Dodaj do ulubionych

mały gryzoń

15.10.03, 10:54
Wiem, że już pojawiał się podobny wątek na tym forum, ale jakoś nie mogę go
znaleźć, ani zapamiętać rad, poza tym chodziło o starszego chłopczyka. Mój 15
miesięczny Arturek gryzie. Gryzie na szczęście głównie mnie, ale nie wiadomo,
czy nie będzie potem gryzł i innych osób. Potrafi ugryźć naprawdę boleśnie.
Próbowałam mówić, i mówię, aż do znudzenia: Nie wolno gryźć, nie gryź, boli,
ale to nie pomaga, mimo, że on chyba rozumie (w każdym razie rozumie
znaczenie innych słów równie często powtarzanych). Czasem (a ostatnio, to
właściwie zawsze) krzyczę, że to boli, krzyczę z zaskoczenia, bo to jest
bardzo przykre uczucie, być ugryzionym w policzek z całej siły (Jakkolwiek
nigdy nie pogryzł mnie do krwi). Ale i tak mam poczucie winy, biedne dziecko
pewnie nie rozumie dlaczego mama wrzeszczy, przynajmniej takie sprawia
wrażenie. Raz próbowałam zagrać na jego uczuciach i na niby się rozpłakać,
ale nie sprawiał wrażenia w jakiś sposób przejętego. Może powinnam robić tak
częściej? Czasem jestem zmęczona jego napadami gryzienia. Bo jak go najdzie,
to potrafi tak robić po kilkanaście razy (np. przy ubieraniu).

Co mam zrobić?

Powiedzćie.

Serdecznie pozdrawiam,

joanna
Obserwuj wątek
    • joanna181 Re: mały gryzoń 15.10.03, 14:03
      Witaj

      Mój szkrab jest jeszcze za mały na gryzienie, ale mam dośiadczenia z tym
      związane. Otóż córka szwagra (ɭ,5 roku )ma czasami tego typu zagrania.
      Niedawno moja pól roczna córeczka siedziała w foteliku samochodowym. Wokól było
      duzo osób, mimo to nikt nie zauważył kiedy to sie stało. Mała szwagra ugryzła
      Julkę w noge ( duzy palec u nogi )- wzieła do buzi i zacisnęła. Na szczęście
      nic się nie stało. Najprawdopodobniej przyczyna są ząbki. Choć jest juz na tyle
      duża, że wie co się do niej mówi i wydawałoby się,że wie co robi. To jeszcze
      małe dziecko. Słyszałam o przypadku odgryzienia noska przez takiego szkraba u
      swojej młodszej siostry. Moja siostrzeniaca z kolei w tym wieku gryzła szkanki
      ( broń boże było jej dać tego typu kubek ). Czym to jest spowodowane nie wiem.
      Wiem na pewno, ze wiele dzieci w tym wieku tak się zachowuje a później wyrasta.
      pozdrawiam serdecznie
      magda
    • mama_kajetana Re: mały gryzoń 15.10.03, 21:38
      Witaj Joasiu,

      niestety nie mam dla Ciebie żadnej rady. Chciałabym Ci tylko powiedzieć, że
      Kajtek też ma 15 miesięcy i też bardzo boleśnie mnie gryzie. I tylko mnie.
      Najczęściej gdy się przytulamy to gryzie mnie w ramię, lub po prostu podbiega i
      gryzie mnie w nogę. Ja sobie tłumaczę to tak. Jesteśmy ssaki. A wszystkie ssaki
      w wieku młodzieńczym atakują swoje matki. Trochę dla zabawy a trochę dla
      treningu przed dorosłym życiem. Też krzyczę, udaję że płaczę, tłumaczę,
      tłumaczę, tłumaczę... Czasami udaje mi się uprzedzić jego atak, ale rzadko. A
      on nic sobie z tego nie robi. Smieje się i znów próbuje. Mam nadzieję, że to
      niedługo minie, bo ramiona mam już całe w fioletowych plamkach.

      pozdrawiam
      Iza
      • jogo2 Re: mały gryzoń 15.10.03, 23:24
        Trochę mi ulżyło, że nie jestem sama jedna taka pogryziona. Natomiast wiadomość
        o nosku brzmi złowieszczo. Mam nadzieję, że Arturek nigdy się nie popisze takim
        szczękościskiem.

        Serdecznie dziękuję za odpowiedzi,

        i pozdrawiam gorąco,

        Joanna (i Arturek)
        • kasia_mama_krzysia Re: mały gryzoń 16.10.03, 12:34
          Nie wiem czy Cię pocieszę - najskuteczniejsza rada to po prostu przeczekać (i
          nie zwariować wink chociaż nie jest to proste; pamiętam własne totalne
          załamanie, kiedy przechodziliśmy ten etap - najgorzej było, kiedy przytulany
          miłośnie i czule Krzyś wgryzał mi się z całej siły w szyję...
          Razem z mężem - pogryzieni i zdesperowani - wylądowaliśmy w końcu u psychologa,
          który powiedział nam i poradził co następuje (w dużym skrócie):
          wszystkie małe dzieci badają świat buzią - wkładanie przedmiotów do buzi i
          gryzienie sprawia im przyjemność - tyle że ta skłonność może mieć różne
          natężenia: u nałogowych gryzoni przenosi się na całe otoczenie, w tym na
          rodziców;
          motorem niemal wszystkich poczynań małego dziecka jest chęć zwrócenia na siebie
          uwagi rodziców - jeżeli gryzienie wywołuje efekt skupienia na dziecku uwagi
          rodziców, dziecko gryzie tym chętniej (choć nie do końca jest świadome tej
          zależności), przy czym nie przeszkadza mu zupełnie to, że uwaga mamy czy taty
          jest "negatywna", tzn. jest to krzyk, płacz, narzekanie, itp.
          w przypadku dzieci żywych, żądnych wrażeń i bodźców, gryzienie często jest
          skutkiem chwilowego znudzenia, zgodnie z zasadą: nic się nie dzieje (np. każą
          leżeć na plecach całe 4 minuty...), ugryzę, zaraz będzie wesoło (jeszcze raz
          podkreślam - dziecko nie pochodzi do sprawy rozumowo, po prostu luźno kojarzy
          pewne sytuacje z pewnymi zachowaniami);
          W związku z powyższym rady są następujące:
          przede wszystkim robić wokół całej sprawy jak najmniej zamieszania, nalepszy -
          i najtrudniejszy, niestety - byłby CAŁKOWITY brak reakcji na ugryzienie,
          zarówno negatywnej jaki i pozytywnej (cha, cha wcale mnie nie bolało, kochany
          syneczku);
          zapewnić dziecku jak najwięcej zabaw rozładowujących energię oraz możliwość
          wyładowania skłonności do gryzienia na zabawkach (gumowych, plastikowych,
          oczywiście bezpiecznych), zwłaszcza w sytuacjach, kiedy maluch jest przymusowo
          unieruchomiony (przewijanie, przebieranie);
          jeśli to możliwe (dziecko dobrze sobie radzi z żuciem i łykaniem)podsuwać jak
          najczęściej "wysiłkowe przegryzacze": kawałki surowej marchewki, twardego
          jabłka, kalarepki, skórki od chleba;
          u dziecka powyżej 1,5 roku stosować oszczędnie wyraźny zakaz (tak nie wolno!),
          ale spokojnie, bez krzyków, zamieszania i paniki; pilnować, żeby w żadnej
          sytuacji gryzienie człowieka nie było uznawane za zabawę (bardzo często jest
          tak, że np. ugryziona nie za mocno babcia śmieje się do rozpuku);
          u dwulatka i starszego dziecka można próbować metody izolacyjnej: gryziesz -
          nie będziemy się przytulać, nie będę cię trzymać na kolanach, będziesz się
          bawił sam, itp.

          Od razu się przyznaję, że u nas realizacja tych zaleceń wychodziła różnie -
          ugryzienie w wewnętrzną stronę ręki nad łokciem jest tak bolesne, że człowiek
          przestaje myśleć - ale kiedy nam wychodziła, tzn. staraliśmy się nie reagować,
          była wyraźna poprawa;
          pocieszające jest to, że niezależnie od wszelkich działań, problem zniknął
          samoistnie przed trzecimi urodzinami.
          Dlatego radzę Ci przede wszystkim przeczekać i nie martwić się zupełnie tym, że
          musisz swojego małego gryzonia wychować, bo w przeciwnym razie zacznie gryźć
          innych - takie gryzienie to pewien etap, tak samo jak późniejsze rzucanie się
          na ziemię w ramach szantażu - w tym drugim wypadku Twój brak reakcji na pewno
          nie spowoduje, że będziesz się potem borykać z turlającym się po podłodze
          sklepu czternastolatkiem, prawda?

          Pozdrawiam i życzę wytrwałości

          Kasia - mama byłego gryzonia obecnie czteroletniego
    • evee1 Re: mały gryzoń 17.10.03, 17:41
      Jak bylam mala, to mialam kolezanke (coreczke znajomych moich rodzicow),
      ktora tez mnie gryzla. Ja bylam od niej 2 lata starsza, ale i tak zawsze
      wychodzilam od nich ze sladem ugryzienia tu i tam. Kolezanka z tego wyrosla
      smile).

      A moj synek z kolei stosowal gryzienie w momentach stresu i zlosci. Kiedys
      nawet sam sie ugryzl w reke, bo mu sie akurat napatoczyla pod paszcze, a
      byl akurat w ataku zlosci i cos koniecznie musial ugryzc. Ten gryzacy
      okres mu przeszedl jak zamiast tego nauczyl sie bic wszystko wokolo smile)).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka