat trzecie i też się miota, ja nie mam zestawienia brat-brat, ale obserwuję
            taką sytuację u bliskiej koleżanki (dwoje straszych chł. i dwoje młodszych),
            dokładnie taka sama sytuacja jak u Twoich: straszy dominuje, młodszy wpatrzony
            w niego, naśladuje, ale się stawia, tłuką się okropnie. U mnie teraz
            najbardziej kumplują się 2 siostry: 7 i 3 lata i kiedy strasza ekipa wędruje do
            szkoły, to 3-latka tęskni, oj tęskni. Kiedy wracają, to straszaki do lekcji, a
            te dwie kumpelki wymyślaja różne kratywne zabawy (ostatnio pakują się i jeżdża
            na kolonie, wolę to niż kiedy hodowały zwierząta, tzn.mrówki - rozkładały po
            całym domu żółty ser i później, niestety, zbierało się takie czarne ruszające
            się placuszki, ble, ble - ale to już na szczęście przeszłość) Z pozdrowieniami
            dla Skrzynki Jola
            • verdana Re: WIELE DZIECI I INNI 30.05.04, 22:18
              A moje srodkowe ma szczęście, bo jest jedyną dziewczyną i wobec tego jest
              dowartościowana! Tyle tylko, ze ja z niej jako dziewczyny, niewielki mam
              pozytek, bo starszy brat wychował ją na chłopaka - zawsze siedziała z
              chłopakami, ma wyłącznie przyjaciół płci męskiej itd. Tak więz w efekcie mam
              trzech synów, z których jeden przypadkowo jest dziewczyną ( moze tyle, ze
              ubierać się lubi)
              • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 30.05.04, 23:52
                Hej,
                coś w tym jest ,że to środkowe dziecko walczy o swoje miejsce w rodzinie...
                Ciekawe czy u mnie będzie dwóch środkowych, bo mam przecież czworo dzieci
                (07.94,03.97,09.2001 -to chłopcy i 1 maja 2004 Zosia).
                I czy dziewczynka w takiej meskiej ekipie skazana jest na to ,ze będzie
                chłopczycą?A ja tak marzę o drugiej KOBIECIE( kobietce winkw domu!
                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 31.05.04, 10:52
                  Najpierw jeszcze do Skrzynki: oglądnęłam z dziećmi Twoje zdjęcia, śliczna ta
                  Twoja tróka, a mój syn szczególnie zachwycił się wikingowymi przebraniami
                  chłopców, zbiera pieniądze (he, he) na takie samo. No, a to jest facet, który
                  do XII.03 wychowywał się z 3 dziewczynami, ale żadnych naleciałości, 100%
                  męskiej natury. Verdana ma 2 w 1, ale mi się wydaje, że to wyróżnianie się
                  dziecka (płcią) to mu b. sprzyja, ala jak nie ma wyboru, to chyba fajnie jak
                  tych środkowych jest 2, tak u Ewy. A tak wogóle uświadomiłam sobie, że u Zosi
                  to juz niedługo pierwszy uśmiech... (ech, rozkoszne są te małe dzieczynki)
                  Jola
    • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 31.05.04, 19:32
      Drogie mamy mam do Was pytanie. Bartuś urodził się 24.IV.1998 roku, doskonale składa roboty Lego, puzzle. W przedszkolu pani chwali go za dokładność, staranność w rysowaniu. Jedynym problemem jest to, że nie chce odpowiadać pani na zadane mu pytanie. Uczestniczy we wszystkich zajęciach tam gdzie nie musi mówić. Co ja powinna zrobić? Czekać aż wyrośnie, ale IX-X idziedzie do nowego przedszkola (przeprowadzka) czy ta nowa pani będzie miała do niego tyle cierpliwości co obecne? Jak mu tłumaczyć aby mówił
      pozdrawiam, agnieszka
      • kasiaba1 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.05.04, 21:38
        Hej, dziewczyny, pozdrawiam, bardzo mnie ciekawi gdzie mieszkaciesmile Ja w Gdyni,
        czy jest tu ktoś kto mieszka w pobliżu?
        Wiesz aprze, ja się ostatnio zastanawiałam nad podobnym problemem u mojej córki
        (2lata 8 mies.) od małego ma coś takiego że nigdy nie popisuje się swoimi
        umiejętnościami "na zyczenie" np."jak robi krówka?" ona -hihi, jak robi piesek
        ona cha cha, a potem jakby sama do siebie, koniecznie w dużym odstępie czasu
        wymienia wszystkie zwierzatka mowi co robią itd. Ostatnio powaliła mnie jak
        wzięła książeczkę której nie czytaliśmy od wielu miesięcy i zaczęła dokładnie
        cytować podpisy pod obrazkami, a czytać to ona raczej nie umiewink
        Sama nie mam pojęcia co o tym sądzić
        • skrzynka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 31.05.04, 23:06
          Hej!
          Moja najmlodsza nota bene Zosia wink) od urodzenia z jednej strony jest kobietka -
          minki i sprawdzanie swojego uroku na Tatusiu i Dziadku w wieku kilku miesiecy -
          miekli jak wosk, namietnosc do ogladania ciuchow sklepach (slowo daje)
          zamilowanie do strojenia sie z drugiej strony za nic ma lalki (chlopcy w Jej
          wieku namietnie sie nimi bawili)uwielbia samochodziki i wyrazna radosc sprawia
          jej tarmoszenie sie i przepychanki ze srednim bratem.
          Ma tez stanowczy charakter i nie ma mowy o popisywaniu sie umiejetnosciami
          zadne tam gdzie oczko i jak robi krowka -jak jestesmy same owszem prosze bardzo
          ale najchetniej jak to Ona zainicjuje zabawe. A moze Twoj synek jest niesmialy
          i stresuje Go publiczne mowienie??
          Pozdrawiam Skrzynka
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 01.06.04, 23:01
            Witam nowa mamę. Tak sobie myślę i myślę Agnieszka nad Twoim dzieckiem i czytam
            wcześniejsze posty, wychodzi, ze dzieci takie różne. Moje dziecko z 97 r.,
            bardzo żywe w domu, jako 5-ciolatek tez raczej nie odzywało się w przedszkolu
            (na zajęciach), ale zmieniło sie to w zerówce - więc może tak będzie.Ale być
            może, że to taki charakter. A jak sie zachowuje w domu, czy pani w przedszkolu
            przedstawia to jako problem? Myślę sobie, że cokolwiek to by było to i tak,
            trzeba go zaakceptować właśnie takiego i czekać, raczej nie zwracaj mu uwagi,
            bo zauważy, że coś nie tak (on i tak nie będzie się w stanie zachowywać
            inaczej, przecież). W nowym przedszkolu żadnego uprzedzania, przecież od tego
            są panie, żeby pedagogicznie podchodzić do tych co mówią i nie mówią wink Tak mi
            się wydaje (Einstein nie mówił do 5 roku życia). Nie martw się Agnieszka, ale
            tej przeprowadzki Wam nie zazdroszczę, to może być też duże przeżycie dla
            dziecka (moje dzieci były małe przy takowej, ale budziły się w nocy , płakały
            itd.)
            My mieszkamy we Wrocławiu crying, niestety całe tysiące kilometrów od Gdyni, ale
            dziećmi, też nie mogłam się nigdy pochwalić. Ale przyszło mi do głowy, że na to
            niemówienie, to można Bartkowi dawać różne rzeczy do słuchania - moje dzieci
            słuchają dużo kaset z bajkami i potrafią potem powtarzać całe sekwencje.
            Pozdr Jola
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 01.06.04, 23:02
              No, z tymi tysiącami kilometrów to chyba przesadziłam wink
        • polinejka Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 10:51
          ja mam ten problem ze starszym dzieckiem, które mając 3 lata recytowało na
          pamięć książeczki, mówiło kilkanaście słów po angielsku, śpiewało piosenki,
          pisało literki, i wogóle było genialne ...ale tylko ten talent był dla
          mnie...na plastyce gdy pani zapytała jaki to kolor, moje dziecko milczało albo
          mówiło nie wiem, choć siedziałam obok...w przedszkolu nie udzielało się
          kompletnie, nawet nie rysowała (a ma talent, rysuje lepjej porównując rysunki
          jej z rysunkami starszych dzieci- i to nie jest tylko moja opinia), to było
          straszne bo wszyscy myśleli, że małą nic nie umie, że jest zamknięta w sobie i
          że w ogóle z nią coś nie tak...a ona po prostu jest straszliwoe nieśmiała i
          wrażliwa...bała się że dzieci będą się z niej śmiać i to ją paraliżowało..a co
          jeszcze nie wiem....tyle zdołałam ustalić sama...
      • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 01.06.04, 23:19
        No to dzieci spią i mąż tez winkmożna posiedziedzieć przy kompu i widze ,ze nie
        tylko ja siedzę smile
        Aprze,czy Twój Bartuś nie chce odpowiadac na pytania tylko w przedszkolu?Być
        może czuje się niepewnie w grupie...Czy ma tam bliską osobe ulubionego kolegę,
        przyjaciela?Wydaje mi się ,ze tu pole do popisu ma pani pracujaca w grupie-
        przecież wie w czym jest dobry( jak napisałaś w rysowaniu) i musi go
        dowarościować( np.rozmawiając o rysunkach) i próbować ośmielić.Ale moim zdaniem
        nic na siłę.
        A przeprowadzka?Może pomoże? Na pewno musisz w nową Pania porozmawiać ,że synek
        nie jest rozmowny smileA to chyba będzie już zerówka...
        Pozdrawiam
        Ewa
        Nota bene mam raczej odwrotny problem-gadatliwość!
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 02.06.04, 09:52
          No to mamy chorobę, brrr jak ja tego nie lubię. Cały oddział młodszy leży. 3-
          letnia Agnieszkama od kilku dni kaszel i ogroooomny katar, a do tego jeszcze
          dzisiaj chyba gorączkę, a mały to od rana na pewno ma gorączkę. Ale chyba
          chorują na to samo, tylko, że on jeszcze taki mały. Właście to z moich danych
          wydaje mi się, że cały Wrocław choruje, bo ciągle ktoś mi donosi, że jego
          dziecko też kaszle - no i w tym roku "modne" są na mieście zapalenia krtani.
          Mam nadzieję, że przez komp. to się nie przeniesie wink. I te moje chore maluchy
          śpią i śpią, ale tyle było ostatnio o tych sepsach, że chodzę i sprawdzam, czy
          aby wszystko w porządku z nimi. Ale oprócz gorączki, to mój Michałek jakby nie
          zauważał choroby, jak nie śpi to gębusia mu się tak ślicznie uśmiecha, że hej.
          Jak ja lubię te bezzębne, BEZINTERESOWANE uśmiechy.
          Dalsze doniesienia z frontu za jakiś czas
          Pozdr. Jola
        • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 02.06.04, 10:12
          A ja mam trójeczkę.
          Po wielu latach posiadania parki nagle otrzymałam dar - trzecie dziecko.
          I wiecie co?
          Spodobało mi się!
          I może gdybym była młodsza to może jeszcze?
          • skrzynka3 Re: WIELE DZIECI I INNI 02.06.04, 11:18
            Hej ! jolo trzymajcie sie i zdrowiejcie szybko! Ja nie znosze jak dzieci
            choruja crying(( U nas trzecie bylo zaplanowane od razu po pierwszym wink)) i
            przyznaje ze choc bywaja momenty ze kreci mi sie w glowie -jak wszyscy naraz
            czegos ode mnie potrzebuja to widze ze to trezcie wprowadzilo pewna rownowage
            sil i (mimo ze konflikty oczywiscie nadal sa) spowodowalo zblizenie moich
            synkow. No i jak juz sie nie da wytrzymac z tym "okropnym" bratem mozna zawsze
            pojsc i przytulic sie do siostry albo pobudowac jej wieze z klockow ktore z
            piskiem radosci rozwala co niezmiennie cieszy sredniego.Pozdrawiam Skzrynka
            • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 02.06.04, 13:23
              Witajcie
              Życzę zdrówka
              dzieki za zaimteresowanie się problemem Bartka. Od pani z przedszkola dowiedziałam się, że jak są prowadzone luźne rozmowy to mój syn mówi i dzięki temu wiedzą, że umie to czego one ich uczą. Problem się zaczyna jak ktoś o coś się go spyta a w przedszkolu jak są zajęcia, że dzieci odpowiadają na pytania pani. Wydaje mi się, że Bartuś jak wszyscy słychają to się wstydzi, ale pani w delikatny sposób zasugerowała aby Bartuś poszedł do psychologa może ona Go ośmieli albo wyjaśni dlaczego on nie odpowiada na pytania. Rozpisałam się i mam nadzieje, że nie będziecie złe.
              pozdrawiam, życvzę zdrówka, agnieszka
    • akve Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci... 02.06.04, 19:59
      Moja Zosia skończyła miesiąc wczoraj, w Dzień Dziecka.Impreza była jak się
      patrzy winkz pizzą i ogładaniem filmu 102 dalmatyńczyki.Zosia spała, kochane
      dziecko.
      Trudno mi w to uwierzyć,że minął miesiąc...
      Czy tez macie takie wrażenie,że przy każdym kolejnym dziecku czas biegnie
      szybciej?Pamietam jak urodził się Jędruś( najstarszy) 10 lat temu. Pierwszy
      miesiąc jego życia trwał baaardzo długo.Myślałam ,ze nigdy się nie skończy.Był
      potrorny ,lipcowy upał ,Mały ciagle płakał i "wisiał"przy piersi.Źle się czułam
      i nie umiałam się cieszyć pierworodnym.
      Zupełnie inaczej byo przy drugim spokojnym Jasiu.Dziecko spało i
      jadło.Poczułam,że to DAR.Z radości wyhaftowałam pierwsza ( i ostatnią na
      razie smileserwetkę haftem krzyżykowym.Miałam wrażenie,że mam ciągle jedno
      dziecko,bo młodszy był,a jakby go nie było smile
      A przy trzecim wydawało mi się,że ostatnim dziecku chciałam wszystko zapamietac
      i się nacieszyć.Julek był też grzeczny,ale nie miało to większego znaczenia,bo
      chciałam aby każdy moment trwał i trwał.Nawet kiedy płakał musiałam go
      nosić.Jakoś przestało mi wtedy przeszkadzać,że pewne rzeczy w domu nie są
      zrobione TERAZ,tak jak lubię...
      I teraz -Zosia nasza niespodzianka.Tylko dlaczego czas tak szybko leci(
      pędzi!),ze nie mogę się nacieszyć tym maleństwem,które już nie jest noworodkiem.
      Uśmiecha się cudownie na widok twarzy i b.urosła.Zmieniła się przez miesiąc.
      I tak sobie myślę,że czas biegnie za szybko, bo Jedruś ma już 10 lat, Jaś 7,a
      Juluś prawie 3.
      Pozdrawiam
      Ewa
      Ale mnie naszły refleksje smileTo chyba pogoda a może sie starzeję i zaczynam
      wspominać wink))

      Jolu, przesyłam fluidy zdrowia z Krakowa do Wrocławia.Trzymajcie się.
      • kasiaba1 Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 02.06.04, 21:21
        Wiesz a ja miałam coś takiego: przy pierwszym- kiedy w końcu będzie siadać,
        chodzić, pierwszy ząbek? Przy drugim- nasmakować się nie mogłam każdego dnia,
        co już siedzi? tak szybko? no nie, nie mógłby jeszcze trochę poczekać i być
        kochanym, maleńkim dzidziusiem mamusismile??
        One tak szybko rosną!! Kiedy skarżyłam się mężowi spojrzał na mnie zdziwiony i
        zapytał "to chyba dobrze że rosną?" Ech, faceci!
        • skrzynka3 Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 02.06.04, 23:03
          Gratulacje dla Zosi! jak najstarszy zaczynal mowic to doczekac sie moglam kiedy
          bedzie mowil wszystko. A jak drugi uczac sie wierszyka na przedszkolne
          przedstawienie nagle zaczal mowic /sz/ zal mi sie zrobilo ze juz nigdy nie
          uslysze jego "a wies mamo". A moja Zosia dopiero sie urodzila przeciez a juz ma
          poltora roku wink)) Pozdrawiam Skrzynka

          Na nowych zdjeciach sa moje:
          • jol5.po Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 03.06.04, 10:46
            Chyba wychodzimy z chorobą na prostą, Agnieszka już jak świeżo narodzona,
            Michałko jeszcze jakiś niewyraźny, ale ma się chyba ku lepszemu. Odział
            starszaków wogóle niezostał zainfekowany (a wygladaja jakby bardzo chcieli, oj,
            ta szkoła). Ado16 dlaczego chciałabyś być młodsza, sądząc po niku masz 16 lat,
            więc wszystko przed Tobąwink, a tak na poważnie to witam Cię na forum. Do
            Agnieszki-aprze, można iść do tego psychologa, nie zaszkodzi, a posłuchać można
            co mówi. Ale dlaczego twierdzisz, że się rozpisałaś - tylko 6 linijek (popatrz
            na akve, cała epistoła, a moje posty?), jestem za tym, żeby pisać ile się chce,
            kto jest przeciew, nie widzę, przegłosowanowink.
            Ewo, według niektórych opracowań noworodek jest do 6 tygodnia, więc jeszcze 2
            tygodnie!!!! Ja też pamiętam ten 1. miesiąc 10 lat temy, straaaasznie długi,
            był XI, szaro, buro, ja szczęśliwa, ale taka bezradna. A teraz to jakaś
            paranoja, jakbym siedziała w pociągu bardzo, bardzo pospiesznym, jakimś
            ekspresie. Człowiek chce zatrzymać zdjęciami, kamerami, a to i tak ucieka. Ale
            mam taką refleksję, że nastolatki to tak specjalnie robią się takie oschłe
            itd., żeby łatwiej je było wypuścić z domu, bo jakby pozostały słodkie i
            kochane to byłoby trudno, no nie? A Zosi i tak gratuluję!!!!
            Pozdr Jola
            • akve Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 03.06.04, 23:24
              Oj, to się ucieszyłam ,ze mam jeszcze noworodka smileAle ona juz jest taka
              bardziej niemowleca, nie noworodkowa.
              Bardzo mi się podoba to porównanie do pospiesznego pociągu.I
              faktycznie "zatrzymujemy" czas kamera i aparatem foto...Ale on i tak pedzi
              dalej...
              Jolu, czy Twoja 11-nastolatka wchodzi JUŻ w okres dojrzewania?To tak wcześnie
              się zaczynawink
              Pozdarwiam
              Ewa
              • jol5.po Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 04.06.04, 16:17
                Czas szybko leci, ale dla mnie (może to bardzo egoistyczne) te wiele dzieci, to
                taki sposób na zatrzymanie go. Przeżyć to nasze macierzyństwo tak dogłębnie,
                męcząc się może jak cholera (jak tam Twój kręgosłup?), ale nie zamknąć tego w
                krótkich kilku latach niemowlęctwa jednego dziecka, coś mam z takiej motywacji
                (może nie zawsze planowanej, ha)wink
                Moja jedenastolatka, kiedy miała 7-8 lat to wyskoczył jej na wysokości piersi
                taki guziczek pod skórą, myślę sobie - no kurcze, piersi jeszcze nie ma, a jak
                to rak, co oni będa amputować (żartuję, ale się przestarszyłam), pokazuję
                lekarce, a ona mówi do mnie: proszę pani, to sie tak zaczyna... Ja nie
                zauważyłam, że mi dziecko dojrzewa wink)) No, ale od tamtej pory to fizycznie się
                tylko trochę posunęło, ma teraz 2 guziczki, ale wcale nie duże, kształty też
                coraz bardziej kobiece i smukleje (tak się patrzę z zazdrością, bo to ma po
                ojcu, ja byłam niższa i dojrzewałam wcześniej). Ale trafiłam na f. "Nastolatki"
                na opis 10-latków, które maja już włosy pod pachami itp.
                Psychicznie zaś to ona dojrzewa na całego, malkontent (na wszystko narzeka),
                nie popuści w kłótni ze mną, a szczególnie z bratem, koniecznie walczy o
                ostatnie słowo (kurcze, też taka byłam, ale to ciężko znieść) nawet w
                najbłachszej dyskusji, ale tez wyostrza się jej np. poczucie humoru i to jest
                fajne i tak od roku bardzo pilnuje swoich spraw (lekcje itd.), nie mylić ze
                sprzataniem po sobie i w swoim kącie wink)
                Kończę, bo chyba przekroczyłam juz limit miejsca. Pozdrawiam b. serdecznie
                P.S.wiesz Ewa, że urodziłam sie w Krakowie? (no pewnie, że nie wiesz, bo skąd,
                acha, ale mówię idę na pole, a nie na dwór, jak tubylcy wink Jola
                • akve Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 04.06.04, 22:31
                  Jolu, ty chyba czytasz w moich myślach:tak okropnie boli mnie kręgosłup, aZosię
                  bolał dziś brzuszek była niespokojna i musiałam ja nosić.Niewiele pomaga chusta-
                  kangurka ,niestety.Boli i już.Myśle z ena to pomoże tylko ruch( niedługo
                  zaczynam cwiczyć!) i "nienoszenie"dzieci i ciężarów.
                  Gdzie można znaleźć forum o nastolatkach?
                  Mój Jędrek chyba dojrzewa od urodzenia, bo pyskuje i kłóci się od kołyskiwink
                  Podrósł ,zdecydowanie mniej szaleje z bratem, ma swoje "doroślejsze"sprawy i
                  wyostrzone poczucie sprawiedliwości( np.pani w szkole NIE WYSŁUCHAŁA I NIE
                  UWIERZYŁA
                  • akve poprzednie wysłało sie samo ... 04.06.04, 22:38
                    pani w szkole NIE WYSŁUCHAŁA I NIE UWIERZYŁA,ze nie uczestniczył w awanturze
                    polegającej na obrażaniu robotnika pracujacego obok szkoły,który zygał do nich
                    przez siatkę- fajna historyjka,nie?)Ja mu uwierzyłam, jest zasadniczo
                    prawdomówny.
                    Od lipca będę mieć 10-ciolatka w domu,który pojedzie sam na kolonię...
                    Czy dobrze zrobiliśmy ,że go wysłaliśmy?Poradzić sobie poradzi, jest
                    samodzielny i towarzyski, prowadzący kolonie i ekipa sprawdzona,ale...może za
                    wcześnie?A jak mi zepsuja dziecko( żaruje oczywiście)ale obawy mam.
                    Jak myslicie?
                    Ewa
                    Acha, ja bylam sama na koloni jak miałam 7,5 roku,no ,ale to były inne czasy.
                • jol5.po Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 04.06.04, 22:34
                  Muszę się tylko krótko dopisać, bo mały pierwszy raz od urodzenia (no, a ma
                  prawie 6 miesięcy) marudził chyba przez 1,5 godziny zanim zasnął. Był chory i
                  dwa dni miał gorączkę, a dziś był pierwszy dzień po, więc może to dlatego, ale
                  ja sobie przypomniałam, jak to było ze starszymi dziećmi, jak płakały, jak
                  byłam zmęczona - a teraz tak spokojny bobasek - mój mąż mówi, że to pociecha
                  dla nas na stare lata wink))
                  • jol5.po Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 05.06.04, 13:17
                    Forum o nastolatkach jest na prywatnych, nazywa się po prostu "Nastolatki"
                    (forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20150). W tym roku moje dzieci jadą
                    całą trójka na kolonie, w tamtym też były i to na dwóch, najmłodsza jadąca
                    miała wtedy 6 lat. Miałam wątpliwości, ale poradziły sobie świetnie i
                    wiedziałam, że mają siebie nawzajem na oku. To była też taka zaufana kolania,
                    nieduża, prowadziły ja siostry zakonne. W tym roku też na nią jadą. Dzieci tam
                    będą różne i starsze i młodsze. Druga na której były w tamtym roku była złożona
                    w większej części z rówieśników i chyba była tam trochę gorsza atmosfera.
                    • jol5.po Re: Zosia skończyła miesiąc!O tym jak czas leci.. 05.06.04, 14:04
                      Już wiem, że sygnaturak z f. nastolatki nie działa, ale nie umiem jej ściągnąć
                      prawidłowo, wchodź przez fora prywatne.
    • akve Jak nauczyć zasypiać? Macie sprawdzone metody? 06.06.04, 23:16
      Hej,
      coś nie mogłam spokojnie zasiąść,aby napisac na ulubionym wątku smile
      Chyba wyśle Jedrusia na ta kolonię...Najbardziej boje się
      towarzystwa...Zobaczymy co z tego wyniknie...
      Teraz mam jeszcze inny problem( kto ich nie mawink.Chciałabym nauczyć-to chyba
      za dużo powiedziane- Zosię ZASYPIAĆ.Ona strasznie się męczy ,chce spać i nie
      może zasnąć, śpi jak mysz pod miotła i często się wybudza.
      Jakie macie sposoby na zasypianie?
      Nosicie, kołyszecie, spiewacie,może wózku, może przy piersi?Na razie u nas nic
      nie jest dostatecznie dobre, niestety.Chciałabym nie popełnić wczesniejszych
      błedów typu spanie tylko przy piersi, zasypianie tylko w wózku.
      Licze na waszą pomoc.
      Ewa
      Jolu, a propos tego,ze urodziłaś się w Krakowie- jestes więc Krakowianka!A ja
      mam super rodzinkę we Wrocławiu smile
      Acha, ciekawe czy ktoś jeszcze zechce z nami na tym watku porozmawiać?
    • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 07.06.04, 08:37
      Witam mamy i tatusiów!! Moje pociechy to Hubert 1.07.1990 Maciej 25.05.1992
      i najmlodszy skarb 02.04.2004r to Marcinek. Mam 38 lat i mam na imie Ewa mój
      maz ma 43 latka.Troche sie obawialam tej trzeciej ciazy ze wzgledow wiekowych
      ale niewyobrazam sobie zycia bez malenstwa i moich starszych chlopcow.Musze sie
      pochwalic: nigdy niespodziewalam sie ze tak moi starsi ckhlopcy tak wspaniale
      zareaguja na mlodszego braciszka.Mam z ich strony ogromna pomoc w pracach
      domowych i przy dziecku.Moj maz niestety pracuje od rana do poznego wieczora i
      nie jest mi pomocny bo zarabia na utrzymanie gromadki.Uczylam chlopcow jak
      karmic jak przewijac ,ubierac ,rozbierac i teraz moge spokojnie czasami usiasc
      i odpoczac poczytac czy zajac sie domem,a Hubert i Maciej zajma sie
      braciszkiem.Fajnie miec takich trzech muszkieterow.Najwazniejsze ze sa zdrowi i
      niue maja problemow w szkole (starsi) a przed maluszkiem jest jeszcze
      wszystko.Sa kochani i mali i duzi.Starszy Hubert wychowywal sie bez
      problemow,Maciej z nim bylo gorzej bo chorowal> Przeszedl operacje na jelita w
      wieku 1 rok 8 mies. nastepnie w jednym dniu zachorowal na rozyczke i swinke i
      skonczylo sie to zapaleniem opon mozgowych i szpitalem ,gdzie nabawil sie
      zapalenia pluc.No i ostatnia to usuniecie migdalka trzeciego i podciecie
      bocznych.Skonczylo sie to krwotokiem i transfuzja krwi.I po drodze byly inne
      choroby ale zawsze mialam dusze na ramieniu zeby nie bylo powiklan.Ale teraz
      odpukac jest chlop jak dab i zdrowy.Starszy syn jest juz w gimnazjum i juz
      staje sie facetem pomalu to juz 14 lat.Najmlodszy urodzil sie z waga 5.200
      przez cc 61 dlugi i caly tlusciutki.teraz ma 2 miesiace i wazy 7 kg.Jest slodki
      i kochany caly czas usmiechniety jak najedzony.Bo jak glodny to wtedy pare
      decybeli daje w otoczenie.A teraz ten najstarszy ma 43 lata i tez jest czasami
      jak dziecko DUZE ale co tu tyle mowic wszyscy KOCHANI.Pozdrawiam i
      niezanudzam .Moglabym tak pisac i pisac. ewa z Wielkopolski
    • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 07.06.04, 08:56
      Witajcie dziewczyny, mamusie wielu dzieciaków, ja mam trójeczke: Ala98, Zuzia
      2000, Macius 2003 (my71). I tak jak pisłayscie na poczatku- najwiecej problemów
      ze środkiem wink Konkretnie: zrobiła się z Zuzi potworna beksa, nie radzimy sobie
      z Nią, wszystko musi robic z płaczem, nie umiem jej pomóc - wydaje się ze
      potrzebuje ciepełka, czesto przychodzi i sie tuli, nikt Jej nie odtrąca, trzeba
      bardzo pilnować Maciusia bo jedna raczka Małego głaszcze, druga szczypie....
      Nie mamy sił, tymbardziej że prosby moge sobie wsadzic........... a jak reaguje
      stanowczo jest bek jakby obdzierano ze skóry. Do tego zero
      współodpowiedzialności, żal mi Ali bo sprząta po Zuzce a ta zamiast pomóc
      perfidnie potrafi przeszkadzac i znowu awantura ehhh
      Co z tym moim Zuzkiem się porobiło????

      Co do hodowli zwierzatek- moje dziewczynki kiedy zauważyły pajaczka w łazience,
      w kacie nad podłoga- trzeba było bardzo uwazać przy sprzataniu smile Pajaczek
      sie "wyprowadził" dopiero jak dziewczynki na wakacje wyjechały- nota bene :nie
      cierpie pajaków..
      • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 07.06.04, 10:00
        Witajcie
        Ja mam Bartusia 1998 i Ewelinke 2000 trzeciego dzidziusia urodzę X-XI.
        Maja Ewelinka też jest okropną beksą, nie mówi tylko od razu płacze. Bardzo często się przytula i na razie cieszy się, że bedzie miała małą siotrę.
        pozdrawiam, Agnieszka
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 07.06.04, 23:49
          Witajcie nowe dziewczyny, Ewa (z Wielkopolski), jak opisałaś te choroby
          środkowego synka, to brrr - dobrze, że z tego już wyszliście, ten mały to taki
          maluszek jeszcze, ale wagę to naprawdę ma imponującą (ja zaliczyłam tylko 4100,
          i szczerze mówiąc to był najłatwiejszy poród), masz faktycznie przeróżne
          problemy bo i nastolatek, taki na całego i maluszek, a tu jeszcze środkowy.
          Barba z tym płaczem to może być taki przejściowy wiek, ale też i opóźniona
          reakcja na malucha (widziałam zdjęcia, świetne dzieci - tylko ta ospa to dała
          popalić), jest w środku więc walczy o swoje, moja 3 (Małgosia) nie tyle
          płakała, jak się następne urodziła, ile kompletny brak dyscypliny, histerie
          itp. (miała 4 lata), przeszło z czasem, teraz się trochę ustabilizowało, ale
          taka emocjonalna pozostała.
          Witaj aprze po raz 2-gi.
          Ewa cieżki czas dla Ciebie z tym usypianiem. Miałam tak z pierwszą Olą,
          zasypiała tylko przy cycu, potem odradzu wybudzenie w momencie kładzenia do
          łóżka. Do tego sen płytki. Może spróbuj smoczek (pij tez herbatki uspokajające
          dla niemowląt i karmiących, takie granulowane, czasami u mnie pomagały). Mój
          Mały dał nam popalić 2 dni, wczoraj u znajomych poinformowanych, że takie
          spokojne dziecko, cały czas na rękach. Wychodził i jeszcze wychodzi z choroby -
          a dziesiaj SPAŁ OD 10 DO 18, POTEM OD 18 DO 20, I OD 21 ZNÓW. Poprostu
          niesamowite. Przesłałabym Ci trochę jego spokoju. Ale na pocieszenie, Ola
          wyrosła na bardzo zorganizowaną, spokojną i rozważną dziewczynę (w
          przeciwieństwie do zwariowanej Małgosi, która spała lepiej od niej) Duuuuużo
          wytrwałości, cierpliwości Ci życzę
          Pozdrawiam wszystkich Jola
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 09:05
            Dop Barby: moje dzieci też hodowały pająka, mieszkał sobie nad łóżkiem Janka
            nazywał się Pele (!), też nie mogłam go ruszyć wink.
            • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 18:55
              Witajcie
              Dziś Ewelinka miała bilans 4 latka 102,5 cm. i 17 kg.
              Bartuś miał być szczepiony a okazało się, że dostał ospe. Pierwsze krostki pojawiły mu się około 9 jest 19 i jest bardzo mało sypany. Mam nadzieje, że lekko będzie chorował.
              pozdrawiam i życzę zdrowia
              agnieszka
              • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 19:47
                Uffff ale dzisiaj ladny dzionek. Moje malenstwo (Marcinek 2 mies) od samego
                rana na powietrzu.Teraz pora na kapiel i luli.Mam nadzieje ze jak zasnie ok 22
                to znow bedzie spal do 6 rano,chyba ze brzusio zawola jesc.I tak jest kochany
                bo nie placze tylko bawi sie swoimi zabaweczkami czyli raczkami.Moze je ogladac
                i trzymac w buzce godzinke nawet a przy tym radosnie gaworzy.Jest caly
                kochany.No i czas na moja starszyzne Hubert 14 lat i maciej 12 .Ci to dopiero
                dzisiaj maja labe .Juz prawie koniec roku szkolnego i juz zyja wakacjami.ja tez
                sie ciesze ze juz wakacje beda w domku.No nie do konca w domku bo wyjezdzaja na
                kolonie do Lewina Klodzkiego a potem babcia ich gdzies zabiera.A ja zmaluszkiem
                narazie w domku,moze gdzies pojedziemy ale na krótko.Konczymy budowe domu i w
                wakacje chcemy sie przeprowadzic.Wreszcie na swoim.Zapraszam na parapetówke do
                Kalisza.No apropo zwierztek to juz mialam prawie wszystkie w domku.Teraz mam
                psa i zolwia.A byly i pajaki i mrowki i pasikoniki cale male i duze ZOO.fajnie
                jak dzieci lubia zwierzeta owady i inne.Ale mimo wszytsko pajaki
                nnnniiiiiieeeeeee.Nie lubie.Pozdrawiam mamuski i juz niedlugo weekend
                przedluzony.Milego odpoczynku.pa pa
                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 22:52
                  Ewa, właśnie sobie uswiadomiłam, że w ostatnim poście napisałam o Twoim
                  Maćku "synek", a to przecież już taki dorosły facet, starszy od mojej Oli (93).
                  Ciekawa jestem czy Twoje starszaki się kłócą, bo tylko 2 lata różnicy, po cichu
                  łudzę się, że trochę mniej jak moje - pociesz, że z tego się wyrasta. I fajnie,
                  że udało Ci się tak ich "zagonić" do opieki nad młodszym, moje się tak nie
                  udzielają, to znaczy nie w przewijaniu itd.(zresztą nawet nie proszę, bo mały
                  by chyba nie przeżyłwink
                  Twój Mały też spokojny - mój jak Twój, spokój, sen, spokój itd. (Pierwsze 3
                  miesiące przespał), jak są takie spokojne, to jak jakieś błogosławieństwo,
                  fajnie tak jeszcze raz wrócić do pieluszek. Może uda nam się przekazać trochę
                  spokoju małej Zosi z Krakowa. Lewin Kł. jest bardzo ładny, to niedaleko Wrocł.,
                  a z Kalisza miałam dobrą koleżankę na studiach (straszna patriotka Waszego
                  miasta była). Z odwiedzinami poczekamy, bo moja 5, stratowałaby nowy domek i by
                  było, jak go trochę podepczecie to wpadeniemy (z nienackawink. Zazdroszczę Wam
                  budowy, ale nie zazdroszczę przeprowadzki - miałam kilka lat wstecz, brrr.
                  Miłego weekendu smile)))
                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 23:18
                    Agnieszka, moja 3 latka tak 7 cm niższa od Twojej, to wychodzi, że
                    tak "gabarytami" podobne są. Ale zdaje się, że w przedłużony weekend to
                    bedziesz miała w domu szpital, bo pewnie Ewelinka też zachoruje. Moje ospę
                    przechodziły wszystkie razem, to znaczy po kolei (cała trójka, jedno zdrowiało
                    następne zaczynało), ale nie była to jakaś uciążliwa choroba, tylko trochę je
                    swędziały chrostki. Na zdjęciach u Barby też chory dzidziuś na ospę. A jak
                    Bartuś w przedszkolu ? A jak Ty się czujesz, jak znosisz ciążę? Moja Ola (93) z
                    XI, a Agnieszka (01) z X, więc też chodziłam w takich miesiącach jak Ty i chyba
                    nie najgorzej - upały nie były pod koniec, tylko w środku, ale ja ogólnie
                    dobrze znoszę ciąże (liczne zresztąwink)
                    Ewa (z Kr.), wiem, że to wstrętne ale ja znowu mogę pochwalić się super śpiącym
                    dzieckim. Dzisiaj chyba znowu z 8 godzin zaliczył (odsypia po chorobie). I tak
                    się chwalę, a Zosia znowu pewnie daje popalić - ale napewno masz bardzo
                    grzeczne dziś starszaki wink. Agnieszka tak wisiała za to dzisiaj na mnie, a
                    strasze zrobiły taki bałagan i tak się kłóciły, że całe spanie małego na
                    darmo wink W Kr. mieszkałam tylko 2 lata, a potem rodzice spakowali manatki i do
                    Wr. (więc nie za bardzo ze mnie krakowianka, ale Kr. bardzo lubię - na Dietla
                    mieszka mój kuzyn)
                    Jola
                    • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 23:40
                      Jolu, przecież Ty tez masz dziecko z 2001 i to z października.Mój Julek jest z
                      22.09.Ile waża Wasze prawie trzylatki?Jestem zmartwiona ,bo Juluś jest
                      b.drodny, niski i chudy:waży 11,5 kg a wzrost...nawet nie wiem
                      dokładnie .Wszystkie dzieci są od niego wieksze sad
                      No, właśnie jak tam brzuszek i maluszek Agnieszki? Ja tez miło wspominam ciąze
                      z rozwiązaniem wrześniowym.
                      • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 09.06.04, 14:36
                        Witam !! Dzis pochmurno i duszno OKROPNIE.Pytalas Jolu czy moi chlopcy 14 i 12
                        lat sie kloca??? Musze Ci powiedziec ze juz chyba wyrosli z tego.Byl czas
                        jeszcze przed mija ciaza ze bylo czasem ostro ale ja nigdy nie wkraczalam
                        miedzy nich.Patrzylam z boku i czuwalam .Ale jakos sami sie godzili.Potem jak
                        tylko dowiedzieli sie o ciazy i o nowym potomku to sa aniolami.Zadnego problemu
                        ani w szkole ani w domu.No jedynie co to komputer jest jak narkotyk dla
                        starszego.Ale tlumaczy mi ze w przyszlosci chce byc informatykiem i musi sie
                        szkolic.A to szkolenie to jest w grach miedzy innymi.Hahah.Maciej za to jest
                        takim malym mechanikiem domowym.Cos przykrecic cos zreperowac a uwielbia
                        prasowac.Maja swoje swiaty ale ciesze sie ze mam z nimi dobry kontakt i ida do
                        mnie ze wszystkim.Pogadaja,nawet poplacza sie ale najwazniejsze to umiec
                        sluchac dzieci i nazywac wszystko po imieniu tak jak uczucia odczucia zlosc.I
                        oby tak dalej sie trzymali i zebym miala z nimi taki kontakt. Apropo
                        przeprowadzki to ja juz dwie przezylam Po slubie w prezencie otzrymalismy
                        mieszkanie w bloku M 4 i smigalismy na swoje .Teraz do mamy po sprzedaniu
                        mieszkania ,no i nastepna czeka nas do swojego wymarzonego domu.I to chyba
                        bedzie ostatnia. Moj maz powiedzial ze wszystko zrobil ma synow ma dom ale o
                        jednym zapomnial o dzrwie.Teraz musi posadzic trzy drzewa.Fajnie ze juz dlugi
                        weekend.Wybieramy sie nad jeziorko do naszego letniskowego domku.Oby pogoda
                        dopisala. Jesli chodzi o ta parapetowke to ja powaznie zapraszam Jolu.Ja
                        niestety w twoim miescie bylam tylko raz ale za to tam narodzila sie milosc
                        miedzy mna i mezem.Jestesmy ze soba do dzisiaj. Pozdrawiam mamy i dzieciaki
                        male i duze,no tatusiow tez .Pa pa
                  • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 08.06.04, 23:29
                    Cześć dziewczyny,
                    widzę(hehe, z tym widzeniem wink,ze nie tylko ja przy kompu.
                    Dziś był u nas sajgon przed burzą:Zosie bolał brzuch(ale ranoi spała,uf),Jasiu
                    miał kłopoty z zadaniem z matematyki a Julek brykał,że trudno opisać9 raz go
                    złapałam z pogrzebaczem w ręce szarzującego na Jaśka!-nieły widok).Najstarszego
                    i męża nie było w domu.U tu najazd dziadków9-moich rodziców- niezły dali popis!
                    Świetny obrazek wielodzietnej rodziny! A mamy razem jechać w góry na długi
                    weekend.Dziadki chyba już drżą wink))
                    W końcu lunęło i to chyba z powodu nadciągajacej burzy te wariacje.
                    Ze spaniem zosi trochę lepiej.I chyba musż esię uzbroic w cierpliwość,a ja
                    chciałabym żeby była już"wyregulowana".Musze czasem w domu coś zrobić,a nie
                    tylko ją nosić i usypiać( oj, boli kręgosłup,boolii).Chyba musze popróbować
                    usypiania w łożeczku,może przy muzyce...
                    Pozrawiam
                    Ewa
                    A propos zwierzątek:moi chłopcy tresowali biedronki,żeby wchodziły na
                    patyk.Każdy miał swoja drużyne, zawodnicy mieli imona9 np. Grubcio, Maniusia
                    czy Postrach Pustyni) i numery startowe.Nie mieli tylko koszulek z logo
                    sponsora wink
                    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 09.06.04, 14:23
                      U nas dzisiaj piękana pogoda, ale chyba będzie burza. Dzieci mają "dzień
                      dziecka" i nie poszły do szkoły (bo zasmarkane, ale nie tak tragicznie - co
                      prawda 2 starszych, ale po sprawiedliwości nie poszła trójka). Sprzatają co
                      wczoraj rozniosły, na razie mają małe sukcesy (inaczej nie zgrają na komp. - no
                      i dlatego mogę popisaćwink. Fajnie Ewa (z Wlkop.), że bedziecie mieli domek, bo
                      to fajne jak jest duża rodzina, my mieszkamy od kilku lat w domku, ale tylko na
                      górze - mam 2 duże tarasy, moge tam wywalić dzieci, ale z ogrodu nie
                      korzystamy. Do tego mieszkamy z tesciami (oni na dole) i to wogóle był na
                      poczatku cyrk na kółkach, teraz jest trochę lepiej, ale konflikt niestety trwa
                      (to długi temat, na inny dłuuuugi post).
                      Ewa (z Kr) nie wiem ile Agn. waży, bo nie chce wejść na wagę, spróbuję
                      potem wink, moja jest z 19.X, to miesiąc młodsza - jak mały spokojny to ona
                      niestey bardzo na mnie wisi, a jak Twój trzylatek? Mój Janek też strasznie
                      bojowy, ciągle walczy, ale też i taki taktyczny jest, bo układa te swoje
                      żołnierzyki i układa. Na żywo to ma taki mały arsenał - szabla, nóż i czasami
                      przemieszcza się po domu z jednoosbowym odziałem tzn. z Małgosią, a od niedawna
                      też z Agnieszką wink
                      • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 09.06.04, 18:12
                        Hej !!!
                        Agnieszko trzymaj sie i nie dajcie sie ospie, mysmy walczyli na przełomie
                        kwietnia i maja, cała trójka pokolei, na szczęście to juz za nami , jeszcze
                        tylko pojedyńcze plamki na ciele.....
                        U nas tez chorowanko, dziewczynki mają katarki, Olo chory bardzo, ma
                        antybiotyk, Tylko my z Maciusiem się trzymamy dzielnie. Maciek ma wielke
                        opóźnienia w szczepieniu, ostatnio szczepiony 20 listopada, zawsze coś i na
                        koniec ospa się przyplatała buuu, teraz czekam do wakacji i nadrobimy wszelkie
                        zaległości.
                        Zazdroszcze Wam tych domków ............. my mieszkamy w "norce" tak nazywamy
                        nasze mieszkanko, niedośc ze centrum Wawy i dookoła betony, to jeszcze parter
                        kamienicy, oczywiście w podwórku. Nie mamy w ogóle słońca, mam problem z
                        wysuszeniem rzeczy dzieci, prania przeciez multum, ale cieszymy się że w ogóle
                        mamy gdzie sie podziac.
                        Zuziak jak zwykle łobuzuje, jest niezwykle drobniutka, ma trzy i poł 98/ 13-14
                        kg, Ala za to 90 centyl ze wszystkim i Macius równiez z tych wiekszych smile)))
                        Agnieszko moja Alcia jest z 27 kwietnia 98 smile))))))))Ewo ( mammo Zosi) Myśmu
                        pozyczyli dla Maciusia koszyk wiklinowy i był cały czas przy mnie, zasypiał
                        bardzo opatulony, mimo ze było ciepło (urodził sie w sierpniu) nie chciał
                        zasnać bez rozka czy kocyka. Miałam fuksa bo macius zaczął przesypiac noce
                        mając m-c i 4 dni smile Teraz jest róznie, budzi sie ze 2-3 razy na cycusia, jak
                        zabki nie dokuczaja to ładnie śpi

                        Pozdrawiam Was wszystkie gorąco, dzieciaczki i "brzuszek" Agnieszki
                        • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 10.06.04, 01:27
                          ja też skorzystam z zaproszenia
                          jesteśmy z Gdańska
                          w składzie od najstarszego Jacek(63) Ola(71) Emanuel(91) Jaśmina(93) Mati (97)
                          Mieszko(2000)
                          Średniakiem jest Mati, wciąż na ścieżce wojennej ze starszym bratem
                          Buforem jest jedyna kobitka w dziecięco- nastoletniej gromadce
                          Nasiąka chłopakami ale w sensie pozytywnym- ma łatwość w kontaktach z kolegami
                          Jest przy tym dziewczęca, lubi używać szminki i kredek do oczu, oczywiście
                          tylko w domu, czyta mnóstwo, już chyba cały dział młodzieżowy z biblioteki
                          pochłonęła, pisze wiersze i robi ciasta
                          Więź między najstarsza dwójką jest niemal tak silna jak między bliźniakami
                          Wakacja spędzają zazwyczaj razem, jeśli nie to tęsknią mocno
                          Najmłodszy był dotychczas maskotką dla starszych, rywalem dla Matiego, powoli
                          zmienił pozycję na kompana do zabaw dla średniaka
                          A propos chorób zakaźnych to ospę przerabialiśmy 3 lata temu, po kolei po 2
                          tygodnie ale było to na przełomie zimy i wiosny, szkolniaki na tym skorzystały,
                          miały wolne
                          Rok temu o tej porze zaczeliśmy świnkę, która w przypadku Kuby (Em@nuela)
                          skończyła się na zapaleniu jąder w szpitalu zakaźnym
                          Mieszko nie przeszedł świnki bo był szczepiony
                          Pozdrawiam Was wszystkie , ovby ospa nie przedłużyła się na wakacje
                          Ja nie mam długiego weekendu, w piątek śmigam do pracy
                          Ale jutro na Półwysep do Chałup lub Kuźnicy
                          Ola
    • akve Re: WIELE DZIECI I INNI-przed wyjadzem 10.06.04, 17:41
      ale cyrk,jedziemy na dlugi weekend z nasza czwoka,trwa pakowanie...
      a ja z zosia na kolanach mowie wam pa do niedzieli.
      pisane lewa reka,przepraszam...
      • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 10.06.04, 21:57
        No i mija pierwszy dzien dlugiego weekendu.Mielismy wyjechac nad jezioro ale
        nic z tego.Moze i dobrze bo pogoda ma byc w kratke.Dzisiaj tez
        slonce ,burza ,deszcz i potwornie duszno.Ta zmiane pogody dalo sie odczuc po
        zachowaniu dzieci.Starsi synowie nie mogli sobie dzisiaj znalezc miejsca a przy
        okazji mieli humorki.Jedynie maluszek byl spokojny jadl i spal ,jadl i
        spal.teraz tez juz spi i mysle ze spokojnie bedzie spal do rana.Jest kochany bo
        zasypia sam w lozeczku przy grajacej pozytywce.Ja tez sie zle czuje .Jestem po
        CC i cos mnie pobolewa brzuszek i blizna po cieciu.Pytalam lekara czy moge juz
        czyms smarowac zeby blizna byla mniej widoczna ale niestety jeszcze nie moge.To
        juz dwa miesiace a jeszcze odczuwam efekty ciecia.Moze ktoras z was uzywala
        masci albo cos innego??No i ten wystajacy brzuszek.Duzo nieprzytylam w ciazy
        (14 kg) ale brzuszek byl bbbaaaaaaardzo duzy.W pasie miala 140 cm przed
        porodem.No i teraz kiedy i czy sie wciagnie jak przed porodem ta skora. Musze
        znalezc czas na basen i rowerek.Napewno [pomoze w ksztaltowaniu
        figury.Pozdrawiem Was i zycze milej nocki i kolorowych snow dla dzieci .
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 11.06.04, 00:00
          Jak we Wrocławiu dzisiaj było duszno. Moje damy zasuwały przy sypaniu kwiatków,
          a żar lał się z nieba. Na szczęście parafia b. kameranlna, księży stan osobowy
          2, więc i procesja właśnie na taką miaręwink
          Witaj Ola! Jakie Twoje dzieci maja piękne imiona. Troche mnie przestraszyło to
          co pisałaś o śwince, bo ja na świnkę to szczepiłam tak w kratke dzieci i
          wychodzi mi, że chyba Janka(95) to nie. Twoja dziewczyna to takie 100%
          kobiecości, moje też jak dorwały lakier do paznokci w zeszłe wakacje (na
          szczęście) to 2 tygodnie nic innego nie robiły, ale generalnie są b. różne pod
          tym względem. Ola(93) też czytająca, ale wyważona, zorganizowana, zamknieta a
          Małgosia(97) to własnie 100% kobiecości - najchętniej pępek na wierzchu tylko
          spódniczki, ma narzeczonego w przedszkolu (Ola by sie nigdy nie zhańbiła - nie
          cierpi facetów).
          A wogóle to zazdroszczę Wam tych Chałup wink
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 11.06.04, 00:25
            Ewa (Wlk), ale podoba mi się co napisałaś o starszych synach (wcześniejszy
            post - teraz dopiero przeczytałam). Jak się dogadujecie z chłopakami, u mnie
            teraz jest natężenie konfliktów, poprostu wszyscy się piorą - Ola(93) z Jasiem
            (95), Jaś z Małgosią(97), Małgosią traktuje Agn.(01) jak równolatkę i tez sobie
            wyrywają rzeczy, a mały w tym cyrku potrafi zasnąć i to jest niesamowite wink
            Może to, że chłopaki sie dogadali to dla mnie dobra wróżba - choć to,że różne
            płcie to wydaje mi się nasila u mnie konflikt (Ola naprawde nie cierpi
            chłopaków i tak prowokuje, że prosta, żołnierska natura musi przywalić) - Ola
            (Gd) Ty też tak masz, jak u Ciebie?
            Ja rodziłam naturalnie, ale do formy też jakoś nie mogę dojśćsad (dodatkowe kg.
            i wystający brzuch), a po poprzednim dziecku w czasie karmienia tak ładnie
            spadałam na wadze (może ten taki spokojny i rzadziej je, nie wiem).
            Ewa to weteranka przeprowadzek jesteś, podziwiamwink Powiedz mężowi, że wystarczy
            zasadzić tylko 1 drzewo (dom, syn, drzewo), synów może być 3wink My z wybraniem
            się dalej to ciężko teraz, bo nie mamy autka. Ale zaliczyliśmy w zeszłym roku
            wyjazd pociągiem, cyrki były niesamowite - opiszę Wam kiedyś, ale jak któraś
            będzie we Wrocku, stukajcie do nas (Ewa, Wy musicie przypomniec sobie
            młodzieńcze czasy tutaj, konieczniesmile)

            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 11.06.04, 00:45
              Barba, norka, bo norka, ale zawsze to centrum Wawywink. My może i 4 pokoje mamy,
              ale się i tak nie mieścimy. Nasza ilość rzeczy przekracza moją wytrzymałość.
              Dzieci są skoszarowanje w jednym dużym pokoju, mąż ze swoimi papierami,
              książkami, stosami gazet (pisze kroniki miejskie m.in.) i moimi papierami w
              drugim małym, pokój duży dla gości, ale też z łóżeczkiem maluszka (i tu ta
              banda też przywleka bałagan) i kanciapa z szafami - oczywiście rzeczy też nie
              ma gdzie suszyć (w zimie, w lecie na tarasie), ale widok z okna ładny - jabłoń
              stoi i grusza wink
              Może Wy chorujecie na to co my - też gorączka, kaszel i potem taki męczący
              katar (kolejność może być różna), maluchy już wychorowały, teraz zaczynają
              starszaki. Przez to tez opóźniliśmy szczepienie.
              A mój mały SKOŃCZYŁ 6 MIESIĘCY. Poprostu niesamowite, jak ten czas leci.
              Agnieszko trzymaj się w te upały !!!
              Ewa (Kr) trzymaj się w cyrku!!!!
              Jola
              • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 11.06.04, 09:29
                Czesc kobietki!!Gdy dzieci choruja Jolu to jest szpital w domu.Ja bardzo
                nerwowo podchodze do tego jak dzieci choruja,moze dlatego ze juz tyle
                przeszlam z Maciejem. U nas naszczescie brak choroby.Hubert byl chory jak bylam
                w szpitalu (porod) ale mam tak fantastycznego lekarza rodzinnego ze wyciagnal
                go z choroby bardzo szybko.Obstawil lekami macieja i jak przyszlam do domu to
                bylo juz ok.Ale katarki ,kaszelki ,goraczke trzeba przezyc. Prosze mi
                niezazdroscic zgody miedzy synami bo to wszystko moze sie odmienic
                (hahahha) .Na szczescie naprawde jest ok.Np ja teraz sobie pisze a oni karmia
                maluszka i zabawiaja go.I tak godzinke moge sobie przeznaczyc dla siebie.
                Dobrze ze dzisiaj nie ma szkoly i sa w domu.Ale popoludniuy ida na basen i inne
                zajecia.I mama bedzie sama.Postaram sie przeslac zdjecia calej gromadki .
                Pozdrawiam i jeszcze sie odezwe.Milego dnia .
                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 11.06.04, 22:57
                  Ciekawa jestem jak wyglądacie?? My niestety nie mamy jeszcze aparatu cyfr., al;e będe urabiać męża i może, może... Chyba u nas skończyła się choroba maluchów całkowicie, a starszaki przechodzą ją jakoś tak bardzo lekko, napewno energii im nie brakuje. Cały dzień padało i dzieci tak nosiło w domu, że jak będzie jeszcze jutro padało to chyba zwariuję. Jeszcze do tego przyszedł kuzyn, taki młody i zacząła nam naprawiać (ulepszać) całkowicie sprawny komp. no i komp. oczywiście padł sad. Jak sobie pomyślałam, że nic sobie nie poczytam i nie zobaczę, kto napisał, to zrobiło mi się smutno (a właściwie byłam wściekła, zaczęło mnie nosić, wtedy mąż się zdenerwował, że ja się denerwuję, na co ja się zdenerwowałam na dzieci, że one się denerwują na siebie sad(, a tu leje, wyjść nie można i rozładować sytuacji też, ale jakoś zaskoczyło, komp. się naprawił, mąż się rozjaśnił, dzieci uśmiechnęły, uff - jaki ten swiat skomplikowany)
                  Ja czasami też mam chwile, że dzieci mi się sobą zajmują nawzajem, łapię się, że np. siedzę sobie i wydaję tylko polecenia: Olu pomóż zrobić siusiu Agn, Małgosiu znajdź prosze butelkę itd. no i często się tak da, ale równie często opór materii jest za duży, to jeszcze nie to co samodzielne nastolatkilwink) No i często się razem bawią, ale w tych zabawach to przeplata sie wszystko i walki, i płacz, ale też i baaardzo długie fajne chwile smile)
                  Pozdr Jola
                  • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI- 12.06.04, 00:13
                    znalazłam chwilkę aby poczytać Was
                    wyjazd jutro a w zasadzie dziś rano do Kuźnicy za Chałupami, życzcie mi pogody
                    nasze medsko-damskie układy na poziomie dzieci są bardzo sympatyczne, Jaśmina
                    cieszy sie ze ma braci, choć taka 2-3 letnia siostrzyczka by się przydała...
                    tylko, żeby nie rosła
                    Mówie jej to może tak jak w Chinach czy Japoni kotki zamyka się w słoiczku i
                    nie mogą urosnąć, przeraziła się, co też wygaduję za bzdury
                    U nas największy konflikt Kuba-Mati 13 kontra 7
                    czyli 6 lat różnicy, ale myślę ze głównie za sprawą niezgodności chrakterów i
                    nadawania na zupełnie innych falach
                    Postaram się przesłać jakieś fotki małych i dużych
                    Planujemy wakacje , dzisiaj szykałam w anonsach domku na Kaszubach
                    może w Borach Tucholskich , tam też ładnie i leśno-jeziornie a to lubimy
                    Marzy mi się wyprawa w Bieszczady, ale to może za rok jak już autko kupimy
                    Narazie muszę prawko zdać ...
                    Pozdro dla Joli z Wrocławia
                    Może nasze dziewczyny się kiedyś spotkają i pomalują nawzajem
                    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 12.06.04, 14:52
                      Dziewczyny, podliczyłam dzieci na naszym forum i wyszło mi, że jest przewaga chłopców - uwaga, wszystkie mamy dzisiaj zaczynaja się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej!!! Janek tylko tym żyje, od rana prowadzi symulacje wyników, wymienił mi wszystkich piłkarzy grających i nie (ale kto to sprawdzi), których zna - no i pyta się mnie który najlepszy, a skąd ja moge wiedzieć (chyba Beckham jest najprzystojniejszy??) Dziewczyny starsze udały się imprezować - urodziny klasowe i przedszkolne - no i tylko 3 dzieci w domu, ale cisza.
                      My siedzimy w ten piękny (dziś już nie pada)weekend w domu (czasami mimo braku samochodu, gdzieś się ruszamy), bo mąż skrobie jakiś artykuł i odbędzie z nim podróż aż (uwaga Barba) do Wawy smile w poniedziałek. Zostanę sama aż do środy, potem wyjeżdża w piątek do niedzieli - a w sobotę oczywiście 2 wyjazdowe imprezy: na zakończenie przedszkola u Małg. i szkoły u Janka, ciekawe, że te imprezy tak się zawsze zbiegają wink
                      Mam nadzieję, że w Chałupach tak ładnie, jak tu dziś we Wrocławiu smile)
                      Ewa (Wlk) - gdzie byliście we Wrocł.(może naprawdę będzie kiedyś okazja, że przyjedziecie i przypomnicie sobie stare czasy - w tym mieście dużo się ostatnio zmienia, chyba na korzyść)
                      Pozdrowienia dla wszystkich Jola
                      • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 12.06.04, 19:12
                        Oj! Jak dobrze jest usiasc i pogadac z wami . Jolu ja tez na pilce noznej znam
                        sie tak jak moj maz na szydelkowaniu.Hahah. No ale jesli chodzi o
                        przystojniakow to owszem potrafie wymienic.Moje dzieci tez siedza przed
                        telewizorem i sledza rozgrywki i wtedy slychac tylko okrzyki (jest
                        ggggggoooolllllll,hurrraaaa,dawaj naprzod itd) jest wtedy gwarno i bardzo
                        fajnie.Jeszcze jak przyjda koledzy do nich na mecz to musze robic im danie
                        glowne czyli nalesnikiz serem i owocami do tego litry picia i mecz na
                        calego.WROCLAW piekne miejsce,napewno przyjedziemy we 9 wrzesnia z okazji 15
                        rocznicy slubu.Odnowimy i odswiezymy milosc ktora sie tam zaczela.Pamietam to
                        byla ulica DUBOIS kolo kwiaciarni stanal i mi sie oswiadczyl.A ja owieczka
                        rozplakalam sie i nie moglam slowa wydobyc.Piekne czasy.Czasami jadac w
                        kierunku Zielenca przejezdzamy przez Wroclaw i kazde z nas wzdycha.Napewno
                        zmienil sie wroclaw od tamtego czasu i chetnie go zwiedze.Ale Wy tez musicie
                        przyjechac do najstarszego miasta w Polsce Kalisza. Odpoczywajcie i
                        rozkoszujcie sie jeszcze wekendem .Pozdrawiam i zycze sloneczka.
                        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 13.06.04, 10:15
                          Ewa, to jesteśmy umówione!! Wiesz, że na Duboisa powyburzali niektóre domy, trochę się akurat tam pozmieniało, chyba bedziecie zdziwieni, ale na plus (chociaż jak się Wam zaczęła tam miłość to nie wiem, takie wspomnienia są najfajniejsze). Ja mam w tym roku 13 lat stażu małż.smile
                          Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć w kwestii piłki nożnej. Jaś oglądnął wczoraj 1,5 mecza i przeżywa podbramkowe sytuacje, pokazywał mi np. szkic acji przeprowadzanych wczoraj przez Rosjan. Wogóle jest fanem Hiszpani i liczy na puchar dla nich.
                          Ewa, a Ty oprócz blizny, to wyszłaś już po porodzie (samopoczucie)- ja tym razem miałm przez około 6 tygodni taką małą depresję poporodową (może nie depresję, ale jakąś melancholię, ciągle płakałam), a we wcześniejszych porodach byłam bardzo zmęczona przez ok.; 2 miesiące (teraz już nie, bo mały jest taki super spokojny smile)))
                          Przesyłam piękne słońce z Wrocławia
                          Jola
                          • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 13.06.04, 12:16
                            Czesc kobietki i Jolu (tez kobieto).Napewno dojdzie do spotkania we Wroclawiu
                            ja juz sie o to postaram.No zmiany sa na pewno tak jak i wszedzie.A jesli
                            chodzi o wspomnienia to napewno te ..no weisz o co chodzi?? No przezylam
                            wczorajszy mecz ale co i jak sie dzialo to orientacji zero. A jesli chodzi o
                            porod to blizna jak byla tak jesta jesli chodzi o samopoczucie to : po powrocie
                            do domu trzymal mnie dolek ok 1 tygodnia.Objawy to szybka reakcja na rozne
                            sytuacje to placz wrecz ryczenie.Nic doslownie mnie nie bawilo do wszystkich
                            pretensje i o wszystko.Ale juz po tygodniu bylo ok sama z tego wyszlam a
                            dzisiaj jest ok .Energia mnie rozpiera.A jak mowi mija kolezanka ze
                            odmlodnialam przez mojego maluszka.Moze to i racja bo ze starszymi juz za
                            raczke nie chodze .Nie chca wogole ze mna chodzic,a maluszka we wozeczek i
                            sztafeta po osiedlu.Nawet nie miewam juz migren i oby tak dalej.Bo meczyly mnie
                            od 7 roku zycia.Ale to juz inna historia. Juz niedziela bbbbbuuu .Koniec
                            wekeendu ale nie dla mnie ;kto ma dziciatko ten ma swiatko. A teraz korzystamy
                            z uroku niedzieli.Spacerek juz byl ,teraz biala koszula i rosol. Pozdrawiam
                            kobitki .Milego dnia.
                            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 13.06.04, 16:27
                              Skończyłam obiad - i oczywiście nikt nie chce zmywać. Ja nie bo dlaczego wszystko mam robić sama, starszaki nie bo zawsze jest na kogo zwalić. Jednak dużo dzieci to wady i zalety wink. A może tak naczynia jednorazowe, a potem do papierowego obrusa i za okno - chyba przedstawię ten pomysł na radzie rodzinnej - tak tylko zawsze jest problem z quorum, a to ktoś zaśnie, a to jest głodny i chyba się jeszcze żadna nie odbyła i pewnie długo nie odbędzie wink
                              My Ewa się twardo trzymamy na stanowiskach, reszta powyjeżdżała. Faktycznie starsze chłopaki to całkowicie inny świat, a tu jak za dawnych lat za wózkiem marsz. Ja też się tak trochę czuję, chociaz u mnie zachowana ciągłość, ale to moje bycie na stanowisku mamy domowej to już 11 lat trwa. A w szpitalu po porodzie leżałam z dziwczyną z 1985(!) r. Ale dzieci przynajmniej odmładzają wink))))
                              Janek jest dzisiaj za Anglią i wszyscy wokoło są za Anglią (to ja chyba dla równowagi będę za Francją). Wiem - bedzie mógł oglądać jak pozmywa naczynia wink)
                              • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI- 13.06.04, 23:20
                                wróciliśmy ze słonecznego i wietrznego półwyspu
                                a to ciekawe z tymi mistrzostwami, o takich sprawach dowiadujemy się po czasie
                                no cóż jest to zapewne związane z brakiem telewizorka
                                pralka wre, mimo zbliżania się północy
                                dzieciarnia padła
                                trzeba jeszcze tylko kuwetę Kitce zmienić, chyba padło na mnie
                                spiekłam sobie policzki na tym zdradliwym rozwianym słońcu
                                a ja z Wrocławia pamiętam dwie sceny
                                1- późne lata 80te, rynek, bar mleczno-wegetariański, pysznie
                                2- połowa lat 90tych, stadion, wystawa psów
                                Teraz na codzień kontakty (telefoniczne)utrzymuję ze sklepem zielarskim na
                                Kruczej, przesympatyczne babeczki.
                                Uciekam, miejsce zwalniam dla Jacka , który walczy z testami na prawko,
                                dobranoc, pchły na noc...
                                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 09:39
                                  wiem, że z moją tylko Trójeczką jestem z tyłu za Wami, ale swoje wiem
                                  Moja trójeczka ('87, '89, 03) to chyba największy rozrzut w tym gronie.
                                  My starzyki napewno odmłodnieliśmy, dzieciom przybyło samodzielności i
                                  obowiążków.
                                  No właśnie, choć bardzo cenie pomoc starszych dzieci mam obawy czy nie odbieram
                                  im ich dzieciństwa. TO ja mam małe dziecko i nie powinnam (?) nakładać na nich
                                  obowiązków z tego powodu.
                                  Jak jest u Was?
                                  Czy pomoc dzieci jest obowiązkiem czy tylko przyjemnością?
                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 09:51
                                  Kiedyś obserwowałam, jak mojego tatę wciąga powoli tv, przepracowałam problem w głowie i podjęłam decyzję, że ja w dorosłym życiu rezygnuję z tv. Ale kiedy byłam już na swoim zaczęli w tv puszczać cykl "100 filmów na stulecie kina", a że się troche tym interesowałam wtedy i głupio było by ogladać u znajomych, tv został. Inna sprawa, że ja praktycznie nie mam czasu na telewizor, a kasety z nagranymi filmami, ciekawymi dla mnie, a puszczanymi po 24, zapełniaja mi pułkę i czekają - na nie tez nie mam czasu. Bardziej mnie chyba wciąga komp (na to też musze uważaćsmile
                                  Ja nie oglądam, ale przyznaję się, że dzieci tak - tzn. z telewizyjnych programów to tylko dobranocki (i "ziarno" w sobotę, taki katolicki program dla dzieci b. dobry), ale czasami, gdy potrzebuję trochę czasu puszczam, jakiś sprawdzony film na video, albo disney'owski kurs angielskiego dla dzieci - zawsze to 2 w 1 - edukacja i rozrywka.
                                  Bar, który pamiętasz Ola, to cały czas jest - Vega się nazywa i faktycznie dają tam smacznie jeść. A lata 80 to jak ze starej bajki, byłam wtedy nastolatką i mimo, że one szare, to mi się wydają takie fajne... Jakby mi ktoś powiedział wtedy, że będę miała 5. dzieci to bym nie uwierzyła smile)
                                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 10:05
                                    Ada fajnie, że się odezwałaś. No co Ty z tą trójką, przecież to też nie przelewki. Nie zostawiaj nas, tylko dlatego smile)) Tu są mamy z trójką i są b. fajne smile))
                                    Ja też tak sobie myślałam, żeby nie obarczać dzieci za bardzo, bo to mój pomysł, że tak dużo itd., a szczególnie chodziło o pomoc przy przynajmłodszych. Ale teraz zaczynam wykorzystywać jednak ich pomoc coraz częściej, ale bardziej przy sprzątaniu, myciu naczyń - szczególnie tych najstarszych, bo okazało się, że zostaję sama z tym wszystkim, a oni się do tego przezwyczaili.
                                    Więc powoli, powoli (bo są oporywink), ale zaczynają mieć coraz więcej obowiązków. Raczej nie przy maluchu, bo o niego dbam sama, to chyba z tych obowiązków domowych najprzyjemniejsze (zresztą ich zabiegów mógłby nie przeżyćwink). Jola
                                    • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 10:46
                                      U nas pomoc przy najmłodszym jest mimo wszystko bardziej przyjemnością niż
                                      pracą, zaś "prace domowe" to jednak przyziemność. Córka radzi sobi świetnie.
                                      I chociaż dzieci maja stałe obowiązki domowe to z wywiązywaniem się jest
                                      różnie,a pzrez to że ja mam dużo więcej pracy z racji pojawienia się małego, od
                                      starszych oczekiwałabym więcej pomocy.
                                      Jednak z drugiej strony to jest moje a nie nasze ( wszystkich ) nowe dziecko.
                                      • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 14:36
                                        Witaj ADO i hej Jolando i inne mamuski.Jesli chodzi o prace czy zajmowanie sie
                                        maluszkiem to ja swoich dzieci nie naganiam sila.Chlopcy czuja obowiazek tak z
                                        siebie.Ado piszesz dzieci Twoje z wywiazywaniem sie jesli chodzi o obowizki
                                        domowe jest roznie to musze ci powiedziec ,ze jak zrobia tak zrobia i nie
                                        poprawiaj po nich bo ich zniechecisz.One robia to tak jak potrafia.Ja tak
                                        robie .zawsze jestem zadowolona i ich chwale.A jesli cos naprawde im
                                        niewychodzi to siadamy i sie szkolimy bo mowie ze ja tez chyba tego
                                        niepotrafie.Zagladamy do ksiazki "Dom na kólkach".Dlaczego piszesz ze jest to
                                        Twoje nowe dziecko a nie wasze???? Ja jestem za tym ze jednak to WASZE.I
                                        naprawde wierze ze starsze dzieci napewno pomagaj Ci z przyjemnoscia chociaz
                                        czasem maja grymas na twarzy.A jesli chodzi o zabieranie dziecinstwa to nie
                                        sadze ze tak jest.Przez taka pomoc dzieci juz sie ucza na przyszlosc i napewno
                                        cos im w glowach pozostanie i beda ci za to wdzieczne.Moje dzieci gdy poprosze
                                        to nie ma sprawy chetnie pomagaja i jak oni mnie o cos prosza ja tez jestem
                                        otwarta ale w granicach rozsadku ale nigdy stanowczo nie mowie NIE.Fajna masz
                                        gromadke dzieciatek i zostan z nami ,zostan z nami. Zajrze do Was pozniej a
                                        teraz obiadek i spacerek .Czesc mamy
                                        • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 14.06.04, 19:10
                                          Ado mamy taki sam rozrzut jesli chodzi o wiek dzieci. u mnie roczniki to 90,92
                                          i uwaga 2004.Wiec witamy w klubie.Koniec na dzisiaj z komputerem .Ide obierac
                                          truskaweczki na przetwory.Mniam mniam.Milej nocki i dzieciaszkom kolorowych
                                          snow.
                                          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 08:35
                                            Rany, napisałam w poprzednim poście półka przez u, mój Jaś (9), by pewnie nie zuważył, ale Ola (11) spaliłaby się ze wstydu. W szkole robiłam zawsze straaszne błędy, teraz jest trochę lepiej, jak widać nie zawsze. Mój mąż wyjechał, więc ja przebijam się przez miasto z maluchami i odbieram szkolno-przedszkolną ekipę (tylko odbieram). Trochę mi się skurczył przez to czas, ale znowu nie chce mi się sprzątać, bo i tak głowa domu nie zobaczy, więc trochę tego czasu znów zyskałam wink, zreszta czasami łatwiej jest się poukładać, kiedy się samemu nad wszystkim panuje - pewnie Ty Ola byś coś mogła na ten temat powiedzieć. Ewa już niedługo wakacje i Twoje chłopaki wyjadą, ale będziesz miała ciszę w domu. Ja już zaczynam gromadzić potrzebne rzeczy (narazie układam w głowie), bo wyjeżdżają 20, któregoś tam VI. Miłego dna dziewczyny smile)))))
                                            • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 09:57
                                              Witajcie o porankuZalezy dlakopgo i kiedy on sie zaczyna ,bo dla mnie ok 7. Ale
                                              do 12 do ranek.Tez masz sie czym przejmowac,nietylko takie bledy ludzie
                                              popelniaja (nie chodzi o pisownie) Jak szybko chce sie napisac i szybko sie
                                              mysli to czasem tak wychodzi.ja juz sama czasem nie wiem gdzie popelnilam
                                              blad.Oj biedna jestes Jolu ,sama na gospodarstwie.Ale trzeba to przezyc.Tylko
                                              czasem rak brakuje i jak mowisz checi do pracy. Ale pamietaj dom to nie muzeum
                                              i nie musi blyszczec.Wazne ze jak siegniesz okiem to nie ma balaganu to jest
                                              ok. ja jestem sama od rana do wieczora i jakos to sie udaje poukladac sobie
                                              wszystko.Wiem co rano co w poludnie i co pozniej .I tak codziennie. Juz
                                              szykuje chlopcow na kolonie.Dokupuje potrzebne rzeczy.Maciej byl z tatusiem w
                                              REALU i kupil sobie walizke na kolkach taka duza ze sam wejdzie chyba w nia.
                                              Ale znajac jego to zabierze ze soba pol szafy taki strojnis. Ja nie lubie jak
                                              ich nie ma w domu bo jest za cicho i nic sie nie dzieje .ja odpoczywam nawet
                                              przy nich.A tak to sie martwie czy z nimi wszystko ok.Mimo ze mam z nimi kotakt
                                              telefoniczny to i tak mysle.Do 28 .VI musze sie ze wszystkim uporac i
                                              pokupowac. A teraz biore sie za torcik bo mam dzisiaj urodziny , 18 lat plus
                                              VAT .HAHA.Ide do salonu odnowy na 12 to jest prezent od meza.zapytalam czy tak
                                              strasznie wygladam ze musze isc a on na to ze to tylko po to zeby odpoczac i
                                              psychcznie sie podniesc.Ale wybrnal cwaniaczek. Ale chwala mu i za to bo ja
                                              nigdy bym tam sie niewybrala bo szkoda kasy,.Do zwyklej kosmetyczki to owszem
                                              chodze ale nie do takich super salonow.Opisze po powrocie. zycze milego dzionka
                                              i sloneczka bo u mnie nie swieci.papa
                                              • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 10:22
                                                Z vatem, czy bez zawsze to 18!!!!! Wszystkiego najlepszego, żeby świeczki uadło Ci się zdmuchnąć za pierwszym razem, żeby Ci słoneczko świeciło ładnie przez cały następny rok, żeby dobry nastrój był z Tobą dziś, jutro, pojutrze i we wszystkie dni tego ...nastego roku życia smile))))))
                                                Ja zamiast sprzątać, oczywiście śledzę co tam na forum i czy ktoś nie pisze. Taka ze mnie dobrze zorganizowana osoba - bałagan wokół straszny (dzięki za słowa wsparcia tylko bliźniak zrozumiasz brata bliźniaka - tylko, że ja majowy bliźniak smile)))))))))
                                                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 10:33
                                                  A Jola to chyba dziś ciasto imieninowe piecze?
                                                  Zdróweczka i wytrwałości - życzymy
                                                  • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 15:40
                                                    Jolu faktycznie dzisiaj JOLANTY,WITA > Ja urodziny a Ty imieniny
                                                    obchodzisz.Wszystkiego najlepszego,zdrowia,szczescia.pomyslnosci ,optymizmu i
                                                    usmiechu od ucha do ucha.Pociechy z dziciatek i meza.Zamieszczam zdjecia moich
                                                    pociech.Jest jedno zdjecie z trzema chlopcami .Ci po bokach to moi rycerze.No i
                                                    najmlodszy Marcinek jak mial 4 dni i nastepnie 2 tygodnie.Pozdrawiam.<IMG
                                                    SRC="http://www.kroolik.risp.pl/gif/other/baby3.gif">
                                                  • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 15:58
                                                    No nieudalo mi sie wyslac zdjec .Prosze o cierpliwosc.
                                                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 15.06.04, 18:38
                                                    Dzięki dziewczyny. U mnie w domu, to już nikt nie pamięta, bo niedawno miałam urodziny, a że na D.Matki i taka charakterystyczna data, to wtedy jestem załatwiana na forum domowym - dostaję masę laurek, Jasio dał mim w tym roku rysunek poligonu amerykańskiego (taki miało tytuł jego dzieło). Jeszcze mnie nie wysłali do odnowy biologicznej, muszę podrzucić ten pomysł, Ewa jak wrażenia, warto??
                                                    Dzisiaj mały jadł pierwszy raz coś oprócz mleka, troche ma ponad 6 miesięcy, ale był chory więc dopiero teraz. Zawsze było to dla mnie ogromne przeżycie, bo takie pierwsze rozstanie. Ale ten maluszek jest tak spokojny, że to wszystko takie dla mnie inne niż zawsze. Nie czułam takiego ogromnego zmęczenia, po pierwszych miesiącach, przesypiać noce zaczął tak wcześnie, no i teraz tak jakoś przyjemnie mi patrzeć jak zjada tą zupkę (może też dlatego, że u niego przerwy między karmieniami to bywały już i 6-cio godzinne, a w nocy i większe, i nie żal, że nie będą już takie częste).
                                                    Jeszcze raz życzenia dla soleniazntki (nie mogę się doczekać tych zdjęć smile))
                                                    Jola
                                                  • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI-odnowa biologiczna 15.06.04, 20:23
                                                    Oj dziewczyny idzcie do salonu odnowy biologicznej WARTO!!!!!!!.czuje sie jak z
                                                    porcelany.A tak naprawde to jestem wymasowana ,natluszczona i chyba
                                                    dopieszczona.Najgorsze w tym wszystkim jest (a moze najlepsze) ze tam, sa
                                                    przystojni masarzysci.Ludzi strach sie opierac.Ale juz ochlonelam.Niestarczylo
                                                    mi tylko czasu na fryzjera i ide jutro. Troche sie martwie dzisiaj moim
                                                    maluszkiem .Nie ma apetytu.Zjada bardzo male ilosci nie moze spac.Moze to wina
                                                    pogody i tego wietru bo u nas bardzo wieje.Spadek cisnienia czy co????Troche
                                                    sie martwie. Jolu fajnie ze maluszek zawija juz zupki mniam mniam. Nie moge
                                                    dac rady z tymi zdjeciami a moze masz GG Jolu to bedzie szybciej mój nr to
                                                    1095010.Milej nocki .Pa
                                                  • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI-odnowa biologiczna 15.06.04, 23:28
                                                    jeszcze chyba nie spóźnione życzenia dla Ewy i Joli, chętnie przesle na Wasze
                                                    prywatne skrzynki w prezencie fotki znad morza, tylko podajcie adres,
                                                    pysznego torta makowego jadłam dziś u Joli z pracy na imieninach
                                                    u mnie też zaczyna się myślóweczka o wakacyjnych pakowaniach dzieciarni
                                                    trójka wyjeżdza też po 27 na 2 tygodnie, na całe szczeście w cielejsze m-ca
                                                    ja po weekendzie na zimnym półwyspie chodze zakatarzona i jutro to mi chyba już
                                                    zejdzie na dół ten śluz
                                                    naćpałam się całą baterią homeopatycznych kulek i myślę pozytywnie
                                                    a propos filmów to zaliczylismy dziś całą rodzinką NEVERENDING STORY
                                                    oczywiscie na naszym mega monitorze, który Mikołaj sprezentował nam wraz z DVD
                                                    na gwiazdke,
                                                    tak więc porcję bajek dostarczamy potrzebującym wieczorową porą
                                                    ulubionym bohaterem Mieszka jest pies w kratkę
                                                    A ja dzisiaj upolowałam Dom dusz z Winoną Ryder, Meryl Streep, Banderasem i
                                                    Glenn Close
                                                    Od kiedy pojawiły sie te filmowe dodatki do gazet poznałam babskie gazetki:
                                                    Naj, Claudie, Gale itp itd
                                                    Przeznam że jest to dla mnie lektura jak z innej planety
                                                    Od 10 lat gościło u nas Dziecko i długo, długo nic, mam chyba wszystkie numery,
                                                    które chętnie przeglądają dzieciaki, Jaśmina czyta maluchom Pana Kuleczkę
                                                    Jakieś pół roku temu przy okazji kupowania kolejnego filmu otrzymałam
                                                    Zwierciadło i zaskoczyło mnie że znajduję tak na każdej stronie przynajmniej
                                                    jedno ciekawe zdanie, warte przeczytania i zapamiętania
                                                    Niestety czasu nie znajduję ostatnio, bo wciągnął mnie komp
                                                    mamy od maja stałe łącze na spółę z sąsiadami i korzystam jak jest wolna kanapa
                                                    teraz wykolegowałam Jacka i poskaczę jeszcze chwilę po innych tematach
                                                    pozdrawiam Ola
                                                    nie zapomnijcie o adresach , możecie przesłać na mój priv olioliwa@yahoo.com
                                                    obiecuję coś wysmakowanego

                      • mama.razy.cztery Re: WIELE DZIECI I INNI- 25.07.04, 08:20
                        Jolu, żeby przewaga męska się nieco zmniejszyła dołączam ztylko jednym synek i
                        trójką dziewczynek. mój Łukasz ma 14 lat, a córki - Karolinka 12, Wiktoria 6 i
                        Zuzia w sierpniu kończy 2 latka. własnie dzisiaj rano trafiłam na ten wątek,
                        strasznie mi sie podoba, sprawiacie wrażenie, jakbyście się b. dobrze znały,
                        ale to pewnie dlatego, że wszystkie nadajemy na podobnych falach, mamy podobne
                        problemy i radości.

                        od kilku dni nie moge się pozbierać, po burzy piorun walnął nam w talerz od
                        cyfry, sasiadka tylko widziała słup ognia (Boże), spalił się tv, spalił się
                        piec co( dobrze, ze to nie zima), spaliła się lodówka, ale stara była =, więta
                        jej najmniej mi szkoda. dobrze, że dzieci nie siedziały przy komputerze, bo
                        nawet nie chce pomyslec, co mogłoby się stać. Byłam w tym czasie w pracy i nie
                        mogłam być z nimi, wiem, co przezywała Wiktoria, która strasznie się boi burzy.
                        Siedziała jak mały skulony kurczaczek z moimi rodzicami. Dlatego dziewczynki
                        teraz już wiem, jak tylko zagrzmi wyłączajcie wszystko z gniazdek, na wszelki
                        słuczaj. Moja ś.p. babcia zawsze mi mówiła, że wyłączała wszystko podczas burzy
                        i jeszcze krzyzyk w okno stawiała, a ja się z niej podśmiewałam. i teraz
                        okazuje się, ze jednak było w tym trochę racji.

                        Mądry Polak po szkodzie smile
    • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 15.06.04, 23:27
      Cześć dziewczyny,
      zaczynam nie nadążać za wami i w pisaniu,i w czytaniu...
      Wrócilismy w niedziele po długim weekendzie.Powiem szczerze było okropnie!
      Przeraziłam się: nie było pogody dla dzieci, lało dość obficie, było
      chłodno,dzieci dostawały wariacji na małej powierzchni, ciągle ktos z kims darł
      koty i ktos kogoś pocieszał lub ganił, Zosia płakała i nie chciała spać...
      Miałam dość.Czy tak bedą wyglądały wakacje ?!Jeżeli tak to ja nigdzie nie jade!
      Zosia nadal ma problemy ze spaniem,ale wszystko zależy od dnia, dziś nawet
      spała jeden raz trochę dłużej.Przez to niespanie zalegam w domu ze wszystkim i
      jestem zmeczna ,a to odbija się na wszystkich domownikach, niestety.Chyba
      jestem niepozbierana,może powinnam zostawic Mała płaczącą,ale nie potrafię.
      Jeżeli chodzi o obowiązki to staram się wdażac chlopców to wszyskiego.Mają juz
      stałe obowiązki,ale muszę dopilnowac aby je wypełniali, to zreszta chyba
      oczywiste.Starsi popilnuja młodszych, nakarmia Julka.Ale to straszni
      bałaganiarze, ciągle zwracam uwagę i prosze o sprzątnięcie czegos tam po sobie.
      Czy tylko chłopcy tak maja czy dziewczynki też?Ja chyba byłam porzadniejsza wink
      I marze o relaksie i odnowie biologicznej,al eczy kiedys się uda...?
      pozdarwiam Was ciepło

      • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 15.06.04, 23:36
        jeszcze dziś sie raz załapię, na bałaganiarsko-porządkowy temat bo go
        przeoczyłam
        u mnie dzieczyna jest największą bałaganiarką w domu, ma to chyba po mnie, za
        to chłopaki po swoich tatusiach każdy pedantyczny
        Jaśmina oczywiście ma swoje zdanie na ten temat, to przecież artystyczny nieład
        i ja się z tym zgadzam w 100%
        na całe moje szczęście nad resztę domu (poza pokojami nastolatków i naszą
        sypialnią) panuje niania i mam problem z głowy
        kuchnia-robienie kolacji, sprzątanie ze stołu, zmywanie to już wspólny trud
        wszystkich
        starszaki nie krecą nosem,
        odkurzanie, łazienka, kibelek nasz i Kitki też czesto spada na ich barki
        i czują się oczywiście wykorzystywani, bo maluchy niewiele sie udzielają
        Ale jak babcia pojawi się na horyzoncie (2-3 razy w m-cu na szczęście) każdy ma
        dwie lewe rece...
        Dobranoc Ola
        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 16.06.04, 11:53
          Babeczki, mój prywatny adres to: j.popinska@op.pl, a gg 8347085 (tylko jest często wyłączone, bo z komp. korzystam ja i dzieci)
          Ewa (Wlkp) - mój mały też miał różne fazy i jadł różnie. Raz mało, raz dużo. Ale takich większych skoków nie było. Jednak potrafił od małego zachowywać duże odstępy w karmieniu(to oczywiście wg mojej mamy był powód do niepokoju), ale coś zauważyłaś, więc obserwuj, może rozejdzie się po kościach (te dzieciaczki sa takie nieprzewidywalne). Pielęgnuj odnowioną duszę (ach ci masażyściwink i ciało i nie dawaj się codziennym troskom smile))) U nas też wieje (a ja tak nie lubię wiatru), a jak u nas to co dopiero musiało dziać w niedzielę na Helu !!!
          Ja tez zbieram filmy z gazet, mam całą kolekcję, ale jak i filmów na video nie oglądam (jeszcze) z braku czasu. Raz sobie na komp. oglądnęłam przy karmieniu "Moje greckie wesele", a że komp. w pokoju dzieci to ciągle musiałam tłumaczyć, a dlaczego on to a ona tamto. Ale film fajny - o wieeeeelkiej rodzinie greckiej i Amerykaninie z 2+1, który w grecką rodzinę chciał się wżenić.
          Zbieram filmy od 2 miesięcy i od tego czasu też przyglądam babskie gazety, ale już niestety coraz częściej nawet ich nie przeglądam sad( Też byłam za to bardzo pozytywnie zaskoczona Zwierciadłem smile) Kupuję filmy, których nie oglądnęłam w kinie. Znalazłam stronę, gdzie są zebrane wszystkie gazetowe filmy - dvd-gazeta.stopklatka.pl/, żeby nie trzeba było polować po kioskach. Przegapiłam "Mikrokosmos", taki straaaaasznie fajny film o robaczkach, szkoda sad(
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 16.06.04, 12:09
            Ewa, jak fajnie, że się odezwałaś. Wiesza chyba połóż się z małą, karm ją i sobie odpocznij. Mnie wyjazdy zawsze wykańczają, szczególnie krótkie. Przez pierwsze 3 dni to najmniejsze zawsze miało kłopoty, szczególnie w nocy z zasypianiem. Często nie wyjeżdżamyy, ale zauważyłam taką prawidłowość (może to aklimatyzacja?). A starsze szukają sobie nowego miejsca - to też trwa kilka dni.
            Jeszcze inna sprawa, gdy są dziadkowie - nie mieliśmy wspólnych wyjadów, ale wystarczą odwiedziny. Są kochani, ale mają całkiem inne podejście do życia i dzieci (jedni i drudzy różne). Przez to jest ciągłe pocieszanie, rozdzielanie konfliktów i zwracanie uwagi tam, gdzie ja bym kompletnie tego nie robiłą.
            Kiedy się urodziła Małg.(7) była we Wroc. powódź. Mieszkałam awaryjnie u moich rodziców, wtedy ze świeżo upieczonym noworodkiem i jeszcze dwójką. Kiedy wróciłam na swoje i opiekowałam się trójką już sama, czułam po prostu ulgę. Było mi łatwiej (i weselej) niz z mamą, która często była wyczulona na wszystkie groźne mikroby i możliwe nieszczęścia.
            Ewa to było nowe doświadczenie, ale już za Tobą, a wakacje dopiero za całe 2 tygodniesmile))) Przesyłam wietrzne słoneczko z Wrocławia Jola
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 16.06.04, 15:27
              Ewa z Kalisza, RATUNKU!!!!! z rozpędu wyłączyłam komputer jak przysłałaś wiadomość (nie zauważyłam wiadomości, bo wyłączyłam głos!!!!!) Teraz wychodzę po dzieci, ale jak wrócę będę bardziej czujna. Obiecuję !!!!!!
              • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 17.06.04, 08:21
                No i ranek.Dzieci oddelegowane do szkoly ,obiadek wstawiony ,Marcinek butle juz
                zjadl i mama po sniadaniu i kawie i siadla do komputera.Ale matka ze
                mnie.Troszke rozrywki mi sie nalezy .Obowiazki poranne spelnione to troszke
                moge.Zimno na dworze ,czy tego lata to juz nie bedzie .Podobno sie
                niezanosi.Tak przepowiadaja.A ja tak lubie ciepelko.Wybieram sie na duze zakupy
                bo okazalo soe ze maluchy nie maja rzeczy na wyjazd.Ze wszystkjiego
                powyrastali.Ale u nas w Kaliszu to nie ma nic ciekawego ,wszystko jak to sie
                mowi na jedno kopyto.Mamy Big Stara ale nie ma fajnych rzeczy,liczy sie tylko
                marka podobno.Adidas i te inne to owszem ale nie ta cena.Musze pochodzic z
                dziecmi ale to caly dzien chodzenia i kupowania.Maciej ma wymagania a Hubert
                jest zadowolony ze wszystkiego co mu kupie.I badz tu czlowieku madry.Jedynie
                Marcinek nie ma na razie nic do powiedzenia.Ja tez bym sie pocieszyla jakims
                ciuszkiem ale wszystko w sklepach jest na szparagi (szczuple) a ja mnam jeszcze
                duzy rozmiar bo 46 .Kiedy schudne po tym porodzie to nie wiem.Pomalu
                idzie.Mysle Jolu ze pogadamy na GG .I nic sienie stalo ze niezauwazylas.Ja tez
                pojawiam sie i znikam.Licze na szczescie i spotkamy sie na gg.Pozdrawiam mamki
                duzych i malych dzieci.
                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 17.06.04, 10:53
                  Uwaga, babeczki, zostały nawiązane pierwsze kontakty poza forum. Ola i Ewa wyglądacie po prostu super (Ewa co ty wygadujesz o tym rozmiarze 46 i chudnięciu!!!!!)
                  Ola zdjęcia piękne, faktycznie takie wysmakowane, niebo nadmorskie błękitne, że hej, no i wieeeje potężnie smile), to widać.
                  U nas na razie Ola(11) tylko zaczyna przebierać w rzeczach, ale jeszcze nie wpadła, że marka ma być odpowiednia (uff), Jaś jest wogóle a-modny,i właśnie nie za, ani przeciw, a właśnie a. Jego to wogóle nie obchodzi. Ma być po męsku, żaden tam nawet bardziej wesoły kolorek, adidasy - po ty by grać w nogę (dlatego odpadają sandały, nawet w największe gorąco). Niedługo wybierze sobie ulubionego piłkarza (to przez te mistrzostwa) i będzie chciał mieć z nim koszulkę. Małgosia (7) superkobieta, tylko po babsku - spódniczki, bluzki na ramiączkach, koniecznie odkryty pępek (a we Wr. tak zimno i codziennie muszę z nią rano walczyć), na razie jeszcze nie chce na nim kolczyka, ale kto wie, co jej odbije na kolonii (na szczęście prowadzą kolonie siostry zakonne, bardzo życiowe, zrozumieją jej żywiołowość, ale upilują mi tego szaleńca). Trochę sie wkurzałam czasami, na ten jej charakter, a tu moja przyjaciólka, która mnie dobrze zna "zastrzeliła" mnie stwierdzeniem, jej charakter to wykapany mójwink.
                  Reszta dzieci, jak u Ewy ubiera grzecznie co karzę.
                  Ewa z Kr - ODPOCZĘŁAŚ JUŻ???? JUŻ LEPIEJ?????
                  Ola, ja też kiedyś czytałam namiętnie Dziecko, a teraz trochę rzadziej, ale też chętnie zaglądnę i dziś (natomiast inne gazety o dzieciach dużo słabsze, takie beznamiętne, powtarzają wiadomości z zachodnich gazet, jeszcze kiedyś fajne było "Twioje dziecko". ale dziś też się coraz bardzie komercjalizuje)
                  • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 17.06.04, 19:39
                    Wow dziewczyny nie nadążam smile))))))
                    W Wa-wie pogoda sztormowa, wietrzysko takie ze głowy urywa , dzieci z katarami
                    biegaja sad w sobote mamy pikinik z firmy męza, 35 km od stolicy- modle sie o
                    pogode,, zeby choc tak nie wiało, dzieciaczki pobiegaka, buziaki wymalujemy,
                    warkoczyki z nitek popleciemy i bedzie fajnie, byle tylko pogoda dopisała....
                    Zaczynam mieć szczerbola- Ala 6latka zaczyna tracic juz mleczakismile, wszystko na
                    szczęście bezstresowo, cieszy się i zbiera do... woreczka, mamy juz dwasmile

                    Dziewczyny musze zrobic sobie rozpiske bo jeszcze mi sie mylicie smile))))), nawet
                    nie wiem co komu odpisac musiałabym miec odwarty wątek w drugim oknie, mój GG
                    5442090, beata@per.com.pl. CO do pogody mam nadzieję że lato bedzie ciepłe
                    choć my w tym roku siedzimy w Wawie, jet tego jakis plus- zwykle place zabaw sa
                    puste- najbardziej mnie denerwuje jak dziewczynki stoją w kolejce do hustawkisad
                    Maleńkiej Zosi zyczę dobrych snów, moja zuza tez tak miała: 4 m-ce spanie po
                    10 minut w ciagu dnia , w nocy jako tako ale usypianie koszmarne- nie dała się
                    odłozyc do łózeczka- lub pospała w nim 5 minut i znowu do piersi i tak z
                    godzine lub półtorej.
                    Papa, dawajcie te zdjęcia bo jestem bardzo ciekawa Was i waszych dzieciaczków,
                    pozdrufka
                    • jol5.po LISTA 17.06.04, 23:05
                      Uwaga lista sznownych uczestniczek, co by się nie myliło (wypisałam pracowicie:
                      kasiaba1 -dzieci: Zosia 2 lata, 8 miesięcy Gdynia
                      Tymek 1 rok i 4 miesiące

                      skrzynka3 - chłopcy: I.97; IX.98
                      Zosia XII.02

                      akve (Ewa) - chłopcy: VII.94; III.97; IX.01 Kraków
                      Zosia 1.V.04

                      aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
                      Ewelinka
                      niespodzianka X,XI.04

                      ewa057 (Ewa66, mąż61) - Hubert 1.VII.90 Kalisz
                      Maciek 25.05.92
                      Marcinek 2.04.04

                      barbamama (Barba71, mąż71) Ala 98 Warszawa
                      Zuzia 00
                      Maciuś 03

                      jol5.po (Jola70, mąż67) Ola XI.93 Wrocław
                      Jaś VIII.95
                      Małgosia VIII.97
                      Agnieszka X.01
                      Michałek XII.03




                      ada16 dzieci: 1987, 1989, 2003

                      olioliwa (Ola71, Jacek63) Gdańsk
                      Emanuel (Kuba) 91
                      Jaśmina 93
                      Mati 97
                      Mieszko 00
                      • aprze Re: LISTA 18.06.04, 17:13
                        Witaj
                        Ewelinka urodziła się 4.03.2000 rok
                    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 17.06.04, 23:18
                      Ciekawe, robiłam listę i pozmieniała się kolejność. To,żeby się nie myliło, potem zrobi się jeszcze listę gg.
                      Podobno całe lato ma być takie zimne sad(. Niestety tak mówią prognozy pogodowe NATO (dla Polski).
                      U nas w sobotę kilka imprez: przedszkolna - wyjazdowa (zakończenie zerówki), zakończenie szkoły u Janka, też wyjazdowe - to w jednym czasie, a mąż też śmiga na 2 dni poza Wrocł. (już nie na imp. tylko egzaminować studentów). Więc na pewno nie będziemy sie nudzić, muszę obmyślić strategię tego wszystkiego (dlaczego zawsze te imprezy się zbiegają??) i założe się, że bedzie lało.
                      Barba super, że się odezwałaś i tu i na gg
                      Pozdrawiam dziewczyny Jola
                      • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 08:08
                        ada16 - z Gdańska - bo widzę , że ta informacja powinna też być.
                        A ja wyjeżdzam dziś na 2 dniowy turnus rehabilitacyjny z najmłodszym , a
                        srarsze pozostawiam same sobie ( no prawie - BAbcia będzie nocować).
                        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 09:01
                          Właśnie, dziewczyny, pododawajcie jeszcze co ma być. To się zbierze jeszcze raz.
                          Ada napisz jak wrócisz i jak było i co równie ważne, jak sobie poradziłą babcia wink)) Życzę Wam ładnej pogody.
                          • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 09:09
                            A taką rozpiskę kto , jego dzieci ,ich wiek itd już wczesniej zrobiłam w
                            notesie, bo nie mogłam spamiętać sad
                          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 09:17
                            Dziewczyny, muszę Wam coś wyznać. Ja jestem kobieta zasiedziała. W domu od 11 lat. Bardzo lubie ludzi i lubię rozmawiać. Ale ja zaczęłam produkować ludzi na użytek domowy to zmniejszyła się ilość ludzi wokół mnie.
                            Niektórzy sobie z tym radzą idąc do pracy, a ja żeby mieć trochę grosza "dowaliłam" sobie drugie studia - i zamiast dodatkowych znajomości, w domu mam masę papierzysk i muszę napisać pracę, bo każą zwracać forsęwink
                            No i tak siedziałam w domu i nie wiedziałam, że jest coś takiego jak internet. I kiedy mój osobisty mąż założył najpierw połączenie modemowe, już przeczuwałam, że to coś fajnego. Ale teraz (stałe łącze) już wsiąkłam.
                            Wczoraj komp. zaczął robić takie bzzz i wyrzucać wiadomości od 3 osób - zaraz się zbiegły dzieci (oprócz Janka, wiadomo mecz) i tylko wyłapywały co do którego okienka przyszło.
                            A potem była sesja obrazków z Kalisza (od Ewy), dzieci sie chichrały (rany, jak to się pisze??), a ja nie mogłam się dopchać do klawiatury.Fajnie tak we własnym domu z Wami pogadać.
                            (Przepraszam tylko, ze ja czasami piszę nie tam gdzie trzeba i w ogóle mam z tą technika problemy - wiadomo kobieta zasiedziała, od 11 w domuwink
                            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 09:22
                              Jeszcze w kwestii zdjęć - ja naprawdę istnieję, ale u mnie to potrwa, zanim skombinuję, żeby powysyłać jakieś foto, cierpliwości.Plizzz
                              (Na górze, po kwestii o oddaniu forsy miało być tak: sad, a nie tak smile, wbrew pozorom (5 porodów) nie jestem masochistką wink)
                              Pozdroawiam Jola
                              • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 18.06.04, 17:12
                                Witajcie
                                Jest mi bardzo smutno, mąż wyjechał do Szwecji i przyjedzie za miesiąc.
                                Mój Bartuś miał ospe i na moje i Jego szczęście przeszedł lekko, aż byłam zdziwiona. Mam w damu jeszcze córeczkę czy Ona też będzie chora?
                                pozdrawiam, agnieszka
                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 19.06.04, 01:11
                                  Witaj Agnieszko. Ewelinka może przejśc ospę, chyba, że już wcześniej się z nią zetknęła. Moje dzieci przechodziły takie choroby zawsze seryjnie, a odstępy były różne i między ostatnią a pierwszą chorobą potrafiło być nawet i 2 tygodnie. Ale Ty uważaj na siebie. Smutek i choroby to chyba nie to co w ciąży najlepsze. Może gg z nami?? Niezastąpi to męża, ale zawsze jest z kim pogadaćsmile) Jola
                                  • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 19.06.04, 15:14
                                    Czesc kobietki. A jesli sa u i panowie to tez witam. Kto powiedzial ze sobota
                                    jest dniem gospodarczym ?? Tzn sprzatanie .gotowanie ,pranie . W sobote sie
                                    odpoczywa.A gdzie nie zadzwonie do znajomych to wszyscy albo sprzataja albo
                                    piora albo.... A przy tak pieknej pogodzie trzeba sie wybrac na lono natury.I
                                    ja to robie .Szykuje dzieci i prowiant i zaraz nas nie bedzie.
                                    Agnieszko !! Kazde dziecko musi przejsc ospe i im wczesniej tym lepiej tak
                                    jest w przypadku chlopcow i dziewczynek.Moj Maciej przechodzil swinke razem z
                                    moim mezem a starszy syn Hubert nie i zaszczepilam go bo w wieku 14 lat to jest
                                    raczej niebespiecznie zachorowac na swinke.I tak samo jest z ospa czy rozyczka.
                                    JOla jak zwykle ma racje !! Zajrzyj na GG .Jest milo porozmawiac i czasami
                                    gdy sobie pogadasz to zapomnisz o postce ,braku meza ii czas szybciej bedzie
                                    mijal. Czasami przechodze to samo bo moj slubny tez wyjezdza i tez do
                                    Szwecji.Ja to przezywam jak on plynie promem ,wyobraznia robi swoje.A najgorzej
                                    jest jak plynie w nocy.Wtedy nie spie i czekam na sygnal ze jest ok i ze juz na
                                    brzegu.Ale zawsze musi byc wszystko dobrze.
                                    Jolu Jolu ??????? Gdzie zniknelas .Zagladalam na GG,bo obiecalam Twoim
                                    pociechom pokaz obrazkow. A to wszystko przygotowali moi chlopcy .Nie na
                                    prozno ucza sie informatyki. Ale musialam im powiedziec co i dla kogo ,kto to
                                    jest ile ma lat itd.
                                    No pora na lono natury .Chyba nie bedzie padal deszcz ?? Nic na to nie
                                    wskazuje. Pozdrawiam , zycze milej soboty i slonecznej niedzieli.No to PA
    • aprze Re: WIELE DZIECI I INNI 19.06.04, 19:59
      Cześć
      będziecie się pewnie śmiały ale mam problem z gg, w tych sprawach jestem ciemna.

      Podaje mój nr. gg 1298265

      pozdrawiam, agnieszka
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 19.06.04, 20:37
        Agnieszka, ja tez nic nie kumam z tej techniki (przeczytaj kilka postów wstecz) ja nawet z przegraniem na dyskietkę mam problemy, ale czasami kumam więcej od męża (wprowadziłam np. w naszym domu komórki), więc on mianował mnie głównodowądzacym w naszym domu od spraw elektryczno-informatycznych. On jest bardzo zachowawczy, np. sprawdza pocztę elektroniczną na swoim komp., który łaczy się ze światem przez modem, zamiast przez mój i dzieci, który ma zryczałtowaną neotradę wink)
        Ewa już tłumaczę gdzie byłam, jak mnie nie było: mój mąż też wyjechał, co prawda na dwa dni tylko. W piatek obskakiwałam więc zebranie w szkole, a dziatwa z siostrą moja osobistą w parku na placu, jeszcze się babcia dołączyła. Później gadu, gadu po tym zebraniu i zanim dojechałam, to tak coś około 21.30 było. Dziś dalszy ciąg imprez - zakończenie przeczkola w miasteczku pod Wr. - bardzo fajne spotkanie, lubię te imprezy, które organizuje nasze przedszkole. Własnie wróciliśmy. Ale rano było nie wesoło, bo musiałam dojechać (tramwajem) na zbiórkę przed autokarem o 9, czyli zbudzić dzieci, ubrać, zaopatrzyć przeciw chorobie lokomocyjnej, nakarmić, kazać im wyczyścić zęby, spakować, bo wczoraj mi się nie chciało, zrobić kanapki, oporządzić siebie i kilka jeszcze spraw (na szczęście nie mamy psa i nie musiałam go wyprowadzać), zdążyliśmy, ale dom wyglada ja Sajgon. Patrzę się teraz na to i nawet nie chce mi sie ruszać, bo własciwie nie wiem od czego zacząć, więc weszłam sobie na forum, dzieci łażą. Janek znowu gada o jakimś meczu. Degrongolada jakaś. Przed chwilą zadzwonił mąż, że on za godzinę będzie, to w sumie chyba mnie zmobilizuje, żeby udrożnić chodziaż jakiś przejscie (rany, jaka ja jestem leniwa). Pa, pa więc...
        Jola
        • akve Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 20.06.04, 00:31
          Wracam po paru dniach nieobecności na wątku...Jak z zaświatów winki mam problem
          z przeczytaniem wszystkiego.Kiedy wy znajdujecie czas ,zeby tu TYLE pisać /
          Ja nie wyrabiam ze wszystkim.Jestem wiadcznie leniwa i niezorganizowana, i na
          dodatek ciągle zmęczona.
          Oczywiście sobota to u nas też dzień sprzątania itp.,a właściwie zapędzania
          starszych synów do roboty.I widze,ze powoli zaczyna to skutkować !To cieszy ,ze
          ktos odkurzy.Choćby tylko to.Dodatkowo dziś ćwiczyłam z najstarszym gę na
          pianinie, bo we wtorek koncert końcowy a on w lesie.Oj, nie chce mu się ćwiczyć.
          Zosia jest kobietą w każdym calu smileCzyli zmienna i jeszcze raz zmienna :raz
          śpi caly dzień ,a raz kwęka i nie śpi cały dzień.To męczące ,bo nie mogę nic
          zaplanować. Co robić?A mówili ze czwarte samo sie wychowasmile
          Jolu, ja też jestem kobietą zasiedziała w domu od 10 lat, no moż enie
          całkiem,bo pracowałam między dziećmi na pół etatu.I było to super
          rozwiazanie.Tylko teraz nikt nie chce mnie w połowie, niestety.Zresztą chyba
          nie dałabym rady:ciągle gdzieś kogoś zawożę i przywożę...Jak podrosna to pewnie
          będzie łatwiej.Sęk w tym,z enie chce juz pracować w szkole specjalnej.A jeżeli
          nie tam to gdzie?Sama nie wiem dlaczego teraz właśnie przychodża mi do głowy
          myśli o pracy...
          Co robicie w wakacje?
          Bo my nie wiemy co ze sobą zrobić.Część w domku w góra ( ja + dzieci to będzie
          truuudne), a potem chcieliśmy gdzieś pojechać. Były plany agroturystyczne,ale
          jezelima lać to odpada.I co?Może gdzieś gdzie nie leje, np. na Węgry?
          Może cos podpowiecie?

          Acha, cosie robi.zeby mieć GG.Ja ciemna nic nie wiem sad

          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 20.06.04, 23:15
            Najpierw o adresie, który gdzieś tam powyżej podałam, a na końcu zaplątał się przecinek i wejść się tam nie da, ale bez przecinka jest w porządku:
            dvd-gazeta.stopklatka.pl/ (to było o płytach z filmami dołączanymi do gazet)
            Ewuś - jak ja Ciebie dobrze rozumiem dzisiaj, Mały mi też marudził, a po wczorajszej wycieczce dostał jakiejś gorączki-niegorączki (37,8). Gdyby była gorączak to wiedziałabym, że to choroba, a tak marudzi i taka dziwna temp. - dziwne to. Do tego bałagan wczorajszy jeszcze się pogłębił, wszyscy przemieszczają się jakimiś dziwnymi zygzakami, bo po prostej się nie da tak dużo wala się dziwacznych rzeczy wszędzie. Wieczorem popadłam w stan jakiejś depresji chyba od tego wszystkiego. No nic, dostałam skaczacą żabę z Kalisza (przez to tajemnicze gg od Ewy), dzieci zasypiają, od jutra zaczynam nowe lepsze życie...smile) (będę musiała zacząć od posprzątania, blee)
            Moje dzieci tez strasznie opornie do sprzątania podchodzą, swoje kąty posprzątają, ale te negocjacje, kto ma w kuchni, a kto w pokoju, są niesamowite, nagadają się strasznie, czas mija, a na końcu i tak jest zawsze pytanie, a dlaczego on(a) (tzn. brat lub siostra) robią mniej. A robota dalej czeka, wtedy znowu ja się włączam do dyskusji, to oni znowu gadają i tak to leci straaasznie wolno.
            Jako małe dziecko też chodziłam do szkoły muzycznej, przez 8 lat, na skrzypcach grałam, ale za dobrze to mi nie szło.
            Wakacje my do tej pory często jak Barba w mieście, ale teraz tak się poskładało, że najpierw dzieci na kolonię (2 tyg.), 2 tygodnie w domu, 2 tygodnie gospodarstwo agroturystyczne koło Gorzowa i 2 tygodnie znów w domu.
            W tym gospodarstwie to też będzie truuuudne, bo ja tam gotuję itd, ale odpocznę sobie we wrześniu wink
            Jeszcze przypomniałam sobie o ząbkach - Barba - moje dzieci widziały w tv kiedyś bajkę o myszce, która była wróżką zębową (czy jakoś tak) i zamieniała dzieciom ząbki wypadnięte i włożone pod poduszkę na prezenty. Moje też tak chcą, ale ząbki ciagle im giną zanim zapadnie wieczór wink)


            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 20.06.04, 23:23
              Widzicie dziewczyny, to ja wyrabiam normy tego pisania, a potem tego przeczytać nie idziewink (Taka płodna jestemwink)), ale wcale nie zorganizowana)
              Co do tego gg (gadu-gadu). Fachowo to sie nazywa komunikator. Można się łaczyć bezpośrednio z kimś znają jego nr. i rozmawiać sobie. Żeby sobie to założyć należy zainstalować programik, który jest właśnie na stronie gadu-gadu:
              www.gadu-gadu.pl , a zrobienie tego chyba jest b. proste, ale nie wiem, bo oczywiście mi zainstalował gg szwagier wink
              Agnieszka, jakie Ty masz problemy z gg, wysłałam Ci wiadomość, doszła??
              • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 20.06.04, 23:56
                stęskniłam sie i wracam do Was
                śledziłam w wolnych chwilach , ale nie miałam czasu się przysiąsć
                ja na gadu nie właże, dzieciaczki-nastolatki królują w kuchni na swoim kompie,
                tam co chwile jakieś dźwięki mówią im o tym, że ktos jest już dostępny z ich
                przyjaciół
                Jacek by chyba zwariował gdybym takie spotkanka urządzała sobie, już kiedy sms-
                y do mnie przychodzą to czuje się zdradzany, niechbym podczas rozmowy ważyła
                sie takiego przeczytac, to biada...ale w tej chwili poszedł kochany wywiesić
                pranie na strych i jestem przez chwilkę wolna, uff
                wakacje mamy już zaplanowane, domek w Borach Tucholskich na 2 tygodnie od
                połowy sierpnia, oczywiście szczegółem który zwrócił moją uwage w nieskończonej
                liście ogłoszeń o domkach była strzecha
                to moje marzenie, włascicielka dodała jeszcze że dom jest zbudowany z grubych
                drewnianych bali , i już byłam kupiona, a w zasadzie to domrk był już
                zabukowany
                jedziemy go zobaczyć za dwa tygodnie, ale już myślami wakacjujemy
                3 starszaki zalicza na początku wakacji ( to juz za tydzień ) podróż marzeń we
                włoskie Alpy z tatusiem, a my co weekend plażę na półwyspie lub na Mierzei
                Wiślanej
                marzy mi się wypad w Tatry , ale chyba za kilka lat najwcześniej, lub we dwoje
                mieliśmy powazną rozmowe z nianią w piątek na temat porzadków, chodziło
                oczywiście o udział dzieci
                swoje pokoje udaje im sie czasem ogarnać, ale bardziej wedle uznania, nie mamy
                wymagań, aby było idealnie
                wspólne przestrzenie też najcześciej sa niczyje,
                Kuba poczuwa sie do lodówki
                Jaśmina do zmywania naczyń
                reszte trzeba pokazywać palcem i pytanie czemu ja a nie on(a) pada w 9
                przypadkach na 10
                w piątek rano poszłam prosić Jaśminę aby zaprowadziła Matiego do szkoły, jest
                to jedyny dzień kiedy starszaki nie ida na 8 i z reguły ja idę z Matim
                tym razem czyłam się tak wypompowana przez wirusa ( już od poniedziałku z nim
                walczę), że sobie chciałam ten ranek trochę zwolnić
                Jaśmina zaczeła ze mną dyskusję, oczywiście od czemy ja a nie on
                koronnym argumentem moim stało sie stwierdzenie, że nie mam czasu stać kolejne
                5 minut pod drzwiami Kuby i z nim prowadzić podobnych dysput
                w tym momencie poszłam do kuchni aby podgrzac mleko dla Matiego, zobaczyłąm
                stertę naczyń w zlewie i już zaświtał mi niecny pomysł w główce
                Zapukałam do Kuby , i na miłe powitanie rzuciłam propozycję nie do odrzucenia,
                aby pobiegł z Mateuszem za mnie do szkoły, oczywiście Jaśmina może to zrobić za
                Ciebie ale wtedy kto zmyje naczynia i posprząta kuchnię?
                Kuba oczywiście bez gadania przyjął tak postawioną propozycję
                Grunt to ładnie podać
                Takie własnie mam przemyślenia, po kilku podobnych sytuacjach, wybór
                Oczywiście popołudniu rozmawiałam z nimi i ukazałam im to jak mają dobrze mając
                możliwosć podzielenia sie obowiązkami, przecież gdyby było jedno starsze to
                miałoby dwa razy więcej na głowie
                a moja ukochana przyjaciółka na to powiedziała, że to mama miałaby na głowie,
                bo przecież dzieci angażowane w takie obowiązki czuja się wykorzysywane...
                kwestia podejścia, spojrzenia , moje dziciaki czują sie współodpowiedzialne za
                te różne obowiązki, bo nie były odsuwane od nich nigdy
                natomiast dziecko przyjaciółki stwierdza: czemu ja za Was mam to robić ( np.
                wynieść śmieci)
                pozdrawiam, nauczyłam się kompresować zdjęcia , więc Jolu będę wysyłać niebawem
                więcej w mniejszym formacie, bo takie olbrzymy jak ostatnio to moga Ci zapchać
                skrzynkę, pa
                Ola
                • akve Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 21.06.04, 00:47
                  I już po niedzieli sad
                  Ostatni tydzień szkoły,a potem wakacje.Najstarszy jedzie na pierwsza w zyciu
                  kolonie i to nad morze( to kawałek z Krakowa ni enie odwiedzimy go w połowie
                  turnusu).mam nadzieję,ze sobie poradzi, głownie emocjonalnie ,bo z reszta nie
                  będzie problemu.Zostane z młodszymi w domu i trzeba bedzie jakos to towarzystwo
                  zorganizować.Na poczatku beda sie pewnie tłuc,a potem sie unormuje.
                  Jutro zebranie u dzieci w szkole i omówienie kwestionariuszy ,ktore dostalismy
                  wcześniej o dzieciach( swietna sprawa.sa tam wszelkie osiągniecia i
                  niedociągnięcia dzieci).
                  Znowu nie będe mogła nagadać się z n-lami.
                  A czy mnie ktos może przeslać swoje zdjęcia?Chętnie zobaczę smile))
                  ewka34@o2.pl

                  • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 21.06.04, 07:55
                    Poniedzialek!!!!!!!!!! jak ja lubie ten dzien tygodnia .BBBBBBBrrrrrrrr. czy
                    tydzien nie moze zaczyna sie od soboty i konczyc na niedzieli.??? No i koniec
                    zajec szkolnych WAKACJE .Dzieciaszki slyszycie wakacje!!!!!!!! Wszystkim zycze
                    piatek i szostek na swiadectwie a jesli tak nie jest to zsumujcie sobie trojke
                    plus trojke i jest szostka. Oby pogoda dopisywala w wakcje ale strasza ze na to
                    sie niezanosi.Wczoraj uslyszalam ze wakacje w przyszlym roku maja byc
                    upalne .No i czekaj tu czlowieku caly rok.
                    Jolu jak ja sie wczoraj do Ciebie napisalam na GG i dzisiaj rano wstaje i tu
                    nic ,nie mam odpowiedzi.Mam nadzieje ze niezanudzilam Cie na smierc.
                    Wczoraj bylam na bazarze ,robilam zakupy kolonijne dla dzieci ,ciuchy strasznie
                    drogie i wymagania dzieci hoho ...Ale wszystko w granicach rozsadku mamusia
                    kupuje.Troche kreca nosem ,szczegolnie Maciej ,ale szybko mu to
                    przechodzi.Starszy sie martwi ze mamusia zostanie sama z Marcinkiem.Rozmawialam
                    z nim i okazalo sie ze bedzie tesknil i jak jest maluch to wcale nie chce mu
                    sie wyjezdzac. Ten moj 14 letni facet ma takie dobre serce.Musze go troszke
                    nauczyc szkoly zycia bo kiedys sie rozczaruje tym co go na drodze spotka. Ale
                    to pomalu.
                    Jolu o co chodzolo z ta zabka co ci przeslalam (Twoim dziecio) zaczarowala ich
                    moze??????? Ale mysle ze pozytywnie?/No maluszek sie budzi trzeba dac
                    papu.Milego poniedzialku.Pappa
                    • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI- 21.06.04, 13:49
                      Hej!!! U nas poniedziałek baardzo "płaczliwy'- niby pada niby mży ale prawie
                      cały czas bleee pogoda, wszyscy chodza śnięci. Maciejka lekko choruje ale mam
                      nadzieję że uda sie bez antybiotyku, dziewczynki w przedszkolu, wiec mam ciut
                      luznejsze południe wink
                      Wymodliłam pogode na sobotę smile Na pikniku było superaście smile)) Dziewczynki
                      ubawiły sie po pachy: były koniki, malowne buzie, warkoczyki, różniste zajęcia
                      plastyczne, łapanie krowy na lasso, kulanie bali słomy, bieg "wsciekłej krowy",
                      robilismy gazele z patyków i słomy, skakanie w workach, turnieje piłki nożnej,
                      siatkowej, przeciaganie liny (tu tato odnosił sukcesy), dyskoteka dla dzieci,
                      tańce dla starych przy muzyce na zywo. Ehhh pieknie, wszystko to w miejscu
                      gdzie trudno się dopatrzeć ulicy z samochodem , bycza łaka, las i wielka
                      chałupa pod gontem, boczek z grilla na pajdzie chleba, kapusta kiszona, rzepa
                      do chrupania i lody, cola, ograniczone było tylko piwo smile, przynajmnie za
                      darmoche były trzy, nie wiem czy mozna było dokupic bo mój Olo z racji bycia
                      naczelnym kierowca swojej Rodziny nie pił w ogóle smile
                      Macius przeziebiony, więc został w domu z babcią ale za to zrobił
                      niespodzianke: zaczał chodzić smile))))))) Mając 10 m-c i 5 dni.
                      Dziewczyny macie starszaki to po długich czy krótch negacjacjach jest komu
                      posprzątac - ja jeszcze prawie wszystko robie sama choć moja Alcia juz dzielnie
                      mi sekunduje np ostatnio przygotowała frutinkę dla siebie na kolację: pokroiła
                      jablko, nasypała sobie rodzynek, chrupek kukurydzianych, zalała mlekiem i...
                      mniam, szkoda że Zuza alergik to i siostrze już szykowałaby raz na jakis czas
                      kolacjęsmile
                      Jolu zebowa wróżka u nas juz była, a jakze, zostawiła miseczkę z gasienica w
                      nagrodę, żeby Zuzaczkowi nie było przykro to tez mu przyniosła ale zostawiła
                      liscik ze tylko porzy pierwszym zabku jest hojna i teraz tylko przyglada się
                      czy Ala dobrze dba o nowe ząbki- cos trzeba wymyślać inaczej bankructwo
                      murowane smile
                      Ja marze o wakacjach na ciepłym piachu, przy ciepłym morzu,uwielbiam byczyc się
                      na plazy. Dzieci mocno uczulone na ukaszenia komarów wiec w ogóle wchodzi w
                      rachube tylko morze, na plazy nie ma w ogóle problemu z insektami a bywało tak
                      ze ALa z powodu opuchlizn dostawała sterydy na wakacjach sad I tak co roku
                      zbieramy i mam nadzieje że za jakie 2-3 lata ruszymy do Chorwacji albo Grecji
                      lub na jakas wyspę. papatki
                      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 22.06.04, 09:11
                        Najpierw do Agnieszko (aprze), zastanawiałam się czy ta ospa przy dwójce dzieci, a co najważniejsze w Twojej ciąży to nie problem, znalazłam wątek na CIĄZy - ciąża 19 tydzień i ospa, wynikałoby z niego, ze kompletnie żadnego zagrożenia nie ma smile))
                        Barba, jaka fajna firma Twojego męża, taka kochana dla pracownika i jego rodziny, gożej jak sobie wybierają tylko tego co pracuje i spotkania integracyjne robią i w ogóle, a biedna żona siedzi i wyczekuje, a mąż sobie sam musi na spotkaniach integracyjnych linę ciągnąć, bez dziatek i wierzę w nich, że dadzą jemu zarobić tyle, by nastepne wakcje na Krecie Wam upłynęły (chociaż tam tak gorąco, nie lepsze to nasze stonowane lato: a to popada, powieje - przynajmniej nie jest nudno i człowiek się tak nie spociwink GRATULACJE DLA MACIUSIA (a dziewczynki znowu wypiękniały (i mama) na tych zdjęciach. Dzięki!!)) A byłam w Wawie dwa lata temu, akurat w lecie, obserwowałam sobie i chyba macie dużo miejsc, gdzie można w mieście wakacje spędzać, dużo było faktycznie placów zabaw dosyć dobrze wyposażonych, no te pola Mokotowskie, czy inne Łazienki to też nie przelewki wink
                        Ola, ja nie wiem co w tych facetach, ale ja mam tak samo. Mój mąż (Krzysztof mu jest) mianował mnie głównodowodzącym od elektroniko-informatyki, no to ja się wzięłam do roboty: odkryłam to forum, zainstalowałam sobie przy pomocy szwagra gg. I co? Wcale nie docenił, a co chcę z kimś pogadać, to taką obrażoną minę robi, która mówi - a ja, to co??, choć w realu, to wcale taki zazdrosny nie jest. Ale na szczęście on pracuje, a ja w tym czasie mogę się pozajmować domem, tzn. mi.n. - poprządzać nasze elektroniczno-informatyczne obejście - no odpisać można i pogadać wink) Wzięłam sobie do serca sposób rozegrania sprawy domowych obowiązków przez Ciebie. Ta strategia (hobby mojego męża to wojsko, mamy taaaką półkę na pół sciany z literaturą wojskową i prasą takąż i ja czasami przejmuję żargon) mi odpowiada, więcej sprytu i inteligencji w rozgrywaniu tych spraw, to jest to (moja technika zaciętej płyty nie zawsze się sprawdza - proszę, zróbcie to, prosze zróbcie to, proszę zróbcie to, proszę zróbcie to...nawet jak to piszę już jestem zmęczona)
                        • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 22.06.04, 09:41
                          Ewy, zobaczcie jak podobnie myślicie na początku tygodnia, może to właśnie kwestia imienia? Ja tez myślę podobnie jesli chodzi poniedziałek, może dlatego, że mam Ewa na drugiesmile)
                          Mnie też się podobają opisowe stopnie na koniec dla pierwszych lat podstawówki i to, że nie ma stopni też ( mamy starszaków (Ewa i Ada16, to sie chyba jeszcze na to nie załapały, bo rocznik 93 był bodaj pierwszy), ale ja widzę same plusy i fajnie się dowiedzieć więcej o dziecku niż mało mówiący stopieńsmile. Moje dzieci tez teraz nad morze (Kołobrzeg), ale ja upchałam całą trójkę. Jak wróca to też będę musiałą, ostro organizować im czas - to sobie Ewa będziemy podsyłać pomysły. Ale samo to, ze u nas odpadnie poranne wstawanie, cała akcja ubierania zaspanych, przez to strasznie nerwowych dzieci, wożenie ich tramwajem przez pół miasta na 8 godz., to jednak duża ulga i wystarczy samo w sobie za wszystkie przyjemności wakacjiwink
                          Pakowanie na kolonie zaczyna mi już chodzić po głowie coraz bardziej - a u mnie to oznacza, takie nerwowe ssanie w żoładku, uda się nie uda, chodzę i denerwuje się, no i ciekawe po co na tydzień przed wyjazdemwink
                          A mój mały też ma sukcesy, zaczyna siedzieć, to znaczy nie wiem czy to mozna tak nazwać, bardzo do tego dąży, ale jak mu pomogę to potem składa się jak scyzoryk do przodu, no ale dążenie też się liczywink
                          Jolawink
                          • akve Re: WIELE DZIECI I INNI- 22.06.04, 23:32
                            No tak ,zmęczenie rokiem szkolnym, końcowe atrakcje typu koncert
                            +klasyfikacja...dały o sobie znać ;-(O mały włos nie spaliłam domu, a
                            zaśmierdziłam skutecznie.Postawiłam do slerylizacji butelki, czesci laktatora,
                            smoczkiRobie to na parze,bo przemioty nie matowieją i nie zachodża kamiennym
                            osadem.I co? I poszłam z dziećmi do ogrodu.Trochę mnie nie było ,bo byładziś u
                            nas piękna pogoda.A gdy wróciłam to powalił mnie dziwny smród.Zlokalizowane
                            źródło smorodu okazało się być stopionymi częściami butelek, smoczka i
                            laktatora! Tego ostatniego najbardziej mi żal-dopiero go kupiłam i znowu nie
                            mam sad Kamie Zosię oczywiście piersią,ale czasem odciągam ,bo musze gdzieś
                            wyjść i teraz znowu musze ściągac rekami.Ale co robić jak sie tak poczyna jak
                            ja?O zgrozo!
                            Jolu,czy Ty codziennie odwozisz dzieci do szkoły tramwajem? Chyba nie ,bo ja
                            sobie tego nie wyobrażam.Ja mam problem,zeby wstac o 8-mej,a co dopiero na 8-
                            winkZreszta moi panowie lepiej sobie radzą bez mamy.Tylko się płacze miedzy
                            nimi i przypominam o zbędnych rzeczach np.myciu zebów smile
                            Olu, dziekuje za zdjęcia !Piękna ta Twoja rodzinka i dzieci takie "dorodne" w
                            porównaniu z moimi chudzinakami.Przesle tez zdjecia jak zorganizuję.
                            Acha, ogladacie mecze?Ja fragmentami...Oczywiście mężczyźni( wszyscy w domu, 5
                            chłopa) ogladaja namiętnie.
                            Idę lulu,bo jutro tez jest dzień.
                            Pa
                            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 23.06.04, 10:23
                              Rany, ale przygoda z tym laktatorem, brrr... No, ale człowiek zmęczony, takie wypadki to chyba wpisane w żywot młodej mamywink
                              Napiszce dziewczyny jakie osiągnięcia maja już Wasze maluchy, Maciuś chodzi, mój Michałek składa się jak scyzoryk, a reszta: Zosia, Marcinek jakieś uśmiechy na pewno strzelająsmile)
                              Codziennie rano ja ubieram dzieci, to znaczy budzę, wydaję komendy, ściągam z łóżek, podaję majtki, pacyfikuję (bo jak pisałam strasznie nerwowi są wtedy), pomagam podjąć bardzo trudną, szczególnie dla młodych kobiet w tym domu decyzję w co się ubrać i... uff wypuszczam, a potem przejmuje ich całkowicie mój mąż i prowadza, faktycznie przez całe miasto, teraz tramwajem, a jak był remont ulicy na połowę miasta, to autobusem i tramwajem do szkoły. Nasza rejonowa szkoła jest na tyle daleko, że i tak wyszłoby z dojazdami, więc dzieci zasuwają do centrum. I paradoksalnie, teraz kiedy remonty we Wrocławiu, przynajmniej z naszej str. się skończyły, tramwajem jest wygodniej, bo jedzie trasą osobną od samochodów, omijając korki. Nie jest tak źle, ale to spjęcie: zdążą, nie zdążą jest przygniatające. No i jeszcze ta godzina, 8 to przcież noc.
                              Ja jako 7-mio latek zapisany do szkoły muzycznej przemierzałam miasto dojeżdżając 2 tramwajami codziennie (przez całą szkołę podstawową). Dzisiaj patrzę na moje dzieci i nie pozwoliłabym im na to, wtedy były też inne czasy, mniej samochodów, ale pamietam kilka sytuacji takich niepokojący (zaczepiających mnie straszych itd.), więc mój mąż jeździ wtrwale, choć czasami ma dość, szczególnie rano..
                              Mecze Janek(9) ogląda wszystkie i czasami wciąga się w to oglądanie jeszcze mój mąż. Janek analizuje, komentuje strategie, zna tych piłkarzy, więc o tyle pocieszające, że to takie bardzo refleksyjne oglądanie, ale jednak problem czasu jest, bo mecze konczą się około 23 i to dziecko tak dzień w dzień chodzi spać. Chociaż kilka razy, gdy widziałam, że jest zmęczony, wysłałam go spać i nie było problemu. To dobrze, że potrafił sobie odmówić.
                              Maz zawozi nasze dzieci, a ja czasami odbieram, ale dzisiaj mam wolnesmile Ale z kolei teraz w naszej rodzinie festiwal imieninowy: teściowa (Wanda), mój tata (Jan), więc impreza za imprezą i najbliższe dni upłyną na odwierdzinach.
                              Piękne słońce we Wrocławiu, przesyłam je we wszystkie zakątki Polski, gdzie mieszkacie Jolasmile
                              • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI- 23.06.04, 23:53
                                *u nas niestety słoneczka niewiele widzieli, ale deszcze niespokojne jak to na
                                wybrzezu, potargane przez wiatr owszem wieleeee
                                *ja też mam na drugie Ewa, to po mojej babci, nie czułam nigdy w sobie tego
                                imienia, ale Ewy wszystkie zawsze lubiłam i mam sentyment do tego imienia, moje
                                dwie położne domowe to Ewy
                                *a propos opisowych ocen to jestem tez bardzo rada , zwłaszcza, że znów na
                                tapecie będzie u mnie nauczanie początkowe od września ( Mati -pierwszoklasista)
                                Sama jako była nauczycielka w szkle społecznej wspominam te oceny jako bardzo
                                pracochłonne, u nas wszyscy uczniowie, od 1-8 klasy mieli oceny opisowe,
                                oczywiście 4-8 również cyfrowe
                                miałam 40 uczniów w sumie i musiałam elaboraty na stronę pisać każdemu,
                                skutecznie zniechęciło mnie to do dalszej pracy w szkole...
                                ale oczywiście z drugiej strony - jako rodzic to byłam zachwycona tą formą...
                                *Pora wstawania, ranne bieganie, u nas to codzienność nielubiana, całe
                                szczęście że przerwa wakacyjna już tuż tuż
                                Komunikacja miejska nie zarabia sobie na nas już od 1 kwietnia, kiedy się
                                przerzucamy na rowerki, Mieszko w foteliku oczywiście, czyli nóżki się nie
                                namęczą.
                                Mati w zeszłym roku jeździł ze mną na swoim rowerze do przedszkola koło mojej
                                pracy, codziennnie 5 km w tą i spowrotem, czyli w sumie 10, jak na 6 latka to
                                miał kondychę
                                Dzieciaki na szczęście od 2 lat mają szkołę 10 minut od domu, więc odpadaja
                                dojazdy, Matiego zaprowadzaja na zmianę, zależy kiedy które ma na tą samą
                                godzinę lekcje
                                ogromna to pomoc z ich strony i chwała im za to
                                śniadanie też wówczas mu podają, tylko ja mam kanapkę do zrobienia i piciu do
                                bidonu
                                ale koniec tematu bo są już wakacje za dwa dni
                                dobranoc Ola

                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 24.06.04, 09:50
                                  Wyobraźcie sobie, że mój Jaś(9) cały czas jeszcze nie jeździ na rowerze. Zdarzało mu się na tandemie ze swoim ojcem, ale sam nie i już. Jest fanem piłki nożej, dość wysportowany, a rower omija z daleka. Ja też nie nalegam, tym bardziej, że dziadek (teść mój) miał zamiar go uczyć, a on ma niestety takie metody, że brrr (strasznie się denerwuje) i ja zabroniłam. Myślę sobie, że kiedyś zaskoczy.
                                  Jaś ma jeszcze inne ciekawe cechy, np. kilka lat temu, jeszcze w przedszkolu miał zajęcia z lekarzem, o zarazkach, myciu rąk itd. I on zrobiła się ztrasznie czuły na tym punkcie. Bałaganiarz straszny, rzeczy brudzą mu się ekspresowo, ale o czystość rąk dba, nie można dotknąć jego jedzenia itd. To się przekłada też na kontakty międzyludzkie, wczorajsze imieniny musiały się obejść bez buzi od Jasia (Jasiu nigdy nie całuje solenizantów ze wzgledu na higienę, nie żeby go ktoś specjalnie przymuszłą, ale babcia sie rozpędziełą, a Jaś wykonał istnąm, akrobację, żeby się uchylić wink
                                  A te oceny opisowe widziane z drugiej strony to faktycznie brrr, tyle prcy. Ale efekt dla dzieci fajny.
                                  Przesyłam Wam piękne słońce z Wrocławia, miłego dnia Jolasmile
                                • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI- 24.06.04, 10:05
                                  Witajcie babeczki !! Oj Olu masz racje osoby o imieniu ewa to dobre dusze
                                  (hahaha) ja tez mam po babci imie Ewa ale na pierwsze a na drugie tez po babci
                                  ale (UWAGA BEZ SMIECHU)Lokadia.SmieszyBo i smieszy mnie to imie. A jak ktos
                                  usByszy to imie to lez sie lekko usmiecha .Ale no coz nie moglam decydowac.
                                  Moje dzieci opisowe oceny mialy tylko w klasie 1-3 a teraz tradycyjnie . Ale
                                  wole opisowe.
                                  Olu podziwiam cialo pedagogiczne .W dzisiejszych czasach uczyc w szkole to
                                  trzeba miec stalowe nerwy.
                                  Fajnie jezdzic rowerkiem do pracy i do szkoly.Moja starszyzna tez bedzie
                                  jezdzila na rowerkach od nowego roku szkolnego bo koncza obwodnice.I beda miec
                                  blizej i prosta droga i tm bardziej ze jest sciezka rowerowa.Ciagnie sie nowa
                                  trasa od domu do samej szkoly.I bedzie taniej i szybciej.no ale wakacje i
                                  bedzie lzej. Pozdrawiam
                                  • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI- 24.06.04, 23:46
                                    rowerek jeden się jeszcze wozi na foteliku, reszta samodzielna, szybko łapali,
                                    jako 3 latki, mieszko zupełnie nie z tej bajki, jest obserwatorem, woli za
                                    pasażera robić
                                    wyjątkowo nieprzychylne uliczki u nas jak do nauki, z górki lub pod , no i
                                    wszędzie kocie łby, ale takie odrestaurowane kilka lat temu , tuż przed
                                    przyjazdem Ojca Świętego do Oliwskiej Katedry
                                    więc wracając do nauki, tej 2 kółkowej to na zmianę biegamy z mocnym uchwytem
                                    na kiju a synek z równowagą ma nie za pan brat , to na prawo, to na lewo, aż
                                    się odechciewa
                                    po ciężkim dniu przy biurku (kręgosłup woła o masaż) wizja nadwyrężonej
                                    kończyny górnej jest niezbyt nęcąca
                                    pocieszające Jolu że uchowują sie tacy chłopcy , odpuścimy chyba Mieszkowi w to
                                    lato
                                    Miłych fanfarów na jutrzejszy koniec roczku
                                    Olala
                                    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI- 25.06.04, 08:55
                                      Ola, piękne zdjęcia!!!! Jaśmina bardzo mi przypomina moją Olę, może juz dzisiaj będę mogła odpisać i cos podesłać. A Małgosia też zerówkę skończyła, ale jakoś jej tak opornie szło np. czytanie, że jeszcze do końca nie zaskoczyła, trzeba będzie poćwiczyć przez wakacje. W ogóle chyba przez ten rok to nie sprawdziłam się jako mama sprawdzająco-goniąca do lekcji. Ola od 3 klasy praktycznie uczy się sama i radzi sobie całkiem, całkiem, choć do osławionego czerwonego paska zabrakło jej 0,1 ptk. Jaś jest straszny bałaganiarz, więc i w taki sposób odrabia lekcje i tu bez nadzoru byłoby faktycznie b. trudno, ale (coś to z mojej natury wynika chyba) steruję, żeby sobie najpierw sam radził, a potem sprawdzam. Przy Mosi to już mea culpa, trochę za mało ćwiczeń w domu, może czytałaby wtedy lepiej.
                                      Więc bilans taki sobie sad(z mojej strony). Ale te moje dzieci jakoś mimo to daja sobie radę. A zawsze mogę się poprawić w przyszłym rokusmile).
                                      Budzę maluchy i lecę do szkoły. Miłego dnia Jolasmile
                                    • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI-Juz wakacje 25.06.04, 09:12
                                      DZIECI KOCHANE JUZ WAKACJE!!!!!Zycze wam promocji do nastepnej klasy a juz
                                      napewno zasluzonego odpoczynku,wspanialych wakcji,nawet nigdzie niewyjezdzajac
                                      mozna swietnie sie bawic w wakacje.A Wam drogi rodzice zycze spokoju ,koniec ze
                                      wstawaniem rano ,budzeniem dzieci i dowozeniem do szkoly.HHHurrrraaa!!!!
                                      A oto wierzsyk ktory napisalam dla Pani nauyczycielki mojego syna
                                      ZEGNAJ SZKOLO NA WESOLO
                                      JUZ WAKACJI NADSZEDL CZAS
                                      PRZEZ ROK CALY DO NAUKI ZAGANIALA PANI NAS
                                      ORLEM WIEDZY JA NIE BYLEM
                                      O NIEBESKICH MIGDALACH SNILEM
                                      BARDZO WIELE CIRPLIWOSCI KOSZTOWALEM
                                      I OD PANI JA Z USMIECHEM DOSTAWALEM
                                      WYROZUMIALA,POGODNAI KOCHANA
                                      BYLA PANI JUZ OD SAMEGO RANA
                                      ZA TO WSZYSTKO JEDNO SLOWO PLYNIE Z SERCA MEGO
                                      DZIEKUJE DZIEKUJE OD CHLOPCA GRZCZNEGO MACKA R.....GO
                                      Szkoda babeczki opuszcza juz klase syna przechodzi do innej szkoly.Dzieci
                                      bardzo sie do niej przyzwyczaily i tu trzeba bedzie przyzwyczajac sie do innej.
                                      Moj jeden muszkieter wyjezdza juz jutro rano na kolonie,a drugo ciut
                                      pozniej,ale jeden na posterunku zostanie z mamusia.
                                      Dziewczyny odpoczniemy . Zycze milego dnia .Ja wybieram sie z dziecmi i z mezem
                                      na obiad no i lody z okazji zakonczenia roku.A niech maja swoje swieto
                                      dzieci ,nalezy im sie po calym, roku meczarni. A Pania nauczycielka tez nalezy
                                      sie odpoczynek.Podziwiam ich cierpliwosc.Zycze naij naj najlepszych wakacji.
                                      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI-Juz wakacje 26.06.04, 07:18
                                        Rany, Ewa, Maciek to prawdziwy poeta. Fajny wierszyk!!!! Moja Ola też miała świetną nauczycielkę w kl. 1-3. Mimo, że miała 32 dzieci umiała nawiązać kontakt z każdym, wiedziała o ich problemach, dzieci ją bardzo lubiły i świetnie współpracowała z rodziacami. A do tego fajnie prowadziła lekcje. Po prostu nauczyciel marzenie. A potem przyszła 4 klasa, rodzice, którzy przyzwyczaili się do fajnych, ciekawych zebrań, przyszli i wysłychali jak pani czyta przez 20 minut regulamin szkoły, trochę spraw organizacyjunych i to wszystko. Właściwie pani ani na tak, ani na nie. Nie za bardzo wczuwała się w obowiązki wychowawcy, bo była w ciąży, teraz jest znowu inna pani, ale coś mi się wydaje, że stare dobre czasy z panią Wioletka (pierwsza nauczycielka) już nie wrócą. Takie życie. Ale co tam, masz Ewa rację, już WAKACJE!!!!!!!
                                        • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI-Juz wakacje 27.06.04, 08:56
                                          Witam w pierwsza niedziele wakacji!!!! fajnie nie??Ja np bardzo sie ciesze
                                          razem z moimi dzecmi.Jednego juz sie pozbylam ,wyjechala na kolonie .za chwile
                                          nastepny i zostane przez jakis czas tylko zmaluszkiem.No tak to wakacje i
                                          dzieci starsze wyjezdzaja i odfruwaja z gniazdek. dziewczyny wy zdaje sie tez
                                          nie ma\cie czasu bo tu cisza.Jedynie Jola (Jola nigdy nie zawiedzie ani w
                                          smutku ani w biedzie) pelni dyzur.
                                          Dobrze ze pogoda dopisuje i oby tak dalej .Jak lato to lato.
                                          Wszystkiego dobrego dziewczyny i milej niedzieli.Pozdrawiam
                • agnjan Re: WIELE DZIECI I INNI-o marzeniach 18.07.04, 21:52
                  hej, hej smile

                  my też dzisiaj i wczoraj plenerowaliśmy... w takie dni nachodzi mnie marzenie o
                  domu z ogrodem (Ewa - zazdroszczę!) i właśnie w ten weekend tak sobie
                  zamarzyliśmy, oglądaliśmy projekty domów (a mamy nietypowe wymagania - 5
                  sypialni, gabinet, garaż), oglądaliśmy działki w okolicach Piaseczna....

                  potem spotkaliśmy się z mniej nieco rozmarzonymi znajomymi, którzy powalili nas
                  katastroficznymi wizjami zapchanych jesiennymi liśćmi rynien smile)) i
                  zaśnieżonych podjazdów smile))) codziennych korków na drogach dojazdowych,
                  koniecznością przekwalifikowania się na rodzinnego kierowcę, etc., itd....

                  no i oczywiście kasa sad(( ale pomarzyć miło, szczególnie w taką piękną
                  pogodę, jadąc przez lasy i pola nasycone zielonością, ech...

                  w piątek ukradli nam z klatki śpiworek i folię na wózek sad(( wózka nie
                  ukradli, bo jest przypięty łańcuchem /po tym, jak miesiąc temu poprzedni,
                  nieprzypięty ukradli sad((((/, na dodatek sąsiedzi obok z tym remontem
                  warczącym, wrrrrrrrrrrrrrr...

                  musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
                  administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
                  rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
                  szampana smile)))))))))
            • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI-o pracy i wakacjach 19.10.04, 10:08
              Założylam konto na wp (ada1661@wp.pl).
              Czekam na zdjęcia..
              W temacie prac domowych, to my nawet dyżury wyznaczyliśmy na dwie prace:
              zdjęcie/wieszanie prania i rozpakowywanie zmywarki.
              Dzieci miały to robić po tygodniu albo miesiącu, ale dyskusje i tak trwają a
              matka lub ojciec wyręczają.
              Ale z drugiej strony to z własnego dzieciństwa jako bardzo przyjemne pamiętam
              chwile, gdy mama wyręczała mnie z jakiejs mojej roboty , to takie przyjemne
              mieć w kimś oparcie.
              Wczoraj do północka walczyłam z połączeniem komputer telefon kom.
              Cel -zgranie zdjęć z tel na komp.
              Jakieś oporne bydlę mi się trafiło.
              No, ale poszło.
    • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 27.06.04, 09:28
      Chętnie się do was przyłączę, ale wszystki posty wątku przeczytam kiedy indziej
      i jak sądzę odbędzie się to sukcesywnie,w miarę przypływu czasusmile)
      U mnie troje jedynaków:
      Marek (08.92) - 12 lat
      Anka (05.97) - 7 lat
      Madzia (05.04) - ciut ponad jeden miesiąc....
      ja - 1970 (doooobry rocznik)
      mąż Janusz - 1968 (no...)
      Problemy:
      Marek: własne życie, mały, ścisły i zamknięty krąg "przyjaciół" i to niestety
      nie na naszym podwórku (trzeba go wozić), on sam dosyc zamknięty i wybredny nie
      zawarł żadnych ważkich znajomości w okolicy (mieszkamy tu od dwóch lat), więc
      jest problem, bo nie chce wychodzic na podwórko, bo nie ma do kogo - to irytuje
      zwłaszcza ojca. Na początku jak zamieszkaliśmy tu, to dziewczyny robiły sobie
      jakieś nadzieje, zaczepiały go, mówiły cześc i wysiadywały pod naszą klatką
      schodową, ale po roku dały sobie spokój, bo nie było efektu wink), z chłopakami
      na boisku do piłki nożnej on nie chce, bo wszystkie ekipy "kopaczy" strasznie
      klną, a jego to razi..., ma problem z "dzień dobry" i "proszę", "dziękuję"
      jakoś mu wychodzi, w pokoju totalny bałagan.
      Anka: przeciwieństwo brata, zsocjalizowana na maksa, z podwórka ściągam ją
      siłą, nie ma takiej atrakcji w domu, zna wszystkich, wszyscy znaja ją, "dzień
      dobry", "proszę", "dziękuję" bez problemu, pożycza swoje rowery i hulajnogi,
      wóżki z lalkami, ubranka do lalek na prawo i lewo (ale zawsze pamięta komu co i
      domaga się zwrotu), w czasach przedniemowlęcych przychodziły do niej tabuny
      koleżanek, jak jest w domu (niechcący), co co chwilę dzwonek, a jest ania?, a
      wyjdzie?, itp., w pokoju sajgon, odkąd jest Maleństwo nie mam kiedy tego
      chociaż czasowo ogarnąć, ma długie włosy, ale ZAWSZE jest darcie przy czesaniu,
      obciąć sobie za żadne skarby nie pozwoli, totalna kokietka prawie od urodzenia,
      co intensywnie ćwiczy na tacie.
      Madzia: "wisiołek cyckowy", domniemane kolki (?), tyle.
      Uffff.............
      Widzę jol5, że dosyc ładnie się "wstrzeliłam" wiekowo: my w tym samym i dwoje
      dzieci w zbliżonym wieku....
      pozdrawiam i wrzucam do ulubionych wątków (bo widzę tu parę "znajomych" smile)
      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 27.06.04, 22:54
        Ewuś co to będzie jak wyjadę w sierpniu, wiem, że nie wypada założycielowi wątku mieć przerwy, ale muszę to zrobić dla rodziny, ktoś im musi gotować i suszyć głowęwink), ale to tylko 2 tygodnie, jak nie będzie nikt pisać, to chyba jeszcze nie skasują wątku???
        Jola.wie - już oglądnełam zdjęcia, ale śliczne: i jedno i drugie i trzecie - masz i blądynki i tego niesamowitego czarnuszka. To już drugi kwietniaczek na wątku i trzeci dzidziuś tegoroczny, bo mój już z tamtego roku wink.
        Fajnie opisałaś dzieci, jak jaki socjolog, podeszłaś je naukowo - i wyobraź sobie, że moja Małgosia prawie charakterem jak Anka - wesołek na całego, ale jak ona za to ma kryzys, to jest to wtedy przeciwieństwo jej wesołości, spada z wysoka i załamuje się totalnie. Za to Ola weszła w wiek dojrzewania i czasami mam wrażenie, że załamana jest non stop. A do Małgosi z charakterystycznych cech dodałabym jeszcze, że ona potrzebuje b. mało snu. Chodzi późno spać i mimo, że leży w łóżku to zanim zaśnie coś tam sobie robi, słucha kaset z bajkami, czas leci, a ona nie wzruszona. To będzie chyba bardzo imprezowa dziewczyna. Chociaż teraz wyobraźcie sobie oprócz Michałka żadne dziecko nie śpi. Ale już mi się nie chce gadać, ze mają iść do łóżek, w końcu muszę mieć od tego kiedyś wakacje wink)
        A na wątku jest też syn Ewy057, który jest z 92 roku! Spojrzałam w spis i wyszło mi, że od 90 mamy prawie wszystkie roczniki, oprócz 3 (95, 96 i 99), ale może ktoś jeszcze wskoczy - i bedziemy mogły już dawać rady co do każdego wieku wink)
        Tak więc Jola (piękne imięwink) WITAJ
        Dziewczyny, rozpoczynam wysyłanie zdjęć, co prawda jakość nie za bardzo, ale coś tam widać. Kto chce i jeszcze nie dostał, zgłaszajcie się i podawajcie adresy!!! Jolasmile
        • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 27.06.04, 23:21
          Jolu Jolu fantastyczne zdjcia .Dziekuje bardzo.cala gromadka sliczna i wszyscy
          tak podobni do siebie.A Ty nie wygladasz na tyle dzieciatek.Macierzynstwo Ci
          sluzy i mezusiowi tez.Masz wesolo w domu i tak cieplutko z dzieciatkami.Ja
          dopiero siade przy komputerze i wysle zdjecia.dzisiaj nie mialam czasu ale
          obiecuje jak nie ja to moj synek powysyla.Jestm dzisiaj padnieta .dzien pelen
          wrazen.dziecko najmlodsze spi ,maz tez a ja ze starszym synem jeszcze
          gadulimy.Ale juz koniec .Dobranoc.Pa dziewczyny.Jolu do jutra na GG .
        • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 28.06.04, 08:42
          Cześć dziewczyny !!!
          Pierwszy tydzień wakacji, wywieźliśmy w piatek dziewczynki do Dziadków w
          toruńskie, ja mam dojechac za tydzień ale myslę ze tylko na TYDZIEŃ bo więcej
          nie wytrzymam wink wiecie jak to jest z Dziadkami. Wolimy siedziec w
          domu.......... Maciek niestety antybiotyk sad ALa została z lekami i chorym
          uchem, z Zuzką dziś mieli Starsi jechac do lekarza bo od soboty straszny kaszel
          ją męczy. Rany mam nadzieje ze to już oistatnie podrygi róznych "swirusów" bo
          mam dośc chorób,. żeby choc przez lato te dzieci były zdrowe...
          Dziewczyny ja ne dostałam zadnych zdjec buuuuuuuuuuu, poproszę na gazetowy, lub
          na ta_ra@wp.pl.
          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 28.06.04, 12:40
            Barba wysłałam na ten ostatni adres, bo faktycznie zwróciło to co wysłałam wczoraj, na ten poprzedni. Daj znać czy doszło. Ależ te dzieci Ci się pochrowały, dzieci tak lubią na wyjazd sad
            Ewa napisałam na gg (bo dopiero o 10 wstałam a tam od 7 rano czekała wiadomość, ale pisałam przy zamkniętym oknie i nie wiem czy dojdzie, daj znać czy jest.
            Jola.wie podaj adres meilowy, to obdaruję Cię podobiznami moje rodziny.
            Dziewczyny nagadałam się już tydzień temu, że myślę co poskładać dzieciom na kolonię. I na myśleniu się skończyło. Dziś wyjeżdżają, a ja w lesie. Pralka chodzi, dopieram rzeczy. Jeszcze przed chwilą świeciło słońce i ładnie wszystko schło, a teraz leje sad(. Ale oczywiście mówili wczoraj w prognozie pogody, ze tak będzie, więc nic mnie nie usprawiedliwia. Bo ja tak zawsze na ostanią chwilę. Jedyna nadzieja, że ten wyjazd o 22 (potem całą noc do Kołobrzegun będą jechać). Na szczęście wszystkie dzieci zdrowe. Więc do roboty. Pa, pa
            • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 00:25
              Czesc dziewczyny,
              jola.wie jak miło Cię spotkac na tym wątku smile))
              Wakacje się zaczęły i wysłalismy najstarsze dziecko po raz perwszy SAMO na
              KOLONIĘ.wiem ,ze niektóre macie to za soba i sprawa wydaje sie banalna,ale
              PRZEZyWAMy ze slubnym ten fakt sad
              Oczywiście nasz Jędruś był w siódmym niebie i jeszcze pociąg nie odjechał, a on
              juz zapomniał o nas stojących na peronie , o zgrozo!
              A;le tak serio to się ciesze,ze on jest zadowolony .Zadzwonił do nas gdy
              wreszcie po 17-togodzinnej podrózy (sic!)dotarli do Kołobrzegu( Jolu-nasze
              dzieci są obok siebie!).
              W najbliższa niedziele chrzcimy nasza Zosię i usiłuje doprowadzic dom do
              porządku,ale coś mi to marnie idzie.Nie mam też nic fajnego do ubrania,a
              założenie czegoś z szafy bedzie trudne ,bo w wiekszości rzeczy nie można
              karmicsadA brak ciucha psuje mi humor.Dzis(wczoraj ,hehe) pobiegałyśmy z Zosią
              i moja mama po sklepach - załamałam się cenami i brakiem tego co wymarzonego
              czegoś.
              No nic ,jakoś jeszcze parę dni jest więc moż ecos skombinuje.
              Jolu, dziękuję za zdjęcia i obiecuje ,ze też przeslę.
              Dziewczyny przesyłacie na ewka 34@o2.pl
              • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 09:11
                Czesc dziewczyny!! Oj ja tez przezywam za kazdym razem wyjazd moich dzieci i
                czy to jest pierwszy czy kolejny to zawsze sie przezywa. Maciej tak samo
                zareagowal ,najchetniej by nas juz nie widzial i niepozegnal.On w autokarze i
                nic juz sie nie liczylo,zero rodzicow.Trzeba to przezyc. dzwonil ze jest fajnie
                a ze ma straszna chrype to szczegól ale ma isc do lekarza.Jest kochany i dla
                niego wazna mama ,tata i starszy brat ale najwazniejszy maly Marcinek.Caluje go
                zawsze przez telefon.Maciej gra cwaniaka ale teskni bardzo tak jak my.
                My chrzcimy Marcinka 21 sierpnia to jest sobota .Ja wole w sobote bo
                chrzest jest o godz 17 i nie bede musiala szykowac obiadkow przystawe
                itd.Owszem kolacja bedzie na cieplo ale juz nie takie zamieszanie jak przy
                obiedzie. mamy liczna rodzine najblizsza.Rodzice i rodzenstwo meza z dziecmi to
                juz 17 osob z mojej strony niestety szczuplejsze grono.ale z nami nazbiera sie
                30 osób. Ale to jest dzen Marcinka i jego goscie. Chrzest juz bedzie w nowym
                domui musze ze wszystkim zdazyc.UUUUufffffff ale pracy mnie czeka.Ale przedtem
                parapetowka.Jolu z Wrocka zapraszam.No juz koniec .Do pracy codziennej
                marsz.Pozdrawiam i milego dnia zycze.Bez bólu glowy (mnie boli) Papa
                • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 10:05
                  Cześć,
                  od ilości postów na tym wątku chyba dostałam oczopląsu i napisałam, że widzę tu
                  parę znajomych, tymczasem nie jest to nawet para, a dokładnie jedna (hihi), nie
                  piszę kto, może się sama przyzna... reszta jest „znajoma”, ale „z widzenia”...
                  Fajnie tu, taki swoisty klimacik się wytworzył...(przeczytałam posty)
                  No i dużo się nie napiszę, bo moja Madzia właśnie dostała czkawki (jest
                  mistrzynią czkawek, ćwiczyła intensywnie jeszcze przed urodzeniem, gdyby nie
                  to, że wpadł mi kiedyś w ręce uspokajający artykuł o czkawkach to pewnie
                  dzisiaj zaliczałabym w tym temacie dziesiątego specjalistę), ma tych czkawek
                  sporo, właściwie po każdym karmieniu (PO odbeknięciu!), przy przewijaniu,
                  kąpieli oraz bez okazji również. Kiedy śpi czkawek nie ma. A teraz robi się
                  niecierpliwa i już pomiałkuje sugerując mi zmianę zajęcia.
                  W temacie wakacje, wypuściłam wczoraj rodzinę z domu. Syn pojechał na obóz
                  harcerski na CAŁY MIESIĄC (Boże, co to będzie?!) na Mazury, córka z mężem do
                  teściów w góry na dwa tygodnie, zostałyśmy z Niemowlaczką same.... Naprawdę
                  same, bo tu na miejscu możemy najwyżej realizować przedsięwzięcia towarzyskie,
                  ale jakby trzeba było pomocy, to rodziny tu mamy jak na lekarstwo.... Ale ja
                  jestem „baba na traktor” i sobie poradzę. Mam tylko ciut za złe mężowi, że tak
                  bez zająknięcia akceptuje ten fakt sad.
                  -„No, dosyć pisania”- zadecydowała Madzia stanowczo.- „Co ty sobie mamo
                  wyobrażasz? Jesteś na urlopie macierzyńskim, prawda?”.
                  -„Niby tak”- odpowiedziała niepewnie mama (czyli ja) – „ale z drugiej strony
                  ten urlop to fikcja, bo nie mam pracy”- zadumała się – „tak czy siak jestem tu
                  z tobą, żeby się tobą zajmować” – ocknęła się – „więc już kończę!”.
                  (no widzicie? pa, do następnego!)
                  • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 10:30
                    -"Maaamo" - Madzi zrobilo sie glupio - "jak dasz mi cycka i wezmiesz mnie na
                    kolana, to mozesz sobie przeciez pisac jedna reka....".
                    -"No fakt coreczko" - ucieszyla sie mama - "nie przypuszczalam tylko, ze znowu
                    chcesz jesc!"
                    smile))
                    Ewcia akve sie przyznala do znajomosci!!! hurra!!! nie martw sie, najwazniejsze
                    ze syn sie cieszyl z tego ze jedzie. Moj pojechal po raz pierwszy na kolonie
                    majc lat prawie 9, do Wloch, ale za to ze mna jako kadra i dziadkiem jako
                    kierownikiem tego calego zamieszania. Ludzie, alesmy mu zrobili niedzwiedzia
                    przysluge, mowie wam! My, tacy starzy kolonijni wyjadacze (zaliczalam wszystkie
                    turnusy kolonii i zimowisk odkad skonczylam 5 lat, poczatkowo oczywiscie z
                    rodzicami, potem roznie, nie wiedzialam, co to znaczy "jezdzic na wczasy",
                    albo "do babci na wieś", "wczasy"? co to takiego?), Marek mial przegwizdane,
                    byl "synem pani" i "wnukiem kierownika" a w dodatku najmlodszym w grupie, (i
                    jako taki musialby dokazywac cudow, aby wkupic sie w laski, na szczescie nikomu
                    niczego nie udowadnial, bo bym dopiero miala problem), zapowiedzial jednakowoż,
                    że nigdy więcej na kolonie nie pojedzie. Oczywiście pojechał i oczywiście było
                    fajnie, ale to po powrocie, bo wyjazdy zawsze były w klimacie "ja nie chcę".
                    Teraz debiutuje jako harcerz, pojechał na cały miesiąc pod namiot i albo on to
                    harcerstwo..., albo ono jego, liczę na to drugie, że jak wróci, będzie
                    zdyscyplinowany i zorganizowany (tak, tak, wierzę w cuda! smile)) i będzie umiał
                    złożyć chociażby własne ubranie... No i najważniejsze: będzie zadowolony z
                    wyjazdu!
                    Może się wam to wyda dziwne, ale tak się cieszę, że zostałam sama! Odsprzątam
                    się za wszystkie czasy, przemebluję dzieciom w pokojach!!! Najlepiej kreatywna
                    jesli chodzi o dom jestem wtedy kiedy zostaję sama. No i zdążę się nacieszyć
                    efektami swojej harówy!!!!! Bo przy pełnej chacie nie ma na to żadnych szans!
                    Od dzisiaj zaczynam ćwiczyć! Regularnie, bo incydentalnie zdarzało mi się, ale
                    co to daje?
                    Będziecie miały ze mną problem, bo ja wyczerpuję wszelkie limity, cierpliwości
                    i miejsca (co niniejszym udowadniam)smile))
                    Miłego dnia, u nas sloneczko, może ta pościel zdąży mi wyschnąć, co to ją od
                    dwóch dni piorę, ostatnio ładna pogoda trwa do 14.00 potem zaczyna padać....
                    (muszę pooglądać co się tam na Mazurach dzieje, czy mojemu dziecku zadek nie
                    moknie...)
                    Akve, ciekawe, czy jak Twój syn wróci z kolonii, to w jego torbie z rzeczami
                    znajdziesz wszystkie ubrania uprane, uprasowane i złożone w kosteczkę,
                    dokładnie jak w dniu wyjazdu, a brudne i używane najwyżej dwie zmiany? smile)))
                    pozdrawiam
                    • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 23:38
                      No właśnie słyszałam o takim wypadku, że mały kolonista wrócił z wyjazdu z nagrodą za idealny porzadek w szafie, bo wogóle nie korzystał z rzeczy, które tam lażały, a pojechał i przyjechał w tym samymsmile
                      A moi uff, własnie pojechali. Zamiast wczoraj, pojechali dzisiaj, co oddaje klimat panujący w tej rodzinie - to my rodzice po prosty pomyliliśmy się o jeden dzień!!!! Dobre, no nie?. I wyszło, ze jadą dziś całkiem przez przypadek.
                      Ale jak już wyszło, to byłam do przodu o ten jeden dzień, no i dobrze. Tylko, że ja i tak lubię na ostatnią chwilę, więc ostatnie godziny to była jakaś makabra. Te trzy torby rozłożone na środku pokoju, plątające się dzieci i masa rzeczy, których duża część zalega teraz wszędzie. I które, jak wróży mi mój mąż będe sprzątać najbliższe 2 tygodnie, czyli do powrotu ekipy.
                      Ale szczerze mówiąc denerwuję się tym jak sobie poradzą, jakoś mniej, bo wiem, ze pojechali razem. To jest fajne, ze będę mieć siebie na oku.
                      Jaś melancholijnie podszedł do wyjazdu i chyba wolałby w domu oglądać finały Euro, Ola rzeczowo i zwięźle pomagała mi pakowac ekipę, ale Małgosię nosiło i wyrywała się nad to morze całym sercem. Dostała całą osobną kupkę rzeczy na dyskotekę i jak znam życie nieźle tam sobie będzie poczynać. Na szczęście po to narodziłam tyle dzieci, żeby imprezową córkę przywaływał do porzadku rozważny wzrok, stetcznej, dzidziczacej charakter po ojcu starszej siostry. A taka starsza siostra w pokoju to chyba gorsze nawet niż rodzina w kierownictwie koloni wink.
                      Ewa może te nasze dzieci to na jednej plaży się będą opalać, ciekawe???
                      Jola, ja też mam wrażenie, ze na te dwa tygodnie zostaję sama, a tu przecież w domu jeszcze 2 dzieci. My tak dziewczyny do tych dzieci przyzwyczajone, że jak z taką "tradycyjną" (w dzisiejszych czasach) liczbą zostajemy (2+1, lub 2+2) to nam się wydaje, że jesteśmy same wink.
                      Chrzest mojego małego był już ho, ho w III, ale też w sobotę i to było faktycznie fajne wyjście, omijałam sprawę obiadu. Mogłam się skupić na podwieczorku i kolacji i wszystko fajnie wyszło.
                      Tak więc otwieramy na wątku wakacyjną erę "samotnych" (osamotnionych, bezdzietnych) mam smile)))
                      • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 29.06.04, 23:41
                        Rany, Ewa >już w nowym domu> GRATULACJE!!!!!!
                        • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 08:08
                          Jestem "pisaczem" porannym, jak widzę w przeciwienstwie do ciebie Jolu smile) i
                          Ewy z Krakowa (też zauważyłam, ze pisze raczej późno): po kąpieli Madzi jestem
                          już tak wyczerpana (bo Madzia jest wieczorami dosyc absorbująca), że karmiąc
                          ją, zasypiam. Musze sobie zrobić badania krwi, bo wydaje mi się, że coraz
                          trudniej mi się rano wstaje i że troche za bardzo boli mnie przy tym głowa
                          (choć przy trzech pobudkach w nocy może to nic dziwnego, może za dużo od siebie
                          wymagam? a może to niedokrwistość?).
                          Ponieważ w ciązy miałam zakaz "gwałtownych ruchów", a od urodzenia Małej nie
                          miałam czasu, nie robiłam od ładnych paru miesięcy w pokojach
                          dzieci "generalki", już pisałam. Wczoraj było pierwsze podejście do pokoju
                          Anki. Formalnie był zarośnięty! Nic dziwnego, wziąwszy pod uwagę np. zabawowe
                          eksperymenty kulinarne czynione z udziałem prawdziwych produktów (pszenicy,
                          mąki, cukru) oraz przytarganego z pola zielska itp., częsciowo tajne (ha! z
                          taką matką jak ja nie ma rzeczy tajnych, wszystko w końcu wyjdzie na jaw!) plus
                          standardowe bałaganiarstwo - BYŁAM PRZERAŻONA! Ponieważ jestem uczulona na
                          kurz, musiałam porzucić pokój w stanie jak po wybuchu granatu, sama ubrudzona
                          jak górnik dołowy. Zastanawiałam się czy nie iśc do piwnicy po łopatę do
                          odśnieżania i zgrabnie wpakować zawartości pokoju (!) do kilku dużych worów na
                          smieci, ale nie zrobię tego dziecku smile)), więc czeka mnie jeszzce robota
                          Kopciuszka czyli mozolne sortowanie różnych małych/bardzo małych rzeczy.
                          Jest u nas zimno. 15 st. Zimno. (pościel mi nie wyschła, jak ją tylko wczoraj
                          rozwiesiłam, zaczęło lać. Nie padać, tylko lać). Nie podoba mi się takie lato.
                          Na Mazurach niestety wcale nie jest lepiej. I w dodatku nie ma zasięgu więc
                          zero kontaktu z dzieckiem. Od sąsiadki wiem, ze jej syn (który też pojechał, a
                          już parę lat jeździ) jest bardzo niezadowolony z organizacji, pojechali z innym
                          hufcem i tamci się nie spisali: nie mają ponoć narzędzi i nawet nie chcę myśleć
                          jak spędzili pierwszy dzień po dziesięciogodzinnej podróży pociągiem, bo to
                          jest obóz z rodzaju "przetrwania" - wszystko robią sami.
                          Robię kawkę, Madzia śpi, zerknę sobie "na dobre i na złe" (dobrze, że
                          dotychczas nie oglądałam) i się pomału rozkręcę.
                          Dobrego dnia!
                          pozdrawiam
                          • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 08:51
                            Cze[ wszystkim i kazdemu z osobna.dziewczyny jak juz wiecie mam chrzest
                            Marcinka w sierpniu .I jak mi podpowiedziala dobra dusza Jola z
                            Wroclawia,prosze was o jakies przepisy wypróbowane.Eleganckie i nie drogie i
                            takie inne. Tradycyjne tez dobre ale te bigosy i kielbasy to juz nie to. A wiec
                            jesli Wam czas pozwoli to skrobnijcie cos z przepisow. No nam koniec .Lece do
                            Jolci na GG .Dziekuje z gory.Pozdrawiam papap
                            • barbamama Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 11:11
                              Cześć dziewczyny, widze ze prawie wszystkie mamy wakacjesmile Ja coprawda tylko na
                              tydzien wywiozłam dziewczynki, do tego codziennei biegam do pracy ale to i tak
                              dla mnie duzy komfort ze popołudniu moge wysciskać Maciejkę bez potrzeby
                              robienia za adwokata jednej lub drugiej pociechy- dziewechy. Strasznie sie żrą,
                              co kończy się ze strony Ali kopniakiem lub czyms w tym stylu, Zuzi piskiem i
                              tez wcale nie małym oddaniem. No ale teraz to problem babci hihihihihi........
                              Ewa nie wiem co uznasz za eleganckie danie, ale bardzo pyszne są nadziewane
                              pieczarki, czy szpinak z czosnkiem i serkiem plesniowym obłozonym pomidorkami i
                              grzankami- to przystawka, pyszne sa piersi kurczaka z cynamonem opieczone w
                              boczku- to pycha do piwa. Popytam sie Ola, on siedzi w gastronomi i kuchnia to
                              jego konik, dzizas jaka mój mąż robi lasagne- jak będziecie w Wawie to
                              zapraszam smile
                              Jola dzięki wielkie za zdjęcia, suuuper z Was Rodzinak , mój Olo to zupełnie
                              inny facet niż Twój małżonek, mały i szeroki smile)))))))) ale jaki kochany
                              Sprzatanie: jolu.wie ja wybieram za to ze wszystkich zakamarków zabaweczki,
                              moje dziewczyny maja manie zbierania drobnych zabaweczek, wszytko jest w
                              piszkach " na skarby" ale jak zaczne odsuwać łózka to kopalnia, do tego
                              wszystko w "szarych kotkach" fuuj, a dziś stłukłam w kuchni wazon i miałam
                              problem z odkurzeniem bo Maciej strasznie boi się odkurzacza, darł się
                              wniebogłosy, ale "sorry Winnetou" trzeba maczek szklany zebraćsad
                              co tam u Agnieszki z brzuszkiem??? Jak się czujesz ???
                              Dziewczyny dajcie zdjęcia , please ta_ra@wp.pl, gazetowy.
                              • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 12:08
                                Barba, przepraszam, że mi tak przerwało gg, ale był akurat telefon i mały akurat w ryk ,a ja kompletnie nie mam podzielnej uwagi i nie potrafie robić 2 rzeczy na raz - jak bym miała napisać i rozmawiać przez telefon, to albo z jednej strony albo z drugiej bym coś pokiełbasiła. Sorry
                                Ewa prześlę karkówkę w sosie majonezowym na maila - przebój tegorocznej komuni. Ale jak Olo Barby robi w gastronomi, to chyba będzie najlepszy ekspert. Tak swoją drogą to on wcale na zdjęciach na małego nie wygląda. Raczej na potężnego smile Żony to tak zawsze widzą swoich mężów mniejszymi niż są wink
                                Jola.wie ja tez mam alegrię, na stare lata dostałam (w wieku 25 lat), taką na pyłki na wiosnę, wtedy katar, oczy czerwone itd. ale jak robiłam testy to wyszło, że też na kurz. Ja takie oczy, jak tu się ustrzec kurzu w domu z 5 dzieci. Ale jakoś sobie żyję z tym kurzem, bo chyba jednak na pyłki jest większa, a na kurz to z przyzwyczajenia jakoś leci wink.
                                Ale to pocieszające, że są jakieś wady tego, że dzieci mają własne, osobne pokoje - powiem moim dzieciom, że nie muszą żałować, że one tylko własne kąty mają - bo jeszcze jakby musiały te ogromne pokoje sprzątać, to - i tu dam im do przeczytania post joli.wie wink)
                                Moje też roznoszą, a dziewczyny oczywiście chomikuja przeróżne rzeczy. Barba, a Twoje dziewczynki też chorują ostatnio na karteczki kolorowe - wymiana przedszkolna potem kwitnie, już okoliczne sklepy, odpowiadając chyba na popyt wprowadziły do sprzedaży rózne wzory tych karteczke wink A na małe zabaweczki to mamy nawet takie specjalne szafki z Ikei z szufladami, w jednej są zwierzątka, w drugiej lalki, wszelkie Barbie i akcesoria, w innych cała reszta. wink Taka to dziewczyńska przypadłość. A Jaś z kolei ma całe tabuny wojska, żołnierzy różnych wielkości, część jeszcze po tacie, czyli weterani ok. 30-to kilku letni, różnego uzbrojenia i formacji. Kiedyś nieopacznie wyrzucałam takich co to im ręka odopadła, albo noga, ale kryzys małżeński już wisłał przez to w powietrzu, więc skruszyłam się, pokajałam i już tego nie robię, tylko leczę ich kropelką w szpitalu polowym.
                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 12:14
                                  Dziewczyny, wszystkim którzy maja dzieci na koloni, polecam rozdział o koloni z książki "Wakacje Mikołajka", pożyczcie, kupcie, ale koniecznie przeczytajcie, niby książka dla dzieci, ale tak trafnie i śmiesznie opisane, że od razu lżej na sercu, że nie my piersi (i rodzice i dzieci)to wszystko przeżywamy... smile)
                                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 30.06.04, 13:51
                                    A u nas dzisiaj ładna nawet pogoda, świeci słońce, ptaszki śpiewają, wiadomo Dolny Śląsk najcieplejsze miejsce w Polsce - dlatego wysłałam dzieci na daleką północ na kolonie, co by poznały, też inny klimat wink)
                                    • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 01.07.04, 00:27
                                      Wracam do Was miedzy próbami( nadal tylko próbujęwinksprzatania i ustalenia
                                      czegos w sprawie chrztu.
                                      Fakt,że lepiej by było w sobotę i to popołudniu...Niestety po pierwsze
                                      proboszcz sie nie zgadza( chrzty tylko w niedzielę o 9.30-ledwie wyprosilismy
                                      12.00).Pytam proboszcza czy mam dac gościom drugie sniadanie ok.11-tej ,a on na
                                      toz emożemy iść na dłuuugi spacer przed obiadem.Swietny pomysł jak będzie lało.
                                      po drugie nasz przyjaciel,który jest księdzem i będzie chrzcił(juz czwarte
                                      nasze dziecko)przyjeżdza z Ukrainy gdzie teraz pracuje dla Pana smilei musi byc w
                                      niedzielę.
                                      Ale wiecie ja-cwaniara tym razem zaangażowałam kucharza...Ciekawe jak to
                                      bedzie, jutro( dzisiaj!)mamy się dogadać.Jestem tak zakręcona ,ze chyba nie
                                      podałałabym imprezie na ponad 20 osób.
                                      Moj Jedrus dzwonił z kolonii,z ejest super-to się cieszymy.
                                      Gorzej,ze zadzwnił kierownik i wychowawcczyni przerażeni,ze on NIC nie je.Tylko
                                      cukierki które kupił.No tak wiadomo, dziecko na wolności dostało pieniądze i
                                      szaleje smileNie przejęliśmy się tym zbytnio, podobno normalne dzieci nie
                                      zagłodzą sie na śmierć wink
                                      A propos sprzątania kiedy dzieci nie ma : 2 lata temu rozchorował mi się mały
                                      Julek i nie pojechalismy razem nad morze;ze stresu czy szybko wyzdrowieje i czy
                                      pojedziemy zrobiłam taki porządek w pokoju chłopców i w takim tempie jak
                                      nigdy.No i byłam sama.Tez to lubie i niezwykle rzadko mi się to zdarza.
                                      Jolu.wie nie mogę pisać rano, bo mąż zabiera laptopa do firmy sadNudze o coś
                                      swojego wtedy się odkuję smile
                                      Chyba idę spać...
                                      Acha, jola wrocławska moze zrbimy podwątek LISTA z adresami na priva,zeby nie
                                      trzeba było szukać jak beziemy chciały pzresłac sobie zdjęcia .Co ty na to?
                                      • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 01.07.04, 01:19
                                        mam świetny przepis na skrzydełka
                                        kupić:
                                        2,5 kilo skrzydełek z kurczaka
                                        1 ketchup włocławek
                                        paczke gold flakes
                                        do roboty:
                                        skrzydełka pociąć, każde na 3 cześci, najmniejszą (końcówkę)wyrzucamy, dwie z
                                        mięskiem wrzucamy do miski
                                        solimy równo i dużo, wlewamy włocławek i na 2 godz. do lodówy
                                        blaszkę (brytwankę) wysmarować olejem
                                        ułożyć wszystkie czastki skrzydełek i posypać połową paczki gold flakesów
                                        wcześniej rozgniecionych przez najmłodszych
                                        do pieca i jak się przypieką przewrócić na drugą stronę i znów gold flakesy
                                        równo posypać po nich
                                        pychota (podobno, ja nie smakuję bom wege)

                                        ciacho równie proste ale bez pieca tym razem

                                        kupić:
                                        8 paczek herbatników Jutrzenki
                                        litr mleka
                                        litr kremówki
                                        2 śmietanfixy
                                        kostkę masła
                                        4 żółtka ( jeśli nie sprzedadzą to mogą być całe, da się wyjąć)
                                        1/5 szklanki + 4 łyżki cukru pudru
                                        szklankę mąki
                                        puszkę mleka skondensowanego SŁODZONEGO
                                        gorzka czekolada

                                        do roboty:
                                        puszkę wstawić na 2-3 godz do gara z wodą, gotować(jak woda paruje to dolać)
                                        mleko z masłem roztopić, nie gotować!!! ostudzić
                                        żółtka z pudrem (1/5 szklanki) utrzec , dodać mąkę do tego ostudzone mleko z
                                        masłem . zagotować z tego budyń

                                        dużą blaszkę prostokatną wyłożyć herbatnikami
                                        I masa = budyń (patrz wyżej)
                                        na to herbatniki
                                        II masa = kajmak ( karmel) z puszki (zagotowanej
                                        znów herbatniki
                                        III masa = bita śmietana (koniecznie schłodzić przed ubiciem i dodać
                                        śmietanfixy i c.puder)

                                        na to powiórkować czekoladę i do lodówki na kilka godzin

                                        oba przepisy wypróbowane kilkakrotnie w wykonaniu moich nastolatków

                                        a ja dzisiaj z moim osamotnionym jedynakiem zaliczyłam spotkanie z bajkami z
                                        okazji wydania przez GWP 2 fajnych ksiązeczek pt. "Gębolud" i "Królewna"
                                        wiecej o nich na www.gwp.pl
                                        autorka Roksana Jędrzejewska-Wróbel też wielodzietna ma 3 gagatków

                                        polecam tez inną pozycje tego wydawnictwa : Smok Lubomił i tajemnice złości
                                        byłam dzis uziemiona w samochodzie z dwójką przedszkolaków przez godzinę i
                                        połknęliśmy ja jednym tchem
                                        pozdrawiam, chętnie prześlę zdjęcia reszcie klubowiczek ( tak sie już chwilami
                                        czuję) za kilka dni, jestem za powstaniem podwątku z lista adresów






                                        • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 01.07.04, 11:09
                                          Jolu, ja też pierwszej alergii dostałam mając lat 22, kiedy byłam w pierwszej
                                          ciąży (!), w związku z czym uważam ją za przekleństwo naszych czasów, bo moje
                                          dzieci już są skazane (tzn. mają skazę) atopią i tylko czekać, kiedy u
                                          najmłodszej coś wyskoczy. Ze niby teraz to już dziedziczne. Mnie się coś na
                                          stare lata w genach poprzestawiało, mąż był „nosicielem”, bo teściowa uczulona
                                          na pyłki, sierść &co. więc dzieci nasze ponoć nie mają szans. Tylko skąd u
                                          mnie? Mamie nic nie jest, ojcu też nie, a obie z siostrą „poszłyśmy na całość”
                                          (zwłaszcza ona). I mam wrażenie, że po tej ciąży do dotychczasowych alergenów
                                          dołączyły jeszcze jakieś pyłki, które się ode mnie do tej pory trzymały z
                                          daleka
                                          Pokoje moje dzieci mają osobne, choć w poprzednim mieszkaniu mieszkały razem,
                                          ale pokój był 30-metrowy, teraz mają każdy swój malutki (!) pokoik i Madzia już
                                          tego luksusu nie zazna (bo ja nie dam się przepędzić do salonu!). Różnica
                                          wieku, płci i zainteresowań uniemożliwia umieszczenie ich w jednym pokoju.
                                          Kurzu w domu musieliśmy uniknąć też ze względu na dzieci, więc mamy gołe
                                          podłogi i w ogóle minimum tekstyliów i TRZEBA często odkurzać (oczywiście
                                          odkurzacz z filtrem wodnym /babcia sponsorem/ – uciążliwe w „nagłych”
                                          przypadkach, to całe rozkładanie, a potem składanie i mycie).
                                          Nad drobiazgami w pokojach panuję tylko ja, niestety ani lokatorzy ani mój mąż
                                          nie, a ponieważ w miesiącach mojej niedołężności to właśnie mąż „pomagał”
                                          dzieciom sprzątać, no i efekt jest taki że wszystko jest wszędzie, a córka
                                          chodzi i co chwilę melduje: „mamo, zginęła mi....”, albo, co gorsza: „mamo,
                                          agata/karolina/patrycja (...) zabrała mi...”
                                          I zupełnie osłabia mnie „Barbio-mania”!! Te wszystkie zakichane mikrobuciki,
                                          mikrotorebeczki, mikro-spinki-do-włosów... Do tego pierwszą rzeczą, która Anka
                                          robi z nową lalką jest mycie włosów! To znaczy najpierw ją czesze w różne
                                          fryzury, potem nieuchronnie nadchodzi taki moment: „mamo, musze jej umyć
                                          włosy”, ja wtedy: „idź, pooglądaj sobie jak wyglądają jej poprzedniczki po
                                          myciu włosów”, no to idzie i myje potajemnie i ma następną lalkę z kołtunem na
                                          głowie! My już dawno przestaliśmy kupować, jeśli już to dostaje w prezencie
                                          (ale nie od nas), obrzydzam jej te lalki jak tylko mogę, jestem bezskuteczna.
                                          Postęp na froncie robót porządkowych: żaden. (skoro już publicznie ogłosiłam
                                          swe zamiary, to publicznie będę się „spowiadać”wink. Zafundowałyśmy sobie z Małą
                                          wyprawę do Geanta (pieluch nam zabrakło i proszku do prania i jedzenia też, ale
                                          na jedzenie już nie miałam miejsca w wózkowym koszyku) i opiszę Wam co mi się
                                          przytrafiło: wzięłam z półki paczkę pampersów, 80 szt za 43 zł z groszami, na
                                          kasę wchodzi ta paczka i wyświetla się 60,99 zł (!) ja w krzyk: „nie chcę,
                                          kupowałam za 43, proszę mi przynieść takie za 43!”, kasjerka wściekła zaczęła
                                          wydzwaniać do stoiska, jakaś panna z drugiej strony przedyktowała jej
                                          kod, „38,65 zł, może być?”, ja na to „no pewnie że może!”, ale powiedzcie mi
                                          dziewczyny, gdzie ja byłam, na targu? czy ceny podawane na wywieszkach to ceny
                                          wywoławcze? czy kasy nie powinny nazywać się „stanowiska negocjacyjne”?
                                          Zastanawiające.... Po powrocie obie padłyśmy, to nie była drzemka, to był
                                          kilkugodzinny sen (nie pamiętam, kiedy ostatnio mi się coś takiego przytrafiło,
                                          choć każą spać matkom karmiącym, ale chyba tylko tym od „pierwszych” dzieci,
                                          przy kolejnych rzadko jest okazja).
                                          Olioliwa: pysznie się zapowiada to ciacho! (od urodzenia dziecka mam apetyt na
                                          słodycze! wczoraj przed snem wsunęłam prawie całą paczkę wafli kakaowych
                                          familijnych, mają fascynującą konsystencję! Matko Święta!) Ale ciacho i tak
                                          wypróbuję.
                                          Madzia kwęka, nudzi się, najedzona, przewinięta, leży w łóżeczku i „wymusza”,
                                          tak „wydusza” z siebie ten płacz. Niestety, tylko przebywanie na moich rękach
                                          koi jej żal. Co ja mam z nią robić? Nie mam jeszcze nosidła, wczoraj oglądałam
                                          chicco, straszne ceny. A może nie straszne, tylko ja nie mam pojęcia? 150 i 230
                                          zł. Powiedzcie.
                                          • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 02.07.04, 00:44
                                            Bardzo mi się klubowy pomysł podoba: wpadamy i wypadamy kiedy chcemy, piszemy bądź codziennie, bądź co 2 tygodnie, a zawsze miło nam ktoś odmacha, jak już będziemy stare i bogate, to wprowadzimy składki i kupimy po nowiutkim laptopie dla każdej klubowiczki, a może znajdziemy sobie sponsora i obejdzie się bez składekwink)
                                            Przepis z kajmakiem (Oli) znam jeszcze w innej wersji, b. prostej i smacznej - duże wafle rozsmarować kajmakiem, poskładać jeden na drugi, a potem pokroić na małe kwadraciki.
                                            Lista jak najbardziej - wpisujcie więc dziewczyny co ma na niej być, wszelkie adresy, gg czy inne tleny (to podobne do gg), numetry buta, co same uznacie za stosowne, a ja to potem zbiorę razem wink)
                                            Dziewczyny, które miacie małe dzieci, Wy bardzo dużo pracujecie, chrzty, sklepy, sprzatania - właśnie sobie przejrzałam posty i widzę: Jolę boli głowa, Ewę też, myślę sobie, że potworne zmęczenie Was dopada, ale taki żywot matki. Ale maluszki naprawdę malutkie jeszcze są, że to wszystko płynne, będzie spało czy nie, rytmu trudno wymagać i potem się na zdrowiu odbija.
                                            Kiedy mnie te 60% dzieci opuściło, to widzę, że te nasze większe liczby dzieci to nie przelewki. Spokój panuje w domu niesamowity, cisza w uszach dzwoni, no i ten porządek - nic nie wędruje, żadne mikrobuciki, mikrospinki barbiowe.
                                            Chociaż wtedy pojawia się czasami problem samotnego przedszkolaczka, widzę to po Agnieszce, Ola załatwiła swojemu synkowi towarzystwo, ja nie, ale nie dam się, nie będę się denerwować także tym, że nie możemy się w ogóle dodzwonić do ośrodka kolonijnego. Serce podpowiada mi że wszystko w porzadku.
                                            Relaks, relaks, liczymy do dziesięciu, oddychamy głęboko, odprężamy się, a pranie, sporzątanie (niestety jeszcze po ekipie, która wyjechała), pomyślimy o tym jutro, nie damy sie złamać 2 przedszkolakom wchodzącym nam na głowę w samochodzie, takoż i organizacją chrztu na 20 osób, ani budową nowego domu, a nawet wstrętnym "świrusom", co dopadły nasze dzieci tuż przed wyjadenm do babci. Prawda? musimy mieć coś z tych wakacji wink)
                                            Optymistycznie, mimo późnej pory pozdrawiająca Was Jolasmile
                                            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 02.07.04, 00:50
                                              A to jeszcze odprężająca stronka dla wszystkich spracowanych, znalazłam na ezabawy, mam nadzieję,że zadziała link
                                              svt.se/hogafflahage/hogafflaHage_site/Kor/hestekor.html
                                              każdego konika kliknąć i zobaczycie co się stanie smile
                                              • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 02.07.04, 12:16
                                                No dobra, nie bedzie żadnych składek, przesadziłam, przepraszam, już się nie bójcie sad(( Przecież nie będę pisała sama do siebie, to nienormalne sad(.
                                                • ewa057 Re: WIELE DZIECI I INNI 02.07.04, 14:28
                                                  Hej dziewczynki!!! No wida ze wakacje nikt nie pisze ,no oczywiscie Jolcia na
                                                  posterunku. I ja z Jolcia bede trzymala warte i pisala.
                                                  No tak ale od czego zaczac.Zaczne od pogody ,jest w kratke ale nie narzekajmy
                                                  bo bedzie gorzej.
                                                  No i bylam dzisiaj z marcinkiem na szczepieniu bylo buuuuuu ale krotko bo
                                                  ciocia Jola myslala o dziecku i powiedziala ze bedzie dobrze.Patrz Jolu jak cie
                                                  maly posluchal. A teraz spi snem kamiennym.
                                                  Dziewczyny po przyjezdzie mojego syna z kolonii bede miala synowa .Chyba sie
                                                  zakochal ni nie moze zauroczenie to jest bo na kochanie jeszcze czas.No ale
                                                  serce nie sluga. Tylko musze mu doslac kase i spodnie .Bo te 5 par plus dres
                                                  jest za malo .A dziecko dopiero od soboty na kolonii.sczescie ze ma 15
                                                  kszulek .Ma w czym wybierac.Ale juz widze jego walizke po przyjezdzie ,jak
                                                  wysypiue rzeczy to wszystkie do pralki.Pedancik jeden.No i dobrze ,lepsze to
                                                  niz dwa tygodnie w jednym chodzic.
                                                  Dziekuje za przepisy .Ale strasznie ich malo .Czy nie wszystkie gotujemy?????
                                                  Ale gdyby cos to prosze jeszcze o jakis przepisik.
                                                  Wiecie co dziewczyny rano mialam wisielczy humor,ale wsrod nas jest taka jedna
                                                  dobra dusza jedyna w swoim rodzaju ,ktora postawila moj dusze na nogi.Nie
                                                  powiem Wam kto ,tylko powiem DZIEKUJE JOLU z Wrocka.
                                                  A teraz maszeruje myc okna w nowym domku.Dla zdrowia i dla spotru i dla
                                                  czystosci.
                                                  Pozdrawiam i zycze milego popoludnia.Papapa
                                                  • akve Re: WIELE DZIECI I INNI 03.07.04, 00:04
                                                    Hej hej,
                                                    dotrzymuje Wam towarzystwa wieczorową porą...
                                                    Miło Was poczytać smile
                                                    Trochę padam na twarz, choc włąsciwie niewiele zrobione pzred
                                                    chrzcinami:wystrzątałam jedna z łazienek i trochę kuchnię , pouprzatałam
                                                    szpargały to tu , to tam.Objeździłam sklepy za tym i za tamtym, zapominając
                                                    kupić masy rzeczy bez których chrzest i tak będzie ważny.Chciałabym ,zeby była
                                                    pogoda, bo porwiemy wszystkich na spacer po obiedzie (zapowiedziałm ,ze wygodne
                                                    buty są konieczne wink.A reszta jakos się ułoży smile
                                                    Jędrek na kolonii b. szczesliwy:wygrał dwa zakłady dotyczące meczy ME i dostał
                                                    2 razy lody smileŚmialismy sie ,ze dziecko się do hazardu zachęci, bo pierwszy
                                                    zakłady i od razu wygrane.Zacząl troche jeść i kąpał się w lodowatym morzu
                                                    ( "mamusiu, zaciskałem zęby ,bo mi tak szczekały") I dobrze, my jesteśmy za
                                                    hartowanie i dzieci nie chorują( mamo, to niesprawiedliwe-wszystkie dzieci
                                                    czase nie chodzą do szkoły,bo choruja ,a my nie, buuu").
                                                    Moja Zosia ,od wczoraj dwumiesięczna, jest juz "ustawiona"dużo więcej spi,mało
                                                    kwęka i cudownie sie SMIEJE, a nawet wydaje dogłosy gulgająco ,gruchająco
                                                    smieszne smileTo fantastyczne pztrzeć jak taki maly człowieczek rośnie i się
                                                    zmienia.
                                                    Z dużym zainteresowaniem czytam też co robią CÓRKI( patrz jola.wie o corewczce
                                                    mującej głowy lalkom) To dla mnie strefa nie zbadana i całkiem nowa,za która
                                                    tęsknię ,po tych wszyskich dzikich zabawach w dinozaury mięsożerne i treserow w
                                                    cyrku winkA ponieważ ubyło nam jedno dziecko i zrobiło się pustawo,
                                                    pozapraszaliśmy dzieci do siebie.I były dwie koleżanki u Jasia.Ach, jaki
                                                    kobiety choćby nmałe maja wpływ na mojego synka!Zabawa łagodna , bez ryków i
                                                    kwików, i do wieczora spokój.Oczywiście Julek tez został właćzony do
                                                    zabawy,bo "jest slodki".
                                                    Jolu.wie a propos Madzi,która chce być z Toba non stop to my kupiliśmy chustę
                                                    sling( kangurkę) i tak nosilismy Zosię.Sprawdziło się,ze dziecko zrobiło się
                                                    spokojniejsze, a plecy i ręce nie bolą tak strasznie.I można cos zrobić,bo ma
                                                    sie je wolne.Polecam.Wszułam nam jedna dziewczyna z forum za połowe ceny
                                                    sklepowej. Jak coś to dam namiar.
                                                    Gotowanie o moja nie najmocniejsza strona stąd ten kucharz,który zrobi zupe
                                                    pmidorową z pomidorów pelatti, udka kurczaka z miodowej skórce i inne cuda.
                                                    Jak coś wymyslę to dołącze przepis.
                                                    A wogóle to prawda,ze poprawiacie skutecznie HUMOR.
                                                    Pa
                                              • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 02.07.04, 23:54
                                                ahoj, wskakuję na pokład,
                                                u mnie od połowy czerwca zaczynają sie nawroty przyjaciółek imigrantek -
                                                pierwsza z Nepalu po rocznej medytacji , druga z Liverpool, dzisiaj kolejna z
                                                Częstochowy, cieszą mmnie te coroczne wakacyjne pogaduch, załapuję cząstkę z
                                                tych ekscytujących opowieści, niedługo zjedzie się rodzinka ze stolicy z trójką
                                                w tym 2 nastolatków i mała przedszkolaczka, u nas 4 bedzie już w komplecie i
                                                jeszcze babcia mieszka uzupełni obrazek pokoleniowej rodzinki, w sumie będzie
                                                nas tuzin ale wesoło już na to czekam
                                                uff, puki co jest cisza jak makiem zasiał i troszkę się jeszcze podelektujemy
                                                jutro wyprawa na Kaszuby , rowerki na plecy i zasuwamy
                                                oby tylko nie lało, ja za upałami nie przepadam, nie będę więc narzekać na brak
                                                ciepełka, przynajmniej się nie pocę i jest ok
                                                jaki e owoce są na południu, bo u nas pierwszy raz się wiśnie dziś pojawiły,
                                                ale mamy jeszcze truskawki, czeresnie
                                                to jest tak na początku przyjeżdżają do nas z południa, za jakies 2 tygodnie
                                                już są kaszubskie, ciekawe te klimaty polskie, czy do Was przywożą kaszubskie
                                                truskawki, jak się już Wasze skończą?
                                                przyroda też na wybrzeżu później się budzi, fajnie to widać jak się jedzie
                                                pociągiem zwłaszcza na wiosnę, zieleń trawy zmienia się na trasie no i drzewa
                                                kwitna w centrum a u nas jeszcze nie
                                                był u nas dzisiaj taki mały brzdąc - roczek na karku, ale absorbuje takie
                                                maleństwo, już zdążyłam zapomnieć, może bedzie jeszcze okazja kiedyś doświadzyć
                                                tego bezgranicznego oddania ( obopólnego oczywiście) marzy mi się córeczka za 2
                                                lata
                                                ale jak pomyślę ile luzu mamy teraz przy tej starszej i młodszej młodzieży to
                                                mam zagwozdke
                                                przed ostatnim porodem mówiłam sobie, że nie bedę go traktować jak ostatni,
                                                przecież jeszcze będą kiedyś miała taki czas
                                                ciąża, narodziny, karmienie, zapach, ząbki, uśmieszki
                                                najpiękniejsze przeżycia, wyzwania, zrealizowania
                                                pamiętam jak jaśmina mmiała 3 latka i miałam jeszcze kropelki pokarmu w
                                                piersiach, teraz jest podobnie, mimo, że już nie karmię od roku
                                                to jak potencjał, ale i pytanie
                                                o wow zanudzam straszliwie, tak mnie to maleństwo urzekło
                                                ale Mieszko nie był wcale zachwycony ...
                                                dobranoc, dobrego weekendu, Ola
                                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 04.07.04, 11:28
                                                  Przygotowałam sobie wczoraj wieczorem pieknie stanowisko komputerowe do odpisania no i padłam zasypiając przy Agnieszce. Więc dzisiaj piszę.
                                                  Ewa, dobrze,że słowa mogąm czasami pomóc nawet na długą, ostrą igłę. Wyobraź sobie, że nie mogę otworzyć zdjęć (może dlatego, że mają rozszetrzenie r - coś tam, ale jeszcze nad tym popracujewink)
                                                  Ewa krakowska - powodzenia dzisiaj, dogrania wszystkiego, jak znam życie uda się, mimo, że jeszcze dzień wcześniej wydawało się, że jest w proszku, ale co się człowiek nadenerwuje to jegowink)), więc POWODZENIA
                                                  Jola.wie ja też emocjonuję się, co tam u Anki znalazłaś w pokoju, uda się, czy nie uda posprzątać u Twoich skarbów i w ogóle co nowego przyniesie dzień, a tu brak nowych wiadomości - czuję się jak nałogowy czytacz gazet, któremu na czas nie dowieźli rano prasy. Ciekawość mnie zżera, a tu cisza sad(
                                                  Ola, coś czuję, że mała dziwczynka zapuka jeszcze do Ciebie. Rany, pamiętam, jak zaglądałam do wózków i przygladałam się zazdrośnie kobietom w ciąży, kiedy mi chodziły po głowie nastepne dzieci i nie chodziło ani o pierwsze ani o drugie dziecko smile). Aż sobie wypatrzyłam to kolejne dziecko. Eh, jest jakaś tajemnica w tym macirzyństwie, mimo, za czasami tak ciężkowink Ale faktycznie łatwiej wejść w pieluchy itd. kiedy jest krótsza przerwa, ale od tego jest życie, żeby z nim się brać za barki wink))
                                                  U nas truskawki jeszcze na całego, jak i czereśnie, chociaż już cena idzie w górę, co oznacza zbliżający się koniec sezonusad(. A potem niestety nie dowożą tych z Kaszub, tylko pod koniec wakacji jeszcze pojawiają się takie z drugiego sadzenia, ale to już nie to. Nawet nie wiem czy u nas są już wiśnie, ale chyba muszą być, bo tu zawsze, jak piszesz, wszystko tak jakoś wcześniej. Na pewno są już porzeczki, ale to wszytsko tak w srodku miasta bardziej widać, na halach targowych, niż na mojej prowincji (choć to tylko 10 min. od centrum), skąd się w tym roku ruszam mniejsmile)
                                                  Ale będzie (albo już jest) u Was zjazd rodzinno-nierodzinny - toż Ty nie będziesz miała czasu w ogóle pisać. No, ale potem to się na pewno odkujesz smile))). Ale babskie pogaduchy ze starymi koleżankami to świetna sprawa, a u mnie etap, że właśnie jakoś tak dużo tych starych koleżanek na różnych dalekich wyjadach. Ale od czego są maile (tylko, że te moje zołzy, to tak raz na pół roku pisząwink
                                                  • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 04.07.04, 11:47
                                                    Najpierw po wyjeździe dzieci euforia mi przyszła - wszystko, zrobię, posprzatam, pracę moją (bo muszę skończyć) napiszę. A tu już tydzień i wszystko w lesie. Agnieszka nudzi się okropnie, na szczęście, kuzyn (3 lata) odwiedził ją wczoraj, bo nuda przeszłaby u niej w destrukcję. Ale też ona chyba odchorowywuje następną (ale już taką mkikro) infekcję, co dobremu nastrojowi nie sprzyja. Więc na szczęście mam czym wytłumaczyć to, że nic mi się nie chce. Wygląda na to, że przy ogromie zajęć (dzieci) jakoś leci, to potem przychodzi rozprężenie, gdy ich brak i nijak nie mogę zaskoczyć wink)
                                                    No, ale dzieci już za tydzień wracają i znowu bedzie można cos zrobić wink)
                                                    Ale to, że dodzwonilismy się w koncu do ośrodka, wcale mnie nie uspokoiło. Małuchy się trochę rozkleiły - Małgosia załamana, że jej spadł kolczyk - odmawia w ogóle ubrania go, a że uszy przykłute miesiąc temu, to pewnie trzeba będzie potem znowu kłuć, brrr. A Ola tak lakonicznie odpowiada na pytania, że nic własciwie nie można się z tego dowiedzieć, no i przy Jasiu to już mąż wyrwła mi słuchawkę, bo powiedział, że jakieś błędy psychologiczne popełniam i się ckliwie za bardzo robi - no i gadali o Czechach, które odpadły z Euro. I chyba tak trzeba, a nie tęsknimy itd., bo dzieciom miękną wtedy nogi (taka stara, a taka głupia jestem!!!!!) No i teraz mi smutno, czy im też jest smutno - ciężkie to życie rodzica (a jeszcze ta lodowata woda o której wiem od Ewy, rany, chyba przestanę myśleć, bo mi to dzisiaj nie sprzyja) Jola
    • akve I po imprezie ! 04.07.04, 23:09
      Masz rację Jolu:wszystko odbyło się super i jakos tak spokojnie.Ja zwylke b.się
      denerwuję:czy zdąże ze wszystkim,czy wszyscy dojadą,czy dzieci będa "grzeczne"w
      kosciele itp.
      I zawsze wszystko się udaje,ale moze być taki pierwszy raz kiedy...
      Dzis pogoda w Krakowie cudowna:słońce,ale nie było za gorąco.I jakos tak
      spokojnie się zbieraliśmy do kościoła.Ubrania pzrygotowałam w najdrobniejszych
      szczegółach w sobotę, buty też.Przygotowany był tez stół, z detalami( mówię Wam
      był piękny:serwetki kremowe w wachlarz,rózowe swiece i bukiety z kwiatów biało-
      różowe smileDzieci grzeczne,cała trójka( Jedruś na kolonii-wszyscy
      zgrzecznieli..?)W kosciele ,po chrzcie Zosia dała głos i wyszłyśmy dostojnie do
      zakrystii, tam sobie podjadła i znowu był spokój.
      Po powrocie do domu czekał na nas gorący obiadek, mniam mniam.
      Atmosfera przy stole niezwykle wesoła, a główna bohaterka- ŚPI.
      Po obiadku z deserem zarządziliśmy spacer i prawie wszyscy sie na niego wybrali.
      Nawet moja ukochana Babcia ,która ma 82 lata i jest cudowna.A wiecie jak
      wyglądała.Chcialabym tak wygladac w jej wieku( jeżeli dozyjewinkFryzura ,lekki
      makijaż, modny(sic!) kostiumik, no, po prostu dumna i szczęsliwa prababcia.
      I kiedy wrócilismy po spacerze,na którym trawiliśmy i rozmawialiśmy, zjedlismy
      małe co nieco i goście zaczęli się zbierać.Była 19-ta godzina.
      Kucharz sprawdził sie rewelacyjnie,ugotował smacznie, pięknie podał( małe
      kompozycje na talerzu )i postrzątał po sobie WSZYSTKO. Znajoma podawała do
      stołu.Nie musiałam biegać tam i z powrotem, pełny komfort.Takie imprezy mogę
      robić smilePierwszy raz nie padam na twarz smile
      A w przyszłym roku następna komunia...

      Ważne info:jola.wie odciąta od naszego wątkusadPozdrawia was serdecznie.Kopiuję
      jej posty ijak coś napisze to wkleję "w imieniu"joli.
      Pa,pa
      • ada16 Re: I po imprezie ! 05.07.04, 09:18
        Mało się odzywam, ale podczytuję na bieżąco.
        Moje dzieciaczki też w rozjazdach .
        Został mi się tylko Maluszek.
        Pozdrawiam
        • olioliwa Re: domek pilnie poszukiwany 05.07.04, 20:39
          od tygodnia jak w ukropie wertuję anonse w poszukiwaniu domku na wakacje, pani
          z którą miałam telefonicznie dograną chatke w Borach w ostatniej chwili
          stwierdziła, ze nie dawała żadnego ogłoszenia i wogóle to nie jest tą którą
          jest, przedziwnie tragikomiczna sytauacja, nie wiem czy to ilosc dziatwy ją
          przeraziła, czy też inne względy
          teraz w szale objeżdżamy kaszubu pksem i mokniemy w strugach deszczu na
          przystankach, całe szczęście że z jednym Mieszkiem, bo gdyby wszyscy byli na
          posterunku to chyba by to sie skończyło jakąś katastrofą
          wracamy dzis do domku po całym dniu pracy i Jacek pyta Mieszka : cieszysz się
          że już wróciliśmy do Ciebie? Mieszko : tak, ale nie bardzo . Jacek :
          dlaczego ? Mieszko : bo ja nie lubie sie wogóle bardzo cieszyć...
          i tak w kółko macieju jakby to rzekła Ola
          Mieszak na wyspie sam na sam z nianią, chodzą na spacerki i zaliczają w
          kaloszkach kałuże.
          w Oliwie rozkwitły róże, kradnę wieczorne chwile i czaje się z aparatem ,
          najpiękniejsze te herbaciane, co ja bym dała za ogród, no nawet ogrodeczek,
          chosby skraweczek balkonu
          są plusy tego marnego lata, przyroda cały czas bujnie wiosenna nie wypalona
          słońcem
          pozdrowienia dla wszystkich mamusiek od Tatr do Bałtyku
          • akve Re: domek pilnie poszukiwany-ja też! 06.07.04, 01:20
            My tez szukamy!
            Jak tak dalej pójdzie to nigdzie nie pojedziemy sad
            Zosia za mąła na jakieś wojaże zagraniczne ,no chyba ze na Słowację ,bo od nas
            blisko.Darek (mążsmilezmęczony i należy mu się urlop, mnie i dzieciom chyba tezwink
            A tu nic na widoku...
            Juz sama nie wiem co robić...

            A wieczorem w ogrodzie pachnie maciejka ,cudowny zapach lata...
            • jol5.po Re: domek pilnie poszukiwany-ja też! 06.07.04, 12:46
              Ewa, co to za godzina, toż to nie wiadomo, czy to już ranek czy jeszcze wieczór. Ale fajnie, że chrzest tak wypalił, ja ogromnie się denerwuję przed tymi WI (wielkimi imprezami), bardziej to chyba tylko przy pakowaniu - i to wtedy gdy jedzie cała rodzina. A teraz jeszcze mam okres komunia, rocznica, komunia, rocznica i jeszcze jedna komunia - a to wszystyko przeplatane chrztami. Ale za to jakiej wprawy nabiorę i potem zorganizuję z rozpędu wesele. A prababci gratuluję!!!!!!!! U nas z tym szykowaniem tuż przed zawsze zawodzi, nikt sie nie kwapi, żeby rzeczy na ten przykład sobie przyszykować wsześniej (wiem, wiem, że to rala matki) i w efekcie problem potem ze skarpetkami, a bo spinek do własów brakuje, a w ogóle w co my się mamy ubrać.
              Ewa, co to stało się Joli.wie - czy jest szansa, że ją połaczy znowu z wątkiem???? Pozdrowienia dla niejsmile
              Ada jak fajnie, że się znowu odezwałaś, napisz coś o tej rehabilitacji, co to jeździcie (czy to prawda, ze masz 16 lat???)
              Ola, ale sytuacja z tą chatką, a miała być z bali. Własnie, zauważyłyście, że jak coś się za dobrze układa to musi w końcu jakiś element nie zadziałać, ale żeby tak na całego. Widać Mieszko ma do życia dobre podejście (i takie awarie nie będą mu kiedyś straszne), takie stonowane.Trzyma się blisko złotego srodka. Mądry z niego facet.
              No u nas też na razie zielono, mimo, że o tej porze przy upałach lubiła już taka żółte trawa straszyć wszędzie, a w tym roku nie.
              Ale mi akurat kawiatki w domu nie wychodzą, nie mam ręki, ani nie kocham tego. A taras ogromny, niestyt pusto na nim. Ale z tym zamiłowaniem, to trzeba się chyba urodzić.
              Ewa, a jakby tak namiot do ogrodu, bedziesz miała blisko do kuchni, żeby ugotować, no i do pralki, w ogóle nie będziesz musiała pakować rodzinki wink)
              Mysmy rok temu znaleźli przez internet fajny dom koło Gorzowa Wlk (teren z jeziorami, takie własciwie nie odkryte Mazury), dom może nie z bali, ale zabudowa stara (szelcowa, drewniana konstrukcja wypełniona gliną) i było tam chłodno w czasie upałów. Wygody wszelkie (pralka, kuchenka, grill), obok las, jezioro niedaleko, no i pusto, fajnie. tylko my bez samochodu, więc byliśmy odcięci od innych ciekawych jezior, których wokół nie brakuje. Ale żeśmy jednak odpoczęli (choć pierwszy tydzień, wszyscy się przestawiają, oczywiście kłótnie ogromne, znacie tą prawidłowość???)
              Babeczki: miłego dnia!!!!!! Jolasmile
              • jol5.po Re: domek pilnie poszukiwany-ja też! 06.07.04, 12:49
                oczywiście wszelkie odpoczywania we własnym domu to ciężka sprawa, szczególnie dla mamy licznej rodziny, dlatego z tym namiotem w ogródku to żart wink
    • akve od joli.wie- odciętej od netu :-( 08.07.04, 18:51
      Ja uporałam się w końcu z pokojem Anki i od wczoraj tam zachodzę i rozglądam
      się, kontempluję ten pokój i nie mogę się nadziwić - jestem w innym świecie....
      Mama do mnie zajrzała i jak zobaczyła na środku podłogi tę kupę małych/bardzo
      małych przedmiot ów to automatycznie włączyła funkcję Kopciuszka - bezwiednie
      zaczęła sortować, no i zrobiło się zabawnie, bo nie wiedziała co do czego, ja
      pokazywałam jej różności, żeby zgadła co to może być (zdobyła zero punktów),
      musiałam jej pilnować, bo jak nic wywaliłaby kilka "bezcennych" rzeczy do
      śmieci, w końcu uśmiałyśmy się do łez przy tym sprzątaniu (babcia nie miała
      pojęcia..... kiedy już "na gotowo" pokazałam jej wieszak na drzwiach, na którym
      wisiało SIEDEM skakanek i zakazałam jej kupowania następnej, choćby była nie
      wiem jak piękna! była zszokowana). Jakoś poszło... Anka po wakacjach idzie do
      szkoły, pokój i tak trzeba będzie przeorganizować, dojdzie nowe umeblowanie i
      naprawdę trzeba się będzie rozstać z częścią zabawek.
      • akve Re: od joli.wie- odciętej od netu :-( c.d. 08.07.04, 18:55
        Nie, nie mamy kontaktu ze światem i to jeszcze potrwa, nie pisalam nic, bo...
        nie miałam czasu! Zresztą, wydawało mi się, że nic się takiego nie dzieje, a i
        na przemyślenia jakoś trudno się zdobyć.... Piszę "wydawało mi się", bo wczoraj
        nagle zmieniłam zdanie i to w niemiłych okolicznościach. (oj, będę pisała tego
        maila na raty, Madzia woła, ciekawe: dopóki myłam naczynia i wstawiałam firanki
        do prania - spała, a teraz wyczuła, że znalazłam "chwilę dla siebie" smile))) No
        więc: opuszczona przez wszystkich (chlip), przybita monotonią dnia powszedniego
        (chlip) powlokłam się w środe na spacer do lasu na polanke (wziąwszy kocyk i
        dwie książki, na wypadek, gdyby Niunia zechciała spać), takoż i zasnęła po
        drodze, więc ja hyc! na kocyk, długo moje szczęscie nie trwało, cycek pomógł
        tylko trochę, więc musiałam ruszyć dalej. Zaczęłam obserwować pewną ścieżkę,
        która wessała jakiegoś pana oraz dwie młode dziewczyny, a wypluła dwie panie na
        rowerkach, stworzyła złudę bezpieczenstwa i zaintrygowała, dokąd też prowadzi?
        czy może to jest TA ścieżka co podejrzewałam? Wkroczyłam na nią z wózkiem i w
        trzy minuty znalazłam się w innej dzielnicy Katowic, na tyłach Akademii
        Medycznej, bardzo się ucieszyłam, fantastyczny skrót! Zawróciłam, z bocznej
        ścieżki zjechał jakiś tata z doma synami na rowerach, przepuściłam, ale widze
        dalszych rowerzystów i też chciałam ich przepuścić. Pierwszy z koszyczkiem z
        przodu, w koszyczku jakieś szmaty, plastikowa butelka, facet młody, ubrany w
        jakies potargane, dosyc brudne ubranie (pomyslałam ze wraca z roboty i się nie
        przebrał) minął mnie, obrzucił dziwnym spojrzeniem z góry na dół, za nim
        następny, ubrany analogicznie, ale starszy, mijając spojrzał na mnie, zajrzał
        do wózka, obdarzył mnie obleśnym szczerbatym uśmiechem i kiedy mijał mnie
        trzeci "z tej samej grupy" zapaliło się w mojej głowie czerwone światło.
        Obejrzałam się, za mną było nastepnych trzech a ten pierwszy zatrzymał się 20
        metrów przede mną, odstawił rower i czekał na resztę. Alarm w mojej głowie wył
        już na całego, byłam dośc blisko brzegu lasu, zawróciłam i puściłam się pędem z
        wózkiem pełnym dziecka. BYŁAM PRZERAZONA, to był instynktowny lęk
        egzystencjalny, wypadłam z lasu rozdygotana, akurat jechało jakieś auto
        dostawcze, skręciło w bramę, faceci w nim siedzący wyraźnie poruszeni moim
        wzburzeniem, trochę odetchnęłam, ze w razie czego jest do kogo uciekać (?), ale
        postanowiłam przedrzeć się do głównej ulicy, mijałam kolejne budynki z bramami
        ale bez okien, ogrodzone, dwa nawet z oknami, ale zamknięte, NIGDZIE ŻYWEJ
        DUSZY, nawet samochodu świadczącego o ludzkiej obecności. Jak w koszmarnym
        śnie. Narzekałam na brak przemyśleń? W tych okolicznosciach pojawiły sie
        błyskawicznie i w nadmiarze, a ja do końca dnia nie mogłam otrzasnac sie z
        przerazajacych wizji podsuwanych przez wyobraźnie a także z uczucia ze byłam o
        włos od tego aby dowiedziec sie, jak mozna "zginąć" w tak zwany "biały dzień"
        i "wśród ludzi".
        Oto jakie rozrywki funduje sobie "samotna matka"! Może niech ta rodzina lepiej
        już wraca? Do zadnego lasu wiecej sama nie wejde a i w towarzystwie bede sie
        długo zastanawiać...
        We wtorek zaś pojechałysmy z wizytą do jednej znajomej starszej pani
        niebagatelne 40 km, z perspektywą wiecej niz solidnej wyzerki, bo pani ta
        pojmuje miłosc przez duże "K" ("K" jak kuchnia). Zamierzałam nawet pościć na te
        okolicznosc, ale o 11.30 skapitulowałam i zjadłam śniadanie, niemniej jednak
        obiecałam sobie być dzielną i zjeść wszystko co poda, bo każda odmowa to cios w
        jej serce! No i spedziłysmy tam czas bardzo przyjemnie, Madzia zrobiła furore,
        wróciłyśmy na wieczorynkę zaopatrzone w krupnik, pieczonego kurczaka, ryż z
        warzywami, pieczony schab i blache najpyszniejszej szarlotki na świecie (ach,
        zapomiałabym o paczce pampersów i pudełku czekoladek!), Panie, czym zasłużyłam
        na tyle łaski? smile))
        Pozdrawiam wszystkie wypoczywająco-zapracowane mamy wielu dzieci, musze znów
        podjąc zmagania z szarlotką, jaki to przyjemny wysiłek! (że też mi do głowy nie
        przyszło, zeby zaprosić jakichś gości? może któraś z Was ma ochote na kawałek?
        zapraszam! smile)))
        pa
        jola
        • jol5.po Re: od joli.wie- odciętej od netu :-( c.d. 09.07.04, 23:05
          Już myślałam, że będe musiała sobie sama odpisać, ale na szczęście mogę Jolismile), chociaż ona nawet tego nie zobaczy sad( Pozdrowienia dla niej. Wracaj Jola jak najszybcij, bo bez Ciebie marnie będzie z watkiem. Historia z lasem nieciekawa, ale przynajmniej wiem, że Jola w Katowicach mieszka.
          Moje dzieci wracają lada dzień, ale specjalnie to przygotowana na to nie jestem. Psychicznie też, bo infekcja jakaś siedzi we mnie - i głowa i wogóle boli. Ale tak czasami jest, że jak nagle zelży w obowiązkach to od razu chwyta choroba sad
          A z weselszych rzeczy widziałam Shreka 2 i baaaardzo mi się podobał, bardziej niż cz. 1. nawet (bo ta nie do końca). Jola
          • olioliwa Re: leśne historie cd 10.07.04, 01:33
            miałam 13 lat temu historiew lesie , ktora też mnie z niego wygnała
            przynajmniej w zakresie samotnych wypraw
            Kubuś miał wtedy kilka miesięcy, a że był pierworodnym to i rodzeństwo nie
            mogło mi towarzyszyć jeszcze...
            ...będąc nastolatką mieszkając w sąsiedztwie lasu często (codziennie) tam mnie
            ciągnęło na spacery z moim wilczurem Dingo
            często sama, nie czułam sie tam samotnie, bez lęku i wiedzy mojej mamy o tych
            wyprawach
            zostało mi to na długo i pewnego dnia ...
            ...wracając więc do spaceru z Kubą, wypuściłam sie na zaciszna polankę otoczona
            lasem i korzystając z tego , że mały zasnął ja też ucięłam sobie drzemkę w
            pełnym słońcu
            obudziło mnie kwilenie i w tym momencie spojrzałam w kierunku lasu a tam ...
            facet nago i fontanna na mój widok
            przerażona zwiałam w popłochu, on też zmył się w krzakach
            widać na to tylko czekał
            przerażenie i obrzydzenie przez kilka miesięcy nie dało sie zapomnieć
            nie chodzę od tej pory w zaciszne ustronne miejsca bez żywej duszy
            A teraz skrót piątkowego wieczoru, który jest kolejnym z tych "cichych" w
            naszym związku
            po pracy jak co piątek masaż a tuż po nim zaliczyłam dwa seanse w kinie
            na shreka nie poszłam , zaliczylam "Amnezję" i "Morderstwo doskonałe" ;w obydwu
            lała się krew i to o dziwo wpłynęło na mnie relaxująco
            złośc wypłynęła ze mnie i mam pozytywne przeczucia co do tego weekendu
            całkiem przypadkiem (choć nie wierzę w przypadki) trafił dziś do naszego domu
            przyjaciel z dalekiego Beskidu niskiego z łemkowskiej wioski Nowica i zapowiada
            się muzykalna noc
            pozdrawiam z Gdańska,
            deszcze płynęły pół dnia i teraz tu cudne powietrze
            a Mieszko śpi pysznie ( zasłyszane)


            • jol5.po Re: leśne historie cd 10.07.04, 16:51
              najpierw kopiujuję post joli.wie (potem kopiuję post Oli i przesyłam do Joli, a co, niech wie, że niebezpiecznie nie tylko w Katowicach...)
              To już Jola:
              Ewka krakowska leci na jakies wakacje, to uderzam do Ciebie z pocztą, może dotrze...smile))
              Przesłała mo jednak Twojego posta, jestem jej bardzo wdzięczna za to "pośrednictwo". Jest szansa od poniedziałku na reperację usterki, ale kiedy znowu będę mogła być w zasięgu, tego na pewno nie wiem. W każdym razie bardzo mi brakuje forum. Czemu beze mnie ma być marnie z wątkiem? Czyzby wszyscy wyjechali? smile) Z tym, że mieszkam w Katowicach ujawniałam sie tak często, że nawet nie wiedziałam, ze tego nie wiesz, nawet bałam się, że za często, że jak coś chlapnę, to mnie znajdą wink), jesteśmy równomiernie "rozłożone": ty, ja i ewka opanowałysmy strategiczne miasta południa, z tym że jeśli chodzi o pogodę, to wrocław jest wyraźnie forowany przez "górę"! smile
              Z tymi chorobami to faktycznie tak jest: jak jesteśmy w pełnej mobilizacji, to nie mamy czasu chorować, już zresztą dowiedziono tej zalezności: osoby bardzo zaangażowane w pracę chorują w weekendy i na urlopie, wtedy, kiedy na chwilę wrzucają na luz.
              Myśmy wczoraj zaliczyły kolejną wyprawę, 40 km tym razem "w dół" polski (ostatnio było 40 km "w lewo") do znajomych cioć, było jednak bardzo gorąco i Madzia strasznie się spociła w samochodzie, ze az w brodę sobie plułam, żeśmy w ogóle pojechały. Wszystko się jednak dobrze skończyło, wyjąwszy fakt, że ja takie akcje "odchorowuję", to znaczy dzisiaj po wstaniu z łóżka czułam się jakby mnie ktos kijem obił! Ale trening czyni mistrza.
              Z rzeczy wesołych: ja wprawdzie shreka2 nie widziałam, ale dostałam od mojej mamy "Zielona książeczkę obrzydliwości shreka" czy coś takiego, są tam, jak tytuł wskazuje, różności obrzydliwe, ale dosyć wesołe; mama kupiła tę książeczkę dla Marka (mojego syna) i wysłała mu ja z listem na obóz, ale zal się jej zrobiło i kupiła dla nas drugą, żebysmy tez się pośmiały. Marka zaś czekają odwiedziny tejże babci i to już dzisiaj, ambitna kobita, pojechała w sprawach służbowych do warszawy i stwierdziła, ze ma stamtąd, hm, "niedaleko" do Orzysza, a ponieważ to ona sieje panikę, co się tam na tym obozie dzieje i czemu nie można się dodzwonić i w ogóle, postanowiła naocznie sprawdzić, czy wnuka dobrze traktują. Mam nadzieję, że nie zrobi mu "obciachu", ufam w jej umiejętności pedagogiczne (wszak to stary nauczycielski wyga na emeryturze), zakupiła z tego co wiem dwie blachy ciasta borówkowego dla wszystkich, jakoś się wkupi smile). W każdym razie ma go zawlec w miejsce, gdzie jest zasięg, wykręcić numer do mnie i kazać mu zdac szczegółową relację smile)) - to mi obiecała. Jakaś sąsiadka z osiedla opowiadała (czuję się jak skonczona kura domowa, wychodze na zakupy i po raz pierwszy w życiu "gadam z babami" i to w różnym wieku (łapią się na wózek), zawieram znajomości (mieszkam tu od dwóch lat)), więc opowiadała, jak to syna po miesięcznym obozie harcerskim nie poznała! Brudny, zarośnięty, wyrośnięty, no nie do poznania, mąż go odbierał (ponoć też go na dworcu nie poznał), najpierw wymoczył w wannie, potem zaprowadzil do fryzjera a dopiero potem zawiózł do mamy, która przebywała na wczasach i ona miała po tych wszystkich zabiegach problem z akceptacją tego co widzi! Babcia porobi zdjęcia, to się może jakoś przygotuję, to półmetek obozu smile))
              Muszę zająć się córeczką, która skarży się na mnie grzechotce i tradycyjnie dostała aż czkawki, chyba z tego niezadowolenia....
              pa pozdrawiam
              jola
              • jol5.po Re: leśne historie cd 10.07.04, 17:14
                Ewa (z Kalisza) przepraszam, że nie jestem już tak dostępna na gg, ale jak mąż w domu, to wszystko się przeorganizowywuje, a że on zalicza urlop w ratach - to wszystko na głowie (juz mnie posądził o uzależnienie komputerowe), Ola Ty chyba też coś takiego masz?? Odwrócę tylko głowę, nie wysłucham jakiejś relacji o transprterach opancerzonych - a już uzależniona (nawet nie wiem, czy stawiać znaczekwink, bo może to wcale nie jest śmieszne) (Oczywiście trochę przesadziłem, ale tylko trochęwink), aż tak bardzo nie krzyczy, a ja wcale taka biedna nie jestemwink
                U nas we Wrocławiu, lubił grasować pan w Parku Szczytnickim - pięknym, poniemieckim, ogromnym, a co najważniejsze z budynkiem Studium Pielęgniarskiego na skraju. I co ciekawe jak sie pokazał to zaraz uciekał. Ostatnio nie wiem nic o nim, bo koleżanki i znajome już nie chodzą tamtędy - pan teraz pewnie pokazuje się pokoleniu młodszemu. Brrrrr, obleśne.
                A ja jak miała 19 lat, to przeszłam cały Beskid Niski. Serio. To jedyne góry, które tak dokładnie przeszłam. Fajne są, spokojne, szczyty co prawda w lasach toną, ale i tak satysfakcja jest, mimo, ze widoków takich rozległych brak. No i trafiliśmy na Watrę łemkowską. A turystów wtedy było jak na lekarstwo, bo wszyscy wtedy gnali w Bieszczady. A Beskidach tak spokojnie było. To były fajne wakacje. Rany, ale to już ...naście lat temu, jak ten czas leci!!!!!
                • akve A kuku! 10.07.04, 22:44
                  Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie smile
                  Nie pojechalismy jeszcze...
                  Wyjazd ma byc na ok 10 dni w góry ,do domku letniskowego bez specjalnych wygód.
                  Najpierw nie mogliśmy sie zebrać z pakowaniem, potem 2 razy jeździłam na zakupy.
                  I przede wszystkim cały czas intensywnie szukaliśmy Wymarzonego Miejsca Na
                  Wakacje(w skrócie WMNW smileJak juz cos okazywało super to oczywiście dawno
                  zarezerwowane.Jeden gość entuzjastycznie powiedział :tak, tak mamy wolne od 2
                  stycznia 2005!Rewelacja...
                  W końcu znaleźliśmy WMNW i zaczęlismy pertraktacje z właścicielami i
                  znajomymi ,którzy chcieli tez jechać.I jak wszystko dopięlismy to była godzina
                  po 20-tej.Troszke późno, biorąc pod uwagę fakt,że jeszcze nie bylismy
                  spakowani.
                  Mamy jechac jutro,a u nas zaczęło padać ;-( I to intensywnie.Ile razy wybieramy
                  sie do tego domku to ostatnimi czasy pada.Uwzięło się czy co?
                  A ze Wrocław uprzywilejowany pod wzgldem pogody i klimatu to się zgadza.Zawsze
                  tam najcieplej.
                  Na dodatek będe tam sama( bez męża sad za to z moimi nie przyzwyczajonymi do
                  czwórki dzieci, rodzicami.Moz ebyc ciężko na tych wakacjachwink
                  Olu, a czy Wy tez cos znaleźliscie?
                  Może niedaleko nas,bo jedziemy na ...Kaszuby!
                  Pa
                  • ewa057 Re: Jestem !!!! 11.07.04, 17:09
                    Oj Jolu jak mi Ciebie brakuje na GG .Nie da sie uspic meza na czas pogaduszek??
                    Hahaha .Wiem nie da sie ,tak samo jest z moim.On za to siedzi przed komputerem
                    szukajac pianin i fortepianow i jakis tam dodatkow do nich.
                    Moj synek juz przyjechal z kolonii,jak ten czas leci juz 2 tygodnie
                    minely.Jakis taki dorosly sie zrobil ,glos mu sie zmienil,dziewczyne ma.No no
                    dzieci nam sie starzeja. Powiedzial ze za niczym tak nie tesknil jak za swoim
                    braciszkiem najmlodszym.Byl zzmartwiony ze nie chial sie smiac do niego i ze
                    lazami w oczach stwierdzil ze on go niepoznaje.Ale po godzinie maluszkowi
                    zaswitalo ze to jego brat i obdarowywal go usmiechami.
                    Tereaz wyjedza starszy Hubert,a my dopiero w sierpniu z cala rodzinka. Tylko
                    uwiniemy sie z przeprowadzka.
                    Jolu bardzo Ci dziekuje za przesylke.Jest sliczny i taki kolorowy.Marcinkowi
                    podpasowalo lusterko.W najblizszym czasie ty spodziewaj sie przesylki.Ale nie
                    da sie przeslac to oczym mowilas.Ani toru plywackiego ani kawalek fortepianu no
                    ale chyba da sie przeslac slodkosci i nie tylko.
                    Pozdrawiam Was kobitki i caluski dla dziwciaszkow. Pa
                    • olioliwa Re: koniec weekendu 12.07.04, 01:16
                      koniec weekendu, jutro a w zasadzie dziś do pracy ale niedziela upłynęła nam w
                      Chałupach sympatycznie
                      chmury straszyly od początku, ale ściany deszczu przesuwały sie naokoło
                      w końcu przedarło się słońce i zrobiłam skok na fale, brrr mroźny ten Bałtyk
                      tego lata, popływałam chwilę i udalo mi sie schwycić jeszcze skraweczek
                      słoneczka po czym nadeszła wielka czarna chmura i wskoczyliśmy do namiotu aby
                      się delektować tą deszczową scenerią
                      jak minęło spacerkiem do najlepszej wędzarni na półwyspie
                      zarzuciliśmy dwie smakowite rybki : belonę z zielonymi ośćmi i karmazyna
                      oczywiście w karmazynowym kolorze
                      to ostatni weekendzik z jedynakiem który za czwórkę dziś nadrabiał zdrowo
                      nasz przyjaciel Mirek z Nowicy( na codzień obcuje z trójką w swojej chacie a i
                      z sąsiedztwa kilkoro dzieciaczków się przewija) nie dowierzał ile energii przez
                      cały dzień ma ta mała iskierka, padł dopiero o 23 w swoim łóżeczku
                      grypsiarz z niego nie do zdarcia, no i jako jedyny na plaży podtrzymał honor i
                      tradycję naturystyczną
                      nasze poszukiwania wakacyjne są już na najlepszej drodze do celu
                      nam wstępnie zabukowaną metę pod Koszalinem w gospodarstwie agroturystycznym
                      dla zainteresowanych ciekawa stronka gospodarzy www.podlasem.agrowakacje.pl
                      jestem pod wrażeniem oryginalnej propozycji dla rodzin dzietnych i przy okazji
                      niezależnego obozu dla nastolatków 2 w 1
                      jeszcze tylko konsultacja na wyższym szczeblu z Kubą, on ma oczywiście
                      najwięcej do powiedzenia, rozumiecie to doświadczenie 13 na karku ;nie ma to
                      jak powierzyć swe wakacje i odpowiedzialność za zadowolenie reszty rodzinki,
                      akve oczywiście jestem ciekawa wrażeń z domku na Kaszubach??? napisz jak
                      wrócicie, może skorzystamy za rok, teraz po wielu próbach odpuściłam dalsze
                      poszukiwania domku
                      Beskid Niski- mam piękne fotki z kilku wypraw do Nowicy, gdzie bywamy czasem u
                      przyjaciół, w wolnej chwili mogę wysłać Tobie Jolu , pozdrawiam nocnych marków
                      i nie tylko ranne ptaszki podzielą jutro mój los , pa
                      • jol5.po jola.wie 12.07.04, 10:08
                        Najpierw od Joli:
                        Ja jestem uzależniona nie tyle od internetu, co od forum i w ogóle tzw. prywatnych kontaktów. Wypracowałam sobie to w ciąży, kiedy musiałam się bardzo ostrożnie ze sobą obchodzić, polegiwać i generalnie spędziłam ten czas od 5-go miesiąca prawie nie wychodząc z domu, no to zajęłam się ciążą "zawodowo" i siedziałam na forum ile wlezie. Mąż robił mi straszne wyrzuty i zazdrosny był, i jest, jak jasny gwint, ale cóż, potrzebowałam bardzo dużo wsparcia i kontaktu ze "współcierpiącymi", a on akurat nie mógł mi tego zapewnić, nie miał nawet czasu, żeby wysłuchać moich żalów i obaw, a co dopiero mówić o wspieraniu. Teraz mam rzecz jasna o wiele mniej czasu niż w ciązy, więc po prostu liczba wątków się silnie zawężyła, a do tego ta przymusowa przerwa... Ale przez tą przerwę (mając tylko czynnego maila) udało mi się ożywić parę obumierających znajomości i reanimować kontakty z rodziną i z tego się bardzo cieszę!
                        Babcia wraca (za jakieś dwie godziny będzie w katowicach) od wnuka z obozu!!!! Ma wypstrykany 24-klatkowy film więc za następne dwie godziny ja naocznie przekonam się jak to tam wygląda. Wyobraź sobie ze cały nasz misterny plan z listem padł, bo list..... nie doszedł! Nie wiadomo jakim cudem nie doszedł (może wrócił do nadawcy, szkoda tej książeczki ze shrekiem), bo pocztę odbierają, ale ist nie doszedł. Mało wiem, bo z rozmowy telefonicznej z synem wśród rwącego się połączenia zrozumiałam tylko "mama!" i "kocham cię", czyli najważniejsze wiem! smile)) Wiem też, że mutacja głosu u Marka jest dosyć zaawansowana, tenor przechodzi w baryton....smile)), az mi głupio mieć takie duże dziecko (ja jeszcze taka młoda!), babcia też go nie poznała, miał akurat wartę, otwierał bramę i dopiero jak podszedł do samochodu to zrobiła duże oczy! Babcia twierdzi w każdym razie że jest bardzo zaangażowany w życie obozu (!?), zdyscyplinowany (!?), nikomu nie podpada (!?) i w ogóle jest ok, tylko jakiś taki mało szczęśliwy i tak po prawdzie, to tam jest z organizacją coś nie tak, ona by to inaczej... i tak dalej i tak dalej....no coż, perfekcjonistka się znalazła!
                        Nie moge sobie wyobrazić, że Anka z tatą już dzisiaj wracają i od jutra będzie się tu toczyć zupełnie normalne życie. Strasznie zdziczałam w tej samotni. Zaszalałam wczoraj w kuchni, gar pysznego rosołu juz czeka, pieczeń z indyka i gulasz z polędwiczek z pieczarkami, kurczaczki z rosołu i wołowina w sosie cebulowym, nie umiałam tego upchnąć w lodówce. Jutro będę decydować, co wyląduje w zamrażalniku smile)) Gotowy obiadek zawsze się może przydać. Przede wszystkim cieszę się, że dzisiaj nie będę stała przy garach. Od jakiegoś czasu pakuję do zamrażalnika różności, dwa tygodnie temu jadłam pyszną wiosenną zupkę jarzynową, którą robiłam jeszcze w ciązy....
                        • jol5.po teraz ja 12.07.04, 10:27
                          Ola, jak Cię znam, to Ty pewnie piękne zdjęcia z tego deszczu masz!!!!!!!
                          Ja już czekam na te z Beskidu Niskiego.
                          Zdradzę wam dziewczyny, co dostał Marcinek Ewy - to kocyk, z taki ponaszywanymi różnościami, a Ewa szukała takiej maty w sklepach. A że miałam dwa, to przesłałam, a tu tyle dzieciaczków na wątku sad, a mi się kocyki skończyły sad(
                          Ewy trzymajcie się - jedna buduje dom, a druga wyjazd na Kaszuby - rany, to tak daleko z Krakowa!!
                          Nie martwcie się dziewczyny, sprawiedliwość na świecie jest i we Wrocławiu też pada. Dzieci wróciły o 5 rano i teraz od kilku godzin rozprzestrzenia się na dom strefa bałaganu - Małgosia witała się z lalkami. Jechali całą noc, ale spać poszło tylko to najstarsze, to które i tak robi najmniej bałaganu. Jaś i Małgosia utrzymują, że w ogóle nie spali, a energia je rozpiera.
                          Jola przysłała mi zdjecie - i wychodzi na to, że Wy dziewczyny jesteście wszystkie po prostu śliczne (widziałam, i niech ktos spróbuje powiedzieć, że nie), Ewa (Kraków, a i Kalisz też), chłopcy - rewelacja!!!
                          Jak patrzę na ten bałagan, to od razu mi wszystkie infekcje przechodzą, energia wraca, widocznie tego mi trzeba było wink)
                          Jolasmile
                          • ewa057 Jola komplemenciara 13.07.04, 07:32
                            Witajcie!! Oj Jolu Ty to jestes komplemenciara. Przeciez my wszystkie jestesmy
                            sliczne i nasze dzieci a mezczyzni to ta brzydsza polowa.(Zartuje)Jedne dzieci
                            wyjezdzaja drugie juz przyjezdzaja >czas leci zbyt szybko.Oj Ewo Kaszuby piekne
                            miejsce.Cisza spokoj,zielono pachnaco.Oby tylko nie padalo bo chyba na
                            sloneczko nie ma co liczyc.Ale zycze ci i sloneczka bardzo goracego.
                            Dziewczyny nic mi sie nie chce ,opadlam z sil ( JOlu ale jest ok ).Nic z tych
                            rzeczy trzymam sie i nie dam i to dzieki Tobie. Ale juz koniec z przeprowadzka
                            teraz ostatnie szlify i jestem za swoim .Jak pomysle ze rok temu zaczynalam i
                            tak strasznie sie balam tej budowy ale dzisiaj moge powiedziec ze to ja
                            wszystko sama zalatwialam od A do Z.A najgorsza to ta biurokracja.Ale teraz
                            moge sluzyc rada i pomoca bo wiem co i jak i gdzie najtaniej. Parapetowka
                            niedlugo.
                            Jolu nie daj sie infekcja ,rekawki zawijamy i do pracy a potem zasluzony
                            odpoczynek.Dzieciaszki w domu to jest tak fajnie ,gwarno i wszeedzie
                            wszystkiego pelno.
                            Pozdrawiam kobitki i pedze na kawe.Zapraszam rowniez.Pa i zycze milego dnia
                            • jol5.po jola.wie 13.07.04, 20:07
                              Madzia słodko śpi (niech się wyśpi dziecina! smile)), żeby matka zdążyła napisać, co tam chce)..... kurka, nie uwierzycie: rusza się sad(, nie! smile śpi dalej! uff.... , nie, no to jest nie do uwierzenia! taki czuły radar!, Ania z nowym zacięciem bawi się w swoim wysprzątanym pokoiku, aż drżę (powinnam się już przyzwyczaić do specyfiki "syzyfowej pracy", a ciągle po tych kilkunastu latach mam z tym problem!), pogoda jest... no, nie mam słów: w tej chwili świeci słońce, ale nad dachami czają się ołowiano-granatowe chmury (wczoraj sąsiadkę złapał grad w centrum miasta!), więc z zajęć na świeżym powietrzu pozostaną nam być może próby wychodzenia na spacer, czyli znoszenie wózka po schodach przy otwartych drzwiach do klatki schodowej smile)), ale nudzić się na pewno nie będę, wiecie.... smile))
                              Czekam z utęsknieniem na sierpień, ponoc ma być ładny, wtedy pojadę z nimi (rodziną) tam, gdzie teraz nie chciałam jechać (nic nie mówię, ale, kurcze, wrócili opaleni! no przecież nie od wiatru i deszczu!), wrócili i wiecie co? Madzia boi się taty! Dostaje takiego ryku w jego objęciach, no pełna syrena! a ja tak czekałam na wyrękę przy niemowlęciu! czas to uleczy, wiem.
                              Ewa-akve zdaje sie już wreszcie wyjechała? (choć dla mnie rozszyfrowanie terminu wyjazdu było za trudne smile))
                              Ewa057 też się boję, że mi Mała brata starszego nie pozna. Właściwie spodziewam się tego, tylko się boję, że jemu będzie przykro.... Niestety Anią tez Mała nie była zachwycona, a Ania jest z tych, co to się przejmują, chodzi jakas taka speszona, babcię tez już opieprzyłam, bo ta jak wpada do nas, to natychmiast uderza w głośną adorację Madzi, a na co to półtoramiesięcznemu niemowlęciu na okrągło słyszeć, jakie piękne!, jakie cudowne!, jakie wspaniałe!, czy ono coś z tego rozumie? A siostrzyczka słyszy i jej trochę przykro. No to się babcia wzięła w garść. Ale babcia ma taki "fabryczny feler", ze w obliczu niemowląt, z przeproszeniem, głupieje.
                              Ola, zazdroszczę ci tej kapieli w mroźnym Bałtyku jak nie wiem co! Kocham morze, nasze morze! I żadna temperatura wody mnie nie odstrasza od kąpieli i żadna pogoda od Bałtyku. Niemniej jednak w tym roku nie pojadę sad((
                              (zaczęłam pisać o świcie smile, czyli o 8.30, teraz jest 18.30, dzień spełzł na niczym, pogoda barowa, cos nie mam poweru dzisiaj! liczę, że się to zmieni, bo sama ze soba nie umiem wytrzymać)
                              pozdrawiam was serdecznie
                              jola
                              • jol5.po Re: jola 14.07.04, 01:39
                                tak właśnie słyszałam, że ci co wybudowali dom, to dopiero wiedzą co i jak i ten nastepny budowaliby ekspresowo i perfekcyjnie. Ewa, ten koniec, to koniec, wykonałaś ciężką pracę. Ale chyba sam koniec jest najbardziej męczący, pomyśl sobie więc: potem to bedzie tylko leniuchowanie w nowym domu (oprócz oczywiście pracy przy 3 dzieciach - w tym 1 niemowlaczku, prania, gotowania, prasowania, sprzątania) kobiety jednak to mocne istoty smile
                                Właśnie pogoda tego roku niesamowita i niestety słyszałam, że nawet sierpień ma być podobny. Cóż, pozostanie tylko wspierać się przez internet.
                                Czas skurczył się wraz z powrotem dzieci niesamowicie. To nawet cięższa sytuacja niż w czasie roku szkolnego, bo wszyscy są rano, są w południe, wieczorem też są. Przy komputerz niestety wyglądam im podejrzanie i muszę tak po nocy, jak ten spiskowiec pisać, a wtedy takie ciężkie myśli, że trudno czymś lekkim się popisać. Ale infekcje przeszły mi całkowicie - tylko, jak widzę, że całe sprzatanie takie syzyfowe i znowu jutro od nowa wszystko to natrój mam jak Jola.wie (a chciałam coś pocieszającego wymyśleć, to chyba musi jednak poczekać do jutrasad)
                                Dobranoc więc dziewczyny Jola
                                • barbamama Re: jola 14.07.04, 10:23
                                  Witajcie! Jak mówiłam z moimi starszymi wytrwam góra tydzień i wole siedziec u
                                  siebie, dziewczynki zaliczyły dwutygodniowa zmianę klimatu, sa zdrowe i to sie
                                  liczy. Same chciały juz wracać (hmmm ja chetnie zostawiłabym je jeszcze na
                                  tydzien to dopiero byłby dla mnie odpoczynek)jednak u babcu jak nie ma pogody
                                  to nudy na budy sad
                                  Oczywiscie korzystam z netu z doskoku, bo dziatwa za bardzo nie daje, najlepiej
                                  mam rano bo dzieciaki zaliczaja bajki, Maciej jeszcze nie znudzony zabawkami
                                  więc dzien witam z kawą i klawiaturą.......wieczorem Olo siada, radar
                                  oczywiscie dotarł do mnie i szarpie za spódnicę, ma manię wyłaczania komputera
                                  na żywca , więc jedna noge daję do podtrzymania drugą zasłaniam kompa smile)))
                                  Dziewczyny co to za historie z tymi laskami, rany, ja jestem takie strachajło
                                  ze boje się w ogóle lasu, powaznie!!!!!, cisza , przestrzeń poprostu mnie
                                  przeraża i na kazde skrzypienie drzewa, trzaśniecie gałazki ja podskakuje, nie
                                  mam w ogóle orientacji w przestrzeni ehh. Do tego jakbym spotkała kogos
                                  jednoznacznego na swojej drodze, az ciarki po plecach brrrrr. Czekajac na
                                  mieszkanie modliłam sie w duchu aby nie było w kamienicy bo ja bałam sie do
                                  bramy wejść, no i mam w ..... kamienicy i juz sie przyzwyczaiłam. ale o strachu
                                  moglaby pisac długo, ze wszystkiego potrafię zrobic coś czego nalezy się
                                  bac smile))))))) taki ze mnie tchórz (kurde Maciej jeczy wrr)
                                  Diewczyny pogoda bedzie ja tam chce wierzyć ze sierpień bedzie cudny baaa nawet
                                  koncówka lipca, Olo ma urlop od 1- może gdzies się wybierzemy choc na tydzień,
                                  ja to nad morze chcialabym - o kazdej porze dnia i nocy ale nie wiem czy
                                  kasiory wystarczy (auto od maja spłacamy buuu cos za cos, hihihih jest czym ale
                                  nie ma za co wink )
                                  Ewa dobrze rozumiem ze Maciek się zakochał ??? Wow cudnie!!! z ogromnym
                                  sentymentem wspominam wszystkie moje miłości z kolonii i obozów,pamietam imie
                                  mojej pierwszej kolonijnej miłości: Radek i był z ..... Kalisza, rzecz działa
                                  się w Jeleniej Górze na kolonii latem 1980, miałam 8 lat i to był pierwszy
                                  chłopak z którym tańczyłam wolne na dyskotece, spoko ok pażdziernika
                                  mija smile)))
                                  Rany bajka się konczy wiec musze leciec sniadaie robic, do tego jak się spieszę
                                  to co drugie słowo błedy i litrówki buu, dziewczyny fajnie znowu byc z Wami,
                                  głowy do góry. Ja postanowiłam ze kazdy dzień zaczynam z usmiechem bo inaczej
                                  wysiadłabym przy dzieciach. A jak buziak zbyt sztywny to zmuszam się do
                                  szybkiego prysznica i jest ok, jak tonie pomaga to kawulec i klawiatura prze 30
                                  minut- kto ma jeszcze jakie pomysły na dobre samopoczucie z samego rana ????
                                  buziaczki lece śiadanie robic bo po 10 papa
                                  • olioliwa feta 15.07.04, 01:32
                                    wpadłam do domu po północy (wyszłam o 8 rano) ale spektakl na rozpoczęcie Fety
                                    ( festiwalu teatrów ulicznych) był tego wart
                                    pełna kronika foto bedzie do wgladu po zakończeniu, czyli w przyszłym tygodniu
                                    dzieciaki wracały dziś po 3 tygodniach wakacji ale późnym wieczorem, więc
                                    puściliśmy sie jeszcze na Starówkę z Mieszkiem, ale mały jak to bywa w różnych
                                    nietypowych sytuacjach zaczał wyć z bólu nóżek, więc Jacek go na barana i do
                                    domu, mnie zostawili spragnioną scenerii do kolejnego reportażu, chwała im za to
                                    w międzyczasie rozładowała mi sie komóra więc przerażony Jacuś chciał już na
                                    policję dzwonić, ale udało mi się w porę wrócić nocnym busem
                                    teraz czuwam,Mieszkowi odezwały sie nóżki jakieś pół godzinki temu a nasza
                                    sypialnia jest na drugim końcu L(naszego mieszkanka)więc muszę sie upewnić że
                                    jest ok - to taka ściema dla Jacka, nie wybaczyłby mi inaczej tego netowania po
                                    nocy
                                    rozdaję róże lipcowe w scenerii oliwskiej ( w postaci elektronicznej dla
                                    zainteresowanych)- to moja ostatnia pasja, która niestety więdnie i opada w
                                    postaci kolorowych płatków na kocich łbach wszechobecnych tu i teraz
                                    wczoraj nasza niania ogłosiła mi wspaniałą nowinę - jest w 4 m-cu ciąży i ...
                                    mówi, ze chce byc z nami jak długo się da...
                                    ...ale czy my możemy siena to zgodzić?
                                    co innego jak matka nawet z czwórka dzieci ma na głowie dom i całą reszte i
                                    rośnie jej brzuszek, ale jak ja mogę wymagać wypełniania obowiązków od
                                    brzemiennej kobiety??????!!!!!!!!!!!!!!
                                    ratujcie, wszelkie rady, uwagi przyjmę, bo jestem ostro zakręcona
                                    pa, dobranoc Ola
                                    • jol5.po ekscytujący powrót dzieci z kolonii 15.07.04, 23:46
                                      Nie wiem już sama co mysleć o tych wakacyjnych wyjazdach dzieci. Najpierw znika z domu połowa ludzi, cisza w uszach dzwoni, aż ciężko się skupić. System nerwowy wysiada, aż wywołuje to w niektórych wypadkach chorobę (chyba zaliczyłam taki przypadek). Uff na szczęście nie wyjechały wszystkie - a 3- latek z ekipy, która pozostała, tak sie nudził, że nie mogłam się z kolei nudzić ja, ale zrobić coś sensownego tym bardziej także nie. Na szczęście zdarzało się jej spać w czasie dnia wink, bo z kolei najmłodszy całkowicie jest poza konkurencją. Ostatnio posiadł umiejętność poruszania się do przodu, raczkuje - cieszy się z tego jak dziecko wink, delektuje sie tym w ciszy i spokoju, wydając tylko z rzadka gruuu, bu i nie potrzebuje nikogo do szczęście, a jak się zmęczy po prostu zasypia.
                                      No i nagle wyjazd się kończy. Na mieszkanie nadciąga Armagedon, tym bardziej niespodziewany, że już na prawdę zdąrzyłam zapomnieć, jak to razem na kupie jest (2 tygodnie to kupa czasu). Więc kolejka do łazienki, wędrujące, przemieszczające się rzeczy. No i głosno, każde czegoś słucha - Golcowie (byle bardziej po góralsku), muzyka z gurzystego Peru i jeszcze szerszy repertuar - to Janek. Cechą tego co Małgosia słucha jest głośność i byle było do tańca, (choć teksty czytane też mogą być). Agnieszka jest w 7 niebie, bo nareszcie zrobiło się ciekawie. Tylko ja ochłonęłam dopiero dziś, gdy pojechali na wycieczkę kilka dzielnic dalej, do babci.
                                      Jutro wrócą, a ja mogłam przynajmniej rozpakować torby kolonijne w CISZY I SPOKOJU. (Janek znów przywiózł cudze, krótkie spodenki, nie znam ich, ale z kieszeni wysypał się prawdziwy morski piasek... wzruszającewink
                                      No i pytanie, czy takie przeciążenia psychiczne i nagłe zmiany ilości decybeli to na pewno człowiekowi na zdrowie wychodzą. Co się człowiek do czegoś przyzwyczai, to potem znowu musi się przestawiać. Uff, może zdrowsze te wyjazdy z rodziną, wszyscy razem - jakich zażywa teraz Ewa, mnie też to czeka w VIII i szczerze mówiąc już się bojęwink (pierwszy tydzień schodzi na kłótniach, wcześniej jest ekscytujące pakowanie, potem już trzeba wracac, ale w międzyczasie jest nawet fajnie)
                                      (a tak w ogóle dzieci poradziły sobie na koloni świetnie, chyba się nawet nie specjalnie kłóciły, a raczej wspierały - jestem z nich dumna smile
                                      • jol5.po Re: ekscytujący powrót dzieci z kolonii 16.07.04, 00:00
                                        Barba, jaki pozytywny przekaz - tylko sie uczyć, masz rację to jedyna metoda na dobry humor - uśmiechać się, uśmiechać się, uśmiechać się wink (tylko dlaczego te bajki takie krótkiewink
                                        Ola, ja się piszę na zdjęcia. Sprytne, sprytne z tym podstępnym nocnym netowaniem, ale godzina rzeczywiście zabójcza (pst, cicho będziemy i nie przekablujemy Jackowiwink. U nas we Wr. też festiwal teatrów ulicznych coś chyba około końca sierpnia jest. Fajnie, w Rynku kręcą się wtedy wszędzie aktorzy, często mimowie. Oglądamy to sobie, ale jednak ze wskazaniem na wcześniejsze godziny. A co do niani, to chyba ją zostaw, bo dziewczyna pracę straci i będzie poszkodowana, a jak sama chce, to ciąża przecież nie choroba - zawsze może zrezygnować, gdy bedzie jej za ciężko.
                                        Jola.wie coś się nie odzywa, podejrzewam, ze złośliwy troll komputerowy zjadł jej nie tylko strony www, ale i pocztę elektroniczną sad(((
                                        Ada16 daj jakieś namiary na adres mailowy, to cie uszczęśliwię podobizną rodziny smile)
                                        Jolasmile
                                        • ada16 Re: ekscytujący powrót dzieci z kolonii 16.07.04, 08:32
                                          JEstem, jestem, moje najstarsze wrociło , średnie moknie na obozie harcerskim -
                                          w niedzielę jedziemy w odwiedziny, maluszek rozrabia , wciąż by tylko stał,
                                          ręce urywa.
                                          Podobno w przyszłym tygodniu nareszcie będzie lato !
                                          Pozdrawiam
                                          ada16@gazeta.pl
                                          • agnjan Re: ekscytujący powrót dzieci z kolonii 16.07.04, 09:51
                                            dzieńdobry smile

                                            przyjmijcie i mnie:

                                            Jasio 1994
                                            Małgosia 1996
                                            Szymek 2003
                                            Cud-Gratis (takie ma ksywki póki co smile styczeń 2005

                                            Agnieszka
                                            • ada16 Re: ekscytujący powrót dzieci z kolonii 16.07.04, 10:04
                                              witamy,
                                              gratulujemy,
                                              zapraszamy.
                                              • jol5.po Witamy, witamy!! 16.07.04, 11:16
                                                Dzieci nie ma, no i zamiast nadrobić wszelkie braki leniuszek mnie znowu ogarnia - wstawanko baaardzo, bardzo późno, wstyd. Chyba naprawdę dzieci mobilizują i bez tej mobilizacji nic by się w mnie nie posuwało do przodu.
                                                (no i zauważyłam, że "górzysty" napisałam ostatnio z blee, wstrętnym błędem ortogr., bleee, wstyd). No to wystarczy tej mobilizującej krytyki.
                                                Agnieszko!!! Witaj. Oczywiście, że Cię przyjmiemy. Czuj się jak u siebie smile)
                                                Mnie ujęli Jaś i Małgosia (pozdrowienie od mojego Jasia i Małg.), a do tego bobasek z 03 - tak jak mój Michałek. No i oczywiście pozdrawiam niespodziankę smile.Witaj, witaj!!!
                                                Ada, wysyłam na adres gazetowy, ale on taki niepewny, jakby co to krzycz, że nie doszło.
                                                Miłego dnia!! Jolasmile
                                                • jol5.po jola.wie 16.07.04, 11:18
                                                  a teraz liścik od Joli:
                                                  Barba uświadomiła mi jakiej ekwilibrystyki musimy dokonywać, żeby coś "urwać" dla siebie (i nie tylko zresztą w takiej sytuacji) smile)) Moja poranna wygląda tak: wersja wakacyjna - "byczę się" w łózku do 7.45 (dzisiaj po karmieniach o 1.15, 3.15 i 5.30 smile) co my z tymi kwadransami?!) przebieram niemowlaczkę (po wstępnym zatkaniu cycem), udaję się do kuchni, robię pierwszą kawę (słabiutką ale za to słodką i z mlekiem) i gapiąc się "na dobre i na złe" przez jakieś pół godziny karmię głodomora. Ok. 9.00 wytacza się z sypialni śpioch zwany Anką i żąda kakałka. Dziewczynki zajmują się sobą, ja ograniam kuchnię, myję i wyparzam buteleczkę (będzie mi zaraz potrzebna), niemowlaczka kończy stan zwany "czuwaniem" i zaczyna porykiwać, jest ok. 9.30, robię drugą kawę (słabiutką), idziemy do sypialni i przy akompaniamencie ryku szybko ścielę łóżko, potem zasiadam przed komputerem z niemowlaczką na kolanach, karmię, pije kawę, ściągam pocztę, piszę, ściągam mleko smile), piszę, Mała zasypia, odkładam ją, pisze dalej...., ściągam dalej (potrzebuję na wieczór jakieś 30 ml), no i tak z grubsza jest codziennie, nie daj Boże cos nie wypali po drodze, to oczywiście cierpi na tym ostatni element tej misternej układanki... (tak jak wczoraj, mąż się guzdrał z wyjściem do pracy i było po pisaniu!). Wersja szkolna jest ubogacona o "skok" do sklepu, prasowanie ubrań, robienie drugiego śniadania, czesanie Dziewczynki (wymieniam, bo to w naszym wydaniu niebylejakie zajęcie!), szukanie skarpetek czy ręcznika na basen, i to wszystko przed ósmą (ew. trzydzieści), wstaję o 6.00, inaczej nie jest to możliwe. (ach, jak wesoło się to czyta! smile))))
                                                  Barba, moim marzeniem zawsze było mieszkanie w kamienicy, oczywiście o odpowiednim metrażu smile)), a nawet więcej niż odpowiednim smile)), te wysokie pomieszczenia, te rozległe komnaty.... cóż, podwórka kamieniczne nie sprzyjają prawidłowemu rozwojowi dzieci, kamienice zwykle w centrach, nie ma gdzie wyjść na spacer, nie ma gdzie wypuścic dzieci - do tego niestety najlepiej się nadają małe blokowiska (małe, zaznaczam jeszcze raz!), bo jak mieszkaliśmy na 13-tym piętrze to tez nie wypuszczaliśmy syna na podwórko.
                                                  Co do wakacyjnych miłości, to jak się zakochałam raz mając lat 12, tak miłość ta skonczyła się po ładnych paru latach, kiedy to wybranek mego serca (straszy ode mnie o 4 lata) wkroczył w związek małżeński przymuszony sytuacją życiową, choć w korespondencji zapewniał mnie o swym uczuciu smile). No cóż, jak długo można podtrzymywac miłość korespondencyjnie? Nie musze dodawać, że świat i tak mi się zawalił. Taka jestem wierna jak pies, teraz też, z tym samym chłopem już trzynascie lat.... ! smile))))) Babcia jednak zeznała (po wizycie na obozie mojego syna), że padło z jego ust zdanie : "ta dziewczyna jest fajna, taka jajcara, wiesz babcia" i choć nie drążyła tematu to dało do myslenia i jej, i mnie. Zobaczymy, co będzie! No i co będzie z jego szkolną miłością, Kamilą? Umawiali się już w pierwszej klasie, że się ze soba ożenią (nam to pasowało, bo Kama ma bardzo fajnych rodziców), ale coś w piątej klasie chyba hormony zabuzowały u jednego i drugiego, bo nagle "Kamila jest głupia" i w szkole byłam świadkiem mało wybrednego zachowania Kamili względem Marka, więc może jednak coś z tego będzie? smile))
                                                  Nie znam innego sposobu na dobry humor z rana, jak kawa i klawiatura, jak już opanuję zawroty głowy i piszczenie w uszach po mało przespanej nocy (zaczynam się do niespania przyzwyczajać, choć znowu wydawało mi się to niemożliwe!).
                                                  Teraz musze się bardziej przyłożyć do tego ściągania mleka, bo mam dopiero niecałe 20 ml!!!!!!
                                                  I oczywiście w kulminacyjnym punkcie poranka, kiedy to głowa pękac mi będzie od pomysłów, co też kreatywnego mogłabym dzisiaj zrobić, obudzi się niemowlaczka i zniweczy wszystko! Chociaz wczoraj udało mi się uszyc wreszcie pościel dla niej, po dwóch tygodniach "przymierzania się"! smile))
                                                  pozdrawiam serdecznie
                                                  jola
                                                  ps/ liścik tradycyjnie sie przeleżał w skrzynce do wieczorka, ech.....

                                                  ps2/ jest gorzej niż myślałam - przeleżał się do następnego dnia...sad((
                                                • agnjan Re: Witamy, witamy!! 16.07.04, 13:48
                                                  Dziękuję smile

                                                  Nasz Szymek jest z października 2003 a u nas od kwietnia 2004, sprawa adopcyjna
                                                  niestety wciąż w toku smile Szymek okazał się doskonałym i jedynym skutecznym
                                                  lekarstwem na naszą niepłodność i zaprosił sobie młodsze rodzeństwo (stąd
                                                  ksywki brzuszka "Gratis" i "Cud") smile

                                                  teraz Szymek ma niepowtarzalną okazję być przez 2 tygodnie jedynakiem,
                                                  bo "bajkowe dzieci" na koloniach smile

                                                  acha: ostatnio zmorą naszej codzienności jest generalny remont mieszkania obok
                                                  nas sad(((((((((((( chyba wywalają ściany, bo borują cały dzień z przerwami na
                                                  max. godzinę, więc Szymek zamiast pieknie spać po obiadku 2 godzinki (same
                                                  wiecie, jakie to fajne dwie godzinki) to śpi kilka razy po pół godziny i budzi
                                                  się z wrzaskiem nie wyspany i wkurzony sad((( co mamie też nie poprawia
                                                  humoru sad((((
                                                  • ada16 Re: Witamy, witamy!! 16.07.04, 14:31
                                                    Czy dobrze zrozumiałam?
                                                    Macie dwójeczkę osobiście urodzonych ( taki dziwoląg , aby uniknąć
                                                    określenia "swoich" dzieci - byłoby tu zupełnie nie na miejscu,
                                                    potem 1 przygarnięte, a teraz GRatisek?
                                                    To napewno plon tego dobra, które siejecie.
                                                    Chylę czoła!
                                                  • agnjan Re: Witamy, witamy!! 16.07.04, 17:20
                                                    nie ma co chylić - jesteśmy po prostu zachłanni na dzieci smile

                                                    tak, tak, dobrze zrozumiałaś smile

                                                    Agna

                                                    a tutaj nasze zdjcia: www.neostrada.agna01.pl
                                                  • agnjan Re: Witamy, witamy!! 16.07.04, 17:21
                                                    tylko strona nie z tym adresem - prawidłowy jest tu:

                                                    www.agna01.neostrada.pl
                                                  • jol5.po Re: Witamy, witamy!! 17.07.04, 10:44
                                                    Ale śliczne dzieci!!! Ogladnęłam zdjęcia i wiesz Agnieszka wszystkie sa do siebie bardzo podobne! Znalazłam Twój post na wielodzietnych (fora prywatne) z marca i tam byłaś mamę dwójki dzieci - minęło kilka miesięcy i tyle sie zmieniło - GRATULUJĘ (tylko uważaj teraz na przyrost pojedynczych skarpetek, zdaje się, że Ada zaczęła taki wątek - te skarpetki po praniu to też moja zmorawink.
                                                    To namnożyło nam sie dzieciaczków z 2003 r. - Maciuś Barby (VIII), Kubuś Ady (VIII), Szymuś (X) i mój Michałek (XII), a potem to już leci rocznik 2004, (z 2005 jeszcze nie ma dzidziusiów oprócz niespodzianki Agnieszki, ale nigdy nie wiadomo, co sie może zdarzyć smile)
                                                    U mnie rytm poranny charakteryzuje się tym, że nie ma żadnego rytmu - to i dobrze, bo ten rytm, który wyznacza wychdzenie do szkoły na 8 jest brr., zaczyna się od tego, ze ja i szanowny małzonek opóźniamyn jak możemy wstanie, mimo, że budzik od 6 daje nam znać, że zbliża się godzina krytyczna. Wszyscy jęczą, wyciągam ich z łóżek, Małgosię to z reguły ubieram po prostu na śpiąco, bo ona o tej porze nie nawiązuje kontaktu. I tak spóźniają się potem na tramwaj, nieważne o której wyjdą, ale Ola zaczyna to przepowiadać zaraz po wstaniu - jak mantrę powtarza: i znowu się spóźnię, i znowu się spóźnię....
                                                    Nie zawsze jest tak tragicznie, ale generalnie wolę poranki wakacyjne - dzieci tak póno chodzą spać, że wtają też odpowiednio późno i poklikać trochę można i w ogóle - rano jest fajne smile)) (a potem jak wstają, też jest fajnie, tylko rochę bardziej nerwowo wink
                                                    Słuchajcie dziewczyny - Ewa057 przeprowadza się do nowego domu,, zakończyła budowę i teraz siuup na nowe. Gratulacje!!!
                                                    Miłego dnia !!!! Jolasmile

                                                  • jol5.po jola.wie 17.07.04, 16:01
                                                    Jest sobota, a ja chciwie wyglądam od wczoraj tego pięknego weekendu (mam na myśli pogode), co nim nęcą w mediach już od tygodnia, ale to co widzę za oknem nie napawa mnie optymizmem, zaczęłam się nawet zastanawiać, czy oni mieli na myśli kalendarzowy weekend, czy jakiś astronomiczny? wink) Choć może fakt że nie pada, w porównaniu z totalną zlewą (ściana deszczu - wczoraj) czyni te pogodę jednak piękną.... Mam już dosyć wychodzenia na spacer z lękiem czy nas nie zleje i w związku z tym krążenia w kółko (aż się w głowie kręci) po najbliższej okolicy, byle szybko do domu. Ostatnio zbuntowałam się, wyrwałam się dalej, no i mama musiała mnie samochodem zbierać, bo zaczęło padać...

                                                    Przed Agnieszką też chylę czoła, niech mówi co chce! "Zachłanność na dzieci" jest godna podziwu, to nie byle co...
                                                    (...)
                                                    Minęło parę godzin i stał się pogodowy cud: jest gorąco i świeci słońce! smile) (patrzcie, jak długo można o pogodzie, no no!smile))

                                                    Człowiek (kobieta, matka) jest istotą szybko przystosowującą się do danych warunków, w naszym przypadku: pusty dom - pełny dom, najgorsze są jednak te "przełomy". U mnie, choć dane mi jest przechodzic przez to stopniowo, jest to samo: nagle ludzie, nagle hałas, nagle sześc razy więcej prania (dziwne: przybyło jedno dziecko i mąż, a prania jest sześc razy więcej smile), nagle wieczny bałagan.... I te pierwsze dni (godziny) "przystosowawcze".

                                                    I znowu w związku z pogodą: dziecko pod pachę, kocyk pod pachę, jakiś prowiant i do parku na trawkę (dziękuję już za leśne polanki!)! A po drodze po pieluszki, bo inaczej bedzie KATASTROFA!

                                                    pozdrawiam
                                                    jola
                                                  • jol5.po skąd tyle jol 17.07.04, 16:08
                                                  • jol5.po Re: skąd tyle jol 17.07.04, 16:15
                                                    wysłało się za wcześnie, przepraszam.
                                                    Agnieszka, wyjasniam co byś nie pomyślała, że to ktoś ma niepokolei w głowie - wątki od tej samej osoby różnią się treścią, posiadanymi dziećmi itd.wink Na wątku jest jol.5po i jola.wie - podpisujące się tym samym imieniem. Ta ostania odcięta jest tymczasowo od stron www, ale pocztę elektroniczną posiada, więc ja (jol5.po) robię za medium pośredniczące i przesyłam a to treść forum, a to jej posty smile)
                                                  • ewa057 Re: Cala Jolcia!! 17.07.04, 23:48
                                                    dziekuje Ci Jolu za gratulacje z powodu przeprowadzki do nowego domu.
                                                    Kosztowalo to duzo pracy ,wysilku ,kondycji psychicznej i fizycznej .Ale
                                                    nastapil upragniony koniec.Ja ,maz Wojciech,synowie Hubert,Maciej i Marcinek
                                                    juz na swoim.
                                                    Wiecie co dziewczyny !!! Jola ma tyle energii,tyle optymizmu i tyle szczescia w
                                                    sobie ze potrafi tym zarazic.Gdyby nie jej slowa ostatnio to chyba bym tak
                                                    twardo i zdecydowanie nie stapala po ziemi.Dziekuje Jolu ze jestes !!!!!!
                                                    Nareszcie zaswiecilo sloneczko na naszym niebie .Po tych deszczowych dniach
                                                    nalezy nam sie slonce i ciepelko. A moj najmlodszy Marcinek nie lubi sloneczka
                                                    i siedze z nim w domu do 16 ale potem schodzimy do domu dopiero ok 21. Rosnie
                                                    jak na drozdzach to moje malenstwo. Ma 3,5 mies a wazy juz 7kg 800g . Jest
                                                    smakoszem jabluszka z Gerbera i najchetniej pochlona by cala zawartosc
                                                    sloiczka .No i juz siedzi a obracanie sie z plecow na brzuszek ma juz
                                                    opanowane . Zgodnie z ksiazka to ma jeszcze troche czasu na takie osiagniecia.
                                                    Lekarz powiedzial mi ze chyba go przenosilam o dobry miesiac.No no ,kto wie.
                                                    Macius po kolonii zakochany ,powazny ale dla mamusi zawsze taki sam
                                                    uczynny ,grzeczny Maciejka.Hubciu jest juz na obozie .Radzi sobie moj 14 latek
                                                    i powiedzial ze jak cos sie bedzie dzialo to zadzwoni a tak to ma byc ciasza w
                                                    eterze.Kochane dzieciaszki. No dziewczyny jutro kolejny cieply letni dzien
                                                    Zycze wam slonca ,usmiechu i milego dnia .Pozdrawiam wszystkich. Papa
                                                  • jol5.po piękny weekend 18.07.04, 08:57
                                                    Bardzo się cieszę, ze Ci sie Ewa udało, bo to strasznie duzo roboty - budować dom, urodzić synka, jeszcze takiego dużego, mieć baczenie na starszych i trzymać to wszystko w kupie - całą rodzinkę.
                                                    A u nas wczorajszy dzień był piekny. Prawdziwe lato i dzisiaj tez się zapowiada podobnie. Na naszym osiedlu, gdzie duzo ogródków - od rana chodziły kosiarki - po całym osiedlu takie wielki brrrrr było słychać i nawet remontów nie muszą robić sąsiedzi wystarczają orgódki. Ale potem to było już tylko lepiej. Cichutko sie zrobiło, a zewsząd dochodził zapach grila. Moja rodzinka zaś zrobiła sobie wycieczkę. We Wrocławieu bardzo fajne rzeczy się teraz dzieją - na obrzeżach zbudowano gród średniowieczny i co sobote odbywają się bitwy. Wczoraj walczyli rzymianie kontra barbarzyńcy (ja zostałam w domu, co by własną robotę podgonić, więc wydarzenia znam z relacji, głównie Janka). A więc rzymianie wygrali, poza tym byli milsi od barbarzyńców. Rzymianie mówili po łacinie i lepiej się bili. (A gród jest naprawdę fajny, obsłudze nic nie jest straszne, żadne wojska. Przezyli odwiedziny czeskich wojów, którzy po przegranej strasznie się denewrwowali - po dużej dawce starożytnych, czeskich przekleństw już się niczego nie boją wink
                                                    A potem jeszcze rodzinka była w labiryncie. Powstało we Wrocławiu kilka takich miejsc, wzorowanych na starych labiryntach - parkowy plac poprzecinany jest wysokimi ścianami krzaków - naprawdę można sie zgubić, alejki bardzo kręte, a krzewy naprawde już wysokie.
                                                    Tak, że dużo atrakcji na zewnątrz, ale w domu też było ciekawie, ja robiłam swoje, a mały raczkuje, zaafascynowany jest tym strasznie. Tak fajnie nieporadnie jeszcze przemieszca się do przody. Czasami zawiśnie na jednej ręce, druga podnniesiona do góry, do tego próbuje jeszcze podnieść nogę - i wtedy cała konstrukcja się załamuje, a mały ląduje na pysiu.A potem zaczyna od nowa, i od nowa, i od nowa. Dzisiaj pewnie nastąpi ciąg dalszy, ale na razie jeszcze śpi, jak i większa część rodziny. Zaraz się pewnie będą powoli wychylali ze swoich norek smile)
                                                    Pozdrawiam więc serdecznie ze słonecznego Wrocawia. Miłego dnia Jolasmile
                                                  • ada16 Re: piękny weekend 19.07.04, 08:43
                                                    Jola, ty ciepnij cała domową robote i pomknij z rodzinką na łono natury.Takiej
                                                    pogody jak ostatnie dwa dni niewiele w tym roku i szkoda jej na sprzątanie i
                                                    takie tam.
                                                    Ja tak własnie zrobiłam ( a co!) i w sobotę -do parku!, a w niedzielę na obóz
                                                    harcerski do Agnieszki, cały dzień las, jezioro , jedzonko u harcerzy .
                                                    Tylko dziś rano oczami świeciłam przed nianią, że chałupa nie-tego.
                                                    W drodze powrotnej taka nas złapała ulewa, że wycieraczki nie nadążały, a Kubuś
                                                    im głośniej deszcz bębnił, tym on głośniej dyskutował ( z tym deszczem, bo nic
                                                    innego nie było słychać).
                                                    Pozdrawiam,
                                                  • barbamama Re: piękny weekend 19.07.04, 09:31
                                                    Jasne!!! To samo radze co Ada smile Nasza chałupka do ok 8 rano wygladała jakby
                                                    tajfun przeszedł- olałam totalnie i spedzilismy te dwa dni poza domem , wczoraj
                                                    na basenie- dziewczynki trudno było wyciagnac z brodziku, Maciej nie lubi wiec
                                                    tylko co jakis czas nózyny zamoczył- jestem ciekawa kiedy mu przejdzie smile

                                                    Agnieszko - obejrzałam Waszą stronę- macie cudne Dzieci, bardzo dziekuje całej
                                                    Twojej Rodzince za ten szczesliwy buziak Szymonka- jestesmy cudownymi ludźmi,
                                                    trzymam kciuki za Was wszystkich i czekamy na "Cud- miód"smile

                                                    Ewa GRATULACJE- ale masz dobrze, w swoim domu- ja tez chce !!!!!! Pewnie
                                                    chłopaki maja swoje pokoiki, Maciej bedzie mógł kontemplowac swoją miłość w
                                                    spokoju wink Marzymy o ogrodzie, dzieci na hasło "kiedy piesek, kotek" zawsze
                                                    słysza - jak bedzie domek z ogródkiem, hustawki to już jednak pewnie dla wnuków
                                                    zakupimy wink

                                                    Dziewczynki kończe , trzymajcie się dzielnie, lecimy na spacerek- no własnie
                                                    gdyby był ogród juz siedziałyby na dworze- bo upał straszliwy i trza się zebrac.
                                                    papa Miłego dnia
                                                  • ada16 Re: piękny weekend 19.07.04, 10:12
                                                    A wszystkim tym , co chciałyby swój domek z ogródkiem...
                                                    A wiecie Wy ile więcej sprzątania, mycia okien ?
                                                    A jeszcze koszenie trawy, a obejście pozamiatać, a chwasty wyrwać...
                                                    A tak, posprzątasz swoje metry i spacerujesz jak panisko wink !
                                                  • jola.wie Ada! 19.07.04, 10:46
                                                    Wszystko to wiemy
                                                    i
                                                    i tak chcemy!!! smile))

                                                    Dziewczyny!
                                                    Nie napiszę nic mądrego, a tylko podzielę się z Wami informacją, że chwilowo mam dostęp do stron forum w czystej postaci, a za to..... nie mam dostępu do poczty! (jak widac nie można mieć wszystkiego smile))) Śmiać mi się chce (co niniejszym czynię) z tej komputerowej sytuacji. Chwilę potrwa zanim wszystko będzie działało bez zakłóceń...
                                                    Dopisuję się na 188 miejsce i ta liczba bardzo mnie cieszy!
                                                    Zaliczyłam wczoraj ładnych parę godzin na "łonie natury", ja i córka rowerek, babcię wrobiliśmy w wózek z niemowlaczką, zataczałam koła po parku i wpadałam na kocyk na karmienie smile)), BYŁO CUUUUDNIE!!!!! a na ostatek galopem uciekaliśmy przed burzą smile))) coś się na mnie te chmury uwzięły w tym roku, czy jak.......?, W kościele też: Mała zaczęła marudzić, więc wyszłam, zrobiłam dwie rundki i dobrze, że pod bazyliką są rozłożyste drzewa!
                                                    W wakacje chyba się nie mówi, ze się nie lubi poniedziałków? Udanego poniedziałku!
                                                    pozdrawiam
                                                  • ada16 Re: Jola.wie 19.07.04, 11:04
                                                    Ależ Twoja córeczka ma czuprynę!
                                                    W pierwszym miesiącu życia!
                                                  • jola.wie Re: Jola.wie 19.07.04, 11:16
                                                    No ma, taka się urodziła smile)), za tydzien skończy drugi miesiąc ale ani jeden włos jej z głowy nie spadł do tej pory (wbrew "orzekaniu")! Zamieściłam dzisiaj zdjęcia z wczoraj, pewnie się pojawią pojutrze na forum... Wczoraj zapięłam jej na włoskach spineczkę, ale zjechała, takie są śliskie i cieniutkie. Z tą spineczką to już jak rasowa dziewczynka....smile))
                                                  • jol5.po Re: Jola.wie 19.07.04, 12:13
                                                    Na Jolę nie ma mocnych, jak nie przez pocztę el. to przez strony www - ale Jola pamietaj, ze jak zawiedzie technika, to zostaje jeszcze poczta tradycyjna, będe wklepywała Twoje listy, jakby co wink)
                                                    Co do sprzątania to mam ostatnio bardzo złe nastawienie do tej czynnosci, chyba następuje powoli zmęczenie materiłu - kilkanaście lat podnoszenia tych zabawek, barbiowych spineczek, błe. Ale ja wymysliłam sobie kilka lat temu jeszcze inne ciekawe zajęcie (czytaj absorbujące czas). Rodząc kolejne dziecko i nie mając dostępu do żadnych zasiłków, urlopów macierzyńskich, postanowiłam zawalczyć o jakiś grosz. Złożyłam papiery na moich studiach (bez specjalnych nadziei, bo średniej nie miałam za wysokiej) i dostałam się o dziwo na studia dokt. Chyba potrzebowali jeleni do prowadzenia zajęć. Ale generalnie wyszło mi to na dobre, zajęcia prowadziło się całkiem przyjemnie (walcząc o czas grupowałam sobie zajęcia raz na miesiąc, a że urodziła mi się akurat Agnieszka, to w te dni siostra, która miała akurat 5-miesięczniaka robiła za mamkę i karmiła dwojaczki wink (siostra, pozdrówka z tego miejsca!!!), pozbierałam materiały - mam temat o Wrocławiu, to nie było takie trudne. Poprzedłużałam sobie czas pisania pracy (bo to ma być ostateczny efekt) o wszystkie możliwe macierzyńskie (tu mogłam zaszaleć wink. No i zostaje teraz tylko napisać, co jest o tyle trudne, bo czas, ale i komputer na którym pracuję, jest od lutego podłączony do internetu, więc same rozumiecie co to znaczy wink.
                                                    Z nowości domowych - wczoraj się pomyliłam, nie dosłuchałam dokładnie - w sobotę wygrali nie mili rzymianie, a barbarzyńcy. Janek wyjaśnił mi te zawiłości i wsiąkł w emocje piłkarskie, dla niezoriętowanych EURO się skończyło, ale trwa COPA AMERIKA. Janek kibicuje dzisiaj Brazyli - siedzi w stroju piłkarskim, potem będzie na tablicy rozrysowywał strategie poszczególnych drużyn (potem oczywiście wyjdziemy, co by nie było, że ciągle siedzimy w domu wink A ja z tych latynoskich meczów najbardziej lubię momenty kiedy zawodnicy dostają żółte, albo czerwone kartki - oni się wtedy tak fajnie żołądkują, zupełnie inaczej niż spokojni Europejczycy, no i goli jest o wiele więcej smile)).
                                                    Miłego poniedziałku!!!
                                                    (świetnie, że cały klub o nazwie WIELE DZIECI przesiedział piekny weekend na zielonej trawce, oprócz biednej Ewy, która się przeprowadza pracowicie - tak trzymać!!!!) Jolasmile)
                                                  • jol5.po moje dziecko usiadło 19.07.04, 12:17
                                                    własnie kiedy ja tak sobie klepię w klawiaturę, mały raczkuje, raczkuje, aż nagle pupa do tyły - i siedzi!! (wczesniej tylko był sadzany, a tu tak samodzielnie - pierwszy raz)
                                                  • ada16 Re: moje dziecko usiadło 19.07.04, 12:22
                                                    Gratulacje!
                                                  • barbamama Re: moje dziecko usiadło 19.07.04, 12:34
                                                    Brawa dla Michałka!!!!
                                                    Własnie skończylismy pierwszy spacer, zaraz zabieram sie za obiad. Ada jednak
                                                    domek + ogródek bardzo rozwiazałby mi problem spacerowy - u nas cała wyprawa-
                                                    pakowanie, picie , owoce lub kanapki, ja uwiązana na placu zabaw lub w parku,
                                                    zero odpoczynku czy poczytania bo:
                                                    1. duzoo dzieci (trzy grupy kolonijne przyszły )
                                                    2. Maciej juz m-c biega (dziś rocznica m-cawink ) i trzeba za nim tuptac
                                                    A tak były by u siebie, miałabym je na widoku, zapraszalibysmy do siebie inne
                                                    dzieci, mogłabym w między czasie coś zrobic domowego np prasowanie na tarasie,
                                                    tesknie baardzo za własnym ogrodem, choć nigdy go nie miałam - całe zycie w
                                                    bloku sad(((((
                                                  • ada16 Re: moje dziecko usiadło 19.07.04, 12:45
                                                    No tak, prasowania na tarasie nie wymyśliłam jeszcze, a zostawić małe dziecko w
                                                    ogródku nie bardzo się da - wlezie w szkodę ( czytaj: zrobi sobie krzywdę ).
                                                    Trzebaby mieć duży ogród, taki coby do schodów, murków było daleko... i żeby i
                                                    trochę cienia i słonka ..
                                                    Wam się marzy ogródek idealny...


                                                  • jol5.po znalazłam 19.07.04, 13:07
                                                    Dziękuję za gratulacje
                                                    Wczoraj sprawdzałam, czy ktos się dopisał - jest wpis o 21, a ja widzę jako ostatni mój post z rana - myślę sobie jakies czary czy co - no i znalazł sie był w srodku wątku post Agnieszki - kopijuję go jewszcze raz na koniec, co by nie umknął smile

                                                    Re: WIELE DZIECI I INNI-o marzeniach
                                                    agnjan 18.07.2004 21:52 odpowiedz na list odpowiedz cytując


                                                    hej, hej smile

                                                    my też dzisiaj i wczoraj plenerowaliśmy... w takie dni nachodzi mnie marzenie o
                                                    domu z ogrodem (Ewa - zazdroszczę!) i właśnie w ten weekend tak sobie
                                                    zamarzyliśmy, oglądaliśmy projekty domów (a mamy nietypowe wymagania - 5
                                                    sypialni, gabinet, garaż), oglądaliśmy działki w okolicach Piaseczna....

                                                    potem spotkaliśmy się z mniej nieco rozmarzonymi znajomymi, którzy powalili nas
                                                    katastroficznymi wizjami zapchanych jesiennymi liśćmi rynien smile)) i
                                                    zaśnieżonych podjazdów smile))) codziennych korków na drogach dojazdowych,
                                                    koniecznością przekwalifikowania się na rodzinnego kierowcę, etc., itd....

                                                    no i oczywiście kasa sad(( ale pomarzyć miło, szczególnie w taką piękną
                                                    pogodę, jadąc przez lasy i pola nasycone zielonością, ech...

                                                    w piątek ukradli nam z klatki śpiworek i folię na wózek sad(( wózka nie
                                                    ukradli, bo jest przypięty łańcuchem /po tym, jak miesiąc temu poprzedni,
                                                    nieprzypięty ukradli sad((((/, na dodatek sąsiedzi obok z tym remontem
                                                    warczącym, wrrrrrrrrrrrrrr...

                                                    musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
                                                    administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
                                                    rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
                                                    szampana smile)))))))))



                                                  • ada16 Re: znalazłam 19.07.04, 13:24
                                                    Ot i Salomonowe rozwiązanie.
                                                    Tylko jak grać,żeby rodziny w nędzę nie wprowadzić, wygrać, a nie przegrać?
                                                    Kto wie?
                                                  • agnjan Re: znalazłam - gapa ze mnie... 19.07.04, 16:21
                                                    a no właśnie - tak mi się wydawało, że pisałam a tu ani widu ani słychu moich
                                                    totolotkowych marzeń smile))))) dzięki - Jolu smile

                                                    Michałku, braaawo!!! Szymciowi udaje się od kilku dni samemu wstawać smile jest
                                                    to o tyle zabawne, że wstaje owszem, ale usiąść nie umie, więc buch! jeśli
                                                    mamy nie ma pod ręką smile

                                                    wczoraj dzwoniły z kolonii starsze dzieci - chyba Wam nie pisałam, że nasz
                                                    najstarszy syn w swojej uwielbianej koszulce piłkarskiej przechodził cały
                                                    pierwszy tydzień kolonii? smile)))))) niezły jest smile i jeszcze poprosił
                                                    mnie "ale mogę ją założyć jeszcze tylko ten jeden raz jutro?" smile))))) a ja
                                                    wredota jedna - nie pozwoliłam smile

                                                    pojutrze Jasio skończy 10 lat - pamiętam, jaki wtedy był upalny lipiec, a mnie
                                                    puchły ręce i nogi smile))
                                                  • olioliwa ranne ptaszki 20.07.04, 08:11
                                                    ja dziś rankiem się wkleję, nie udało się na 200 post ale bedę jeszcze na tej
                                                    stronie, wracam po odlocie foto-fetowym, czytam Was jak mam chwilkę, ale nie
                                                    było czasu dorzucić swoje trzy grosze a Jacek sie jeszcze kapie więc zdążę
                                                    przed wyjsciem do pracy
                                                    dom to było moje marzenie i wieś koniecznie, ucieczka z miasta, ale
                                                    zamieszkalismy w stuletniej kamienicy na ostatnim piętrze i moje marzenia
                                                    przerodziły sie w zrobienie domu tu i teraz, jak wygramy w Totka to adaptujemy
                                                    strych i podkupimy sąsiadów na piętrze i taki domek ze skośnym dachem z tego
                                                    będzie, metraz też byłby niezły ponad 200 m, ale ogródka nie wyczarujemy na tym
                                                    dachu, ani balkonika, za to rynien z jesiennymi liśćmi ani podjazdu do
                                                    odśnieżania nie będzie i to mi pasi
                                                    dzieciarnia już po wojażach, pogodę mieli super, więc opalenizna do
                                                    pozazdroszczenia
                                                    a u Mieszka w niedzielę bańka wyskoczyła przy lewym uchu i spanikowaliśmy po
                                                    tym jak w zeszłe lato przez 7 tygodni byliśmy uziemieni ze świnką, on się wtedy
                                                    nie załapał, miał te potrójne szczepienie i może wtedy mocniej działało,
                                                    pamiętam jak uprzedzano mnie, że mimo zaszczepienia może przejść ją lekko i
                                                    wygląda na to ze teraz sie załapał, 17 dni teu widział sie z moją koleżanką
                                                    która dopiero po 4 dniach zachorowała, więc chyba ta swinia utajniona w nim
                                                    siedzi, co prawda po jednym dniu mu zeszło, ale wolimy odczekać, bo synek tej
                                                    koleżanki wylądował w szpiutalu na zap.opon mózgowych a mój Kuba na zap. jąder
                                                    nie lubię tej choroby, psuje nam kolejne wakacje
                                                    Jolu, przeczytałam o tym jak Twoja siostra karmiła dwa maluchy równoczesnie i
                                                    przypomniała mi się sytuacja ja k ja karmiłam cudze dziecko ze swojej piersi,
                                                    ale ta histori ato już na inny post bo się spóźnię do pracy,
                                                    wskakuję na mojego bike`a i już mnie nie ma,
                                                    pa, miłego wtorku potwotrku(i)
                                                  • ada16 Re: ranne ptaszki 20.07.04, 10:23
                                                    Jestem 200 !!
                                                    Udało się!
                                                    A co do świnki, to niestety wokół wszyscy chorują , moje dziecka jeszcze nie,
                                                    pewnie nas dopadnie, a na początku sierpnia planujemy urlop.
                                                    Uda się, czy na s dopadnie, oto jest pytania!
                                                  • agnjan odpukiwanie 20.07.04, 14:39
                                                    faktycznie co do choróbsk to odpukać, odpukać... choroby są niestety złośliwe
                                                    okropnie...

                                                    dzisiaj założyłam bramkę na schody - Szymek wdrapał się na trzeci
                                                    schodek!!!!!!!! kiedy odeszłam na jakieś 25 sekund do kuchni... cud, że nie
                                                    spadł i że z przerażenia nie krzyknęłam, a on się nie przestraszył... okazuje
                                                    się, że nadejszła wiekopomna chwila i... naszego tornado nie można już zostawić
                                                    nawet na kilka sekund...
                                                  • jola.wie wtorek 20.07.04, 21:26
                                                    Jolu, wiesz, jak to mówią: ?nie kijem go, to pałą?, choć może problemy z łączami powinny być dla mnie sygnałem, żeby dać niewinnym ludziom trochę od siebie odpocząć...
                                                    Bardzo ci dziękuję za gotowość wklepywania moich listów, to poważna deklaracja, nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę smile)), ale bez obawy (i bez przesady) ? na tę próbę cię nie wystawię!!! (z pocztą tradycyjną zadarłam ostatnio za pośrednictwem mojej mamy, a właściwie to ona weszła w konflikt używając bez pełnomocnictwa mojego nazwiska, chodziło o to, że przesyłka do jej ukochanego wnuka na obóz nie dotarła /przesyłka priorytetowa/, a że skarżąc się na prawo i lewo nasłuchała się relacji, jak to poczta kradnie ?załączniki? z kopert adresowanych na kolonie i obozy, to choć w tej kopercie ?załacznika? nie było, a jedynie książeczka z dowcipami, za to, że poczta pozbawiła Marka tej odrobiny radości, zrobiła raban w urzędzie wyjścia i w urzędzie docelowym, gdzie ta przesyłka jest?! i co ona myśli o takim świadczeniu usług!!, urzędniczki się wystraszyły (a przynajmniej udały) i chcąc przesyłkę znaleźć, spisały adresata. Niewykluczone, że jesteśmy w urzędach pocztowych naszego kraju na ?czarnej liście?)
                                                    Gratuluję pomysłu na utrzymanie (źle! powinno być: ?na pokrycie części kosztów utrzymania?), sama tez właśnie główkuję nad własnym sposobem. Wczoraj po raz trzeci otarłam się o możliwość uzyskania wymarzonej pracy, wymarzonej od lat, cóż, wymagana jest jak zawsze bezgraniczna dyspozycyjność i po raz kolejny propozycja ta przychodzi do mnie w nieodpowiednim czasie, a ja już z całą pewnością wiem, że nie warto w życiu NICZEGO robić kosztem rodziny a zwłaszcza dzieci. Cóż, życie... (jest jeszcze nikła nadzieja, że uda mi się zdobyć choćby zlecenia /chodzi o tłumaczenia/, które mogę robić w domu)
                                                    Brawa dla Michałka!
                                                    Agnieszko, tego właśnie się boję: złodziejstwa, dlatego targam wózek po schodach, schodów jest wprawdzie tylko 15 (nieliczne plusy mieszkania na parterze), ale wózek waży ze dwie tony (za to dziecko ma obszerną wygodną gondolę, coś za coś), cóż, kiedyś byłam herkulesem, a na stare lata zrobiła się ze mnie słaba, niezdolna do przeciążeń kobitka! Ale do bezpieczeństwa zmierzamy wielkimi krokamismile)): spółdzielnia wstawiła nam nowiuteńkie drzwi do klatki schodowej, trzeba założyć domofon (pozornie proste), a potem może zakotwimy w murze łańcuch, którym będziemy przykuwać podwozie naszego wózka!
                                                    ?musimy zacząć grać w totolotka - kupimy wtedy dom.... w mieście smile wynajmiemy
                                                    administratora, nianię, sprzątaczkę, ogrodnika, a sami będziemy leżeli
                                                    rozwaleni na leżaczkach w ogrodzie (a! i pomoc domową, która będzie donosiła
                                                    szampana smile)))))))))? ? dorzucę jeszcze masażystę, który w obliczu totalnego ?wypoczynku? będzie utrzymywał nasze ciała w jako takiej kondycji, żebyśmy nie musieli korzystać z basenów, tylko sami mogli chodzić do toalety.... (mój mąż ?pogrywa? w totolotka w tajemnicy przede mną, ale jakby co to myślę że się ze mną podzieli.....)
                                                    Ola, współczuję ci tej świnki, rzeczywiście obrzydliwe choróbsko, zwłaszcza w takim wydaniu. Mój mąż ośmielił się zachorować na różyczkę kiedy byłam w ciąży, w popłochu szukaliśmy danych, czy ja aby chorowałam, stresu było co niemiara! Musze sobie uaktualnić temat: choroby wieku dziecięcego, bo już nic nie pamiętam!!! Choć pamiętam jak na ospę zachorowali jednocześnie mąż, syn i ośmiomiesięczna córeczka... makabra!
                                                    (...)
                                                    Gros dnia (jakieś 7 godzin) spędziłam z dziewczynkami na basenie i z perspektywy czasu (dwóch i pół godziny) stwierdzam, że było cudnie! Jutro jeśli pogoda dopisze zamierzamy przedsięwzięcie powtórzyć. Po opanowaniu dzisiaj dyskretnego (!) karmienia piersią niemowlęcia w tłumie ludzi już niczym się nie stresuję...smile))
                                                    padam na nos! (ale nie wyśpię się, wiem.... sad(
                                                  • agnjan Re: wtorek 20.07.04, 23:00
                                                    Jolu, jak milutko!!!

                                                    wracając do złodziejstwa: mieszkamy na 3 piętrze bez windy, a ja jestem w cudem
                                                    poczętej ciąży (dzisiaj dzidziuś na usg zamachał do mnie łapką, podrapał się w
                                                    nosek smile a pan doktor na koniec złapał ujęcie stópek od spodu!!! obu!!!
                                                    mniam smile)) i nie będę tachać wózka sad mimo, że waży o wiele mniej niż
                                                    poprzedni - bebecar...

                                                    kupiłam dzisiaj folie na wózek, przytomnie przytargałam ją na górę i nie
                                                    zostawiłam w wózku smile

                                                    tęskni mi się do starszych dzieci i... do naszego urlopu smile
                                                  • olioliwa już środ(a)ek tygodnia 21.07.04, 07:50
                                                    mi ukradli parasolkę jak Kubuś był mały w klatce z domofonem dawno temu jak
                                                    mieszkaliśmy w blokach, powtórka miała miejsce 1,5 roku temu w pierwszy
                                                    poniedziałek 2003 roku , wózek stał na dole przy wejściu, też za drzwiami
                                                    domofonowymi, nie miałam już siły targać go na drugie piętro w kamienicy i
                                                    mieszko mając 2 latka tuptał na swoich nóżkach
                                                    najgorsze z tego było że odpadło mu spanie w wózku podczas spacerów
                                                    wczoraj wybraliśmy się na wieczorną wyprawę rowerkami do Doliny Radości
                                                    dzieciaki naciskały żeby zabrać Kitkę, więc pojechała w pełnym rynsztunku
                                                    (szeleczki i smyczka ) w moim koszyku
                                                    przezornie po dotarciu na polankę nie zdjęliśmy jej ubranka , żeby łatwiej było
                                                    ją złapać w razie potrzeby
                                                    na nic się to zdało, jak niebawem zobaczyliśmy ją na drzewie
                                                    drzewo było baaaardzo wysokie, jak to buki mają do siebie w naszej okolicy
                                                    a Kitka zamiast w dół ze strachu coraz wyżej
                                                    cała rodzinka przemawia do pupilki a ona tylko miauczy i posuwa się do przodu
                                                    czyli do góry
                                                    bez szans włażenie Kuby za nią, zrobiło się nieciekawie
                                                    pobiegłam do pobliskiego domku z kozami po drabinę, pani dała mi jeszcze kij
                                                    długo na którym linka do suszenia się trzymała i ja zasuwam z tym pod drzewko
                                                    całość drabina + kij sięgnęły na jakieś 4 metry a ona już spokojnie na 5 metrów
                                                    dalej
                                                    nic tylko wysłać rodzinkę do domu i może do mnie jak się uciszy przyjdzie
                                                    ale ona nawet chętna zejść chodzi 2 metry w tą i spowrotem
                                                    Kuba który jest jedynym domownikiem deklarującym antypatię do kotka wziął się w
                                                    garśc i doszedł bohatersko na kolejną gałąź
                                                    i kroczek po kroczku ku naszej radości zaczeła Kitka posuwać się do przodu tym
                                                    razem w dół do Kuby
                                                    cała historia z happy endem trwała z godzinę, zajechaliśmy do domu na dziesiątą
                                                    prawde mówiąc o strażakach już nawet przez chwilę myślałam, ale na szczeście
                                                    mamy to za sobą
                                                    pani doktorka powiedziała, że jeśli Mieszko tylko w niedzielę miał bańkę to nie
                                                    przechodzi tej świnki i możemy sobie dać spokój z ograniczaniem mu spacerów,
                                                    zaraźliwy też nie jest, a bańka mogła być związana z wirusem, ale jednak to
                                                    szczepienie sprzed 2,5 roku chroni go na tyle że się nie dał śwince
                                                    u nas końcówka truskaw, czereśnie jeszcze w pełni, wiśnie i jagódki dołączyły
                                                    a na ryneczku pojawiają się coraz tańsze grzybkli, kupiłam 2 dni temu jakieś
                                                    miodówki czy miodunki, nie znam się tak dobrze
                                                    rodzice mnie na grzyby nie zabierali i stąd te nieuświadomienie, ale lubie
                                                    łazic po lesie i wypatrywać kurek, są the best
                                                    najlepsze pierogi z kurkami, albo w jajecznicy, mniamniuśnesmile
                                                    miłej środy, pa, ja uciekam do pracy
                                                    moja czwóreczka we śnie jeszcze a my śmigamy
                                                  • jol5.po Re: już środ(a)ek tygodnia 21.07.04, 14:10
                                                    uff, już jestem. Na wczoraj Ola zrobiła (jeszcze w poniedziałek) 23 maleśniki i na cały (za rada sznownych Pań - łącznie ze mną smile)) wyruszyliśmy z dziećmi na kąpielisko. Fajne było. Niedaleko nas jest to taki naturalny zbiornik, coś na kształt małego jeziorka. Było fajnie, ale w efekcie już czasu nie starczyło, zeby wpaść do klubu nawet na chwilę. A dzisiaj napełniamy własnie basen na tarasie - i wychodzą problemy, które nazywaja się: nie można dzieci zostawiać samych - inwencja ich jest niesamowita, jeszcze w połączeniu z wodą (w efekcie te kilka zdań powstaje już chyba z godzinę, bo kursuję w te i z powrotem).
                                                    To więc przyczynek do dyskusji, jak to z ogrodem. Co do kradzieży, to ja jeszcze nic nie starciłam, ale moja mama poszła ze mną do lekarza (zima, dziecko kilka miesięcy), wychodzi z gabinetu, a tu nie ma w wózku śpiworka. Brrr, wstrętne, prawda.
                                                    Co do pomocy domowej, to mój mąż chciałby taką poniżej 25 lat, 60-90-60, ale ja mu tłumaczę, że jakby co, to wszelkie nadmierne zainteresowanie kimś młodszym od mnie, może być interpretowane w dzisiejszych czasach jako pedofilia wink.
                                                    Rany, pierogi z kurkami - to musi byc dobre!!!! U nas truskawek już nie ma, idą teraz wiśnie, arbuzy, zaczynają się papierówki i powoli gruszki - innych owoców w osiedlowym sklepie brak, centrum miasta oferuje większy wybór, ale tam mi w tym roku nie po drodze.
                                                    Trzymajcie się dziewczyny znad morza w czasach świnkowej zarazy!! (Ada Ty z Gdyni, dobrze pamietam??)
                                                    Ola, jak Ty fajnie spędzasz czas - tylko się uczyć.
                                                    Jola, ja powoli staję się fanką Twojej mamy - ona ma równie ciekawe przygody co Ty, pozdrowienia dla niej.
                                                    Agnieszka, niech poczatkowe miesiące ciąży będą dla Ciebie łaskawe (ja akurat nie wspominam ich najlepiej, ale potem to już coraz fajniej) i oby sasiedzi już się urządzili.
                                                    No i Ewy - trzymajcie się, ciekawe, co tam nowego na fronci przeprowadzek i wakacji.
                                                    Jolasmile - lecę na balkon, bo tam znów jakiś problem w relacjach bratersko-siostrzanych ocierający się o wybuch trzeciej wojny światowej.
                                                  • ada16 Re: już środ(a)ek tygodnia 21.07.04, 14:34
                                                    Na Wybrzeżu kąplieliska nie trzeba szukać, właśnie zapodali w Radiu , że
                                                    centrum Gdańska znowu pod wodą.
                                                  • agnjan Re: już środ(a)ek tygodnia 21.07.04, 21:36
                                                    dzisiaj obchodzę dziesiątą rocznicę porodu naszego pierworodnego smile))))
                                                    trochę mi żal, że w te urodziny jasio jest na koloniach - zawsze jeździł na
                                                    pierwszy turnus, a urodziny spędzaliśmy razem, jakoś fajnie.... a dzisiaj
                                                    tylko do niego zadzwoniliśmy, aż się wzruszyłam podczas rozmowy i głupio,
                                                    oddałam mężowi telefon, ale chyba Jasiowi też się tęskno zrobiło, bo powiedział
                                                    tatusiowi "wiesz, zaczynam za Wami tęsknić" (lepiej późno niż wcale? smile)) )

                                                    Małgosia nagrała dzisiaj wiadomość na sekretarkę (uwielbiam jej wiadomości,
                                                    zwykle mówi cichutko prawie szeptem, może mysli, że śpię skoro wyłączona
                                                    komórka? smile))): "mamusiu, jak będziesz w sklepiku to kup mi spódniczkę, bo na
                                                    koloniach dziewczyny mają, a ja nie to znaczy mam tylko sukienkę a dziewczyny
                                                    mają pa" (tak bez znaków przestankowcyh mówi, okropnie śmiesznie i szybko i
                                                    ciuchutko smile))))

                                                    dowiedzieliśmy się też, że w przeddzień wyjazdu, czyli pojutrze będą śluby
                                                    kolonijne i Jasio już ma wybrankę, a Małgosi się jeszcze nikt nie
                                                    oświadczył... chyba muszę jej podpowiedzieć, że jest równouprawnienie i niech
                                                    nie czeka tylko sama sobie jakiegoś męża przygrucha - tym bardziej, że to tylko
                                                    na ostatni dzień kolonii smile))

                                                    Szymek - tajfun - wstaje, raczkuje w tempie odrzutowym, wywala się, głośno
                                                    gada "gęgęgęgę" smile obejrzeliśmy kilka domów i rozpoczętych budów domów w
                                                    okolicy... pozostajemy przy pomysle wygranej w totolotka... tylko
                                                    zapomnieliśmy dzisiaj kupić los... myślicie, że możemy wygrac mimo to? smile)))
                                                  • barbamama Re: już po środ(zie)dku tygodnia 22.07.04, 08:31
                                                    Wszystkiego najlepszego dla Jasia!!!
                                                    Czy w urodziny swoich dzieci wspominacie sobie po cichutku porody np: kurcze o
                                                    tej porze to juz "chodziłam po scianach", ja tak, staram sie zachowac jak
                                                    najwiecej w pamieci. Tymbardziej ze mam bardzo miłe wspomnienia, zadne tam
                                                    traumy.
                                                    Agnieszko u nas dom to tez sfera marzeń, ale warto marzyć i napewno miec
                                                    marzenia na widoku- ja np wierze w opatrzenie sie z marzeniem.
                                                    Mieszkałam w 9-metrwym pokoiku u tesciów, przy biurku mielismy tablice korkowa
                                                    a na niej plany mieszkan jakis tam (ulotka jakiegos osiedla), codziennie
                                                    ogladałam, urzadzałam i...marzyłam. W miedzy czasie staralismy sie o komunalne
                                                    ponoc bez szans. I tak po trzech latach(!!!!!) bez zadnego "smarowania"
                                                    dostalismy "norkę" - na parterze, nisko, ciemno ale jest gdzie sie podziać do
                                                    tego nie kawalerka ale całkiem niezłe dwa pokoje + kuchnia w której mieści się
                                                    duży stół- tez jedno z moich marzeńsmile- dziś zarówno na pulpicie komputera oraz
                                                    na lodówce mam plan wybranego mieszkankawink To samo było z samochodem smile) Tak
                                                    naprawdę - chciałabym duże mieszkanie i dzialke rekracyjną. Wszyscy moi znajomi
                                                    którzy pobudowali się za miastem - bardzo narzekają na dojazdy, jak już wróca
                                                    do domu to nie mają siły się cieszyć, sa zmęczeni staniem w korkach na drogach
                                                    wyjazdowych. Jedni mają piękny dom, nie daleko Zalewu Zegrzyńskego, wożą
                                                    dzieciaki o 6 rano do centrum do przedszkola, bo nie są w stanie wrócic na czas
                                                    aby dzieciaki odebrać a tak to przynajmniej w samochodzie są razem - zawsze to
                                                    jakas 1-2 godzinki z dzieciakami więcej....... ale gdzieś w duszy marzenie o
                                                    domu zostaje smile)


                                                    Jak znosicie upały??? My wybiegamy na spacer ok 9-10 i najpóźniej o 13 jestesmy
                                                    z powrotem, wczoraj wyszłam z dziecmi jeszcze wieczorkiem na spacerek aby
                                                    poskakły w kaloszach po kałużach ( no kurcze gdyby był ogród nie byłoby
                                                    problemu- mimo tych liści i podjazdów)- była wcześniej straszna burza z
                                                    gradobiciem - po takim zjawisku Śródmieście Warszawy jest całkiem znośne wink
                                                    Brawa dla Szymonka- no tak jak już sie porzadnie dzieciaczek porusza to koniec
                                                    beztroskiego macierzyńswtasmile Po 19 czerwca kiedy Maciejka zaczał biegać juz na
                                                    dwóch stwierdziłam że czas na nastepne bo Maciej się usamodzielnł wink)) no ta
                                                    bene jest przy mnie: zlazł z wyrka i przytuptał, włosek rozczochrany, oczka
                                                    zaspane ale dolne jedynki widac w pelnym usmiechu- cudny widok...
                                                    Ewa napisz jak tam w nowym domku???
                                                    Dziewczyny macie jakieś zdjęcia nowe to przeslijcie , ja zaraz obrobię troche i
                                                    tez moge powysyłac , papa miłego czwartu, pozdrawiam bardzo upalnie z
                                                    zakurzonej Wawy
                                                  • agnjan Re: już po środ(zie)dku tygodnia 22.07.04, 09:42
                                                    nasze zdjęcia są na naszej stronie - nawet ustawiłabym ją w profilu, ale nie
                                                    potrafię sad(( www.neostrada.agna01.pl

                                                    ja zawsze w urodziny dzieci wspominam poród smile też miło wspominam i z
                                                    sentymentem smile Szymek będzie miał podwójne urodziny - w październiku (lepiej
                                                    nie wspominać tego dnia inaczej - brrrrrr) i 1 kwietnia, kiedy się pierszy raz
                                                    spotkaliśmy smile to pierwsze zdjęcie na stronie to jest właśnie z wtedy (Szymek
                                                    w czerwonym ubranku) - ale była jazda - ryczałam, jak głupia, po porodach się
                                                    aż tak nie wzruszałam smile))

                                                    my na spacerki wychodzimy ok. 10.30 po drugim śniadanku, bo do 10 mamy krótką
                                                    drzemkę od 9 i mam wtedy czas na różne sprawy (np. pisanie na forum smile)))
                                                  • barbamama Re: już po środ(zie)dku tygodnia 22.07.04, 10:12
                                                    Zdjęcia poszły na Wasze gazetowe smile, lub są na zobaczcie smile papa
                                                  • olioliwa weekend 23.07.04, 07:55
                                                    mamy weekend, jeszcze 10 godzin i będę na wolności
                                                    nie pragnę tych upałów, słońce mnie co roku wykańcza, ale niech tym razem nie
                                                    leje, bo jedziemy nad nasze polskie morze otwarte - tak się u nas to
                                                    klasyfikuje, bo nasze morz gdańskie to zatoczka, ja nawet się śmieje, że zupa -
                                                    ruszamy w kierunku Jarosławca, Darłówka w poszukiwaniu mety na pierwszy tydzień
                                                    urlopu ( to już za 3 tygodnie )
                                                    Mieszko przechodzi etap na nie, niepokoi nas gdy wytrzyma kwadrans bez buntu
                                                    w niedzielę wielkanocną jego pierwszy wypad-odpad skończył sie interwencją
                                                    policji i od tej pory nie ma kompromisów w stylu " no dobrze to Ty pójdź tą
                                                    ścieżką a my za chwilkę Cię spotkamy na następnej krzyżówce" chwila i dzieciak
                                                    ginie
                                                    przeżyłam to już dwa razy, 10 lat temu z 3-letnim Kubą na gdańskiej starówce,
                                                    zmieszał sie z tłumem i przepadł, panika, czarne myśli, wyobraźnia galopuje
                                                    mieszko zbuntował się w Łazienkach Północnych Sopotu, nie wszedł z nami na
                                                    plażę "bo on będzie szedł promenadą obok" w porzadku, pójdziemy szybko ścieżka
                                                    obok i się za moment już widzimy, przecież na takim odcinku nie zniknie nam z
                                                    oczu, zero ulicy i innych niebezpieczeństw
                                                    gdy się okazało za moment, że dzieciak znikł dopiero te nioebezpieczeństwa sie
                                                    w głowie pojawiły
                                                    w obydwu przypadkach chłopcy trafili na normoalne nie zboczone osoby, które
                                                    szybko zgłosiły to policji
                                                    miałyśn=cie kiedykolwiek uczucie, że już nigdy nie zobaczycie swojego dziecka?
                                                    najgorsze z doświadczeń
                                                    namiastke tego dało mi się odczuć przy ostatniej przygodzie z kotem
                                                    Gdańska w środę nie zalało, ale ściana deszczu pół dnia łomotała , miły widok
                                                    jak się patrzy przez okno siedząc w pracy, ale wszystkim wakacjującym
                                                    współczułam szczerze
                                                    a wieczorkiem na spacerku Mieszek zachwycał sie jak to deszczyk robi piękne
                                                    błyszczące listki i kwiatki lepiej rosną, a ile różnych ślimaczków wtedy nagle
                                                    przybywa
                                                    do miłego, Ola
                                                  • agnjan Re: weekend 23.07.04, 13:39
                                                    ooo... a my sie na urlop wybieramy do Stegny Gdańskiej, znaczy zatoka, znaczy
                                                    zupa?! sad((
    • jola.wie łykend 23.07.04, 15:06
      (kurcze, musze pisac w wordzie, potem przerzucę, nie lubią mnie te urządzenia, forum mnie odrzuca ? kursor się zawiesza, nie da się pisać)
      Pozdrawiam z zachmurzonych Katowic, nareszcie (wybaczcie) skończyły się upaly. Piszę ?nareszcie? bo Niemowlaczka już nie wiedziała co jest grane, że tak ciągle spocona i ciągle chce do cycka i ?nareszcie?, bo chyba podeszłam do tych upałów zbyt ambitnie z tym jeżdżeniem na basen. Anka miała frajdę, ja już mniejszą, no bo tak: w mieszkaniu nie da się wytrzymać i Niemowlaczka jest tego samego zdania, więc kwęka. Na basen trzeba wziąć wałówkę, bo skoro mamy tam jechac, to na mniej niż sześć godzin się nie opłaca. Trzeba więc przygotowac coś na kształt obiadu do zabrania. Gotuję więc z Madzią przy cycku (dzieliłam się z Wami już takim przemyśleniem, ze jakbym została bez ręki /tfu tfu/ to umiałabym wszystko zrobić?) i już około południa (wstawszy o 7.00) możemy wyruszać: ja, Mała, Anka, wózek głęboki i cztery torby (ca.100 kg) ? do auta. W aucie jakieś czterysta osiemdziesiąt stopni. Dzidzia kwęka, Anka stęka: gorąco! mama jak ja mam usiąść? duszno! mama zrób coś, Madzia płacze! mama ciasno! itp., Wczoraj jeszcze zabrałam chrzesnicę Julkę, równolatkę Anki, ale wiecie co? wieczorem myślałam że zamorduję je obie! Od rana stereo-ponaglanie: a kiedy pojedziemy? a jedźmy już! nudzi nam się! pić nam się chce! kieeeedy pojedzieeemy??? Ja w tym czasie duszę jarzyny, smażę kurczaki i odcedzam makaron (jedną ręką oczywiście, z Madzią przy cycku), w drodze: gorąco! duszno! nogi mnie bolą! (to moja Anka!) poczeeekaj! nie mogę iść! (z parkingu do wejścia) gorąąąąąco! weź moją torbę! no jak mam nieść to kółko!? na miejscu: podaj mi klapki! zabierz mi klapki! podaj mi kółko! mama bo ona mi zabrała kółko! kółko mnie drapie w pasie, chce to co ma Julka! pić! jeść! sikać! etc, etc, Madzia ?łeeee...? non stop, gorąco, głośno (dzieci wrzeszczą i piszczą w wodzie, a ja blisko basenu, bo mam odpowiedzialnośc za cudze dziecko he he), więc ją noszę, husiam, karmię, wożę w wózeczku, nie chce (nie może?) zasnąć.... Woda za płotkiem, marzę o tej wodzie, wyobrażam sobie jak się w niej zanurzam, choćby jak wchodzę pod ten prysznic przy wejściu! tymczasem woda po mnie spływa (a jakże!), a żylaki pęcznieją.... Dalej nie będę już opisywać, fakt faktem dały mi laski wczoraj w kość, a zwłaszcza moje rodzone dziecko, nadwyczaj buntownicze i nieusłuchane, jakby chciała się popisać przed Julką, że ona się matce nie da, a Julka zafascynowana Madzią trzepała jej grzechotką nad głową i wpychała smoczek, kiedy Madzia akurat spała i ją tym rzecz jasna budziła. Przedwczoraj udało mi się przeczytać jeden artykuł w przyniesionej gazecie (czytałam go w piętnastu odcinkach), lecz wczoraj ten wyczyn mi się nie udał, zdążyłam przez sześć godzin wpisać dwa hasła do krzyżówki. To był trzeci dzień i miałam serdecznie dosyć! Pamiętacie jak mi się pierwszego dnia podobało?
      Grozę utraty dziecka przeżyłam kiedy przeprowadziliśmy się tutaj drugiego czy trzeciego dnia: Anka została wypuszczona na podwórko po złożeniu przysięgi, że nie opuści kwadratu podwórka pod żadnym pozorem, ja wybiegałam co kwadrans do niej do piaskownicy, niby pogadać, ale żeby sprawdzić, czy wszystko ok., a że jestem towarzyska, to pogadałam tam ze wszystkimi dzeciakami, żeby było o czym gadac, pytałam jak mają na imię, ile mają lat, gdzie mieszkają, czy maja rodzenstwo..., wiecie. Nie przypuszczałam, jak prędko będę musiała skanować moją pamięć w poszukiwaniu przydatnych danych: wysłałam Marka po Ankę (spokojna, przecież sprawdzałam co chwilę), on wraca: ?mama, nie ma Anki?, ile nas było dorosłych rzuciliśmy się jej szukać, dzieci z którymi przed chwila rozmawiałam nie pamiętają takiej dziewczynki..., nie wiedzą..., nie widziały..., obecni na placu zabaw (to małe podwórko) dorośli też nic nie widzieli...., byłam PRZERAŻONA. Ta mała cholera polazła za ostatnie zabudowania z nowo poznanymi koleżankami i tam znalazła ją babcia w towarzystwie niejakiej Klaudii, z której nie bardzo trzeźwą mamą usiłowałam właśnie ustalić miejsce przebywania jej córki (jak dobrze zapamiętałam adres!). Ja w ogóle jakaś taka nerwowa jestem i kiedy dziatwa na podwórku, ganiam od okna do okna i jak nie widze to od razu wybiegam sprawdzac, Anka najczesciej schowana za jakims gzymsem albo drzewem i nic się nie dzieje, raz jeden złapałam ją na tym, ze odprowadzała kolezanke do domu i faktycznie zniknela z magicznego kwadratu podwórka.
      A teraz weselej:
      mieliśmy nie tak dawno temu dwa koty ( kocurki - bliźniaki, w zeszłym roku zginął drugi, chlip! Malutki mu było, Tiger zginął pierwszy, wkrótce po przeprowadzce) no i w poprzednim miejscu zamieszkania (a był to parter domu z odrobiną trawnika ? namiastką ogrodu) wlazł Malutki (był taki bardziej ?kreatywny?) na duży świerk w tym ogródku, a wiało dosyć silnie i wyginało tym świerkiem solidnie, a ponieważ również posuwał się wyłącznie do góry (a chciał w dół, bo szybko zabawa przestała mu się podobać), zaczął strasznie głośno i żałośnie miauczeć, na co przyleciał Tiger (taki bardziej ?rozsądny?) ratować brata i szybko znalazł się u jego boku, gdzie spostrzegł, że niewiele może zrobić i mieliśmy dwa drące się koty na drzewie i zbiegowisko sąsiadów, a każdy z jakąś dobą radą! Fakt, my tez byliśmy spłakani ze smiechu, niemniej jednak koty trzeba było jakoś ściągnąć, wołaniem spowodowaliśmy tyle, że przylazły na koniec gałęzi, gdzie Malutki zawisł jak kiełbaska na rożnie, bo gałąź jak wiadomo bardziej wiotka od konaru, i przerażenie jego nie miało granic! Nie wiem jak, ale w końcu udało się skłonić je do wycofania się z tego przykrego położenia i najpierw Malutki potem Tiger zaryzykował skok z wysokości kilku metrów, prasnął o glebę, ale nic sobie nie zrobił; na drzewa więcej nie wchodził.
      Macie dosyć? Madzia tez, Anka również stoi mi na garbie!
      do nastepnego, pa
      • jol5.po Re: łykend 23.07.04, 16:18
        Dziewczyny, ja znowu bez dzieci - i od razu efekty.
        Doczytałam Agnieszka, że widziałaś stópki na USG - ależ to przeżycie, wzruszające. Ja też pamiętam, jak przy ostatnim USG (a w końcu to 5. dziecko) coś tam sie zaczało ruszać i nogami majtać. Niesamowite, strasznie się wzruszyłam.
        Co do zupki (gdańskiej), to może będziesz miała okazję zobaczyć Olę osobiście - i to Ci zupkę zrekomopensuje smile)
        Bez dzieci bo cała czwórka z tatem i tatem taty (czyli z dziatkiem) wyruszyli kilka godzin temu też w pobliże Gdańska (Pelplin) na 4 dni, do rodziny teściów, którzy stamtąd pochodzą. To taki prezent czasowy od męża, bo faktycznie, kiedy wszystkie dzieci w domu bez przedszkoli i szkół to czas się bardzo kurczy (zresztą same wiecie). Krzysztof powiedział - do pracy marsz. Ale jak ja mogę nie zacząć od zajrzenia na nasz wątek. (tym bardziej, że ostatnio zaliczałam miejskie kąpieliska w podobny sposób jak Jola, tylko bez samochodu i nie było czasu).
        Beatko dziękuję za zdjęcia. Dzieci są piękne. Dziewczynki tak fajnie różne - jedna blond, druga ciemna. A te proporcje rocznych dzidziusiów - krótkie pulchne nóżki. Rozkoszne.
        Wszystkiego najlepszego Jasiowi. Mój Jasiu też urodził sie w upały. To był jedyny poród, który odbył sie w biały dzień, dziecko ważyło ponad 4 kg, a poród był najlżejszy i najszybszy. Wspomnienia porodowo-ciążowe mam najżywsze przez cały następny rok. Teraz wspominają mi sie kolejne miesiące ciąży Michałka. Z porodów zostają mi różne szczegóły w pamięci - liście na drzewie za oknem, zapach potrafi mi też wywołać wspomnienia. Staram się zatrzymać w pamięci jak najwięcej, ale czasami mi sie kręci, co było na którym, bo sie ich trochę nazbierało. Polubiłam też jesień, bo rodziłam wszystkie dzieci w 2.połowie roku - VIII, prawie IX (28.IX), X, XI, XII smile
        Oj, zaginięcia - to uczucie, że nie ma dziecka jest okropne. Jaś zginął mi kilka razy. Agnieszka rok temu wyszła sama z placu zabaw do domu. Potem biegła płacząc ulicą, ja biegłam 2 minuty później i ludzie tylko wskazywali drogę, ja nie musiałam nawet pytać. A Jasia przejęła ochrona w supermarkecie, ale za nim ogłosili przez megafon - Jaś szuka mamy, najadłam sie strachu. I właśnie to duszne uczucie, że nie wiadomo co się stało, co robić. Straszne, brr.
        Specjalistką od buntów zaś jest Małgosia - niecałe 7 lat, a już wisiała raz przy otwarty balkonie krzycząc: ja chcę zachorować, nikt mnie nie kocha. Było też: po co ja się urodziłam. Ona jest bardzo ekspresyjna, dokładnie środkowa, ale ze zrozumieniem tego wszystkiego, co ona przeżywa mam często kłopot.
        Ewa (kaliska) musi być bardzo zajęta z przeprowadzką, bo nawet gg głuche, a Ewa krakowska powinna za to jakoś tak na dniach wrócić z wakacji, ciekawe jak im idzie.
        Pozdrawiam Was wszystkie dziewczyny bardzo serdecznie Jolasmile
        • jol5.po Re: łykend 23.07.04, 18:25
          Agnieszko co do wiadomosci Twojej Małgosi przekazywanych szeptem z koloni, przypomniało mi się, że oprócz spódniczek, to koniecznie jeszcze dziewczynka musi mieć bluzeczke na ramiączkach (goły brzuszek dobrze widziany) - to wiem od Małgosi, a Ola szaleje za rybaczkami (których zresztą na jej rozmiar nie mogę nigdzie kupić sad(
          • agnjan Re: łykend 23.07.04, 18:54
            Jola, właśnie sobie zdałam sprawę pakując "drugi" zestaw ciuchów, na nasz
            urlop, że nie wyposażyłam mojej córki na jej pierwsze kolonie we wszystkie te
            istotne ciuchy - ramiączka, spódniczki... na szczęście jedne rybaczki
            pojechaly smile

            w przyszłym roku już będzie wiedziała i sama mi każe sobie
            spakować "bajeranckie" ciuszki, teraz co ładniejsze zostawiłam na nasze
            wakacje, na kolonie pojechały takie, które mogłyby po prostu nie wrócić...

            a tu mi córka dorośleje... z synem jakoś łatwiej (choć, jak widać powinien
            dostać 14 piłkarskich bluzek na kolonie i dopiero byloby dobrze na 100% smile))))

            strasznie mi się tęskni, tym bardziej, że jutro wracają i pojutrze
            jedziemy!!!!! ale fajnie - co tam zupa, będzie cudnie, bo urlopowo (oby,
            oby)... zaczęłam pakowanie - nie wiem, czy się pomieścimy, Szymkowa apteczka,
            bebiko, słoiczki na pierwsze dwa dni, kaszka, pampersy, ciuszki...

            tylko taka myśl mi się kołacze - bagażu jest zdecydowanie mniej niż..... będzie
            w przyszłym roku smile))))
            • olioliwa Re: łykend 23.07.04, 23:21
              spoko Stegna jest wporzo, zupka tylko w Trójmiescie, my lubimy bardzo Mikoszewo
              i bursztyny które widzi tam nawet małolatek w stylu Mieszaka, full patyczków,
              muszelek i te parawaniki z krzaczków
              tęsknie do tyokolic, ale jutro ruszamy do Wici (czy Wić, Wiciów?) między
              Jarosławcem i Darłówkiem w ciemno, bierzemy namiocik plażowy i frisby
              kota zostawiamy z pełna miską i nianią w pogotowiu wieczorem
              Jaśmina ma fazę "wojskową" w kwestii mody, kolory khaki i rudy, ewentualnie
              beże, spodnie głównie, spódniczki odpadają, sukienki dopasowane trykociki na
              ramiączkach nie pogardzi
              ale makijaż na codzień już widzę u niej po przyjściu z pracy,
              sprytnie to jej wychodzi, niby nic, bo okulary nosi teraz nonstop , więc
              kokietka udaje że nie widać, ale dumna jak sie zwróci na to swój "widok" jak to
              by ujął Mieszko
              Jolu, plis napisz jeden pościk zatytułowany emalie i wypisz w nim wszystkie
              dostępne Tobie priva bo nie zdołam odszperac ich w historii a z chęcia
              porozsyłam fotki do klubowiczek, pozdrawiam Ola

    • akve Po wyjeździe w góry...takie tam...muszę odreagować 24.07.04, 00:45
      Cześć dziewczyny, ale mi Was brakowało smile
      Właśnie przeczytałam prawie wszystko od mojego wyjazdu,oj, nazbierało się tego
      trochę.
      Miło was poczytać.
      Wróciłam z wygnania na krótko, w poniedzialek wyruszmy na PRAWDZIWE wakacje.
      Mam tak dużo przemyśleń po tym wyjeździe,a noc taka krótka wink
      Byłam w górach sama( bez męża mego, ukochanego sad .Ścislej z moimi rodzicami i
      tu zaczyna się problem.Rodzice widzą ukochane wnuki od czasu do czasu,a tu taka
      niespodzianka:dzieci 24 godziny na dobę pod jednym dachem z dziadkami.Moja mama
      (b. się kochamy i nie mozemy wytrzymać bez telefonu paru dni)ciągle była
      zmęczona,rozdrażniona moimi b.żywymi chłopcami, bez przerwy chciała wszystkich
      karmić na siłę(koszmar!), dzieci ciągle wchodziły nie tam gdzie trzeba i
      ruszały nie to co trzeba...Najlepiej jakby szły spać o 19-tej,a wstawały
      o ,powiedzmy 9-tej.Słowem wszystko było źle.Tato uciekał gdzie się da ,aby nie
      uczetniczyć w niczym .Ale udało mu się wypracować w końcu nić porozumienia z
      chłopcami:zabierał ich na krótsze i dalsze wycieczki.Z tego b.się cieszę.Mama
      chyba nie umiała cieszyc się tym czasem danym:pierwszy raz mogła spędzić
      wakacje wnukami.Cieszyła się tylko Zosią.Swoja droga -Zośka jest cudownym,
      spokojnym, bezproblemowym ,usmiechniętym dzieckiem...
      Nie myślcie,ze nie doceniam,ze rodzice zechcieli ze mna być,ale odpoczęłam
      naprawdę gdy pojechali na parę godzin do Krakowa.Jasiu zauważył,ze babcia
      ciągle nie w humorze i powiedział:babciu,ty to chyba masz nas dosyć sad Jest
      wrażliwy i zaraz widzi,i czuje co się dzieje.
      Chyba zacznę się modlić o pogodę ducha na starość(choć moja mama nie jest
      stara...)Pogode ducha babci Ewy wink

      Mój Jędruś też skończył 10 lat!17 lipca.
      Były urodziny w górach, przyjechali drudzy dziadkowie, znajomi i
      przyjaciele.Był tort i zabawa w podchody.Dzieci szczęśliwe i "wygonione".
      A ja ciągle, jak Agnieszka myślałam jak było 10 lat temu: a nie było łatwo,oj
      nie było.Raczej traumatycznie i bardzo gorąco.A gdy się wreszcie urodził po 19-
      tu godzinach rozpętała się burza.I były finały Mitrzostw Świata w Piłce
      Nożnej...Ale kto z kim grał?Kto wygrał?Na pewno my, rodzice Jędrusia wink

      A najstarszy synek wrócił nieco wsześniej z kolonii:urósł( serio!), wydoroślał,
      opalił się, buzia uśmiechnięta, szczęśliwy bardzo.A jak opowiadał to cała
      rodzina pękała ze śmiechu smile)))

      Dzisiaj tyle.
      Jutro o domu(moje uwagi za i przeciw jako mieszkajace w "domku z ogródkiem"wink.
      Pa
      Ewa
      • agnjan jedziemy :-) 24.07.04, 22:42
        jutro rano smile

        szkoda, że nie doczytam o "za i przeciw" domkom, ale na pewno odrobię po
        powrocie smile

        starszaki wróciły z kolonii - odmoczone, wykąpane śpią, pranie (już drugie) się
        pierze, torby pod drzwiami... przy pakowaniu jak zwykle awantury (też tak
        macie?) Szymek (skończone 9 miesięcy dzisiaj!) odstawił koncert ze zmęczenia,
        zgrzania etc. starszaki stęsknione zabratem niemal go zadusiły i "zabawiły na
        śmierć" smile))

        jak teraz cicho, jak śpią, uffff...

        gorąco, wszystko pootwierano ne przestrzał a i tak powietrze stoi... a nad
        morzem - oglądaliśmy prognozy) we wtorek ma być 16 stopni!!! trochę szkoda,
        ale za to odpoczniemy od upału... boję się, że za mało rzeczy spakowałam - też
        tak macie? jeszcze kilka rzeczy suszy się i pewnie mokre pojadą, trudno...

        trzymajcie się kochane - do zobaczenia i przeczytania smile !!!!!

        Agna, mama Jasia, Małgosi, Szymka i Cudu smile
        • jol5.po EMALIE 24.07.04, 23:28
          jola.wietecha@wp.pl
          Barba ta_ra@wp.pl
          ada16@gazeta.pl
          akve ewka34@o2.pl
          ewa057@wp.pl
          olioliwa@yahoo.com
          agnjan@poczta.onet.pl
          jol5.po j.popinska@op.pl

          gg
          Agnieszka (aprze) 1298265
          Barba 5442090
          Ewa057 1095010
          Jola.wie 938935
          jol5.po 8347085
          • jol5.po Re: EMALIE - uzupełnienie 24.07.04, 23:35
            No proszę, adresy zlały się z nickami, teraz wklejam tylko adresy, bez nicków (czy to pisze się przez c i k????)

            jola.wietecha@wp.pl
            ta_ra@wp.pl
            ada16@gazeta.pl
            ewka34@o2.pl
            ewa057@wp.pl
            olioliwa@yahoo.com
            agnjan@poczta.onet.pl
            j.popinska@op.pl

            • jol5.po wyjazdy, wyjazdy 25.07.04, 00:21
              Ewa (Kr) - bardzo dziękuję za zdjęcia chłopaków - są świetni, strasza dwójka podobna, młodszy inny. Fajne chłopaki!!!
              Agnieszko - miłego wyjazdu!!!
              Pakować się nie cierpię, nie cierpię i jeszcze raz nie cierpię - ja po prostu się gubię w tej masie rzeczy pomnożonej przez 5 dzieci i 2 straszych, która trzeba zapakować. Rok temu jechalismy pociągiem (rany, prawie cały przedział był nasz - a dzieci o 1 mniej niż w tym roku) to doszło jeszcze zapakowanie sie na konkretną godzinę, a że ja robię wszystko na ostnią chwilę, to ssanie żołądka (raczej rozstrój) opuściło mnie dopiero na dworcu. Ale to już przeszłość, bo teraz jest nas o jeszcze jedno więcej - ale też mam dobrą duszę, koleżankę, która podwiezie mnie i małego.
              Ewa - to Ty masz teraz masę roboty - wyprać, wysuszyć, przepakować!!! Trzymaj się.
              Ja też mam podobne problemy z rodzicami. Wyobrażam sobie, jakie to będą piekne odwiedziny, a jak to dziadkowie będą się cieszyć, a później nerwy, nerwy. Chodzę za dziećmi i uciszam, poprawiam. Nie zawsze tak jest - widziałam ostatnio moją mamę całkowicie wyluzowaną na kąpielisku, w stroju kąpielowym siedziała w wodzie z wnukami. Ogromną mi sprawiło przyjemność jej zadowolenie. A z kolei pobyt w domu rodziców w czasie powodzi (kilka miesięcy, ale szczególnych, urodziła sie wtedy Małgosia) zniosiłam źle - ja matka trójki już, sama wróciłam do roli dziecka.
              Ale też harmider dziecięcy łatwiej znieść, gdy się ma go na codzień (ja też przestawiałam się dobrą chwilę po powrocie dzieci z koloni) - dziadkowie odwykli i zanim się pzrestawili, to wam się akurat wspólny pobyt skończył. Ja nawet nie organizuję wspólnych wyjazdów, bo wiem, że to u mnie mieszanka wybuchowa.
              Ale nasze rodzinne wyjazdy (mama, tata i przychówek) też nie są takie różnowe, zaczynają się jak u Hitchcocka od trzęsienia ziemi (czyli wyjazdu, pakowania, etc) a potem napięcie rośnie - pierwszy tydzień schodzi na wszelkiego rodzaju konfliktach, no a potem zaczynamy naprawde odpoczywać (tylko,ze zaraz już czas pakować się, bo koniec wakacji)
              Ale co ja tak pesymistycznie??? No nie, wszystkie wakacje klubowiczek zapowiadają się swietnie - MIŁYCH WYJAZDÓW
              Jolasmile (samotna z jedynakiem - to się nazywa prawdziwy odpoczynek wink
            • maruda13 Re: EMALIE - uzupełnienie 01.08.04, 23:55
              Jestem bardzo ciekawa jak wyglądaja Wasze rodzinki (ja powoli zaczynam czuć się
              jak ufoludek - u nas nie dość że niewiele dzieci przybywa a moja to już
              ewenement prawie - miło byłoby ujrzeć inne wielodzietne rodziny - sama z chęcią
              też podzielę się swoimi szkrabami (jak chyba każda matka uważam moje dzieci za
              najpiękniejsze ;D ) mój email:
              maruda13@gazeta.pl
              a nr gg 3396974 (niech Was moje opisy nie przerażają - mam małego babybluesa -
              może wiecie czym to można "wykurzyć"?? Chciałabym się już trochę w garść wziąć...
    • akve O domu i ... 25.07.04, 00:18
      Co tu tak cicho dziś/
      Na pewno korzystacie z pogody i nie macie siły nic więcej napisać...
      U nas tez przygotowania do wyjazdu na Kaszuby.Ciesze się ,ze jedziemy ,ale nie
      cierpię pakowania.Trzeba zapakowac 6 osób i niczego niezapomnieć.Ale znacie
      to ,prawda?

      Zapomniałam wczoraj napisać Agnieszce,ze ją podziwiam i chyle czoła.A propos
      tego,że adopcja bywa lekarstwem na niepłodność to nasi znajomi, bogaci ludzie,
      leczyli się wiele lat wydając mase pieniędzy, jeżdżąć po całym niemal świecie i
      wszystko na nic.Zdecydowali się w końcu na adopcję i zaraz po tym jak Wojtuś
      znalazł się u nich w domu okazało się ,ze spodziewaja się dziecka!Nie macie
      pojęcia jak się cieszyli!Róznica między chłopcami wynosi rok,a rodzice są b.
      szczęsliwi.

      A teraz o domu.Mieszkamy w domku i ogródkiem w pięknej okolicy
      Krakowa.Mieszkamy od ślubu czyli 12 lat.Nie sami tylko z teściami i jest nam b.
      dobrze.Dom duży , niestety niefunkcjonalny sadAle JEST w nim miejsce dla
      wszystkich.Plusy to przestrzeń i ogród, piekna okolica,brak uciążliwych ( to my
      jestesmy uciążliwi dla rodzicówsmilesąsiadów.Można faktycznie "wypuscić "dzieci
      bez obaw,czy postawić wózeczek z Zosią,a robić swoje w domu( i tu pochwała
      elektronicznej nianii).
      Minusy są oczywiście:koszty utrzymania( rachunki za ogrzewanie np.),
      konieczność ciągłych remontów i napraw,no i nieustanne sprzatanie.Nie wiem jak
      to jest ,ale dzieci bałagania wszędzie choć teoretycznie pomagaja
      sprzątać.Problemem były też zakupy,które tzreba przywozić z "miasta" i choćby
      wizyty u lekarza, do którego można dojechac autobusem,albo samochodem.Podobnie
      ze szkołą czy przedszkolem.To zmobilizowało mnie do zrobienia prawa jazdy i
      wreszcie jestem niezależna w sprawach transportowych od męża.
      Ale tak na prawdę dom to takie własne miejsce na ziemi ,bardzo potrzebne smile
      Ewa z Kalisza:życzę zeby się Wam dobrze mieszkało, oswajajcie kąty.
      Olioliwa czy ja moge prosić o zdjęia na priva?Pisałaś kiedyś ze robisz zdjęcia
      roślin,prawda?

      Idę spać ,bo jutro czeka mnie PAKOWANIE, brrr
      Ewa
      • jol5.po O domu.. 25.07.04, 00:25
        • jol5.po Re: O domu.. 25.07.04, 00:28
          Rany, wysłało się za wcześnie. Minęłysmy się Ewa - to w tym czasie wzięło nas na pisanie. Pozdrawiam i mimo wszystko: MIŁEJ roboty!!! Jola
          • akve Re: O domu.. do joli 25.07.04, 00:31
            Ty faktycznie umiesz pocieszyć smile
            A już myślałam,ze to ja tylko mam takie problemy z rodzicami:niewdzięczna
            córka, buuu.
            Pa
            • jol5.po Re: O domu.. do Ewy 25.07.04, 01:16
              Ja do tego jeszcze kłótliwa jestem z mamą (ale ona też waleczna co do mnie akurat), ciągle ją chcę zmienić, robię wykłady - sama rozumiesz jak to sie kończy (jej sławne zdanie: "porozmawiamy, jak będziesz w moim wieku", przecież ja nie będę nigdy w jej wiekuwink. Acha i jeszcze nie lubię, jak mi sprząta, a ona zawsze przybywa do mnie z misją by lśniło. Ja chcę jej zafundować wspaniałe chwile z wnukami, a ona wyrywa się do mycia okien i tak w kółko.. - ale oczywiście codziennie do siebie dzwonimy smile). No i się bardzo lubimy (ale charaktery mamy różne)
              • mama.razy.cztery Re: O domu.. i tak ogólnie ... 25.07.04, 08:45
                pisałam, pisałam, wysłałam i gdzięś zniknął ten mój post. chyba tez nie jestem
                specjalistką od elektroniki smile
                Jola pisała, że przewaga męskiego rodu na tym forum, a więc żeby przewaga
                męska się nieco zmniejszyła dołączam z tylko jednym synem i
                trójką dziewczynek. mój Łukasz ma 14 lat, a córki - Karolinka 12, Wiktoria 6 i
                Zuzia w sierpniu kończy 2 latka. własnie dzisiaj rano trafiłam na ten wątek,
                strasznie mi sie podoba, sprawiacie wrażenie, jakbyście się b. dobrze znały,
                ale to pewnie dlatego, że wszystkie nadajemy na podobnych falach, mamy podobne
                problemy i radości.

                a ja od kilku dni nie moge się pozbierać, po burzy piorun walnął nam w talerz
                od cyfry, sasiadka tylko widziała słup ognia (Boże), spalił się tv, spalił się
                piec co( dobrze, ze to nie zima), spaliła się lodówka, ale stara była, więc
                jej najmniej mi szkoda. dobrze, że dzieci nie siedziały przy komputerze, bo
                nawet nie chce pomyslec, co mogłoby się stać. Byłam w tym czasie w pracy i nie
                mogłam być z nimi, wiem, co przezywała Wiktoria, która strasznie się boi burzy.
                Siedziała jak mały skulony kurczaczek z moimi rodzicami.

                Dlatego dziewczynki teraz już wiem, jak tylko zagrzmi wyłączajcie wszystko z
                gniazdek, na wszelki słuczaj. Moja ś.p. babcia zawsze mi mówiła, że wyłączała
                wszystko podczas burzy i jeszcze krzyzyk w okno stawiała, a ja się z niej
                podśmiewałam. i teraz okazuje się, ze jednak było w tym trochę racji.

                Mądry Polak po szkodzie smile


                -
                Magdalena
                mama Łukasza, Karolinki, Wiktorii i Zuzi
                • akve Re: O domu.. i tak ogólnie ...Witaj Madziu :-))))) 25.07.04, 09:41
                  Ale się ciesze ,ze tu jesteś!
                  Przecież podsyłałam Ci ten wątek też, nareszcie dołaczyłaś smile
                  Biegnę na śniadanie i napisze -na priva też-nieco poźniej.
                  Ewa
                  • jola.wie Re: O domu.. i tak ogólnie ...Witaj Madziu :-)))) 25.07.04, 11:07
                    Powiem wam, że nigdy nie wspominałam porodów w kontekście urodzin moich dzieci, tylko teraz, przy Madzi, w pierwszym miesiącu w każdy wtorek (bo urodziła się we wtorek) ?przeżywałam? raz jeszcze, no i dzisiaj, bo dzisiaj kończy dwa miesiące.
                    Dzisiaj po raz pierwszy nie czuję się jak samotna matka. Mąż ćwiczy usypianie Małej przy pomocy wózka i nie zraża się niepowodzeniami, bo podszedł do tego ambitnie, tak ambitnie, że aż dwie godziny temu nie pozwoliłam mu dokończyć eksperymentu!!! (chyba wszystko przez ostatnie siedem lat zapomniał)
                    Ewuś (Krakowaska) witaj po urlopie! Ja też czasem z przerażeniem patrzę, jakie cechy wyostrzyły się mojej mamie, hm, z biegiem lat (żeby nie było, że na starość), na razie też się modlę, żeby nie tendować w tym kierunku, ale coś w tym jest, nie zauważacie ?z biegiem lat? tych nielubianych cech najbliższych u siebie?! (zresztą ku swemu przerażeniu?) Są dwa środki zaradcze: 1. modlić się, 2. pracować nad sobą (nie jestem pewna, czy jedno bez drugiego będzie na 100% skuteczne smile)))
                    MORZA CHCĘ!!!!!! Pojechałabym nawet do gdańskiej ?zupki?!!!!! (to tak na marginesie)
                    Jolu, dzięki za ?emalie? ? moja książka adresowa na www jest pu-ściu-teń-ka .

                    Mój syn Marek wrócił wczoraj z obozu.
                    (powyższe zdanie zasługiwało na osobną linijkę) bo to zupełnie nowa OSOBA ? duży, głos gruby, oczy mądre, twarz jakby wydłużona, włosy w nieładzie (ma gęste i grube, a postanowił zapuszczać (?!) wygląda jak Paweł z ?wojny domowej?), kurcze, mówię wam! W domu od razu pełno, w każdym pokoju pełno, nie ma się gdzie podziać (jak to się człowiek szybko przyzwyczaja!). Madzia bratem zachwycona, robi duże oczy, patrzy zaciekawiona, ale pełna szacunku, nie śmie prawie się uśmiechać, pozwala sobie na delikatne ?guuuu?. Jedno Markowi zostało: jest jak zwykle szalenie tajemniczy jeśli chodzi o przeżycia, będzie wypuszczał ?po kropelce? przez następne pół roku. Nie potrafi odpowiedzieć na pytanie ?jak było?, ale to jest akurat dobry znak, co innego gdyby od razu wystrzelił ?beznadziejnie!?. Dziewczyny! Usmialiśmy się (i ucieszyli), bo po kilkunastu dniach od nadania (oraz rzecz jasna PO awanturze zrobionej przez babcię na poczcie, DOSZŁA do niego ta nieszczęsna przesyłka PRIORYTETOWA! smile)) o czym powiadomił nas po powrocie. Wysłał sms-a z budki telefonicznej DO BABCI, i o tego sms-a byłam szalenie zazdrosna (choć pisałam do niego, widać nie zasłużyłam sad, tak sobie myślałam, a babcia, że pojechała do niego, to tak), ale wytłumaczył się: nie wysłał do mnie bo... nie pamiętał numeru mojego telefonu (!), a babciny tak, bo jest taki sam jak jego własny z wyjątkiem ostatniej cyfry (były kupowane razem)! PRZYWIÓZŁ i wręczył mi odpowiedź na mój list (nie wysłał, bo nie było skrzynki w pobliżu). Mimo dwóch już (od wczoraj) kąpieli ciągle pachnie od niego ogniskiem. Przywiózł jedną cudzą bluzę i wpiera nam, żeśmy mu ją dali w prezencie (a nie jesteśmy ze starym jeszcze tak starzy, żebyśmy tego nie pamiętali!)
                    Agnieszko, kiedyś pojechaliśmy nad morze spakowani ?optymistycznie?, w miejsce, w którym ZAWSZE mieliśmy murowaną piękna pogodę, i trzeciego dnia, kiedy wszystko już mieliśmy mokre, w desperacji kazaliśmy przysłać z domu paczkę z ciuchami; następnego dnia się wypogodziło!
                    Tak sobie czytam wyluzowana o waszych zmaganiach z pakowaniem i nagle w mojej głowie zapala się światełko: za tydzień sama będę musiała się z tym zmierzyć! Do tej pory jakoś wymigałam się od wakacyjnego pakowania: córkę do teściów spakował mąż, który z nią jechał i najlepiej wiedział, co jej tam będzie potrzebne, na obóz syna tez pakował mąż wzbudzając w sobie wspomnienia lat młodzieńczych i niespełnione ambicje.
                    Witaj Madziu! (jak ja lubię to imię)
                    Kończę i miłej niedzieli!
                  • jol5.po .Witaj Madziu :-)))) 25.07.04, 11:11
                    Witaj Magda. Cieszę się, że Ci się podoba i cieszę się, że się dołączyłaś (szczególnie z tą córkową przewagą wink)) Więc teraz silnie reprezentowane jest zarówno połodnie (2x Kraków), jak i północ (2x Gdańsk)
                    Faktycznie nieciekawa historia z tym piorunem. Ja w czasie ostatniej burzy podśmiewałam sie z mojego męża, który wyłącza zawsze całą elektronikę - pytałam się czy wie co to jest piorunochron!!!! Głupia!!!!
                    Rodzina męża jeszcze ma zwyczaj zamykania wszystkich okien w czasie burzy. On też tak robi, a ja lubię rześkie powietrze burzowe, brak komarów - ale teraz chyba sie nawrócę na te zamknęcia, bo słyszałam o jakiś piorunach kulistych przelatujących przez mieszkanie!!!!
                    A u mnie noc miała być taka spokojna - wyjechała Agnieszka, która ma częste pobódki nocne. No, ale mój spokojny, zrównoważony synek, który do tej pory spał jak trzeba, obudził się i nijak nie mógł wrócić do krainy snów - bo idą ząbki - widać takie dwie małe, białe kropeczki na dolnych dziąsłach, wyczułam je łyżeczką przy dawaniu zupki. Jak te dzieci szybko rosnął.
                    Pozdrawiam
                    Miłego dnia Jolasmile)))
                    • jol5.po Uff.. Jola myslałam, ze cię znowu odcięło 25.07.04, 11:22
                      Oglądnęłam nowe zdjęcia - ale mała wyrosła!!!! - no i te włoski!!!! Śliczna
                      Starszaki też śliczne (ale to juz kiedyś się zachwycałam smile)))
                      Magda podaj adres to wyślę Ci zdjęcia
                      Jola
                      • mama.razy.cztery Re: Uff.. Jola myslałam, ze cię znowu odcięło 25.07.04, 12:54
                        oj, super smile)
                        mamarazycztery@poczta.onet.pl

                        ja też chętnie Wam "nas" wyślę, to takie miłe chwalić się swoimi pociechami smile)
                        • ada16 Re: Uff.. Jola myslałam, ze cię znowu odcięło 26.07.04, 09:44
                          My wyjeżdzamy w niedzielę rano, pakowanie ciągle przede mną, ale od kilku dni
                          pakuje się w głowie. Myślę i myślę jak się spręzyć , żeby nic nie zapomnieć,
                          szcagólnie dla Kubusia, ale też żeby zmieśćić się w samochodzie.
                          Strasznie nerwowa jestem w związku z tym
                          Kuba polubił schody, chodzić jeszcze nie umie, za to bardzo spodobały mu się
                          wspinaczki.
                          SAmodzielnie!, na czterech wchodzi na schody.
                          A że jadę sama z dziećmi, mąż pracuje bez wytchnienia, to tym gorzej ze mną
                          Pozdrawiam z mokrego Gdańska.
    • jola.wie nie dam się tak łatwo odciąć...;-) 26.07.04, 12:57
      Moja córka Ania (lat 7)weszła w fazę logicznego i mniej logicznego myślenia i różnych dziwnych przemyśleń, którymi się dzieli (ze mną przynajmniej) i zainspirowała mnie do złożenia wam propozycji dzielenia się ?produkcjami? naszych dzieci tu na tym wątku (kiedyś był taki wątek ?śmieszne powiedzonka naszych dzieci? i uśmiałam się na nim serdecznie). Ania w ciągu ostatnich 72 godzin zaprezentowała, co następuje:

      1. Siedzimy przy obiedzie, pysznym, Ania wniebowzięta, bo jej smakuje, nastrój intymny, bo tylko my dwie i Ania nagle:
      ?Mama, lubie cię. Fajna jesteś.?
      Przyjęłam jako oczywistość, lecz Ania dalej:
      ?Już się do ciebie PRZYZWYCZAIŁAM.?
      Zaintrygowała mnie, więc pytam:
      ?Do czego się przyzwyczaiłaś??
      ?Że jesteś moją mamą...?

      2. Wczoraj, zmęczona po zakupach, leżała na kanapie i nie reagowała na moje wezwania o umycie rąk, więc się wkurzyłam i krzyknęłam:
      ?No myjże te ręce, ale migiem!!!?
      A ona zwlokła się z kanapy, spojrzała na mnie beznadziejnym wzrokiem i wyrzekła cedząc słowa:
      ?No jak mogę migiem, skoro się nie SPRĘŻAM????

      3. Wczoraj w kościele zamiast być na mszy kursowałam wokół figury św. Jadwigi (a zawsze myślałam, że to Matka Boska) i próbowałam uśpić rozryczaną Niemowlaczkę, Anka mi towarzyszyła i jako zadośćuczynienie za nieobecność na Mszy postanowiła ?tak porządnie się pomodlić? więc jej zaproponowałam, żeby te kwiatki, które właśnie zbiera na przykościelnym trawniku, włożyła do wazonika i postawiła koło figurki Matki Boskiej, a ona spojrzała na mnie niepewnie i powiedziała:
      ?Właściwie to ich potrzebowałam do IKSPERYMENTU (sic!), chciałam coś sprawdzić...?
      i dodała ( z wyraźnym ?ą? i ?ę?):
      ?No.... trzeba tą NATURĘ trochę pomęczyć....?
      • jola.wie Re: nie dam się tak łatwo odciąć...;-) 26.07.04, 12:59
        Przepraszam was za to mnóstwo pytajników w moich listach, ale tak się przenoszą cudzysłowy z Worda, choć kiedy kopiuje tekst to nadal są widoczne jako cudzysłowy, dpiero poprzesłaniu robią się z nich pytajniki....sad(
        • mama.razy.cztery Re: nie dam się tak łatwo odciąć...;-) 26.07.04, 16:20
          no to ja tez się popisze, a własciwie mój łukasz. wiele lat temu, gdy miał ok.
          6/7 lat staliśmy w kościele. na mszy dla dzieci ksiądz zaprasza wszystkie
          dzieci przed ołtarz i rozmawia z nimi przez mikrofon. temat - dzielenie sie z
          innymi. mówił o tym, że trzeba się dzielić z innymi, bo to tylko dobra
          doczesne, zapytał jakąś dziewczynkę czy oddałaby swoją lakę, chłopca też o coś,
          a potem pało na Łukasza- co byś zrobił gdybyś musiał oddać wszystkie swoje
          zabawki? a łukasz pomyślał z pół minuty i do mikrofonu na cały kościół - "chyba
          bym zemdlał". wszyscy oczywiście ryknęli śmiechem. a ksiądz na to - no tak, co
          za bzdury wygaduję, niby dlaczego miałbys oddać wszystkie swoje zabawki.

          to na razie tyle, co pamietam smile)
          • barbamama Re: nie dam się tak łatwo odciąć...;-) 26.07.04, 17:05
            Madziu witaj smile)))
            Dziewczyny wysmarowałam posta kliknelam wyslij i..... nie może znaleźć serwera
            buuuuuu, poszedł post se w eter buuu, napisze później bo teraz musze do
            dzieci , całuję Was !!!!
            • jola.wie barba 26.07.04, 22:38
              barba, ja jestem mało odporna na takie niespodzianki, dlatego juz dawno
              wymyśliłam pisanie postów w wordzie i kopiowanie ich w okienko, to samo z
              mailami,z właszcza takimi "treściwymi" pisanymi na stronach www - tam często
              lubia znikać....
              • mama.razy.cztery Re: fotki 27.07.04, 08:47
                jol5.po dzięki za zdjęcia, teraz juz was blizej poznałam smile, poprosze o
                następne, bo strasznie jestem ciekawa jak wygladacie razem. napisz na jaki
                adres wysłać - wyślę "nas", zebyśmy byli mniej obcy smile)
                • jol5.po Re: fotki 27.07.04, 13:01
                  Magda, sęk w tym, że ja nie mam zdjęcia (zeskanowanego) na którym jest cała rodzina - moja dzieci strasznie ruchliwe, nawet jak sie zbiorą do kupy, to mina któregos wyklucza ostatecznie dane zdjęcie z pokazania komukolwiek. Ale porobiłam ostatnio nowe - może tym razem się uda, ale jak to z fotografią tradycyjną - proces kończenia filmu, wywoływania go, skanowania trochę trwa. Jak wszystko dobrze pójdzie, bedziemy wszyscy w jednym i bede Wam mogłą pokazać.
                  Niedawno, ale już kilka lat wstecz, trzeba się było zapisać do przychodni - poszłam na początku roku, wypełniłam ankietę, a dzieci ciekawie zaglądały mi przez ramię. Wróciliśmy (a było to w mitycznych czasach, gdy zabawa Oli z Jasiem nie polegała na kopaniu i docinaniu sobie) i dzieci bawią sie. Ola rozdała młodszym ankiety (podobne jak w przychodni) i rozpoczyna czytanie pytań: -Jasiu, jak masz na imię?? -Jaś.
                  -A ja sie nazywasz? (tu był większy problem, ale jakoś wybrął, choć dobrą chwilę to trwało).
                  Następne pytanie: -jesteś małym chłopcem, czy dużym panem? A Jaś bez zastanowienia: - Będę strażakiem!!
                  Bardzo lubiłam wspominać sobie tą historyjkę, bo oglądać ją (mimo, że może w czytaniu, nie aż taka atrakcyja) było przekomicznie.
                  Inna sprawa, że te ciekawe, śmieszne i przeróżne historyjki z życia rodziny, trzeba od razu zapisywć, bo ulatują prawie tak szybko, jak sie zdarzają. (A ja nie zapisywałam i teraz nic mi nie przychodzi do głowy, choć mam wrażenie, że codziennie pełno u nas przesmiesznych zdarzeń)
                  - Własnie zbliża się szczególny czas w życiu mojej rodziny: WP (wielkie pakowanie) i tu na pewno humor (zapewne przeważać będzie czarny) mieszać się będzie z elementami horroru (mamo, ja nie mam w ogóle czystych majtek!!!) Ada trzymaj się!!!
                  Jola (wiem, że masz już sprawny komputer - super) - gdyby jednak (tfu, tfu) coś się zdarzyło, nadal jestem do usług!!!
                  POzdrawiam Jolasmile
                  • ada16 Re: fotki 27.07.04, 14:54
                    A z majtkami-i innymi niezbędnościami to jest tak:
                    Mój syn zawsze ! ostatniego dnia przynosi mi rzeczy bez których nie da się
                    jechać, a które nadają sie do prania.
                    A majtki? Zdarzyło mi się zabrać wzystko niezbędne oprócz majtek na własną ....
                    Ani pary!
                    • barbamama Re: fotki 27.07.04, 15:38
                      Hihihim ja kiedys nie zapakowałam mojemu Oldusiowi skarpetek........A ostatnio
                      jak jechaliśmy do moich starszych mój Olo nie zabrał spakowanej (!) kosmetyczki,
                      (fakt była w łazience a Olo to 100% facetwink) 1,5 dna nie mogłam umyc zebów,
                      czekałam do pniedziałku aż sklep otworza fuj smile

                      Jola dzieki za emaile, podesle wam zdjecia z łykendu- mielismy gosci, była moja
                      siorka z mezem i było superascie, wielokilometrowe spacerki, pifko z soczkiem,
                      Maciuś robiący na powyginanych nóżkach "tany tany" - rany jak słodko
                      wygląda.... Bardzo było miło smile

                      i tez wyjeżdzamy - meska decyzja podjęta, jedziemy w czwartek lub piatek do
                      Kołobrzegu, kwatera juz zaklepana, u znajomych , zanjomych gdzies na obrzezach
                      miasta od strony grzybowa, plaza ponoc tam nie zatłoczona i szersza niz w
                      okolicach molo, rybka bedzie i lody "amerykańskie" - jadłyscie ??? Jadłam tylko
                      takie własnie w Kołobrzegu i Ustce, za maszynki i są wusokie- jakie2-3 wafelki,
                      nie rozpływaja się i są przepyszne, pzry okazji dowiemy sie gdzie można taką
                      maszynke czy recepture wypozyczyć - może w nastęone lato pohandlujemy w
                      Warszawce.
                      Chciałabym popisac i moje ulubione powiedzi=onak mich dzieciaków- niektóre są
                      superaste ale musze obiad stawiac , moze wieczorkiem napsze ,pozdrawiam Was
                      cieplutko Beata
                      • olioliwa goście 28.07.04, 07:54
                        goście namiętnie co rusz nawiedzaja nasze gniazdo, miłe to cholernie ale nie
                        mam czasu na swoje 5 minut, zwlekłam sie o 7ej jak budzik dał znać o porze i
                        pół godziny zajęło mi przeczytanie Was z ostatnich dni
                        Madziu WITAJ - moja najnajprzyjaciółka to Madzia, lubię Magdy i pozdrawiam
                        burza...miałam 10 lat temu przygodę przerażająca w Koronowie na wakacjach
                        rozmawiałam przez telefon - automat w budce zdezelowanej ( wtedy jeszcze komór
                        nie było chyba na świecie) w trakcie burzy, kilka osób w ogonku obok czekało na
                        mój koniec ( rozmowy oczywiście) ale że swoje też odstałam to mi się należało
                        jedną nogą na ziemi , druga oparta o kolano i gadam nic sobie nie robiąc z
                        piorunów
                        w pewnej chwili poczułam gorąc idacy od ręki(prawej) z słuchawką przez prawą
                        stronę , stojącą nogę , az odrzuciło mnie , wyskoczyłam żywa z budki a ludzie
                        mi mówią że piorun strzelił w budkę
                        prawa łydka bolała mnie jak po niezłym wycisku przez tydzień, do dzis nie
                        zapomnę tej scenki, ale przeżyłam
                        lubię burzę przez okno, moi mali też delektują sie grzmotami widoczkami w
                        naszej panoramicznej okiennej Oliwie, a spacery po burzy ... miodzio ... to
                        smaczne powietrze
                        powiedzonek start, też zapominam więc zapisuję coraz czesciej, na czym
                        popadnie, zużytym bilecie, karteczce z lista zakpów, bo przecież to co krok sie
                        dzieje
                        siedzę z mieszkiem w kuchni, zmywam naczynie, szum wody a on do mnie filuternie
                        -mamo , ty czasem jesteś nieposłuszną mamą
                        -doprawdy
                        -no tak
                        -a skąd Ci to przyszło do głowy
                        -poprostu rozumiesz nie słuchasz mnie zawsze
                        -słucham , słucham, tylko usłyszę czasem
                        -no własnie a potem będziesz mówić co, co, co, a ja że już nic

                        moja mama mieszkała z nami przez pół roku, całe nasze szczescie że jestesmy
                        wolni od marca
                        jest cudowną babcią, troskliwą wrecz nadopiekuńczą ,starszaki wyczuwają to na
                        kilometr i zawczasu sami filtrują jej opowieści
                        ma niestety inne metody, ocene sytuacji ale nie wojujemy z nia, poprostu
                        dawkujemy wnuki tak raz na tydzień mniej więceji to na naszych warunkach, w
                        naszym domu
                        na naszych piszę , bo babcine zasady sa odmienne, pozwala sobie wejść na głowę
                        a później jest wykończona i ma żal do dzieciaków że są nieznośne
                        kochamy ja ale nie korzystamy z usług typu niania, dzieciaki od zawsze kiedy
                        była potrzeba miały nianię spoza rodziny i to sie w naszej rodzinie sprawdza

                        pakowanie
                        przeżyłam to w tym roku 2 razy w ziemioe przed wyjazdem na narty zarządziłam
                        dzieciakom przygotowanie kupki - kupy swoich ciuszków, spisanie wszystkiego i
                        do mnie lista
                        sprawdziło sie, skorygowane listy wróciły do nich spowrotem i pomagałam im w
                        dopchnięciu do plecaków jedynie
                        na wakacje jechali już bez listy ale z pokazówką co jest i pytaniem czego nie
                        ma, pomogłam, bezstresowo wyjechali
                        teraz nie mamy jeszcze stresa pakownego bo nie wiemy gdzie upłynie nam pierwszy
                        tydzień wakacji - spływ czy Chałupy na karawaningu
                        w zależności od tego trochę pozmieniamy ilości , ale generalnie to tyle co się
                        na plecach udźwinie, bo my też pociagami i to jeszcze z rowerkami
                        pozdrawiam, od dziś gości na tydzień - 5 os z W-wy okupować będzie
                        komputerlandię, ale mam jeszcze mały komp w kuchni więc bedę śledzic, pa, zdję
                        cia roześle jak zmniejszę i znajde czas, po
                        z słonecznego Gdańska Ola
      • barbamama Re:i znowu środ(a)ek tygodnia :) 28.07.04, 08:45
        Hej, hej!!!
        Bardzo fajne te dialogi z dziecmi- miło się czyta i człowieka szlak trafia że
        swoich nie zapisuje. Jak potrzebne to się nie pamięta. My jesteśmy na etapie
        przeżywania przez Zuzię swoich wypowiedzi. Mała ma lekko opóźniony rozwój mowy
        i w te wakacje bardzo się rozgadała. O wszystkim opowiada z wielkim przejeciem,
        robi ogromne oczka- fantastycznie sie Ją słucha. I jestem szcześliwa bo pieknie
        artykułuje trudniejsze głoski. Obok nas jest antykwariat i tam gościu ma
        kanarka: Zuzia moówi wyraźnie chce "KanajeCZKA" ale juz jest "capecka" ale
        słychac "k"- hura!!!
        Ala filozofuje i ma manię przekręcania końcówek czsowników typu "bym" "byś" np
        Ty by poszłaś i by zobaczyłaś, albo "bo jakby zaszłaś by posłychałaś to by
        usłyszłaś i by się zadumiłas"- to o wsłuchaniu się w ulewę smile- nawet nie wiecie
        jak to trudno napisać a ona to jednym tchem wyrzucasmile
        Maciek za to cudownie z pełną swiadomością mówi "tata", Olo jest zachwycony,
        jak wraca z pracy dzieciaki biegna się przywitać oczywiście Maciejka nie ma
        szans aby być pierwszym i stoi za dziewczynkami z zadartą główką. Jak Olo
        wyciaga do niego ręce to mówi "tata", ale równiez "bam" jak cos upadnie lub sam
        rzuca, "am " jak dostaje jesć i "mama" ale jescze nie do końca świadomie jako
        do osoby tylko jako lek na wszystko co Mu nie pasujesmile) +swoje rózne odgłosy np
        po mesku pluje jak jeździ na "byle czym "po dywanie (nawet plastikowy talerzyk
        jest autem- wazne ze mozna przesuwać)

        Olu pozwolisz że wezme od Ciebie teks "słucham, słucham ale czasem tylko
        usłyszę"
        Jak się wam podobało w Wiciu??- bylism tam jakieś trzy lata temu - wtedy było
        prawie dziewiczo choć dla mnie zbyt kamienista plaza, wolę te 2-3 km za
        Jarosławcem w stronę Wicia- pieknie
        Dziewczyny wysłałam dziś zdjecia, proszę o zarzucenia mojej skrzynki zdjęciami
        swoich pociech bo doastałam tylko od Joli z Wrocka smile
        Pozdrawiam , Trzymajcie się, ide zapakowac następne pranie..... potem
        sniadanie , mysie garów, przygotowanie obiadu, w między czasie spacer z dziećmi
        jak ne bedzię lało- wczoraj cały dzień - ale było wstretnie- ja nawet przez
        okno nie moge powygladac- mam cały czas zasunięte rolety- okna na takiej
        wysokości że inaczeJ za darmoche "big brother" dla sąsiadów, a żeby zobaczyć
        niebo musze się nieźle nawyginac, echh DOMEK.........! Na dodatek wczoraj w
        sklapie obok (okna tuż tuz) zainstalowani klime i całą noc nam warczało, dziś
        już Olo interweniował, jak nic nie da trzeba będzie pójśc do administracji.
        • barbamama Re:i znowu środ(a)ek tygodnia :) Ola.... 28.07.04, 08:49
          Własnie dostałam emalia że jest problem z dostarczeniem wiadomości na Twoje
          konto na yahoo to gdzie mam wysłac ??
          • ada16 o dzieciach i zdjęciach.. 28.07.04, 09:04
            Barba.. dzieciaczki słodkie, Twój Maciuś kilka dni starszy od mojego Kubusia,
            ale Kubuś jeszcze nie chodzi.
            Ze spaniem to jest tak: ja Kubusa do łóżka, a on hop na nogi i koniec ze
            spaniem.
            Wczoraj po takiej walce wsadziłam go do krzesełka w kuchni , bo ile razy można
            kłaść , no i zasnął na siedząco, między ludźmi.
            • ada16 Re: o dzieciach i zdjęciach.. 28.07.04, 09:09
              Ach, miałam jeszcze napisać, że zdjęcia dzieci to ja owszem pokażę, ale pewnie
              dopiero po urlopie, ale Wasze chętnie oglądam .
              Dwójka z trójki to większe ode mnie, to nie wiem czy nie będzie to naruszenie
              ustawy o danych osobowych, bo o zgodę to nawet nie mam co pytać...
              • jola.wie Re: o dzieciach i zdjęciach.. 28.07.04, 10:31
                Ja tez nie zapisywałam i teraz pluję sobie w brodę, każdy co innego pamięta
                (albo raczej nikt nic nie pamięta, cała nadzieja w mojej mamie jak już się
                całkiem zestarzeje i dostanie sklerozy, to może sobie cos nieoczekiwanie
                przypomni smile)), to żart oczywiście, nie życvzę jej sklerozy, ale moja babcia
                strzela teraz jakimiś niewiarygodnymi wspomnieniami smile))), w dobie telefonów
                komórkowych rozwiązuje ten problem tak, ze natychmiast się z kimś moją radością
                dzielę, więc ślad pozostaje (zawsze zrestą sobie obiecuje, ze przeleję to na
                papier....).
                Parę lat temu, nie wiem dlaczego, spisałam cztery historyjki, w tym trzy z
                udziałem dzieci, i wysłałam do readers digest, jedną wydrukowali i dostałam
                nawet honorarium, dostałam je zresztą dwa razy, bo się pomylili i w uprzejmym
                liście poprosili, żeby im to drugie oddać smile)))
                (uraczyć was nimi?)
                oto one:

                1. Mała Ania uczyła się chodzić (i mówić) i robiła to bardzo wcześnie, nie
                miała jeszcze roku. Więc wtochyła się na chwiejnych nóżętach do kuchni, gdzie
                staliśmy z mężem, on w szlafroku (i TYLKO w szlafroku), Ania chwyciła się tego
                szlafroka i wypadło, że każdą rączką chwyciła jedną połę. Kiedy te rączki
                rozłożyła, no to wiadomo co sie stało, oczom jej ukazał się kawałek taty i ona
                rozradowana powiedziała głośno i wyraźnie (a może nawet i swiadomie) "TATA!".

                2. To było w czasach, kiedy koty (których już nie mamy) były małe, dzieci też
                zresztą, Marek na jednej nodze przykicał do mnie, druga w powietrzu: "Mama, w d
                e p n e ł e m w siki kota!"
                Zgrzytnęło mi w uszach, ale nie zdążyłam go poprawić, Anka była pierwsza:
                "Nie mówi się "wdepnełem", tylko "w d e p ł e m".
                Oto jak językowo przedstawia się rodzina matki po filologii smile))

                3. Opieprzyłam małą Anię a ona: "Niedobra jesteś, nie chcę cię, idź
                sobie!", "dokąd?", "idź sobie w świat!". Spojrzałam w ten "świat" za okno:
                ciemno, zimno, pada (późna jesień) i zaczynam: "dobrze, pójdę sobie, na to
                zimno, na ten deszczyk....", Ania podeszła do mnie, pogłaskała mnie
                (pomyślałam: "oho, pożałowała mnie"), lód w jej oczach stopniał i miękko
                powiedziała: "No...., ubierz sobie kurteczkę, żebyś nie zmarzła..."

                (luuubię sobie to przypominać smile))))
                • jola.wie Re: o dzieciach i zdjęciach.. i o łączności 28.07.04, 10:52
                  O dzieciach już było, zdjęcia roześlę na skrzynki, ale nic świeżego nie mam,
                  bo.... (uwaga!) padł mi telefon z aparatem cyfrowym (oj, nie lubią mnie te
                  urządzenia ostatnio), z którego zdjęcia mogłam natychmiast wrzucić w komputer i
                  rozsyłac jeszcze ciepłe! sad( postaram się z nim dzisiaj pojechać do serwisu,
                  lecz jak się to skończy nie wiem) chciałabym żeby to było coś niegroźnego do
                  załatwienia na miejscu, bo telefon byłby przydatny do innych tez celów,
                  mianowicie moge mieć za jego pośrednictwem łącznośc z netem (czyli z wami) w
                  dziczy, do której zaliczam miejsce mojego zaczynającego się w ten łikend
                  dwutygodniowego pobytu..... (w odwodzie mam jeszcze kawiarenkę internetową w
                  pobliskim miasteczku wink
                  Pakowanie to pryszcz w porównaniu z transportem, tu przydała by mi się
                  ciężarówka, sam wózek Dzidzi zajmuje jeden bagażnik samochodu osobowego, a tu
                  jeszcze troje dzieci i Mr.Papa oraz rowery, słuchajcie, jedziemy dwoma autami
                  (!), które niestety nie są zamienialne na jedno większe, rodzinne sad( (o tym
                  jednym ZUPEŁNIE zapomnieliśmy w kontekście trzeciego dziecka, no jak można?)
                  Pogoda się skiepściła, Anka od przedwczoraj wyrzuca mi, czemu nie zabieram jej
                  na kąpielisko, żeby miała okazję wypróbować nowy kapok do pływania (łociec
                  kupił jej kamizelkę tytułem eksperymentu, który zamierzała popełnić
                  natychmiast, ale była już 21.00 godzina i z trudem wytłumaczyliśmy jej, że
                  jutro... jutro nie nastąpiło, pojutrze też nie, no i jest juz dzisiaj, a na
                  zewnątrz ciągle zimno i "popaduje"), dobrze, nie będzie mi żal stac przy
                  kuchni, zabieram się do kruchych babeczek, bo dzis jacyś goście nadciągają, to
                  trzeba wyjść z twarzą....
                  Postanowiliśmy z męzem przyzwyczajać już pomału dziatwę do trybu roku szkolnego
                  w kwestii godzin zasypiania i wstawania i... znów nam się dzisiaj nie udało, bo
                  powstawali późno, niemniej jednak zdążyli zgłodnieć i piszczą o śniadanie, no
                  to ide ich nakarmić. Pa
                  • olioliwa słoneczny raneczek 29.07.04, 07:56
                    o, moja dziatwa wczoraj poszła spać przed północa to w zwiazku i bez związku z
                    przyjazdem gości ze stolicy, tak naprawde to przestawianie na rytm szkolny
                    zaczyna się u nas 30-31 sierpnia, kiedy to wracamy z wielkich wakacji, gdzie
                    szczęśliwi czasu nie znają i w zegarkach nie chadzają
                    zegarka to nie miałam od klilku lat, ale komóra w razie potrzeby czy poprostu
                    ciekawstwa informowała o porze
                    moja skrzynka odmawia posluszenstwa i nie przyjmuje listow? nie wiem co jej sie
                    porobiło, ale miejsca na niej dużo, może serwer w Stanach (yahoo) pracował
                    pełną parą, nie wiem, te różnice czasowe sa dla mnie czarną magią, nigdy nie
                    przemieszczałam się poza swoją strefę czasową i zawsze muszę Jacka pytać, a
                    która teraz jest w Nowym Yorku?
                    Wicie pozostały niezbadanym lądem jak narazie, dotarliśmy do Jarosławca jakimś
                    busikiem, skąd ponoć już niedaleko do celu naszej podróży, ale mieliśmy 5
                    godzin i 10 kilosów do przejścia, więc zaczęlismy wędrówkę plażą
                    ale chwileczkę, to się nazywa tutaj plaża : żwir pomieszany z piachem, wybrzeze
                    umocnione betonowymi kamlotami
                    idziesz takim betonowym bulwarem i nawet morza nie widzisz, choć jest kilka
                    metrów od ciebie
                    KOSZMAR, byłam rozczarowana, nie mając przyjemności w wędrówce wróciliśmy do
                    Jarosławca, który okazał się koszmarnym babilonem, stonka na stonce - ta
                    prawdziwa i kolonijna, tatusiowie z obciekającymi brzuszkami w kąpielówkach
                    siadający do piwka w pobliskiej smażalni, gdzie zatrzymaliśmy się na rybkę,
                    rozwydrzone nastolatki z pyskówką do "starych" , mamusie zaaferowane
                    ploteczkami i w tym wszystkim maleństwa wrzaskiem egzekwujące kolejny lot
                    samolocikiem
                    nigdy więcej
                    uciekamy w bardziej dzikie miejsca, morze, plaża chętnie ale o innej porze roku
                    historyjek ciąg dalszy
                    *Mieszko w sławetnym Jarosławcu zażyczył sobie lody, cale szczęście że gałkowe,
                    bo te kręcone spłynęłyby chyba przy mieszkowym tempie
                    a więc dostał te lody, tradycyjnie musiał być zielony i czerwony
                    zaczął od zielonego i mówi:mamo, zobacz mam zielonego lizaka
                    - tak a na dole czerwonego - odpowiadam
                    - nie, mój lizak jest tylko zielony
                    - a co to jest lizak/
                    i tu mój najmłodszy synek pokazuje mi język
                    tak więc od niedzieli jak mnie spyta czy dostanie lizaka, odpowiadam, że
                    przecież już masz
                    *kolejny epizod
                    siedzimy wieczorkiem w kuchni przy naszym długim stole, na jednym z końców
                    bliżej ściany jest kilka przezroczystych maleńkich szklaneczek takich do
                    grzańca lub ajerkoniaczku (mniaam, mam przepis sprawdzony na domowy)
                    więc w owych szkalneczkach pływają małe kwiatki ze spacerów
                    mieszko znalazł na ryneczku w sobotę główkę różyczki, która pięknie odżyła
                    w drugiej szklaniczce pokazuje mi żółte kwiatki z łąki (jeszcze nie rozwinięte
                    stąd też trudne do zidentyfikowaniaa nawet mamie biologowi)
                    Mieszko pyta mnie jakie to kwiatki?
                    -żółte
                    -popachnij
                    wącham różę
                    -żółte kwiatki też popachnij
                    robię wedle życzenia
                    -i co już wiesz jak się nazywają?

                    niestety na studiach nas po zapach nie uczono rozpoznawać roślin, a szkodz
                    okazuje się że taka wiedza byłaby przydatna

                    wysłałm fotki, jak możecie napiszcie czy dotarły
                    akve i jol.5 dzisiaj zbiorę siły i do Was tez wyślę
                    niebo bez chmur, idę za chwilę do parku z aparatem, wczoraj o tej porze
                    jechaliśmy na spacerek (rowerowym ekspresem) nad morze, przelotem byliśmy w
                    parku a tam kilka postaci tylko się snuło
                    pogoda jest przecudna, to się goście dziś nad naszą gdańską zupkę wybiorą ..
                    pozdrawiam z Gdańska Ola
                    • jola.wie Re: słoneczny raneczek 29.07.04, 10:49
                      Ola, aż musiałam sprawdzić kiedy to piszesz o pięknej pogodzie i stwierdziłam,
                      że.... dzisiaj!!!! Bo u nas leje jednym cięgiem, a umówiłyśmy się z dwoma
                      koleżankami (obie mają po dwoje dzieci), że się wybierzemy gdzies na zewnątrz,
                      najlepiej do zoo, no i nic z tego, teraz się zastanawiamy u kogo w domu
                      wylądować, ale widzę, że żadna z nas nie kwapi się do sprzątania po zabawie
                      szóstki dzieci w różnym wieku (siódma i tak najlepiej bawi się przy piersi).
                      Spotkac sie, że tak powiem, musimy, bo Ania przyjeżdża z Berlina raz na kwartał
                      (choć z drugą, Ewą, która nigdzie nie wyjeżdża widuję się jeszcze rzadziej...)

                      dzieci są zabójcze z tym poczuciem humoru smile))))))))) uśmiałam się z tych
                      żółtych kwiatków

                      Lubię być w Trójmieście, każde wakacje w dzieciństwie i kiedy już byłam
                      młodzieżą spędzałam gdzies w Trójmieście i tak mi się jakoś w sercu
                      zakorzeniło... a Gdańsk najbardziej, w zeszłym roku trafiliśmy na rozpoczęcie
                      Jarmarku Dominikańskiego, pamiętam, miał się rozpocząć 1.08. a my pojechaliśmy
                      w Anny, 26.07. (mając dwie Anny w składzie), no i nie tylko dzieci miały
                      frajdę, chociaz pogoda była średnio przyjemna...

                      ściągnę teraz pocztę, zobaczę czy przyszło coś fajnego wink
                    • jol5.po Re: słoneczny raneczek 29.07.04, 11:43
                      Więc wyjeżdżamy. Więc już dzisiaj, a własciwie wczoraj rozpoczełam nerwowe ruchy w kierunku ogarniecia mieszkania, spakowania, poprania, poprasowania - podwiozą nas znajomi - maja 2 samochody - więc ich duża rodzina (2+4) i nasza trochę większa (2+5) powinna wejśc. Pobędziemy razem przez weekend - 4 dorosłych i bagatela 9 dzieci. Potem zostajemy na dwa tygodnie w gronie i sosie rodzinnym sami. Bedzie wesoło, ja po prostu Olu, zamiast jechać, lub nie jechać w kierunku stonki, biorę ją ze sobą - i mówię tu o moim przychówku (a nie koleżanki). Moja kochana stonka brudzi (także się), rozwala i w ogóle zapełnia totalnie czas - ale jak wakacje to wakacje, bedziemy twardzi i spróbujemy sobie odpocząc.
                      Podróż też powinna być fajna - wiem już, że Jaś i Ola nie powinni siedzieć w jednym samochodzie - bo mają na siebie alergię. Podróż w ostatni poniedziałek (Pelplin k.Gdańska-Wrocław) zrelacjonowana przez męża wyglądała tak: najpierw Agnieszka wymiotowała, w Gniewie Janek pobił się z Olą, w Toruniu się pokopali, potem znowu problemy Agnieszki, potem zasneli, a potem już dojechali. Teraz bedzie krócej, ale pewnie równie intensywnie.
                      Jola, ty Ty pisarz zawodowy jesteś, dostałaś już honorarium. Wow!!! I to jeszcze po filologii, jak po polskiej, to przepraszam jeszcze raz za błędy stylistyczne i co najgorsze ORTOGR wink)).
                      Beatko - dzięki za zdjęcia - dziewczynki, każda z osobna widoczna, świetne!! Mały przepocieszny. No i jest cała (prawie) rodzinka w komplecie - właśnie tego mi na zdjęciach moich brakuje. Też coś nowego roześlę, bo już mam, ale dopiero po powrocie. (Agnieszko, po powrocie prześlę Ci też zdjęcia powysyłane poprzednio do innych - bo mi gdzieś to umkneło i wyleciało z głowy wcześniej)
                      Miłego klikania przy kawie, tudzież w pracy, takoż i po nocy, sprytnie usuwając się z pola widzenia męża i niemężą - przez następne dwa tygodnie.
                      Dbajcie o wątek. Jak ktoś nowy zawita, to witajcie też w moim imieniu
                      Jolasmile
                      • ada16 Re: słoneczny raneczek 29.07.04, 12:20
                        My też w trakcie pakowania,
                        lista spisana,
                        basen ( basenik -średnica 55 cm )kupiony - to zamiast wanienki do kąpania i do
                        zabawy też ,
                        duży sklep w pobliżu wczasowiska namierzony ( zaopatrzenie w pieluchy,
                        słoiczki itp ,
                        których wymagany zapas nie zmieści się do jedynego posiadanego samochodu, na
                        cały wyjazd.
                        Pogoda zamówiona , może wreszczie...
                        Jutro ostatni dzień w pracy i w drogę....
                        • jol5.po Re: słoneczny raneczek 29.07.04, 14:33
                          ps. i oczywiście pięknej pogody dla wszystkich wyjeżdżających smile))))))
                          • ada16 jeszcze nie wyjechałam, nie wiem czy wyjadę! 30.07.04, 10:58
                            Tak ,tak moje plany wakacyjne właśnie się chwieją, Kuba od rana ma temperaturę,
                            lekarz póki co nic nie znalazł, w niedzielę przed nami 300 km w samochodzie.
                            Ratunku!
                            • ada16 Re: jeszcze nie wyjechałam, nie wiem czy wyjadę! 31.07.04, 07:29
                              Niestety bez zmian, nie wiemy co to jest, temperatura nadal.
                              zostalismy tu chyba sami
                              Co z naszym wyjazdem??
                              Buuu.
                              • jola.wie Re: jeszcze nie wyjechałam, nie wiem czy wyjadę! 01.08.04, 08:03
                                Trochę sami, a trochę nie.....
                                Pozdrawiam z pierwszego dnia na wsi! Jestem porażona technika, podobnie jak mój
                                teść, który zagląda mi przez ramię, łączę się przez podczerwień za pomocą
                                mojego dzielnego telefonu komórkowego, który się usprawnił (za jedyne 50 zł :-
                                ((() na nasz pobyt tutaj. Mamy już nawet dwa pierwsze zdjęcia na porannej
                                rosie, to znaczy tata z Dzidzią ma, bo reszta śpi jeszcze. Zaraz te zdjęcia
                                rzucę na maila.
                                Podróż nasza wczoraj nie zaczęła się o 9.00 żeby skończyć się o 12.00, lecz
                                zaczęła się ok. 14.00, a zakończyła o 17.30 ku rozpaczy mego męża, który z
                                urlopu od pierwszych godzin chciał wycisnąć co się tylko da! Niemowlę
                                potrzebuje przerażającej ilości rzeczy, przedpokój naszego mieszkania tuż przed
                                wyjazdem wyglądał, jakbyśmy się wyprowadzali, sąsiadka świadkiem! Ja pojechałam
                                z dziećmi jednym samochodem z klimatyzacją (a i tak Madzia dojechała cała w
                                potówkach), a mąż Janusz drugim z bagażami. Wykorzystaliśmy do cna możliwości
                                transportowe, bo wzięliśmy rowery i rzeczy z gospodarstwa domowego które się tu
                                przydadzą, a nam już nie służą. U nas w samochodzie było bardzo wesoło, że aż
                                Ania stwierdziła, że gdyby wiedziała, że ja jestem taka śmieszna (!) to by się
                                nie upierała żeby jechać z tatą i że teraz już będzie jeździć ze mną. Janusz
                                cierpiał, bo w moim aucie nie ma ani klimy, ani wspomagania kierownicy, ani
                                radia, więc się spocił i zanudził, choć chcieliśmy mu oddać nasze radio, bo nam
                                nie było potrzebne, sami sobie śpiewaliśmy (he he), on nie mógł przeboleć tej
                                niesprawiedliwości. Wygląda na to, że przywieźliśmy pogodę (tfu, tfu). Jest tu
                                porażająca ilość tlenu i piękne otoczenie (co prędzej czy później poprę
                                obrazem) i jeśli pogoda dopisze to chyba jednak odpoczniemy.
                                Ada, życzę zdrówka Małemu, żeby to była tylko temperatura (taka na przykład
                                trwająca 42 godz. "gorączka trzydniowa") i nic więcej i żebyście jednak
                                wyjechali! Trzymajcie się z uśmiechem!
                                pozdrawiam
                                • ada16 Jadę, jadę, naprawdę! 01.08.04, 21:33
                                  lekarka pozwoliła, jutro rano wyjeżdżamy, choć straszyła, że może koło środy (
                                  tylko 1 dzień poźniej).
                                  Kubus się sprężył, temperatura mija.
                                  W drogę, kochane foremki, w drogę!
                                  Ada
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 01.08.04, 23:46
      Przeczytałam (chyba) wszystkie listy i dopisuję się do wątku - jestem mamą 3
      chłopców:
      Adama (30 lipiec 1998r)
      Mateusza (28 lipiec 1999r - tego roku chyba jeszcze nie było) oraz
      Mikołaja (27 czerwiec 2004r)
      Pozdrawiam Was wszystkie i Wasze dzieciaczki
      P.S. Mam na imię Katarzyna i mieszkamy w niewielkiej miejscowości niedaleko
      Lublina.
      • olioliwa Re: WIELE DZIECI I INNI 02.08.04, 00:08
        Kasiu, jestem chyba w tej samej chwili co Ty w naszym klubiku, więc w imieniu
        wszystkich klubowiczek, w szczególności założycielskiej Joli obecnie na
        wakacjach WITAMY
        nie pamiętam jak się w tej Polsce układamy na mapie po kolei ale z Lublina i
        okolic chyba jesteś pierwsza
        idę spać - koniec weekendu, mam smagłą twarz po wczorajszym opalenisku w
        Chałupach
        zaliczylismy początek Jarmarka Dominikańskiego ze względu na spore zachmurzenie
        nakupowaliśmy sporo bzdurek poprawiających samopoczucie
        postacią tegorocznego J.D. okrzyknęłam trampa-koralikowca
        ciekawe czy u Was sie już wczesniej pojawił - mówi, ze jest z Polski, krąży to
        tuu to tam
        mam pęki bransoletek, piers coenków i innych wisioreczków
        ceny mają końcówki 1 grosz np 15 zł i 1 grosz lub 10 zł i 51 groszy
        chłopaczek wybrał wisiorek i pyta ile za to płacicz trzeba
        on mu rzuca 15 i 1 grosz
        - o tak dużo?
        - może być za pół ceny ale usziać koło mnie i sam sobie nawlecz ( fakt pełno
        koralików i żyłek na tacy)
        - jak zrobisz mniejszy niż jestes to zapłacisz ajak większy Ci sie uda to
        dostaniesz w prezencie ..?
        - no to już płacę

        Morał z tej opowiastki stary jak świat a dziś coraz bardziej aktualny CZAS TO
        PIENIĄDZ

        pozdrawiam, udanych wakacji Ada16 i gorączkowej jedynie pogody pa
        • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 02.08.04, 10:10
          Witaj Kasiu, dorzuciłaś facetów do naszej dzieckowej ekipy! smile
          Ada, spokojnego wyjazdu i udanego pobytu ci życzę.
          (zdjeć ze wsi na razie nie będzie, bo są dosyć spore i trzeba je
          trochę "odchudzić" (mam na myśli głównie drogi czas ich przesyłu stąd) sad(
          Drugi dzień, pogoda jeszcze jest, dzisiaj jest dość silny wiaterek i brzozy
          (wielkie i jest ich tu sporo) sieją jak oszalałe, pełno brzozowych cicików
          wszędzie, a najwięcej w wózeczku Madzi! Nadopiekuńcza babcia co chwila "a może
          przestawić wózek, tu mniej wieje", "a uważaj, bo jej do oczek nawieje", a co ja
          na to moge poradzić - jak wpadnie, to trudno, na razie nie wpało.
          No to idę na ten wiaterek! na razie!
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 03.08.04, 22:08
      Dzięki za powitanie;D wszyscy chyba wyjechali tak "cichutko" na wątku się
      zrobiło. My niestety całe wakacje w domu sad dobrze że basen w naszej mieścinie
      jest to mąż w weekendy chociaż z chłopcami pochodzi. Podniosę wątek bo nam
      jeszcze zaginie ;D pozdrowionka
      • dwoda Re: WIELE DZIECI I INNI 04.08.04, 01:17
        Dwie godziny minęły jak z bicza trzasł ale przeczytałam cały superinteresujący
        wątek i z czystym sumieniem , choc pod nieobecność założycielki sie dopisuję .
        Jestesmy z Krakowa , ja-Dorota rocznik 69 , mąż Artur-64 , czterech chłopaków -
        Grześ-styczeń 91 , Przemek-maj 94, Krzyś- lipiec 97 , Jaś - styczeń 02 i nasza
        Zuzieńka - październik 03. Powiększamy więc grono Jasiów oraz dzięki Zuzi grono
        dzieciaczków ubiegłorocznych . Aktywniej pokażemy sie w wątku po wakacjach , bo
        w domku jestesmy tylko na krótkiej trzydniowej przerwie i wracamy na
        wieś.Całuski.
    • barbamama Re: Pozdrowienia z Kołobrzegu !!! 04.08.04, 10:55
      Kochane jak w tytule, mam okazję skorzystac z dostępu do sieci więc jedyne co
      robie to Was POZDRAWIAM !!!
      Pogoda w miarę od dzisiaj ma już być plazowo, nie wiem w zw. z tym jak bedzie
      bo my już "raczki" smile))) Dzieci smarujemy 30-stką a i tak opalone - dwa razy na
      plazy, zdjecia za jakis tydzień , calujemy i pozdrawiamy
      W sumie jest bardzo fajnie ale nie zrobimy replay`a z Kołobrzegu - tłoczno i
      komercyjnie, papa, lecimy się opalać , Magda dzieki za zdjecia - ccuuuuuu
      dnnnnaaaa Rodzina smile))))))))))))
    • olioliwa wakacyjny egzamin 04.08.04, 23:56
      cześć kobitki! Witaj Dorotko , ale pikni Twoi mężczyźni (obejrzałam wszystkie
      fotki) niestety nie przeczytałam czerwcowego nagrodzonego artykułu a to z racji
      wciągnięcia się w to forum od 3 m-cy już nie kupuję ulubionego pisemka, ale
      może ktoś mi zeskanuje i prześle na prywatnego maila to chętnie przeczytam o
      Twojej drodze
      a Zuźka to energiczna babeczka rośnie, wszędzie jej pełno?
      wakacjujecie wszystkie jak to sie należy w lato a ja mam stresa ogromnego bo w
      piątek o 10:10 czeka mnie drugie podejście do państwowego (oczywiście prawka)
      chodzę kilka dni pod rząd na manewry a jutro na miasto wyjadę i mam rozstruj
      żołądka ale po co? i tak nie zdam, przecież to już norma 5-10 podejsć murowane
      całe szczęscie że znalazłam dziś przez net kwaterę na pierwszy tydzień wakacji
      blisko Polanowa, liczę na to że się dziadek nie wycofa w ostatniej chwili i
      spędzimy tam w leśnej głuszy mile czas
      ale jeszcze jesteśmy 10 dni na miejscu i jak będzie do kogo to się odpisze
      puściłam kilka fotek na prywatne maile do Was, nowe klubowiczki jak
      zainteresowane niech dorzucą adresy z tytułem EMAILE
      pa, ppa , uciekam stąd bo już noc a zaraz północ
      Ola
      • maruda13 Emaile 05.08.04, 08:47
        Podawałam wcześniej ale może niewidoczny mój post jest - mój email jest ten
        gazetowy maruda13@gazeta.pl a nr gg (z chęcią z kimś porozmawiam) 3396974
        powodzenia na egzaminie...
    • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 06.08.04, 10:41
      Kasiu, próbowałam do ciebie wczoraj "zagadać" ale nie było odpowiedzi, mimo, że
      numer aktywny...wink
      Ola, życzę ci powodzenia na egzaminie, nie myśl, że uda ci sie dopiero za 10-
      tym podejściem, uda się teraz. Dzisiaj doceniam ten cud kiedy to przed laty
      udało mi się zdać wszystko za pierwszym podejściem, choć na placu manewrowym
      zaczęło lać, samochód był zupełnie inny niż ten, na którym uczyłam się jeździć,
      posiadał komplet (czyli 3 szt.) zagłówków i miał zepsutą skrzynię biegów,
      powyższe okoliczności nie były wystarczające aby egzamin przesunąć, więc z
      kilkunastoosobowej grupy zdały dwie osoby smile)( i o to pewnie chodziło).
      Właściwie to nie był cholera żaden cud, tylko zasłużony sukces, musze
      powiedziec ze moj mąż mnie wcale nie wspierał, kiedy zadzwoniłam do niego po
      egzaminie, był PRZEKONANY że nie zdałam, a jak powiedziałam, ze tak, to kazał
      sobie to dwa razy powtarzać. Co sie z tymi facetami dzieje?! sad(
      Znajdujemy się w tym zakątku kraju (w prawym dolnym rogu), w tym wyjątkowym
      miejscu, gdzie NIE MA ładnej pogody sad(, słońce dzisiaj wyziera zza chmurek,
      ale ja mu nie wierzę..., a moja mama telefonicznie skarży się na upał, bo musi
      jeździć po mieście i załatwiac różne sprawy i już przed 10.00 miała dosyć! Z
      atrakcji wakacyjnych w ostatnim czasie fascynują nas... krówki (popularne
      tzw.), tak tak moje drogie, cukierki, którymi chyba wszystkie zażerałyśmy się
      w "młodości", te z białym kwiatkiem na beżowym papierku, są pyyyszne!!!! I
      mobilizują nas codziennie do rowerowej wycieczki do sklepu po kolejne pół
      kilograma...smile) pani ekspedientka patrzy już na nas podejrzliwie, będziemy
      musieli poszukac innych sklepów (jak w "poszukiwany, poszukiwana", kiedy
      Marysia kupowała cukier w różnych sklepach, aby jej "pan" mógł
      zbadać "zawartośc cukru w cukrze")
      Moja córka Ania wyrośnie na jakiegoś biologa chyba, choć zeznaje, że pragnie
      zostać fryzjerką (!), bo całe dnie spędza jak nie przy ogrodowym oczku, to z
      głową w trawie, badając ekosystemy i studiując fazy rozwoju różnych robaczków,
      ku ich watpliwej uciesze, bo czasem musi wziąć do łapki, żeby się dokładnie
      przyjrzeć, a takie eksperymenty różnie się kończą...(wie, które robaczki
      smierdzą po naciśnięciu na pancerzyk) szczególnie na bieżąco jest ze wszystkimi
      kijankami w oczku, wie ile jest takich bez nóżek, a ile z nóżkami, gdzie robią
      sobie "zebrania" (wczoraj rozgoniła taki wiec), ja najbardziej chciałabym jej
      towarzyszyć, ale cóż..., mała Madzia sypia krótko, ale za to często...smile)
      Kończę, pozdrawiam, robi się coraz bardziej słonecznie, czyżby.....? smile)
      pa

      Jola
      mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
    • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 06.08.04, 10:41
      Kasiu, próbowałam do ciebie wczoraj "zagadać" ale nie było odpowiedzi, mimo, że
      numer aktywny...wink
      Ola, życzę ci powodzenia na egzaminie, nie myśl, że uda ci sie dopiero za 10-
      tym podejściem, uda się teraz. Dzisiaj doceniam ten cud kiedy to przed laty
      udało mi się zdać wszystko za pierwszym podejściem, choć na placu manewrowym
      zaczęło lać, samochód był zupełnie inny niż ten, na którym uczyłam się jeździć,
      posiadał komplet (czyli 3 szt.) zagłówków i miał zepsutą skrzynię biegów,
      powyższe okoliczności nie były wystarczające aby egzamin przesunąć, więc z
      kilkunastoosobowej grupy zdały dwie osoby smile)( i o to pewnie chodziło).
      Właściwie to nie był cholera żaden cud, tylko zasłużony sukces, musze
      powiedziec ze moj mąż mnie wcale nie wspierał, kiedy zadzwoniłam do niego po
      egzaminie, był PRZEKONANY że nie zdałam, a jak powiedziałam, ze tak, to kazał
      sobie to dwa razy powtarzać. Co sie z tymi facetami dzieje?! sad(
      Znajdujemy się w tym zakątku kraju (w prawym dolnym rogu), w tym wyjątkowym
      miejscu, gdzie NIE MA ładnej pogody sad(, słońce dzisiaj wyziera zza chmurek,
      ale ja mu nie wierzę..., a moja mama telefonicznie skarży się na upał, bo musi
      jeździć po mieście i załatwiac różne sprawy i już przed 10.00 miała dosyć! Z
      atrakcji wakacyjnych w ostatnim czasie fascynują nas... krówki (popularne
      tzw.), tak tak moje drogie, cukierki, którymi chyba wszystkie zażerałyśmy się
      w "młodości", te z białym kwiatkiem na beżowym papierku, są pyyyszne!!!! I
      mobilizują nas codziennie do rowerowej wycieczki do sklepu po kolejne pół
      kilograma...smile) pani ekspedientka patrzy już na nas podejrzliwie, będziemy
      musieli poszukac innych sklepów (jak w "poszukiwany, poszukiwana", kiedy
      Marysia kupowała cukier w różnych sklepach, aby jej "pan" mógł
      zbadać "zawartośc cukru w cukrze")
      Moja córka Ania wyrośnie na jakiegoś biologa chyba, choć zeznaje, że pragnie
      zostać fryzjerką (!), bo całe dnie spędza jak nie przy ogrodowym oczku, to z
      głową w trawie, badając ekosystemy i studiując fazy rozwoju różnych robaczków,
      ku ich watpliwej uciesze, bo czasem musi wziąć do łapki, żeby się dokładnie
      przyjrzeć, a takie eksperymenty różnie się kończą...(wie, które robaczki
      smierdzą po naciśnięciu na pancerzyk) szczególnie na bieżąco jest ze wszystkimi
      kijankami w oczku, wie ile jest takich bez nóżek, a ile z nóżkami, gdzie robią
      sobie "zebrania" (wczoraj rozgoniła taki wiec), ja najbardziej chciałabym jej
      towarzyszyć, ale cóż..., mała Madzia sypia krótko, ale za to często...smile)
      Kończę, pozdrawiam, robi się coraz bardziej słonecznie, czyżby.....? smile)
      pa

      Jola
      mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
      • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 08.08.04, 01:35
        U mnie komputera "chodzi" 24/dobe a ja nie zawsze przy nim siedzę - nie wyłaczam
        gg gdyż zawsze ktoś może mi zostawić wiadomość (jestem dziwolągiem w
        dzisiejszych czasach i nie mam komórki). Przepraszam że Was o tym nie
        uprzedziłam (teraz postaram się zostawiać odpowiedni opis na gg)
        U nas sieć coś wysiada ostatnio i gg mi ciągle wywala - od Ciebie doszło do
        mnie tylko jedno zdanie sad ale mam nadzieję że wkrótce "pogadamy" smile Na ogół
        przed kompem zasiadam gdzieś koło 8-9 i siedzę do 11, potem w nocy, popołudniami
        mąż rządzi (chłopcy na szczęście mają już swój komp i kolejka się zmniejszyła)
        Byliśmy dziś na imprezie i pierwszy raz zaznałam że ktoś zazdrości mi mojej
        wielodzietności i to także nie było najprzyjemniejsze sad (dwie pary nie mogące
        zajść - oczekujące rady jak to zrobić, jedna para po utracie 5 miesiącu ciąży -
        a dziewczyna miała termin zbliżony do mojego) Nie wiem jak się w takiej sytuacji
        zachowywać. Jest mi strasznie przykro.
        jakoś niezbyt miło wspominam miniony tydzień - zbyt dużo w nim było niemiłych
        zdarzeń i wiadomości.
    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 10.08.04, 00:29
      Czy już tylko ja z wielodzietnych zostałam;D (może jakiś pogrom był a ja skryta
      w zaciszu domowym nie zdaje sobie z tego sprawy?? A tak na poważnie co
      robiłyście (robicie) jak jedno dziecko jest zazdrosne o drugie? Mój obecnie
      średni syn okropnie przeżywa utratę statusu Przylepy Maminej sad (chociaż teraz
      już lepiej, strasznie się cieszy bo noszę go na rękach po tak dłuuugiej
      przerwie)ale i tak rzadko uśmiech na jego twarzy gości... Już nie wiem jak go
      przekonać że w dalszym ciągu jest b ważny dla mnie...
      z anegdotek rodzinnych - wchodzę do pokoju - Mikołaj na łóżku, obok niego leży
      Mateusz i przyciska sobie do cycuszka smoczek i naczyla się nad Mikim aby go
      nakramić big_grin nawet w tym chce mamusi pomóc
      • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 10.08.04, 11:54
        Pogrom? eee, nie! Mnie on w każdym razie nie dosięnął. Z szerokiego korzystania
        z internetu powstrzymuje mnie jednak wizja rachunku za telefon (komórkowy),
        choć jak widać, nie mogę się tak całkiem bez tego obejść wink)
        U nas dzisiaj chyba po raz pierwszy odkąd tu jesteśmy zaświeciło od rana
        słońce, tak bez żadnych zastrzeżeń, a ponieważ tu pogodowo wszystko jest
        możliwe, może nagle zagrzmieć i zza krzaków (dosłownie) wychynie burza z
        piorunami albo przynajmniej z ulewnym deszczem (tak jak to zrobiła wczoraj i
        przedwczoraj....). Strzaskać to się chyba już nie zdołam, chyba że skorzystam z
        solarium przy basenie w pobliskim miasteczku, ale Madzia ani na jedno ani na
        drugie mi zapewne nie pozwoli...
        Własnie Kasiu, choć twoje dzieciątko jest maleńkie, to myśle że zrozumiesz mnie
        najlepiej, jestem strasznie zmęczona tym byciem do dyspozycji 24 na dobę, tą
        gotowością do karmienia w każdej chwili (bo tak jest do dziś choć minęły prawie
        trzy miesiące), a przede wszystkim monopolem na doskakiwanie do Małej kiedy
        tylko jęknie... Do niespania w nocy się przyzwyczaiłam, do permanentnego bólu
        wszystkich stawów się przyzwyczaiłam, do idiotycznej diety też (do obżerania
        się i do niejedzenia), ale jakoś w całości mnie to męczy... Męczy mnie to ze
        nie mam tyle czasu dla pozostałych dzieci ile bym chciała i ile one
        potrzebują... I tu dochodze do poroblemu poniekąd zazdrości, bo moja córka (7
        lat) wyprodukowała już przerażające stwierdzenie "było fajniej jak dzidziusia
        nie było...". Jej zazdrośc przejawia się w tym, że jak ktos zachwyca się
        Madzią, to Ania natychmiast jest przy niej, całuje jej rączki, zagaduje,
        zabawia grzechotką i jest to takie przerysowane, aż przykro mi na to patrzeć.
        Permanentnie chce spac ze mną w nocy ( w ostateczności z ojcem), byle nie we
        własnym łóżku...sad(, na rękach jej nie noszę (choć miałam taki zamiar), byłam
        niedołężna od początku ciąży, a ona w międzyczasie sporo urosła, wazy ze 30 kg
        jak nie lepiej...
        Anegdotka fajna, podoba mi sie smile)), u nas wyjątkowo posucha na anegdotki....
        na razie pa
        • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 11.08.04, 08:55
          Ja przyznam Ci się "bez bicia" że w porównaniu do sytuacji z chłopakami (Adaś
          miał 3 msc jak zaszłam w ciąże z Mateuszem - wtedy organizm mój już wysiadał)
          teraz praktycznie WYPOCZYWAM. Nie wiem może to wynika z tego że teraz jestem
          bardziej wyluzowana w kwestii opieki nad noworodkiem, nie staram się być
          niezastąpiona, bardzo często obarczam męża opieką nad dzieckiem.
          Mnie także męczy to że nie mam tyle czasu dla starszych dzieci -zwłaszcza dla
          Mateuszka (do tej pory był takim mamisynkiem a teraz nie potrafi swojego miejsca
          odnaleźć). Mateusz praktycznie na wszystko teraz reaguje płaczem i w sumie sama
          nie wiem co mam z nim robić...
          • jola.wie Re: WIELE DZIECI I INNI 13.08.04, 09:38
            Ledwo się poskarżyłam, jaka to jestem uciemiężona dolą matki niemowlęcia, a już
            tego samego dnia zrobiło mi się głupio, bo Madzia dała mi wyjątkowe poczucie
            swobody (trzeba się było publicznie poskarżyć wcześniej), a następnego dnia
            rano (znaczy wczoraj) pojechałam ze starszymi dziećmi na basen, zostawiwszy
            mężowi i dziadkom dobre 300 ml udojonego (i uzbieranego rzecz jasna) mleka!
            Było wspaniale i fantastycznie, choć pobyt skróciłam, bo bardzo tęskniłam za
            Dzidziuniem. (inna sprawa, że kiedy zajrzałam do telefonu po basenie znalazłam
            tam ponaglające wezwania o natychmiastowy powrót, bo nikt nie umie podać Madzi
            mleka z butelki, że niby ona nie chce pić, matko ratuj!, odpisałam, żeby
            spróbowali łyżeczką i pojechałam spokojnie na zakupy. Łyżeczką nie próbowali,
            dziecko jakoś uśpili i w napięciu czekali na mój powrót. Jakkolwiek kosztem
            dziecka, niemniej jednak odebrali lekcję, tatuś, że wyłączność na opiekę to nie
            sam miód, babcia, że niemowlę nie jest takie znowu kruche i można czasem wziąć
            na ręce i zagadać, a nawet uśpić, a ja, że dziecku nic nie będzie pod inną niż
            moja opieką, choćby ten czas w większości spędziło na ryku). Te trzy godziny
            poza domem bez Małej dało mi niesamowity wiatr w żagle, nigdy bym nie wojego
            pprzypuszczała...choć można to przeczytać w KAŻDYM poradniku o macierzyństwie...
            Kasiu, z Mateuszkiem to chyba kwestia czasu, no i oczywiście mądrego twojego
            podejścia, w które nie wątpię...
            Ja mam obsesję na punkcie równego traktowania dzieci i szybko reaguję na skargi
            w tej materii, chcę je uchronić od tego co mnie spotkało w dzieciństwie ze
            strony ojca (byłam tą "gorszą"), koszmarne uczucie, odbiło sie boleśnie na
            kontaktach z siostrą, dopiero dzisiaj w miarę się dogadujemy ludzkim głosem,
            więc priorytetem jest dla mnie wychowanie ludzi sobie bliskich, może mi się
            uda...
            Nachapaliśmy się lata, dzisiaj postanowiło nas opuścić, nawet nie wiem, jak tam
            reszta Polski, bo tytułem protesu nie oglądamy doniesień o pogodzie. Pada.
            Trudno. Będę dzielna. smile))
            Pa smile)
            • olioliwa pojawiam się i znikam 13.08.04, 18:17
              jesteśmy jeszcze, ale jutro rano kurs na Polanów i nie będzie nas 2 tygodnie
              zaraz w wir pakowania wpadne,
              u nas leje dziś , ale powietrze sie tylko oczyści i grzyby urosną przed naszym
              przyjazdem, wiec mnie to raczej cieszy
              anegdotki Mieszka:
              *siedzimy w lesie, komary tną, ja polowanie uskuteczniam z efektem poniekąd
              Mieszko na to : o kolejny komar popsuty

              *rozmawiamy na temat wyjazdu na obóz w siodle, pytam Mieszka będzie jeździł z
              nami
              on na to: tak ja wskocze z drzewa na konia i polecę wysoko
              pytam: a wiesz jak się nazywają latające konie ( przygotowana na odpowiedx
              negatywną i chęć podzielenia sie z dzieckiem nowym słówkiem pegaz )
              a Mieszko : tak wiem - KONIK POLNY
              trzymajcie się dziewczyny w składzie okrojonym, do przeczutania na finiszu
              wakacji lub początku szkoły, my już zeszyciki itd itp wczoraj kupiliśmy więc
              wracamy na gotowe
              pa Ola
              • agnjan wróciliśmy 16.08.04, 11:02
                przeczytałam prawie wszystko, uśmiałam się smile))

                pamiętam rozmowę naszego Jasia z Małgosią kilka lat temu (Jasio miał prawie 7 i
                cały dumny przygotowywał się do pierwszej klasy, Małgosia prawie 5) "Ja też
                będę idła do szkoły!!!" - Małgosia z zazdrością. Na co Jasio z poczuciem
                wyższości "nie "idła" Małgosiu!!! tylko..."szedła" smile))))

                a nasze zdjęcia z wakacji są już na naszej stronie (Jasia na "Jasio" Małgosi
                na "Małgosia" i Szymka też:

                www.agna01.neostrada.pl

                Szymek nam się w wakacje rozwinął okropnie i robi teraz za raczkująco chodzący
                tajfun, śmieje się głośno gada z nami, "straszy" nas i - uwaga - nauczył się
                przytulać, co bardzo nas wzrusza, bo na początku wogóle nie chciał sad((

                a teraz mój mąż mówi "zobacz, on jest taki już nasz, jak to było bez niego" - i
                wtedy ja się wzruszam okropnie smile a! wyznaczyli nam ostateczną rozprawę w
                sprawie przysposobienia na 13 września - dla mnie trzynastka szczęśliwa, bo
                moje urodziny 13 marca smile a zatem na urodziny w październiku Szymek już
                będzie legalny, legalnie nasz i legalnie Szymon Piotr smile)))) Hurra smile

                czwarty maluch rośnie a ja z nim okropnie - sapię i dyszę, jak lokomotywa a to
                dopiero 19 tydzień!!!

                a najstarsze słoneczko dzisiaj rano pojechało na obóz w góry - ma być nawet
                pogoda!

                pozdrawiam serdecznie, buziaczki - Agnieszka
                • ada16 Re: wróciliśmy 16.08.04, 14:03
                  My też już w domeczku,
                  wczasy udane ,
                  pogoda dopisała,
                  kózki w zoo nas poskubały,
                  w jeziorze nogi wymoczone,
                  komary napasione
                  Kuba rozpuszczony jak...
                  Nie chce siedzieć w wózku, ani w kojcu, najchetniej by dreptał.
                  A jego wzrok: pędzi na czworaka w kierunku ściany , ja aż zamieram że huknie, a
                  on w ostatniej chwili zakręca, albo odchyla łepek....
                  • jola.wie Re: wróciliśmy 17.08.04, 08:42
                    W niedzielę dotarliśmy do naszego-"nienaszego" domku. Naszego - dla nas,
                    dwunożnych, nienaszego - dla... Madzi! Trwa trudny okres adaptacji wink,
                    dokładnie tak jak dwa tygodnie wcześniej u dziadków. Znowu łazienka nie ta i
                    stężenie tlenu w powietrzu nie to..., no i sobie na pochybel rozpuściliśmy
                    dziecko do hamaczka, bo tak było szalenie wygodnie, a tego hamaczka rzecz jasna
                    w domu nie mamy... nie mamy nawet miejsca na hamak. Wystarczyło, że nie pada i
                    już można było w hamak, im "huczniejszy" wiatr, tym Madzia dłużej spała smile
                    Starsze dzieci też jakoś przeżyły, Marek zrobił sobie dom na drzewie, a
                    właściwie platformę do rozbudowy smile), super mu to wyszło! Ojciec i dziadek
                    pękali z dumy!, Anka się nie doczekała na ani jedną z zapowiedzianych pięciu
                    koleżanek, serce mi pękało, kiedy patrzyłam na jej rozpacz - to ta ciemna
                    strona, bo Ania potrafiła sobie jednak znaleźć fajne zajęcie zawsze i wszędzie.
                    Kijanki i robale w oczku zrobiły zapewne imprezę, kedy się zorientowały, że
                    wyjechała!
                    A ja o mało nie płakałam przy wyjeździe! Pogoda zrobiła się przepiękna i ja w
                    ogóle mam taką skazę na rozstania, wyjazdy, zakończenia - strasznie mi żal!
                    Niestety, nie mam już czasu przed rokiem szkolnym, trzeba wszystkiego w
                    Katowicach dopilnować, a wydawało mi się że jestem wolna, jak przysłowiowa
                    dzika świnia na zakręcie! otóż i mnie się wakacje kończą...sad(
                    Wrzucam jeszcze dwie wyprodukowane "tam" przez Anię śmieszne sytuacje:
                    1.
                    Smażę naleśniki i rozmawiam z Anią o czekającej ją od września szkole, ona się
                    boi (bo "weteranki" ze starszych klas straszą na podwórku ile wlezie!) a ja na
                    to:
                    "Ach, jak chciałabym chodzić teraz do szkoły"
                    Ania odrzekła:
                    "A ja chciałabym być teraz tobą"
                    "Chciałabyś być już dużą mamą, czy.."
                    Ania w tym momencie chciała coś powiedzieć, ale ja dokończyłam:
                    "...czy smażyć naleśniki jak ja teraz?"
                    Ania chwilkę pomilczała, a na moje "no co?" odpowiedziała obrażonym stanowczym
                    tonem:
                    "Teraz już o tym nie rozmawiamy! Zepsułaś mi temat!"
                    I wyszła.
                    2.
                    Druga Babcia przysłała nam jakieś zaległe zdjęcia. Przybiega do mnie Anka ze
                    zdjęciem w garści i żałosnym komunikatem "Mamo, to zdjęcie jest o-krop-ne!!!",
                    patrzę: kolorowy pokój Ani, ona z misiem Bartkiem na kolanach siedzi przy swoim
                    nowym oliwkowym biureczku, które właśnie dostała na urodziny, ślicznie się
                    uśmiecha, słoneczko świeci, na biurku kwiatki w wazonie, jednym słowem słodko,
                    że się nie da bardziej, więc pytam o co chodzi. "No jak to?!"- zawołała z
                    rozpaczą – "Przecież Bartusiowi wcale nie widać oczu!!!". Bartuś to miłość od
                    pierwszego wejrzenia i na zabój, cokolwiek Ania robi, zawsze z Bartkiem pod
                    pachą, do przedszkola go jedynie nie zabiera, bo pani nie pozwala go sadzać
                    przy stole, kiedy dzieci jedzą (niedobra pani!), więc mam przykazane się nim w
                    domu dobrze opiekować, najlepiej puścić mu bajki, żeby mu się nie nudziło, no i
                    rzecz jasna mówić do niego. Obrywa mi się czasem, kiedy po powrocie Bartek jest
                    w niegodnym miejscu albo niegodnej pozycji lub też, nie daj boże, jedno i
                    drugie! Najgorzej jest kiedy brat Marek traktuje Bartka jak zabawkę, tarmosi
                    go i podrzuca; cóż, musieliśmy uznać Bartka za członka rodziny i kiedy w środku
                    nocy nagle Bartek "zaginie" nie ma zmiłuj się, trzeba wstawać i go szukać!

                    pozdrowionka

                    Jola
                    mama Marka, Ani i Madzi (25.05.04)
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=13243231
                    • jol5.po Re: wróciliśmy 17.08.04, 13:24
                      Wow - nie wiem od czego zacząć - nastąpił przyrost nie tyle ilościowy a jakościowy - czytam to sobie od wczoraj i powoli wdrażam się. Witajcie nowe MAMY!!!!. Kasiu będziesz reprezentować klubik na wschodzie Polski - tam brak naszych reprezentantów, dobrze???? Toś Ty całkiem świerza mama - wszystkie baby blusy itd. są usprawiedliwione. Starsi chłopcy też pewnie będą jakiś czas sie przyzwyczajać do nowej sytuacji. Ja mam wrażenie, ze pojawienie się Michałka w naszej rodzinie, tak całkiem na spokojnie (ale kto ich tam wie) przyjęły tylko najstarsze dzieci (11 i 9), młodsze (7 i 2,5)cały czas jeszcze walczą o mnie i najczęscie nie kieruja złosci w tej walce na małego tylko na mnie. Ładują mi się na kolana akurat wtedy kiedy karmię, wyrywają sobie wolna pierś, jakieś nocne histerie cały cza jeszcze się zdarzają, a przecież "nowe" dziecko ma już 8 miesięcy. Ale tak wogóle to gratuluję Ci wspaniałej męskiej TRÓJKI.
                      Dorotko - Witaj!! Powiększyła się ekipa z Krakowa, powiększyła się przewaga chłpców. Czytałam artykuł, bardzo mi się podobał. Jak sympatyczna, pogodna mama, pomyślałam sobie. Miłych wakacji, a potem wpadaj jak najczęściej!!!
                      Ada, ale miałaś przygody z gorączką małego - zdarzyło mi sie podobnie zeszłego roku. Wyjazd, a dziecko właśnie ma 38, potem 39 stopni. Pojechalismy, ale gorączka to odchodziła, to wracała. Ostatecznie skończyło się na antybiotykach (zapalenie krtani), ale dopiero po powrocie - czyli po 2 tygodniach.
                      No ale to już przeszłość, bo szczęśliwi już wróciliście - no i najważniejsze postępy w rozwoju. Kubuś i Szymuś zasuwają ręka w rękę, założę się, że Barbowy Maciuś też - no i pochwalę się, że mój Michałek opanował stanie. Jestem zaskoczona, bo z dziecka na dziecko odbywa się to szybcie. Ola (93) stanęła po ukończeniu 12. miesiąca, potem był 11 miesiac, 10, Agnieszka chodziła już w 9, a ten mały teraz sobie stoi. Jak bym się tak rozpędziła, to następne pewnie na sali porodowej powiedziałoby pierwsze słowo wink
                      Oglądnęłam wszystkie dostępne wakacyjne zdjęcia. Szymuś rośnie jak na drożdżach. Czy te tajemnicze długie lody, to te o których pisała Barba, że takie świetne i tylko nad morzem można je dostać??
                      Magda i Ola, dzięki za zdjęcia - jak ogladam morze sfotografowane przez Olę to czuję się jakbym tam była. Jak ostatecznie skończyło się z egzaminami na prawko, gratulować Ola, czy nie???
                      Jola - ty jesteś niesamowita - te połączenia z internetem przez tel. komórkowy, nadawanie z głuszy najświeższych wiadomości - wow!!!!
                      Pozdrowienia dla wszystkich (lecę skończyć kryminał, który zaczęłam jeszcze na wyjeździe, no i posprzątać - jeszcze zaległości z pakowania sprzed 2 tygodni, blee)
                      Jolasmile
                      • ada16 Re: wróciliśmy 17.08.04, 13:43
                        Wczoraj zapytano moją córkę ( l.15) czy Kuba to jej dziecko?
                        Nie jeden raz widziałam przyglądające się nam osoby z pytaniem w oczach kto
                        jest kim w naszej gromadce , ale pierwszy raz wprost...
                        Dla przypomnienia : syn1 lat 17,wzrost 190, córka 15/170, syn2 roczniak i matka
                        mniejsza od tych większych.
                        Kierownik tej firmy chwilowo na wygnaniu, więc prowadzamy się w w/w gronie ;-0


                        • agnjan Re: wróciliśmy 17.08.04, 17:21
                          jolu, jak miło Cię czytać smile witaj, witaj smile te lody, co to na zdjęciu to
                          lody z Gdańska SORENTO albo SOPRANO i faktycznie nigdzie indziej ich nie
                          widzieliśmy smile najlepsze jest to, że na naszych zdjęciach są lody "małe" -
                          wyobraźcie sobie, jak wyglądają "duże" smile))))

                          ada - no, no, no smile ludziom nie w smak, że z takimi dużymi dziećmi nagle Cię
                          najmłodszy synek "odmłodził" smile)) a poza tym odkrywam po raz kolejny, że
                          więcej dzieci niż dwoje to dla "ludzi" szok, głupota i wstyd sad(((( dlatego
                          wymyślają niestworzone historie - wszak łatwiej zrozumieć "wpadkę"
                          piętnastolatki niż trzecie dziecko w rodzinie, nie?

                          co ciekawe - marzymy sobie wciąż o domu z ogrodem (i gramy w lotto, jak nam się
                          przypomni smile)) ) i czasem oglądam sobie projekty domów w internecie; jako że
                          potrzebny nam pokój do pracy (tzw. gabinet) i chcielibyśmy sypialnię dla
                          każdego dziecka i dla nas szukamy domu z sześcioma sypialniami; wyobraźcie
                          sobie, że takich domów niemal brak!!! są takie z trzema, góra czterema
                          sypialniami, nawet jeśli mają ponad 200 metrów... wot jakie zapotrzebowanie
                          taka oferta...

                          a ostatnio zaszalałam i pokazałam mężowi projekt domu... z basenem!!!
                          odpowiedział mi, że na taki dom to byśmy musieli utrafić... w kumulację smile))))
                          • ada16 Re: wróciliśmy 18.08.04, 08:18

                            > a ostatnio zaszalałam i pokazałam mężowi projekt domu... z basenem!!!
                            > odpowiedział mi, że na taki dom to byśmy musieli utrafić... w kumulację :-
                            )))))

                            Czego Wam serdecznie życzymy!

                            A co do dzieci...
                            Mój Tato zawsze mówił, że póki jest małżeństwo -póty dzieci- mogą się rodzić..
                            • agnjan Re: wróciliśmy 18.08.04, 10:36
                              ada - zazdroszczę mądrego taty - ech, ja wychowywana przez mamę zazdroszczę
                              taty wogóle smile

                              a! muszę się pochwalić: wczoraj nasze najmłodsze szczęście dało nam znać -
                              poruszyło się w "memłonie" jak to mawia mój mąż smile

                              jak to cudnie znów poczuć smile
                              • jol5.po Re: wróciliśmy 18.08.04, 23:42
                                Agnieszko - to pozdrów maluszka!!!! Niesamowite jest to brykanie we własnym brzuchu jeszcze kogoś smile Tak długo na to czekałaś, ale dzięki temu, że tak długo, w Waszej rodzinie pojawił się Szymon, czyli nie ma tego złego...smile
                                Ada, o rany, ależ dzieci Ci rosną, już nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak wygladacie.
                                Teraz trochę o wyjeździe, bo nawet się nie pochwaliłam. Był dom, ogród, ale taki duży wiejski, w środku stawek, a nawet dwa. Pełno robaczków takich przeróżnych, nie to co we Wrocku, gdzie panuje monopol na komary, widziana też była żaba, a nawet jaszczurka. Jakaś kuna porzemykała się w oddali, pełno bocianów. Kury, kaczki, gęsi, nawet żółw do poogladania u sąsiadów. Pogoda trafiła się piekana, co po lipcu (i po opisach Joli.wie) w dzisiejszych czasach nie jest takie oczywiste. Do jeziora zasuwaliśmy kilometr, ale na kondycje się przyda. Dawno nie pływałam, fajnie było znowu się pochlapać. Ale nie to było dla mnie najważniejsze. Dałam tam sobie spokój z czymś takim jak sprzątanie, zmywanie, moja domowa praca. Oczywiście wszystkie problemy dziecko-dzieckowe pojechały z nami, wiec konjfliktów przeróżnych było w bród, ale jakoś mnie to specjalnie tam nie ruszało.
                                Odstawiłam całą moją literaturę fachową. Doszło do tego ostatnio, że ja oprócz gazet, czytałam lub przegladałam tylko książki o PRL-u, bo to mój fach. A teraz dałam sobie z tym spokój i przeczytałam sobie kryminał. Czyli luz na całegosmile)) I okazało się, ze o to chodzi i dorosłemu się to należy jak najbardziej.
                                A kryminał polecam - niespecjalnie lubię, gdy straszy, ale ten jest nietypowy. Nietypowy bohater, nietypowy czas akcji, język bardzo lekki i dowcipny, świetna galeria różnych charakterów ludzkich. Więcej nie powiem, jak komuś się spodoba, to zdradzę więcej wink)
                                (a teraz kończę drugą część, ale jestem już we Wrocku, więc dezorganizuje mi to prace domowe bardzo, niestety sad
                                Pozdrawiam Jolasmile
                                • jol5.po Re: wróciliśmy 18.08.04, 23:58
                                  przypomniało mi się jeszcze w kwesti powiedzonek. Jaś mówi do mnie dzisiaj: "muszę cię mamo pochwalić za obiady, są ostatnio bardzo dobre". To bardzo nietypowa uwaga w ustach moich dzieci, a szczególniwe własnie Jasia. Siadają one do stołu i zaczynają wybrzydzać, im bardziej wymyślne danie, tym więcej uwag (chyba, że są naleśniki). Myślałam, że karkówka w zalewie miodowej pieczona w ostatnie dni na wsi tak go uradowała, a on zaczyna wyliczać - pomidorowa zupa (owszem była z kartonika przedwczoraj), pierogi (dzisiaj - także kupne).Na szczęście na pochwałę załapały się też jajka sadzone - a te robiłam juz sama wink
                                  Powoli dojrzewa nasz wątek do sporządzenia ponownej listy uczestniczek, może pokuszę sie o zestawienie wszystkich dzieci, ale to po wakacjach, narazie kończę kryminał wink
                                  Dobranoc Jolasmile
                                  • ewa057 Re: milo byc znowu z wami 19.08.04, 08:12
                                    Witam wszystkich po tak dlugiej nieobecnosci swojej.Nareszcie moge odpoczywac i
                                    tak sie stalo.Po wyczerpujacej pracy wyjechalismy na troszke pooddychac
                                    jezioranskim powietrzem.Musze zarezerwowac sobie czas zeby wszystko
                                    przeczytac.Ale zrobie to z ogromna przyjemnoscia.,
                                    Moje dzieciaszki bardzo podrosly w te wakacje.Zaczelam preszukiwac
                                    szafy ,szykowac pomalutku do szkloly i okazalo sie ze za krotkie za male sa
                                    rzeczy.Hubert (14 lat) to facet i to juz widac hoho,Maciej (12 lat) prawie
                                    facet. Najgorsze w tym wszystkim jest to ze miedzy chlopcami sa 2 lata roznicy
                                    a jeden po drugim rzeczy nie moze nosic bo sa identyczni wzrostowo i
                                    rozmiarowo. No moze Marcinek bedzie po nich mial rzeczy. Mojnajmlodszy ma juz 5
                                    miesiecy,Jak ten czas leci.Wazy juz 8.700 a dlugosc jego porownana zostala do 9
                                    miesiecznego dziecka.We wozku juz sie nie miesci. Zajada zupki z wielkim
                                    apetytem i jest taki rozkoszny gadula i smieszek. Hubertowi i Maciejowi nie
                                    przeszedl zachwyt mlodszym bratem sa jak ojcowie.Wyreczaja mnie prawie we
                                    wszystkim co zwiazane jest z maluszkiem.Czasami mi glupio ale oni robia to
                                    bardzo chetnie o czym mi zawsze mowia.
                                    Jolu witam cie bardzo serdecznie i radosnie. Kontakt nam sie urwal ale chyba
                                    to nadrobimy.Z mojej strony napewno.A wrzesien juz za pasem Jolu.
                                    Pozdrawiam wszystkich i zycze milego slonecznego dnia.
                                    Ewa z Kalisza
                                    • agnjan kryminał 19.08.04, 11:08
                                      Jolu, ja jestem zainteresowana kryminałem!!! Moja najmłodsze dzieci zrobiły mi
                                      taki prezent: Szymcio sypia po obiedzie 2-3 godzinki (lalalalalalala!) a
                                      najmłodsze nie musi już wtedy spać razem z Szymciem (i mamą) więc chętnie wtedy
                                      zamiast podganiać domowe roboty - poczytam smile wszak jeszcze wakacje smile
                                      • jola.wie Re: kryminał 19.08.04, 17:14
                                        No, proszę, jak mnie dom wciągnął, że przez trzy dni nie miałam czasu zajrzeć
                                        tu nawet. Nie mówiąc o pisaniu.
                                        Witam Jolę back, jako ostatnia chyba, nie, jeszcze ewa krakowska zdaje się nie
                                        meldowawszy niczego...
                                        a propos "joli back": mój syn Marek posługuje się okazjonalnie mieszanką
                                        różnych języków (najczęsciej angielsko-polskim, choć teraz jest u niego
                                        niemiecki kolega, więc będzie troche wrzutów niemieckich pewnie), a wygląda to
                                        np. tak, że przy obiedzie zwraca się tego typu zdaniami: "mama, kudź ju pliz
                                        giw mi som ziemniaczkas?"- ja bardzo lubię takie językowe eksperymenty, bo to
                                        przełamuje barierę w posługiwaniu się językiem obcym, jak się nie zna jakiegoś
                                        słowa to można go zastąpić polskim, polecam zabawę!
                                        Jak wam powiem, że Madzia zaczęła oglądać sobie pięści i denerwować się bardzo,
                                        kiedy "ludź" znika z jej pola widzenia, to z trudem sobie przypomnicie, o co
                                        może mi chodzić, co? A to właśnie milowe osiągnięcia mojej córeczki, na które
                                        teraz czeka Kasia z naszego klubu.
                                        Czeka mnie zaopatrzenie szkolne, jak was wszystkie. Dzieci mi urosły, ale to
                                        dla was nie nowina. Na Madzię niektórych rzeczy nie zdążyłam nawet
                                        założyć. "Aniu ubierz się": to za małe, tamto za krótkie, to ją gniecie, buty,
                                        co w nich była w zeszłym tygodniu jeszcze – za ciasne. Z jednego się cieszę: że
                                        Marek wszedł w dorosły rozmiar!!! Od 146 cm wzrostu zaczyna się problem z
                                        ubraniami na chłopaka, ale teraz mnie prawie dogonił (175) i wszystkie
                                        hipermarkety stoją przed nami otworem!!! To powinno obniżyć koszty.
                                        Hubert i Maciek Ewy mogą się wymieniać ciuchami? Nie muszą mieć dwóch odrębnych
                                        kompletnych zestawów?
                                        Gratuluję biegającym i stojącym na własnych nogach maluchom, mamy postawione w
                                        stan gotowości!Nasza Anka nauczyła się stać na nogach nad ranem pewnej soboty,
                                        mieszkaliśmy w 38-metrowym mieszkanku, więc było bardzo mało miejsca, kiedy
                                        otworzyłam oczy zobaczyłam stojąca w łóżeczku córeczkę, a z buzi wystawały jej
                                        zielone liście, których pełno było w łóżeczku i na podłodze – dobrała się do
                                        pobliskiego kwietnika. Dobrze, ze leżałam, bo chyba bym padła! Na szczęście
                                        kwiatek był "bezpieczny" i Małej nic nie było, a my dostaliśmy nauczkę na całe
                                        życie.
                                        Anka po powrocie do domu rzuciła się wygłodniała na koleżanki i od razu
                                        pierwszego dnia, przylatuje z podwórka:
                                        Mamo, chodź ze mną na dół.
                                        Po co?
                                        No chodź!
                                        Ale po co? rower ci przynieść, czy co?
                                        No chooodź!!!!
                                        Na dole Ania cokolwiek wystraszona (strona) i Patrycja (strona) i dwie
                                        inne "sędzie" z zaciętymi minami na twarzy:
                                        Prose pani a Ania na mnie bzydko powiedziała!
                                        Coo?! Jak?!
                                        Ale ja tes na nią bzydko powiedziałam...
                                        (!?)
                                        No to jak powiedziałyście na siebie i o co w ogóle poszło?
                                        No... bo... ten.... bo Ptarycja, wiesz...., wzięła... no...ten..., no bo
                                        popatrz mama... bo to było tak...
                                        Ania podaj mi ręke na zgodę i nie będziemy się już kłócić dobra?
                                        Dobra!
                                        No to cześć mama!
                                        No i nie dowiedziałam się co i jak, ale znowu miałam okazję się pośmiać! smile))

                                        pozdrawiam (zaraz przejrzę zdjęcia, zobacze co się nadaje do przesyłu)
                                        • jol5.po Re: kryminał 20.08.04, 00:57
                                          co do przedziwnych przygód małych nierozgarniętych dzieci, które zjadają pobliskie kwiatki, w mojej rodzinie krąży legenda, jakoby moi rodzice poszli około swiąt Bożego Narodzenia na spacer i zostawili na niewielką chwilkę małą Jolę śpiąco, a po powrocie około 7-miesieczna Jola kończyła właśnie objadać bombkę z brokatu, ale też słyszałam wersję bardziej heroiczną, że ja tą bombkę zjadłam, ale coś mi się nie chce wierzyć, powinnam zacząć przecież przepisowo od marchewki, ewentualnie jabłuszka..
                                          Ewa, jak fajnie, że już jesteś - mały Marcinek mnie jednak lekko zaszokował, mój grudniowy Michałek waży 8,8 kg, a na małego nie wyglada. Niewiarygodne smile Napisz co Ci się śniło pierwszej nocy w nowym domu, podobno to ważne smile))
                                          Skończyłam drugą część książki, Agnieszko ze spokojnym sumieniem mogę Ci polecić, opowinna Ci sie spodobać. Pomijając intrygę, która bardzo wciąga, to mądra książka, a świat opiasny nie jakiś posępny - takich lepiej nie czytać w ciąży wink). Pisarz to Boris Akunin, książki są tłumaczone teraz na bieżąco. Z serii, którą czytałam wyszły 2 tomy. Na pewno można je kupić w Empiku. Pierwsza część to "Pelagia i biały buldog", a druga "Pelagia i czarny mnich", a Pelagia jest..., ale to sama zobaczysz smile
                                          Miłej nocy Jolasmile
                                          • ada16 z innej beczki... 20.08.04, 11:18
                                            Mój pierworodny wyruszył dziś rano do Wilna na rowerze ( 550km), Większą grupą
                                            rzecz jasna.
                                            Trzymajcie kciuki.
                                            • barbamama Re: z innej beczki... 20.08.04, 15:24
                                              Witajcie!!!
                                              Trzymam bardzo mocno Ada, Syn będzie miał wspaniała przygodę smile
                                              W kwestii powiedzonek- mój Zuzinek załozył sobie konika na sznurku na szyje i
                                              powiedział "ładny mam SZYJNIK", "KONICZKA" to konik dziewczynka wg moich córek
                                              a ostatnio do spania biora "PLUSZANKI". Stoje ja przy lustrze, próżnie się w
                                              nie gapie i stwierdzam : gruba jestem, na to Ala: a kopie cię coś.... Ostatnio
                                              po drodze troche pocwiczyłam siedzenie za kółkiem i manewry, dzieci z tyłu, Olo
                                              obok, cisza, pełna koncentracja, z pokora przyjmuje uwagi meza. Naraz Zuzia:
                                              jak bede miała duze cycusie i włosy na pupci to tez bede jeździc
                                              samochodem...........hmm różne są miary dorosłości.....
                                              Co do naszego wypoczynku, opaleni , zadowolenie ale do kołobrzegu tylko na
                                              lody smile. Ogromny tłum, na spacerach przepuszczanie grup kolonijnych,
                                              spóźnilismy się pewnego dnia na zachód słońca i nie moglismy dopchać się do
                                              plazy bo tłum wracał. Zdecydowanie w przyszłym roku jedziemy 3 km za
                                              Jarosławiec, wieś, spokój, szeroka, pusta plaża. Pieknie, tylko tych pysznych
                                              lodów tam nie ma ..sad a my zajadamy lody litrami.....
                                              Lecę pakować dziewczynki bo jeszcze na ten tydzień wywoze je do mamy, Maciusiem
                                              zajmie sie teściowa, ja juz do pracy, salę przygotować , w tym roku bede miała
                                              Maluchy smile
                                              Pozdrawiam Was gorąco i fajnie że już wróciłyscie smile w przyszłym tygodniu wyslę
                                              troszke zdjęc z Kołobrzegu i roczku Maciejki, który obchodzilismy 13 sierpnia.
                                              • jol5.po Re: z innej beczki... 21.08.04, 00:48
                                                Ja też myślę, że syn, będzie miał co wspominać Ada, a mój mąż też na wschodzie, bo na Białorusi siedzi, ale nie wyjechał tam rowerem, tylko tradycyjnie, znaczy sie samochodemsmile
                                                Barba, to Ty znawca dzieci w wieku przedszkolnym jesteś?? Uchyl rąbka tajemnicy (co by mozna się było w razie czego poradzićsmile)
                                                Wszystkiego najlepszego dla Maciusia, który "przedeptał" roczek (słyszałam kiedyś, ze tak się mówi, gdy maluszek zacznie chodzić wcześniej)
                                                Jolasmile
                                                • ada16 Re: z innej beczki... 23.08.04, 08:52
                                                  W sobotę Kubuś skończył roczek, imprezy nie bylo , bo większość w rozjazdach.
                                                  Wieści z frontu rowerowego:
                                                  "Zmęczony , ale jest OK." - 400 km w pedałach ( 148, 116, 110 km w kolejnych
                                                  dniach.
                                                  Ja chodziłam na piesze do Częstochowy , moje wspomnienia ożyły...
                                                  • jol5.po Re: z innej beczki... 24.08.04, 10:09
                                                    Wszystkiego najlepszego dla Kubusia!!!! Ja też często rezygnowałam z wyprawiania pierwszych urodzin (tylko przy pierwszym dziecku to był cały rodzinny zjazd), potem łączyłam na wszelkie możliwe sposoby z innymi urodzinami, a roczek przedostatniej Agnieszki gdzieś się zgubił.
                                                    Ale Twój syn Ada zasuwa. Jednak do pieszych wędrówek to się nie umywa (pod względem szybkości ma się rozumieć) - też chodziłam do Częstochowy, tylko, że z Gdańska dalej niż z Wrocławia. Ale świat dzisiaj posunął się do przodu, to i szybkość poruszania się młodzieży teżsmile)) - dobrze, że nie ma upałów, bo jechać w palącym słońcu, to chyba bardzo ciężko??.
                                                    My (ja i dzieci, bo mąż już zasuwa w pracy) przestawiamy się powoli na czas szkolny, jeszcze tylko urodziny sierpniowych dzieci trzeba wyprawić (nie da się ich "zapomnieć"). A ja mam jeszcze (w zanadrzu) opowiastkę z wakacji.
                                                    Stoję na podwórku, przed domem (na wsi), słyszę wołanie - "mamo, do Michałka idzie szczypawka!". Robaczek niewielki, ale jak mały go np. zje, to co bedzie?? Pędze, a mały z raczkowania wykonał akurat zwrot w bok i usiadł (on tak właśnie robi) - i trafił w szczypawke. Kiedy ruszył dalej, zwłoczki szczypawki spoczywały rozgniecione na pampersie. Jak Herkules, co to w kołysce węża zadusił... Oczywiście każdy na swoją miarę wink
                                                    Jolasmile
                                                  • ada16 Re: z innej beczki... 24.08.04, 10:21
                                                    My też powoli wdrażamy się w sprawy szkolne, które niestety głównie wyrażają
                                                    się w wydatkach.
                                                    Biała bluzka, podręczniki, poszły łatwo. Kłopot największy z szortami. Moje
                                                    dziecko w tym roku zzaprotestowało przeciw getrom, chciałaby kótkie spodenki ze
                                                    sklepu sportowego. Cena ( napisać porażająca - to zbyt łagodne) -90-120 zł.
                                                    Nawet gdyby było mnie stać - uważam że to nieetyczne- zbyt wielu ludzi
                                                    głoduje..., a cóż w nich stanowi tę cenę? Nazwa firmy?
                                                    Problem pozostaje nierozwiązany.
                                                  • jola.wie Re: z innej beczki... 24.08.04, 10:27
                                                    smile))Jolu, Marek w wieku około roczku siedział na kocyku przed gankiem u
                                                    dziadków, a przed jego kocykiem maszerowały stonki (bo był urodzaj na stonki) i
                                                    tak go one fascynowały, że paluszkiem wskazującym tak długo kulał pasiasty
                                                    pancerzyk, aż przestawał ruszać nóżkami smile), wtedy dobierał się do nastęnego
                                                    pancerzyka..., trup słał się gęsto, ale stonki od tego nie mądrzały, szły
                                                    rzędem dalej...
                                                  • jola.wie Re: z innej beczki... 24.08.04, 10:20
                                                    Happy birthday dla Kubusia! (proszę ładnie odśpiewać smile
                                                    Wczoraj z rana zostaliśmy zelektryzowani wiadomością że oto przybywa rodzina z
                                                    daleka, moja osobista ciocia z dziećmi (wujkami moich dzieci), w tym z
                                                    Andrzejkiem starszym od mojej średniej córki o 2 miesiące, a że sie wybierali
                                                    do słynnego Parku Chorzowskiego, postanowiliśmy zrobic jedną wielką wyprawę. Po
                                                    drodze okazało się, że nie zamierzają iść do zoo (jak miałam nadzieję), ale do
                                                    wesołego miasteczka, więc się rozdzieliliśmy, co wszystkim może wyszło na
                                                    dobre, bo Andrzejek, jako późne dziecko swoich rodziców cechuje się dającą się
                                                    we znaki, hm, swobodą. smile) Ale wykorzystałam babcię, zostawiłam ją z wózkiem
                                                    pełnym Madzi a sama porwałam dzieci na krzesełkową kolejkę linową, tzw. Elkę, i
                                                    przejechaliśmy się w kółko nad parkiem, co trwało godzinę. Zaryzykowałam, bo
                                                    Anka jeszcze nie jechała taką kolejką i nie wiedziałam, czy mi po pierwszym
                                                    odcinku (a miały być trzy) nie powie "dosyć" (i co ja wtedy zrobię?), ale była
                                                    dzielna i na ostatnim odcinku już nawet nie trzymała się kurczowo uchwytów i
                                                    rozglądała się wokoło. Super przeżycie!!! Uwielbiam być z dziećmi kiedy
                                                    przeżywają takie swoje "pierwsze razy", pamiętam jaka byłam zła, kiedy
                                                    opiekunka pojechała przed laty z Anką (dzieckiem "samochodowym") dokądś
                                                    tramwajem i to był Anki pierwszy raz.
                                                    Bardzo lubię ten park, mam do niego duży sentyment, kiedyś przez prawie trzy
                                                    lata mieszkaliśmy w jego bezpośrednim pobliżu i byłam w nim codziennie, malutka
                                                    Ania zaliczała w nim spacery, lecz dziś nic nie pamięta, jest tam przepiękny
                                                    ogród różany, a zapach roznosi się daleeeko (i wysoko, co stwierdziliśmy
                                                    przelatując nad nim wczoraj).
                                                    I w tym właśnie parku, w którym pospacerować nie byłam od ładnych dwóch lat,
                                                    spotkałam wczoraj koleżankę, z którą ostatni raz widziałam się trzy lata temu,
                                                    i ta koleżanka wcale nie jest ze Śląska, a przyjechała z dzieckiem do zoo (w
                                                    międzyczasie założyła rodzinę). Do tego mój syn miał na sobie koszulkę z logo
                                                    firmy turystycznej, przez którą się poznałyśmy pracując razem na kolonii,
                                                    koszulke wyjęłam dzień wcześniej z pudła, trzy lata przeleżała. To nie był
                                                    zwykły zbieg okoliczności, jakkolwiek obojętnie się to teraz czyta. Okazało
                                                    się, że obie czyniłyśmy próżne starania kontaktowania się ze sobą, próżne, bo i
                                                    adresy i telefony nam obu się w międzyczasie zmieniły i tak los musiał dopomóc
                                                    dwóm bezradnym istotom wink)
                                                    Czas podjąc wyzwanie zaopatrzenia szkolnego, najbardziej z listy obawiam się
                                                    hasła "granatowe spodenki" (na wf, czy będą?) i tenisówki "halówki" (Ania ma
                                                    bardzo "kapryśne" stopy)
                                                    pozdrówka i pa
                                                  • ada16 Re: z innej beczki... 24.08.04, 10:24
                                                    Tak więc problem spodenek gimnastycznych jest na miarę ogólnopolską!
                                                  • jola.wie Re: z innej beczki...spodenkowej 24.08.04, 10:36
                                                    Ada nawet mnie nie strasz, dużo sobie obiecywałam po hiperku, wzięłabym się do
                                                    szycia, ale wydaje mi się, że takie spodenki powinny być poniekąd elastyczne
                                                    (bo miałam ambcje na jakieś "rasowe", lecz nie za wszelką cenę), z tym że w
                                                    dzisiejszych czasach sklepów z materiałami jak na lekarstwo, wszystko gotowe, a
                                                    materiały to złociste brokaty i inne wydziwiania w sam raz na wieczorowe
                                                    kreacje...jak się inaczej nie będzie dało, to utniemy najwyżej jakieś getry...
                                                    na liście wyraźnie napisane "granatowe spodenki".
                                                  • agnjan Re: z innej beczki...spodenkowej i koszulkowej 24.08.04, 12:41
                                                    wiecie, co, to ja mam szczęście spodenkowe smile

                                                    ostatnio wyszliśmy z dziećmi na rowery (po godzinie rozpoczęła się ulewa - a my
                                                    nawet bez folii na wózek Szymka!!!), a w ferworze walki Małgosia wyszła w
                                                    bawełnianej sukience i było jej niewygodnie;

                                                    rowerami dojechaliśmy do Geanta, gdzie w koszu takim typu "przecena" kupiłam
                                                    Szymkowi dresik bawełniany (na przebranie, bo ubranie kompletnie mokre) za 10
                                                    zł, Jasiowi bluzę za 7 zł i... granatowe, elastyczne spodenki Małgosi!! smile

                                                    nawet nie myślałam, że to takie szczęście smile))

                                                    w zasadzie, jak chcecie i podacie mi rozmiary to mogę popatrzeć na takie
                                                    przecenowe rzeczy w TESCO i Geancie przy okazji i przesłać Wam to zwykłym
                                                    listem - razem i tak pewnie nie przekroczy 10-15 zł smile

                                                    acha - ja w takich wypadkach nie stronię (wręcz przeciwnie) od ciucholandów -
                                                    potem tylko mocno piorę rzeczy i nie żal mi, jak się w szatni kolejne koszulki
                                                    albo spodenki zgubią...

                                                    a chińskie t-shirty na WF po kilka złotych to wszak w każdym "hiperku" są w
                                                    obfitości i ja w obfitości kupuję smile nawet na zapas smile

                                                    aaa!!! ostatnio wpadliśmy na pomysł zakupienia dla całej rodziny (i zapas dla
                                                    dzidziusia) T-shirtów; niestety trzeba będzie je chyba zamówić, ale za to
                                                    zamówimy z jakimś śmiesznym napisem typu "też jestem w tej rodziny" albo "wiem,
                                                    że mam taką samą koszulkę" albo "noszę koszulkę po starszym bracie, a on po
                                                    mnie" albo...

                                                    no właśnie - macie jakieś pomysły na napis? smile))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka