Dodaj do ulubionych

moi rodzice

23.11.06, 09:52
odmawiają, gdy ich zapraszam do nas na kawę. wykręcają się od "wejścia" do nas
do mieszkania. Ignorują mojego mężasad nie pytają jak się czuję, co u mnie
słychaćsad
oczekują, że ja będę do nich przyjeżdżać. a mi czassem jest tak ciężkosad i
późno wracam z korepetycji- czasem nie mam już siły nadrabiać drogi i jechać
do nich- marzę o tym żeby wrócić do domu i pójść spaćsad a oni się wściekają,
że nie jadę w weekend z nimi do rodziny- a nie zapytali mnie o zdanie- tylko
mi oznajmili że jadą.. głupoty? może ale mnie męcząsad
Obserwuj wątek
    • marti_ka82 Re: moi rodzice 23.11.06, 10:53
      kujcze czegoś tu nie rozumiem, założyłas swoją rodzine i nie masz obowiązku
      jezdzic ze swoimi rodzicami po rodzinie, no chyba, ze masz taka ochote... ale
      jak już to wydaje mi sie, ze wowczas maz tez jedzie... dlaczego oni tak nie
      akcpetuja towjego meza? przeciez ty go wybralas? pewnie jest dobry czlowiekiem?
      wedlug nich to czego mu brkauje? dlaczego nie jest ich wymarzonym zieciem? w
      koncu bedzie tata ich wnuczki? kujcze dziwni ci twoi rodzice, bez urazy..
      • nekokoneko Re: moi rodzice 23.11.06, 12:51
        są dziwni. byli przeciwni ślubowi- żaliłam się tu kiedyś zresztą... na ślubie
        nawet na szampanie nie zostali..
        a o moim mężu mówią "ktoś" np :"czy jest ktoś w domu i ci pomoże?"
        jak pojechaliśmy na obiad 1 listopada(moja mama NAS zaprosiła) to nikt się do
        niego słowem nie odezwał po przywitaniu się- siedział sam w kącie czekając na
        podanie obiadusad
        • kania_kania Re: moi rodzice 23.11.06, 13:03
          Ech... rodzice maja narowy. Moj ojciec nie odzywa sie do mnie od lipca zeszlego
          roku, wtedy zdecydowalam wyprowadzic sie z domu jego i jego zony, bo macocha
          zatruwala mi zycie. On to odebral jako atak na jego osobe.

          Wiem, ze zyje, bo nie dostalam jeszcze wezwania na rozprawe spadkowa... Moja
          babcia (jego mama) tez sie do mnie nie odzywa. Moje rodzenstwo przyrodnie (9 i
          10 lat mlodsze) traktuje mnie jak wroga publicznego, bo im matka nagadala, ze
          sie nad nimi znecalam, jak byli mali...

          Pikanterii calosci dodaje fakt, ze moja mama jest alkoholiczka i zdarza jej sie
          dzwonic do mnie z poleceniem przyjazdu i wyprowadzenia ojczyma z domu...

          Jest mi ciezko, bo marze o RODZICACH, do ktorych moglabym sie przytulic,
          wyzalic, poskarzyc na zly swiat... a tak odkad pamietam walcze z tym zlym
          swiatem sama... Czasami rozmawiam o tym z moim mezem, ale on sam nie rozumie
          tego, co dzieje sie w mojej rodzinie. Mimo, ze jest akceptowany przez moja mame,
          po jej ostatniej pijackiej awanturze juz nie chce sie z nia kontaktowac. A ja mu
          sie wcale nie dziwie... Tylko mi smutno...

          Kania
        • princessa1 Re: moi rodzice 23.11.06, 13:27
          Nekokoneko,
          jestem tym co piszesz trochę zbulwersowana, a nie myslałaś żeby poważnie z
          nimi porozmawiac? może jak Twoj mąz im nie odpowiada to w ogóle postrasz, że
          zerwiesz kontakty? Albo razem albo wcale i już.

          My mieliśmy jazdy z babcia mojego męża( nie ma rodziców) dopóki nie mieliśmy
          łsubu byłam ta najgorsza, zostałam wyswana nawet jak zaszłam w ciąże.
          Mój sposób byl taki, że nei ejżdziąłm do nich wcale, nie kontaktowałam się i
          nie odbierałam od niej telefonów. Mój mąz bywała tam sam, a że babka jest star
          i chora to traciła na tym, ze jej nie odwiedzam - bo nie pomogłam np. w
          sprzątaniu.
          Teraz nagle jest super, bo był ślub i bardzo się przejmuje mną i dzieckiem...

          Kania - Ciebie podziwiam, tez uważam, że właśnie asertywnośc czyli "nie" i
          koniec jest najlepszym co można zrobić.
          Każda z nas ma swoje życie przede wszystkim, swoją rodzinę i swoje dziecko
          (dzieci).
    • kania_kania Re: moi rodzice 23.11.06, 12:58
      No coz... na Twoim miejscu przestalabym zwracac uwage. Oni po prostu traktuja
      Cie wciaz jak dziecko, nie chca przyjac do wiadomosci, ze masz SWOJA rodzine,
      swoje obowiazki a oni juz sa poza tym...

      Moja mama robi to samo, tylko w inny sposob. Dzwoni do mnie w piatek o 22 z
      informacja, ze w sobote rano mam ja zawiesc na bazarek na zakupy albo, ze mam
      pojechac z ich psem do weterynarza...

      Ostatnio po prostu odmawiam. Nie wykrecam sie, nie szukam zadnych wymowek. po
      prostu mowie 'nie'.

      Wiem, ze nie mam co na nia liczyc podczas czy po porodzie, wiec musze sama, z
      mezem i corka, sie do tego przygotowac. A ona... no coz... moze nauczy sie
      traktowac mnie jak dorosla osobe a nie dziecko, ktore ma wobec niej TYLKO obowiazki.

      Jest to przykre, ale bardziej cenie sobie swoj spokoj niz jej komfort. Zwlaszcza
      teraz.

      Kania
    • niunka24 Re: moi rodzice 23.11.06, 13:29
      nekokoneko, chcialabym Ci napisać coś mądrego, ale nie umiemuncertain
      sama byłam w podobnej sytuacji - mój ojciec przestał się do mnie odzywać,jak
      się dowiedział,że wychodzę za mąż za mojego męża obecnego.
      Ja po prostu (tak jak Ty zresztą) posawiłam na swoim... Ale moirodzice JAKOŚ
      się w miarę przekonali,a przynajmniej - udają. Ja myślę,że Twoi potrzebują
      więcej czasu po prostu. Póki co, jeśli nie musisz-nie proś ich o pomoc,nie
      dzwoń,daj im odczuć,że czujesz się przez nich źle, że sprawiają Ci przykrość,
      niech to wreszcie do nich dotrze...Może taka terapia wstrząsowa dbrze im
      zrobi??? Powodzenia!!!
    • kasiulka74 Re: moi rodzice 23.11.06, 13:56
      Ja co prawda mam najlepszych rodziców pod słońcem, ale rozumiem co czujesz bo
      moi teściowie są bodobni do Twoich rodziców.
      My z mężem zostaliśmy bardzo wcześnie rodzicami bo mieliśmy po 16 lat. Moja
      teściowa opowiadała o mnie różne rzeczy nie omijając epitetów. Nie przyznają
      sie do wnuczki chociaż moja córcia ma 16 lat. Kiedy braliśmy ślub moja teściowa
      mówiła, że jej syn żeni się z panną z dzieckiem.Moje życie mogło być koszmarem
      gdyby nie zdecydowana postawa mojego męża. Odcielismy sie od teściów nie
      spotykamy sie z nimi, ponieważ za dużo złego nam wyrządzili. Przez całe lata
      robili wszystko żeby nas rozdzielić.
      Powinnaś odciąć tą pępowinę i uświadomić swoich rodziców, że to Twój wybór a
      oni nie mają na to żadnego wpływu. Ja wiem, że to może zaboleć.

      Pozdrawiam Kasia
      • marti_ka82 Re: moi rodzice 23.11.06, 14:47
        moze to zalezy od charakteru... ale ja bym postawiła sprawe jasno... albo
        akcpetuja mojego meza... i traktuja go jak czlowieka... rozmawiaja z nim...
        wyrazaja sie o nim normalnie nie z pogarda per ktos... albo moja noga w ich
        domu nie postanie, az do czasu kiedy przemysla swoje zachowanie... albo rybki
        albo akwarium... masz meza... i teraz powinnas sie z nim trzymac razem... a on
        wcale nie musi przechodzic przez takie "mile obiadki"... bo to jest bolesne...
        i moze zniszczyc to co jest miedzy wami... swoja droga, to skad tyle zlosci na
        towjego meza w nich ? yhh
      • marti_ka82 Re: moi rodzice 23.11.06, 14:49
        dodam jeszcze, ze moj szwagier chcial zniszczyc nasze malzenstwo i nagadal
        takich bzdur moim tesciom, ze az mi oczy wyszly jak to uslyszalam... co
        uwierzyli i tez chcieli nas rozdzielic... lukasz odcial sie od nich.. kazal im
        przemyslec to co robia... nie pojechal do nich na swieta... no i przyszedl czas
        kiedy sie przyznali do bledu... jasne ze im nie zpaomnialam do konca... no ale
        jest ok... staraja sie...
        • rena78 Re: moi rodzice 23.11.06, 15:23
          mój ojciec był tak zazdrosny o moją siostrę ze w dniu kiedy wychodziła za maż
          wyszedł z przyjecia weselnego i od tego dnia nie odzywał się do nich(3y lata)
          nie było go na chrzcie ich bliźniakówsad A przecież tak bardzo ją kochał dawał to
          mi odczuć zawsze ona była jego ulubienicą skończyła dla niego medycynę a ja
          byłam dodatkiem ale miałam swiety spokójsmile))teraz już rozmawiają ze sobą ale to
          ona zrobiła pierwszy krok bo jest cudowną osobą ja bym się do niego nie
          odezwałasmile A ja zawsze jej powtzrzałam że nie moze zostawić męża że musi odciać
          pempowinę i dzieki bogu nadal są ze sobą pomimo kryzysu!
          p.s. w każdej rodzinie cosik jestsad
    • nekokoneko Re: moi rodzice 24.11.06, 09:16
      sprawa wyglądała następująco- byli przeciwni jakiemukolwiek ślubowi- chcieli
      zebysmy "pomieszkali" bez slubu, "a za rok lub dwa jak nam sie bedzie ukladalo
      to wtedy pomyslimy"...
      ja sie postawilam- nie informujac ich o tym zalatwilismy formalnosci i
      dostarczylismy im zaproszenie
      byla awantura
      na slubie sie pojawili, zyczenia nawet zlozyli, i zaraz potem juz ich nie bylo..
      ojciec tylko dzwonil sie zapytac "czy mi dobrze"- oczywiscie zawsze jak dzwonil
      byl pijany- zreszta niemal caly czas jest pijany...
      matka- no coz- do mnie sie odnosi az zbyt serdecznie...
      teraz z mojego dawnego pokoju pakuje w pudla pozostalosci "po mnie"
      tam ma byc JEJ pokoj...
      dziwnie misad
      nie obchodzi jej jak sie czuje, a ja osobiscie mam dziwne opory i staram sie
      nawet wpadajac do nich czasem nie zdejmowac kurtki i nie pokazywac brzuszka-
      jakos mnie to krepujesad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka