Dodaj do ulubionych

WIELE DZIECI I INNI

    • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 12.02.05, 22:43
      Akve - tak mi strasznie przykro z powodu Zosienki sad trzymamy kciuki zeby
      wszystko sie wyleczyło, pozdrawiamy ją bardzo serdecznie (nic Ci nie doradzę bo
      na choróbskach to ja się absolutnie nie znam)
      Jolu.wie - podobno z tym US jest zawsze tak że czekają do ostatniej chwili z
      wszelkimi pretensjami (po 5 latach przedawenienie). Trzymam kciuki żeby wszystko
      się ułożyło jak najlepiej. Jolu Twoje córeczki na zdjęciach cudowne ;D Madzie
      sobie na synową zamawiam - będę mieć piękne wnuki ;D
      Barba dzięki za zdjęcia - dzieciaczki przecudne ;D
      Pozdrawiamy wszystkich bardzo ale to bardzo serdecznie i zaczynamy weekend (w
      końcu - ufff)
      a to jeszcze się pochwalę - zdałam już wszystkie egzaminy i zostało mi tylko
      napisać pracę mag i się obronić. paputki
      • akve Jest lepiej !!! i coś wesołego 12.02.05, 23:17
        Zaczne od wiadomości z pola walki z chorobą Zosi : jest lepiej !
        Bylismy w szpitalu i OB spadło do 60 ( sic!)czyli jesy lepiej lek działa,uf.
        Wizja szpitala odsunieta smile)))
        Inne badania tez wyszły nie najgorzej i kamień z serca nam spadł.
        Reakcja na stres ostatnich dni i na dobra wiadomść była u mnie natychmiastowa :
        po powrocie do domu - padłam.Zasnęłam i nie mogłam sie dobudzić, nie zdarzyło
        mi sie to dawno.I dobrze,ze jest sobota, bo mial się kto zająć dziećmi( kochany
        mażł wink
        Dzieki za pomysł z ziołami i Bonifratrami- wykorzystam , bo Bonifratrzy sa w
        Krakowie.
        jokowbojka- niestety moi znajomi maja zasiłek pielegnacyjny tylko na jedno
        dziecko z fenylo i to na starsze.Nie dlatego ,ze ma PKU ,lecz...że jest poniżej
        normy jeżeli chodzi o wzrost .Zgroza.Mówic się nie chce.młodsze wg. pani doktor
        rowija się prawidłowo,więc nie moze mieć orzeczenia o niepełnosprawnośći.A
        to ,ze musi mieć drakońską diete,żeby właśnie dobrze się rozwijać to p. doktor
        nie interesuje, bo ona tez jest na diecie!
        Polska, koszmarna rzeczwistość .Mam nadzieję,ż etraficie na kogoś o bardziej
        ludzkim podejściu i większej znajomośći tematu.

        A teraz coś wesołego, w nawiązniu do postu joli.wie smile
        Mój mąż poszedł do szkoły rok wczesniej.Nie było wtedy takich badań dojrzałości
        szkolnej jak teraz.Była rozmowa z dzieckiem w obecności mamy lub taty.Jednym z
        pytań było co robi twój tatuś? Mój przyszły maz b. powaznie odpowiedział ,ze
        tatus przelewa z flaszeczki do flaszeczki.Pani psycholog ze współczuciem
        spojrzała na moja teściową : biedna kobieta ma męża alkoholika.
        A teraz zagadka : kim jest mój teść?
        Kto odgadnie dostanie nagrodę smile
        Pozdrawiam wesolutko-chorobom stanowczo mówiąc NIE !
        • jol5.po Re: Jest lepiej !!! i coś wesołego 13.02.05, 13:27
          Ja stawiam, że Ewa Twój teść jest chemikiem. Przelewał z flaszeczki do flaszeczki alkohole metylowe, mieszał je z etylowymi, dodawał trójpirynian sody i pizyryt - ale wcale nie w celach konsumpcjismile (no, ale tata Szymka z opowieści Joli został określony równie dosadnie - i tutaj na upartego, po 11.IX.01, panie w przedszkolu nie powinny mieć watpliwości i nawet nie powinno uśpić czujnosci tłumaczenie taty Grzegorzawink)
          najważniejsze, że Zosia ma się lepiej, wiesz Ewa może dobre by bylo zestawić gronkowca z zapaleniem pieluszkowym, jak mówi mąż Joli, może po takim zestawieniu bonifratrzy znaleźliby szybciutko jakieś pomocne zioła??
          Ewa, to Ty tez masz doświadczenie przy stosowaniu diety, gotowac bezglutenowo to nie przelewki.
          Paranoja z trakwowaniem fenyloketonurii w Polsce, Jokowbojko - nie ułatwiają wam zycia, chociaż myslę, że nawet przy duńskich doświadczeniach nieźle sie musi człowiek nagłowić.
          Jokowbojko- tu na watku często posty zajmują dosyć duzo miejsca, jak najbardziej w zwyczaju jest pisac długo (krótko też może być naturalniewink - znaczy to, że piszemy ile kto chce, a najpewniej uzależnione jest to ile kto ma akurat czasu - ej jest to problem w zawodzie mamysmile)
          Agnieszko, a co znaczy: >A z Robertem cieszyliśmy się ostatnio z powodu jego nowego osiągnięcia życiowego-układania sobie życia w innym wydaniu.Żeby mu się
          powiodło< napisz coś więcej?? Też trzymam kciuki za powodzenie, nowe wydania zawsze sa wyzwaniamismile)
          Agnieszko-Bornholmko - podawali w wiadomosciach, że w Dani wiatry ogromne, zatory i klęski komunikacyjne - na Bornholmie też??
          Bietko - Jasiu już niedługo bedzie po drugiej stroniesmile))))
          ło rany - ale mamy już dużo watkowych dzidziusiów - wszystkie maluchy pozdrawiam. Aniu czekamy na wieści. Trzymaj się tuż przed, w trakcie, a zaraz po daj znać i usciskaj goraco od nas Jasiasmile))))
          Dziewczyny, wiecie, że ferie zaczęły się we Wrocławiu, ale też i W-wie. Ceny w Zakopanym skoczyły od razu prawie dwukrotnie (herbata w schronisku z 3zł podrożala do 5 zł np.) - ależ oni tam w górach traktują Was Warszawiaków (a przy okazji i tych z wrocka teżwink. Moje dzieci przez najbliższy tydzień będą w domu wyjadą, to będzie tłok przy komp. (pewnie przy innych warszawsko-wątkowych teżwink dopiero w drugim tygodniu pojadą do Karpacza, to pewnie wtedy sobie odbiję i będę pisać więcej.
          Kasiu - Marudo GRATULUJĘ, mimo pracy w tym semetrze ciągniesz studia z sukcesami - jesteś wielkasmile) i bardzo ładna dziewczyna (widziałam zdjęciasmile)
          Pozdrowienia dla wszystkich dzielnych watkowych mam - Olu, Ado, Violu, Beatko, Agnieszki wszystkie - miłej niedzieli
          (aaaa, wracają z kościoła a ja nic nie zrobiłam, ratunku, nie mam czasu poprawić literówek)
          ps. nieustające pozdrowienia od Kasi - mampy, jej dzieci już zdrowe skrobnicie do niej miłe słowo
          Jola
          • magduniar3 Re: Jest lepiej !!! i coś wesołego 13.02.05, 14:29
            Pozdrawiam serdeczne was wszystki i oczywiście nową koleżankę - Jokowbojko miło
            cię widzieć w naszym gronie.
            Ewo - twój teść jest aptekarzem.
            Ewo, mam nadzieję, że z Zosią już lepiej. Jeden z moich dzieciaczków w okresie
            niemowlęctw chorował na reflux układu moczowego więc doskonale rozumiem twój
            niepokój.
            Dziewczyny prowadzące dietę - podziwiam was. Ja muszę pilnować diety
            bezmlecznej u najmłodszego i nie zawsze daję radę, ponieważ starsi chłopcy
            wszystko mogą jeść i lodówka jest zwykle pełna jogurtów i serków, które kuszą
            Julka.
            Marudo - podziwiam i zazdroszczę. Ja też muszę w tym roku napisać pracę
            magisterską, ale system nasz jest inny - i wszystkie egzaminy końcowe dopiero
            na przełomie czerwca i lipca i zaraz potem obrona. Czy możesz napisać co
            studiujesz?
            U nas ferie już się skończyły i w związku z tym moje obowiązki wróciły -
            dopilnowanie dzieci własnych, sprawdzanie prac dzieci cudzych, a i jeszcze poza
            studiami oczywiście, muszę gromadzić materiały do awansu zawodowego, bo w marcu
            kończy mi się staż.
            Ale tak naprawdę nie zaglądam tu zbyt często, bo ciązy mi na duszy pewien
            problem. Nie to że nie mam zaufania do was, po prostu świadomość tego, że
            czytają nas inni (niedawno o tym pisałyście) powstrzymuje mnie przed wylaniem
            łez przed wami. problem dotyczy mojego malucha i chy ba tylko do tego w górze
            mogę się zwrócić, aby osuszył moje łzy. n\Nie mogę pisać bo ciągle się rozklejam
            Pozdrawiam
            Magda
            • magduniar3 Re:Tytuł mojego poprzedniego postu jest fałszywy 13.02.05, 14:30
            • eury1 Re: Magda 13.02.05, 14:42
              Magda,masz rację-to co tu piszemy w zasadzie jest pewną formą publikacji.Kazdy
              wchodzi i czyta.....ale każda z nas ma swojego maila.
              Wiem po sobie że jak człowiek się wykrzyczy czy wypłacze to jest lżej.Ja też
              robiłam sobie wyzuty że zbyt duzo pisałam o sobie na otwartym...Ale jeszcze
              więcej w prywatnych mailach smile) a do tych ma przecież dostęp tylko wybrana
              osoba lub osoby.
              Dziękowałam już bardzo ale to bardzo zamozliwość "wygadania się prywatne"...

              Magda,poprostu pisz , mój mail na który nawet rodzina nie wchodzi to
              plenty51166@yahoo.co.uk
              może nie odpisze tego samego dnia,ale odpisze napewno.Moj Krasnal czasami
              zapada w drzemkę smile)
              Pozostałych dziewczym maile podane są kilka postów wyzej.
              Przymam kciuki za rozwiązenie problemów niewypowiedzianych.
              Bowyszstko kiedyś musi się ułożyć.Kiedyś musi być lepiej.
              Trzymaj się ciepluto
              Viola
              • magduniar3 Re: Magda 13.02.05, 15:17
                Violu, bardzo Ci dziękuję. Niestety jeszcze nie mogę uwierzyć, ciągle
                zaprzeczam i boję się, że jak nazwę ten problem to tak rzeczywiście będzie.
                Magda
          • eury1 Re: Jest lepiej !!! i coś wesołego 13.02.05, 14:32
            Super!!!Tak bardzo się cieszę że Zosia ma lepsze wynikismile)Teraz faktycznie
            mozna zacząć spać spokojnie.Mam nadzieję że w Krakowie łatwiej dostać się do
            Bonifratów niż tu w Warszawie.Kolejki od 6.00 rano.Ale warto odstać swoje.

            Bietko,jeszcze chwilka,jeszcze troszeczkę i poprzytulasz swojego Krasnala.Teraz
            śpij na zapas,leniuchuj i czytaj ksiązki.....buuuu....dlaczego ja tego nie
            zrobiłam...
            Dzisiaj od 3.00 w nocy Wojtuś zarządził spanie w kratkę - 30min przy piersi -
            15min spania.Jestem wykończona.Jeszcze z nosa mi leci ,gardło mnie boli,w oczy
            chyba zapałki sobie wsadzę albo plastrem podlepię....a napewno nikomu drzwi nie
            otworzę.Po co ma sobie zęby wybijać uciekając z głośnym krzykiem na mój widok...

            Z samego rana ledwo powstrzymałam wściekly warkot...moj mąż patrafi doprowadzic
            mnie jednak do furii.
            Wiecie że mamy kociaki,Marek ma nienormowany cvzas pracy,nam zostały jeszcze
            trzy maluchy do sprzedania więc zgłosiliśmy miot na wystawę.Wczoraj i
            dzisiaj,na szczęście na miejscu w Warszawie.Oczywiście kilka dni temu okazało
            się że Marek musi iść do pracy.Wojtek jest za mały na takie imprezy,więc ja nie
            mogłam pojechac.Wczoarjszy dzień jakoś zorganizowaliśmy - potrzebna była pomoc
            przy wyciąganiu 5-ciu kociaków.
            Dzisiaj miało być troszkę gorzej ,bo do pracy M. miał iść na rano.
            I teraz wyobrazcie sobie obrazek:moje spanie w kratkę,budzik 6.30-Wojtuś aburat
            kimał,czyli 15min na przygotowanie śniadania.Biegiem do kuchni-herbatki,kanapki
            na miejscu i na wynos dla Jarka i Marka(wystawa)Bartka(praca -
            niby).Uprzatniecie blatu.
            Poszłam myć ręce,zadowolona że Krasnal jeszcze drzemie i słyszę tekst:
            "A koty to mają w takim stanie jechać??" -maksimum wyrzutu w głosie,dupsko
            osadzone wygodnie na krześle.Trafiło mnie...bez pudła.Mężowi chodziło o to że
            koty są nie stalkowane i wyczesane przed wystawą.
            Przez zaciśnięte zęby wyszło ze mnie pytanie"czy zauważył przypadkiem że nie
            zdążyłam jeszcze na minutkę nawet usiąść"-i zamilkłam....bo awantura byłaby
            gotowa.Jarek stanął na wysokości zadania "pomogę ci mamo"
            Cholera mnie jednak bierze...nooo....bo dzwoni M. i gada ze mną jakby nic się
            nie stało!!!!
            Faceci są czasami okropni!!

            Tyle dobrego z tego wszystkiego że dzisiaj miot wygrał i kotka z naszej hodowli
            też smile tak że humor mi sie znacznie poprawił.

            Ale cieszę się bo za oknem słoneczko świeci.Wieje wiatr.Jest pięknie.
            Maluchy "pognałam"na podwórko niech szaleją.

            Duńska Agnieszko...uważaj na siebie i maluszki,niech was tam nie zdmuchnie
            wietrzysko.To co pokazują w TV z jednej strony jest przerażające a z
            drugiej...piękne.
            Bo wiecie ja uwielbiam WIATR.
            Po tylu latach nie przyzwyczaiłam się jeszcze do tej stęchlizny która tu panuje.

            Jak myślicie,czy to że Wojtek jest taki niespokojny,wypływa z mojego
            przeziębienia?
            I co mam zrobić?-brodawki mnie strasznie bolą.Zmaltretował mnie mój mały
            mężczyzna w nocy strasznie.
            Mam jego nowe zdjęcia.Jutro M.wklei na Forum.Chyba że Krasnal dzisiaj się
            uspokoi to wyślę wam mailem.
            Viola
            • jol5.po Re: Jest lepiej !!! i coś wesołego 13.02.05, 15:47
              Violu, oj dają Ci popalić mężczyźni Twojego zyciawink) Dobrze, że na koty mozna liczyć - nagrodę wygrają i przytulą siesmile)
              A tak wogóle przy zmęczeniu, a szczególnie niewyspaniu funkcjonuje się starsznie - ja potrafię mieć wtedy totalne załamania i sens zycia mi nawet ucieka z pola widzenia - źle znosze takie stany (ale to jak naprawde mam mało snu)
              Nie cierpię wiatru
              Violu, dzieci maja fazy, nie dojdziesz dlaczego akurat jest niespokojny, każdy kolejny tydzień to nowa faza rozwoju. Kazdy nowy dzień moze przynieść zmianę zachowania. Ale przeziębienie może przeszkadzać Tobie, może wpływac dodatkowo (do atrakcji, które juz masz) na zmęczenie.
              Violu duzo siły Ci życzę
              Dziewczyny, na watku miesci się ok 3 000 postów, pociagniemy jeszcze trochę w takim wydaniu, a potem utworzymy zamkniete forum, bo stopien znajomości naszej wszedł w wyższą fazę, czasami trzeba się intymnie zwierzyc - co myslicie o tym pomysle????
              Apel do czytających a chcących się przyłączyć - przyłączajcie się, zapraszamy co by jeszcze dac się poznać wcześniejsmile)
              Magda, wirtulanie trzymam za rękę, pisz, jasne, że pisz, to pomaga. Pozdrawiam Cię bardzo
              Agnieszko-jokowbojko - Oława to bardzo ładne miasteczko, wyciągnęłam mojego męża przy obiedzie na małe wspominki (sprowokowana Twoim postemwink), w czasie studiów zrobiliśmy sobie raz taki mały wędrowny szlak- powędrowalismy wzdłóż Odry do Oławy, potem jeszcze do Bystrzycy Kłodzkiej. Oława jest bardzo ładnym małym miasteczkiem, ma ładny rynek i stare miasto. Na studiach miałam kilka znajomych z Oławy - bo to przeciez bardzo blisko.
              Mam nadzieję, że Madzia, ma się już lepiej, a Michałek nie podłapał jakiegos zapalenia krtani.
              Pozdrawiam zdrówka wszystkim Jola
    • bea-sjf Przyjmiecie i mnie ? 13.02.05, 23:19
    • bea-sjf Przyjmiecie i mnie ? 13.02.05, 23:32
      No proszę ,tak się przejęłam ,ze posłałam przed napisaniem tekstu .
      Wczoraj ,zupełnie przez przypadek ,czyli idąc z forum wielodzietnych rodzin po
      nitce do..Waszego wątku dotarłam i jakoś tak mi się zamarzyło "na pełnych
      prawach członkowskich" w towarzystwie Waszym bywać .Mogę liczyć na przyjęcie
      mnie do grona ?
      Mam 33 lata i w czerwcu urodzę czwarte dziecko a trzeciego
      syna .Pozostała ,śpiąca smacznie trójeczka to Sara ,prawie 10-latka ,Jędrek 4,5
      latek i 20 miesięczny Fryderyk .Mój mąż .Piotr ,jest 2 lata starszy ode
      mnie .Mieszkamy od sierpnia w Krakowie ,ale zmierzamy usilnie w kierunku
      powrotu do Wrocławia ,za którym coraz mocniej tęsknimy .Na razie
      tyle "suchych "faktów .Podam na nos ze zmęczenia (a to za sprawą masy
      walentynkowych ciasteczkowych serduszek ) i życzę miłej nocy.
      Beata
      • jol5.po Witaj Beatko:))) 13.02.05, 23:55
        Oczywiście, że Cię przyjmiemy.
        To Ty masz takie piekne imiona dzieci - zauwazyłam już na wielodzietnychsmile))
        Fryderyk - ależ to imie rewelacyjne, inne też piękne.
        Witaj, rozgość się
        Zasilasz kadrę z Krakowa - ale połączenie z Wrocławiem bardzo mi się podoba
        Miłej nocy Jola
        • jol5.po LISTA 14.02.05, 00:11
          ufff, ledwo cała lista zmiesciła się w poście (mam nadzieję, ze nie utnie nikogo - jak coś krzyczcie)

          akve (Ewa 67, Darek 67) -
          Jędrek VII.94;
          Jaś III.97;
          Julek IX.01
          Zosia 1.V.04
          Kraków

          ewa057 (Ewa 66, mąż 61)
          Hubert 1.VII.90
          Maciek 25.05.92
          Marcinek 2.04.04
          (Kalisz)

          barbamama (Beata71, mąż71)
          Ala 98
          Zuzia 00
          Maciuś 03
          (Warszawa)

          jol5.po (Jola70, mąż67)
          Ola XI.93
          Jaś VIII.95
          Małgosia VIII.97
          Agnieszka X.01
          Michałek XII.03
          (Wrocław)

          ada16 dzieci:
          syn-1987,
          córka-1989,
          Kubuś - 2003
          (Gdańsk)

          olioliwa (Ola71, Jacek63)
          Emanuel (Kuba) 91
          Jaśmina 93
          Mati 97
          Mieszko 00
          (Gdańsk)

          jola.wie (Jola 70, mąż 68)
          Marek VIII.92
          Ania V.97
          Madzia V.04
          (Katowice)

          angjan (Agnieszka)
          Jasio VII.1994
          Małgosia 1996
          Szymek 2003
          Martusia I.2005
          (Warszawa)

          mamarazycztery (Magda)
          Łukasz - 1990
          Karolinka - 1992
          Wiktoria - 1998
          Zuzia - 2002
          (Kraków)

          maruda13 (Kasia)
          Adam 30.VII.1998
          Mateusz 28.VII.1999
          Mikołaj 27.VI.2004
          (koło Lublina)

          bietka2 (Ania)
          Zosia - 4,5 roku
          Ludwik - 2002
          Jaś w II.05

          aprze (Agnieszka) - Bartek 24.IV.98
          Ewelinka
          dzidziuś XI.04

          joanka741 (Joanka '74)
          Oliwka 31.VII.99
          Szczepan.VI.01
          Mela 6.IV.04
          (Dębica k. Krakowa)

          zinka3(Grażyna 28IX64 Paweł 03X64)
          Kamila 14.VIII 91
          Olga 24.IX 92
          Tomek 07.XII 93
          Dominik 05.XI 95
          Bartłomiej 02.IV 00
          (Kraków)

          dwoda (Dorota 69, Artur 64)
          Grześ I.91
          Przemek V.94
          Krzyś VII.97
          Jaś I.02
          Zuzia X.03
          (Kraków)

          eury1 (Viola66, Marek62)
          Bartek 08.1986
          Jarek 11.1988
          Marek 06.1994
          Daria 12.1996
          Wojtuś 02.2005
          (Legionowo k. Warszawy)

          mamapa (Kasia '70, mąż 65)
          Paulinka 24.VII.1990,
          Pamela 29.V. 2001,
          Patryk 10.II.2004,
          (Wrocław)

          bornholmka (Agnieszka)
          Damian 04.08.91,
          Mik 09.07.00,
          Claudia 26.01.03
          (Bornholm)

          magduniar3 (Magda73, Mariusz71)
          Mateusz 94
          Jędrzej 95
          Juliusz 28.12.02
          (Suwałki)

          jokowbojka (Agnieszka73)
          Michałek - 5 lat
          Madzia - 30.I.2003
          (Oława)

          bea-sjf (Beata72, Piotr70)
          Sara - 10 lat
          Jędrek - 4,5 lat
          Fryderyk - 20 miesięcy
          VI.05 - synek
          (Kraków)
      • akve Re: Przyjmiecie i mnie ? I o rodzeństwie :-) 14.02.05, 00:10
        Pewnie ,ze przyjmiemy smileJolu, moge tak napisać?
        Własnie się zastanawiałam jak Ci odpowiedzieć na wielodzietnych na pytanie
        dotyczące "męskiego rowiazywania konfliktów".To napisze tu, bo dziewczyny zaraz
        cos dodadzą mądrzejszego od mojego.
        Chłopcy się kłocą,daja po razie , zaczepiają ,czasem "kotłóją" i ...b.
        kochają.Nie moga bez siebie żyć ,taka jest prawda.Staram się nie ingerować zbyt
        mocno w ich sprawki.
        Najstarszy Jedrek ( tak , tak tez mamy Jędrusia) wykorzystuje swój wiek,wiadomo
        prawie 11 latwink.Ale młodszy Jaś nie pozostaje mu dłużny i jest tez
        zaczepny.Dbam o to,zeby umieli się pogodzic i ROZMAWIALI o problemie ,a nie
        bili.U Ciebie jeszcze na rozmowy przyjdzie czas, bo Fryderyk pewnie dopiero
        uczy się mówić.Często spory wynikają z checi zabawy ta sama zabawką ( wczesniej
        leżała sobie i nie budziła niczyjego zainteresowania ,znacie to?).Wtedy albo
        się dogadaja ,albo zabieram przedmiot sporu do depozytu.Działa-zaraz ustalaja
        co i jak smile
        Bardzo denerwuje mnie jak do siebie brzydko mówią np. głupku, durniu...Ale to
        podobno jest nic, dziewczynki w tym sa podobno lepsze.Podaję argument,ze ja do
        Ciebie tak nie mówię to czemu mówisz do brata? Czasem skutkuje i się
        przepraszaja.
        W kółko powtarzamy,ze brat to najlepszy przyjaciel, który nie moze zawieźć.I to
        mają wpojone.To wynika z tego,ze ja nie mogę liczyc na swojego brata sad
        Chciałabym mieć siostrę, jak Twoja Sara,bea.
        Pisze chyba bez ładu i składu ,ale juz późno.Napiszcie jak pomagacie( a moze
        nie ?) rowiazywac konflikty miedzy rodzeńtwem.
        Acha, bea - ja tez jestem z Krakowa smileNapisz gdzie mieszkacie i tak mi
        przykro ,ze juz chcecie uciekac do Wrocka.

        Zosia ma się lepiej ! Hura ! Jest coraz weselsza i raczkuje w takim tempie po
        domu,ze tylko się kurzy smile
        Viola- nieprzespane noce to koszmar poprostu sad Ja nie wytrzymuję ,a lubię
        posiedziec wieczorem przy kompu, niestety.Trzymaj się dzielnie i spróbuj
        podsypiac w dzień podobno kilkanascie minut( chyba 11 dokładnie) jest zbawienne.
        Magda, cokolwiek się dzieje POCIESZAM.Wygadaj sie na priva jak tu się
        obawiasz ,a zobaczysz,ze będzie lżej i znajdzie się rada , pomysł ,
        pocieszenie.
        Jola -popieram pomysl z zamknietym forum, hej.
        • akve Konkurs : tylko dwie odpowiedzi i główkujcie :-) 14.02.05, 00:34
          No , dziewczyny czekam na odpowiedzi konkursowe.
          Dla zwyciezcy nadgroda z mozliwościa udostępnienia jej innym smile
          No i splendor i palma pierwszenstwa...
          Można wymyślic coś nowego,można stawiać na "chemika" jol.5po
          lub "aptekarza/farmaceutę" magduniar.
          Czekam smile
          • jola.wie walentynki 14.02.05, 09:44
            Ja na chwilkę tylko: całuski walentynkowe i uściski dla małych i dużych! smile
            Poczytać to mi Mała za bardzo chyba nie da, wieści, później.
            Na razie
            (mój walenty wyjechał dzisiaj służbowo do Warszawy, co za kretyński pomysł,
            zeby w walentynki termin ustalać, cóż, czyżby wyszli z założenia, ze jak
            małżeństwo z trójką dzieci, to już im walnetynki niepotrzebne??!! smile))
        • bornholmka Uwieziona:/ 14.02.05, 11:44
          Jjjjejku wchodze na forum i ogromna radosc ze Zosience lepiej.Dzielna
          kruszynkasmilei oczywiscie dzielna mamusia ze tak sie biedna nadenerwowala.

          Dziewczyny donosze ze jestem zasypana.Tzn. tu Dania jest zasypana , wlacznie z
          moja droga dojazdowauncertain Nie moge wydostac sie z domu.Dopiero jak Tom wroci z
          pracy to odpali spychacz i nas uwolnismileKoszmarsad

          Macie racje dziewczyny,wychowywanie fenylaczka a raczej prowadzenie diety
          to..jest wyzwanie.Teraz juz jest o niebo lepiej.Teraz juz wiem , gdzie po co i
          dlaczego.Na poczatku to bylo....

          Nas powiadomili telefonicznie o chorobie Claudii.Tom odebral ten nieszczesny
          telefon.Poprosil lekarke o troche czasu bo musial mi te wiadomosc jakos
          przekazac a bardzo bardzo bal sie mojej reakcji.Claudia urodzila sie 5 tygodni
          przed czasem wiec bylo mnostwo nerwow,wyszla z tego super i bach tu taka
          wiadomosc.Pamietam jak mi to powiedzial i pozniej pustka, czarna dziura.Nie
          pamietam nic, jak pakowalam nasza rodzine do wyjazdu.Kazali nam przyjechac cala
          rodzina na tydzien do Instytutu Johna Kennedego w Glostrup(pod Kopenhaga).
          Plynelismy nocnym promem.Rano juz mielismy pierwsza rozmowe z lekarzem przy
          psychologu.Wtedy juz troszeczke sie uspokoilam.Ja pierwsze o co zapytalam to
          czy bedzie zyla, czy bedzie sprawna, czy bedzie jezdzila na wozku...Dziewczyny
          ja nigdy wczesniej nie slyszalam o fenyloketonurii.Brat Toma ma syna na wozku ,
          zyje jak roslinka i tak najpierw o tym pomyslalam.
          Pobrali Claudii krew a pozniej przez caly tydzien rozmawial z nami
          psycholog,lekarze , pielegniarki,uczylismy sie pobierac krew(ja na Tomie on na
          pielegniarkach bo ja sie balamsmile)Claudia ani minuty nie byla od nas
          odseparowana.Nawet jak pobierali jej skrawek skory do badan genetycznych byla u
          mnie na rekach.Pobrali krew mi i Tomowi aby sprawdzic jaki rodzaj PKU ma
          Claudia.Pobyt tam bardzo mi pomogl,bo przyjezdzaly tam starsze fenylaczki na
          kontrole i zobaczylam ze sa normalne, zdrowe, wspaniale jak inne dzieci.Po
          powrocie z Glostrup mielismy prywatne numery lekarza, dietetyczki , wiec czulam
          sie bezpiecznie ze damy rade a w razie czego zawsze moge zadzwonic i zapytac.
          Ufff ale jeszcze pozniej dopisze jak bylo dalej..
          • ada16 Re: Uwieziona:/ 14.02.05, 11:55
            I to jest właśnie ta różnica.
            Nam , gdy poszliśmy do okulisty z Kubą, ( takiego zwykłego, rejonowego), lekarz
            powiedział:jego oczy wyglądają źle, mętna rogówka, a wogóle, to ja ię nie znam
            na niemowlakach.
            I odesłał do przychodni dziecięcej ( nie wiedzieliśmy, że taka jest w Gdańsku)
            A tam wizyta - w trybie pilnym- za miesiąc.
            Po awanturze przyjęli po tygodniu, i na tej wizycie lekarz wydał diagnozę,
            nie wyjaśnił , pielęgniarka po cichu powiedziała, że tylko rewalidacja ( czyli
            przystosowanie do życia, ale dopiero jak podrośnie), kolejna wizyta za 3
            miesiące.
            Żadnego psychologa, żadnego wsparcia, żadnego wyjasnienia.

            Dużo później znaleźliśmy Ludzi, którzy nam dodali sił, pomogli znaleźć drogę.

            • ada16 A to my 14.02.05, 12:01
              Dziewczyny,
              Dziękuję za dobre słowo, ja i tak swoje wiem wink).
              Rzeczywiście , uległam w kwestii zdjęć, będziemy oboje pokazani.
            • bornholmka Re: Uwieziona:/ 14.02.05, 12:45
              Ada..nam faktycznie psycholog duzo pomogl.Do cholery w Polsce jest tylu
              psychologow i co oni robia? Prywatne gabinety? grrr
              Nam mowili ze rodzic chorego dziecka ma prawo byc zalamany, zly, krzyczec i w
              nieskonczonosc pytac"dlaczego moje dziecko?"Jak mozna go zostawic samego z tym
              problemem.
              Tak samo jezeli chodzi o dietetykow.Nasi caly czas wymyslaja nowe przepisy dla
              fenylakow.Claudia dostala od dietetyczek ksiazke "Ksiazka kucharska
              Claudii"Jest tam ponad 200 rozniastych przepisow.To bardzo pomaga.Licza sie
              checi.
              Teraz gdy czasami nie wiem co zrobic malej na obiad dzwonie do dietetyczek i
              mowie" sluchaj Karin,Line,Brigitte(sa tam 3) co proponujesz zaserwowac niuni na
              obiad? zawsze cos fajnego,pomyslowego podpowie.Ja wiem ze w Pl jest problem z
              kasa dla lekarzy ale czasami wystarcza tylko checi i troche serca.
              • bietka2 Re: Uwieziona:/ 14.02.05, 14:10
                Jak czytam to co piszesz to czuje sie jak by to byly opowiesci z innej planety.
                Niby w polsce duzo sie zmienia, sa rozne akcje majace na celu zmiane podejscia
                lekarzy i in do chorych, w szczegolnoaci jezeli pacjentem jest dziecko, ale
                rzeczywistosc...

                A ja nadal jestem w jednym kawalku, choc wczoraj bylam pewna, ze urodze.
                Starszaki sa na feriach. Zosia podobno dzisiaj jezdzila juz sama na wyciagu i
                jest bardzo dumna z siebie, strasznie zazdroszcze moim rodzicom, ze sa tam z
                nimi, chociaz dzisiejszy dzien jest super. O godzinie 14.00 nadal chodze w
                pizamie, poczytalam ksiazke, obejrzalam film, a wieczorem ide z mezem na
                kolacje i do kina, to pa, pa.

                Bardzo sie ciesze, ze z Zosienka Akve juz lepiej, caluski.
                • bornholmka Re: Uwieziona:/ 14.02.05, 15:20
                  Bietko to masz troche wolnegosmile Ciesz sie ta chwila poki mozeszwink Zaraz bedzie
                  Was troche wiecej.A tak swoja droga fajnie byloby urodzic sie w takim dniu jak
                  dzisiaj na Swietego Walentego.

                  Ja jestem bardzo ciekawa czy moj Walenty stanie na wysokosci zadania i bedzie
                  sklerotyk pamietal co dzisiaj jest za dzien uncertain
                  Ja nic mu nie kupilam bo jestem uwieziona w domusadA jak Wy dziewczyny? jakie
                  macie niespodzianki dla swoich ukochanych?
                  Ja zdazylam tylko wczesniej dzieciakom seruszka czekoladowe pokupowac.
                  Mam juz obiad zrobiony,pranie mi sie wlasnie skonczylo prac oj boze dlaczego w
                  tym domu jest caly czas robotauncertain
                  • joanka741 Walentynki smutne:( 14.02.05, 16:39
                    Do mnie Walenty nie przyjdzie niestety,bo ostatnio sie ciut(za duzo)
                    gryziemy,moze dlatego nie mam siły na nicsad,jeszcze Melasia chorasad,5 dni
                    goraczki od wczoraj antybiotyksad(szkoda 1 w zyciu)POzdrawiam pa
                    Zamkniete forum to jest dobry pomysł,łatwiej pisac ze czasem zle.
                    • bornholmka Re: Walentynki smutne:( 14.02.05, 17:14
                      Hej Joanko- uszka do gory. Nie smuc sie.Ucaluj Melasie zeby szybko ci
                      wyzdrowiala.
                      Usmiechnij siesmile

                      Ja tez jestem za zamknietym forum.Mam w was tu dziewczyny wsparcie,jestem
                      daleko od swojej rodziny i wlasnie wy kochane jestescie dla mnie rodzina
                      forumowa gdzie moge sie wyzalic,ponarzekac ale tez cieszyc sie z wami malymi i
                      duzymi radosnymi chwilami.
                  • jokowbojka Re: Uwieziona:/ 14.02.05, 17:07
                    Aga-bornholmko, tak sobie czytam i czytam i to jakis matrix.Jakbym zatapiała
                    się w opowieści z baśniowej krainy zasypanej śniegiem (odkopali już?),bo to
                    zupełnie inna rzeczywistość.Równie dobrze mogłabyś zacząć: za górami , za
                    lasami i morzami, jest kraina w której dba się o ludzi, nie pozostawia ich
                    samym sobie, zwalcza się problemy w zarodku i opieka jest dla wszystkich
                    których dotyka choroba, nieszczęście.A problem polega na tym,że to nie jest
                    żadna fikcja literacka, tylko rzeczywistość w lepszym wydaniu w pobliskim
                    kraju. Westchnienie rozpaczy samo ciśnie się na usta.
                    Chodzi tu przecież przede wszystkim o dzieci, bo my jesteśmy z tym problemem
                    przez chwilę a ono zostaną na całe życie.

                    Wiesz, Michał ma 5 lat i na swojej drodze nie spotkaliśmy ani dietetyka, ani
                    psychologa, nam -rodzicom nie pobrano krwi na badanie DNA.
                    Sami musimy dzwonić co 2 tyg po wyniki do laboratorium, ewentualnie do lekarza
                    po jakieś nowe wytyczne, bo są złe wyniki, czy po receptę na preparat.
                    Sami wymyśalmy potrawy i dzielimy z innymi pomysłami,gotowe pomysły są ale zbyt
                    wymyślne lub słabe.
                    Pisałam, że bazujemy na krajowych produktach, ale gdy chcemy urozmaicenia,
                    trzeba uruchamiać kontakty, znajomości, bo sprowadzanie przez jakąś firmę,
                    zwiększa koszty.Niestety znajomości też stają się ulotne.
                    To i tak jest szaleństwo, na które nie zawsze nas stać, bo za płatki
                    śniadaniowe ok 750g płacimy 35zł,mleko do tego w proszku 500g, ok
                    65zł.Abstrakcja co?A gdzie reszta zakupów na cały powiedzmy miesiąc.
                    Moze kiedyś się zmieni, będzie prościej , będzie łatwiej.

                    Mój ślubny, gdy mu opowiadam jak jest w Danii, mówi-więcej już nic nie mów, już
                    mnie nie denerwuj.
                    Z pobieraniem krwi nie miałam problemu, gorzej było z wiadomością o chorobie,
                    ale teraz jesteśmy już na prostej i może być tylko coraz lepiej.
                    Wszelkie pobierania, zastrzyki , no i ewentualne kroplówki, czyli zdrowotna
                    strona naszej rodziny to moja domena.Z powołania i zamiłowania pracowałam jako
                    pielęgniarka na pediatrii,potem już wychowawczy.
                    PA
                    AGA

                    • bornholmka Ale dzisiaj sie rozpisalam 14.02.05, 17:32
                      Agniesiu ja wiem ze w PL fenylaczki moga jedynie liczyc na swoich rodzicow.To
                      przykre ze nikt im nie pomaga.
                      Dziwi mnie bardzo ze nie pobrali wam krwi.Claudia wlasnie po naszych badaniach
                      genetycznych miala ustalone ze ma fenyloketonurie klasyczna ze strony obydwojga
                      rodzicow.Na jakiej podstawie zrobili Michalkowi diagnoze?
                      Claudia miala do tej pory dwa badania psychologiczne.Jedno jak skonczyla roczek
                      a drugie teraz na dwa lata.Trudno to nazwac jej rozmowa z psychologiemwink ale
                      psycholozka dawala Claudii rozne zadania, zabawki i obserowala jej reakcje.Np.
                      na roczek dala jej takie kostki i kubek.Wrzucila dwie kostki do kubka i czekala
                      jaka bedzie reakcja.Wtedy Claudia powrzucala pozostale kostki do kubka.Bylo
                      mnostwo takich niby zabaw ale waznych.
                      Postaram sie po trochu przetlumaczyc kilka przepisow(napisz co cie w pierwszej
                      kolejnosci interesuje).Robertowi zawiozlam ostatnio takie niby ziarno, nazywa
                      sie husk,dodaje sie je do chlebka zeby lepiej rosl i syrop ktory daje kolor bo
                      chleb z maki pku jest okropnie bialy i wyglada nieapetycznie.
                      Tylko prosze badz cierpliwa.
                      • bornholmka WAZNE !!! 14.02.05, 17:35
                        Kochane niezawodne moje foremki pomozcie!!!!
                        Juz za dwa miesiace wyjezdzam z grupa emerytow do Krakowa, Zakopanego.Nie
                        ruszylam nawet palcem w ta strone zeby cos zalatwic.Blagam sypnijcie garstke
                        propozycji , co im tam pokazac i jakis fajny hotel w Krakowie.
                      • jokowbojka Re: Ale dzisiaj sie rozpisalam 14.02.05, 18:18
                        No ja też się rozpisałam, wybaczcie dziewczyny,ale tak się cieszę że można
                        pogadać z Wami, pogadać z Agą.Może ktoś też coś się dowie przy okazji, może go
                        troszkę ponudzimy,ale trudno...bądźcie wyrozumiałe.
                        Aga,dzięki serdeczne kochana. Jakoś sobie radzimy, chleb nam wyrasta całkiem
                        całkiem a zabarwiamy wszystko odrobiną kurkumy(żółta przyprawa).Ale dziękuję za
                        chęci.Dobrze że jesteś!
                        Wiesz otrzymaliśmy kiedyś pomoc od zupełnie obcej osoby w początkowej
                        (najgorszej) fazie zaznajamiania się z PKU.Kobieta powiedziała że pracuje w
                        Niemczech w tak jakby pomocy społecznej i postara sie coś
                        wykombinować.Załatwiła rachunki na jakąs instytucję,zamówiła nam trochę
                        produktów,jeździła po niektóre,no i przywiozła wszystko do domu nie chcąc nic
                        za to.Kilka razy. To cud,że komuś z zewnątrz chciało się tak wszystko
                        załatwiać,bez chęci zysku , itp.
                        Do tej pory ma miejsce w moim serduchu.Myślałam że takich ludzi już nie ma, a
                        tu proszę- to był prezent od losu.
                        Wierzę,że dobro darowane komuś powraca do nas.Staram się, aby miało i do mnie
                        co powracać.
                        Cieszę się że jesteście dziewczyny, że można się wyżalić,
                        wygadać,wywnętrzyć,poużalać.

                        magduniar-Ty się trzymaj i nie poddawaj.Może jednak warto pogadać, jak nie
                        chcesz na forum to może do którejś z dziewczyn.Czasem warto się wygadać, nie
                        patrząc komuś w twarz, forma terapii .Po to są psychoterapeuci między innymi,
                        obcy człowiek, rozmawiasz z nim o problemach.
                        Czasem jest ktoś bliski z kim pogadasz, ale chce się jeszcze z kimś i
                        jeszcze,taka zbiorowa terapia może wiele pomóc.A może ktoś miał podobny problem
                        lub zna kogoś kto przerabiał to samo.
                        Zastanów się, bo warto zrzucić z siebie część spraw, czasem można przez
                        przypadek uruchomić pomoc tam, gdzie jej się zupełnie nie spodziewamy.
                        No niby łatwo powiedzieć, wiem, ale czasem ktoś może zasugerować pewną drogę ,
                        podpowiedzieć coś o czym nie wiedzieliśmy i w ten czy inny sposób wskazać
                        kierunek.Można uniknąć wielu błędów , lub ominąć te, które ktoś już przerabiał.
                        Fakt, czasem można tylko pogadać i nic więcej, ale to też nie jest mało.

                        Gdy dusimy rzeczy w sobie, wzmacniamy jakby ich siłę naszymi myślami, to taka
                        samospełniająca się przepowiednia.Może wspólnie oddalimy to zło, albo zdołamy
                        je osłabić.

                        bea-sjf- dobrze że jesteś, wracaj do Wrocławia.
                        akve- Zosia samosia nie daje się chorobie, dzielna dziewczynka, tak trzymajcie!
                        bietko- czy już, czy czekasz .Zazdroszczę Ci, chciałabym raz jeszcze dzidzię.

                        Mój ślubny Józek przyniósł czerwone róże i świecę do kolacji.Chyba nie daruję
                        mu tej nocy :o) !!!
                        Kocha czy co?!
                        Pozdrawiam, bo my do zdrowia wracamy.
                        AGA
                        • jol5.po Re: Ale dzisiaj sie rozpisalam 14.02.05, 22:02
                          Agnieszko, nie daruj mu tej nocysmile)))
                          Wymieniajcie doświadczenia o fenylaczka wlezie, no bo gdzie w końcu macie o tym pogadać?? Czy Madzia już zwalczyłas infekcję??
                          Agnieszko - bornholmko, ale dzielnie wśród zamieci snieznych wspierałaś dziewczyny w smutkach i smuteczkach - jesteś kochanasmile))
                          Joanko - no co Ty???? Pamiętam, że już bywały górki i doliny, a potem wysyłałas cieplutkie uśmiechy, że juz dobrze. Mam przeczucie, że jeszcze zdążycie dzisiaj poswietować św.Walentego. tego Ci z całego serca zyczę.
                          Bietko ostatnie wolne godziny, tuż tuz, juz skurcze przepowiadające, te chwile się pamięta, i smak kolacji też zostanie w opamięci - życzę najsmaczniejszej jak tylko moznasmile)
                          Ada, fajnie, że bedziesz z Kubsiem w gazecie - nie dobrze by było gdybyś go tam zostawiła samegosmile) Alez te chwile pierwsze po otrzymaniu wiadomości o chorych oczkach musiałybyć starsznesad( nie oszczędzono Wam niczego - jak dobrze, że minał juz od tego czasu dobry rok.
                          Jolu, dzięki za całuski wakentynkowe - czekaj dzielna Penelopo na swojego Odysa, na pewno wróci, to nic, że nie 14.II, walentynki możecie obejść trochę później - byle dwoje chciało naraz...smile)) czego z całego serca zyczę
                          Ewuniu - popatrz, jak to ciężko zmusić ludzi do pracy - walentynki im w głowach poprzewracały - zapomnieli o nagrodzie i kolacyjki romantyczne im w głowach, serduszka, niektóre chcą rodzićwink) - ja nieustająco stawiam na chemika (wynalazcęsmile)
                          Ewuniu, wątek jest nasz wspólny - jak najbardziej, jako współgospodyni możesz czynić honory i zapraszać miłe nowe forumowiczkismile)
                          Bea - wiesz co, pamietam taki moment, gdy dowiedziałam sie, że (mając już dwie dziewuszki i chłopca) bede miała trzecią dziewczynkę - reakcja była taka sama jak Twoja - buuu, ja sobie zaplanowała chłopca - tak do pary, fajnie by było, a tu jeszcze jedna dziewuszka - i znowu sukieneczki itd. itp. jak się urodziło dziecko to mi przeszło. Te środkowe babeczki teraz się strasznie kumplują, a ja mam jeszcze jednego małego chłopczyka. Tak to los nie rychliwy, ale sprawiedliwywink))
                          Wypowiadajcie sie babeczki na temat zamykania bądź nie - zdaje sie jednak, że opcja za zamknięciem przeważy - a wtedy do dzieła się wezmęsmile)
                          mili czytający jak macie ochotę dołączajcie się, jeszcze trochę czasu zostałosmile))
                          Pozdrawiam miłej nocy Jola
                          • agnjan też smutno... 14.02.05, 22:15
                            0. o 3.20 Martusia obudziała się na jedzenie; skończyła pierwsze śniadanie (lub
                            ostatnią kolaję?) o 3.40 - nie opłacało się już kłaść, bo o 4.15 pobudka -
                            starszaki wyjeżdżaja na zimowisko i zbiórka o 5.20; udało się wyjść z domu
                            tylko raz wracając po zapomniane rzeczy; wyjechali - mimo że dzwoniliśmy i oni
                            do nas - SMUTNO sad

                            1. walentynki obchodziłam jednostronnie sad no nie - o wpół do piątej rano
                            dostałam rysunek od starszej córci smile; pan mąż nie ma czasu, albo zapomniał,
                            albo nie wiem co jeszcze, bo "PRACUJE CIĘŻKO" sad((

                            2. mieliśmy sobie gdzieś iść - musiałam lecieć coś załatwić po jego powrocie do
                            domu, bo jemu sie nie chciało, żebyśmy pojechali razem z maluchami (oficjalna
                            wersja "bo śnieżyca i niebezpieczenie, a ty pojedziesz metrem raz-dwa")

                            3. półtorej godziny z maluchami wyczerpało go, nakrzyczał na Szymka, "Marta
                            płakała od twojego wyjścia cały czas!!!"

                            4. jeszcze miałam czelność po powrocie nie wyjąć masła z lodówki i jak pół
                            godziny później pan-zapracowany-mąż odciął się od komputera i "ważnej gry
                            strategicznej odstresowującej" to było twarde i jak tu zrobic kanapkę!!!

                            5. pretensje oczywiście z powodu ww. jak po dokonaniu zbrodni

                            6. Marta zasnęła minute temu, nie wiem, na jak długo, po dwugodzinnym
                            marudzeniu (czyzby kolka - tfuuuuuuuuuuuuuu, tfuuuuuuuuuuu) - jestem chora ze
                            zmęczenia, wkurzona totalnie, nie spałam nic od tej czwartej nad ranem, a teraz
                            wkurz nie daje mi zasnąć, chociaż teraz po wypisaniu ciut mi lepiej, może się
                            położę;

                            7. obok tego faceta wrrrrrrrrrrrrr...

                            8. o, już się Marta wyspała sad((
                            • barbamama Re: też smutno... 14.02.05, 23:12
                              Ło rany podsypiajcie dziewczyny gdzie się da i kiedy się da. Agnieszko
                              wykorzystaj czas że "starszyzna" poza domem. A z małzami tak juz jest my dziś
                              mimo Walentego też na ścieżce wojennej mniej więcej od 21. Mój małż mnie
                              przekonuje że mam natychmiast zrezygnowac z pracy. Nie zeby miał ambicje aby
                              nas utrzymać..... Zaczynam przypłacac pracę w "tym" przedszkolu dośc silną
                              nerwicą. Atmosfera pomiędzy szefową a pozostałymi pracownikami jest conajmniej
                              paskudna i zaczynam miec ogromna ochotę na wychowawczy..
                              Witam nową forumowiczkę, moją "imienniczkę" smile
                              Pozdrawiam wszystkie dzieciaczki, zycze Wam zdrówka, zdrówka i jeszcze raz
                              zdrówka- u nas narazie tylko katarki (dziewczyny co z homeopatii na katar ???-
                              mamy już dośc kropelek)
                              Ewa stawiam na chemika tak jak Jola, ew. na pracownika obsługujacego tasmę w
                              fabryce soków tudzież innych napojów wink. ew. laborant (no ale to prawie to
                              samo co chemik).

                              Agnjan kładź sie koło tego małża jak już Madziulek przysnie i przytul się
                              mocno, nie ma nic gorszego niż zasypianie w złości o ile wtedy się da zasnąć
                              (kobiecie bo jak zauwazyłam faceci nie maja z tym problemów)
                              Pozdrówka dla naszych fenylaczków i ich dzielnych Mamuś- dziewczyny dzisas ja
                              myślałam ze mam nie wiadomo jakiej potęgi problem przy Zuzinkowej diecie
                              bezmlecznej. Chylę czoła......
                              Dziewczyny padam muszę wstac o 5:30, budze zaraz Ola bo ma nocną robotkę. Jutro
                              zabiera Maciusia i Zuzię do dziadków w torunskie- jedzie słuzbowo do Gdańska-
                              bedziemy z Alca razem rządzić na naszych " włościo- norkach " smile papa


                              Pozdrawiam Barba. Mama Ali, Zuzi i Maćka

                              Alcia, Zuzek i Maciuś
                              • barbamama Re: też smutno... 14.02.05, 23:14
                                Jestem jak najbardziej za naszym i tylko naszym wątko- prywatnym forum
                                • bornholmka Re: też smutno... 14.02.05, 23:35
                                  Hej smutaski- a co tam Sw. walenty.Pomyslcie ze jestescie piekne, madre i
                                  wspaniale i niczego wam nie brakujesmile To taka terapia.Dziala- seriowink

                                  Melduje Jolu ze mimo zasypania i odciecia mnie od swiata mialam wiecej czasu na
                                  nasze smutasy dzisiajsmileAcha- juz malz odkopal droge tylko jestem ciekawa na jak
                                  dlugo bo znowu snieg sypie uncertain
                                  Dostalam dzisiaj 10 pieknych roz od malza.Jedna roze Claudia zlamala bo
                                  pomagala mamie ukladac w wazonie,druga kot Egon ukradl i uciekajac z nia pod
                                  sofe-zlamal wiec zostalo mi 8- coz dobre i to.
                                  Dzis taki niby specjalny dzien a ja siedze z walkami na glowie i maseczka na
                                  pyszczku, a co mi tam.Dzieci spia,za oknami wieje a ja ide chyba ksiazke
                                  poczytac.
                                  Milych snow dziewczynki.
                                  Aga- nie odpuszczaj mezowiwink
                                  Moj chyba sam odpusci jak mnie z tymi walkami zobaczy wink papoaptki
                              • bea-sjf na katarek i inne tematy 15.02.05, 13:38
                                firmy dagomed kulki homeopatyczne ,są dwa rodzaje :1.na katar sienny
                                (alergiczny) i 2.na stany zapalne zatok i katar (zwykły).Ważne by zacząc je
                                stosować na samym początku kataru -początkowo często ,co pół godziny ,potem
                                coraz rzadziej -pięć kulek do possania (ale w pewnym odstępstwie czasowym od
                                jedzenia -minimum 15 minut).U nas działa skutecznie -katar zwykle mija po 3
                                dniach .

                                Kochane jesteście -dziękuję za miłe przyjęcie smileWidzę ,dołączyłam do Was niemal
                                w ostatniej chwili przed zamykaniem forum .
                                Bornholmko -czy to zwiedzanie Krakowa i Zakopanego to jakieś odgórne
                                rozporządzenie ?To chyba najbardziej zatłoczone miejsca w tym kraju ,a atrakcje
                                takie sobie .Niestety dzieci nie trzymają się obietnicy nieprzeszkadzania
                                mamie ,więc na tym MUSZĘ skończyć .Obiecuję wieczorem -Beata
                                • bornholmka Re: na katarek i inne tematy 15.02.05, 15:12
                                  Beatko to odgorne polecenie.Staruszki chca zobaczyc oboz w Oswiecimiu i chyba
                                  Wieliczke.Szef polecil mi zdecydowac gdzie bedziemy mieszkac czy w Krakowie czy
                                  Zakopanym.Wybralam Krakow bo tam dziadkom damy czas wolny i beda sie sami
                                  szwendac.Hotel musi byc minimum 3-gwiazdkowy z restauracja zeby mieli wybor
                                  zarelka bo to dieta badz inne piedoly.Hotel musi miec winde badz pokoje nisko
                                  polozone bez schodow bo 2 szt. mamy z balkonikami:/Echhh mowie ci 100 razy wole
                                  jezdzic ze szkolami niz z emerytami.Do nich trzeba dopasowac program 6-dniowy
                                  zeby sie nie zmeczyli, tam nie dojda tam za zimno, za goraco, grrr

                                  Nas znowu zasypujesadi jak znam zycie jutro sie znowu nigdzie nie wydostanesadTom
                                  dzis po pracy znowu poodsnieza spychaczem ale snieg caly czas wali jak glupi.

                                  Moj Tom(malz) ma katar chyba od dwoch tygodni i z tego powodu trzeba sie
                                  przejmowac jego stanem, pocieszac, pouzalac sie nad nim, gorzej jak z
                                  dzieckiem.Wy tez tak macie?

                                  Buziaki z zasniezonego wypierdkowa Bornholmu
        • bea-sjf Re: I o rodzeństwie :-) 16.02.05, 00:28
          Właściwie od początku podejrzewałam ,że i tym razem noszę synka i zupełnie mi
          to pasuje ,tylko bardzo mi żal Sary ,bo na siostrę juz trzeci raz czeka - ma
          prawo czuć się rozgoryczona (zawiedziona :"a tak się modliłam" ).Ja mam dwóch
          młodszych braci i choc będąc nastolatką miałam spokój święty ( i pokój własny)
          to chwilę później zazdrościłam im wspólnych rozmów i tajemnic .Taka Zosia-
          samosia ze mnie ,której brak pokrewnej duszy .
          Jędrek jest mocno z Sarą związany ,mimo 5 lat różnicy i odmiennych
          upodobań ,ale to on jej ulega ,gdy trzeba dojść do porozumienia w sprawie "w co
          się bawimy".Sara wciąż jest o niego zazdrosna ("bo jego kochacie bardziej")i
          potrafi być okrutna ,a język ma cięty .On bije ona przezywa .Ja rozdzielam i
          próbuję naprowadzić na właściwe tory .Przeprosiny są wylewne smileFrycek przed
          Sarą ucieka- nie znosi jej ciumciu ,ciumciu ( "on taki aniołek "),a Jędrek to
          jego ideał - naśladuje go we wszystkim i jest cały happy ,gdy robią coś razem
          (kręcą się w kółko czy robią parskające miny czy chowaja do szafy).Jędrek chyba
          powoli dostrzega ,że z tego brata to będą ludzie i coraz rzadziej wyrywa mu
          autka czy cokolwiek innego ważnego ,czym Frycek akurat "ośmiela "sie bawić.Ale
          i tak język mi sztywnieje od powtarzania"nie możesz popychać Frycka ".
          Jędrek się cieszy na kolejnego brata "będzie się nazywał Odyseusz,albo Robin
          Hood ,a jak będzie miał duże uszy to Tezeusz " -spory o imię to juz rytuał
          przed zaśnięciem (Sara chce Ignasia jak u Borejków ,których uwielbia czytać ).
          Tak to u nas w skrócie wygląda .
          Akve ,mieszkamy na Saskiej (mąż ma blisko do biura -pod tymkatem szukaliśmy
          mieszkania do wynajęcia ,chciałam mieć "na wyciągniecie ręki" i często nas
          odwiedza w ciągu dnia ,za to bywa ,ze wyjeżdża na dzień lub dwa).Mam takie
          pytanie - czy Jędrek Twój chodzi do szkoły muzycznej ?Muszę zmienić Sarze
          nauczycielkę od skrzypiec i szukam wieści o szkolach muzycznych .Zapisałam ją
          do domu kultury , bo po lekcjach przesiadywaliśmy sobie u znajomych ,no i
          bliziutko w miarę było ,ale pani ma kiepskie podejście pedagogiczne .Możesz w
          tej materii sypnąć garścią informacji ?

          Bormholko ,znalazłam hotel z trzema gwiazdkami ,bliziutko rynku przystosowany
          do przyjmowania osób niepełnosprawnych -Atrium -więcej na bookings.pl
          Sheraton jest położony nad Wisłą tuż przy Wawelu ,ale czy emeryci nie zipną
          zobaczywszy ceny?
          Tak myslałam ,że Oświęcim ich ciągnie -ostatnio znów głośny w mediach ,ale
          jeden dzień pobytu masz z głowy , Wieliczka ,Wawel i może jeszcze w okolicy
          Ojców ?W Zakopanem pod skocznią jest super miejsce ( ma swoją klasę )na
          jedzenie i posłuchanie góralskiej muzyki ,coś a'la wielki szałas z ogniskiem
          pośrodku (moja kuzynka sie tam "weseliła") ,ale nie wiem czy zaryzykujesz
          duńskie żołądki .Może Krynica ?Jest tam nowa kolejka gondolowa na Jaworzynę .
          Ledwie patrzę w monitor ,więc biorę kurs na łóżko .Ahoj ,wszystkim słodkich
          snów!!!

          Beata
    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 15.02.05, 17:59
      Ja kolejny dzien bez dzieciakow, niby fajnie sobie odpoczac, ale jakos tak
      smutno w domusad

      Zaraz jade na wizyte do poloznej, ciekawe czy jeszcze z niej wroce. Teraz mam
      zadanie trzymac do jutra wieczora, bo sa ur naszego kumpla i jestesmy
      zaproszeni na kolacje, wiec wszyscy mnie prosza zebym jeszcze dzisiaj nie
      rodzila. Ale zawsze impreze mozna przeniesc do szpitalawink. Mam nadzieje, ze
      bede miala jedynke i moj M bedzie mogl ze mna nocowac. Ale wszystko sie okaze.

      Moje strszaki podobno zachwycone pobytem z dziadkami w gorach, Zosia co raz
      lepiej radzi sobie na nartkach - instruktorka mowi, ze jest bardzo dzielna i
      zawzieta, ale tez ze sprawia jej to ogromna frajde. Zreszta juz w zeszlym roku
      calkiem niezle jej szlo. Bardzo mnie to cieszy bo my uwielbiamy jezdzic na
      nartach. Mam nadzieje, ze w przyszlym roku ja tez bede mogla, co prawda po
      drodze musze zrobic operacje kolana (mam zerwane wiezadla krzyzowe) a nie wiem
      czy bede mogla, ze wzgledu na karmienie.

      Choc wiecie co jak sobie pomysle, ze znowu mam karmic to jakos tak mi sie nie
      chce. Czuje, ze tym razem skoncze w 6 miesiecy, szczegolnie, ze jak obliczylam
      po 5 mies najpozniej bede musiala pojsc do pracy - polowa lipca, buu. Ale jak
      nie pojde to strace tzw miejsce sluzbowe...

      Co do zamkniecia forum - jestem jak najbardziej za.

      Pozdrawiam
      • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 15.02.05, 22:18
        No mnie tak głowa boli,że pojękuję. Może teraz ktoś mną by się zajął w tym
        domu, bo chyba przyszedł kres mojej wytrzymałości.Ale gdzie tam,dzieci z
        zawrotną szybkością doszły do formy, a ja po nieprzespanych nocach wysiadam.No
        i chyba mnie zaczyna rozbierać, coś jakby choroba oczywiście.
        Muszę chyba odpukać z tymi dziećmi, bo licho i bakcyle nie śpią.Dzieci tylko
        czasem zakaszlą , ale jesteśmy na prostej.

        Jolu,mi to przejdzie z tą fenylką.Uspokoję się , wyciszę , ochłonę, bo teraz
        to ja zachłysnęłam sie tym innym światem.Chyba łatwo uwierzyć .A na mnie
        zadziałało to tak ,że do tej pory siedzę z otwartymi ustami i dalej jestem
        zachwycona.No i Aga-wyspiara dużo mi nowinek dała do główki.Dzięki Aguś-
        kontynuacja wskazana w różnych dawkach.Dla mojego bezpieczeństwa oczywiście.
        Nie , no co Ty pisz duuużżżooo, bom ciekawa bardzo.

        Zasypało bornholmkę, fajnie co.Moje dzieci tylko 2 razy tej zimy pojeździły na
        sankach.Troszku mi żal,łoj...A w Krakowie to pewnie staruszki czas wolny, a Ty
        z krakowiankami się spotkasz, co?

        joanka,aga-warszawska, też mam czasem takiego nerwa na mojego faceta,że jest
        cisza bardzo nieprzyjemna w domu.Dobrze że dzieci za małe żeby się pokapować o
        co chodzi.Jestem taką typową skorpionicą,wkurzam się,jestem wrogiem
        pamiętliwym, ale dla tych wybranych- dobrym przyjacielem.No i pewnie tu jest
        sedno, przyjaźń pozostała i zwycięża nieporozumienia nawet w małżeństwie.

        ada, a powiedzieli Ci kiedy my będziemy mogły Was zobaczyć w Dziecku?Podrzucę
        bratu gazetkę, mają chłopczyka praktycznie niewidzącego (5lat), tylko ,że tam
        jest jeszcze gorszy problem psycho-ruchowy,niestety.
        Jakby ktoś był zainteresowany, albo w potrzebie , albo miał problem , albo
        chciał pogadać lub tylko zanotować, to piszcie
        aga73@op.pl
        Ciumki
        AGA
        • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 15.02.05, 23:19
          Oj Agus chyba nie bede dalej pisac o opiece nad PKU tutaj bo az mi glupio...
          Dzisiaj u nas od 18.00 odwolane wszystkie autobusy bo nie daja rady odsniezac w
          tym tempie co snieg pada.Ale sie narobilo.

          Dzisiaj najstarszy synek przyniosl dobra nowine.Nie wiem czy sie wam chwalilam
          ze Damian od 4 lat trenuje Taekwondo i w zeszlym roku zdobyl vice mistrzostwo
          Danii.Co pol roku maja takie swiateczne wyjazdy gdzie przyjezdzaja mistrzowie Z
          Korei i cwicza ich do bolu.Po 12 godzin dziennie intesywnego treningu.Tym razem
          wyjazd mial byc gdzies bardzo daleko i juz czarne mysli nade mna krazyly ile
          mnie to bedzie kosztowalo.Dzisiaj trenerka obwiescila ze najprawdopodobniej tym
          razem uda im sie tych mistrzow sciagnac tu na Bornholm.

          Poprasowalam teraz sterte ubran i ide oddac sie w objecie Morfeusza.Prysznic i
          ksiazka w lozeczku.Jak ja to lubie...Hm...tylko malz moze cos chciec..to moze
          walki znowu zalozewink

          Dobrej nocy dziewczyny i do jutrasmile
          • maruda13 Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 07:26
            Ja także jestem za zamknięciem forum i otwarciem zamkniętego forum prywatnego.
            U nas nic ciekawego się nie dzieje. Chłopcy troche przeziębieni ale jak na razie
            wszystko pod kontrolą. Pozdrawiam wszystkich schorowanych i życzę dużo sił do
            walki z chorobami.
            • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 09:21
              to będziemy więc zamykać forum - Beatko, na takim zamknietym łatwiej rozmawiać o intymnych sprawach i problemach, a w dojrzałym życiu mnożą się problemy jak małe króliczki
              w kwestii formalnej - zgadzacie się na założenie forum przeze mnie?? boć to co jest na wątku, to nasze wspólne przecież dziełosmile) Jeżeli tak, to chciałabym we wstępie widocznym dla ogółu umieścić link do tego naszego watku, jak komuś bedzie odpowiadała atmosfera, to niech napisze (jest taka mozliwość w zamknietych forach) i będzie przyjęty w nasze grono (czyli zamknietość otwartawink.
              Prywatne fora mają trochę inną strukturę - jest wiele watków, a nie jeden ciągły, więc i trochę inaczej się będzie pisać, ale chyba jakoś sobie ze zmianą poradzimy, jak coś, to stworzymy jeden długaśny wielgaśny watekwink))
              No i wygrzebiemy sobie nasze stare ciekawe watki - kuchnie na ten przykład, adresy (Agnieszko, dopiszemy Twoj adres juz na nowym forum) i listę itd, itp.
              Agnieszko: Twój synek jest >wice mistrzem w teakwondo< oooooooooo - to był mój podziwsmile))) mój Jasiu ma w szkole judo, na razie zaczyna, same poczatki, podoba mu się, a szczególnie kimonosmile)
              Agnieszko-jokowbojko zobacz, moze i fenylaczki mają wspaniałą opiekę w Dani, ale sniegi ich nie oszczędzają - sprawiedliwie te sniegi im sie dostaływink).
              Ale wyglądam za okno - i wiesz co jak w bajce, u Was w Oławie też tak pieknie??? Biało, biało, lekki mrozik, slicznie
              Bietko - i co wróciłaś od położnej??? Co bedzie to bedzie z pracą, potem się pomartwisz, teraz zadanie bojowe nr jeden szczęśliwy poród. Powodzenia, trzymam kciuki
              Agnieszko, już lepiej?? Ja mam kłopoty przy zmeczeniu, ja wtedy krzyczę na dzieci, ja wtedy mam kryzysy małżeńskie, wtedy własnie się załamuję. Niestety, żeby to przeszło musi się zacząć nowy dzień. Dopiero wtedy zaczynam funkcjonowac od nowa, resetuję wcześniejszy smutny dzień - jak zacznę z dobrym nastawienie następny, to jakoś się potem dobrze toczy.
              Agnieszko, przy takim dużym nagromadzeniu bodźców, jak czwórka dzieci, w tym dwa maluchy, raz na jakiś czas będą takie kryzysy, nie da się chyba inaczej. Wtedy i się nakrzyczy i inne mocne środki się użyje, tak już jest. Byleby potem zacząć od nowa i znów próbować, próbować (tak w kółko). Co do męża nie dam żadnej rady - z mojego doświadczenia mężczyźni są niereformowalnisad( zostaje przeczekać?sad
              Bea, alez fajne te związki między dziećmi, fajnie to uchwyciłaś, no bardzo jestem ciekawa jestem jakie imię wymyślcie z pomoca dzieci (Robin Hoodwink)?? Moja siostra jest skrzypaczką, uczy dzieci w szkole muzycznej, co prawda daleko, ale jakbyście potrzebowały (bo Ewa też ma dzieciaki w muzycznej szkole) jakiejś rady na sucho, to może coś pomóc (muzyka na sucho - ale wymyśliłamwink
              Miłego dnia
              Jola
              • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 09:55
                Jolu popieram wszystkimi konczynami ze TO WLASNIE TY MASZ BYC ZALOZYCIELKA
                ZAMKNITEGO FORUM smile
                Tak opieka nad PKU jest tu super, socjal,psycholodzy, dietetycy ale...(no
                wlasnie jest zawsze jakies alesmile)lekarze na Bornholmie na tym pryszczu na ktorym
                mieszkam sa...na nich nie ma slow.To temat na kolejny watek ale chyba powinnam
                zaprosic do napisania dziewczyny mieszkajace tutaj.Dodam ze lecza wszystko i
                wszystkich wylacznie Panadolem.No ale teraz sie nie bede denerwowala.

                Bea- kochana drozszego nie znalazlas? smileMusi byc dobry i w miare tani.Wiesz
                dziadki nam placa okreslona sume z tego musimy zaplacic hotel,wycieczki, wstepy
                itd.Zalezy nam na tym zeby byli zadowoleni ale tez zebysmy my zarobili. Hotel
                nie musi byc koniecznie przystosowany dla inwalidow,wystarczy ze bedzie winda.
                Dzieki za propozycje.Ja myslalam ze napewno bedzie Oswiecim,
                Wieliczka,Zakopane(Krupowki)moze wjazd na Gubalowke?,Ojcow-fajna propozycja.Sama
                nie wiem , musze pogadac z szefem.

                Jolu ja jestem bardzo bardzo zadowolona ze Damian tak bardzo zaangazowal sie w
                te teakwondo.Trenuje 3 razy w tygodniu, czasami tez w weekend.Damian byl
                dzieckiem bardzo zywym, wiercipieta a jak zaczal chodzic na treningi wyciszyl
                sie,uspokoil.Maja tam wlasnie cwiczenia relaksujace,joge.Jest teraz w tzw.
                trudnym wieku.Jego kumple z klasy pija, pala(tak apropo dzieci w DK moga palic i
                pic od 14 roku zycia przy rodzicach a od 16 roku sami moga sobie kupowac alkohol
                i papierosy).Damian wczesniej jezdzil na moto-crossie.Moj maz jezdzi od 22 lat i
                jest tam szefem klubu.Dla mnie ten sport jest za bardzo niebezpieczny.Zrazilam
                sie jeszcze bardziej gdy dwa lata temu,na zawodach widzialam jak chlopak 16
                letni,jadac 20 m ode mnie przewrocil sie,nastepny mu najechal na szyje i zlamal
                mu kark.Okropienstwo.Wiec wole jego siniaki po teakwondo.
                Bietko jak tam? Dalej w jednym kawalku?Czekamy kochana zeby opijac wspolnie
                przy monitorze nastepnego wspanialego dzieciaczka naszej foremki.

                Dobra juz koncze bo jak widze to ja sie tu za bardzo rozpisuje na forum.Jak
                tak- to krzyczcie.Przystopuje wtedy.

                Papapapapa
                • ada16 Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 10:32
                  A ja jako licealistka trenowałam judo.
                  Bardzo fajnie wspominam ten okres, skończyło się bo mój mąż -żałował mojego
                  czasu na inne przyjemności niz on.

                  Artykuł ukaże się prawdopodobnie w kwietniowym dziecku.

                  Może być zamknięte- forum, może łatwiej będzie się otworzyć.
                  Ja np całkiem niedawno powiedziałam Wam o oczkach Kuby, ale nie tylko ze
                  względu na otwartość-zakniętość, ale tez na chęć zrównania się z mamami
                  zdrowiutkich dzieci,
                  • hanti witam serdecznie :))) 16.02.05, 10:41
                    Cześć, cieszę się że zdążyłam zanim przeniosłyście się na forum zamkniętesmile))
                    Mam na imię Ania jestem mamą Kubusia (27.01.2002) i Karolinki (17.12.2003) Nasza
                    rodzika dopiero się buduje, a następne dziecie planujemy jak Karolinka kończy 3
                    latka.
                    Mam nadzieję że zechcecie przyjąć jeszcze jedną mamę do swojego grona smile))
                    • barbamama Re: 16.02.05, 16:56
                      Witaj hanti- dzieciaczki masz cudne smile

                      Dziewczyny mam mega doła, nie wiem co ma robić ze sobą, ze swoim zyciem
                      zawodowym........... Juz się zdecydowałam - odchodzę z tego przedszkola,
                      narazie na wychowawczy a potem zobaczymy. Tylko musze znaleźć w sobie tyle
                      odwagi aby zanieść podanie. Nie dam rady dłuzej tak ciagnąc- nie chce ani
                      jednego dnia wiecej być hipokrytką (swoje wiem a z usmiechem Rodzicom MUSZE
                      mówic co innego), dziewczyny- koleżanki totalnie zastraszone. Nie chce namwiać
                      ich na jakąs akcję.....jedne się poprostu boją, drugie maja kilka lub
                      kilkanascie m-cy do emerytury. Ja mam dość !!! Jak już bedziemy miały to
                      prywatne to może kiedys opiszę... teraz nie chcę............
                      Mam tylko absolutorium, które się teraz nie liczy, a wiec pozostaje dyplom SN,
                      guzki na strunach. Nie wiem czy mam dalej to ciagnac- bardzo lubie to co robię-
                      ale mam problem z uzyskaniem zgody od foniatry. Przekwalifikować się ??? W
                      wieku 33 lat??? Z małymi dziećmi??? bez kasy??? Co ja mam ze sobą
                      zrobic?????????
                      • magduniar3 Re: do Barbamamy 16.02.05, 19:51
                        Oj, Barbamamo, przecież nigdy nie jest za późno na zmianę zawodu. Przecież do
                        emerytury jeszcze tak strasznie daleko. Ja zaczęłam kolegium kiedy miałam 25
                        lat i 2 dzieci w wieku 4 i 3 lata. Teraz piszę pracę magisterską, a już mam
                        dzieci troje i muszę to łączyć z pracą. Zresztą nie tylko ja - nawet wśród nas
                        są dziewczyny studiujące - chociażby Kasia-Maruda, nie wspominając o Joli z
                        Wrocka. Być może kogoś pominęłam - bardzo przepraszam.
                        Na roku ze mną są dziewczyny mające po 40 pare lat i robiące kolejne studia, bo
                        kiedyś skończyły pedagogikę, historię lub jakiś zupełnie inny kierunek - na
                        razie jest zapotrzebowanie na nauczycieli języków zachodnich, więc dużo osób
                        się dokształca.
                        Wydaje mi się, że na razie mogłabyś odpocząć, nabrać dystansu i spróbować
                        czegoś nowego.
                        Ja osobiście cały czas coś kombinuję i wcale nie powiedziane, że po zakończeniu
                        obecnych studiów nie wezmę się za coś nowego.
                        Kasa to pewien problem - przez obecne studia jestem w długach, ale to zupełnie
                        inna sprawa.
                        Nie znam się za bardzo, ale nie da się zrobić czegoś z tym absolutorium, nie
                        możesz się zakręcić na swojej byłej uczelni?
                        A może coś podobnego, co nie wymaga pracy głosem - bratowa mego męża zaczęła w
                        tym roku kurs na asystenta osoby niepełnosprawnej. Nie wiem dokładnie co i jak
                        (nie bardzo ze sobą gadamy), ale chyba jest to dofinansowane przez Unię, może i
                        praca po tym będzie.
                        Tzymaj się Barbo, jutro będzie nowy dzień.
                        Pozdrawiam
                        Magda
                        • jol5.po Re: do Barbamamy 17.02.05, 00:56
                          Kurcze, Magda jak zwykle trzymając się ziemi dała kupe sensownych rad. Ale taka sytuacja, po kilku miesiącach pracy...
                          Beatko Ty masz takie doświadczenie z dziećmi, ze może coś niewielkiego na własną rękę - takie mini przedszkole z Maciusiem także??
                          Najwpierw musisz ochłonąć, trochę przerwy dobrze zrobi. A z tym uczeniem się to fakt, ja mam 35 lat, właściwie cały czas się uczę, pracy zawodowej jeszcze nie zaczęłam, jedyne, że płacili mi przez jakiś czas za moją nauke - ale teraz jak nie napisze pracy, to każa cwaniaczki zwracać forsę - i to już nie jest takie fajne.
                          Beatko posyłam ciepłe myśli
                • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 11:03
                  Oj zasypało i nasze miasteczko.Jak cudnie!
                  Troszkę boję sie z dziećmi wyjść na sanki, chociaż one piszczą przy oknie, ale
                  przecież dopiero skończyli gorączkować, więc... chociaż może iść na całość.
                  Głowa mnie niby nie boli, ale to chyba coś jakby stłumione przeczekanie.

                  Dzieciaki moje, chociaż tylko dwoje dają sie we znaki okrutnie.Szczególnie
                  teraz gdy nie mogą sie wybiegać na zewnątrz.Magda jest takim szogunem w każdym
                  calu.Jak jest coś nie po jej myśli, krzyczy, tupie , uderza głową w co się da i
                  gdzie się da.Misiek nauczony że malutkiej siostrzyczce nie wolno nic robić,
                  odchodzi na bok, albo tylko skarży sie, ze ona mu coś robi.Nie ma nawyku
                  oddawania ciosu za cios.A mała ma takie reakcje, więc gryzie, bije go po
                  twarzy itd.
                  Co za mały wściekły człowieczek,czasem już nie wiem czy bić po łapkach, jak ona
                  okłada Miśka, czy krzyczeć- to nic nie pomaga, spokojne mówienie i tłumaczenie-
                  też nie daje rezultatów.Chociaż pewnie tak mi się tylko wydaje, bo Magda coś
                  tam sobie koduje w łepeczku i sprawdza nas dalej.
                  A szczególnie teraz mi to przeszkadza, gdy zostaję sama z dziećmi i mam gorsze
                  samopoczucie.Ogólnie to staram się spokojnie.

                  A mężu idzie do pracki, gorący okres, bo trzeba już koncerty załatwić na
                  długie majowe wolne dni.Przyjdzie, w domku sympatycznie , jedzonko, kawusia, a
                  mnie trafia czasem coś.Zupełny brak realizmu, wszystko OK, a ja nie wytrzymuję
                  ciśnienia domowego.
                  "śmiechu mi trzeba na te dziwne czasy, śmiech zdrowego jak źródlana woda..."

                  Bietka się nie odzywa...może to już...

                  hanti- :o) ode mnie

                  Pozdrawiam
                  AGA





                  • jokowbojka Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 11:56
                    -hanti, ale masz fajną rodzinkę.Super jesteście !!!Fotki extra, a Wy na nich
                    fantastyczni, a ten kominek...ech...już mi się marzy...
                    Pozdrawiam
                    AGA
                    • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 12:40
                      Odzywa sie, odzywa... niestety. Chyba bede w tej ciazy do konca zyciawink
                      Chociaz prawda jest taka, ze termin mam dopiero na poniedzialek, ale jak juz
                      pewnie pisalam do niedzieli musze nie tylko urodzic, ale i byc juz z powrotem w
                      domu. Wtedy wlasnie wracaja starszaki, glupio zebym akurat szla do szpitala.
                      Polozna powiedziala, ze od dolu wszystko gotowe na porod, brakuje jedynie
                      regularnych skurczy, ale jak popracuje, a raczej popracujemy z M dzisiaj troche
                      intensywniej to jutro urodze. Wiec czeka nas pracowita nocwink

                      Witaj Hanti, kominek rzeczywiscie fajny, tylko przed takim siedzie...

                      Pozdrawiam Was wszystkie te zasypane i te nie.
                      • bietka2 Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 12:41
                        Acha, jeszcze jedno. Jak zamkniemy forum to tez zalacze zdjecia calej naszej
                        rodzinki.
                        • hanti Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 13:39
                          Dzięki, tylko szkoda że kominek nie jest nasz sad(( ale może kiedyś smile))

                          Bietka, jak ja Ci zazdroszczę tego czekania na rozwiązanie, mi niestety zadnej
                          ciąży nie udało się donosić, ale zyczę Ci żebyś nawet dziś w nocy urodziła smile))
                          Trzymam kciuki
                          • bornholmka Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 14:24
                            Witaj hanti w naszym groniesmile
                            Dziewczyny ale sie styralam..mialam wene dzis na sprzatanie generalne z
                            odsuwaniem mebli.Ide siorbnac kawki bo tu padne przed monitorem papatki
                            • magduniar3 Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 20:08
                              Witam serdecznie Bea i Hanti. Bardzo się ciesze z powiększającego się grona.
                              Co do zamknięcia forum - jak nie trudno się domyślić jestem ZA.
                              Hej, hej Bietko - jak się trzymasz? a może już pękłaś - trzymam kciuki co by
                              poszło gładko.
                              Tak naprawdę to już nie wiem komu co chciałam odpowiedzieć.
                              Ja w młodości trenowałam AIKIDO i tam poznałam mojego męża. Do tej pory się
                              śmiejemy, że wbiłam mu się do głowy kijem. Na Aikido ćwiczy się z kijem i
                              podczas mojego treningu z kijem, podczas wypadu na łono natury, strasznie mnie
                              zaczepiał pewien gościu - nie bardzo go wtedy znałam - drażnił mnie jak mucha,
                              a że porywcza jestem od małego - to w pewnej chwili go tym kijem BUCH. Trafiłam
                              w głowę. Z miejsca wyznał mi miłość i tak z pewnymi perturbacjami jesteśmy
                              razem 16 lat. (To już cholera połowa mojego życia).
                              Agnieszko z wyspy - te twoje opowiadania o pomocy rodzicom również mnie
                              wprawiają w zazdrość. Wczoraj po miesiącu czekania moje maleństwo miało w końcu
                              zrobione badanie słuchu (na szczęście spał), ale po tych badaniach przez
                              godzine musiałam czekać na korytarzu na wynik. To pewnie norma. Pani doktor
                              wyszła z gabinetu i powiedziała, że wszystko jest w porządku i za 2 tygodnie
                              mamy się zgłosić do poradni laryngologicznej.
                              • magduniar3 Re: cd 16.02.05, 21:16
                                Skończyłam, tak nagle bo mi dziecię się zatkało - znowu ma katar. A u
                                laryngologa byliśmy, bo pomimo skończonych 2 lat Julek nie mówi i nie zawsze
                                reaguje na polecenia. Na szczęście słuch ma dobry, ale to nie rozwiązuje
                                naszego problemu. Problemu, którego nie chcę nazwać, bo jak pisałam - nie
                                przyjmuję tego do wiadomości.
                                A co dzieje się z Zinką - dawno nie odzywała się.
                                A co u Zosieńki, czy juz lepiej?
                                A poza tymi problemami mam jeszcze jeden - zupełnie nie trzymają się mnie
                                pieniądze i wydaje więcej niż zarabiam. Zupełnie nie wiem jak wyjść z tej
                                matni. Ostatnio to żyję już tylko na kredyt, a wciąż nie umiem oszczędzać.
                                Tak mnie naszło po wizycie w sklepie, do którego weszłam z małym koszykiem z
                                zamiarem zakupienia tylko paru rzeczy, a wyszłam z trzema siatkami.
                                Trzymajcie się ciepło, co by was nie zapadało. A w Suwałkach tylko trochę
                                pruszy.
                                Pozdrawiam
                                Magda
                              • bea-sjf Re: WIELE DZIECI I INNI 16.02.05, 23:57
                                Magduniar -mój jedyny też aikido ćwiczył ,mnie próbował wciągnąć ,ale wolę
                                taichi ( czasem sobie jeszcze poprzypominam co nieco i kręcę się z tym moim
                                coraz większym brzuchem po pokoju -wygladam smiesznie ,ale kręgosłup mniej
                                boli ,ha).
                                Agnjan -znów o mężu będzie ,tym razem o pasji ,której nie znosiłam aż zmusiłam
                                sie do tolerowania bez szemrania pod nosem ,też grywa na kompie w ramach
                                wyczyszczenia głowy z różnych ważnych zawodowych śmieci ,teraz na topie jest II
                                wojna światowa (wcześniej Cywilizacja).Sprawiedliwie dzielimy czas przed
                                komputerem ,no i juz nie może mi psioczyć ,że niby wieczory tylko na forum
                                spędzam smile
                                Jolu ,napisz o swojej siostrze skrzypaczce , ja nawet nie wiem czy do szkoły
                                muzycznej przyjmą Sarę w polowie semestru ,ćwiczy intensywnie sama odkąd
                                wie ,że nie będzie ją uczyła ta niemiła pani (wcześniej były tylko płacze ,że
                                ona nic nie potrafi i zero ćwiczeń w domu ).Acha ,sprostowanie i uzupełnienie
                                do listy : ja jestem z września 71 ,Piotr z września 69 ,Sara kwiecień
                                95,Jędrek maj 00,Frycek maj 03 .
                                Bietko -życzę dobrego porodu ,żebyś jak najszybciej tuliła Jasia smile))))

                                Beata
                                • jol5.po Re: WIELE DZIECI I INNI 17.02.05, 00:46
                                  Witaj hanti - Aniu
                                  piękne masz dzieci, rodzinę i piekną jesteś mamąsmile))
                                  Wychodzi, że mój Michałek starszy od Karolinki tylko 9 dni (9.XII.03).
                                  Cieszę się, że się dołączyłaśsmile))
                                  Babeczki, jak juz podjeta decyzja, to jutro rano założę prywatne forum, bo teraz już nie dam rady.
                                  Bietko - to sie nazywa konstruktywne podejście do problemu: >termin mam dopiero na poniedzialek, ale jak juz pewnie pisalam do niedzieli musze nie tylko urodzic, ale i byc juz z powrotem w domu.< rewelacjasmile))
                                  Chociaz jak sięgnę pamiecią wstecz, za każdym razem sobie tak planowalam - nie wyszło mi tylko w sumie ostatnim razem, bo musiałam pójść do szpitala troche wcześniej i posiedziec tam, co mi było nie na rękę - bo dom, dzieci. Mimo wszystko jakos się ułozyło - wiec u Was Bietko też pewnie jakoś pójdzie, nawet gdyby to miało być dopiero w poniedziałek, albo i później. Ale oczywiście życzę, żeby było to wcześniejsmile) (praca z mężem bardzo pomaga, przetestowałam to raz ze swoim, bodaj przy Jasiusmile
                                  Bornholmko - kobieta w domu (bo zasypało), od razu czysto, posprzatane - ale pamietaj, że dom to nie tylko przyjemności, czasami trzeba sie poświęcić i jakąś kawę wypić, poczytaćsmile)
                                  Ada, Magda, Bea - ile sie jeszcze o sobie nawzajem dowiemy - a co dopiero będzie jak sie zamkniemy - takwondo, aikido, judo, taichi - ooooo ranyyyyy
                                  (ja tylko grałam do 8 klasy na skrzypcach)
                                  własnie te skrzypce - moja siostra była wytrwalsza i pracowitsza i naprawde to lubiła i lubi dalej, skończyła akademie muzyczna i dzisiaj uczy w szkole - obecnie podstawowej, czasami sobie podgrywa w jakiś zespołach. Doświadczenie ma własnie w temacie małych dzieci. Moze cos doradzić - jak cos to pokażę jej posta (lub sama sobie zobaczy, serdeczna babka i doradzi, co da się doradzić na odległość). >Sara ćwiczy sama< to juz dużo, ja nie lubiłam ćwiczyć, więc zanim się zabrałam za granie to było baaardzo późno, odciągałam jak mogłam.
                                  Milej nocy babeczki Jola
                                  • ada16 a ja znów szukam porady 17.02.05, 08:37
                                    Obiad , czy kolacja?
                                    wstęp:
                                    Aga ma bierzmowanie . Czwartek , godz 16 lu 17.
                                    Rozwinięcie:
                                    Goście pewnie prosto z roboty przylecą ( choć kto to wie), ale jeden gość
                                    będzie koczował od ran au nas.
                                    Pytanie:
                                    czym ich podjąc? obiadem czy kolacją ( do domu ściągniemy ok 17.30-18-30)
                                    Może jakeś menu podpowiecie?
                                    może macie jakieś doświadczenia?
                                    • bea-sjf Re: a ja znów szukam porady 17.02.05, 14:08
                                      We Francji o tej porze jada się suty obiad (który przy ich temperamencie i
                                      pasji jedzenia przechodzi w kolację ).Podam ,czym "podjęłam gości"(fakt,że
                                      niewiele osób było) rok temu na komunii Sary (miało być w zamyśle biało i
                                      skromnie):zupa szparagowa (świeże szparagi okazały się nie do zdobycia ,więc
                                      były ze słoiczka) z groszkiem ptysiowym (gotowym),pieczeń wieprzowa ze śliwką
                                      (specjalność pana domu )w sosie pełnym śmietanki ,ziemniaczki i surówka z porów
                                      i kapusty pekińskiej.Tort i lody biało-różowe .
                                      Lecę do garów (drugie danie nie gotowe ) -papapa Beata
                                      • jol5.po Re: a ja znów szukam porady 17.02.05, 15:09
                                        babeczki załozyłam nowe forum, tylko ciagle mi się coś kręci, w między czasie dzieci wariują, wiec idzie jak krew z nosa. Teraz utknęłam na wpisywaniu Was na listę uczestników. Jets wpisana połowa, druga nie chce mi wskoczyć - więc nie marwtcie się, jesli przez chwilę nie będziecie mogy wejść. Zdaje się, że zaproszenie musi być mniej czytelne - mamy juz dwa nowe zgłoszenia. Przyjmę, ale chyba damy sobie trochę czasu na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji, co myślicie??
                                        • jol5.po Re: a ja znów szukam porady 17.02.05, 15:54
                                          nasz nowy adres
                                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=26087&t=1108651839421
                                          wysłałam nowym osobom nasz stary (czyli ten adres) - do poczytania, jak im się spodoba mają napisać i będą przyjęte
                                          uwaga - Ada jest pierwsza - to się nazywa reflekssmile))
                                          wskazane są pomysły na regulamin nowego forum
                                          • eury1 Re: a ja znów szukam porady 17.02.05, 17:20
                                            Wojtuś waży UWAGA - 3700g
                                            Warto nie spać po nocach

                                            Witam wszystkie dziewczyny,te nowe i te stare.Hihi mam nadzieje że nie oberwe z
                                            a"stare"

                                            Ewuniu,wycałuj Zosię od forumowej ciotki.Tak się cieszę że wraca do zdrowia.

                                            Barba,podziwiam....ale jak nie zrobisz nic będziesz sobie pluła w brodę.Na
                                            spokojnie przemyśl co dalej zrobić.Przedszkole ma ciekawe godziny pracy - to
                                            jedynie jest za pozostaniem w zawodzie.Ale przecież jest tyle prywatnych
                                            placówek - może tam sie zaczepisz

                                            czytam o PKU,co piszecie i włos mi się jeży.Podziwiam was dziewczyny...i wasze
                                            dzieciaczki też

                                            Jolu...super że założyłaś to forum.Już tam byłam smile)
                                            Buziaki
                                            Wojtek ma pełną pieluchę smile)) oj ma chłpak przerób
                                            • eury1 Uwaga chwalę się :) 17.02.05, 17:51
                                              nowe zdjęcia Krasnala

                                              members.lycos.co.uk/norhaji/phpBB2/viewtopic.php?t=57
                                              • jol5.po Re: Uwaga chwalę się :) 18.02.05, 11:00
                                                Violu, Wojtusia moge chwalić na wielu wątkach - jest cudny i dzielny - juz prawie 4 kg.!! Dzielniaczek - jak mówi mój Jaś na takie zuchysmile)
                                                • olimey Re: Uwaga chwalę się :) 12.03.05, 11:43
                                                  witam,jestem tutaj nowa,mieszkam koło Dzierżoniowa,mam 5 dzieci w wieku
                                                  12,10,8,3,i prawie 13 mies.mam 4 synów i 1 córkę(3latka)szukam mam z tych
                                                  okolic,niemam żadnych znajomych,do nikogo niechodzę,teraz od kiedy mam internet
                                                  mam więcej znajomych wirtualnych niż realnych.pozdrawiam wszystkie mamusie.
                                                  • jol5.po Re: Uwaga chwalę się :) 15.03.05, 00:42
                                                    Olimey
                                                    witaj, witajsmile))
                                                    odkurzyłas stary wateksmile)) teraz juz dawno nikt nie wskakiwał tutaj
                                                    podsyłam ci link do forum rodzin wielodzietnych na forach prywatnych
                                                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=16714
                                                    kiedyś pytałam sie na forach regionalnych (a szczególnie doslnośląskim) o mamy wielodzietne - i nie było prawie w ogóle odzewu
                                                    ale na wielodzietnych jest dużo osób, co prawda z Dolnego Śląska juz mniej
                                                    ale co tam przez internet nigdzie nie jest dalekosmile)
                                                    wychodzi na to, że ja mam dzieci w podobnym wieku, ale jestem trochę starsza - bo z 70 roku, acha, no i u mnie 2 chłopaków na 3 dziewczyny
                                                    bardzo Cię pozdrawiam i czekam na forum wielodzietnych
                                                    Jola
                                                  • jaga_a Re: Uwaga chwalę się :) 28.02.06, 14:20
                                                    dzieci nie mam, a tym bardziej wielu, ale wątek spróbuję odnowić, może mi ktoś
                                                    pomoże?
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=576&w=37442456&a=37442456&v=2&wv.x=2
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka