Dodaj do ulubionych

a ja do ojców

03.09.06, 15:48
Byłam dzisiaj (w supermarkecie, niedziela, wink) swiadkiem takiej oto sceny:
dość młode, dobrze ubrane, atrakcyjne malżeństwo, ewidentnie ludzie
kształceni i niebiedni, zaden element, nie myslcie sobie, 10-12letnia corka.
Nagle ojciec chwycił dziewczynke za ramie i zaczął sciskac je z całej siły
(to ramię chudziutkie, taki patyczek, a była bez rękawow), przy tym
zaciskajac szczęki mowił zduszonym glosem: Uspokój się, rozumiesz,
natychmiast sie uspokoj.
Bylo w tym tyle agresji, ze mnie po prostu wryło w ziemie, stałam i gapiłam
sie pewnie z rozdziawioną z przerażenia gebą, facet mnie zauważył i puscił to
ramię, które najpierw było białe, a w kilka sekund zrobiło się ciemnoczerwone.
Scena była naprawdę straszna, przemoc jakby podwójna, bo nie tylko rodzica
wobec dziecka, ale też mężczyzny wobec młodziutkiej kobiety.
Przy tej scenie wszystkie klapsy w pupę wymierzane trzylatkom wydaja mi sie
niewinne.
Obserwuj wątek
    • mallard Re: a ja do ojców 03.09.06, 16:36
      nangaparbat3 napisała:

      > Przy tej scenie wszystkie klapsy w pupę wymierzane trzylatkom wydaja mi sie
      > niewinne.

      Dla tego proponuję odfickać się wreszcie od tych klapsów i szukać problemu tam,
      gdzie on jest...

      Pozdro.
    • monia145 Re: a ja do ojców 03.09.06, 17:04
      Kto to wie, czy kiedy dziewczynka miała trzy lata tatuś nie dawał jej klapsów?
      10-12 letniemu dziecku w supermarkecie nikt klapsów dawał nie bedzie.
      Trudno mi sobie wyobrazić, żeby agresja u pana narodziła sie ostatnio.
      Podejrzewam, że w agresywny sposób postępuje od dawna a jedynie "metody"
      wychowacze zmienia wraz z wiekiem dziewczyny.

      Przerazajacesad
      • nangaparbat3 Re: a ja do ojców 03.09.06, 18:25
        Zgadzam sie z Tobą, natomiast chodzi mi o to, ze o agresji,, przemocy fizycznej
        a zwłaszcza psychicznej, ktora wobec starszych dzieci jest nagminna, postow
        prwie nie uswiadczysz, zreszta w ogole rzadko zaglada tu ktoś, kto ma dziecko
        starsze niż 5-6. Tak jakby potem było łatwiej. A nie jest, problemow jest coraz
        więcej i coraz powazniejsze, a forum "nastolatki" dogorywa, bo nikt tam nie
        zagląda.

        Okropnie mi zal tych starszych dzieci-nie-dzieci, od nich sie przede wszystkim
        wymaga, rozlicza sie je, krytykuje, a tak naprawde nastolatki są niezmiernie
        kruche, czułe i niepewne siebie. Bronia sie agresją i dopiero wtedy zauważamy,
        ze cos nie tak, i mamy pretensje do nich. Ale to przecież nasze dzieło.
    • scher Re: a ja do ojców 03.09.06, 20:11
      nangaparbat3 napisała:

      > zaciskajac szczęki mowił zduszonym glosem: Uspokój się, rozumiesz,
      > natychmiast sie uspokoj.

      A co robiło to "niewinne" dziewczę?

      Sz.
      • nangaparbat3 Re: a ja do ojców 03.09.06, 20:46
        scher napisał:

        > nangaparbat3 napisała:
        >
        > > zaciskajac szczęki mowił zduszonym glosem: Uspokój się, rozumiesz,
        > > natychmiast sie uspokoj.
        >
        > A co robiło to "niewinne" dziewczę?
        >
        > Sz.
        Nie mam pojecia. Stałam obok i niczego nie zarejestrowałam. Niczego
        zwracajacego uwagę. Zresztą - jaka wina miałaby być usprawiedliwieniem dla
        takiego traktowania dziewczynki?
    • 0golone_jajka Re: a ja do ojców 03.09.06, 20:12
      jak dziecko wariuje to czasem trzeba receptory bolowe mu uruchomic, inaczej mozg sie nie zorientuje ze nalezy przyjac do wiadomosci to co slysza uszy. w przypadku moich dzieci wystarczy "propozycja" klapsa i juz jest lepiej. Niestety od czasu do czasu musze realizowac te propozycje bo zapominaja co to znaczy.
    • vharia Re: a ja do ojców 04.09.06, 17:14
      nangaparbat3 napisała:

      > Przy tej scenie wszystkie klapsy w pupę wymierzane trzylatkom wydaja mi sie
      > niewinne.

      No a na tym akurat forum temat klapsowy jest wałkowany do bólu i w każda
      stronęsmile)) ot, temat zastępczy. Agresja (jak w przykładzie) przybiera rózne
      formy a przemoc psychiczna pozostawia głębsze blizny niż fizyczna. Nic nie
      wiadomo o tym, co ów pan porabiał, jak dziewczyna miała 3 lata, równie dobrze
      mógł być bardzo dumny z siebie, ze "palcem jej nie tknął".
      • ojciec_remika Re: a ja do ojców 04.09.06, 17:20
        Ja bym jeszcze tu spojrzał z drugiej strony. Skoro to ojciec pokazany jest w
        roli "kata", to w jakiej roli występuje matka?? Skoro stoi, parzy się i nie
        próbuje powstrzymać męża, oznacza tylko to, że podziela jego zachowanie. W
        takiej sytuacji nie zazdroszczę temu dziecku...
        • vharia Re: a ja do ojców 04.09.06, 17:27
          Uwaga słuszna. Matka albo bezwładna i ofiara losu, co sie nie umie
          przeciwstawić- albo zadowolona, że mężuś czarna robotę odwali i zrobi to, co
          sama by chciała, tylko np. nie wypadatongue_out
        • nangaparbat3 Re: a ja do ojców 04.09.06, 18:02
          ojciec_remika napisał:

          > Ja bym jeszcze tu spojrzał z drugiej strony. Skoro to ojciec pokazany jest w
          > roli "kata", to w jakiej roli występuje matka?? Skoro stoi, parzy się i nie
          > próbuje powstrzymać męża, oznacza tylko to, że podziela jego zachowanie. W
          > takiej sytuacji nie zazdroszczę temu dziecku...

          Masz rację. Matka była obok, nic nie zrobiła. Niesłychany był kontrast miedzy
          ta jego agresją a wygladem tych ludzi - wszyscy troje jak rodzina z reklamy
          margaryny.
          • ojciec_remika Re: a ja do ojców 04.09.06, 18:07
            > Masz rację. Matka była obok, nic nie zrobiła. Niesłychany był kontrast miedzy
            > ta jego agresją a wygladem tych ludzi - wszyscy troje jak rodzina z reklamy
            > margaryny.

            Pozory mylą. Poza tym, widząc ludzi i rodzinki zachowujące się jak na pokazie
            mody, tzn. poważnie, super ubrani i wymalowani ile się da, to mam wrażenie, że
            to na pokaz. W tym przypadku może i też tak było. A tatusiowi w końcu nerwy
            puściły i... koniec tego pięknego widoku. smile
    • cyborgus Re: a ja do ojców 04.09.06, 18:42
      jak dla mnie wyglada to na sadystycznego tatusia - przynajmniej sadzac po Twoim
      opisie. Dziecko ma przechlapane.
    • cynta Re: a ja do ojców 04.09.06, 22:48
      Wychowywanie natolatkow jest bardzo trudne i stresujace, naprawde moga
      wyprowadzic z rownowagi swietego. Oczywiscie zachowanie tego tatusia jest
      niedopuszczalne ale tak naprawde malo ludzi jest wpelni przygotowanych na
      wychowywanie dorastajacych ludzi. Wtedy jest najtrudniej i wtedy wlasnie rodza
      sie najwieksze konflikty rodzic-dziecko. A juz ojcom jest wyjatkowo trudno kiedy
      dzieci mowia "Nie", zwlaszcza tym "Panom domow".
      A co do mamusi to musze wam powiedziec ze wcale sie nie dziwie jej zachowaniu,
      prawdopodobnie usilowala zachowac twarz juz i tak stracona. Ja naleze do tych
      niewielu kobiet ktore demonstruja brak zgody na te poczynania meza z ktorymi sie
      nie zgadzam i to demonstruje publicznie. I wiecie jak to jest odbierane? ze
      jestem zla zona bo nie umiem stanac po jego stronie i popierac go a tak powinna
      robic dobra zona. Prawda ?? Panowie z tego postu !! Wyobrazcie sobie ze ta zona
      by zareagowala i obronila dziecko, i co byscie powiedzieli? ze jest
      niekonswkwentna i nie maja wspolnego frontu i pewnie dlatego dziecko jest
      niegrzeczne. A dzieciak pewnie chcial cos dostac i tatus nie zrozumial po co i
      dlaczego, moze jakis kosmetyk, ja do dzis sie buntuja jak moje panny chca abym
      im kupila np. podklad i wyluszczaja mi jak to jest niezbedna im do zycia, kiedy
      ja sama go nie uzywam!
      • kropkacom Re: a ja do ojców 04.09.06, 23:21
        Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nangaparbat3 widziała tylko mały epizod
        tego wydarzenia. Nie wie co się tak naprawde stało. A my na tej podstawie mamy
        teraz osadzić i skazać opisanego ojca. I widze,że na tym forum pełno jest takich
        wątków.
        • vharia Re: a ja do ojców 04.09.06, 23:29
          Cóż, generalnie od jakiegoś czasu panuje tu moda na lincze. Która to moda nie
          wychodzi na dobre forum jako całości, a przede wszystkim nie wychodzi na dobre
          dzieciom, których konkretna sytuacja jest niejednokrotnie omawiana.
          No ale taki stylwink
        • nangaparbat3 Re: a ja do ojców 05.09.06, 11:53
          Też uważam, że najgorsze, że widziałam tylko mały epizod. Bo jeśli ktoś w
          miejscu publicznym zieje taką agresją do własnej córki, co może dziać się za
          zamkniętymi drzwiami?
          Ta dziewczynka mogła wcześniej co najwyżej coś powiedzieć, zrobić minę, może
          tupnąć nogą. Gdyby wydarzyło się coś więcej, zwróciłabym uwagę.
          I zwróć uwagę na jego słowa: Uspokój się!
          To nie było tak, że ona wczesniej kogoś skrzywdziła, poniżyła -nie wiem co
          mogłoby usprawiedliwiać taką jego reakcję. Ciekawa jestem, co według Ciebie
          taką reakcję usprawiedliwia? Tłumaczy?
          Według mnie nic, poza jednym - w naszym społeczeństwie agresja wobec dzieci
          jest normą.
          Jedno jest pewne - takie traktowanie dorastającej córki przez ojca, jeśli nie
          było czymś zupełnie wyjątkowym, na pewno nie zostanie bez wpływu na jej
          psychikę, jej relacje z mężczyznami potem, kiedy już dorosnie.
          A ja opisałam zdarzenie nie po to, by linczować nie znanego mi (szczęsliwie)
          faceta, tylko żeby pokazać, że jest problem.
          • verdana Re: a ja do ojców 05.09.06, 13:53
            Problemem nie jest, jak widac zachowanie ojca, tylko to, ze wiele osób uznaje,
            ze agresje wobec wlasnego dziecka można zrozumieć i zaakceptować.
            • nangaparbat3 Re: a ja do ojców 05.09.06, 17:03
              verdana napisała:

              > Problemem nie jest, jak widac zachowanie ojca, tylko to, ze wiele osób
              uznaje,
              > ze agresje wobec wlasnego dziecka można zrozumieć i zaakceptować.

              W tym było cos więcej - była agresja ojca wobec dziecka i mężczyzny wobec
              kobiety. Dwa w jednym. Dlatego adresowalam to do ojcow - zeby sklonić ich do
              refleksji.
              Dziewczynki w tym wieku są bardzo narazone na agresje ze strony kolegów - sama
              pamietam ze szkoły to sprawdzanie, czy juz nosze stanik, proby obmacywania z
              doskoku na szkolnych schodach, niewybredne komentarze. Corka opowiadala mi o
              podobnych zachowaniach kolegow - i pewnie to normalne, chłopcy w tym wieku są
              jacy są.
              Ale ojciec to co innego, ojciec powinien - wlasnie jako mężczyzna - dawać
              oparcie, poczucie bezpieczeństwa.
              teraz mi chodzi po glowie, ze zbicie przez ojca i przez matke to jednak dwie
              rozne rzeczy (oczywiscie obie złe)- bo kontakt z matką jest o wiele bardziej
              cielesny, matka i dziecko porozumiewaja się w duzej mierze przez dotyk, z ojcem
              nie jest się aż tak blisko.
      • ojciec_remika Re: a ja do ojców 05.09.06, 16:55
        cynta napisała:

        > Wychowywanie natolatkow jest bardzo trudne i stresujace, naprawde moga
        > wyprowadzic z rownowagi swietego. Oczywiscie zachowanie tego tatusia jest
        > niedopuszczalne ale tak naprawde malo ludzi jest wpelni przygotowanych na
        > wychowywanie dorastajacych ludzi. Wtedy jest najtrudniej i wtedy wlasnie rodza
        > sie najwieksze konflikty rodzic-dziecko. A juz ojcom jest wyjatkowo trudno
        kied
        > y
        > dzieci mowia "Nie", zwlaszcza tym "Panom domow".
        > A co do mamusi to musze wam powiedziec ze wcale sie nie dziwie jej zachowaniu,
        > prawdopodobnie usilowala zachowac twarz juz i tak stracona. Ja naleze do tych
        > niewielu kobiet ktore demonstruja brak zgody na te poczynania meza z ktorymi
        si
        > e
        > nie zgadzam i to demonstruje publicznie. I wiecie jak to jest odbierane? ze
        > jestem zla zona bo nie umiem stanac po jego stronie i popierac go a tak
        powinna
        > robic dobra zona. Prawda ?? Panowie z tego postu !! Wyobrazcie sobie ze ta
        zona
        > by zareagowala i obronila dziecko, i co byscie powiedzieli? ze jest
        > niekonswkwentna i nie maja wspolnego frontu i pewnie dlatego dziecko jest
        > niegrzeczne. A dzieciak pewnie chcial cos dostac i tatus nie zrozumial po co i
        > dlaczego, moze jakis kosmetyk, ja do dzis sie buntuja jak moje panny chca abym
        > im kupila np. podklad i wyluszczaja mi jak to jest niezbedna im do zycia,
        kiedy
        > ja sama go nie uzywam!


        Może i8 masz rację w swoim poście. Zauważ jednak, że to ojcowie są pokazani z
        tej złej strony, a nigdy nie wiadomo, jak jest w rzeczywistości. Zauważ również
        to, że nie widząc zdarzenia (jak i my wszyscy, oprócz założycielki wątku),
        oczerniasz ojca, usprawiedliwasz matkę. smile Widzę tu jakąś kobiecą
        solidarność. smile
        • cynta Re: a ja do ojców 06.09.06, 03:44
          Zgadza sie! :o) moze dlatego ze jestem kobieta i matka i latwiej mi sie
          zidentyfikowac z jej rola i postawa. W faceta trudno sie wczuc kobiecie :o)))
          Rozumiem ze nie jest fajnie byc przedstawicielem tej czesci ludzkosci ktora w
          podanych tutaj sytuacjach wychodzi nie najlepiej. Z moich prywatnych obserwacji
          wynika ze najczesciej tatusiowie wkurzaja sie na dzieci nie dlatego ze dzieci
          cos przeskrobaly tylko dlatego ze akurat danego dnia i godziny maja obnizony
          prog odpornosci, podwyzszony poziom egoizmu we krwi a ewoluyjnie dawno nic nie
          upolowali i sie denerwuja na reszte swiata. A dzieciak byl zawsze taki sam tylko
          akurat dzis zle sie zlozylo. Z mamusiami jest tak samo tylko zamiast polowania
          wystepuje PMS (jako pre i post). Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka