Dodaj do ulubionych

NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM

25.01.04, 12:00
Rodziłam w szpitalu Szczecin Zdroje.Był to poród rodzinny,który
wspominam bardzo miło.Wcześniej myślałam,że poród to coś
strasznego,a okazało się coś zupełnie innego.Pani dr.która
odbierała moją córeczkę była przemiła i bardzo mi pomagała.
Potem przez 2tyg.byłam z małą na oddziale patologii noworodka,bo
córka miała silną żółtaczkę.Atmosfera była bardzo miła. Wszyscy
namawiali mnie do karmienia piersią i bardzo w tym pomagali.
Położne zawsze można było poprosić o pomoc.Personel był bardzo
miły.Jeśli będę jeszcze kiedyś rodziła to znów wybiorę ten
szpital.Polecam go bardzo!
Obserwuj wątek
    • matkkapolka Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 01.05.04, 00:49
      ludzie nie wierzcie takim sloganom jak "szpital z sercem", w
      Wojewódzkim Centrum Medycznym w Opolu na oddziale chirurgii
      dziecięcej poobklejali się plakatami z dekalogiem "Szpitala z
      sercem" a jest tam taki bałagan, że gdyby nie matka czuwająca w
      nieludzkich warunkach to jej dziecko byłoby operowane przez
      pomyłkę zamiast innego dziecka, pomijam fakt iż dziecko to było
      operowane dzień wcześniej i na zupełnie inna "chorobę".
      proponuję organizatorom tej akcji wysłać do WCM w Opolu (ul.
      Witosa) reportera aby popytał koczujące matki (i ojców) co tam
      się wyprawia. Szpital ten nie powinien nawet ubiegać się o
      taki "tytuł", cały personel od pielągniarki poprzez oddziałową
      po samego ordynatora czekają z odstającymi kieszeniami na
      suveniry a bałagan tam panujący przechodzi ludzkie pojęcie.
      ZAINTERESUJCIE SIĘ TYM MIEJSCEM BO TO NAPRAWDĘ WARTE OPISANIA
      • agastaga Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 01.05.04, 09:15
        Chyba w Opolu na Witosa są dwa oddziały chirurgii dzieciecej?!?! We wrześniu
        2002roku właśnie w tym szpitalu operowano mojego synka. Dodam, ze byłam z innej
        kasy, nie znałam lekarzy i nic nie "dawałam". Synka zoperowano b.dobrze, lekarz
        nawet postarał się o zrobienie jak najmniejszego nacięcia ( część operacji
        wykonano przez pępuszek.
        Inna rzecz, że rzeczywiście warunki pobytu dla rodzica były delikatnie mówiąc
        niedoskonałe. Spałam na podłodze, toaleta dla rodziców była daleko, ale co do
        opieki nad dzieckiem nie mam żadnych zastrzeżeń (leki przeciwbólowe, zakładanie
        wenflonu, mierzenie temp. - wszystko pod kątem chorego dziecka).
        Agnieszka
        • matkkapolka Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 08.08.04, 11:17
          chirurgia dziecięca jest jedna ale są dwa bloki (dzieci młodsze i starsze),
          personel na obu blokach jest "wymienny" i przez długi czas pobytu w
          szpitalu "przerobiłam" chyba całą kadrę. Piszesz, że miałaś na ChDz. dziecko w
          2002 roku, być może od tamtej pory wiele się zmieniło - słyszałam że kiedyś
          ordynatorem była kobieta, teraz jest mężczyzna i to z odstającymi kieszeniami,
          jestem przekonana, że jeśli niedaj Boże znowu Twoje dziecko trafiło by na ten
          oddział to przekonałabys się o czym wcześniej pisałam ale mam nadzieję że nie
          będziesz się musiała o tym przekonać.
          A wenflon to teraz podstawa - każdy przyjmowany pacjęt jest wkuwany bez wzgledu
          czy będzie wenflon potrzebny (np. obserwacja po upadku z roweru - był taki
          przypadek) czy też nie, mierzenie temperatury niestety wielce szanowne panie
          pielęgniarki sobie odpuszczały - rzucały jedynie hasło rodzicom aby zmierzyli
          temperaturę i to w dodatku swoimi termometrami bo niestety trzeba było mieć
          swój.
    • anek.anek Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 01.05.04, 14:56
      Ja niestety też bardzo poczułam się rozczarowana takim "szptalem z sercem". A
      tak bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam w szpitalnej pczekalni ten wielki
      plakat!!!! Napisałam do wysokich obcasów i wyborczej maila, czy w jakikolwiek
      sposób weryfikują przyznawane tytuły, ale niestety mi nie odpowiedzieli....
    • sylwia_alek Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 04.05.04, 10:45
      Jeżeli chodzi o Centrum Medyczne w Opolu przy ul. Witosa, to w styczniu mój
      synek trafił tam na OIOM (bez żadnych znajomości). Opieka była cudowna. Stale
      byli przy nim lekarze i pielęgniarki. Mogłam być przy nim 24 godziny na dobę,
      co prawda na krzesełku, ale to w niczym nie przeszkadza. Nigdy nie
      pomyślałabym, że w szpitalu można tak troskliwie opiekować się dzieckiem.
      Dodam, że mieszkam w okolicach Wrocławia i na wezwanie "N" z mojego szpitala
      Wrocław odmówił przyjęcia mojego synka, dla którego liczyła się każda chwila,
      poniewż zachorował na posocznicę piorunującą i wciągu kilku godzin zaczął
      umierać na rękach. Dla mnie tłumaczenie, że nie ma miejsca w szpitalu dla tak
      chorego dziecka jest skandalem.
      Jeżeli chodzi o szpital, w którym rodziłam to był to szpital powiatowy w
      Trzebnicy. Warunki są super. Nie podają oksytocyny na wywołanie porodu bo może
      (podobno) zaszkodzić dziecku. Natomiast reagują bardzo szybko w innych
      sytuacjach, np. mi zaczęły odchodzić zielone wody i zrobiono mi cesarkę w parę
      minut. Na życzenie otrzymywałem leki przeciwbólowe przy których mogłam karmić
      piersią. Pielęgniarki z anielską cierpliwością uczyły mnie jak przykładać
      małego do piersi. Przy drugim dziecku też przejadę te 40km bo wiem, że warto.
      Polecam wszystkim szpital w Trzebnicy.
      • matkkapolka Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 08.08.04, 11:08
        będąc w WCM w Opolu o OIOM-ie też słyszałam pochlebne słowa i bardzo mnie
        dziwiło jak w jednym szpitalu może być tak różna opieka ale widaćto wszystko
        zalerzy od lekarzy a ci na chirurgii dzieciecej to raczej pozoranci, nie powiem
        żeby nie leczyli ale zaniedbują swoje obowiązki (bywały przypadki że po 2
        tygodniach w szpitalu ordynator zauważał wyniki badań z przed 10 dni komentując
        je "że jeszcze ich nie widział" więc gdzie tu zainteresowanie chorym. Chirurgia
        dzieciąca to nie tylko dribne rany i zadrapania - to również bardzo poważne
        schorzenia wymagające szczególnej i wnikliwej opieki oraz cięgłego
        kontrolowania wyników badań (często musiałam zwracaćlekarzom uwagę na "złe"
        wyniki aby doczekać się jakiegoś działania z ich strony - wyglądało to jakby
        chodziło jedynie o zapełnienie oddziału pacjentami w celu uzyskania pieniędzy z
        NFZ a nie o opiekę nad chorymi dziećmi).
    • magan5 Re: NASZA AKCJA: SZPITAL Z SERCEM 10.08.04, 23:02
      a ja rodziłam w małym powiatowym szpitalu w mojej rodzinnej Łeczycy ..wszystkie
      moje przyjaciólki dziwiły sie ze "jak to?..moge przecież rodzić w "Matce-
      Polce !" może i mogłam ale nie chciałam..bardzo ale to bardzo byłam zadowolona
      z opieki od salowych począwszy na ordynatorze skończywszy..śmiałam sie z meżem
      ze chyab nastepcę tronu rodze bo wszyscy latali wokól mnie jak koło
      królowej..ale zeby było smiesznie wokól wszystkich dziewczyn tak
      było....pomijam drobny fakt ze skutecznie wyleczono mnie w ten sposób z fobii
      szpitalnej..pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka