Dodaj do ulubionych

Hurra jest rozwarcie!!!

09.06.05, 21:10
Po dzisiejszej wizycie ,mam w koncu dobre wiadomosci, jest rozwarcie na
1,5cm , a gin mowi ze wlasciwie to caly palec.Moze seksikowanie zeczywiscie
pomaga, bo my nad ta szyjka troche pracowalismy.
Obserwuj wątek
    • koleandra Re: Hurra jest rozwarcie!!! 09.06.05, 21:27
      No... u mnie identycznie, rozwarcie na palec smile Fajnie, chociaż tyle do przodu,
      chociaż tyle za nami, zawsze to potem o te 1,5 cm mniej do przecierpienia jak
      zaczną się bolesne skurcze.
      My nie pracowaliśmy... nie mam wcale ochoty na te sprawy... ale może w końcu
      ten dywan upiorę?
    • jola-kropek Re: Hurra jest rozwarcie!!! 09.06.05, 22:08
      a u mnie jeszcze nie ma... sad(((((((
      • lesia28 do koli 09.06.05, 22:15
        To obstawiamy ,ktora pierwsza urodzi, termin mamy prawie ten sam, 1 dzien
        roznicy.Albo nie bo i tak pewnie mnie wyprzedzisz ,masz przewage jednej dzidzi.
        • koleandra Re: do koli 09.06.05, 22:31
          He he... taaaak, zawsze co przetarty szlak to przetarty... smile
          Mój lekarz niestety nie umiał mi powiedzieć kiedy urodzę, uśmiechnął się i
          rozłożył ręce, a w razie przenoszenia umówił mnie na 29 do szpitala smile
          Mój mąż za to obstawia koniec 39tc czyli za tydzień bo tak urodziła się Ada.
    • oliwe Re: Hurra jest rozwarcie!!! 09.06.05, 22:45
      to i ja z tym samym niemal terminem i tez 2 cm rozwarcia, tylko dalej nic się
      nie dzieje. W każdym razie tylko do poniedziałku w domu potem szpital.
      • koleandra Re: Hurra jest rozwarcie!!! 09.06.05, 22:47
        Oliwe, a czemu tak szybciutko do szpitala musisz iść?
        • oliwe Re: Hurra jest rozwarcie!!! 09.06.05, 23:21
          Właśnie nie wiem czy sie martwić. Gin nie chce mi powiedziec jakie ma plany
          co do mnie, wie że jestem panikarąi moze dlatego. Sa dwa wyjścia albo chce wywołać
          poród, albo chce mnie miec po prostu pod kontrolą, regularne ktg itd, a będzie czekać
          ąz sie samo zacznie. Ani jedna ani druga opcja mi się nie uśmiecha.
          Byłam u niego wczoraj i miałam podwyzszone ciśnienie, opuchniete stopy i stosunkowo
          słaba odczuwalnośc ruchów, więc może dlatego? Ale pojechałam zaraz na ktg i
          wyszło w porzadku, więc nie wiem czy to wystarczający powod by iśc wcześniej do
          szpitala, tymbardziej, ze jak kiedys go pytałam czy w przypadku upływu terminu
          mam się zgłosić to mówił, że nie i dopiero 2 tygodnie po są same w sobie
          wskazaniem do zgłoszenia się do szpitala.
          • anulka1976 Re: Hurra jest rozwarcie!!! 10.06.05, 17:54
            gratulacje! przynajmniej jakiś krok do przodu. U mnie nic. Wczoraj byłam na
            badaniu i na ktg, no i jest cisza. NIc się nie dzieje. We wtorek idę do
            szpitala i jest duże prawdopodobieństwo, ze tam zostanę na dłużej. Nie wiem czy
            będę miała wywoływany poród czy będę po prostu pod kontrolą. To się okaże.
            • oliwe Re: Hurra jest rozwarcie!!! 10.06.05, 18:02
              Termin masz na 23-go więc czemu idziesz do szpitala?
              • koleandra Re: Hurra jest rozwarcie!!! 10.06.05, 19:46
                No właśnie... a mój lekarz kazał mi sie zgłosić do szpitala równiutko tydzień
                po terminie.
                • anulka1976 Re: do oliwe i koleandry 10.06.05, 23:27
                  już wyjasniam, choć to tylko takie moje przypuszczenia. Jaś juz od dłuższego
                  czasu wyprzedzał swoje "wymiary" o ok. 3 tyg. i za każdym razem jęczałam
                  lekarzowi, że ja takiego Dużego Misia nie dam rady urodzić. Myślę więc, że sie
                  lituje nade mną pozwalając przyjść do szpitala na tydzień przed. Poza tym - co
                  chyba bardziej istotne z punktu medycznego - miałam podejrzenie cholestazy,
                  która niby się nie potwierdziła, ale swędzenie skóry jest nadal dość
                  intensywne. lekarz chce mnie mieć pod ścisłą kontrolą i obserwacją (dieta
                  niskosodowa i niskotłuszczowa), no i monitorowanie Jasia czy z Nim wszystko
                  cały czas gra. Cholestaza jest niebezpieczna dla dziecka, a ponieważ u mnie to
                  jest dziwna sprawa, więc może lepiej dmuchać na zimne?
                  A ja w gruncie rzeczy się ciesze z takiego obrotu sprawy. Jeśli będę miała
                  wywoływany poród i zareaguję na ten test oksytocynowy, to sama radość mieć już
                  Malucha przy sobie, prawda? A jeśli test nic nie da, to i tak żyję nadzieją, że
                  samo się zacznie jeszcze przed terminem. Ostatecznie to już tylko 13 dni do
                  końca, licząc od dzisiaj, a od wtorku - 9. Pewnie, że wolałabym, żeby sie cała
                  akcja rozpoczęła w domu, ale są plusy i minusy w moim przypadku i skoro takie
                  decyzje zapadły, to nie będę już teraz robiła odwrotu. Co ma być to będzie. Na
                  dzis jestem bojowo nastawiona i wierze, że wszystko będzie dobrze.
                  • oliwe Re: do oliwe i koleandry 11.06.05, 00:39
                    Podziwiam twój optymizm!! Ja sie boję wywoływanego porodu bo podobno dużo
                    bardziej boli. A leżenie i czekanie też mi się nie usmiecha i wkurza mnie, że
                    nie wiem dlaczego mam iść do szpitala wcześniej. Przecież na ktg to ja mogę
                    podjechać nawet trzy razy dziennie!!! A co innego mi szpital zaoferuje czego
                    nie mama w domu??
                    Zaplanowałam sobie, że wytrzymam w domu jak najdłużej, wszystkie dziewczyny
                    tak doradzają, jesli będę cały ten czas w szpitalu to kiedy jest ten moment
                    gdy może już byc ze mna mąż? Wiecie może?
                    • anulka1976 Re: do oliwe 11.06.05, 10:14
                      Ojejku, do optymizmu pełną gębą to mi wbrew pozorom bardzo daleko. Po prostu
                      ufam lekarzowi, że skoro powiedział:"po 14 czerwca biorę się za was", to
                      oznacza, że faktycznie wie, co robi. To ludzki człowiek, o czym mogłam się
                      przekonać podczas ostatniego pobyru w szpitalu. Lezałam wtedy na jego oddziale,
                      na sali przedporodowej, a obok miałam porodówkę, skąd dobiegały dosłownie cały
                      czas zawodzenia i krzyki rodzących dziewczyn. Dla mnie to było straszne
                      doświadczenie i chyba mój stan było widać, bo mimo ważnego badania, które można
                      było przeprowadzić dopiero za 2 dni, pozwolił mi wyjść do domu. Owo badanie
                      zrobiłam indywidualnie. A on powiedział mi wtedy, że najważniejsze, żebym nie
                      wysiadła psychicznie.Oczywiście musiałam do niego dzwonić i informować jak się
                      czuję,itd., ale mogłam być na własnych smieciach, w doomu.
                      Myślę więc, że facet ma świadomość, że leżenie na porodówce jest dla takich
                      oczekujących koszmarem i dlatego zrobi wszystko, żeby szybko wszystko poszło.
                      No, przynajmniej tak mi się wydaje...
                      Co do wywoływania, to tym bardziej nie jestem optymistką, bo sporo się
                      naczytałam, ze boli dużo bardziej. Z drugiej jednak strony są wskazania (tak
                      jak pisałam wczesniej), żeby Jasiek te kilka dni wcześniej się pojawił. Mogłaby
                      zaistnieć sytuacja, że on sam nie miałby ochoty wychodzic jeszcze dlugo po
                      terminie. I co? Rodzenie 5 kg dziecka chyba nie jest wesołe, a poza tym te
                      stany cholestazowe tez sa jakies dziwne i tak naprawde nie ma co tego
                      przedłużac.
                      Koniec końców- wolałabym, żeby zaczeło się w domu, ale nie zawsze jest tak jak
                      się chce. Scenariusze porodów są tak różne, że wlasciwie nie ma sie czego
                      trzymac.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka