Dodaj do ulubionych

Szkoła dla przyszłych rodziców

14.12.07, 22:52
powinna być obowiązkowa. Z chwilą, gdy narzeczeni zgłaszają się
ustalić termin ślubu.

Albo jeszcze wcześniej na lekcjach "przystosowanie do zycia w
rodzinie" uczyć o psychologii rozwojowej dzieci.

Jak myślicie, czy to coś by dało?
Obserwuj wątek
    • ibulka Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 15.12.07, 01:08
      powinna być, masz rację. nie wszystkim by to coś dało, ale niektórym z pewnością.
      • guderianka Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 15.12.07, 12:05
        nie sądzę
        można się uczyć, chłonąć wiedzę a pewnych nawyków wyniesionych z
        dzieciństwa ani swych własnych cech osobowości- nie da się wyplenić
        • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 15.12.07, 20:58
          Guderianko, oczywiście, że są cechy, które powinny wykluczyć daną
          osobę jako rodzica, ale mało kto jest świadom, ze się na niego nie
          nadaje. Po drugie - w olbrzymim procencie dzieci to wypadek przy
          zabawie nieodpowiedzialnych ludzi bez wyobraźni.

          Myślę jednak, że gdyby w szkołach byly prowadzone odpowiednie
          zajęcia oraz narzeczeni mieli je obowiązkowo przed slubem, to może w
          niejednym umyśle parę istotnych informacji by zostało.

          Sama chętnie przeszlabym taki kurs, bo choć bardzo chcialąm być mamą
          przynajmniej dwójki, to teraz widze ile błędów popełniam w ich
          wychowaniu.
          • guderianka Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 16.12.07, 13:28
            Lila-a myślisz, że taki kurs wyeliminowałby błędy ? Ja myślę , że
            nie. Bo teoria teorią i młody człowiek, który nie wie co oznacza
            nieprzespana nocka, choroba dziecka czy też histeria nie będzie w
            stanie wczuć się na tyle w rolę, żeby usłyszane teorie wcielać w
            życie. To tak jakby Afrykańcza uczyć zachowania się podczas burzy
            śnieżnej podczas gdy nigdy śniegu nie widział.
            Uważam, że życie jest najlepszym nauczycielem i najwięcej
            doświadczenia przynosi praktyka. Nie wiem jak ty ale ja zauważam ,
            ze np. osoby wyedukowane pedagogicznie popełniają masę PODSTAWOWYCH
            błędów. I co z tego, że mają WYKSZTAŁCENIE. Przykład ulubiony-
            kuzynka, od 15lat wychowawczyni w żłobku, aktualnie na II roku
            pedaogogiki popełnia rażące wręcz błedy wychowawcze m.in.
            bezstresowe wychowanie czego skutkiem dziecko włazi na głowę. A
            standardową gadką jest w obecności mojego dziecka: Córeczko, nie
            możesz biegać z Mają bo Maja ma chore nóżki (sic!!)

            Poza tym-uważam że wszystkie błędy wychowawcze rodziców sa zmywane
            jednym-czymś czego nie da się nauczyć na kursach-MIŁOŚCIĄ
    • nowa_na_forum Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 15.12.07, 12:12
      boję się, że to by zmniejszyło przyrost naturalny. Urodziłam planowane
      dziecko i jestem z tego bardzo szczęśliwa, ale mój mąż nieraz powtarza
      że gdyby wiedział że to tak będzie to jeszcze (albo w ogóle) by się
      na dziecko nie zdecydował. Więc może lepiej że nie ma tych szkół?
    • krwawakornelia Daloby bardzo duzo, 15.12.07, 20:47
      swietna pomysl, pod warunkiem ze proadzilby ktos odpowiednio
      przygotowany.
      • fogito Re: Daloby bardzo duzo, 15.12.07, 21:00
        Powinien byc egzamin tak ja na prawo jazdy. Teraz to kady glupi moze
        miec dziecko i pozniej sie nad nim wyzywac. A jesli ktos by sie
        przestraszyl takiej szkoly i egzaminu tym lepiej - nie powielalby
        kiepskich genow. Lepsza jest jakosc a nie ilosc.
        • lila1974 Re: Daloby bardzo duzo, 15.12.07, 22:45
          Szkoła, kursy raczej na rozmnażanie wpływu wielkiego by nie mialy,
          bo niby jak? Kastrować tych co nie podeszli albo oblali?
          • fogito Re: Daloby bardzo duzo, 16.12.07, 11:04
            Dziecko do adopcji dawac tym co zdali egzmin. Wiem, ze to utopia,
            ale tylu jest nieodpowiedzialnych rodzicow, ze koszmar po prostu sad
    • asia_i_p Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 17.12.07, 10:50
      Niedługo wracam do pracy jako nauczycielka. I już zaplanowałam, że
      na godzinach wychowawczych w klasie maturalnej będziemy rozmawiac o
      żcyiu rodzinnym i wychowywaniu dzieci, depresji poporodowej,
      panowaniu nad emocjami, itd. Bo rzeczywiście, lekcje "przystosowania
      do życia w rodzinie" to tylko gadanie o seksie i to w dodatku pod
      kątem idelogii wyznawanej przez danego wykładowcę (czyli nie róbcie
      tego do ślubu a potem przyzwoicie albo wykład z antykoncepcji i
      bezpiecznego seksu).
      • krwawakornelia Ale niestety 17.12.07, 10:56
        Ci ktorzy szkoly by potrzebowali nie pojda. Oni i tak wiedza
        najlepiej.
        Tak mi teraz przyszlo do glowy.
        • lila1974 Po narodzinach dziecka 17.12.07, 12:41
          obowiązkowy - szpital daje znać do gminy, w której dziecko jest
          zameldowane i gmina pilnuje, aby rodzice takie szkolenie odbyli.
      • kaixa Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 23.12.07, 22:35
        Doskonaly pomysl!
        Powodzenia!
    • mor_lena Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 11:32
      Eee, chyba niewiele by to dało. Ktoś tu wskazał przykład prawa
      jazdy - i co z tego, że np. taki dres zdał egzamin (jeśli prawka nie
      kupił), jak potem i tak przepisy ma w d... To i z rodzcami byłoby
      podobnie.
      • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 12:03
        Nie jestem naiwna i nie zakłądam, ze 100% populacji wyniosłoby coś z
        takich kursów a świat dzieci stalby się rajem smile

        Nie każda rodzina to patologia, są też normalni ludzie, którzy
        popełniają błędy wychowawcze ze zwykłej nieznajomości psychologii
        dziecka.
        • edelka Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 12:13
          ja bym chętnie poszła do takiej szkołysmile
          A na razie mam w planach zakup książki o rozwoju psychicznym dziecka.
          Właśnie po to by poznać czego można się spodziewać po dziecku w danym wieku i
          jak z nim postępowaćsmile
          Mam nadzieję, że nie popełniłam do tej pory zbyt wielu błędówwink
          • krwawakornelia Jest bardzo wiele bardzo fajnych ksiazek na ten 19.12.07, 12:35
            temat ale nie sadze zeby matka taka jak np. nowa_na_forum chcialaby
            poczytac, albo pojsc do takiej szkoly i potem jeszcze z tego jakies
            wnioski wyciagnac.

            Trzeba zmieniac sposob myslenia wielu od poczatku.
            • edelka Re: Jest bardzo wiele bardzo fajnych ksiazek na t 19.12.07, 12:48
              i dlatego należałoby aby odpowiednio "przeszkoleni" (brzydko nazwane ale nie
              potrafię znaleźć innego określeni), przygotowani ludzie zaczęli o tym mówić już
              w szkole... Może wtedy powoli zaczęło by się zmienić coś w nastawieniu do
              wychowywania dzieci...
              • krwawakornelia O tym powinny rozmawiac z rodzicami 19.12.07, 12:58
                wychowawcy w szkole i przedszkolu.
                • lila1974 Re: O tym powinny rozmawiac z rodzicami 19.12.07, 14:58
                  Moim zdaniem one nie są od tego, choć przyznaję, ze w "mojej" szkole
                  już na drugim zebraniu rodziców panie z grona pedagogicznego
                  przygotowały prezentacje na temat wychowania dzieci i poprowadzily
                  całkiem ciekawą rozmowę na ten temat.

                  Byłoby super, gdyby to już rodzice przekazywali następnemu pokoleniu
                  dobre wzorce, ale przyznajmy, że spora rzesza ludzi ma problem z
                  samym sobą, ktory potem przeklada się na złe relacje z dziećmi i z
                  takiego gniazda wychodzi sporo ludzi skrzywdzonych. Później oni mają
                  zniekształcony obraz rodziny i znów powielają blędy lub generują
                  całkiem nowe.

                  Szkoła również nie idzie tutaj z pomocą, bo tak istotny przedmiot
                  jak "przygotowanie do życia w rodzinie" traktowany jest jak zło
                  konieczne, zdemonizowany przez róźne ideologie albo traktowany jako
                  czas na odrobienie zaległości tak przez uczniów jak i wychowawców.

                  Osobiście jestem wdzięczna zarówno rodzicom, którzy kochając siebie
                  wzajemnie dali nam dzieciakom dobry start, jak i pani pedagog, która
                  prowadziła z moją klasą przedmiot "przygotowanie ...", gdyż nie
                  odbębniała pańszczyzny a na prawdę rozmawiała z nami na ważkie temty.

                  Niemniej jednak widzę, że jeszcze wiele nauki przede mną. Sporo dało
                  mi forum, gdzie mam możliwość zrewidowania swoich poglądów smile
                  • krwawakornelia Obydwoje z mezem mamy duzo do czynienia 19.12.07, 20:02
                    z pedagogika. I nauczyciel czesto z zewnatrz duzo moze zauwazyc, jest
                    niejako profesjonalista i prowadzac rozmowa z dziecmi i rodzicami moze
                    naprawde cos zdzialac. Moj maz czesto dzwoni do rodzicow swoich
                    dzieci, albo rozmawia z nimi w 4 oczy jak ma wrazenie ze cos jest nie
                    tak. Rodzice tez czuja jakis taki szacunek przed nauczycielem, i
                    potrafia go wysluchac.
    • aluc Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 19:22
      nic by nie dało, oprócz "nielegalnych" dzieci

      poza tym sama idea jedzie na kilometr totalitaryzmem
      • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 19:58
        Dlaczego "nic"? Było tak już gdzieś, badania przeprowadzono?

        Skoro można wysłać rodziców "nieodpowiedzialnych" po fakcie
        skrzywdzenia dzieci na terapię, to dlaczego pomoc rodzinie PRZED
        tym, jak stanie się coś złego nazywać "totalitarnym"?
        • aluc Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 23:20
          lila, to nie jest pomoc rodzinie, to jest decydowanie o tym, kto
          może mieć dziecko, bo przeszedł kurs, a kto nie, zupełnie niczym się
          nie różni od pomysłów posłanki Sobeckiej, żeby rejestrować i
          poddawać kontroli konkubinaty, bo tam najczęściej patologia rodzinna
          się gnieździ

          a jedno i drugie zdecydowanie IMHO wykracza poza kompetencje państwa

          a nawet se dalej pojadę, a niech tam - nie różni się niczym od ustaw
          norymberskich o czystości rasy

          te ostatnie zresztą, o ile mnie pamięć nie myli, też za bardzo nie
          pomogły
          • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 19.12.07, 23:37
            aluc, czy ja powiedziałam, że w przypadku nie uczestniczenia w takim
            kursie rodzice będą KASTROWANI? Wydaje mi się więc, że nieco
            przesadne porównania padły z Twojej strony.

            Państwo daje rodzicom urlop macierzyński, dlaczego nie mogłoby w
            jego ramach zorganizować szkółki dla rodziców?

            Posiadanie prawa jazdy wymaga kursu, nabycie broni wymaga badań,
            pksiądź ślubu nie udzieli bez nauk przedmałżeńkich ... nasze życie w
            dość dużym stopniu obwarowane jest nakazami.

            Nie wiem dlaczego do rodzicielstwa podchodzi się tak lekko. Wszak
            państwu powinno zależeć na tym, by rodzice w miarę prawidłowo
            spełniali swe role, bo w ten sposób może udałoby się uniknąć w
            jakimś stopniu problemów społecznych, szeroko rozumianych.

            Niech tam, porzućmy nawet przymus, państwo nie pomaga nawet tym,
            którzyby chcieli a moim zdaniem powinno.
            • guderianka Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 09:22
              Myslę że "nauka o wychowaniu" dzieci byłaby odpowiedzialnością
              ogromną. Lekarz musi zdać egzamin-a mimo to są błędy lekarskie.
              Policjant musi przejść szkółkę i psychotesty (3mce haha) a mimo to,
              mnóstwo tam korupcji (u nas ostatnio zatrzymano pięciu z drogówki,
              słyszałaś?), ksiądz naucza o moralności- a kuria ma fundusz
              alimentacyjny na dzieci księży, nauczyciel uczy się kilka lat by
              zostać nauczycielem, przechodzi staże a potem depcze godność dziecka
              (sąsiadka opowiadała o zachowaniu p. krzysia od rytmiki).
              Nie wiem kim musiałaby być osoba prowadząca przygotowanie do
              wychowania dzieci bym mogła jej zaufać. Nalezy pamietać, że młody
              człowiek podatny jest na wszelkie informacje, ideologie, religie.
              Jesli uzna przekazywane mu normy za jedyne i słuszne, a okaże się że
              one takimi nie są to..wyrządzi więcej krzywdy niż pożytku
              • lila1974 guderianko 20.12.07, 11:56
                Ideologia jest sprzedawana dzieciom już w podstawóce na lekcji
                biologii, choć na innych przedmiotach też są okazje.

                Na studiach pedagogicznych jest przedmiot "psychologia rozwojowa" i
                jakoś nie słyszałam głosów, ze należy go zlikwidować z powodu braku
                zaufania do prowadzących te zajęcia. Czym różni się nauczyciel
                akademicki od tego w szkole średniej? Każdy z nich ma jakąś swoją
                filozofię życia, wychowania ...

                Znasz zapewne to przysłowie, ze jak się chce psa uderzyć, to kij się
                zawsze znajdzie.

                Myślę, ż etakie kursy przyniosłyby więcej pożytku niż szkody.
                • triss_merigold6 Re: guderianko 20.12.07, 12:04
                  Pardon ale gdzie masz ideologię na lekcjach biologii? Gdyby
                  serwowano dzieciom kreacjonizm to byłaby indoktrynacja ideologiczna.

                  BTW elementy psychologii społecznej są m.in. w podstawie programowej
                  przedmiotu wiedza o społeczeństwie na poziomie licealnym.

                  Kursy przedmałżeńskie organizowane przez kk są szalenie poważnie
                  traktowane, szalenie... ich ważnośc plasuje się gdzieś za kolorem
                  stroika na ołtarz i nalepkami na wódkę weselną.

                  Dobrowolne kursy - owszem. Przymusowe - absolutnie nie.
                  • lila1974 Triss 20.12.07, 12:14
                    Wersja o pojawieniu się człowieka na Ziemi zależy w dużym stopniu od
                    poglądów wyznawanych przez nauczyciela. Spotkałąm się z sytuacją
                    przypadków skrajnie odmiennych.

                    Pierwszy wpajał nam, że człowiek jest wytworem ewolucji i wyśmiewał
                    teorię stworzenia, drugi prześliznął się po temacie podręcznikowym i
                    skrytykował go kładąc nacisk na "nie wierzcie w te brednie" ... ups

                    Lekcja "wiedzy o społeczeństwie" to nie jest lekcja o życiu w
                    rodzinie - nie spotkalam się ani razu z takim tematem, a akurat ten
                    przedmiot to mój konik byl. Przedmiot mial za zadanie dać Ci pojęcie
                    o zasadach funkcjonowania państwa i świata w ujęciu prawno-
                    organizacyjnym.

                    Moja propozycja powołania szkół była rzucona tak na gorąco, bo
                    dostrzegam potrzebę ich tworzenia. Zapewne większość społeczeństwa
                    bylaby przeciwna OBOWIĄŻKOWI, ale uważam, ze Państwo mogłoby
                    wesprzeć swoich malych obywateli szkołą dla rodziców, w ktorej
                    mieliby oni możliwość zapoznania się z róźnymi metodami, koncepcjami
                    na wychowanie dzieci.

                    Dla niektóych środowisk upieram się, ze taka szkoła powinna być
                    obowiązkowa, choć wiem, że nie byłąby cudownym lekarstwem na całe
                    zło, to jest szansa, że ktoś jednak wyciągnąłby z tego wnioskina
                    przyszłość.
                    • guderianka Re: Triss 20.12.07, 13:41
                      tak sobie myślę-skoro temat wywołuję taką dyskusję to może
                      faktycznie ?
                      ale mnie mierzi samo słowo "szkoła, nauka"itp. Wolałabym np. zamiast
                      wiedzy teoretycznej "warsztaty", na którym podczas nauki
                      praktycznych czynności przemycało by się elementy psychologiczne
                      • lila1974 Guderianko, proszę Cię bardzo :) 20.12.07, 13:55

                • guderianka Re: guderianko 20.12.07, 13:37
                  lila - schemat łańcucha pokarmowego tudzież rozmanżania gadów,
                  ptaków, ssaków nie zmienia się od milionów lat. Gdzie tu ideologia?

                  A studia pedagogiczne i psychologia rozwojowa? Dają zarys
                  postęspowania, przekazują wiedzą teoretyczną , której zderzenie z
                  rzeczywistym żywym przypadkiem (dzieckiem) i jego problemami
                  pokazuje że teoria sobie a życie sobie. Niech przedmiot istnieje-jak
                  najbardziej-trzeba mieć pewne podstawy ale nie można tego porównać z
                  pomysłem"szkoły dla rodziców" , bo o ile na studia pedagogiczne idą
                  niektórzy o tyle do takiej szkoły mieliby chodzić wszyscy (w myśl
                  teorii) czyli zarówno ci co potrafią wchłonąć tego rodzaju wiedze
                  oraz ci którzy nigdy jej nie wchłoną oraz ci którzy wchłoną ją sobie
                  na opak. A co za tym idzie tylko część ludzi będzie dobrze
                  przygotowana dzieki temu do roli rodzica - podobnie jak teraz częśc
                  rodziców spełnia się w swej roli i to bez takiej szkoły
                  • lila1974 Re: guderianko 20.12.07, 14:06
                    Gdzie ideologia wyjaśniłam ciu wyżej.

                    Oczywiście, ze na studiach jest tylko zarys, ze nie obrabia się
                    tematu "praktycznie" i dogłębnie, ale biega mi o to, że warto, aby
                    tego rodzaju temat przewijał się już od podstawówki.

                    Gro rodziców UWAŻA, ze dobrze postępuje z dziećmi, ale rozejrzyjmy
                    się wkoło, jak dużo ludzi jest skrzywionych psychicznie, choć ich
                    rodzice teoretycznie nie robili nic zlego ... okazuje się, ze
                    dobrego też niewiele.

                    Ja nie mam na przykład pewności, czy ktoreś z moich zachowań nie
                    wywrze stałego złego piętna. Między innymi dzięki forum moglam
                    wyłapać szereg błędów w postępowaniu z dziewczynkami. Nie baląm się
                    przyznać przed samą sobą, jak i osobami trzecimi, że potrzebuję
                    pomocy specjalisty. Kiedy sugeruję to komuś z mojego otoczenia, to
                    czasami spotykam się z reakcją "nie jestem wariatem"! Wariatem może
                    nie, ale rodzicem źle wykonującym swoje zadania z całą pewnością uncertain


                    Powtórzę się po raz kolejny - wiem, że takie warsztaty ( tongue_out ) nie
                    wypuścilyby 100 % rodziców, ale nie wiesz, jaki odsetek byłby
                    bardziej świadom swej roli, zaopatrzony w metody inne niż kij,
                    bardziej empatyczny. Nie wiesz, bo rodzicielstwo jest puszczone w
                    naszym kraju na zywioł - każdy sobie rzepkę skrobie sad

                    Mam znajomych, którzy poszli do takiej szkoły prywatnie i są
                    zachwyceni, bo choć do swojego rodzicielstwa przygotowywali się na
                    podstawie dostępnych i zalecanych pozycji wydawniczych, to jednak
                    zetknięcie się z praktyczną stroną dużo im dało. Dlaczego nie
                    zachęcić ludzi do takiej formy ale również nie stworzyć im takich
                    możliwości?
                    • guderianka Re: guderianko 20.12.07, 18:09
                      a gdybyś od szkoły podstawowej uczeszczała na takie wykłady to jako
                      dorosły człowiek miałabyś pewność, że "ktoreś z twoich" zachowań nie
                      > wywrze stałego złego piętna? wink

                      ale nie wiesz, jaki odsetek byłby
                      > bardziej świadom swej roli, zaopatrzony w metody inne niż kij,
                      > bardziej empatyczny. Nie wiesz, bo rodzicielstwo jest puszczone w
                      > naszym kraju na zywioł - każdy sobie rzepkę skrobie sad


                      ano nie wiem. podobnie jak nie wiem czy takie warsztaty, szkoła itp
                      faktycznie zmieniłyby coś na lepsze. Mentalności co niekórych nic
                      nie zmieni uncertain
            • aluc Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 09:58
              lila, a czy nauki przedmałżeńskie w KK twoim zdaniem wybitnie
              przyczyniają się do poprawy jakości małżeństw katolików, czy raczej
              są upierdliwością do odhaczenia przed ceremonią?

              to, o czym pisze guderianka - co miałoby być nauczane? na drastyczne
              przekroczenia to mamy kodeks karny, cała reszta jest jedynie jedną z
              wielu możliwych koncepcji wychowawczych

              porównanie z prawem jazdy i bronią planą o tyle nieudane, że w
              jednym i drugim przypadku błąd powoduje od razu konsekwencje, ze
              śmiertelnymi włącznie - a błędy wychowawcze raczej warstwami się w
              dziecku odkładają (o ile w ogóle) i normalna pomoc udzielona post
              factum może być jak najbardziej wystarczająca

              poza tym - a gdzie dzieci z konkubinatów? już w tej chwili w
              Warszawie to 30% noworodków, tendencja jest raczej wzrostowa, a tu
              już zbliżamy się do myśli Sobeckiej

              oraz się po prostu sprzeciwiam się nadmiernej reglamentacji życia
              społecznego, nie tylko dlatego, że efekty są dla mnie wątpliwe
              • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 12:05
                aluc, spora rzesza ludzi nie zna żadnych metod, zadnych
                koncepcji ... wychowują tak, jak sami byli wychowywani lub wręcz
                przeciwnie, co też niekoniecznie musi zakończyć się sukcesem.

                Myślę, ze gdyby już od podstawówki wdrażać dzieciaki do życia w
                rodzinie, kontynuować to na kolejnych szczeblach edukacji, a potem
                przypomnieć jak już dziecko jest w drodze, to kto wie, czy spora
                część rodziców nie byłaby bardziej świadoma i potrafilą sobie pewne
                rzeczy wytłumaczyć etapem rozwojowym dziecka a nie walić trzy
                szybkie w pieluchę lub (co gorsza) po gołym tyłku.

                Upierdliwość i owszem, ale myślę, że nie pozbawiona sensu.

                Tak sobie myślę, czy nie możnaby takiego programu wdrożyć poprzez
                MOPS? Dzieci w środowiskach "kulejących" i podpierających się opieką
                spoleczną pojawiają się dość licznie i niestety rodzice są
                pozbawieni tego typu wsparcia. Dlaczego?

                Dlaczego zamiast odbierać dzieci nie próbuje się najpierw działać,
                aby zapobiec ich złym warunkom wychowania?
                • triss_merigold6 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 12:12
                  Jest przedmiot do realizacji na róznych lekacjach i tzw. godzinach
                  dyrektorskich "Przygotowanie do życia w rodzinie". Tylko drobiazg -
                  podręczniki sprzedają jedyną słuszną etykę katolicką. Jesli miałoby
                  to być w takiej formie (a KK lubi sobie zawłaszczać tę sferę) to
                  wolę, żeby nie było wcale.
                  • lila1974 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 12:18
                    Oczywiście, że te lekcje powinny być prowadzone rzeczowo a nie
                    uznaniowo.
                    Osobiście w tym temacie mam doświadczenia jak najlepsze. Przedmiot w
                    moim liceum prowadziła pedagog szkolna i poruszała na nim na prawdę
                    waszkie problemy.
                    Jeśli miala swoją ideologię, to nam nic tym nie było wiadomo.
                    Skupiała się na "naukowej" stronie problemów.

                    Niestety, nie wszyscy mają tyle szczęścia. Spora grupa moich kolegów
                    i koleżanek z innych szkół średnich opowiadała, ze to przedmiot
                    prowadzony przez wychowawców, na którym uzupełniali oni róźne
                    zaległości ze swojego sztandarowego przedmiotu lub rozliczali
                    nieobecności, afery i wpadki.
    • burza4 Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 20.12.07, 15:32
      lila1974 napisała:

      > Jak myślicie, czy to coś by dało?

      tak, głównie przekombinowanie, wymóżdżanie, dzielenie włosa na
      czworo, nadmierne skupienie na dziecku...


      • lila1974 Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 20.12.07, 15:52
        Jak pisałam już wyżej, mam wśród swoich przyjaciół jedno małżeństwo,
        ktoe zdecydowalo się przejść taką szkołę i widzę tego wyłącznie
        pozytywne skutki.

        Najrozsądniejsi rodzice jakich znam.
        • guderianka Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 20.12.07, 18:10
          lila-jedna jaskółka wiosny nie czyni

          a najrosądniejsi nie znaczy "najlepsi " wink
          • lila1974 Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 20.12.07, 23:19
            A żeś się sparła smile

            Nikt z nas nie ma pewnosci dopóki mu dzieci nie wyrosną,
            nieprawdaż? tongue_out
            • guderianka Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 21.12.07, 07:42
              Prawda smile
              • verdana Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 24.12.07, 11:10
                Według całkiem fachowych, naukowych badań, najgorzej jako rodzice sprawdzają się
                pedagodzy.
                Dlaczego? Bo zamiast instynktu i zdrowego rozsądku kierują się naukowymi
                metodami w wychowywaniu dziecka. Jestem zdecydowanie przeciwna wskazywaniu
                jedynej słusznej koncepcji wychowywania dzieci - a taka szkoła pokazuje metody,
                stwierdza, ze sa dobre - a potem dziecko nie chce dostosować się do metod.
                • triss_merigold6 Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 24.12.07, 12:02
                  LOL, już Spock pisał o tym, że najbardziej niepewni siebie są
                  rodzice z wykształceniem pedagogicznym lub psychologicznym.D
                  • lila1974 Re: Rozwiń tę myśl - dlaczego tak sądzisz? 24.12.07, 13:39
                    Obserwacje z własnego podwórka potwierdzają tę teze, co nie
                    zniechęca mnie do agitowania za warsztatami dla rodziców smile
    • epreis Re: Szkoła dla przyszłych rodziców 26.12.07, 00:41
      > powinna być obowiązkowa. Z chwilą, gdy narzeczeni zgłaszają się
      > ustalić termin ślubu.

      gdy planowałam ślub, na naukach słyszałam,że coś podobnego (nie wiem
      jak w innych) ma w moim mieście być...dobrze, że zdążyłam wziąść
      ślub przed bo żyłabym z mężem na kocią łapę chyba..

      ja nie podważam sensu takich lekcji-ale madrze przeprowadzonyhc, ale
      jeśli to miałoby mieć formę nauk przedślubnych to ludzie za kilka
      lat wymarliby bo każdemu odechciałoby się dziecka

      > Albo jeszcze wcześniej na lekcjach "przystosowanie do zycia w
      > rodzinie" uczyć o psychologii rozwojowej dzieci.

      psychologię rozwoju dziecka miałam - nawet 2 lata, jednego roku z
      cudowną kobietą a mimo to jako rodzic błędy popełniam i jestem za
      nie tu obrzydliwie krytykowana smile

      więc uważam,że twó pomysł choć sam w sobie zły nie jest to w trakcie
      realizacji spaliłby na panewce
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka