Dodaj do ulubionych

Depresja... męża :(

11.04.06, 15:28
Gorej sobie radzi ostatnio z nadmiarem obowiązków służbowych, do tego po powrocie oczekuję, że zajmie się dziećmi, w weekendy padamy na twarze wieczorem, z romantycznych chwil przeważnie nici...
Ostanio jest jakoś ciężej... Co weekend staramy się, żeby ktoś do nas przyjechał, albo my gdzieś wyjeżdżamy z maluchami, bo sam na sam z dzieciakami żyć się nie da!!! Czyhają na każdą wolną sekundę, szczególnie starszak nie dopuszcza, z zabawy w zabawę, zagłuszanie naszych rozmów, jęki (a był już spokój), synek też jak czuje, że mnie złość bierze, to tylko na rączki...

Wiem, że to chwilowe, mieliśmy już niejeden podobny kryzysik, na szczęście łapie nad na przemian, nigdy równocześnie... Tym razem jak wyciągam męża z dołka.

Jak jest u Was?

Obserwuj wątek
    • monia420 Re: Depresja... męża :( 11.04.06, 19:02
      podobnie, niestety. Z tą różnicą, ze ja chcę za wszelką cene wyjść z domu.
      Muszę, bo inaczej oszaleję. Mąż kręci nosem, ale zostaje z chłopcami. O
      wspólnych wyjazdach z dziećmi na razie nie marzymy, prawie nie wychodzimy
      razem. Toczy sie jakoś ten nasz wózek rodzinny i tylko wyglądamy, kiedy się
      cieplej zrobi. Jest jeszcze problem z karmieniem, w zasadzie żaden, tylko mnie
      już męczy to wyciąganie piersi przy każdej okacji: do spania, do tulania, do
      uspokajania i do zabawy... Ech,
      Moja rada: wyślij koniecznie męża, raz, dwa razy w tygodniu na siłownię czy
      basen, sama też wyjdź ze dwa razy w tygodniu i wyglądaj przez okno, na pogodęsmile
      będzie dobrze...
      Pozdrawiam
      MK

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka